banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130259 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Bóg stworzył nas „łąką”


     Do wielkiego Dzieła wybrał nas Bóg, do wielkich zadań nas powołał. Wielką Miłością zajmować się będą serca nasze. Jednak, byśmy dobrze mogli wypełniać swoje powołanie, byśmy dobrze je najpierw odczytali, musimy sami przejść przeobrażenie.
     Bóg wybiera wśród maluczkich. Bóg wybiera pośród najmniejszych. Upodobał sobie w słabości i jej szuka, by oparłszy się na Bogu, Jego mocą zdobyła świat dla Miłości. Najbardziej nam znanym z dziejów Kościoła fakt przeprowadzenia Dzieła Odbudowy Kościoła było powstanie zakonu św. Franciszka - biedaczyny z Asyżu. To jego Stwórca powołał do odrodzenia Mistycznego Ciała Jezusa. To ta niepozorna, mała dusza, zaznawszy najpierw cierpień, zetknięta z Bożą Miłością odżyła, przeobrażona, by żyć tylko dla Niego. To, co dokonało się w sercu Franciszka, było wielką przemianą pod wpływem dotyku Prawdy - Istoty Boga. Jego spojrzenie na rzeczywistość go otaczającą zmieniło się diametralnie. Od tego momentu patrzył na świat oczami Miłości. We wszystkim dostrzegał Miłość. Widział tę Miłość urzeczywistniającą się w najdrobniejszych rzeczach. Szmer strumyka mówił mu o Miłości. Delikatny powiew wiatru przypominał mu, iż Bóg Go kocha. Dotyk ciepłych promieni słonecznych, zapach kwiatów, śpiew ptaków, pierzaste chmury i granatowe, ciężkie od burzy Niebo, wszystko było wyznaniem Miłości Boga do człowieka. Najmniejszy owad chodzący po liściu, pszczoła i komar - ruchem swych skrzydeł dowodziły Miłości Bożej. Każda kropla deszczu, płatek śniegu, igiełki szronu na gałęziach, to zlewana na ziemię Miłość. Powietrze ostre i lodowate zimą oraz gorące, parne w czasie lata, było dowodem niepojętej Miłości Boga do całego świata.
     Franciszek na nowo odkrył Bożą Miłość. W dodatku zrozumiał, iż Bóg upodobał sobie w tym, co małe i niepozorne. Gdybyśmy przyjrzeli się przez szkło powiększające drobnym kwiatkom polnym, samotnym kwiatkom górskim, gdybyśmy naprawdę wzięli do ręki te najmniejsze i najdrobniejsze, zobaczylibyśmy, ileż piękna Bóg ukrył właśnie w nich. Piękno dumnych lilii ogrodowych jest czymś innym, niż piękno niepozornych, małych kwiatków. Bóg w tych maleńkich ukrył swoją niepojętą Prawdę: małość, pokora, ukrycie - mają w sobie więcej uroku, piękna, niż to, co wszyscy głośno chwalą i oklaskują. Piękno tkwi w uniżeniu, poddaniu, ukryciu, pokorze, skromności, w przyjmowaniu prostym sercem tego, co przeznaczył dla nas Bóg. I małe kwiatki świetnie to obrazują.
     Łąka może być takim obrazem dusz ludzkich powołanych do życia z Bogiem. Na łące rośnie trawa, przeróżne jej odmiany i gatunki. Są różnego typu kwiaty, odmienne wielkością, barwą, kształtem listków, płatków. Jedne zupełnie ukryte w trawie, inne wyższe od niej, górują nad pozostałymi. Kwitną od wiosny do jesieni, niejako wymieniając się, raz jedne, raz drugie. Swoim kolorem, zapachem przywołują owady, które korzystają z ich nektaru, pyłków jednocześnie zapylając je i przez to zapewniając ciągłość gatunkowi. Ale nie tylko owady korzystają z dobrodziejstwa łąki. Inne zwierzęta również. I te małe, płazy, gady, ssaki. I większe, pod ciężarem których ugnie się niejedna roślina. Jednak żyją ze sobą w symbiozie, bowiem Bóg tak zaplanował. One wypełniają Jego wolę w sposób pełny, bo są tym, czym je stworzył i nie próbują kreować siebie na kogoś innego. To fakt, nie czynią tego za sprawą wolnej woli, ale instynktownie, według kodów genetycznych w nich obecnych. Jednak na ich przykładzie można wytłumaczyć zgodność życia z wolą Boga, z powołaniem.
     Kret nie będzie jaskółką, a jeż zwinną wiewiórką. Pszczoła nie stanie się wołem, a antylopa nie poleci niczym orzeł. One są tym, czym chce Bóg, aby były. Człowiek zaś próbuje stale być kimś innym. Nie rozumie, iż to, do czego został powołany jest jego zadaniem życiowym. Bóg do jego misji obdarzył go odpowiednimi łaskami, darami, zdolnościami, umiejętnościami. Powinien je należycie wykorzystać, by doskonale wypełniać swoje powołanie. Pszczoła najpełniej zrealizuje siebie robiąc miód. Krowa zaś dając mleko. Nie można od nich żądać odwrotności. A człowiek stara się właśnie co rusz tak czynić. Ma wytwarzać miód, a on chce dawać mleko. Ma dawać mleko, a on woli miód. Oczywiście są to tylko przenośnie, porównania, ale sens ich jest bardzo głęboki. Świętość to bycie tym, kim stworzył i do czego nas powołał Bóg. Wszelkie próby odstępstwa od tego są realizacją woli człowieka, zamiast Boga, a więc są samowolą.
