banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129621 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    Nowe spojrzenie na samych siebie


    
Konferencja na Wielki Post w Roku "W komunii z Bogiem"
Gietrzwałd – 19.03.2011 r.

    
Witam Was, Dusze Najmniejsze. Zapraszam jednocześnie dzisiaj do nowego spojrzenia na nas samych, na naszą wiarę, na nasze serca, na dusze, na naszą relację z Bogiem.
    
    Czy spotkałeś się z Bogiem?
    Sensem naszego istnienia jest Bóg. Celem naszego życia jest spotkanie z Bogiem. Każdy z nas pragnie tego spotkania. Czy spotkałeś się już kiedyś z Bogiem? Czy spotkałeś się tak niemalże twarzą w twarz, kiedy serce biło ci jak oszalałe, kiedy doświadczyłeś oblania miłością, miłością takiej, jakiej nie da ci żaden człowiek na ziemi, jakiej ty nie znasz, kiedy czułeś się tak szczęśliwy, że tylko określenie „jak w niebie” pasowałoby do tego wydarzenia? Czy to spotkanie pozostawiło trwały ślad w twoim życiu na zawsze, czy zmieniło twoje życie, czy od tej pory żyjesz tak blisko, jak nigdy dotąd, czy zakochałeś się w Bogu, że w każdej sekundzie dnia tęsknisz za Nim, i myślisz o Nim, i nie możesz się doczekać, kiedy w końcu będziesz mógł uklęknąć, pomodlić się? Czy czekasz z niecierpliwością na Eucharystię i na moment Przeistoczenia, a potem na Komunię św., na cud zjednoczenia? Czy kochasz do tego stopnia, że płaczesz wraz z Jezusem, że wraz z Nim się weselisz i radujesz, że wraz z Nim przeżywasz zarówno uwięzienie, biczowanie, drogę krzyżową, że razem z Nim umierasz i jesteś pochowany do grobu? Czy kochasz tak bardzo, że razem z Nim zmartwychwstajesz, czy kochasz Go tak bardzo, że razem z Nim patrzysz na ziemię, na ludzkość i cierpisz? Jeżeli nie, to nie spotkałeś Boga. Mogłeś mieć chwile, kiedy Bóg udzielał łaski, ale nie do końca z niej skorzystałeś, zaniedbałeś, zapomniałeś, nie pielęgnowałeś i niewiele pozostało.
    

    Miej odwagę pozostawić to, co dawało ci poczucie bezpieczeństwa
    Pragnę zaprosić nas do takiego dążenia, by spotkać się z Bogiem. Pragnę zaprosić nas do przygotowania serca, a właściwie do przygotowywania serca na spotkanie z Bogiem. Bo dopiero wtedy, gdy spotkasz Boga, wtedy zrozumiesz miłość, wtedy pojmiesz każdy ułamek życia Jezusa, zrozumiesz głębię, sens każdego wydarzenia, a Triduum Paschalne stanie się dla ciebie najwspanialszym, niebywałym, cudownym przeżyciem w zjednoczeniu z Jezusem. Wtedy twoje oczy będą patrzeć w głąb istoty rzeczy. Wtedy Bóg da ci poznanie, czym jest cierpienie, zbawienie. By takie spotkanie miało miejsce, byś mógł spotkać się z Bogiem musisz przed Bogiem stanąć zupełnie sam ogołocony ze wszystkiego. Tak to już jest, że człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja, szczególnie do tego, co było przyjemne i miłe. Przyzwyczaja się do swoich wyobrażeń, do swojej wiedzy, doświadczeń, czuje w tym bezpieczeństwo. Przyzwyczaja się również do własnego obrazu Boga, jaki nosi w sercu. A czy wiesz, że Bóg jest całkiem inny, niż to, co sobie o Nim myślisz. Jesteś duszą najmniejszą, duszą tak maleńką i nie potrafisz dojść umysłem, jakim jest Bóg, i nie potrafisz Go sobie wyobrazić. Cóż z tego, że żyjesz na ziemi już tyle lat i słyszysz różne kazania, czytasz mądre książki, rozważasz, czytasz rozmyślania wielkich świętych. Cóż z tego? Twoje pojmowanie Boga, rozumienie, jest takie, jakim jesteś ty, bardzo maleńkim, jest niczym. Tak jak ty wobec Boga też jesteś maleńkim pyłkiem, niczym. Czyż mrówka ma jakieś pojęcie o wszechświecie? A ziarenko piasku, czy ma wyobrażenie o tym, jaki jest kosmos? Zatem, czy ty możesz swoim rozumem objąć Boga i choć w części Go pojąć? Nie! Zatem pozostaw wszelkie swoje doświadczenia, wiedzę, wszelkie dotychczasowe odczucia. Pozostaw wszystko. Miej odwagę stanąć w pustce, bez żadnych wyobrażeń, przed Kim stoisz. Miej odwagę pozostawić to, co dawało ci takie poczucie