banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129621 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    31 Rocznica Objawień


    
Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela (Łk 1,57-66.80)
Spotkanie  w przeddzień 31 rocznicy Objawień w Medjugorje
24 czerwca 2012
 
    
 Za każdym razem, kiedy przybywamy tutaj zaproszeni przez kapłana, Serce Maryi się cieszy, iż jesteśmy tak otwarci. Jej Serce raduje się widząc nas, pokonujących różne trudności, aby stawić się tutaj, aby wspólnie się modlić. Ważne są te wspólne spotkania. Podczas tych spotkań każde serce zostaje umocnione. Podczas tych spotkań cała wspólnota otrzymuje Boże wsparcie. Bóg błogosławi wspólnocie. I może ona iść dalej drogą, którą Bóg jej wytycza, umocniona łaskami, otrzymanymi darami, może dalej stawić czoła wszystkim przeciwnościom, które spotyka na swojej drodze. Każdy z nas otrzymuje siłę, aby w codzienności trwać przy Bogu, aby wierzyć, aby ufać, aby kochać. Tak i dzisiejszy dzień niech będzie dla naszych dusz umocnieniem, napełnieniem miłością, ufnością i wiarą. Napełnieniem swego rodzaju rozumieniem Bożych planów, Bożych zamiarów wobec każdego z nas, wobec całej wspólnoty. Niech nasze serca będą pełne pokoju, niech się cieszą, że znowu są blisko Bożego Serca, blisko Serca Matki, że znowu kolejny czas napełnienia Bożymi łaskami. 
A czas jest szczególny, bowiem wspominamy pierwsze Objawienia i wszystkie kolejne, które miały miejsce w Medjugorje i które nadal mają miejsce. A więc sięgamy po to, co jest nieustannie zlewaną Bożą łaską teraz na ziemię. Otwieramy serca na wylew Bożej miłości, na objawiające się Miłosierdzie wobec całego świata. Nie tylko wobec nas, ale wobec całej ludzkości. I to jest niezmiernie ważne, że serca nasze otwierają się na to, co w tym momencie Bóg daje. To ważne, aby człowiek był na tyle otwarty, aby przyjmować Bożą miłość od razu, wtedy, kiedy Bóg ją wylewa na człowieka. To prawda, Objawienia te nie są jeszcze oficjalnie zatwierdzone przez Kościół, ale to wcale nie umniejsza łask, jakimi Bóg obdarza nasze serca. To wręcz poczytane jest nam jako zasługa, iż od razu nasze serca poczuły tę Bożą obecność i od razu na nią odpowiedziały. Poczuły Bożą miłość i od razu na tę miłość się otworzyły.
Podczas dzisiejszej modlitwy dziękujmy Bogu za 31 lat Objawień, za 31 lat wylewanej na świat Bożej miłości i miłosierdzia, za tę obecność Nieba wśród ludzi na ziemi i za wszystkie z tego wynikające konsekwencje, za miliony dotkniętych serc, za tysiące nawróconych kapłanów, za tysiące uratowanych powołań do stanu kapłańskiego, zakonnego, życia konsekrowanego. To na razie nie jest jeszcze doceniane, ale dobrze wiemy, iż święty kapłan, święty zakonnik, zakonnica, święta osoba konsekrowana jest łaską i błogosławieństwem Boga dla innych dusz. Staje się kanałem, poprzez który Bóg wylewa swoją miłość na wiele, wiele dusz. Dzięki tym świętym duszom wiele innych zaczyna kroczyć ku Niebu, podąża ku świętości. Jeden święty kapłan ileż nawraca serc! Tutaj w Medjugorje dotkniętych łaską nawrócenia, umocnienia swego powołania, zostało wielu kapłanów, wiele serc konsekrowanych. Wiele weszło prawdziwie na drogę świętości. To dar dla całego Kościoła, dla całej ludzkości. Za to trzeba dziękować.
A więc dziękujmy w modlitwie różańcowej. Niech nasze serca radośnie otworzą się na te wszystkie łaski, które Bóg zlewał, niech nasze serca z radością za te łaski dziękują. Niech cieszą się z tej obfitości darów, jakie przez te lata Bóg udzielał całej ludzkości. I nam również. Dziękujmy Bogu z radością za wszystko, co otrzymaliśmy indywidualnie i jako wspólnota. 
 
