banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129619 naszym gościem.       Osób on-line: 7


Konferencja


    Rozpoczynamy przygotowanie do Wielkiego Postu


    
Dzień skupienia w Gietrzwałdzie
    
17 luty 2012 r.
    
 1. Rozpoczynamy przygotowanie do Wielkiego Postu
    Rozpoczynamy dzisiaj przygotowanie do wspaniałego okresu liturgicznego, do czasu, w którym w pełni objawia się Boża miłość, jednocześnie do czasu, który wciąż jeszcze nie jest dobrze przez nas rozumiany. Jakże często bowiem ten okres roku liturgicznego  przyjmowany jest z przygnębieniem i z niechęcią. Dobrze by było, by nasze spojrzenie na Wielki Post było inne, aby zwiększyła się nasza świadomość tego, czym jest Wielki Post i czym może być dla każdej duszy.
    Wiemy już, że Bóg umiłował nas miłością nieskończoną. Miłością, którą ludzki język nie jest w stanie opisać. Wyobraźnia ludzka nie jest w stanie sobie tego wyobrazić, pojąć, przedstawić. Ta miłość jest nieskończona. Będziemy ją poznawać przez całą wieczność i stale zachwycać się jej nowymi aspektami. Jednak to poznawanie możemy zacząć już teraz i to właśnie teraz podczas trwania Wielkiego Postu, który przygotowuje nas do najwspanialszego wydarzenia w historii ludzkości, do wydarzenia zbawczego.
    
    2. Decyzja godna tylko Boga
    Bóg umiłował ciebie, zanim jeszcze oczyścił cię z grzechu pierworodnego. Umiłował ciebie takiego brudnego, umorusanego grzechem, skażonego grzechem. Umiłował każdą duszę, którą przecież stworzył, powołał z miłości. Umiłował tak bardzo, że zdecydował się na niesamowity krok. Oddał swojego pierworodnego Syna, prawdziwego Syna, pozwalając na to, by doświadczał cierpienia i aby umarł z rąk człowieka, którego zbawił poprzez tę Mękę. Bóg zdecydował się na ten krok mimo, że to Jezus jest Jego Synem, a ty jedynie przybranym Jego dzieckiem. Mimo, że to Jezus jest czysty, święty i doskonały, a ty grzeszny, brudny i słaby. Zdecydował się poświęcić Jego życie, aby dać je tobie. Niesamowity krok! Decyzja godna tylko Boga. Człowiek słaby sam z siebie nie jest w stanie uczynić takiego kroku. Tylko Bóg taką miłością kocha. I już chociażby z tego względu powinieneś oczekiwać na Triduum Paschalne z wielką tęsknotą. Powinieneś pragnąć przeżyć ten czas bardzo głęboko, w ścisłym zjednoczeniu z Jezusem, aby być jak najbliżej miłości doskonałej, największej, nieskończonej, czystej, ofiarnej. A Jezus przecież też ciebie umiłował, też tą doskonalą miłością. Inaczej nie zdecydował by się wziąć Krzyża i umrzeć. Jego miłość to Boska miłość.
    