bezpieczeństwa. Pozostawmy wszystko, wszystko, cokolwiek jest w naszej wyobraźni, wszystko, czym się posiłkujemy na modlitwie, wszystkie książki, całą wiedzę. Jakże często to wszystko bardziej nam Boga przysłania niż odsłania, dlatego, że stajemy wobec tych wyobrażeń; dlatego, że patrzymy na książkę, czytamy słowa, zajmujemy serce tym wszystkim. A serce ma spotkać się z Bogiem. Nie z tym, co ktoś kiedyś powiedział o Nim, bo i tak twoje rozumienie tych samych słów wypowiedzianych kiedyś jest inne, niż było intencją autora wypowiadającego te słowa. My mamy inne doświadczenia, inną kulturę, mamy inne doświadczenie chociażby w modlitwie. Więc pozostaw dzisiaj wszystko, aby twoje serce mogło spotkać się z Bogiem. Będą starały się do ciebie powracać twoje myśli, twoje wyobrażenia, twój sposób modlitwy, twój sposób przeżywania Eucharystii, twój sposób słuchania Słowa Bożego, twój sposób przyjmowania Komunii. Wszystko to będzie wracało, bo to jesteś ty, więc nie łudź się, że uda ci się zupełnie po nowemu stanąć i być. A jednak próbuj, a jednak próbuj, próbuj, zawalcz o to, abyś spotkał się z Bogiem, aby w twoje życie wiary nie weszła rutyna, abyś nie zaczął tak czynić, jak faryzeusze i zaczął odliczać takie przykazanie, takie prawo realizuję, jestem czysty. A serce?
    
    Sensem Wielkiego Postu jest spotkanie z Bogiem
    Pragnę naszego spotkania z Bogiem, bowiem dopiero wtedy możemy rozumieć to, czego Bóg od nas oczekuje. Chociażby, czym jest Wielki Post, w jaki sposób należałoby przeżywać modlitwę, post, jałmużnę, czym są dla nas, dusz maleńkich. Jakże zewnętrznie człowiek wszystko pojmuje, bardzo zewnętrznie. A wszystko ma płynąc z serca, które spotyka się z Bogiem. Twoim postem niekoniecznie musi być powstrzymywanie się od posiłków, czy tak jak niektórzy to czynią – nie sprawianiem sobie przyjemności. Nie! Naszym postem może być zupełne ogołocenie z myśli. Naszym postem może być ciągła próba patrzenia na Boga, a nie zajmowanie się niczym innym. Naszym postem może być rezygnacja z tego wszystkiego, co do tej pory nas zajmowało. Naszym postem może być to, że czynimy tylko to, co jest naszym obowiązkiem, konieczną sprawą do załatwienia, ale z reszty rezygnujemy, aby być tylko z Bogiem. Naszym postem, naszą jałmużną, naszą modlitwą może być to, że nieustannie staramy się naszym sercem trwać przy Bogu. Jest to trudne, bardzo trudne. Starali się o to święci, a teraz ty możesz spróbować. To będzie prawdziwy post, prawdziwa modlitwa, prawdziwa walka o to, by rzeczywiście spotkać się z Bogiem. Sensem tego czasu jest spotkanie z Bogiem. Nie natomiast odmówienie iluś tam modlitw, nie odbycie w każdy piątek całej Drogi Krzyżowej, nawet nie codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu dla samej adoracji bycia - oto właśnie byłem, zaliczyłem tak, jak mnie proszono. Nie! Sensem tego wszystkiego jest spotkanie z Bogiem. I wcale nie musisz odmawiać nawet całej dziesiątki różańca. Jeśli odmówisz jedno „Zdrowaś Maryjo” i całym sobą, całym sercem wejdziesz w tę modlitwę i zobaczysz Jezusa, i twoje serce przylgnie do Niego, a ta modlitwa będzie zamierać na twoich ustach, bo całą duszą wejdziesz w scenę, o której myślisz: czy to będzie scena Zwiastowania, Narodzin, czy Konania, Wniebowstąpienia, czy Zesłania Ducha Świętego. Jeśli wejdziesz w tę scenę całym sercem, to spotkałeś się z Bogiem. Twoje serce spotkało się z Bogiem, zostało poruszone, przemienione. I wcale nie musisz później odmawiać do końca różańca, bo sens modlitwy został niejako zrealizowany, spotkałeś się z Bogiem! Przecież to jest najważniejsze! Nie to, czy odmówiłeś dziesięć, dziewięć, pięć czy jedno „Zdrowaś Maryjo”, ale spotkałeś się z Bogiem! Czego chcesz jeszcze? Kolejnej dziesiątki, żeby mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku? Przecież zasmucasz tym Boga, że wypełniasz obowiązek! Ty masz spotkać się z Bogiem!
