banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130258 naszym gościem.       Osób on-line: 2


Konferencja


    Konferencja Adwentowa dla dusz najmniejszych


    
Dusze maleńkie mają kochać!

 Czas Adwentu może być dla duszy bardzo owocnym czasem jej rozwoju. Jeśli tylko dusza tego zapragnie i będzie się o to starała, Bóg udziela łaski, by mogła w niej dojrzewać Jego miłość.

Spójrzmy na Maryję. Owocem miłości jej Serca i Serca Bożego zjednoczonego z Nią jest Jezus. Jest to wielką i niepojętą tajemnicą ten cud Wcielenia. Wskazuje on jednak na rzecz niezmiernie istotną, która i dla nas jest najważniejsza. Człowiecze serce - małe, słabe - zostało przygotowane, by przyjąć Bożą Miłość. Przez całe swoje życie Matka Najświętsza niejako doskonaliła się w miłości Boga. Całe Jej życie to kroczenie ku zjednoczeniu. Umiłowała Boga miłością największą, najgorętszą. Wspierana łaską, pozwalając na jej działanie, ukształtowana została przez Miłość.

Miłość ta najpierw poczęła Ją - Maryję. Stwarzając z samej siebie, stworzyła Cud natury - doskonałą duszę, mającą swoje źródło w Miłości Boga. Powstałą z Niej. Dzięki błogosławieństwu, jakie spoczywało na rodzie, z którego wyrosła Maryja, mogła Ona wzrastać w Bożej Miłości, a w genach przekazane było tylko to, co najlepsze, co święte. Nie należy się temu dziwić, bowiem Bóg na Matkę swego Syna chciał powołać stworzenie doskonałe. I tak się też stało.

Maryja żyła mając czystą duszę, dziewicze serce, które znało tylko miłość ku Bogu. a Jej postać miała harmonijne, doskonałe rysy. Była piękna, choć w pewien sposób Bóg nieco to piękno ukrył. Piękno zewnętrzne łączyło się z pięknem wewnętrznym, niejako uzupełniając się o nie. Można powiedzieć, że piękno duszy Maryi promieniowało na całą Jej postać, uzewnętrzniając się i czyniąc Ją jeszcze piękniejszą. To piękno wnętrza  sprawiało, że cała postać nabierała szlachetnego wyglądu. Rysy twarzy delikatne i doskonałe w swych proporcjach. Jednak nie należy mylić tego piękna z pięknem w kanonach ludzkiego myślenia. Bowiem w Jej przypadku z całej postaci biła czystość, która patrzącym na Nią niejako nakazywała szacunek.

Jest wiele pięknych kobiet. Jednak często w ich pięknie wyczuwa się pychę, zarozumiałość, jakąś formę nieczystości, nieszczerości. To nie musi być kobieta grzeszna - dawniej nazywana jawnogrzesznicą. Jednak nie da się człowieka rozpatrywać oddzielnie od jego duszy. Stanowi z nią jedność. Wyczuwa się to, co wewnątrz, bowiem wnętrze ma wpływ na zewnętrzny wygląd, zachowanie, sposób bycia.

Maryja jest jedynym człowiekiem, który w tak doskonały sposób łączył piękno wewnętrzne z zewnętrznym. Od całej postaci biło piękno zawierając w sobie prostotę, czystość, delikatność, łagodność, pokorę, miłość. A przy tym jeszcze doskonałe rysy, proporcje. To wręcz niebywałe, jak bardzo wnętrze człowieka rzeźbi jego ogólny zewnętrzny wygląd. Maryja odpowiedziała na łaskę. Otworzyła się na nią i przyjęła. Odpowiedziała na wezwanie Miłości. Umiłowała Boga tak, jak żaden człowiek na świecie. A z każdym dniem Jej miłość jeszcze się doskonaliła i wzrastała.

Gdy Bóg uznał, iż nadszedł czas, iż nastąpiła pełnia czasów, a „naczynie” zostało doskonale ukształtowane, cały zstąpił ze swoją miłością do tegoż naczynia. Miłość jaka była kierowana ku Niebu z Serca Maryi niejako „ściągnęła” Jego Miłość. Serce Maryi całe należało do Boga i było w Nim. Przemienione przez Niego stawało się sercem już nie zwykłym, ludzkim, ale sercem przemienionym doskonale Bożą Miłością. W nim była Miłość Boga. Bóg złączył swoją Miłość z miłością tego maleńkiego serca. Zjednoczył Serce Maryi ze swoim.