    3. Istota przeżyć Wielkiego Postu
    Czas Wielkiego Postu wydaje się często człowiekowi zbyt długi. Jakże często dusze usiłują w sposób sztuczny budować smutek w sobie. W sposób dziwny przyjmują wszelkie rozważania Męki Jezusa, traktując wszystko jako coś co jest nieprzyjemne, do czego trzeba się nakłonić. Ale nie bardzo dusze potrafią dojść sedna, istoty przeżyć Wielkiego Postu. Dzisiejsze Słowa z Ewangelii mówią o tym, by naśladować Jezusa trzeba wziąć swój krzyż, tak jak Jezus i iść, tak jak On. I znowu nie zawsze dusze rozumieją na czym ma to polegać. Myślą o wielkich sprawach, o bardzo trudnych sytuacjach, o wręcz heroicznych wydarzeniach. Krzyż, o którym mowa w Ewangelii to nasz krzyż codzienności. To krzyż, o którym wielokrotnie już mówiliśmy. To zwykła szara codzienność. To relacje z naszymi bliskimi. To uśmiech mimo, iż nie mamy na to ochoty. To przebaczenie mimo, że serce co innego dyktuje. To zwykłe usłużenie drugiej osobie, chociaż nie była zbyt miła dla nas. To zgoda na zwykłe codzienne obowiązki i czynienie ich z uśmiechem, z ochotą, bez narzekania, bez słowa skargi. To zgoda na to, że mamy jakieś cierpienia, jakieś choroby, coś co nas nęka, coś co utrudnia nieco życie, sprawia, że nie jest zbyt wygodne lub zbyt przyjemne. To zgoda w swoim sercu.
    W dzisiejszym pierwszym czytaniu jest również mowa o tym, iż wiara bez uczynków jest martwa. To prawda, bo jeśli mówisz, że wierzysz miłości, a potem narzekasz, a potem jesteś zły, wściekły i nie potrafisz pohamować swoich emocji w kontaktach z ludźmi, to gdzież jest twoja wiara w miłość? Mówisz, że tę miłość przyjmujesz, dlaczego tą miłością nie promieniujesz? Dusze często szukają w sobie bardzo spektakularnych win, grzechów, słabości, takich bardzo wyraźnych, obrazowych. Rozważając Drogę Krzyżową również myślą o czymś co jest duże, wielkie, spostrzegane przez wszystkich. A tu chodzi o rzeczy małe, rzeczy drobne, rzeczy, które zazwyczaj dokonują się w sercu. Jest to codzienna walka z samym sobą, codzienne przełamywanie siebie, codzienne nakłanianie siebie do czegoś, co jest nam niewygodne, co nie jest zbyt miłe, co jest nieprzyjemne. To przełamywanie, aby przebaczyć, aby przejść pomimo zranienia, aby starać się nie dostrzegać czyjegoś nieprzyjemnego chociażby wzroku, czyjejś nieprzyjemnej uwagi, ale z miłością odpowiedzieć, z miłością się zachować. To będą te uczynki. To będzie umieranie samego siebie, swojego ja. To będzie podjęcie krzyża, tego krzyża codzienności.
    
    4. Jezus już wziął twój krzyż codzienności
    Cóż Jezus wziął jako Krzyż? Twoją codzienność, twoje zmaganie się z niesympatycznymi słowami współmałżonka, z jego niedostrzeganiem twojej pomocy, jakiej udzielasz. On wziął to, iż twoja bliska osoba nie dostrzega twojego bólu, twojego cierpienia. On wziął twój smutek związany z tym, jak twoi bliscy zachowują się w stosunku do ciebie, twoje rany serca. On wziął taki krzyż! On wziął wszystkie twoje odpowiedzi na niemiłe, niesympatyczne, niewygodne sytuacje. On wziął też cięższe rzeczy. On wziął wszystko, co ciebie bardzo boli, co ciebie bardzo rani, co wydaje ci się nie do uniesienia, na co nie potrafisz reagować z miłością, na co odpowiadasz z niechęcią, z nienawiścią, ze złością, na co nie potrafisz się godzić. On wziął wszystko. Od najmniejszych drobiazgów do największych rzeczy, które ciebie przytłaczają do ziemi.
    
    5. Spróbuj i ty ten krzyż nieść z Jezusem
Teraz ty masz spróbować naśladować Jezusa w tym. Skoro On wziął krzyż twojej codzienności, ty masz spróbować uczynić to samo. Kiedy o tym słyszysz, kiedy o tym jest mowa wydaje się to oczywiste, zrozumiałe. Jednak kiedy przychodzi jakaś konkretna sytuacja, to już nie jest takie oczywiste, takie proste, ponieważ twoje „ja” bierze górę, twoje emocje, uczucia, twoje wygodnictwo, twoje marzenia, pragnienia. Twoje „ja” bierze górę! Twoja słabość bierze górę! I cóż wtedy robić? Wtedy należy klęknąć przed Bogiem i powiedzieć: Jezu, nie potrafię wziąć tego krzyża. Jezu chciałbym, ale wydaje mi się za trudny, wydaje mi się za ciężki. Chciałbym ze względu na Ciebie i na Twoją miłość, ale wzdrygam się, bo się go boję, bo cierpię, bo wydaje mi się, że już więcej nie potrafię go unieść, wydaje mi się za ciężki. Proszę, weź go ze mną, bo chcę iść razem z Tobą ze względu na Twoją miłość do mnie, ze względu na to, że w moim sercu wzbudzasz to pragnienie, ze względu na nieskończoną Twoją miłość, ze względu na Niebo, na wieczność. Proszę, weź ten krzyż ze mną. 
    

