banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130260 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    Prawdziwie czynić post, modlitwę i jałmużnę


    
  Środa Popielcowa, 22 luty 2012 r.
    
  Rozpoczynamy piękny czas, czas zbliżania się coraz bardziej do miłości, czas jednoczenia się z miłością, czas poznawania siebie i stawania w prawdzie przed Bogiem, czas, w którym poznanie miłości niesie również poznanie swego człowieczeństwa. A to poznanie prowadzi serce do pokory, do pokuty. To poznanie pomaga sercu kochać i okazywać na różny sposób tę miłość.
    
    W naszej wspólnocie już wielokrotnie przeżywaliśmy czas Wielkiego Postu. Za każdym razem tłumaczymy sobie, iż nie chodzi o zewnętrzną formę przygotowania, ale o serce. Za każdym razem jesteśmy proszeni, abyśmy pozostawili narzucanie sobie różnych dodatkowych ciężarów, bowiem ciężary w naszym życiu już się zdarzają, krzyże już mamy. Teraz należy odpowiednio swoje serce usposobić, aby przyjmować to co jest. Nie chcemy negować podejmowanych wyrzeczeń przez tak wiele dusz, nie chcemy negować postów, różnych postanowień. Chcemy tylko zwrócić naszą uwagę na to, iż to nasze serce ma teraz dany czas łaski, by prawdziwie otworzyć się i zobaczyć Bożą miłość. To teraz nasze serce otrzymuje szczególne błogosławieństwo z Nieba, aby spotkać się z miłością, aby na nowo ją zobaczyć, zrozumieć. Teraz rozpoczynamy czas tak cudowny i tak wspaniały, bowiem najwspanialszą i najcudowniejszą jest miłość wyrażająca się w Krzyżu. A Święta, które czekają na nas, przeżycie Triduum Paschalnego wraz ze Zmartwychwstaniem jest najwspanialszym przeżyciem podczas całego roku liturgicznego, bowiem jest to przeżycie sedna, całego sensu Bożej miłości. Jest to doświadczenie głębi, najgłębszej Bożej Istoty. Jest to możliwość zjednoczenia się z samym Bożym Sercem, możliwość przyjęcia w sposób głębszy największego Bożego Daru płynącego z miłości, tj. Zbawienia.
    
    Podczas Wielkiego Postu mówi się o tym, aby dusza podejmowała post, modlitwę, jałmużnę, by w ten sposób wyrażała swoje nawrócenie, by się doskonaliła, by pracowała nad sobą, aby stawać się świętą. I to jest prawda. Ten czas temu służy, aby się nawrócić i aby dążyć do świętości. Pragniemy sobie wytłumaczyć, czym ma być ten post, ta modlitwa, ta jałmużna dla nas, w przeżywaniu wspólnie tego okresu. Post, modlitwa, jałmużna - to rzeczywistość, w której mamy doświadczać całkowitego swojego ogołocenia. Post, modlitwa, jałmużna – to stawanie przed Bogiem bez niczego. To przyjmowanie prawdy o sobie w obliczu Bożej miłości. To spotkanie serca z miłością, serca, które tą miłością dotknięte zaczyna rozumieć, czym ta miłość jest. I dopiero wtedy wszelkie działanie, postawa, słowo z tej miłości wypływające. Z tej miłości, którą dusza ma w sobie zaczyna ona w swoim środowisku czynić dobro. Wtedy zaczyna czynić znaki miłości swoim słowem. Wtedy sama staje się miłością i przyjmuje postawę miłości. Wtedy zaczyna być zdolna do rezygnacji z siebie, do wyrzeczenia na rzecz innych. Wtedy z serca wypływają słowa miłości do Jezusa. Wtedy pojawia się pragnienie, by przy Jezusie być jeszcze więcej, jeszcze częściej. Wtedy dusza pragnie czynić coś dobrego na rzecz innych i to czyni.
    
