banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    Bóg wydobywa nas z grobów


    
Konferencja na Wielki Post w Roku „W komunii z Bogiem”
V Niedziela Wielkiego Postu – 10 kwietnia 2011
    

    
Witam was, Dusze Najmniejsze! Niech pokój Chrystusa będzie w nas. Niech nasze serca wypełni pokój i poprowadzi przez to cudowne spotkanie z Nim samym.
    
    Bóg sam wydobywa nas z grobów, Bóg sam daje nam swojego Ducha, Bóg sam daje nam nowe życie, powołując na maleńką drogę miłości, powołując do wielkiego dzieła. Bóg czyni wszystko sam. Bóg jest dawcą. Bóg jest tym, który czyni. Bóg jest mocą. Bóg. Dusza powinna sobie uświadomić jedynie własną słabość i niemoc i poddać się całkowicie działaniu Boga.
    
    „...wydobywam was z grobów” (Ez 37,12-14)
    W dzisiejszym pierwszym czytaniu Bóg kieruje słowa do nas i chciałby, żebyśmy przyjęli te słowa do siebie, konkretnie do każdego z nas. Bóg wydobywa ciebie z grobu. Grobowcem twoim bardzo często jest twoje własne ja, twoja pycha, egoizm, miłość własna, zarozumiałość, twoje pragnienia, twoje dążenia, twoje pożądania. Wszelka twoja słabość jest grobem twojej duszy. Ale Bóg wydobywa ciebie z grobu. Postaraj się otworzyć serce na te słowa jakże ważne: Bóg wydobywa dzisiaj ciebie z grobu. To, co ciebie tak zniewalało; to, co czyniło ciebie niewolnikiem własnych pragnień, emocji, uczuć, to wszystko zostaje odrzucone. Bóg rozwiązuje wszelkie pęta niewoli i wydobywa ciebie z grobu. Bóg rozwiązuje wszystko, co ciebie wiązało z grobem. Pozostaw w tym grobie wszystkie swoje uczucia, pozostaw wszelkie emocje związane z sytuacjami, związane z różnymi zdarzeniami w twoim życiu, związane z osobami przeróżnymi: bliskimi, z rodziną, ze znajomymi, ze wspólnotą. Wszystko to pozostaw. Pozostaw wszystko, co ciebie gnębi i nęka, to z czego nie możesz się wyzwolić. Pozostaw myśli, które stale wracają, wątpliwości, które tak drążą twoją duszę, bo Bóg wydobywa ciebie z grobu. Idziemy maleńką drożyną miłości już kilka lat. Słuchając pouczeń, staramy się je realizować. Jednak serca nasze nadal są słabe, w sercach naszych co róż zapada coś, co nie jest miłością. Wszystko to trzeba zostawić, trzeba przebaczyć, zapomnieć o sobie ze względu na Boga. Nawet nie ze względu na siebie nawzajem, ale ze względu na Boga, ze względu na miłość Bożą warto podejmować wszelki trud, ze względu na miłość Bożą warto zdeptać samego siebie, ze względu na miłość Bożą warto z siebie zrezygnować. Jest to czasami bolesne, ale ze względu na Niego warto to uczynić.