    Jesteśmy zaproszeni, aby w miarę możliwości codziennie adorować Najświętszy Sakrament. Niektórzy z nas patrzą na zegarek, myślą – o, pół godziny, albo o, godzina, to już wystarczy. Wiedz, że nie tylko w kościele możesz trwać na adoracji, możesz także w swoim domu uklęknąć, otworzyć serce, a Duch Święty przeniesie ciebie przed wszystkie Tabernakula świata, do wszystkich kościołów, które były, są i będą i przez moment twoja dusza jednoczyć się będzie z Bogiem ukrytym w Tabernakulum w Najświętszym Sakramencie. I to będzie również twoja adoracja. Przez ten moment serce twoje będzie w Sercu Boga. Doznasz objęcia Bożą Miłością, zapomnisz o całym świecie, bo trwać będziesz w zjednoczeniu z Bogiem. A kiedy ockniesz się z tego stanu to wiedz, że odbyłeś adorację Najświętszego Sakramentu. Spotkałeś się z Bogiem. Nie musisz, zatem teraz nerwowo patrzeć na zegarek i szukać czasu wolnego, by iść do Kościoła i tam adorować Boga, bo przecież nie odbyłeś tego obowiązku. Nie! Twoje serce spotkało się z Bogiem, byłeś w domu, ale otrzymałeś tę łaskę. Duch przeniósł twoją duszę przed tron Boga. Może się okazać, że tego dnia będzie tyle obowiązków i spraw, że nie zdołasz pójść przed Najświętszy Sakrament w twoim parafialnym Kościele. Bóg dał ci łaskę i adorowałeś Go, spotkałeś się z Nim, raduj się.
    Mówimy o tym, abyśmy pamiętali o Jego męce i cierpieniu cały czas, aby każda godzina dnia była tą godziną Jego męki, abyśmy mieli świadomość od samego rana, że jesteśmy przy Jezusie, który był pojmany, który przechodził przesłuchania, który był biczowany, który podejmował krzyż, niósł ten krzyż. I to dzieje się od momentu przebudzenia przez cały dzień. Jezus bierze krzyż  - godzina dziewiąta i ten krzyż niesie z wielkim trudem, przed dwunastą przybijają Go do krzyża, i od dwunastej wisi i kona, do godziny trzeciej straszliwe męczarnie, a potem godzina trzecia, po trzeciej kilka, kilkanaście minut szczyt cierpienia, samo konanie, wejście w agonię. Wejdź razem z Jezusem, bądź z Nim, umieraj razem z Nim, poczuj w całym ciele uchodzącego Ducha, bądź z Nim, bądź z Jezusem, z Jego Matką i módl się, módl się do Jego Miłosierdzia, zanurzaj w Jego ranach dusze, wszystkie dusze całego świata, wszystkie, nie te teraz, tu, ale te, które żyły i które żyć będą, te ,które dopiero się narodzą. Wiedz, że w Bogu wszystko jest możliwe i ty możesz w tym uczestniczyć, a więc wszystkie dusze zanurzaj w ranie Jezusowego Serca. A wieczorem znowu uczestniczysz w Ostatniej Wieczerzy i znowu idziesz na Górę Oliwną razem z Jezusem, i znowu w Ogrodzie modlisz się z Nim i podtrzymujesz Tego, który z osłabienia, z tej już męki przeżywanej cały się poci krwawym potem, który słabnie, który ogromnie przeżywa już w Ogrodzie Getsemani całą mękę, widząc ją w Swoim Sercu, widząc całe dzieje ludzkości od początku do końca. Bądź z Nim. Bądź, kiedy przychodzi Judasz z całą zgrają; bądź z Nim, kiedy żołnierze padają powaleni Jego mocą, ale potem, kiedy wstają, kiedy Go wiążą, bądź z Nim, i prowadzą tak straszliwie traktując. Jakże Jezus cierpiał prowadzony, tak nieludzko traktowany. Bądź z Nim. Kiedy obudzisz się w nocy, to nie martw się, że nie możesz spać. Jednocz się z Jezusem, który się modli w ciemnicy; jednocz się z Jezusem, który jest torturowany, którego ciało doznaje tak straszliwego cierpienia; jednocz się z Nim rano, kiedy jest przesłuchiwany. Niech każdy dzień będzie drogą krzyżową. I to nie musi być czas wyznaczony w piątek o tej porze stałej. Ty, dusza maleńka, jednocz się ze swoim Bogiem każdego dnia, cokolwiek czynisz możesz myślą podbiec do Jezusa, pocałować Go, Jego Rany i wrócić do obowiązków. Spotkaj się z Nim, w tej jednej sekundzie niech twoje serce przylgnie do Niego, a potem niech wróci do codzienności. Doznasz przemiany. Twoje serce będzie stale ubogacane Jego obecnością, twoje serce będzie żyć inaczej, nie tak rutynowo, jak do tej pory.