    Zauważmy różnicę pomiędzy tym, co tak często jest przyjmowane przez różne dusze. Najpierw pragną dokonać czynów, a więc pragną, podejmują postanowienia o wyrzeczeniach, podejmują postanowienie o jakichś czynach miłosiernych, podejmują postanowienia na Wielki Post. Potem walczą ze sobą, walczą z tym, co podjęły. Różnie im to wychodzi. My mówimy o zbliżeniu się do Jezusa, o otworzeniu serc i doświadczeniu Jego miłości. Bowiem to doświadczenie miłości spowoduje u nas pragnienie dokonywania czynów miłości. I wtedy post, modlitwa i jałmużna wypływać będzie z naszego serca. Wypływać będą z serca, z wielkiego pragnienia czynienia miłości. I realizować to będziemy nie w sposób tak bardzo widzialny, może szumny, hałaśliwy, ale jako rzeczy proste i zwyczajne, codzienne.
    
    O tym stale mówimy. O zwykłych gestach czynionych wobec swoich bliskich, o zwykłych słowach, prostych, wypowiedzianych z miłością, o uśmiechu, o wyrzeczeniu, o uczynieniu czegoś dobrego, na co do tej pory nie zawsze mogliśmy się zdobyć, ponieważ w sercu nie było miłości, przebaczenia. Po spotkaniu z miłością człowiek ma siły, by kochać bez względu na to czego doświadcza od innych. Do tej pory, kiedy człowiek opiera się na miłości ludzkiej trudno mu jest przezwyciężyć samego siebie i kochać wtedy, kiedy nie jest kochany. Kiedy doświadcza się Bożej miłości, kiedy serce wypełnia Boża miłość, a Boża miłość jest pełna, nieskończona i bezwarunkowa, wtedy kocha się wszystkich. Nie ze względu na to, że ktoś coś dobrego zrobił, ale dlatego, że są stworzeniami Bożymi. Dlatego, że Bóg je kocha.
    
    I taka miłość może być w naszych sercach. Doświadczając Bożej miłości, tą miłością możemy kochać swoich bliskich i znajomych w swoim środowisku. I wtedy potrafimy, mamy siły, aby przełamać się w stosunku do tych, do których do tej pory nie odczuwaliśmy zbytniej życzliwości, do tych, od których doświadczyliśmy braku życzliwości. Dzięki miłości doświadczanej w sercu od Jezusa możemy na nowo patrzeć na swoich bliskich i zaczynamy ich rozumieć. Mamy daną łaskę, by zmienić swoje postępowanie w stosunku do nich, by było ono miłością. A podejmowana walka ze swoim „ja”, uśmiercanie samego siebie, wyrzekanie się tego, na co mamy ochotę, na co mamy pragnienie, czy też do czego dążymy, na rzecz miłości do Boga jest wspomnianym postem, jałmużną i czynioną modlitwą, do czego zachęca nas Kościół.
    
    Będąc świadomymi tego, możemy prosić, by Bóg obdarowywał nas stale łaską miłości. Możemy Bogu ofiarowywać drobne podejmowane krzyżyki na swojej drodze. Możemy świadomie prosić, by miłość jeszcze bardziej obejmowała nasze serce, byśmy mimo różnych przeciwnych emocji, uczuć jeszcze więcej prawdziwie kochali naszych bliskich i wyrażali tę miłość słowem, gestem, postawą, czynem. Doświadczenie miłości jest najważniejszym doświadczeniem w życiu człowieka. Bez tego doświadczenia człowiek jest kaleką. Nawet dochodzi do śmierci, jeśli człowiek nie doświadcza miłości. Rozwój człowieka bez miłości jest rozwojem koślawym. Jest bardziej deformacją niż formowaniem. Bez miłości człowiek nie żyje, a umiera. Nie żyje prawdziwie.
    
    Zatem Bóg daje nam czas Wielkiego Postu, byśmy mogli doświadczyć życia, byśmy mogli odnowić swoje życie, byśmy mogli zacząć żyć na nowo, by nasze serca odrodziły się, by nasze dusze mogły się uświęcić. To jest czas niosący ogromną nadzieję. Czas, kiedy może umacniać się nasza wiara i ufność. Jest to czas, w którym choć przeżywamy Mękę Jezusa i Jego śmierć, to jednak wewnętrznie możemy doświadczać radości, zachwytu nad objawiającą się miłością w Krzyżu, w cierpieniu i w Zmartwychwstaniu.
    
