banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    Porozmawiajmy o wierze


    
Konferencja na Rok „W komunii z Bogiem”
    
 
    
Pokój wam, Dusze Najmniejsze. Pozdrawiam Was pokojem, bo rzeczywiście Bóg nim nas obdarza. On sam jest pokojem, niesie ten pokój i pokojem wypełnia ludzkie serca. Pokój ten potrzebny jest całej ludzkości. Potrzebny jest każdej duszy. Pokój ten potrzebny jest nam, duszom najmniejszym. W sposób szczególny potrzebny jest tym z nas, którzy nieść mają Boże orędzie. Tylko dusza wypełniona Bożym pokojem może rzeczywiście wsłuchiwać się w głos Boga i służyć Mu całym sercem.
    
    Dzisiaj będziemy mówić o wierze. Temat wydaje się może trudny, bowiem człowiek zazwyczaj opiera się na tym, co może zbadać, co może dotknąć, udowodnić naukowo, co może zobaczyć, a więc opiera się na materii. Na tym, co wie. Na tym, czego doświadczył. Człowiek cały czas chce się na czymś opierać, bo to daje mu poczucie bezpieczeństwa. Zauważmy, że człowiek buduje swoje poczucie bezpieczeństwa cały czas na sobie. Na tym, co w ciągu swojego życia zdobył, czego się nauczył, co osiągnął, co myśli jeszcze, ze osiągnie. To daje mu poczucie bezpieczeństwa. A przecież człowiek wie, jak bardzo złudnym może być to, na czym się opiera. Dowodów na to ma bardzo wiele. Pomimo wszystko buduje swoje bezpieczeństwo, swój pokój na materii, na sobie. To zadziwiające. Choć tak jest słabym, jednak w sobie szuka tej siły. Choć tak jest bezradnym, to jednak cały czas uważa, że on sam zapewni sobie wszystko.
    
    Dusza maleńka powinna zupełnie przemienić swój sposób myślenia. Powinna zupełnie inaczej patrzeć na wszystko dookoła. A przede wszystkim inaczej spojrzeć na siebie. Przyjąć raz na zawsze, iż wszystko co człowiecze jest bardzo nikłe, jakże często złudne. Powinna ostatecznie przyjąć swoją całkowitą słabość. Uznać brak mądrości. Uznać, iż nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego i zapobiec wszystkiemu. Dusza maleńka powinna, uznając swoje nic, całkowicie zwrócić się do Boga, by w Nim pokładać cała swoją ufność, całą swoją nadzieję. By raz na zawsze uwierzyć do końca, że to Bóg jest jej ostoją. Że to On jest Panem całego jej życia. I że to On jest Królem całego świata i tym światem kieruje. Prowadzi ludzkość. Jednak trudno jest duszy przyjąć z wiarą to wszystko, bo nieustannie dochodzi do głosu jej pragnienie, by jednak oprzeć się na tym, co wie na pewno, co zna, co widzi, czego może dotknąć. Jakże trudno jest duszy, zupełnie porzucając materię, otworzyć się na świat Ducha, by w tym świecie szukać pokoju, bezpieczeństwa, pewności, prawdy. Dusza ciągle ogląda się w tył a oglądając się przyznaje sama, że tej prawdy szuka nadal w materii.
    
    Bóg zatem pragnie zaprosić nas, dusze najmniejsze, do świata Ducha, byśmy zupełnie porzucili swoje oparcie w dotychczasowym życiu, dotychczasowym świecie, w dotychczasowych swoich zabezpieczeniach. Często Bóg zmuszony jest do tego, by pokazać duszom, szczególnie tym wybranym, powołanym do szczególnych zadań, jak złudne są ich oparcia. I zabiera tym duszom to, na czym się opierają. Zabiera im zdrowie, zabiera im pieniądze, zabiera przyjaciół, bliskie osoby, pracę, ich możliwości, ich umiejętności. Zabiera ich otoczenie. Zabiera im różne rzeczy i sprawy, na których się opierały, aby pokazać, że to wszystko jest niczym. Że to wszystko nie może stanowić oparcia dla duszy. Nie zawsze dusza przechodzi pomyślnie tę próbę. Jeśli jest zbyt mocno przywiązana do tych spraw, przeżywa ogromne załamanie. I chociaż Bóg pokazuje tej duszy, iż to On jest jej oparciem, jedynym oparciem, to niestety nieraz dusza odwraca się od Niego, szukając wszędzie, bądź też popadając w rozpacz. A wystarczyłoby tylko jedno spojrzenie ku Niebu.
    
