banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 2


Konferencja


    „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście...”


    
  XIV Niedziela Zwykła, 3 lipca 2011
    
Pokój wam, Dusze Najmniejsze! „Moje jarzmo jest lekkie, brzemię słodkie”. Kto je przyjmuje uzyskuje pokój wewnętrzny. Te dzisiejsze słowa z Ewangelii postarajmy się przyjąć bardzo głęboko do naszych serc, aby zapadły w naszych sercach na zawsze. Ten, kto przyjmuje Jezusa, z całą konsekwencją przyjęcia Boga, uzyskuje pokój, żyje w pokoju, jego życie jest przepełnione pokojem.
    
    Zauważmy, że Jezus zaprasza dzisiaj nas wszystkich, mówiąc: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście.”. Każdy człowiek przeżywa różne trudności, ciężkie chwile, cierpienia w ciągu każdego dnia, tygodnia, w ciągu całego swojego życia, a więc Jezus kieruje te słowa do wszystkich dusz, do wszystkich dzieci Boga. Jezus wie, On zna stan naszych serc, zna nasze dusze, wie o każdym cierpieniu, o każdym smutku, o każdym lęku i o każdej trwodze. Najmniejsze poruszenie każdego serca jest Mu znane i odbija się w Jego Sercu. Jezus wie wszystko o każdej duszy i z każdą duszą współcierpi i współczuje. Z każdą również niesie krzyż, każdą duszę wspiera, każdą podtrzymuję, każdą umiłował do końca - po krzyż, po śmierć i po zmartwychwstanie.
    
    Tak więc Jezus do każdego człowieka mówi: „Przyjdź do mnie, który cierpisz, który się smucisz, który niesiesz ciężar swojego życia, który przezywasz dramaty. Przyjdź do mnie. Jednocześnie pokazuje nam, pokazuje każdemu człowiekowi rozwiązanie, sposób podejścia do swojego życia, sposób przeżywania swojego życia, a mianowicie podjęcie swojego krzyża. Zgoda na ciężary. Nie jest to zgoda na nasze cierpienie dla niego samego. Tutaj chodzi o przyjęcie Jezusa i Jego Krzyża, poprzez który zbawił każdego z was. A więc: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście. A wiec podejdźcie do mojego Krzyża, którzy cierpicie, którym jest ciężko na sercu. Przyjdźcie wszystkie moje dzieci do mnie, do mnie, który wiszę na Krzyżu, który właśnie na tym Krzyżu konam. Przyjdźcie, bowiem chce was obdarować darem o wiele piękniejszym, darem o wiele większym. Chcę obdarować was moim Krzyżem i tym wszystkim, co z tego Krzyża płynie, a serca wasze wypełni pokój.”
    
    Przyjęcie Jezusa, przyjęcie Jego Krzyża, przyjęcie miłości płynącej z Krzyża, przyjęcie miłosierdzia, otwarcie serca na cierpienie Jezusa, na mękę - to przyjęcie zbawienia, to przyjęcie do swojego serca przebaczenia, to przyjęcie pokoju, Bożego pokoju. Weźmy Jego jarzmo, Jego brzemię, Jego Krzyż. Podejmijmy Jego ciężary, w swoich sercach wyraźmy zgodę na to, co Jego. Nie odwracajmy głowy od Krzyża, bo wtedy będzie nam ciężko nieść swoje własne. Właśnie w tym tkwi tajemnica. Jeśli dusza wpatrzona jest w Krzyż Jezusa, jeśli dusza przyjmuje Jego Krzyż, umiłuje Jego Krzyż, jeśli dusza cała zatonie w Ranach Jezusa, jeśli przyjmie Jego miłosierdzie, jeśli rozkocha się w Jego Krwi, dusza taka, przyjmując Krzyż Jezusa, przyjmuje jednocześnie i godzi się na krzyż swojego życia. Czyni to w pełni pokoju i ten pokój jej towarzyszy. Przyjmując Krzyż Jezusa dusza inaczej postrzega swoje życie i swój krzyż, będąc pewną, że jej krzyż stanowi jedno z Jezusowym, że jej krzyż niejako wynika z Jego Krzyża, że są zjednoczone, i ze jest w tym głęboki sens zbawczy. Dusza wtedy, widząc ogromny sens krzyża, godzi się, a niekiedy nawet z radością przyjmuje codzienny trud i cierpienie jako otrzymany od Jezusa krzyż błogosławiony, jako małe kroki ku zbawieniu, ku Niebu. Choć doświadcza cierpienia, to wewnętrznie raduje się, ma w sobie pokój, pokój Jezusowy, płynący z Jego Krzyża.
    