    W przeżywaniu cierpienia, a jednocześnie radości nie ma sprzeczności dla duszy, która prawdziwie kocha, która doświadczyła miłości i na tę miłość odpowiada. Nie ma sprzeczności pomiędzy przeżywaniem wraz z Jezusem cierpienia, Męki, Krzyża, Ukrzyżowania a rozradowywaniem serca i zachwytem serca nad potęgą i ogromem Bożej miłości. Dusza otrzymuje łaskę współodczuwania Bożego cierpienia. Często otrzymuje łaskę widzenia Jezusa na Drodze Krzyżowej, wchodzenia w różne sceny kolejnych Stacji Drogi Krzyżowej. Wystarczy naprawdę niewiele. Wystarczy, że dusza pragnie towarzyszyć Jezusowi, gdy podejmuje wysiłek, znalezienie czasu, uklęknięcie na chwilę. A Bóg daje łaskę tak wspaniałą, niewspółmierną do niewielkiego wysiłku duszy, wielką, ogromną łaskę. I dusza swoim sercem doświadcza miłości w cierpieniu. Otwierają jej się oczy jeszcze szerzej na tę niepojętą miłość, na piękno tej miłości, ogrom tej miłości. Z jednej strony zachwyca się cała malejąc przed tą miłością, a jednocześnie wzrusza się i cierpi z Jezusem. Doświadcza też własnej maleńkości, doświadcza własnego „nic”, własnej nędzy, grzechu, zła, jakie czyni. Ale w tym doświadczeniu, często bardzo bolesnym, doświadczeniu własnej nicości, dusza jest otoczona nieskończoną miłością. I dusza płacze wobec ogromu tej miłości, która zatapia ogrom jej nędzy. I w tej duszy jest wszystko: wielki ból z powodu własnej grzeszności, wielkie wzruszenie wobec Bożej miłości, zachwyt nad pięknem tej miłości i wielkie ogromne pragnienie zadośćuczynienia Bogu za to wszystko, co do tej pory ona czyniła wobec Boga raniąc Go. Pojawia się w tej duszy ogromne pragnienie naprawiania tego wszystkiego co czyniła do tej pory Bogu. Za to wszystko pragnie przepraszać, prosić o przebaczenie i od tej pory pragnie czynić samo dobro. I cała ogarnięta miłością zaczyna widzieć różne okazje, drobne, małe, a jakże ważne do tego, by czynić dobro, by kochać. Kochać tych, z którymi żyje na co dzień. I znajduje siły, by pokonywać samą siebie, by rezygnować na rzecz miłości.
    
    Tak jak powiedzieliśmy, są to drobiazgi. Naprawdę drobiazgi. Ale jeśli w drobiazgach będziesz wierny Bogu, jeśli w drobiazgach będziesz objawiać miłość do Boga, to Bóg objawi ci ogrom niepojętej swojej miłości i wywyższy ciebie do tak wielkiej miłości i posadzi ciebie u swego boku. Tylko za to, że ty z miłością do swojego współmałżonka uśmiechniesz się, chociaż jego słowo mogło ciebie zranić, ty uczynisz gest przyjazny wobec osoby, która okazała ci coś innego, ty pomożesz komuś, chociaż wcale nie musisz tego czynić. Ty powiesz słowo miłości, ty pomodlisz się w czyjejś intencji, widząc taką potrzebę. Ty usłużysz komuś w trudnej rzeczy, naprawdę w drobnej, ale z miłości. Nagroda czeka w Niebie za takie „nic”. Ale do takiego „nic” uzdolni ciebie miłość, na którą masz otwierać serce, z którą masz się spotykać.
    
