banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 5


Konferencja


    Prawdziwe apostolstwo na rzecz pokoju


    
Konferencja na Wielki Post w Roku „W komunii z Bogiem”
21 marca 2011 r.
    

    
Pokój wam, Dusze Najmniejsze! Z wielkiego Bożego Miłosierdzia niech Bóg przyniesie Wam pokój. Niech z Serca pełnego Miłości ten pokój wylewa się na Was. Bo prawdziwie ten, kto zaznał niepokoju rozumie czym jest, jak ważnym jest pokój. Jako, że dusze najmniejsze mają być apostołami pokoju, zatem dzisiaj zastanowimy się, w jaki sposób należy ten pokój rozdawać innym, w jaki sposób być apostołem pokoju. Będzie to tylko jeden aspekt, a jednocześnie mała cząstka tego wielkiego posłannictwa apostolstwa pokoju.
    
    1. Źródłem pokoju jest miłość, przebaczenie, spojrzenie na drugą osobę wzrokiem miłosiernym
    Źródłem pokoju w sercu ludzkim jest miłość, jest przebaczenie, jest spojrzenie na drugą osobę w pełni wzrokiem miłosiernym. Człowiek, który w swoim sercu ma miłosierdzie wobec innych, sam zaznaje pokoju i tym pokojem się dzieli. Brak miłosierdzia w sercu, brak przebaczenia, brak wyrozumiałości wprowadza niepokój zarówno do serca, które nie potrafi przebaczać, jak i do innych serc, którym się nie przebacza. Dlatego spójrzmy na swoje serca, na to, w jaki sposób w swoich sercach odnosimy się do otoczenia, do bliskich. W swoich sercach! Z serc bowiem wypływa postawa, wypływa słowo, i choć czasem staramy się zakamuflować to co jest w sercu, to i tak to co w nim jest w pewien sposób uzewnętrznia się. Sprawy ducha nie muszą być widoczne, a jednak oddziaływują na nas bardzo mocno, mają ogromny wpływ. Popatrzmy zatem na swoje serca. W jaki sposób odnosimy się do swoich bliskich? Jak traktujemy swoich znajomych? W jaki sposób przyjmujemy różne zachowania ludzkie? Wszystko!. W jaki sposób nasze serce przyjmuje i odpowiada na to, z czym się stykamy na co dzień?
    
    2. Spójrzmy, jak przyjmujemy słabości innych, a jak swoje
    Jesteśmy wspólnotą dusz najmniejszych. Od pewnego czasu idąc maleńką drogą miłości zaczynamy spostrzegać w sobie samych wiele słabości. Czasem trudno jest nam się pogodzić z tymi słabościami. Ma to miejsce szczególnie wtedy, gdy słabości powtarzają się, gdy są powodem naszych częstych upadków. Gdy nie wychodzi coś, na czym nam bardzo zależało. I w różny sposób przyjmujemy tę swoją słabość. Traktujemy na różny sposób samych siebie. Jedni bardziej, drudzy mniej się denerwują na samych siebie. Nie zawsze potrafimy przyjąć te ciągłe upadki, tę słabość naszych dusz. Mimo to traktujemy siebie jednak łagodnie. Inaczej przyjmujemy słabości innych. W słowach i postawach drugich osób wychodzą nieustannie również i ich słabości. Spójrzmy na serca swoje, jak one przyjmują słabości innych, a poprzez porównanie tego, w jaki sposób przyjmujemy swoje słabości i jak przyjmujemy słabości innych, abyśmy wyciągnęli wnioski o naszym stosunku do bliźnich.
    
    3. Częsty brak miłosierdzia, wyrozumiałości i łagodności
    Zauważmy, iż bardzo często w naszym spostrzeganiu drugiego człowieka jest brak miłosierdzia, brak wyrozumiałości i łagodności. O wiele ostrzej i wyraźniej zauważamy czyjeś słabości. Wyrażamy się dosyć ostro o nich, zwracamy uwagę. Natomiast sobie jakże często pobłażamy. Z tej postawy wynika w sercu niepokój. Niepokój ten jest uzewnętrzniany na różny sposób, ponieważ brak w naszych sercach spojrzenia pełnego miłości, spojrzenia Bożego na drugą osobę, dlatego też nie rozsiewamy miłości, nie ma w tym pokoju, ale jest niepokój, jest brak miłości. W zwykłych sprawach, takich codziennych, każdego dnia w relacjach między nami, w rodzinie i w pracy jest mnóstwo sytuacji i zdarzeń, kiedy nie potrafimy od razu sobie nawzajem przebaczyć, kiedy okazujemy zniecierpliwienie, zdenerwowanie, kiedy brak jest cierpliwości. Pielęgnujemy w sobie te uczucia. Są one źródłem niepokoju, który opanowuje nas i otoczenie. W takim momencie nie możemy być apostołami miłości, apostołami pokoju.
    
