banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130260 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    „Pan patrzy na serce”


    
(1Sm 16,1-13) i (Mk 2,23-28)
     17 stycznia 2012
    

    
Dzisiaj omówimy dwie sprawy. I jedna i druga bardzo ważna dla nas. Dzisiaj w pierwszym czytaniu słuchaliśmy o namaszczeniu Dawida na króla. Czy zauważyliśmy, iż mowa była o Duchu Świętym, który opanował serce Dawida od chwili  namaszczenia? Na ile znamy historię Dawida, potem jako króla, to wiemy, iż z jednej strony był zwykłym człowiekiem, mającym swoje słabości, z drugiej zaś strony, rzeczywiście prowadzonym przez Ducha Świętego. Pragniemy zwrócić naszą uwagę właśnie na ten fakt. Dawid był człowiekiem, w którym słabości czasami brały górę. Jednocześnie namaszczenie na króla sprawiło, iż poddawał się prowadzeniu Ducha Świętego i kochał Boga. Jego miłość możemy wyczytać chociażby z Psalmów. Jego miłość możemy wyczytać z historii o jego życiu. Jego miłość do Boga, możemy wyczytać z Pisma świętego, dostrzec jego walkę pomiędzy tym co ludzkie w duszy ludzkiej, a tym co Boże. I zobaczyć możemy zwycięstwa Ducha Bożego, okupione czasami cierpieniem. Król Dawid był uznawany za rzeczywiście wielkiego króla.
    
    Jak ten fragment ma się do nas, dusz najmniejszych? Tak jak Dawid zostaliśmy wypatrzeni spośród różnych dusz, wybrani i namaszczeni. Jako członkowie jednej wspólnoty korzystamy z łaski namaszczenia. Spróbujmy to dobrze zrozumieć – mówimy o wspólnocie. Bóg wybrał wspólnotę dusz najmniejszych i ją namaścił. I każdy, kto czuje się członkiem tej wspólnoty ma prawo czuć się namaszczonym przez Boga i ma prawo czuć się prowadzonym przez Ducha Świętego. Niekoniecznie musi to oznaczać, iż każdy z nas indywidualnie doświadczył tego namaszczenia na sobie, na swojej duszy, ale mamy przyjąć prawdę o tym przez wiarę, że Bóg błogosławi tej wspólnocie, udziela jej łaski, jak rzadko której. Ta łaska jest dowodem namaszczenia. I my, jako połączeni w jedno, korzystamy z tej łaski. Czy to rozumiemy? Łączność między nami, zjednoczenie naszych dusz jest bardzo istotne. Im bardziej jesteśmy zjednoczeni duchowo, tym niejako bardziej możemy korzystać z łaski, jaką otrzymała ta wspólnota, z namaszczenia Duchem Świętym, a więc z tego Bożego prowadzenia wspólnoty i wszystkich jej członków. Dlatego tak ważne jest, byśmy każdy z osobna i wszyscy razem dążyli do jedności. Najpierw do jedności z Bogiem, a ta jedność z Bogiem zbliży nas do siebie nawzajem, uczyni jedno nasze serce i duszę. A im bardziej będziemy zjednoczeni, tym bardziej będziemy mogli korzystać z łaski namaszczenia i z konsekwencji tego namaszczenia.
    
    Z jednej strony, z tak cudownej, niebywałej łaski prowadzenia przez Ducha Świętego korzysta cała wspólnota, ale z drugiej strony, każdy z nas z osobna. Im bardziej dusza jednoczy się z pozostałymi, tym bardziej jeszcze indywidualnie korzysta z namaszczenia i z prowadzenia wspólnoty. Zatem ważnym jest, by każdy z nas uwierzył w namaszczenie wspólnoty, by dążył do zjednoczenia z Bogiem i do zjednoczenia z duszami we wspólnocie. By miał świadomość uczestniczenia w niebywałej łasce wybraństwa. Można to przyrównać do wspomnianego wybrania Dawida i namaszczenia go na króla. Nas również Bóg wybrał, byśmy byli królewiczami - synami, córkami Boga, orędownikami Jego miłości, apostołami, świadkami miłości. Całą wspólnotę dusz najmniejszych na to przeznaczył, oczekując iż od nas płomień miłości rozejdzie się na całą ziemię. Król Dawid był znany wśród ludów ówczesnych, a i zauważmy, że później bardzo często w Piśmie świętym wspomina się króla Dawida i nawiązuje się do jego panowania, do słów.
    