    On wydobywa ciebie dzisiaj z grobu, z grobu twoich przywiązań, a przywiązałeś się nie tylko do rzeczy, przywiązałeś się do własnych sądów, opinii o kimś, do własnych dążeń, pragnień, przywiązałeś się do opinii o sobie samym, do wyobrażeń o tym, jaki jesteś, jakim chciałbyś być. Przywiązałeś się do swojego zdania, jak powinien wyglądać twój współmałżonek, jak wyglądać powinna twoja wspólnota, jakimi powinni być członkowie tej wspólnoty. Do tego wszystkiego jesteś bardzo przywiązany, tak bardzo, że nie potrafisz spojrzeć oczami miłości. Miłość widzi prawdę i przyjmuje ją. Ty widzisz to, co chcesz widzieć. A jeśli to, co spostrzegasz nie zgadza się z tym co chciałbyś zobaczyć, w twoim sercu jest bunt. To nie są oczy miłości. Bóg wydobywa ciebie z grobu. Grobem są twoje żale, pretensje. Grobem są twoje pretensje skierowane do Boga i do ludzi, pretensje o różne rzeczy, sprawy, osoby, o życie, o cierpienie, brak zgody na to, co jest twoim życiem i co w nim się wydarza. Ten brak zgody jest twoim grobem. Twoim grobem jest brak miłości. Żyjesz nadal w ciemnym grobie. Nie ma tam światłości. Bóg jest światłością. Gdyby w twoim grobie była jasność, nie byłaby grobem, byłaby niebem. Bóg wydobywa ciebie z twojego własnego grobu. Dlaczego? To proste. Bo kocha ciebie do szaleństwa. Tak bardzo się w tobie zakochał, tak bardzo, że zdecydował, że Jego życie, Boskie życie jest warte twojego życia, choć ty jesteś maleńki i nic nie znaczysz, a On jest Stwórcą. Położył na szali i zrównoważył twoje życie i swoje. Bóg wydobywa ciebie z grobu, w którym nie ma miłości, abyś mógł zacząć żyć miłością, aby twoje serce mogło napełniać się miłością i tą miłość rozdawać innym, abyś mógł żyć w zjednoczeniu z Nim pełen szczęścia. Więc dlaczego tak kurczowo trzymasz się swojego grobu, tak kurczowo trzymasz się swoich spraw, szczególnie tych bolesnych. Czy dla tej miłości nie pozostawisz ich, dla tej miłości nie warto zostawić wszystkiego? Bóg wydobywa ciebie z grobu i daje ci nowe życie. To życie na drodze powołania, życie razem z Nim w realizacji wielkiego dzieła. To życie w większym zrozumieniu, czego Bóg od ciebie oczekuje.
    
    „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!” (J 11,1-45).
    Ważne jest to pozostawienie w grobie wszystkiego i przyjęcie tego nowego życia, tak jak przyjął je Łazarz. On dopiero wtedy mógł wypełnić swoje powołanie, był do niego przygotowany. Umarł stary Łazarz, narodził się nowy człowiek. Jakże ty chcesz realizować swoje powołanie będąc starym człowiekiem, niosąc w sobie wszystko ze starego życia, cały bagaż. Ten bagaż zupełnie zakrywa ci Boga. Ten bagaż nie pozwala przyjąć miłości, wyzwalającej miłości, miłości dającej nowe życie. A więc pozostaw wszystko, co stare, pozostaw wszelkie emocje, wszelkie uczucia, wszelkie żale i pretensje. Pozostaw lęk, obawę przed cierpieniem, pozostaw swój sposób myślenia o wielu sprawach, swoje o nich wyobrażenie, jak powinno wyglądać. Pozostaw również swoje relacje z innymi, swój stosunek do innych. Pozostaw wszystko, ambicje, dążenia, swoje przyzwyczajenia, przywiązania, pragnienia. Pozostaw wszystko. Pozwól, by Bóg dał ci wszystko nowe – Boskie, czyste, przepełnione miłością. Pozwól, w swoim sercu aby Bóg wydobył ciebie z grobu tak jak tego On pragnie. Bo chociaż jesteś tutaj, jesteś w tej wspólnocie, należysz do niej już kilka lat, chociaż jeździsz na rekolekcje, dni skupienia, to tak jak Łazarz związany jesteś bardzo mocno ze starym życiem, z tym, co twoje. A to, co twoje nie oznacza, że Boskie. Pozwól, by Bóg zerwał wszystkie więzi ze starym, by wydobywając ciebie z tego grobu dał ci nowe, wszystko nowe. A ty od tej pory wpatruj się w Niego. Bóg będzie w tobie realizował swój plan, a ty udzielisz Mu swojego serca, ty udzielisz swojej zgody. Dasz swoje pragnienie kochania Go i wypełniania Jego woli. Zgodzisz się nawet na niewiedzę. Zgodzisz się na to, że nie wszystko wiesz i nie do końca rozumiesz, dlaczego tak czy inaczej się coś dzieje. Ale ponieważ ufasz Bogu, zgodzisz się, bo On wydobywa ciebie z grobu i daje ci nowe życie. Jeśli pozwolisz Mu na to, twoje oczy nabiorą spojrzenia miłości i twoje nastawienie do osób, zdarzeń, do świata będzie pełne miłości i inaczej będziesz pewne rzeczy realizował, inaczej patrzył, przyjmował.
