banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    „Duch Pański porwał Filipa” (Dz 8, 26-40)


    
Powróćmy do dzisiejszego pierwszego czytania z Dziejów Apostolskich (8, 26-40). Czy zwróciliśmy uwagę, jak bardzo Filip podatny był na działanie Ducha Świętego? Jak bardzo otwarty? To, co słyszał w sercu - realizował. Dzięki temu dokonywał rzeczy niezwykłych. Teraz, moi kochani, spójrzmy na siebie. Na ile my jesteśmy otwarci na działanie Ducha Świętego? Na ile słuchamy Ducha Świętego w swoim życiu? Czy nasze serca rozpoznają Jego głos? Czy idziemy za tym głosem? Czy możemy powiedzieć, iż czynimy wszystko pod natchnieniem Ducha Świętego? Czy możemy powiedzieć, że właśnie tego oczekuje od nas Duch Święty? Zauważmy, Filip poszedł za głosem, który słyszał w sercu. Opowiedział nieznanemu sobie człowiekowi o Jezusie. Tamten uwierzył i zapragnął chrztu. I powrócił do siebie pełen szczęścia, rozradowany. W tym widać działanie Ducha Świętego. To spotkanie, do którego w ogóle mogło nie dojść, gdyby Filip nie otworzył serca. Rozmowa, w której Duch Święty objawił swoją moc, przekonując serce dworzanina. I chrzest, którego ten dworzanin zapragnął pod wpływem słów, które usłyszał. Jego serce zostało poruszone i został ochrzczony. Odszedł rozradowany. To owoc Ducha Świętego.

    
My również w swoim życiu możemy dostrzegać podobne działanie Ducha Świętego. Możemy, patrząc na różne sytuacje widzieć, iż rzeczywiście Bóg działa z mocą. To, co zrobiliśmy, co powiedzieliśmy odniosło jakiś dobry skutek, przyniosło dobre owoce, rozradowało serce, wniosło pokój, rozlało miłość, uporządkowało jakąś sferę, fragment sfery życia, poukładało, wyprowadziło na prostą - to nasze działanie, ale dokonane pod wpływem Ducha Świętego. Ale jakże często doświadczamy niepokoju, zasmucenia, martwimy się efektami swojej postawy, słów, działań. Należałoby się wtedy zastanowić: na ile nasze postępowanie było pod wpływem Ducha Świętego? Oczywiście, Duch Święty może prowadzić nas do różnych sytuacji, do różnych osób i reakcja tych osób może być różna. Nie zawsze będzie to taki efekt jak po rozmowie Filipa z dworzaninem, ale w naszym sercu będzie głęboko zakorzeniony pokój. Jeśli poszliśmy za Duchem Świętym, za Jego natchnieniem, w naszym sercu będzie pokój. Będziemy przekonani, że właśnie tak należało postąpić, bądź też to należało powiedzieć, taką postawę przyjąć. Przecież w innym miejscu Pisma Świętego powiedziane jest, że będziecie znakiem sprzeciwu.

    
Dlatego, by umieć rozpoznawać to właściwe działanie, należy słuchać, otwierać serce i prosić, by Duch Święty w tym sercu rozjaśnił swoją prawdę. Należy stale rozważać, co jest dobre, co świadczy o miłości, co jest prawdą, by pójść za tą prawdą, za tym dobrem, miłością, pokojem. Należy być bardzo czujnym i starać się nie ulegać emocjom, ponieważ często człowiek idąc za swoimi emocjami może uczynić więcej złego niż dobrego. Może kogoś zranić, może zrazić, może wprowadzić w czyjeś serce niepokój. Ale nie ten niepokój, który prowadzi do nowego życia, do otwarcia się na nowe, do pójścia za nowym, ale niepokój, który potrafi burzyć, niszczyć, który wprowadza nienawiść.

