banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś niedziela, 28 maja 2017 roku       Jesteś 1088766 naszym gościem.       Osób on-line: 9


Konferencja


    Truduum Pachalne. Krzyż jest życiem


    
Duszo Najmniejsza. nie uciekniesz przed Bogiem. Nie ukryjesz się przed Jego wzrokiem, przed Jego obecnością. On Jest. Jest wszędzie! Ty zaś jesteś w Nim. Jego miłość dotknęła twojej duszy naznaczając ją na wieki. Poślubiona dusza, choćby bardzo się starała, nie ucieknie przed Bogiem. On ścigać ją będzie swoją miłością, swoją łaską, swoim wybraniem. Ona zawsze w głębi swego serca będzie wiedziała do kogo należy. Wielkość Boga, Jego majestat właśnie tak są odbierane przez dusze. Objawienie Boga niesie duszy jednocześnie doświadczenie tego, czym tak naprawdę jest ona sama wobec Niego. Stąd to odczucie. Bóg wybrał ciebie, naznaczył jako swoją własność, poślubił i daje udział w swoim życiu.
    
    Wszelkie konsekwencje tego życia też należą do ciebie, duszo maleńka. Tak jak do świętych. Każdy z nich podjął decyzję należenia do Stwórcy i każdy przyjął płynące z tego konsekwencje. Tak więc ich udziałem stał się Krzyż ich Oblubieńca i wszystko to co ze sobą niesie. Ostatecznie - zostali obdarowani zbawieniem. Spłynęło ono na nich z Krzyża, który umiłowali ponad wszystko. Kiedyś mieliśmy pouczenia o tym, iż czym człowiek żyje, co jest jego miłością, dążeniem, to staje się po śmierci jego nowym istnieniem. Kto wybiera Miłość Boga, żyje w wiecznym zjednoczeniu z Nim. Kto wybiera przywiązanie do materii, tak jak i ona, marnieje, jego dusza stale umiera nie mogąc karmić się i nasycać Bogiem. Przeżywa wieczne potępienie.
    
    Krzyż jest życiem, chociaż człowiek uczynił go, by zabić drugiego. Nie przewidział w nędzy swego rozumu, że niepojęta mądrość Boga potrafi wszystko przemienić, nadać nowe znaczenie, nowy żywot. Że ze śmierci może wyprowadzić Życie! Święci umiłowali Krzyż. Czyli umiłowali Życie! Życie, którym jest sam Bóg. Dla Niego warto poświęcić wszystko, nawet rzeczy i sprawy, które po ludzku wydają się najcenniejsze. Patrząc na świętych często wydaje się nam, że ich cierpienie było niewyobrażalne, poświęcenie niepojęte, tracili to, co dla nas często jest największą wartością, co jest naszym celem w życiu. Jednak ich spojrzenie było i jest inne. Oni kochali Krzyż, bo to Krzyż ich Zbawiciela! To wystarczało, by był przez nich umiłowany. Siebie mieli za nic, bo w pewnym momencie życia objawiła im się Boża Miłość, która dała im nową, właściwą perspektywę patrzenia, gdzie odniesieniem był sam Bóg.
    
    Tak i tobie, duszo najmniejsza, Bóg się objawia i daje ci nowe spojrzenie na siebie, na to, co ciebie otacza, na twoje życie. Masz ukazywaną właściwą wartość wszystkiego. A przede wszystkim widzisz, kim ty jesteś wobec Boga. Te porywy miłości, te odczucia własnej nicości, to drżenie przed Bogiem, są dobrze znane świętym. Oni ciebie rozumieją. Możesz korzystać z ich doświadczenia, tym bardziej, że teraz nie muszą już wierzyć, bo widzą „twarzą w twarz”. Całe dziedzictwo Krzyża spłynęło na nich i mogą się nim radować bez przeszkód. Krzyż stoi niejako w centrum życia, które daje tobie Bóg. Z Krzyża bierze się łaska, którą otrzymujemy, łaska wieczności w zjednoczeniu. Z Krzyża płynie Boże Miłosierdzie, dzięki któremu przed Bogiem stajemy czyści. On sam dał Krzyż nam, byśmy obmyci Krwią Syna mogli ukazywać się Mu święci.
    