    Druga sprawa, o której pragniemy dzisiaj mówić, a właściwie przypomnieć sobie, to fragment dzisiejszej Ewangelii, a szczególnie słowa, iż nie człowiek został stworzony dla szabatu, ale szabat dla człowieka. Nadal tkwimy jeszcze bardzo mocno w przeświadczeniu, iż musimy wykonać pewne rytuały przed Bogiem, aby Boga zadowolić i przez to osiągnąć świętość, chcemy niejako być w porządku wobec Boga. Bardzo sztywno trzymamy się, często ustalonych przez samych siebie, np. modlitw, pewnych zasad, postów, wyrzeczeń, do tego stopnia, że to samo staje się dla nas bożkiem, a brakuje nam w sercu miłości i zrozumienia sensu modlitwy, wyrzeczenia, postu, ofiary. Bóg pozwala na objawienia, chociażby objawienia Maryjne w różnych miejscach świata. Sam niekiedy również przychodzi do człowieka, by podać człowiekowi kolejną modlitwę, akt strzelisty, kolejny sposób na obudzenie serc. I różne nabożeństwa, różne modlitwy, różne sposoby ofiarowywania się człowieka Bogu mają służyć zbliżeniu serca ludzkiego do Serca Bożego, mają służyć ożywieniu wiary wśród ludzi, ożywieniu miłości do Boga. Ale człowiek często tego nie rozumie i zamiast ożywiać swoją miłość, to bardziej zasklepia się w swoim niewłaściwym rozumieniu relacji z Bogiem, traktując Go jako księgowego, z którym musi się rozliczyć z ilości odbytych praktyk. I zamiast rozwijać się w miłości, czyni zupełnie coś odwrotnego. Staje się więźniem tychże praktyk, niewolnikiem szabatu, tak jak byli niewolnikami szabatu Żydzi. Bóg daje nam te różne możliwości, byśmy mogli się do Niego zbliżyć, byśmy mogli Go poznać, pokochać, by dusze, które idą na potępienie miały szanse jeszcze się nawrócić, by mogły zobaczyć oblicze Boga pełne miłosierdzia. Teoretycznie my to wiemy, w praktyce jednak często widać niepokój naszych serc, kiedy nie zdążymy odmówić jakiejś modlitwy, lub nie możemy odbyć jakiejś praktyki religijnej.
    
    Św. Augustyn powiedział coś bardzo mądrego: Kochaj i czyń, co chcesz. Nie oznacza to współczesnego hasła: Róbta co chceta. Oznacza to, że jeśli człowiek kocha, to może czynić wszystko, bowiem w jego sercu prawdziwa, Boża miłość prowadzi go i pokazuje mu kolejne kroki. I człowiek, który prawdziwie kocha nie będzie czynił nikomu krzywdy, będzie wybierał dobro drugiego człowieka. Rozkochany człowiek w Bogu będzie pragnął czynić tylko to, co spodoba się Bogu. I niech czyni to, niech czyni to, co mu dyktuje wtedy serce przepełnione miłością, bo serce dyktować mu będzie tylko czyny pełne miłości. Więc i my najpierw postarajmy się o miłość w sercu, a potem czyńmy, co chcemy. Nie bądźmy zniewoleni tym, co jeszcze tak bardzo tkwi w nas, tym starym sposobem myślenia o Bogu.
    
    Codziennie wieczorem, kiedy maleńkie dziecko idzie spać mama to dziecko tuli do  piersi. Maleńkie dziecko lubi czasem coś opowiedzieć mamie, a czasem zasypia od razu. Czasem wystarczy tylko buziak, a czasem potrzebny jest smoczek, albo coś do picia. Nie ma w codziennym zasypianiu dziecka rutyny, nie ma stałych szablonów, ale dziecko kocha swoją mamę i całym sobą wyraża miłość. Jednego dnia powie jej o tym poprzez sam fakt, że się przytuli i ucałuje, a drugiego dnia wyrazi to opowiadaniem o swoim całym dniu, następnego poprosi, żeby mama dała mu pić, a potem żeby go przytuliła, bo wtedy czuje się bezpiecznie. Każdy wieczór jest troszeczkę inny, ale za każdym razem mama kocha swoje dziecko wyrażając tę miłość i dziecko kocha swoją mamę. I zasypia w jej objęciach, w jej obecności, kochając nieustannie. Pamiętaj, abyś i ty nie popadł w jakąś sztywną rutynę, chociażby samej wieczornej modlitwy. Możesz przesłać buziaka swojemu Ojcu na dobranoc. I to będzie twoja modlitwa. Możesz z wielką miłością pomyśleć ileż Bóg podarował ci tego dnia swoich łask. Innym razem pomyśl sobie, że te wszystkie rzeczy i wydarzenia, które miały miejsce w ciągu kończącego się dnia, to były Jego buziaki dla ciebie. Podziękuj Mu za to. A kiedy jesteś bardzo zmęczony, i kiedy prawdziwie zasypiasz na stojąco, to pamiętaj, że Bóg Ojciec nie jest strażnikiem, który pilnuje, żebyś ukląkł i odmówił pacierz. Bóg patrzy na ciebie z miłością i widzi twoje zmęczenie, lub też twoją chorobę. I On wręcz pragnie, żebyś tylko zwrócił do Niego swoje serce, popatrzył w głębi swojej duszy na Niego i powiedział Mu: kocham Ciebie i zasnął w Jego objęciach otulony Bożą miłością. I to będzie twoja modlitwa, bo twoje serce będzie kochało cały czas. To nie twoje usta mają wypowiadać stale słowa jakiejś modlitwy, to twoje serce ma się modlić i spotykać z Bogiem. I nawet, gdybyś już przestał odmawiać różańce, koronki, litanie, pacierze, a po prostu kochał całym sercem i wpatrywał się w Boga, to dla Boga będzie to najcudowniejszą modlitwą jednoczącą ciebie z Nim.
    
    Nie bądź niewolnikiem szabatu. Bóg dał ci wszystko jako pomoc, byś mógł dążyć do zjednoczenia z Nim, ale jeżeli coś czyni ciebie niewolnikiem, to musisz rozważyć czy nie popełniasz jakiegoś błędu, czy przypadkiem w twoim sercu nie zabrakło miłości. I zacznij od nowa – poproś o tę miłość, poproś o Ducha Świętego i Bóg ciebie namaści. I będziesz kochał, jak Dawid. Będąc zwykłym człowiekiem, będziesz kochał Boga.
    
    Dzisiaj złóż na ołtarzu swoje serce, prosząc o miłość, prosząc o namaszczenie, prosząc o Ducha Świętego. Po prostu prosząc o zjednoczenie twoje z Bogiem.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!