banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Żywy Bóg przychodzi na Ołtarz


    
  Konferencja na Rok „W komunii z Bogiem”
    
 
    
 Witam Was ponownie, Najmniejsi, w Roku „W komunii z Bogiem”. Witam Was w pokoju Serca Bożego. Witam Was Miłością Bożą, witam Was Miłosierdziem Boga. W imię Boga, które brzmi „Ja Jestem”, witam Was. Mówić dzisiaj będziemy, kim jest Ten, który przychodzi do nas na ołtarz, który schodzi na wszystkie ołtarze świata, którego przyjmujemy do swojego serca. Pragniemy sobie uświadomić wielką moc zstępującą na ołtarz, aby każdy z nas uwierzył, że prawdziwie Bóg przychodzi do nas za każdym razem podczas Eucharystii.
      Większość wiernych i niestety wielu kapłanów nie wierzy w żywą obecność Jezusa na ołtarzu. Przyjmują to bardziej jako tradycję nieustannie ponawianą, jako symbol, symbol Jego obecności, ale nie jako żywego Boga. Podczas każdej Eucharystii przychodzi do nas Bóg z całą swoją mocą, ze swoją potęgą, z całą swoją wszechmocą, stwórczą siłą. Bóg, dawca życia, Bóg miłość, Bóg miłosierdzie, Bóg, który Jest przychodzi do nas. A kapłana czyni uświęconym, błogosławionym, gdyż jego usta wypowiadają słowa Jezusa i Jego mocą chleb i wino prawdziwie staje się Ciałem i Krwią Chrystusa. Aniołowie padają na twarz, oddając Bogu cześć. Wszyscy święci wielbią Boga, pochylając głowy do samej ziemi. Przed objawiającą się mocą, wielkością Boga i majestatem kryją twarz. Jego światłość, świętość bije we wszystkie strony ogarniając wszystkich zgromadzonych, wychodzi na zewnątrz świątyni i obejmuje całą ziemię. A jednak, człowiek nie oddaje Bogu tej czci. Często nie zauważa tego, tak ważnego momentu podczas Eucharystii jaki jest przeistoczenie. Traktując tę część Eucharystii lekko, lekceważąc, myśląc o różnych swoich sprawach, Bóg przychodzi, a zastaje zimną świątynię. Otacza Go wspólnota zimnych serc. Nawet nie wspólnota lecz kilka, kilkadziesiąt, czasem kilkaset pojedynczych, samotnych, zimnych serc. Jakże często, nawet to serce kapłańskie, od którego Bóg oczekiwałby pełnego zrozumienia i przyjęcia Go z miłością, pozostaje zamknięte. A przecież właśnie osobą kapłana posługując się, w nim objawia się Chrystus. Jego dłonie stają się dłońmi Chrystusa, usta ustami Chrystusa.
     I uobecnia się Ostatnia Wieczerza, a potem Ukrzyżowanie. Krzyżują Chrystusa przy nas, przy nas przybijają Jego dłonie do Krzyża i Jego stopy. Przy nas ocieka Krwią i omdlewa z osłabienia i bólu. Ale to ostanie uderzenie Serca zadajemy Jezusowi my, chłodem swoich serc. To chłód naszych serc ostatecznie dobija Boże Serce, raniąc Je śmiertelnie. Jezus drży z jednej strony z wysokiej gorączki, a z drugiej doświadczając lodu ludzkich serc. Jest to Jego najgorsze cierpienie, podczas którego kona. A wierni klęczą, potem stoją i myślą o swoich sprawach, swojej codzienności, o sobie. Nie słuchając słów kapłana, nie modląc się. Stoją niby lodowate słupy zajęte samymi sobą. Z ołtarza rozlewa się wielki płomień miłości, który pragnie stopić ten lód, by dotrzeć do nas. Ale jednak, jeśli serce się na to nie zgadza Bóg nie może czynić nam gwałtu, choć cały spala się z miłości dla nas. Jakże często jedynym miejscem w kościele, gdzie jest żar prawdziwego ognia miłości, to ołtarz. A cała świątynia wygląda jak zmrożona długowiecznym lodem. To prawda, są w tych świątyniach aniołowie i święci, którzy swoją miłością ogrzewają Boże Serce, oddając cześć Królowi Świata. Ale Jezus przychodzi na ołtarz nie dla aniołów, bo oni tego nie potrzebują. I nie dla świętych, bo oni są już zbawionymi. Ale dla nas, bo to my potrzebujemy zbawienia.
