banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Bóg pragnie dla nas powrotu do prostoty


    
  Prostota wyrażająca się w różnych sprawach, także w pożywieniu
    
  Istotą do zrozumienia tego pouczenia jest uświadomienie sobie harmonii z jaką Bóg stworzył świat. Bóg jako Doskonałość stworzył świat również doskonałym. W Bogu panuje nieustanna harmonia i świat posiadał ją w sobie. Piękno stworzonego świata wypływało właśnie z tej harmonii. Wszystko miało swoje miejsce, swój czas. Jedno z drugiego wypływało. Jedno na drugie wpływało. Jedno z drugim się uzupełniało. Nie było dysonansów. Była pełna zgodność, był porządek, ład. Wszystko otoczone Pokojem, Bożym Pokojem. Wszystko przeniknięte Jego Duchem. Wszystko było takim, jakie stworzył je Bóg. Wszystko więc poprzez samo swoje istnienie doskonale pełniło wolę Boga niejako ukazując tym samym Jego Miłość. We wszystkim objawiała się Jego Miłość.
    
    Ta harmonia dotyczyła też człowieka. Był wtopiony w przyrodę. Był z nią zintegrowany. Mógł z niej czerpać dowoli. Bóg obdarzył człowieka wewnętrzną zdolnością „wyczuwania”, co mu służy, a co nie, czego powinien unikać. Dotyczyło to również pokarmów. To było tak pełne zjednoczenie z przyrodą, że człowiek po prostu wiedział, co może jeść, a co nie. I kierował się tym wewnętrznym „głosem”, wewnętrznym „odczuciem”. A Bóg stwarzając świat i człowieka, z racji swej doskonałej mądrości, przygotował wszystko, by człowiek mógł dobrze i zdrowo funkcjonować, by mógł się rozwijać. W zależności od regionu, w jakim przypadło żyć człowiekowi, Bóg stworzył takie otoczenie, takie rośliny i takie zwierzęta, by tworząc wzajemnie harmonię, mogły współżyć ze sobą z korzyścią dla wszystkich. Zatem człowiek miał dane wszystko, co było mu potrzebne do życia, a korzystając z tego, czynił to w taki sposób, że nie naruszał harmonii, ale w niej uczestniczył.
    
    Grzech w sposób znaczący naruszył tę harmonię. I w miarę narodzin kolejnych pokoleń, człowiek coraz bardziej odchodził od tej harmonii, niszczył ją, sam w sobie również czyniąc przez to spustoszenie, bowiem pozbawiał siebie samego tego, czym do tej pory było jego życie. Oddalał się od siebie samego niszcząc również ten dar, tę umiejętność jaką złożył w nim Bóg, czyli wewnętrzne rozeznanie, co mu służy, co dla niego jest dobrem. Poznawszy natomiast inne rzeczy, inne „smaki”, korzystał z nich i przestał słuchać swego wnętrza, a zaczął słuchać swoich pragnień, swoich pożądliwości. Odnosi się to również do sposobu odżywiania się. Wprowadzał do swego organizmu nie tylko to, co Bóg mu przeznaczył, ale i inne rzeczy, które mu nie służą, a wręcz szkodzą. Nie umiał jednak się pohamować, bo zakosztowawszy raz, pragnął ciągle. Grzech osłabił jego wolę, a na wierzch wypchnął pychę, jego własne „ja”, miłość własną. Stało się to niezmiernie ważne, a nawet najważniejsze. Tyle, że niepohamowane, nieposkromione czyni człowieka bardziej podobnym do zwierzęcia, a nie rozumnej istoty ludzkiej jaką stworzył Bóg.
    
    Bóg chciałby naszego powrotu do tej harmonii. Oczywiście nie będzie to pełen powrót, bo nie żyjemy w raju, ale w skażonej grzechem rzeczywistości. To skażenie ma wpływ na wszystko, co nas otacza, nie tylko na naturę człowieka. Jednak Bóg chciałby, abyśmy zrozumieli sens, istotę tego powrotu. Człowiek posiadł pewną wiedzę o naturze i stale jeszcze odkrywa różne jej tajemnice. Wie sporo na temat odżywiania. Wiedza jednak to nie wszystko. Bowiem, współcześnie często sposób odżywiania czyni się celem samym w sobie, a więc czyni się bożkiem. Bogu nie chodzi o wprowadzanie zmian w naszym życiu dla samych zmian, dla jakiejś idei zmian. Bóg zwraca nam uwagę na życie w zgodzie z Nim. Na życie w zjednoczeniu z Bogiem. To życie niesie ład, uporządkowanie, niesie umiarkowanie, wprowadza pokój. Jednocześnie jest życiem pełnym pokory wobec Boga i wszystkiego, co przyjmuje się jako Bożą wolę. Jest życiem w otwieraniu się nieustannym na Ducha i w przyjmowaniu Go, jako swojego Przewodnika.
    
    Bóg pragnie dla nas powrotu do prostoty. Prostoty wyrażającej się w różnych sprawach, także w pożywieniu. Dusza należąca do Boga, to dusza, która żyje pokornie, w wielkiej prostocie, to dusza, która we wszystkim zachowuje umiar, skromność. Korzysta z Bożych darów tyle, ile jest koniecznym, by normalnie żyć. Nie gromadzi zapasów, bo czerpie z hojnej ręki Boga i wie, że Bóg, który jest jej Ojcem, zadba o nią. Należy tak przestawić swoje myślenie, by wychodząc od tej doskonałej harmonii, zobaczyć dysonans pomiędzy tym życiem, jakie stworzył i dał nam Bóg, a tym, jakie wiedziemy teraz. Należy zapragnąć powrotu do życia, jakie wiedli nasi pierwsi rodzice w raju. Należy starać się wrócić do tego, w co każdy z nas został wyposażony przez Boga - do wewnętrznej zdolności wyczuwania, co jest dla naszego organizmu dobre, a co nie. Nie jest to oczywiście takie proste i jasne dla ludzi. Ludzkość tak dalece zabrnęła w niepohamowanym używaniu wszystkiego, w zaspokajaniu swoich pożądliwości, że trudno teraz naraz zacząć żyć inaczej. Jednak można próbować.
    