    
    Bóg teraz wszystko czyni nowe
    Żyjąc w ten sposób, nieustannie jednocząc się z Bogiem, będziesz przygotowywał się do cudownego spotkania podczas Triduum Paschalnego, będziesz przygotowywał serce do głębszego zrozumienia, kim jest Bóg, jaka jest Jego Miłość, sens cierpienia, czym jest zbawienie. Nie powracaj do tego, co stare, nie odkurzaj dawniejszych doświadczeń. Będzie ci trudno teraz, bo pozostawisz swoje wyobrażenia, będzie pustka, będziesz chciał zastąpić tę pustkę, czymś wypełnić, i znowu myśli, znowu wyobraźnia. Zostaw, zostaw, abyś spotykał się ty, twoja dusza z Bogiem. Bóg teraz wszystko czyni nowe. To jest ten czas. Bóg pragnie ten czas Wielkiego Postu przeznaczyć na twoją przemianę, na to, by uczynić nowym twoje życie, twoje serce, twoją duszę, twoją wiarę, twoją miłość, twoją relację z Nim. Pozwól. Bo skoro Bóg daje ten czas, to i udziela łaski. I chociaż będziesz czuł trud, będziesz podejmował wysiłek, nie zawsze będzie wychodziło tak, jakbyś tego sobie życzył, to wiedz, że towarzysz ci łaska i nie wszystko od razu dzieje się tak, jakbyśmy się tego spodziewali. Roślina musi wykiełkować. To nasionko, które leży w ziemi, jest pogrzebane. Ale dociera do niego ciepło słońca i przebija się przez ziemię, musi się przebić, i wychodzi na powietrze. Smagane jest wiatrem, czasem chłód, a czasem słońce zbyt mocno świeci. Ale roślina rozwija się, z czasem kwitnie, a potem wydaje owoce. Będąc nasionkiem, podejmując ten trud kiełkowania musi wiedzieć, że owoc będzie dopiero potem, za jakiś czas. Najpierw musi przejść po kolei wszystko, aby był owoc. Nie ma owocu od razu. Najpierw musi być trud, wysiłek, wzrost. Aby diament był piękny, trzeba go oszlifować. Aby złoto było czyste, trzeba wypalić. Tak samo i ty pozwól Bogu, bowiem chce uczynić diament, chce wydobyć złoto z twojego serca, chce, abyś wydał owoce. I udziela łaski. I chociaż nie zawsze rozumiesz, na czym ta łaska polega, i boleśnie odczuwasz szlifierkę szlifującą diament, i ogień, który wypala złoto, i chłód wiatru, i żar słońca, i ciężką skorupę ziemską, przez którą się przebijasz, to pozwól Bogu, otwórz się na to, co ci daje, posłuchaj Jego Słowa, stań przed Nim ty sam i proś o spotkanie, proś Ducha Świętego o spotkanie, o prawdziwe dotknięcie twojego serca przez Bożą Miłość, o to, by twoje oczy, uszy twojej dusz się otworzyły; o to, byś rozumiał głębię a nie patrzył tylko na zewnętrzną formę. Proś o to, abyś spotykał Boga w Jego Słowie, bez zastanawiania się nad sensem słów, abyś spotykał się z Bogiem. Proś, abyś w Eucharystii spotykał się z Bogiem i twoje serce by było poruszane do głębi. Proś, abyś na modlitwie spotykał się z Bogiem. Byś nigdy więcej nie zaliczał modlitw, koronek, różańców, drogi krzyżowej, adoracji, ale abyś spotkał się z Bogiem i bez względu na to, czy będzie to trwało godzinę, czy jedną sekundę, by było to prawdziwe spotkanie, które zmieni twoje życie. Proś, abyś spotykał się z Bogiem w twojej codzienności we wszystkich wydarzeniach i w osobach, z którymi się spotykasz, abyś spotykał się z Bogiem, abyś miał tę świadomość Jego obecności, która ciebie otacza.
    Jakie to ważne, bo inaczej się wtedy odczytuje wszystkie sytuacje, inaczej rozmawia się z osobami i inaczej przyjmuje się ich słowa. Proś, proś cały czas, aby Bóg udzielił ci łaski spotkania z Nim.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!