banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129621 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    Jezus żali się na dusze wybrane


     (Dlatego muszą one przejść przez ogień oczyszczenia!!!)
      
    
Duszo wybrana, Bóg oczekuje, że ty kochać Go będziesz za tych, którzy nie przyjmują Jego wybraństwa. Tak wiele dusz powołuje na drogę zjednoczenia. A jednak nie wszystkie odpowiadają na to powołanie. Czy wiesz, duszo umiłowana przez Boga, że dusze odrzucają łaski, dary, rezygnują z życia z Bogiem, na rzecz błyskotek tego świata? Tak bardzo pragną swojej chwały, że rezygnują z Bożej, która czeka na nich w przyszłości. Tak bardzo zakochani są w sobie, że odrzucają Bożą miłość. Wybierają siebie samych, zamiast Boga. Jak wielkim jest dramat tych dusz! Mając na wyciągnięcie dłoni Miłość doskonałą, mając możliwość wejścia w ścisłą relację z Bogiem, one wybierają tak wielką nędzę i nicość! Jak straszna ślepota opanowała dusze wybrane! Czeka je ogromne cierpienie!
    
     Wybranie duszy przez Boga wiąże się ze szczególnymi Jego łaskami, którymi ją obdarza. Wiąże się z zadaniem, do którego ją powołuje i przygotowuje. Łaski, jakimi obdarza dusze nie są łaskami danymi, ot tak sobie. Łaski te służą duszy, ją kształtują, formują, doskonalą, wspierają rozwój. One pomagają jej wypełnić powołanie na ziemi. Nie są dawane dla samych siebie, ale dla dobra dzieła w Kościele. Dla rozwoju Kościoła. Niech nie chlubi się żadna dusza niczym, co otrzymuje z Nieba, jako swoim. Niech nie przywłaszcza sobie łask, niech nie zatrzymuje ich dla siebie. Niech wie, że mają one przybliżyć ją do Boga. Jednocześnie niech nie zajmuje się zbytnio darami, nie rozmyśla zbyt długo nad nimi. Niech przyjmuje z wdzięcznością i od razu kieruje swoje serce i myśli do Boga.
    
     Dusza, która świadomie odrzuca wybranie, która „marnuje” łaski, jako, że jest przez Boga szczególnie umiłowana, doznawać będzie oczyszczającego cierpienia. Za bardzo ją Bóg kocha, aby miał z niej tak szybko zrezygnować. Jeśli nie za życia, to po śmierci, odda ją w zbawienne ramiona cierpienia, które oczyszczą ją i oszlifują. Dusza taka musiałaby jawnie wybrać szatana i jemu oddać swoje życie, aby Bóg szanując wolność, jaką dał z miłości każdemu człowiekowi, pozostawił ją jej wyborowi. Jednak dusze wybrane, przeznaczone do wyższej doskonałości, nie mogą być wyrachowane. Nie mogą twierdzić, że i tak Pan Bóg je kocha, więc wybawi je od śmierci wiecznej, choćby żyły w grzechu nieustannie i nie podejmowały szansy nawrócenia. Bowiem jest to świadomy wybór zła i szafowanie Bożym miłosierdziem, obrażaniem Bożej sprawiedliwości i  naginaniem do swoich zachcianek, do swojego widzimisię, objawienia Bożej Miłości. Niech pamiętają, iż komu więcej dano, od tego i więcej wymagać będą.
    
     Zatem, Bóg pragnie uświadomić duszom szczególnie umiłowanym, aby nie lekceważyły Jego Miłości Miłosiernej traktując ją z pobłażaniem, twierdząc, że Pan Bóg i tak da człowiekowi szansę pod koniec życia, aby się wyspowiadał i nawrócił. Bowiem do tej szansy potrzebna jest jeszcze łaska. Jeśli ją wcześniej odrzucą, to i szansa nie pomoże, bo jej nie zauważą. Boli Boga ogromnie, smuci i rani zamykanie się dusz wybranych na natchnienia Ducha Świętego. Pycha dusz jest tak wielka, zajmowanie się sobą - nieustające, że Miłość Jego nie znajduje miejsca dla siebie w ich sercach. Cierpi tak bardzo z powodu dusz, które przecież umiłował, wybrał, obdarzył łaską, a które nie odpowiadają na Jego wezwania, nie odpowiadają na Jego miłość, nie słuchają Go, ale myślą o sobie, słuchają siebie i żyją sobą.
    