    Bóg nie chce nam, swoim duszom najmniejszym, zabierać wszystkiego. Zresztą nie wszyscy z nas potrafiliby taką próbę przejść. Dlatego duszom maleńkim pragnie przekazywać swoje Słowo. Poprzez Słowo przekonywać je o tym, co jest dobrem dla nich. Spójrzmy na wiarę Abrahama. Dzięki jego wierze mógł rozrosnąć się naród izraelski w tak wielki lud, bo on uwierzył wbrew nadziei. Miał jedynego syna, a obiecane miał miliony. Jednak wierzył, ufał i szedł za głosem Boga. Szedł do końca. Szedł nieraz wbrew swojej wielkiej miłości do syna. A kiedy usłyszał, ze ma go złożyć w ofierze, mimo ogromnego cierpienia był i na to gotowy. Bo wierzył. Wielką wiarą musiał wykazać się Mojżesz. Początkowo nieznany wśród swojego ludu, przecież wychowany gdzie indziej, na dworze. A jednak wszedł między swój lud, z którego przecież został zrodzony. I ufając słowom Boga, wierząc Jego słowom wyprowadził lud z niewoli. I prowadził go przez 40 jeszcze lat. Ileż wiary było w tym wielkim człowieku. Gdybyśmy tak sięgnęli do Pisma Świętego, zobaczylibyśmy wiele historii ludzkich, gdzie wiara w Słowo Boga, gdzie pójście z ufnością za tym Słowem dokonywało cudów i wyzwalało ludzi.
    
    Teraz Bóg pragnie, aby dusze najmniejsze, porzucając to co ludzkie, to co jest ludzkim oparciem, to co jest ludzkim zabezpieczeniem, to co po ludzku daje swego rodzaju poczucie bezpieczeństwa, pokój, zaczęły z większą ufnością słuchać Jego Słowa. Z większą ufnością realizować Jego pouczenia. Z wiarą podejmować zdania. Czyż nie dał nam tak licznych dowodów swojej opieki? On pragnie wprowadzić nas na górę, aby tam, niejako w oderwaniu od rzeczywistości, która nas na co dzień otacza, przyjąć naszą wiarę, nasze oddanie się Jemu. Tam też pragnie przekazać nam swoje zapewnienie o prowadzeniu całej naszej Wspólnoty. Swoje zapewnienie o błogosławieństwie, jakie roztacza nad nami. Zapewnienie o łaskach, które pragnie zsyłać nadal na wszystkich nas. Chce niejako zawrzeć z nami swego rodzaju Przymierze. My uznamy Go za swego Boga, Jedynego Boga, za jedyny swój pewnik, za jedyny swój pokój i swoje bezpieczeństwo. Przyjmiemy Jego opiekę nad sobą. Uznamy, że tylko Bóg i nikt inny. Zapewnimy Boga o pragnieniu swego posłuszeństwa wobec Niego. Natomiast Bóg położy nad nami swoją rękę. Położy ją na każdej głowie. I w ten sposób przekaże nam swoje zapewnienie o tym, iż On jest Bogiem z nami. Bogiem, który prowadzi swój lud i nieustannie się nim opiekuje. Pragnie zatem, abyśmy z wiarą wstępowali na tę górę. Tak jak tej wiary potrzebowali poprzedni prorocy, patriarchowie, ludzie święci. Dzięki wierze dochodzili do wielkiej świętości. Tak i my, dusze maleńkie, poprzez wiarę będziemy realizować Boże dzieło i wypełniali swoje powołanie - dochodząc do wielkiej świętości.
    
    Bóg chce zapewnić nas, że wiara dokonuje cudów. Z wiarą podejmowane zadanie realizuje On sam i wypełnia sam w duszy i we Wspólnocie. Potrzebna Mu jest tylko nasza wiara, On zaś wypełni w nas wszystko, czego będzie sam od nas oczekiwał. Jest Bogiem z nami. Niech pokój wypełni nasze serca i zapewni nas o nieustannej Bożej obecności nad nami.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!