     Gdyby miłość nasza była prawdziwa, nie traktowalibyśmy Jezusa jako postaci jedynie z Ewangelii. Doświadczalibyśmy Jego obecności podczas Eucharystii a Ewangelia byłaby naszą codziennością. Po prostu byśmy nią żyli. Jezus dotykając naszych serc uzdrawiałby je, uzdrawiałby nasze ciała i rozwiązywałby nasze problemy. Bo On chodzi po ziemi. Bo Ewangelia jest nadal żywa, aktualna. Tylko my zamknięci jesteśmy w lodowych pałacach, nie otwieramy drzwi Bogu. To nie On zamknął się w Niebie, bo On jest codziennie z nami. Tylko my nie przyjmujemy Go. Nie wierzymy. A słowa, iż Bóg przychodzi do nas podczas Eucharystii, że schodzi na ołtarz, że jest to żywa Jego obecność są nam tak spowszedniałe, że nie rozumiemy ich znaczenia. Nawet kapłani wypowiadając te słowa mówią jakby o innej rzeczywistości, która jest gdzieś daleko, ale nie właśnie teraz i tutaj. Jakby opowiadali baśń, legendę, historię, przeszłość a nie teraźniejszość.
     Gdyby Bóg objawił się wiernym podczas Eucharystii z całym swoim majestatem i mocą wszyscy by upadli na twarz, wszystkich serca pękłyby nie mogąc znieść tej mocy, wielkości tej miłości, nieskończoności Boga. Bo za życia na ziemi człowiek nie może oglądać Boga twarzą w twarz, nie jest na to przygotowany. Ale mimo to, Bóg daje nam różne znaki, aby pomóc uwierzyć w żywą obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Z jednej strony posługując się najnowszymi zdobyczami nauki potrafimy zbadać wiele rzeczy i określić skąd co pochodzi, ale jednocześnie nauka służy nam do tego, by stosować wykręty na argumenty przeciwko wierze. Jedni posługując się nauką pokazują iż na przykład cuda eucharystyczne są po ludzku niezrozumiałymi, a Kościół wykazuje w ten sposób Bożą obecność, Jego Ciała i Jego Krwi. Niestety wielu znajduje się też takich, którzy na różny sposób potrafią umniejszyć, zbezcześcić wręcz to co objawia się nam – ludzkości w tak wielu kościołach. Ludzka bezczelność, egoizm, zarozumiałość, pycha nie znają granic. Szczególnie tam, gdzie człowiek otwiera swoje serce na szatana. Wtedy nie ma szacunku dla żadnej świętości. To co święte, uznane przez Kościół od wieków, to co nawet zostało uznane dokumentem jest lub będzie szargane, opluwane. Ci, którzy to czynią narażają się na straszliwy gniew Boga, bowiem poprzez ich czyny wiele dusz zaznaje niepokoju, często schodzi z drogi wiary, a nawet wkracza na drogę potępienia. W oczach Boga najcenniejsza jest dusza ludzka i ten to kto przyczynia się do zabijania dusz, uśmiercania ich, a więc odłączania od Boga zasługuje na potępienie. Ten kto dusze ratuje będzie przez Boga wyniesiony do chwały Nieba.
     A zatem starajmy się bardziej świadomie uczestniczyć we Mszy św. jako w Ofierze, w żywej Ofierze Chrystusa. Przyjmujmy prawdziwą obecność Boga i w swoich sercach starajmy się oddawać Mu najwyższą cześć i chwałę. Aktem swojej woli wyrażajmy wielką wiarę w Boga w Eucharystii, w Boga na ołtarzu. To nie wszystko, wyrażajmy swoją wiarę w imieniu tych, którzy nie wierzą. Tego Bóg od nas również oczekuje, wiary niejako za innych. Tu nie chodzi o wiarę opartą na jakichkolwiek uczuciach, wielkich objawieniach. To ma być akt naszej woli. Choćbyśmy nic nie widzieli, nie czuli, mamy wyrażać swoją wiarę w Boga w Najświętszym Sakramencie. Bóg oczekuje też od nas adoracji w naszych sercach. Adoracji Najświętszego Sakramentu, nie tylko wtedy kiedy jesteśmy w Kościele, ale również w ciągu dnia, abyśmy pamiętali o Bogu ukrytym we wszystkich kościołach świata, w tabernakulach świata  pod postaciami tak nikłymi a jednak świętymi. Abyśmy w swojej modlitwie, w tej cogodzinnej pamiętali i adorowali Chrystusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie. Adorowali poprzez miłość, wyrażanie miłości i wiary. To nic, że czasem serce jest chłodne.  Tak nam się wydaje. Miłość, to nie tylko poryw serca. Miłość, to również szara codzienność, kiedy tej miłości się służy. W każdej chwili, w każdym momencie człowiek kocha, choć nie musi być objęty płomieniem miłości. Bóg w ten sposób pragnie jednoczyć nas z Jezusem Eucharystycznym, pragnie jednoczyć nas z Bogiem, pragnie ożywienia naszej wiary w Jego obecność, pragnie naszego zjednoczenia w większej zażyłości.
