banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Nasze owoce formacyjne w Roku 2010


    
Refleksja dotycząca realizacji naszego powołania w Roku Miłości
 
    
Rok kalendarzowy 2010, który przeżywaliśmy jako Rok Miłości, sprzyjał temu, by więcej mówić o Miłości - o Bogu, który jest Miłością. Prowadził nas do lepszego poznania Bożego Oblicza – Miłości, do większego umiłowania Go i życia tą Miłością, którą Bóg w naszych sercach składa. Próbowaliśmy utwierdzić swoje serca w prawdzie o Miłości, pomimo trudności obecnego czasu - realia inne niż za czasów Ewangelistów, trudności związane z językiem ludzkim, który nie jest w stanie wszystkiego opisać. Jednak, na ile Bóg udzielił łaski zarówno kapłanom i naszym sercom na tyle została nam przedstawiona Boża Miłość. 
    
Poznawaliśmy Miłość objawioną w Jezusie Chrystusie
Rok Miłości kierował nasze serca na osobę Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, w którym objawiona została Boża Miłość. Jezus Chrystus, Syn Boży, Bóg odwieczny choć narodzony w pewnym momencie historii ludzkości, to jednak wieczny, istniał od samego początku. Nazywany odwiecznym Słowem Ojca, jest z Nim jedno. Istotowo złączony z Nim - Bogiem. Jezus, który łączy w sobie zjednoczone natury, Boską i ludzką w sposób cudowny, doskonały i tajemniczy, żyje jako człowiek na ziemi, będąc jednocześnie Bogiem. Niepojęte jest to, że aby stać się w pełni człowiekiem i zaświadczyć wszystkiego co ludzkie, Jezus niejako odsunął na bok swoją Boskość, rzeczywiście doświadczając wszystkiego jednocząc się z człowiekiem. Żył jak człowiek, czuł, doświadczył tego co człowiek. Lecz nawet na jedną sekundę, nawet na milimetr, nawet maleńkiej części nigdy nie użył jako człowiek korzystając ze swojej Boskiej mocy. A jednak w Jego życiu nieustannie objawiała się Jego Boska natura. To zjednoczenie z Bogiem Ojcem. Miłość, która łączyła i łączy Ojca z Synem. Miłość ta dokonywała tak wielu czynów, znaków, cudów. Miłość, która przejawiała się w Jego życiu, przemieniając nieustannie środowisko, w którym żył od momentu poczęcia, poprzez narodziny i życie. Jako dziecko, jako młodzieniec, potem jako osoba dorosła. W Nim miłość ta, którą był On sam przecież, dokonywała przemiany dotykając ludzkich serc, dotykając całego otoczenia. Nieustannie, ciągle, stale promieniowała i stale przeobrażała wszystko dookoła.
    Trwaliśmy przy Jezusie – trwaliśmy w promieniach Miłości Bożej
Jezus, często poznawany przez ludzi jako człowiek, odbierany jako człowiek, nieustannie, cały czas jest Bogiem - Miłością. Jego słowa, spojrzenie i czyny były i pozostają Miłością, wszystko z tej Miłości brało i bierze swój początek i wszystko było i jest jej wyrazem. Jednocześnie Miłość ta w świecie Ducha dokonywała i dokonuje bardzo wiele. Spoglądając na Jezusa oczami duszy możemy zobaczyć poświatę - to Miłość otaczająca Jego postać. Kiedy wchodzi się w granice tej Miłości, w obszar tej poświaty dusza jest dotykana. Człowiek nie jest tego od początku świadomy. Owszem czuje się dobrze w Jego obecności i On sam bardzo pociąga, nie rozumie się do końca dlaczego, ale bardzo pragnie się z Nim przebywać i Go słuchać. Po prostu jest się otoczonym Jego Miłością. Miłość jaką Jezus promieniuje, która przecież jest Boską, czystą miłością jest zarazem świętością Boską, jest zarazem czystością najświętszą, czystością Boską. Sprawia to, że będąc przy Jezusie jest się niejako chronionym od zła. Na tyle na ile Jezus chce i czyni to, jest się chronionym przed atakami szatana. A chociaż w wokół Jezusa zbiera się bardzo dużo zła, to jednak, żadne zło nie ośmieli się wejść w to promieniowanie Miłości. Będąc przy Jezusie, w Jego obecności serca ludzkie milkną. Ludzka pycha, egoizm, zarozumiałość, wszystkie wady i słabości, które przecież tak często wchodzą w relacje między nami, w Jego bliskości wszystko maleje, nikt nie śmiałby w Jego obecności kłócić się, nawet najbardziej z nas porywczy hamują swoje słowa. Przecież w obecności tego Świętego nie można używać niewłaściwych słów i mówić ze złością. Sama obecność Jezusa skłania ludzkie serca do pokory, do słuchania do zapominania o sobie. A wpatrywania się w Niego. Przy Jezusie każdy pragnie być dobrym, każdy pragnie pomagać. Przy Nim sposób zachowania, sposób bycia, mówienia uzewnętrznia wpływ Jego Miłości na nasze serca. Wszystko dokonuje się przecież gdzieś głębiej w sercu, w duszy, przecież Jezus to Bóg.