    6. Bóg zna twoje cierpienie
    
Bóg nie oczekuje od ciebie jakichś heroiczności. Nie oczekuje od ciebie, iż będziesz mocarzem, że będziesz kimś mocnym, wielkim, że będziesz trwał niezachwianie przy Nim. Nie oczekuje tego. Bóg przecież zna ciebie i wie, że jesteś duszą maleńką. On wie, że jesteś bardzo słaby. Wie, że nie masz siły. On zna twoje cierpienie. I chociaż na zewnątrz możesz nic nie pokazać, to On widzi twoje wewnętrzne łzy, kiedy zmagasz się z cierpieniem, z bólem, z ciężarem. On to wszystko wie, On to wszystko widzi. Przed Nim nie musisz udawać nikogo innego. Przed Nim masz stawać w prawdzie, być tym, kim naprawdę jesteś. I kiedy będziesz przedstawiał Bogu prawdę, którą On zna, a którą ty sam musisz sobie uświadomić i się do niej przyznać, wtedy Bóg pomoże ci nieść twój krzyż. I odczujesz Jego pomoc, ponieważ to prawda wyzwala człowieka. To prawda pomaga człowiekowi zbliżyć się do Boga, być blisko Niego, otworzyć się na Jego łaskę i doświadczyć Jego miłości. To bycie prawdziwym przed Bogiem. Kiedy nie stajesz w prawdzie, to otaczasz się murem. To jest maska, którą zakładasz, ten kolejny strój, kostium, przebranie. Jest to coś co ciebie od Boga w jakiś sposób odgradza, zasłania i nie ma między tobą a Nim bezpośredniego kontaktu. Stawaj zatem przed Bogiem ty jako ty, jako słaba mała dusza, która nie radzi sobie z niczym. Przyznawaj się do tego i proś Boga, by to On dźwigał twój krzyż, by to  On dawał tobie siły, moc. I tak będzie. Kiedy będziesz tak czynił, kiedy będziesz pokornie uznawał przed Bogiem, że jesteś mały i słaby, zaczniesz doświadczać Bożej miłości. I okaże się, że  w tym krzyżu codzienności doznasz słodyczy. Wyda ci się to wręcz dziwne, że można doświadczyć słodyczy w cierpieniu. A jednak tak jest, ponieważ to Bóg obecny w twoim życiu da ci poznać swoją obecność, swoje wsparcie, swoją pomoc. Ponieważ wtedy zaczniesz rozumieć głębię krzyża, który niesiesz. Krzyża, który jest dla ciebie zbawiennym, który tak naprawdę jest ci bardzo potrzebny. Bez niego nie doświadczysz zbawienia. Zaczniesz otwierać się na prawdę o krzyżu. Zobaczysz, iż to, co jest tą twoją codziennością, co jest tym krzyżem, zobaczysz iż jest to niezbędne dla ciebie, abyś mógł iść do Nieba, abyś mógł kroczyć drogą ku świętości. Zobaczysz, iż jest to Boża łaska, która codziennie na ciebie spływa.
    
    7. Krzyż i cierpienie jest łaską
    Może ci się to wydawać absurdalne: krzyż, cierpienie łaską? To, co ciebie boli, przez co cierpisz, co się wydaje ciężarem nie do uniesienia - jest łaską daną od Boga. Łaską, która ciebie może unieść do Nieba. Która, jeśli chwycisz ją sama ciebie wyniesie do Nieba. By to jednak przyjąć sercem, nie umysłem, nie intelektem, ale sercem, by to prawdziwie przyjąć, by poczuć w tym swoje własne życie, by tego doświadczyć wewnętrznie, trzeba próbować stawać przed Bogiem i przyjmować krzyż codzienności.
    