    To niepojęta Miłość Boga, znak Miłości, wyraz Miłości! Chcąc nas mieć przy sobie, chcąc nas posiąść na wieczność, by obdarzać samym sobą, by uczynić najszczęśliwszymi, zgodził się na mękę, na śmierć własną. Dał całego siebie. To największy dar - dar złożony z siebie. Człowiek zdolny jest poświęcić wiele, oddać swoje rzeczy, podzielić się tym, co ma, ale gdy trzeba dać siebie, wtedy jest trudniej. Tego, kogo stać na takie poświęcenie, Bóg obdarza świętością, miejscem przy swoim boku, w bliskości Jego Serca.
    
    Do takiego totalnego, absolutnego oddania siebie prowadzi duszę kontemplacja Krzyża. Częste przebywanie w obecności Ukrzyżowanego otwiera oczy duszy na niepojęty wymiar miłości - na ofiarę. Sprawia, że dusza poznaje czym jest miłość Boga, jaką jest ta miłość. Dusza doznaje zachwytu. A Bóg pokazuje duszy, że ta miłość skierowana jest właśnie na nią, do niej. Dusza stoi przed Bogiem oniemiała z zadziwienia. Wzruszenie odbiera jej mowę. Drży cała, a serce zdaje się, że nie pomieści tak wielkiej, nieskończonej miłości spływającej na nią. Upada przed Stwórcą na twarz, pragnąc w jednej chwili ukryć się zdając sobie sprawę z własnej nędzy a jednocześnie chcąc już po wieczność przebywać w tym skąpaniu miłością. Zaczyna cierpieć z miłości, ale to cierpienie pełne rozkoszy. Słodycz napełnia duszę i staje się ona na wieki własnością Boga. Naraz strach przed Krzyżem ustępuje i dusza cała do niego przylega pragnąc zjednoczenia. Krzyż staje się jej największą miłością. Ona sama często nie rozumie do końca, co takiego się w niej dzieje. Nie potrafi cierpieć, a jednak pragnie Krzyża. Nie potrafi znosić bólu, ale tęskni za Krzyżem. Rany Jezusa przyciągają ją, Jego Krew staje się dla niej największą świętością. Odczuwa ogromną cześć dla męki, Jezusa, dla Jego umęczonego ciała. Bóg wprowadza duszę w głębsze poznanie Miłości - Jego wnętrza, bytu, istoty. Przed duszą otwiera się nowy wymiar, niezbadana głębia Boga, nieodgadniona tajemnica życia. Dusza widzi, czuje, rozumie, chociaż nie zawsze potrafi nazwać swoje doznania.
    
    Bóg ciebie, duszo najmniejsza, wprowadza w tę głębię poznania. czyni to z całą Wspólnotą. Zaprasza nas do Życia głębią, do Życia pełnego, do Życia Prawdą. Prawda, którą jest On sam. Tylko w Nim jest Prawda, Poznanie, Życie. A zjednoczenie z Bogiem jest pełnym Życiem w Prawdzie. To jednocześnie poznawanie, kim i czym jest istota Boga - mianowicie poznawanie Miłości. Poznawanie i przemienianie się w nią mocą łaski Boga. W Bogu jest jedność. Miłość, Życie, Prawda, Pełnia, Pokój i Miłosierdzie są jednym. Jedynie człowiek w swej małości próbuje nazwać, określić, podzielić na części, usystematyzować, ująć w ramy Tego, Którego nie da się nazwać, określić, podzielić, usystematyzować, ująć w ramy. A wszelkie próby pojęcia, zrozumienia Boga spełzają na niczym. Im bardziej dusza wchodzi w poznanie, tym bardziej zdaje sobie sprawę z niemożności zrozumienia, tym bardziej widzi, że Boga nie da się objąć rozumem, tym większe przed nią odsłaniają się bezmiary Bożego bytu. I to jest poznanie.
    
    Niech Bóg błogosławi nas na czas kontemplacji Krzyża, byśmy się w nim rozmiłowali po wieczność.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!