    
Rok Miłości był czasem otwierania naszych serc na tę Obecność, na to promieniowanie Miłości. Przekonaliśmy się jednak jak długo człowiek – i to wydawać by się mogło wierzący – walczyć musi w sercu z niepewnościami. Ileż w sercu potrafi mieć wątpliwości, ile podejmować rozważań, ile niepotrzebnych myśli. Zamiast od razu otworzyć swoje serce na tę cudowną obecność ludzie się zastanawiają, dyskutują, między sobą kłócą, stale rozważają, pytają jeden drugiego. A mogliby przebywać z Bogiem. To najcudowniejsze co może przydarzyć się człowiekowi w życiu. Możliwość przebywania, życia wspólnego z Jezusem, z Synem Boga. Razem w Jego Miłości, z Miłością, która ucieleśniła się.
    Odkrywaliśmy na nowo wartość słowa w pogłębianiu prawdy o Bożej Miłości
Pogłębiając prawdę o Miłości dostrzegamy, że oczywistym, znanym nam słowom każdy z nas przypisuje swoje pojęcia i wyobrażenia. Wiele z tych słów bardzo spowszedniało, są zwykłymi słowami. Dzisiaj słowa bardzo często mają swoje znaczenie jedynie symboliczne. Podkładane są pojęcia bardzo płytkie, mało znaczące. Często kojarzą się z obrazami. I to obrazami, które nie są prawdziwymi. Wszystko co z wiarą związane zostało ośmieszone i zbezczeszczone. Dlatego człowiekowi tak trudno teraz myśleć, rozmawiać o Bogu i przyjmować słowo Boga. Ono człowieka nie dotyka, nie jest tym, czym było kiedyś, w pojęciu ludzkim, oczywiście. Inaczej jest ze słowem Boga. Bóg wypowiadając słowo po prostu czyni to o czym mówi. Żadne słowo wypowiedziane przez Boga nie ulatuje w próżni, nie ma słów bez znaczenia, bez mocy. Każde natomiast jest łaską i błogosławieństwem. Każde jest przepełnione mocą Boga i każde jest przepełnione Jego Miłością. Bowiem Bóg wypowiada się w swojej Miłości, poprzez Miłość. I chociaż nie są to słowa na sposób ludzki wypowiadane, jest to raczej bycie Boga, Jego życie, to słowo Boga jest samym Bogiem.