    
Dlatego w swojej codzienności starajmy się więcej otwierać serce. Chociaż mówimy o tym od początku, to jednak teraz jest taki czas, kiedy oczekując Ducha Świętego, prosząc Go o Jego przyjście, możemy tym bardziej uczyć się otwierać na Jego działanie, otwierać na Jego głos w naszej duszy. To taki czas, kiedy dusza otrzymuje od Boga pomoc, by mogła uczyć się słuchać Ducha Świętego. Warto ten czas wykorzystać na taką naukę. Warto o tym pamiętać! Warto stale nasłuchiwać i prosić Ducha Świętego o pomoc, by oczy i uszy naszych dusz były otwarte, byśmy słyszeli, widzieli i rozumieli. A gdy zrozumiemy, byśmy mieli odwagę i siły oraz wytrwałość pójść za tym, co zrozumieliśmy, ponieważ zdarza się i tak, iż dusza słyszy, rozumie, ale nie idzie za tym, co ma w sercu. Brakuje odwagi, są wątpliwości, waha się i w końcu nie idzie lub też to, co zrozumiała jest jej niewygodne. Bądź tez ważniejsze dla niej są jej własne pragnienia, jej wola. Dlatego trzeba modlić się, oprócz prośby o zrozumienie, również prosić o odwagę, siłę pójścia za tym głosem.

    
Jeśli tak będziemy czynić z czasem zobaczymy efekty, bowiem ktoś w naszym towarzystwie otworzy swoje serce na Bożą miłość, ktoś rozraduje się w Bogu, ktoś zostanie przekonany do Bożej miłości, zmieni swoją postawę, zacznie nowe życie. W naszym środowisku będzie pokój. A miłość będzie kierowniczką naszych serc. Zobaczymy, iż my sami zmieniamy się. Przede wszystkim będziemy wypełnieni pokojem. Bowiem dusza, która realizuje Bożą wolę jest pełna pokoju, bo żyje w zgodzie z Tym, który jest Dawcą jej życia, który jest jej pokarmem, jej celem, jej dążeniem. Żyje w zgodzie z samą sobą, z tą, którą Bóg stworzył. Nie z tą, którą ona sama utworzyła poprzez swoje życie, ale jest w zgodzie z tą, którą Bóg powołał do życia.

    
Oprócz pokoju w naszym sercu będzie miłość. Będziemy doświadczać radości. Pomimo trudności, różnych przeciwności będziemy odczuwali wewnętrzną radość, radość płynącą z obcowania z Bogiem, z Jego obecności w naszym sercu. Będziemy bez względu na otoczenie potrafili radować się Bogiem. Czy będzie deszcz, czy będzie piękne słońce, my w swoim wnętrzu będziemy doświadczać radości. I w naszym sercu będzie cały czas słońce, cały czas wiosna, śpiew ptaków i zapach kwiatów. Trzeba jednak otwierać się na Ducha Świętego, uczyć się tego. Dusza może się tego uczyć. Musi podjąć ten wysiłek, starać się, powracać stale do tej myśli o otwieraniu swojego serca.

    
Dzisiaj w Ewangelii Jezus mówi o tym, iż ten, kto przyjmuje Jezusa ma życie wieczne (por. J 6,44-51). Mówi o sobie, iż jest pokarmem dla duszy. Skoro pokarm ma tę cechę wieczności, to i ten, kto Go spożywa również tę wieczność osiąga. Pamiętajmy o tym w każdym dniu! Kiedy przychodzą chwile wahań, wątpliwości, przypominajmy sobie te bardzo ważne słowa. To, czym dusza żyje, czym się karmi, w to się przemienia, tym się staje. Jeśli dusza spożywa Jezusa, Jego Ciało i Krew, jeżeli dusza karmi się Jego Słowem, jeżeli przyjmuje Jezusa jako swego Pana, przemienia się w Jezusa i otrzymuje w ten sposób życie wieczne. Już tu na ziemi ma zadatki do życia wiecznego.