     Wiem, duszo wybrana, że słowa te dziwią ciebie i trudno ci wierzyć w to, że dusze wybrane nie otwierają się na świat Ducha żyjąc własnym wyimaginowanym światem, wyobrażeniem o Świecie Ducha, własnymi poglądami o Bogu, choć doświadczają łask i Bożego błogosławieństwa. Musisz wiedzieć, iż słabość ludzka jest ogromna. Łask Bóg udziela bardzo wielu duszom. Dary złożone w nich podczas Chrztu św. i Sakramentu Bierzmowania są liczne. Przecież poucza nas, iż żyjemy w tym samym Kościele co w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, ten sam Duch w nim działa i tych samych łask i darów udziela. Dlaczego zatem tak jawne one były wtedy, a teraz tak są niewidoczne w życiu współczesnego Kościoła? To nie sprawa innego Ducha, bo Duch jest ten sam. To sprawa otwartości serc na tegoż Ducha, na Miłość, którą On przynosi. I jeszcze jedno. To, o czym mówię, nie jest tak widoczne. Bowiem dusze wybrane na zewnątrz żyją zgodnie z przykazaniami, uczestniczą mniej lub więcej w życiu chociażby naszej Wspólnoty. Jednak stan ich serc - serc przecież wybranych i powołanych do szczególnej misji, jest smutny. Bóg patrzy na te dusze przez pryzmat ich wybraństwa, a w związku z tym ich obdarowania obfitego łaskami. Mając tak dużo, otrzymując tak wiele, o wiele więcej niż inne dusze, odpowiadają na to bardzo lakonicznie, czasami wręcz ozięble. Ich odpowiedź podobna jest do odpowiedzi zwykłych dusz. Nawet jeśli w pewien sposób zaangażują się w Dzieło, to nie potrafią dostatecznie otworzyć się na działanie zlewającej się na nich łaski. Nieustannie zamykają się w sobie, zajęci samymi sobą, swoim światem, pychą, miłością własną. Trwają w swoich małych „światkach”, mając na względzie własne pragnienia z których trudno im zrezygnować, dążąc do własnych celów. Bardzo trudno im zrezygnować ze swego „ja”, które sadzają na tronie swoich serc i ani na krok nie potrafią ustąpić miejsca Miłości. I chociaż pragną powierzyć się Bogu, Jemu służyć, do Niego należeć, to jednak to wewnętrzne „ja” tak silne, nie pozwala im na to. Jest dla nich najważniejsze.
    
     Każda dusza jest inna. Każda otrzymuje różne dary i różne łaski. Jednak ta cecha miłości własnej, pychy, trwania przy swoim, zamknięcia serca na Bożą miłość, przeważa u większości dusz wybranych. Dlatego muszą one przejść przez ogień oczyszczenia, by mogły naprawdę stawać się duszami wybranymi pełniącymi w Kościele bardzo ważną misję. Dopiero związane z tym cierpienie, praca nad sobą, ciągła próba umierania dla swego „ja” oraz gorąca nieustanna modlitwa, by mimo wszystko prowadził je Duch Święty, sprawia, że dusza przechodzi przemianę i staje się prawdziwie duszą służącą Bogu.
    
     Trzeba, duszo wybrana, abyś modliła się o to, abyś wypraszała łaski dla dusz wybranych, abyś prosiła o przyjęcie Bożej Miłości do ich serc. Wtedy Bóg będzie mógł w nich kochać. Módl się i udzielaj Bogu swojego serca, bo w nim znajduje pocieszenie w swoim bólu. Módl się za te dusze. Dusze najmniejsze są duszami wybranymi. Słabości przesłaniają im Bożą wolę. Odgradzają od Bożej Miłości. Wypaczają jej obraz. Upadają nieustannie. Jednak Bóg widzi w nich pragnienie służenia Mu, dlatego daje im łaskę po łasce. Dlatego obdarza tak hojnie darami, dlatego poucza. Proszę, módl się, by nie zmarnowały tego błogosławieństwa spoczywającego nad nami, nad Wspólnotą. By starały się otwierać na Bożą Miłość, by starały się ją realizować w swoim życiu. By zupełnie zapomniały o sobie. Bowiem miłość własna potrafi całkowicie zamknąć duszę na działanie łaski. Módl się nieustannie. I w imieniu dusz wybranych kochaj Boga. Ty przyjmuj za nie wszelkie bogactwo Bożej Miłości i Bożego Miłosierdzia. Bóg kocha ciebie, jako swoje maleństwo. Pozostań tak mała na zawsze.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!