    Jest to ważne dla nas samych, dla naszych rodzin, ważne dla wspólnoty. Ważne jest, byśmy pozwolili, by Bóg wydobył nas z grobu jako wspólnotę, by dał tej wspólnocie nowe życie, by dał tej wspólnocie nowe relacje pełne miłości, zrozumienia, wyrozumiałości, delikatności. Relacje, w których królować będzie miłość, miłość miłosierna. Skoro Bóg patrzy na nas z pełnym miłosierdziem, to dlaczego my tak na siebie nie patrzymy? Bóg chce dać nam nowe spojrzenie na siebie nawzajem. Pozostawmy w grobie wszystko, co stare, co dotyczy nas jako wspólnoty. Niech Bóg da nam nowe życie we wspólnocie, niech uczyni nową naszą wspólnotę serc, niech od nowa zjednoczy wszystkie serca razem ze swoim. Tak dużo już na tych sercach kurzu, tak dużo brudu i zranień. Za dużo!. Jesteśmy wspólnotą miłości, wspólnotą serc zjednoczonych z Bogiem. Pozwólmy Jemu wydobyć się z grobu na cudowne Jego światło. Niech to światło obejmie każdego z nas i wszystkich razem, byśmy razem zostali tym światłem rozjaśnieni, objęci, przeniknięci razem. Bóg nas powołał do tworzenia wspólnoty, zarówno do tworzenia tej wspólnoty między nami nawzajem, jak i do tworzenia wspólnoty tej większej, gdzie mamy pomagać, służyć innym. Doświadczamy jednak w tym wszystkim, że jesteśmy za mali na to, za słabi, nie potrafimy i porywamy się z motyką na księżyc, szarpiemy się, doświadczamy pewnego bólu, porażki. Pojawia się żal, czasem pretensje. Bóg dzisiaj wydobywa nas z tego grobu dając nowe serca, nowe życie. Chce byśmy na nowo zaczęli, mając czyste serce, zaczynając zupełnie od nowa, nie pamiętając tego, co stare, ale wpatrując się w Bożą miłość, z nowymi siłami szli do przodu.
    Bóg nigdy nie oszukuje i nie mówi, że będzie lekko, łatwo, przyjemnie. Bóg mówi: weźcie swój krzyż i chodźcie razem ze Mną. A jednak dusza często się buntuje, ustala granice i dochodzi do tej granicy, mówi: więcej nie mogę, więcej nie zniosę, mam tego dość, to jest ponad moje siły. Dlaczego często szuka winnych wokół siebie. Jeśli szuka winnych, niech spojrzy na relację Bóg - człowiek. To, co się tobie przydarza jest błogosławieństwem dla ciebie, twojej duszy. Natomiast twój sposób odbioru jest twoją winą wtedy, kiedy się buntujesz, kiedy masz żal; wtedy, kiedy o własnych siłach próbujesz wszystko zrobić; wtedy, kiedy chcesz sam, kiedy sam realizujesz swoje powołanie, kiedy sam borykasz się z całym swoim życiem, ze swoimi obowiązkami, to jesteś takim małym dzieckiem, które wyrywa się z rąk mamy i taty i bierze się za coś, co zupełnie nie jest dla niego. I nic dziwnego, że dziecku nie wychodzi. Jeżeli dziecko nie umie chodzić a wyrywa się z rąk taty i mamy by biec, wiadomym jest, że upadnie. Dziecko, które nie zna liter nie będzie pięknie czytało. Więc czemu ty porywasz się na coś, do czego zupełnie nie masz sił. Podaj swoje ręce Matce Bożej. Podaj swoje ręce Bogu. Wpatruj się w Niego. Oddaj Mu siebie całkowicie i pozwól, by to On zrealizował plan, jaki ma wobec ciebie. Nie bądź dzieckiem, które wiecznie krzyczy: ja sam. Ty bądź dzieckiem, które będzie mówić: Tato, Mamo pomóż, czyń to za mnie, bo ja nie potrafię. Ty bądź dzieckiem, które odda swoje serce całkowicie rodzicom, aby to Oni, posiadając twoje serce, kochali bliskich, znajomych, wspólnotę. Ty bądź takim dzieckiem.