    Zgłębialiśmy tajemnicę Serca Bożego
Wszystko umiejscowione jest w Sercu Bożym i Bóg kieruje wszystkim poprzez swoją Miłość, a dzieje ludzkości, historia, wszystkie wydarzenia są ucieleśniającą się Boską Wolą wypływającą z Jego Serca pełnego Miłości. Wszystko osadzone jest w Bożej Miłości i cokolwiek wydarza się w życiu każdego człowieka jest osadzone w Miłości, choć czasami trudno to człowiekowi pojąć i zrozumieć, szczególnie wtedy, gdy przeżywa trudne chwile. A jednak, biorąc pod uwagę chociażby życie Apostołów, tak zwyczajne i proste, zanim pojawił się Jezus, ubogie, skromne. Potem życie z Jezusem, różne chwile, które przeżywali. W końcu ten czas, który wydawał się im najczarniejszym i najstraszniejszym czasem, kiedy rozpacz zaglądała do ich serc i zwątpienie ogromne. A jednak, patrząc z perspektywy czasu widzimy jasno, że wszystko osadzone było w Miłości i wszystko było w planach Miłości. Toczyło się zgodnie z Boską Wolą. Potem Zmartwychwstanie, a potem rozwój Kościoła. Działalność apostolska każdego z nich. I chociaż wydawać się może, że życie, które wielu utraciło w wielkich mękach nie było zwycięstwem, a przegraną, to jest to tylko patrzenie na sposób ludzki, bowiem było to wielkie zwycięstwo, zwycięstwo Boskiej Miłości w sercu każdego z Apostołów, którzy godzili się na Bożą Wolę. Zwycięstwo tak wielkie, że królował Bóg poprzez ich serca. I Jego królestwo mogło rzeczywiście rozprzestrzeniać się. A wszystko brało swój początek z życia we wspólnocie z Jezusem. Wszystko brało swój początek ze wspólnie spędzonego z Nim czasu. W sposób szczególny serca Apostołów zostały niejako związane z Jezusem poprzez Jego mękę, Jego śmierć, Jego zmartwychwstanie. Wtedy szczególnie były dotknięte Miłością poprzez cierpienie. I znowu wydawać by się mogło, że jest to paradoksem. Cierpienie, ból, zwątpienie. Wydawać by się mogło, że wszystko się zakończyło, a jednak w nich, Jego Miłość, która była, żyła. Jego Miłość tak przemieniała ich, tak formowała, tak kształtowała, że mieli potem siłę, odwagę iść i głosić zwycięstwo Boga, zwycięstwo miłości nad śmiercią, nad grzechem.
    Trwaliśmy w tym, co kształtuje, co formuje nasze dusze
Życie z Jezusem w Jego bliskości, życie z Nim, ciągłe wpatrywanie się w Jego Serce, ciągłe słuchanie Jego słów, ciągłe, nieustanne przebywanie. To kształtuje, to najlepiej formuje. Życie z Nim do końca, życie w każdym momencie, życie do bólu i do cierpienia. Życie z Nim, nie tylko wtedy, gdy wszystko się ładnie układa, jest prostym i przyjemnym, ale przejście również razem z Jezusem Krzyża, agonii i cierpienia, śmierci. Przejście straszliwej ciemności jaką niesie ze sobą świadomość iż Jezus umarł. Przejście w swoim życiu takich ciemności z wiarą, z ufnością. A potem przeżycie Jego zmartwychwstania w swoim życiu poprzez różne sytuacje i zdarzenia. Przechodzenie tego wszystkiego z wiarą i ufnością, z przyjmowaniem jako Jego Obecności w naszym życiu, jako Jego daru, Jego łaski i błogosławieństwa. To wszystko kształtuje, to wszystko formuje. To sprawia, że nasze serca rzeczywiście stają się sercami apostołów. Stają się sercami oddanymi Bogu, oddawanymi Jezusowi, ufające Mu do końca. Sercami, które potem mogą być gotowe na wszystko, które kochają żyjąc tą Miłością tak bardzo, że dla tej Miłości gotowe są oddać wszystko, poświęcić wszystko.
    
Często duszom wydaje się, że życie z Bogiem powinno być o wiele łatwiejsze, przyjemniejsze, usłane samymi różami. Że błogosławieństwo Boga polega na tym, iż Bóg człowiekowi ułatwia życie. Jest to błędne myślenie. Błogosławieństwo Boga polega na tym, iż otwiera ono ludzkie serca na swoją Miłość. I tę Miłość okazuje człowiekowi. Miłość ta natomiast daje siły do tego, by przeżyć swoje życie, takie jakie dał Bóg, wypełniając swoje powołanie jak najdoskonalej, całkowicie, zupełnie do końca. Miłość ta pozwala człowiekowi nieść swój krzyż, nie buntując się, a przyjmując jako dar, dar, który prowadzi do zbawienia.