     Lecz dusza musi, tego zjednoczenia i większej zażyłości z Bogiem zapragnąć i do tego dążyć. Nielicznym duszom dawane jest to z góry, nagle. W większości dusza przechodzi powolną drogę. Przybliża się do Boga zwykłą drogą codzienności, podejmowanym wysiłkiem, otwieraniem się na pouczenia, wyrażaniem swojej woli wiary, miłości, trwania przy Bogu. I w pewnym momencie otrzymuje tę łaskę ciesząc się nią, niektórzy dłużej, niektórzy krócej, by potem ponownie iść zwykłą szarą codziennością, znowu powoli przybliżając się, wchodząc w kolejne etapy, na kolejne stopnie zjednoczenia. Często patrząc na świętych, czytając o ich życiu niekiedy myślimy, że również w naszym życiu duchowym zaczną dziać się tak wielki cuda. Czekamy na objawienia, na wizje a nie zauważamy, że cuda i znaki dzieją się w naszej codzienności, że to nasza codzienność, nasze życie powoli się zmienia. I to jest największy cud. A to co towarzyszy wielkim świętym dzieje się po to, aby i inne dusze mogły wierzyć i mogły iść drogą, śladami tych świętych. Aby patrząc na wzór podejmowały wysiłek. Cudem jest nawrócenie duszy, cudem jest nawrócenie całej rodziny, cudem jest pogłębienie wiary, pogłębienie miłości. To są cuda relacji miłości w rodzinie, wzajemne zrozumienie - to są cuda. Wzajemna życzliwość, zrozumienie, wyrozumiałość – to są cuda. Umiejętność przyjmowania cierpienia, łagodność, cierpliwość - to są cuda. Kiedy serca są otwarte dla siebie nawzajem, kiedy zaczynają być jedno, kiedy panuje miłość między nimi - to są cuda. Tego oczekujmy.
     Ale w centrum ma być Bóg, wszystkie serca mają być skierowane ku Bogu, bo to On dokonuje tych cudów i to On jednoczy serca w miłości. Przyjmowanie Jezusa pod postacią Chleba i Wina jest przyjmowaniem Żywego Boga, przyjmowaniem Jego życia. Od wewnątrz nasze serca, dusze zostają napełnione życiem Boga. Boskim życiem. Życie Boga jest w nas. Całe życie, nie cząstka, nie pół, nie fragment. Całe życie, bo cały Bóg przychodzi do nas ze swoją mocą, siłą, potęgą, z uzdrowieniem, miłością, miłosierdziem, ze zbawieniem. To jest największy cud, przyjście Boga do ludzkiego serca, tego nieskończonego Boga, który mieści się cały w maleńkiej duszy stworzenia i przemienia tę duszę w swoją. Na chwilę, na moment dokonuje się coś cudownego, bowiem wszechmoc Boga, Jego świętość, czystość wypełnia i obejmuje, przenika duszę całego człowieka, całe jego jestestwo, wnętrze, wszystko czym jest. Znika człowiek jest Bóg.
     Niestety większość dusz nie wie, nie myśli o tym, a przyjmują Boga jako zwykły pokarm. A modląc się tylko wylicza swoje prośby. Jakże Bóg może przemienić te dusze skoro one same tego nie wiedzą i nie otwieraj się na Bożą obecność. Podchodzi do kapłana, otwiera usta, a potem pozostawia Chrystusa przy zamkniętych drzwiach swojej duszy i każe Mu pozostawać na zewnątrz. Aniołowie Boga wielbią, święci Bogu oddają cześć a człowiek, który tak bardzo potrzebuje Chrystusa Eucharystycznego, pozostawia Go za drzwiami serca. Ten, dla którego to wszystko jest to uczynione, dla którego Bóg ponawia swoją Ofiarę, pozwala się krzyżować, przyjmuje cierpienia, ten człowiek lekceważy miłość.
     Zjednoczenie z Bogiem Eucharystycznym da nam siłę, by przetrwać czas pokus, czas wielkiej trwogi, czas wielkich ataków, czas kiedy będzie wielkie zwątpienie i brak wiary. Zjednoczenie z Bogiem, bo to Bóg daje wiarę, daje siłę, daje życie. Jeśli będziemy karmić się Bogiem to Bóg będzie w nas. Jeśli będziemy karmić się Bogiem z wiarą, z wielką ufnością. Należy w sobie tę wiarę nieustannie wzbudzać poprzez akty woli, modląc się, wyrażając w swoim sercu przed Bogiem, że się wierzy. Eucharystia jest ratunkiem dla świata, bo w Eucharystii jest Bóg. Nie przyjmowanie Boga w Eucharystii jest skazywaniem siebie, swojej duszy na odejście, na odwrócenie, nawet na potępienie. Dlatego szatan odciąga ludzi od Eucharystii na różne sposoby.
     Będziemy mocni Bogiem, gdy będziemy się Nim karmić. Będziemy zjednoczeni z Bogiem, gdy będziemy się Nim karmić. Będziemy jednością w Bogu, gdy będziemy się Nim karmić. Bóg w nas będzie a my w Bogu, gdy będziemy się karmić Bogiem. Po to Bóg jest, po to przychodzi, po to opuszcza Niebo, aby nas chronić, aby nas obronić, aby nas zbawić. Czyni to dla nas. Głośmy światu Ewangelię Jego obecności żywej w Eucharystii. Głośmy Chrystusa, który żyje na ołtarzach świata. Głośmy wiarę w Jezusa Zmartwychwstałego, który żyje i codziennie swoją Ofiarę ponawia dla każdego człowieka.
     Niech pokój będzie w naszych sercach.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!