    Bóg wydobywa ciebie dzisiaj z grobu, ciebie jako jednostkę, jako duszę, która ma bezpośrednią relację z Bogiem bardzo osobistą. Ale wydobywa również wszystkich nas jako wspólnotę ze wspólnego grobu i obdarza nowym życiem, obdarza miłością, błogosławieństwem, darem swojej miłości, która od nowa poprowadzi każdego z nas i wszystkich razem. Tylko my musimy pozwolić Mu na to. A więc starać się patrzeć na drugą osobę nowymi oczami, które otrzymaliśmy, oczami pełnymi miłości, mówić słowa miłości i zmienić sposób myślenia. Myślenie musi być przepojone miłością, wiarą, ufnością, a jednocześnie nasze serca nieustannie wobec Boga mają klęczeć, pokornie oddawać siebie, uznając Boga za Pana swojego życia, za Króla, który tym życiem kieruje i w tym życiu wszystko prowadzi. Mamy zejść z piedestału własnego, gdzie jesteśmy panami, aby Panem uczynić prawdziwie Boga.
    To wszystko jest bardzo ważne w naszym życiu, w życiu wspólnoty, ważne w tym czasie Wielkiego Postu, w czasie przygotowania do Triduum Paschalnego, które razem możemy przeżywać. To jest ważne, aby niejako odświeżyć nieco swoją duszę i serce, które zostały już zakurzone, by móc z nową siłą, wiarą, ufnością, miłością znowu towarzyszyć Bogu w jego drodze na Golgotę, by serce miało siły i od nowa ze świeżą miłością, wiarą, towarzyszyło samemu Jezusowi w Jego cierpieniu. Ważne są relacje między ludźmi, a więc w naszych rodzinach, wśród bliskich i w tej wspólnocie i rzutują one na naszą relację z Bogiem. W związku z tym, by wszystko mogło iść od nowa, byśmy mogli pełniej przeżywać, doświadczać dni męki Jezusa i Jego Zmartwychwstanie, odnówmy, uczyńmy nowymi nasze relacje między sobą, by były prawdziwie pełne miłości, przebaczenia. Nie ma wśród nas osób doskonałych. Wszyscy jesteśmy bardzo słabi i wszyscy upadamy, wszyscy grzeszymy, wszyscy mamy wady. Ale spójrzmy na siebie tak, jak patrzy na nas Bóg - oczami pełnymi miłości miłosiernej. Skoro On tak nas ukochał, to dlaczego my nie staramy się tak kochać, przebaczać i sobie nawzajem pomagać.
    
    Dzisiaj Bóg wydobywa nas z grobu. I jakkolwiek sobie ten grób wyobrażamy, jakkolwiek tego grobu doświadczamy, w jakikolwiek sposób rozumiemy, to Bóg wydobywa nas na powierzchnię do nowego życia, daje nowe serce, wlewa w serce miłość swoją. Wystarczy uwierzyć, by zacząć żyć. Radujmy się tym dniem, dniem zmartwychwstania samego Boga, dniem kiedy Jezus pokonał śmierć, pokonał grzech, słabości ludzkie, kiedy każdego z nas podarował na nowo Ojcu, każdemu z nas podarował nowe życie. Radujmy się nim, dziękujmy, uwielbiajmy Go, a sprawimy Mu największą radość wtedy, kiedy przyjmiemy od Niego dar nowego życia. Niech Msza św. będzie tym przyjmowaniem nowego życia, wychodzeniem z grobu i przyjmowaniem miłości do serca, niech będzie przebaczeniem sobie nawzajem  i miłosiernym spojrzeniem na drugą osobę. Niech Bóg błogosławi nas.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!