    4. W jaki sposób traktujemy innych, tak sami będziemy potraktowani
    Dzisiejsze czytanie biblijne, dzisiejsza Ewangelia (Łk 6, 4b-10), mówi o tym, abyśmy przebaczali, wtedy i nam zostanie przebaczone. Byśmy byli miłosierni, wtedy też dostąpimy miłosierdzia. Tak, to prawda, w jaki sposób my traktujemy innych, tak i sami będziemy potraktowani. Jakże często ludzie tym samym odpowiadają nam. Ale i Bóg widząc serce pełne miłości obdarza je jeszcze większą miłością, widząc serca pełne miłosierdzia, z wielką radością tego miłosierdzia udziela. Jednak zwróćmy uwagę na to, że tu nie tylko chodzi o to, co otrzymamy w zamian za tę swoją postawę. W tym fragmencie również Jezus chce nam powiedzieć iż w zależności od tego, jaką przyjmujemy postawę i co nosimy w sercu, to albo wypełniamy Bożą wolę - swoje powołanie apostołów, albo też nie podejmujemy tego powołania. Jezus zwraca nam uwagę, iż jako dusze wybrane, jako dusze, którym Bóg udziela pewnego powołania - powołania na miarę wielkiego dzieła, - dusze takie są odpowiedzialne za to, co robią wobec Boga i wobec Kościoła.
    
    5. Od dusz wybranych Bóg oczekuje czegoś więcej
    Wszystko, cokolwiek czynimy ma swoje odbicie w Kościele, ma swoje uzewnętrznienie, ma wpływ na to, co się dzieje w Kościele. Najdrobniejsza rzecz, sprawa, postawa, słowo niesie rzeczywistość, stwarza tę rzeczywistość, wprowadza miłość, albo nienawiść, pokój albo niepokój, dobro lub zło. Od nas, jako dusz wybranych Bóg oczekuje czegoś więcej, nie tylko zwyczajnego życia dla siebie, tak jak to pojmuje większość chrześcijan, którzy myślą, iż muszą być w porządku w swoim życiu wobec Boga, wobec innych i to wystarczy. My powinniśmy mieć tą świadomość, że cokolwiek czynimy nie czynimy w próżni, ale czynimy w Kościele, jako bardzo ważna cząstka tego Kościoła. A to, co jest w naszych sercach, to również wychodzi z naszych serc i obejmuje Kościół, wpływając na Kościół. A więc, jeżeli w naszych sercach jest przebaczenie, wyrozumiałość, łagodność, miłość, miłosierdzie, to nasze serca objęte są pokojem, to ten pokój wychodzi również na zewnątrz obejmując nasze otoczenie. To również miłość, miłosierdzie obejmuje nasze otoczenie, ale i ten pokój wraz z miłością, miłosierdziem dzieje się, staje się udziałem całego Kościoła.
    
    6. Pokój naszych serc wnosi pokój do całego Kościoła
    To nie jest tak, że dusza postępuje tak, czy inaczej w swojej rodzinie i to ma wpływ tylko na rodzinę, czy tylko w miejscu pracy, czy tylko w małej grupie ludzi i nie wychodzi na zewnątrz. Nasze dusze nie żyją w świecie materialnym, żyją w świecie ducha, poruszają się w świecie ducha. I w świecie ducha ten pokój z naszych dusz rozlewa się, uczestnicząc w życiu Kościoła, całego Kościoła, całego. Nie w danym momencie i w danej chwili. Ale Kościoła, który przecież trwa po wieki. Najdrobniejsza rzecz i sprawa, którą wykonujemy, w której bierzemy udział, ma wpływ na cały Kościół. Pokój naszego serca wnosi pokój do Kościoła, a pokój w naszym sercu wypływać będzie z miłosiernego spojrzenia na swoich bliskich, na swoje otoczenie, ze spojrzenia pełnego miłości, pełnego łagodności.
    
    7. Mamy patrzeć trzeźwo na samych siebie
    Dusza prawdziwie święta będzie patrzeć na innych z wielką miłością, tłumacząc wszelkie niedociągnięcia i słabości tych dusz. Za to samą siebie będzie traktować dosyć ostro, będzie stanowcza, wymagająca wobec samej siebie. I my mamy być takimi duszami, które patrzeć będą bardzo trzeźwo na samych siebie i nazywać będą jasno swoje słabości. Widzieć będą jasno swoje upadki, zgadzając się w swoim sercu na to, że jest się tak bardzo słabym i nieustannie korząc się przed Bogiem, uznając siebie samego za nic wobec Niego. Ale jednocześnie każdy z nas, patrząc na innych, ma mieć wzrok samego Boga, Jego spojrzenie, które jest pełne miłości i miłosierdzia, które tłumaczy, usprawiedliwia, przebacza. Nigdy nie pamięta złych rzeczy, nie docieka swojej sprawy, na siłę czegoś nie przeprowadza a okazując miłość i miłosierdzie wprowadza pokój. I my mamy być takimi duszami. Spójrzmy na swoje relacje z bliskimi. Jakże często w nich brak jest takiego spojrzenia. Pamiętając o słabościach swoich bliskich, które się powtarzają, tracimy cierpliwość. W związku z tym nie mamy dobrego oglądu rzeczy i sprawy. Powracając do przeszłości tłumaczymy wszystko po swojemu, okazujemy zniecierpliwienie, zdenerwowanie powtarzając, że znowu i zawsze. A przecież my postępujemy podobnie, chociaż się staramy, chociaż próbujemy postępować inaczej. W związku z tym spójrzmy na swoich bliskich jako na osoby, które też chciałyby przezwyciężać swoje słabości, które też są najsłabszymi, najmniejszymi, które też bardzo potrzebują miłości i miłosierdzia.
    