    
Trudno jest duszy współcześnie karmić się tylko Bogiem, bowiem świat zewnętrzny bardzo mocno daje o sobie znać i w nachalny sposób wciska się w duszę i w serce, i w umysł. I dusza często bez zastanowienia przyjmuje propozycje świata, a więc karmi się światem. Karmi się tym, co nie jest wieczne. Nam się często zdaje, że już osiągnęliśmy pewien poziom w rozwoju duchowym, już realizujemy otrzymywane wskazania, już żyjemy przyjmowanym Bożym słowem, a więc nie groźne są nam wspomniane pokusy świata, bądź też nas nie dotyczy to, co mówi się o świecie, który tak bardzo mocno ingeruje w życie ludzkie. Mylim się, bowiem, nawet czujna dusza potrafi ulec złudzeniu. Nawet czujna dusza może nie zauważyć pewnych rzeczy i spraw, bardzo sprytnie przemycanych przez świat i pod pozorem dobra przyjmie propozycje świata. Dlatego, tym bardziej należy prosić Ducha Świętego o ciągłe udzielanie mądrości naszym duszom, o ciągłe rozjaśnianie naszych umysłów, o ciągłe pokazywanie tej drogi, po której mamy iść, tych właściwych wyborów, których mamy dokonywać. Byśmy nieustannie poprzez te dobre wybory karmili się samym Bogiem, żyli Nim i realizowali Jego wolę. By całe nasze życie związało się z Bogiem. By każda sytuacja, każde zdarzenie, każdy obowiązek, wszystko co czynimy i czym żyjemy było powiązane z Bogiem, kierowane na Boga, by było czynione z myślą o Nim. Wtedy wpływ świata na nasze dusze nie będzie tak duży. Będzie, ale nie tak duży. 

    
Im bardziej przyjmujemy Boga jako swoje życie, światło, swój pokarm, im częściej do Niego się zwracamy, a więc im częściej chociażby żyjemy aktem miłości, tym częściej nasza dusza karmiona Bogiem, żyjąc Nim, w Niego się przeobraża. Tym bardziej stajemy się otwarci na Boże natchnienia. Wtedy nasze działanie i słowa pod natchnieniem Ducha Świętego otrzymują Jego moc i Bóg poprzez nas jako swoje narzędzia działa w świecie. I wtedy dokonują się rzeczy niezwykłe. Starajcie się o tym nie zapominać, by życie Boże było w nas, by prawdziwie Duch Boży nami kierował, by nie spowszedniało nam to ciągłe przyjmowanie Bożych słów, byśmy nie przestali być czujnymi w swoim postepowaniu. Dusza zazwyczaj najpierw zachłystuje się Bogiem, później pewne rzeczy stają się dla niej oczywiste i wtedy przestaje być czujną. I to jest ten moment, kiedy dusze powoli odchodzą, powracając do swojego starego życia. Aby tak się nie stało, starajmy się, jak Filip, nasłuchiwać Ducha Świętego. Starajmy się Go wzywać i prosić, tak jak mówiliśmy wcześniej. Starajmy się pamiętać o tym, iż czym się karmimy, tym nasza dusza żyje.

    
A więc zwracajmy się myślą, swoją duszą, sercem nieustannie ku Bogu, by tym nasza dusza żyła. By Bóg mógł posługiwać się nami. Byśmy stawali się takimi narzędziami, jakim był chociażby Filip. Byśmy prawdziwie stawali się świadkami Bożej miłości, by miłość rozlewała się na wszystkie serca.  

    
Refleksja

    
Nie zapominajmy, że obecnie przeżywamy czas, kiedy mamy wzywać Ducha Świętego. Nie zapominajmy, że to czas, kiedy nasze dusze są przygotowywane na przyjście Ducha Świętego. Nie zapominajmy! Módlmy się! Wzywajmy! Kochajmy Ducha Świętego! Bowiem widać, że zapominamy, iż jest to czas niebywałej łaski, kiedy możemy przygotować się na przyjęcie Trzeciej Osoby Boskiej, kiedy Dusz Święty może przyjść do naszych serc z pełnią darów i łask, ale my musimy być przygotowani. Dusza nieprzygotowana nie będzie mogła w pełni przyjąć darów, które Duch Święty ze sobą niesie. Dusza, która otwiera się na Boże działanie, na natchnienia Boże - to dusza święta. Niech i ten argument przemawia nam do serca, byśmy nie zapominali wzywać Ducha Świętego, uwielbiać Go, kochać Go, zapraszać do swoich serc. Byśmy nie zapomnieli prosić Go o odpowiednie uformowanie naszych dusz, aby były gotowe na Jego przyjście. Słuchajmy głosu Boga w naszych sercach, byśmy tak jak Filip mogli stawać się doskonałymi narzędziami w rękach Boga. Karmmy się samym Bogiem, byśmy już tutaj mieli w sobie życie wieczne.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!