    Podczas tego Wielkiego Postu do takiego „nic”, do którego teraz nie jesteś zdolny, uzdolni ciebie spotkanie z Jezusem. Spotkanie jak najczęstsze, jak najczęstsze otwieranie serca przed Krzyżem, przed Jezusem cierpiącym, jak najczęstsze przyleganie sercem do Jego Ran, jak najczęstsze po prostu trwanie przy Nim. Do miłości prawdziwej, heroicznej, ofiarnej uzdolni ciebie Bóg, gdy ty Mu na to pozwolisz. A więc, gdy podejdziesz do Niego i będziesz przy Nim trwał. Będziesz czekał, aby dał ci tę miłość. Bądź wytrwały! Jak najczęściej stawaj u stóp Boga! Jak najczęściej wpatruj się w Jezusa konającego! Jak najczęściej spoglądaj na Jego Rany! Jak najczęściej zbieraj Jego Krew! Jak najczęściej zbieraj Jego Pot, Łzy i adoruj!  Jak najczęściej przebywaj w tej cudownej obecności objawiającej się miłości w całej jej pełni, byś tą pełnią mógł cały się wypełnić. I by ta pełnia w końcu obmyła twoje oczy z bielma. By ta pełnia otworzyła prawdziwie twoje serce. By ta pełnia miłości obmyła ciebie ze wszystkich twoich narośli, wszystkich masek, kostiumów, wyobrażeń. Z wszystkiego! By ta pełnia dotarła do twojego jestestwa, wydobyła je niejako na zewnątrz i pokazała ci, kim jesteś? By ta pełnia przyczyniła się do twojej pokory, do tego byś znalazł właściwe miejsce swoje przed Bogiem. Byś zrozumiał to miejsce, to kim jesteś? Byś zrozumiał to, jakim jesteś wobec Boga?
    
    Do tej pory cały czas odnosisz siebie do innych, do świata. A ty masz siebie odnieść tylko do Boga, bo dopiero wtedy jest prawdziwość poznania, zrozumienia. Tak jak w fizyce, aby cokolwiek określić, trzeba mieć punkt odniesienia. Kiedy człowiek idzie drogą, też musi mieć punkt odniesienia, żeby wiedzieć w jaki sposób się porusza. Ale kiedy siedzi w pociągu jadącym, wydaje mu się, że się w ogóle nie porusza. Musi też podjąć odpowiedni punkt odniesienia aby zobaczyć czy rzeczywiście wykonuje ruch względem ziemi. I tak samo ty, abyś właściwie spojrzał na siebie i zobaczył prawdę, czy się poruszasz czy nie i w jakim kierunku, musisz mieć ten właściwy punkt odniesienia. Nim jest Bóg. Dopiero wtedy przejrzysz, poznasz, doznasz przemiany i zaczniesz prawdziwą formację. Wtedy będziesz mógł jednoczyć się z Bogiem. A więc będziesz osiągał cel, do którego jesteś powołany.
    
    Na ołtarzu złóżmy dzisiaj swoje serca, prosząc, by Bóg na ten czas Wielkiego Postu objął szczególną troską nasze serca. Prośmy, by cała Trójca Święta zaopiekowała się naszymi sercami, bowiem pragniemy poznawać miłość i pragniemy poznawać prawdę tej miłości, pełnię tej miłości. Pragniemy poznawać! Niech Bóg udzieli nam wytrwałości w tym dążeniu do poznawania miłości. Niech udzieli nam ufności, wiary, że to jest możliwe. Niech doda nam siły, byśmy pomimo wszystko powstawali i nadal dążyli do celu. Niech objawia nam swoją miłość płynącą z Krzyża i uzdolni do przyjęcia tej miłości i do życia tą miłością. Niech udzieli swego światła, jaką jest ta miłość, byśmy prawdziwie odkryli piękno, moc i nieskończoność tej miłości. Módlmy się o to, byśmy prawdziwie czynili post, modlitwę i jałmużnę, tak jak tego oczekuje Bóg. Byśmy to czynili sercem z miłości i by dokonało się nasze nawrócenie. By nie był to tylko krok, dwa, trzy do przodu, a potem znowu do tyłu, ale byśmy prawdziwie poszli w górę.
    
    Niech za nami wstawia się Matka Najświętsza upraszając to wszystko.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!