    8.  W obliczu miłosierdzia Bożego rodzi się pragnienie zmiany życia
    Zauważmy, że Jezus kiedy przyszedł na ziemię wobec grzeszników okazywał miłość i miłosierdzie. Nie stosował kary. Ale to okazywane miłosierdzie sprawiało, że serca topniały, serca klękały przed Bogiem, łzy wzruszenia pokazywały się w oczach tych ludzi. Dopiero w obliczu miłosierdzia Bożego, w obliczu przebaczenia, miłości, ludzie ci pragnęli zmiany swojego życia i tej zmiany dokonywali, a w ich serca wstępował pokój. Zatem, skoro mamy iść śladem Jezusa, skoro mamy być Jego apostołami - a Jezus przynosił pokój, - więc mamy być apostołami pokoju. Bądźmy miłosierni, pełni miłości, to pokój będzie gościł w sercach, którym tą miłość okażemy, ale i w nas. Jest to piękne, że ten, kto wprowadza pokój, ten pokój ma w sobie; ten, kto daje miłość, miłosierdzie, zaznaje tej miłości, miłosierdzia w sobie, żyje pokojem, miłością, żyje Bogiem.
    
    9. Nasza słabość będzie dawać znać o sobie
    I jeszcze jedno. Nasza słabość będzie dawać znać o sobie. To prawda. Musimy, zatem być bardzo pokorni. Zniecierpliwienie wobec siebie samego często jest oznaką pychy. Człowiek jest niezadowolony sam z siebie. Chciałby być idealny i nie jest, lub też wychodzi na zewnątrz to, że nie jest idealny. Chciałby przynajmniej w opinii innych takim być. My postępujmy inaczej. Od razu, na samym początku przyjmijmy, że jesteśmy samą słabością, i że nam samym naprawdę nie uda się ani okazać miłości, ani miłosierdzia, nie uda się wnosić pokój. Zatem klękając przed Bogiem, uznając tę słabość, o której tak często mówimy, prośmy, by Bóg udzielał nam wszelkiej łaski; by nasz wzrok był miłosierny, nasze oczy były miłosierne, by słowa, które wypowiadamy, były miłosierne, byśmy swoją całą postawą, zachowaniem okazywali miłosierdzie. I próbujmy to czynić nieustannie będąc na kolanach. Nie inaczej, bo to Boskim jest przymiotem miłosierdzie, nie ludzkim. Bóg może nam tego udzielić, może nam dać.
    
    10. Matka Boża może i chce dokonać wielu rzeczy w nas
    Wszystko czyńmy wraz z Matką Miłosierdzia. Jej Serce dobrze wie, czym jest Boże Miłosierdzie, bo Jej Serce tym Miłosierdziem jest wypełniane. Więc zapraszając Ją do swojego serca, prosząc by nieustannie Jej duch był w nas, i wszystko w nas czynił, pozwalając na to, będziemy doświadczać, że rzeczywiście Matka Boża dokonuje wielu rzeczy w nas, a przede wszystkim kocha i okazuje miłosierdzie.
    
    Kiedy cokolwiek potoczy się pomyślnie, kiedy rzeczywiście słowa będą pełne miłości, kiedy okażemy wyrozumiałość wobec czyichś słabości, kiedy będziemy mieli w sercu pokój i ten pokój będzie również wśród naszych bliskich, nie zapominajmy dziękować Bogu, bo On jest sprawcą wszystkiego, dawcą, to On jest pokojem, miłością, to On jest pełen miłosierdzia, to On jest samą wyrozumiałością i przebaczeniem, i w nas, przez nas to wszystko okazał. Więc Bogu należy się wszelka chwała, podziękowanie, cześć i uwielbienie. Dusze najmniejsze ma cechować pokora, głęboka pokora. Jeśli tak czynić będziemy staniemy się prawdziwie apostołami Bożego pokoju i ten pokój będziemy czynić wokół siebie a Kościół zaznawać będzie pokoju, dusze będą zaznawać pokoju, bo bardzo tego pokoju pragną. Teraz szczególnie potrzebują pokoju.
    
    Niech Bóg błogosławi nas Bożym pokojem. Niech spocznie na naszych sercach, będzie w naszych duszach i obejmie nas całych.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!