Owocem tej miłości, cudu zjednoczenia było poczęcie i zrodzenie Jezusa. Tylko Miłość (pisana wielką literą) ma tę możliwość rodzenia. Tylko Bóg, który jest Doskonałą Miłością, rodzi, stwarza. Tylko Bóg. Jeśli dusza pragnie, by w niej narodził się Jezus, powinna prosić o to Boga. Jednak to nie wszystko. Dusza ta powinna prosić o łaskę Bożej Miłości w jej sercu. Powinna pragnąć i dążyć z całych sił, całą wolą swoją i sercem do zjednoczenia z Bożym Sercem. Powinna zaprosić Maryję, by to Ona uzupełniając braki tej duszy, kochała w niej Boga. By z jej zwykłej, ludzkiej duszy płynęła do Nieba miłość doskonała, jaką ma Maryja. To miłość Matki Najświętszej „przyciągnie” Boga, wzruszy do tego stopnia, że obejmie on tę duszę swoją miłością i jednocząc się z miłością Maryi zrodzi Syna. Poprzez Maryję przyjdzie do tej duszy Jezus - Syn Boga.

Dusze najmniejsze są prawdziwie najmniejsze. Ich miłość zatem też jest maleńka. Nie ma w sobie mocy, siły, wytrwałości. Dusza najmniejsza z samej racji bycia najmniejszą otrzymuje od Boga „prawo” oczekiwania wszystkiego z Nieba. Tak, jak w rodzinie, najmłodsze dzieci otrzymują od rodziców wszystko. Zatem dusze najmniejsze mogą i powinny we wszystkim polegać na Maryi jako swojej Matce i na Bogu jako Ojcu. Jako, że Matka jest z natury bliżej dziecka, szczególnie tego maleństwa, które karmi piersią, dlatego dusze najmniejsze powinny całe oddać się Maryi, by ten czas Adwentu przeżyć razem z Nią. By Ona w nich mogła kochać Boga, jednoczyć serce z Jego Sercem, łączyć swoją miłość z Jego Miłością. By w końcu Bóg rozczulony, wzruszony tą cudowną miłością, mocą Ducha Świętego zrodził na nowo w duszy swego Syna Jezusa.

To nie naszą mocą, nie naszą siłą, nie naszymi staraniami, wysiłkami, ale łaską otrzymaną z Nieba zrodzony może zostać Jezus w nas. My natomiast mamy o to prosić, otwierać się na łaskę miłości Maryi w nas, zapraszać Ją do siebie nieustannie i błagać, by Ona w nas mieszkając czyniła za nas wszystko. Mamy Jej pozwalać czynić wszystko. W tym powinien być nasz wysiłek, trud i poświęcenie. Dla Niej zrezygnować z siebie, by Ona w nas żyła. A Duch widząc Maryję w naszej duszy, widząc swoją odwieczną Oblubienicę, zstąpi na Nią w nas.

Zatem, czas Adwentu niech będzie czasem dążenia do zjednoczenia duszy z Bożym Sercem. Jednak dusze nasze są maleńkie, więc całą swoją ufność mamy pokładać w Maryi. Ją zapraszać, by zamieszkała w nas i by to Ona w nas kochała Boga wielką, doskonałą miłością i jednoczyła swoje Serce w naszym z Jego Sercem. Prosić i błagać, by z naszych serc płynęła Jej miłość ku Niebu i w ten sposób zapraszała Boga do serca. On zaś widząc w naszej duszy odzwierciedlenie swojej Matki, przyjdzie, by począć na nowo Jezusa. My mamy kochać. To wszystko. Miłość jest wszystkim. Niczego więcej nie trzeba. Tylko kochać i przyjmować Bożą Miłość do serca.

Niech Bóg błogosławi nas na ten piękny czas oczekiwania. Niech nasze serca przepełni Miłość rodząca, stwarzająca, odradzająca, miłość, która jako jedyna jest płodna i ma moc dawania życia.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!