     Bóg stworzył nas „łąką”. A na tej łące jest różnorodność roślin i zwierząt. I chociaż lekceważona jest przy porównaniu z ogrodami czynionymi ręką człowieka, to jednak Bóg upodobał sobie właśnie bardziej w jej ukrytym pięknie, niż w królewskich ogrodach, o które dbają zespoły ogrodników. Spróbujmy poczuć się, jako Wspólnota Dusz Najmniejszych taką łąką, na której jest ogromna różnorodność gatunków. Która bogata jest tą wielością odmian. A która jednocześnie jest pełnią, bowiem stanowi ekosystem, gdzie każdy ma swoje miejsce, zadanie, korzysta i żyje dzięki innym. Gdzie wspólnie tworzą dla siebie środowisko najlepsze do rozwoju. Wyginięcie zaś jednego gatunku może pociągnąć za sobą poważne skutki, bo wyginąć mogą inne. Jedne dla drugich są bodźcem rozwoju, wzrostu, pokarmem, oddechem. Gdyby któreś z nich naraz przestało być tym, czym stworzył je Bóg dla tej łąki, łąka odczuwałaby to bardzo boleśnie i nie mogłaby być w pełni tą, jaką Bóg pragnie, aby była.
     Podobnie jest z naszą Wspólnotą. Bóg stworzył ogromną różnorodność dusz. Łączy nas jedno - powołanie do bycia „łąką”, czyli powołanie na drogę dusz najmniejszych. Każdego wyposażył w różne dary i powołał w tej Wspólnocie do różnych zadań. Nie ma zadania ważniejszego, czy też mniej ważnego. Tak, jak na łące, wszystkie stworzenia są potrzebne do pełnego rozkwitu i życia tej łąki. Jednak jeden jest maleńkim kwiatkiem niewidocznym w bujnych trawach, a inny jest wysokim, czerwonym makiem widocznym z daleka. Jeden pszczołą zapylającą kwiaty, inny kretem zjadającym pędraki. Jeden skowronkiem wzlatującym w Niebo i swym śpiewem sławiącym Bożą miłość, inny trzmielem buczącym grubym głosem. Jeden maleńkim dzieckiem sarny, ukrytym w wysokiej trawie, inny dużym jeleniem dostojnie chodzącym na skraju lasu. Każde z nich jest Bożym stworzeniem ujętym w planie Boga. Każde potrzebne, chociaż czasem trudno nam zrozumieć sens jego istnienia. A najlepiej realizuje swoje zadanie, gdy jest tym, kim go stworzył Bóg, a nie udaje innego.
     Pośród nas natomiast przechadza się św. Franciszek- kierownik duchowy tejże Wspólnoty, któremu Bóg dał nowe oczy, by widział wszędzie Jego Miłość, by dostrzegał istotę Bożej Miłości, jej głębię. To on ma dane od Boga poznanie i może z miłością doceniać pracę pszczół, śpiew skowronka i skoki małej żabki. To kierownik duchowy, jak święty Franciszek dostrzegł w nas tę umiłowaną przez Boga maleńkość, a w niej ukryte piękno. I teraz może dzięki łasce danej mu z Nieba to piękno z każdej duszy wydobywać. Jednak musimy poddać się Jego prowadzeniu, kierownictwu. Zaufajmy, iż on, jak św. Franciszek dotykać będzie głębi istoty Boga, docierać będzie do Jego serca i pokazywać nam Jego Miłość. Z tego poznania Miłości płynąć będzie Mądrość decyzji. Nie patrzmy na Niego jako na zwykłego człowieka, bo w ten sposób każdą Jego decyzję przyjmować będziemy jako ludzką. Patrzmy na niego, jako na kapłana wybranego pośród wielu, by prowadził w Kościele wielkie dzieło jego odrodzenia. Takim duszom Bóg udziela łask szczególnych i natchnień Ducha Świętego. Takich naznacza charyzmatem danego dzieła, a jest nim Miłość Miłosierna, jest nim Duch Święty, jest nim opieka szczególna i obecność nieustająca Matki Najświętszej. Czy takiemu przewodnikowi nie można zaufać? Takiego przewodnika należy wspierać, modlić się za Niego i w Jego intencjach podejmować drobne ofiarki. Ci, którzy poddają się prowadzeniu takim wybranym, kapłańskim duszom, Bóg nie szczędzi swojej łaski. Bo działa ona przez moc posłuszeństwa duszy maleńkiej temu kapłanowi oraz przez osobę samego kapłana.
     Zatem, jako dusze najmniejsze, rozważmy w sercach naszych powołanie, jakim obdarzył nas Bóg. Starajmy się je jak najlepiej wypełniać nie patrząc zazdrosnym okiem na siebie nawzajem. Bądźmy posłuszne kapłanowi i zaufajmy jego prowadzeniu. O to, czego nie rozumiemy, pytajmy kapłana, nie roztrząsając z innymi własnych domysłów, nie rzucając niepotrzebnych słów i nie wzbudzając nieodpowiednich emocji u siebie i innych. Bądźmy przepiękną łąką, w której każde stworzenie harmonijnie współżyje z pozostałymi pełniąc swoje powołanie najlepiej jak potrafi. A nad nami niech świeci Słońce i opromienia nas swoją Miłością, ku której wszyscy kierować będziemy swoje serca. Niech przechadza się pomiędzy nami św. Franciszek i przemawiając słowami Miłości dociera do każdej duszy najmniejszej: do kwiatków, owadów, ptaków i ssaków. One wszystkie zrozumieją mowę Miłości. To jedyny język rozumiany przez całe stworzenie.
     Niech Bóg błogosławi nas.
    

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!