    Toteż Jezus zaprasza nas wszystkich, każdą duszę, każdego człowieka, zaprasza całą ludzkość pod Krzyż. Niech dusze wpatrują się w Krzyż, Krzyż Chrystusa, niech czerpią z Jego Krzyża siłę i moc, niech czerpią wiarę i ufność, niech napełniają się pokojem, niech ich serca przepełnia miłość i miłosierdzie. I wtedy poczują, że krzyż, że te ciężary, brzemiona, otrzymane z rąk Boga, są lekkie, są słodkie, mogą stać się rozkoszą duszy. Upatrywać w nich będzie dusza bramę do Nieba, zjednoczenie ze swoim Zbawicielem, współcierpienie na Krzyżu z samym Bogiem. To może być źródłem szczęścia, wewnętrznej radości duszy.
    
    Zazwyczaj człowiek słowa dzisiejszej Ewangelii pojmuje jako pocieszenie, iż Bóg pragnie każdego z nas pocieszyć w cierpieniach, w trudach codzienności. To prawda. Ale jako dusze najmniejsze spróbujmy spojrzeć na to głębiej - tak, jak nam dzisiaj to sam Jezus tłumaczy, tak, jak nam wielokrotnie o tym już mówił. Spróbujmy jeszcze raz zrewidować swoje postawy życiowe, jeszcze raz spójrzmy na samych siebie i na swoje życie - na swoje rodziny, swoją pracę, na różne sytuacje i zdarzenia i jeszcze raz, wpatrując się w Krzyż Jezusa, postarajmy się przyjąć te ciężary, te brzemiona, przyjąć je z Jego rąk, jako błogosławiony krzyż każdego z nas, jako łaskę, którą Jezus nam daje, wyróżniając, bo dopuszczając każdego z nas do swojego Krzyża, do współcierpienia z Jezusem. Jezus zaprasza dusze najmniejsze, by zanurzając się w Jego ranach, z wielką miłością zanurzając się w Ranie Jego Serca, przyjęły jeszcze raz swoje życie, swoją codzienność, swoje smutki i radości, swoje problemy, wszystko to, czym żyją, co jakże często jest ciężkie i trudne, a  w Krzyżu  Jezusa odnajdą słodycz, rozkosz swojej codzienności.
    
    Przyjdźmy do Jezusa wszyscy, którzy utrudzeni jesteśmy, weźmy Jego jarzmo, Jego brzemię, Jego ciężary, weźmy Jego Krzyż, weźmy błogosławieństwo Jego, które Jezus daje za pośrednictwem Krzyża, przyjmijmy miłość doskonałą, nieskończoną właśnie poprzez ten Krzyż. Rozradujmy nasze serca, że Bóg dopuszcza nas do współuczestniczenia w swoim życiu. Bóg, Stwórca niepojęty, nieskończony, dopuszcza swoje małe stworzenie do pełni swego Bytu, swojej Istoty. Bowiem dając nam Krzyż objawia nam pełnię miłości, objawia nam samego siebie, a więc otwiera się przed nami, zapraszając do swego wnętrza, do zjednoczenia w pełni - bo w Krzyżu, w doskonałej miłości. Oczekuje od nas otwarcia się na tę miłość, zrozumienia tej miłości i przyjęcia. Bo traktuje nas jako dusze wybrane i szczególnie umiłowane, dzieci najmniejsze, którym zapewniam wszystko, bo udziela nam swojego dziedzictwa, skarbu największego, bo otwiera przed nami swoje Serce, będące tym skarbcem największym, bo chce, byśmy z Niego zaczerpnęli i stali się bogaczami miłości. Bo czyni nas, poprzez dziedzictwo Krzyża, spadkobiercami Bożej miłości, królewiczami, dziećmi Króla. Bo łączy nas wszystkich w jedno, czyniąc swoją rodziną, jednym ciałem w Kościele. Bo płynie w nas ta sama Krew Jezusa i jeden Jego Duch wypełnia nas wszystkich. Jedno jesteśmy z Nim, On jedno jest z Ojcem. Poprzez Ducha łączy nas z Bogiem, pokazuje nam Ojca.
    
    Niech pokój wypełni nasze serca.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!