    8. Jezus zaprasza nas do jednoczenia się z Jego Krzyżem
    To wszystko, o czym była mowa powyżej, jest jedną tylko stroną przeżywania czasu Wielkiego Postu. Jest bowiem jeszcze druga strona, która jest - tak często się uważa - przeznaczona bardziej dla świętych niż dla zwykłych dusz. A jednak i tę stronę Bóg pragnie również tobie pokazać. Otóż Jezus zaprasza nas, szczególnie teraz w okresie Wielkiego Postu, do jednoczenia się z Jego Krzyżem, z Jego cierpieniem poprzez umiłowanie Jezusa samego w tej Męce. Jezus podczas całej swojej Męki, jakiej doświadczał już w Ogrójcu, poprzez noc pełną męczarni, poprzez Wielki Piątek, przez cały czas aż do śmierci na Golgocie promieniował niesamowicie miłością. Wiele dusz wybranych przez Boga, które otwierały się na to, doświadczały Bożej miłości, doświadczały jej w różny sposób. Jedne duchowo widziały Mękę Jezusa, inne doświadczały Jego Męki w sobie, nawet w sposób fizyczny. Jeszcze inne czuły w swoim sercu wielkie płomienie miłości, które przyciągały je do Krzyża. Dusze święte czuły wielką miłość do Krzyża. Pragnęły nieustannie Go adorować. Pragnęły być przy ranach Jezusa. Pragnęły dotykać tych ran, całować je i zalewać łzami. Gdy to czyniły doświadczały jeszcze większej miłości, która jeszcze bardziej skłoniła je do umiłowania Jezusa Ukrzyżowanego. To zjednoczenie z Jezusem Ukrzyżowanym przemieniało i uświęcało je w sposób niemalże doskonały. Bóg zaprasza również nas do takiej świętości, wysyła promienie miłości bardzo intensywnie do nas, byśmy umiłowali Jego Syna. Byśmy doświadczając Jego Męki umiłowali Jego biedne, umęczone Ciało. Byśmy oczami duszy zobaczyli Jego rany i sercem doświadczyli Jego Krwi, Jego Potu, jego Łez. Byśmy zapragnęli przytulić Go i całować. Byśmy pragnęli opatrywać Jego rany.
    
    9. Wszystkiego w duszy dokonuje Bóg
    Bóg pragnie miłości czułej, miłości bardzo bliskiej, intymnej. Miłości, jaką otoczyła Go Matka Boża. Miłości, jaką Bóg obdarzył Maryję, wlał w Jej Serce i zjednoczył ze sobą. To Bóg uzdalnia duszę do takiego umiłowania, aby potrafiła kochać, nie widzialnego człowieka, ale samego Boga. By duchowo potrafiła jednoczyć się ze Stwórcą. Bóg uzdalnia duszę do tej wyższej miłości, doskonałej miłości, do zjednoczenia. By dusza mogła uczestniczyć w zbawianiu świata. Dusza nie musi myśleć o tym, że ma zbawiać inne dusze. To Bóg poprzez nią to czyni. Ona ma po prostu kochać, ma zakochać się w Bogu, szczególnie zakochać się w Jezusie na Krzyżu, bo wtedy objawiła się pełnia Bożej miłości. I dusza ma tę pełnię przyjąć i sama stawać się tą pełnią. Wszystkiego w duszy dokonuje Bóg. Dusza sama nie jest zdolna do tego. Ona może jedynie prosić, otwierać się, wyciągać ręce i ufać, wierzyć, bo przecież Bóg pragnie to dać każdej duszy. Inaczej nie zgodziłby się na Krzyż. A On już się zgodził, już zawisł i już zbawił. Rzecz w tym, żeby to przyjąć.
    
    Złóżmy dzisiaj swoje serca na ołtarzu z wielką prośbą, aby Bóg pozwolił naszym sercom otworzyć się na cudowną pełnię miłości. Aby dotknął duszę miłością Krzyża, aby uwrażliwił duszę, by sprawił, aby ta dusza potrafiła stawać przed Bogiem w prawdzie i prosić. Prośmy, aby Bóg w sposób szczególny nasze dusze prowadził przez okres Wielkiego Postu, przygotowując do Triduum Paschalnego, przygotowując do Męki Jezusa, do jego Krzyża, do śmierci na Krzyżu i do Zmartwychwstania. Prośmy, by Bóg udzielił nam miłości do Krzyża. Prośmy, by dusze nasze otworzyły się na szczególne działanie łaski. Prośmy, abyśmy zrozumieli czym jest krzyż każdego z nas, na czym polega, byśmy zaczęli go dostrzegać w każdym dniu, w każdej godzinie i w każdej sekundzie. Byśmy mieli to zrozumienie, to przyjęli i doświadczyli słodyczy Krzyża przyjmując Go.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!