    Odkryliśmy na nowo nasze powołanie
I jeszcze jedno. Bóg daje swoim wybranym dzieciom doświadczenie Miłości. Cudownej, słodkiej, Boskiej Miłości. Którą serce ludzkie rozkoszuje się. Miłość ta pociąga ludzkie serce. Sprawia, że dusza ludzka topnieje w obecności tej Miłości niczym wosk. Pod jednym spojrzeniem tej Miłości gotowa jest na wszystko. Bóg daje niektórym kosztować tej Miłości tak bliskiej. W ten sposób łączy serca wybranych dusz ze swoim Sercem w sposób  ściślejszy, bliższy. Bowiem Bóg spragniony jest miłości, miłości wyłącznej, miłości czułej. Miłości, która wybiera tylko Jego. Miłości, która łączy ludzkie serce z Boskim Sercem w najdoskonalszy sposób. Bóg spragniony jest takiej miłości. Owszem, Jego wszechmoc, Jego potęga trwożą ludzkie serca i należy Boga traktować jako Pana, Władcę, jako Króla, jako Stwórcę. Oddawać Mu cześć. To prawda. Ale Bóg również spragniony jest tej zwykłej, czułej miłości. Od tego traktowania Go jako Pana i Władcy woli miłość, która z wielką ufnością wtula się w Jego ramiona powierzając się całkowicie. Stąd pojawiają się w Piśmie św. obrazy Boga jako Ojca, narodu jako syna, córki, jako dziecka. Stąd pojawiają się obrazy miłości oblubieńczej Boga i człowieka. Do tak bliskiej zażyłości Bóg powołuje dusze proste, dusze pokorne, dusze małe, Dusze, które z całą szczerością swojego serca i prostotą po prostu zarzucą swoje ręce na Jego szyję, przytulą twarz do Jego policzka i będą mówić: „Kocham Cię, Tatusiu!” Dusze, które pod wpływem Jego Miłości topnieć będą, rozpływać się, omdlewać i odpowiadać miłością. Które pragnąć będą tylko Jego tak bardzo, że wszystko co ziemskie wydawać im się będzie niczym, śmieciem bez wartości. Które cierpieć będą z tego powodu, że nie mogą już teraz złączyć się już na zawsze ze swoim Bogiem w miłości. Bóg powołuje dusze do tak bliskiej zażyłości ze sobą wybierając, stwarzając takie dusze. Bo jest Bogiem czułym a nie srogim władcą, bezdusznym sędzią. Jego Serce jest najbardziej wrażliwym sercem i tej wrażliwości nie znamy. To Serce, które poprzez swoją wrażliwość zna i rozumie wszystko, ale zranić Je można również bardzo szybko.
    Bóg złożył w naszych sercach dar swojego Syna
Bóg złożył w naszych sercach dar swojego Syna i dał możliwość uczestniczenia w Jego życiu, żyjąc z Jego Matką i z Nim samym. Uczestnicząc w Jego wzroście, rozwoju. A więc, tak jak Apostołowie, chociaż dopiero uczestniczyli w Jego życiu, gdy był dorosły, tak my teraz możemy być przy Jezusie. Wsłuchujmy się w Jego Serce. Przytulajmy się do Jego piersi, abyśmy mogli usłyszeć Jego Serce. Abyśmy bezpośrednio z Jego Serca słyszeli słowa Miłości. Abyśmy tę Miłość czuli. Jezus często pozwalał jednemu ze swoich Apostołów - Janowi po prostu przytulać się do Niego. I były to najpiękniejsze chwile dla Apostoła, kiedy doświadczał Jego Miłości bezpośrednio z Jego Serca. To Miłość uczyła św. Jana, choć wydawać by się mogło, że były to chwile niczym nie spożyte, bez działania, bez czynienia czegoś praktycznego. A jednak te chwile, kiedy mógł być tak blisko i doświadczać Miłości Jego Serca, te chwile były szczególnie ważne. To właśnie podczas tych chwil serce Apostoła napełniało się Bożą Miłością i mógł rozumieć Jezusa poprzez Miłość. Nie poprzez słowa. Jego Miłość była w nim. Jego sposób myślenia przechodził przez serce, sposób rozumowania. To serce czuło i wtedy św. Jan rozumiał, wiedział co czynić. Gdy chciał tylko rozumowo zatrzymać się nad czymś popełniał błędy, ulegał własnym emocjom. A gdy słuchał Serca, wtedy czynił to, co Bóg od niego oczekiwał. I rozumiał o wiele więcej. W ten sposób poznawał Bożą Miłość, Oblicze Boga. A to Oblicze jest po prostu Miłością. Więc i my starajmy się nieustannie wsłuchiwać w bicie Serca, Jezusowego Serca, które jest w nas. Poprzez tę bliskość nasze serca będą formowane na wzór Jego życia.
    
Niech Bóg błogosławi nas swoją Miłością, swoim Pokojem. Niech to błogosławieństwo gości w nas, w naszych sercach. Niech poprowadzi nadal nasze dusze w dni kolejnego roku, który pragniemy przezywać we Wspólnocie Dusz Najmniejszych.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!