    Bóg pragnie tego dla nas i udziela łaski ku temu. Pragnie dla nas powrotu do jedności z Bogiem. Jedność z Bogiem oznaczać będzie również zrozumienie, na czym polegać ma jedność z naturą przez Boga stworzoną. Celem zaś nie będzie jakaś konkretna dieta, czy filozofia natury, bo było by to kolejnym wypaczeniem, a wręcz zerwaniem więzi z Kościołem, ale celem jest zjednoczenie z Bogiem. Życie z Bogiem pociąga za sobą różnorodne konsekwencje. Sprawia, że człowiek zmienia swoje postawy, poglądy, swój sposób patrzenia na różne rzeczy. To inne spojrzenie, inny odbiór rzeczywistości ma skłonić nas do przyjęcia pokory, umiaru we wszystkim, prostoty w całym życiu. Wypływać to będzie z relacji tej wielkiej bliskości, jaką posiadać będzie nasza dusza z Bogiem. Wtedy zaczniemy rozumieć, w czym ma się to wyrażać. I nasze decyzje, co do jedzenia, ubierania się, otaczania się jakimiś sprzętami, gromadzenia wokół siebie rzeczy zaczną nabierać innego kształtu. Będą dążyły do prostoty, do skromności i ascetyzmu. Ale ta prostota, skromność, czy ascetyzm nie są celem same w sobie. Tak pojmowane mogą nas szybko zaprowadzić do zejścia z maleńkiej drogi miłości.
    
    Stale należy pamiętać, iż celem jest Bóg, jednoczenie z Nim. A im bardziej dusza się do Niego przybliża, tym więcej zauważa u siebie naleciałości, które chciałaby zrzucić. Tym bardziej pragnie prawdy, tym bardziej dąży do prostoty. Tak więc zdejmuje z siebie po kolei wszystko: pragnienia, aspiracje, ambicje, ukryte intencje, pasje życiowe, zainteresowania. Spróbujmy patrząc na otaczającą rzeczywistość zacząć wczuwać się w nasze intencje czerpania z tego świata. Kiedy są to autentyczne potrzeby, nieodzowne, konieczne sprawy, a kiedy jedynie zaspokajanie własnych zachcianek, przyjemności i trudnych do pohamowania dążeń.  Nie będzie to łatwe. Jednak próbujmy. Czyńmy to w obecności Boga prosząc, by dał nam swego Ducha, by nami pokierował, by we wszystkim objawiała się Jego chwała, a nie nasze widzimisię. Codziennie stawajmy przed Nim prosząc na dany dzień o siły wytrwania w prostocie, umiarze we wszelkich sprawach, również w pożywieniu. Motorem naszych działań ma być miłość. Wielkie pragnienie miłości. Tylko dla niej, tylko ze względu na nią warto podejmować wysiłek, trudzić się nawet po cierpienie. Jeśli cokolwiek będzie za ciężkie i miałoby dla nas być tylko smutkiem, cierpieniem, przygnębieniem - zostawmy to. Zmiana sposobu życia ma wypływać z wnętrza, z serca, z miłości. Wtedy daje siły. Inaczej staje się nie lubianym, niechcianym ciężarem, który nas nie prowadzi do Boga, za to przygniata aż do ziemi.
    
    Jeśli chodzi o powrót do prostego żywienia, to ma on być wyrazem dochodzenia w całym życiu do tejże prostoty, do umiaru, do pokory wobec Boga i całego aktu stworzenia. Wobec Mądrości w stworzeniu się objawiającej. Czynić mamy to wszystko z Miłości do Boga. Wszystko z miłością okazywaną bliskim. Oni nie muszą odczuwać, że tak, czy inaczej się odżywiamy. To my mamy zmienić swój sposób odżywiania, nie oni. A jedząc przygotowane przez nas potrawy mają doświadczać miłości, a nie poczucia winy, że oto zjadają coś niezdrowego, bo my uważamy, że powinno się inaczej jeść. Ukrycie duszy przejawiać się ma również w tym, że nikomu nie narzucamy swego stylu życia, nie zaznaczamy go, nie podkreślamy, do tego stopnia, że inni nawet nie muszą wiedzieć, że takich, czy innych potraw zazwyczaj nie jadamy. Tak więc, gdy będziemy u kogoś, z miłości do Boga jeść mamy wszystko, co tam zastaniemy bez słowa komentarza. Codziennie rano od nowa prośmy o łaskę na dany dzień, by wytrwać w spełnianiu tych oczekiwań Boga. Nie na całe życie, na rok czy na tydzień, ale na jeden dzień. Pamiętajmy o miłości. Pamiętajmy o powołaniu do życia w zjednoczeniu, w doskonałej harmonii z Bogiem. Nigdy styl życia dla samego stylu, aby nie stał  się bożkiem. Ale wszystko ze względu na wielką, nieskończoną Bożą Miłość do nas i Jego wszechogarniające Go pragnienie zjednoczenia z naszymi duszami. Wolność w realizowaniu Bożych oczekiwań w powiązaniu z miłością - to jest ważne. Nigdy w oderwaniu od nich.
    
    Niech Bóg błogosławi nas. Każdego dnia, w każdej sekundzie niech Bóg błogosławi nam.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!