    
Różaniec  -  Tajemnice Chwalebne
 
     Tajemnica I -  Zmartwychwstanie Pana Jezusa
Człowiek zasmuca się wtedy, kiedy przychodzi kres czegoś, kiedy następuje śmierć. Jednak śmierć oznacza jedynie, iż później może tylko być zmartwychwstanie. Śmierć oznacza zakończenie wędrówki na ziemi, życia niedoskonałego. Zmartwychwstanie oznacza rozpoczęcie życia prawdziwego, doskonałego. Świat zanurza się w śmierci, to z jednej strony straszliwy czas, epoka przerażająca. Gdy rozejrzymy się wokoło, widzimy działanie zła we wszystkich sferach życia. Ale Bóg przychodzi ze swoją łaską, przychodzi ze Zmartwychwstaniem. Jego miłość, Jego Miłosierdzie rozlewane na Kościół niosą duszom Zmartwychwstanie. 
Te trwające już tyle lat Objawienia są łaską Boga daną Kościołowi, daną wszystkim ludziom, wszystkim duszom, aby mogło nastąpić odrodzenie życia, prawdziwego życia w Bogu, życia duchowego, życia dusz. Dlatego pomimo zła, które panoszy się nadal na świecie, pomimo doświadczanego cierpienia mamy prawo radować się, ponieważ te Objawienia niosą nam zapewnienie Bożej miłości, Bożego Miłosierdzia, które już teraz daje tę pewność: zmartwychwstanie dusz, odrodzenie Kościoła, nawrócenie wielu, wielu dusz, cała ziemia powoli się odradza.
Nie jest to na razie tak bardzo widoczne i na co dzień doświadczamy nadal działania zła. Ale uwierzmy, Bóg przyszedł z łaską. 31 lat temu otworzyło się Niebo i od tej pory nieustannie Niebo łączy się z ziemią. Łaski, które Bóg wylewa na ziemię łączą Niebo z ziemią. Ziemia otrzymuje nieskończoną ilość łask. Jak wielkie jest to zło, które rozpanoszyło się na ziemi świadczy fakt, iż 31 lat wylewania Bożej miłości i Miłosierdzia jeszcze wydaje się być za mało, ponieważ nie widać w tak znaczący sposób działania w Kościele tej łaski. Jednak poprzez wiarę mamy ufać, że ta rozlana łaska dotknęła już wiele serc, nawróciła tysiące, miliony i Miłosierdzie obmyło dusze.
To odrodzenie Kościoła powoli następuje. Dokonuje się w pojedynczych duszach w różnych miejscach na świecie, idzie powoli, ale musi się najpierw umocnić w jednej, w drugiej, w trzeciej duszy, by potem rozkwitało. Tak samo w nas, którzyśmy zostali dotknięci tą łaską, również w nas musi się ugruntować to odrodzenie, które następuje. Można to przyrównać do maleńkiej roślinki. Dopiero wykiełkowała. Na powierzchni ziemi jeszcze niewiele widać, dopiero w ziemi. Gdybyśmy zajrzeli, zobaczylibyśmy, iż kiełkuje. Ziarno obumiera i kiełkuje w górę pęd, jednocześnie w dół idą małe korzonki. Ale już kiełkują, ziarna już kiełkują. I ziemia, która czuje ciepło słońca przygotowuje się do przedwiośnia, a potem do wiosny, aby na wiosnę już maleńkie kiełki zaczęły wychodzić z ziemi, aby mogły później rosnąć. Czyli to zmartwychwstanie już jest, bo ziarno obumarło i wykiełkowało.    
 
    
Tajemnica II -  Wniebowstąpienie Pana Jezusa
Moi kochani! Bóg rozlewa swoje łaski w sposób szczególny w Medjugorje. A dusze obdarzone łaskami wracając do swoich domów te łaski, to błogosławieństwo roznoszą po całym świecie. Są pośrednikami w rozdawaniu tych łask Bożych. Bóg nieustannie ogrzewa to kiełkujące ziarno, raczej ogrzewa ziemię, aby w środku to ziarno poczuło ciepło i mogło dalej kiełkować, mogły dalej te pędy się rozwijać, rosnąć. Aby miały siłę przebić ziemię i potem dążyć ku słońcu. Bóg dba o to wrzucone ziarno w ziemię. Nie pozostawia, ale nieustannie, tak jak słońce ogrzewa dając coraz więcej ciepła, tak Bóg nieustannie wylewa swoje błogosławieństwo. I to co się rozpoczęło teraz przez Boga otoczone jest opieką.
Nasza wspólnota również doznaje tego. Bóg zapoczątkował tę wspólnotę. Sprawił, iż zaczęliśmy kiełkować jako te ziarna i teraz cały czas dba o to, abyśmy mieli wszystko do rozwoju. Ta łaska, która wylewana jest tam w Medjugorje jest doświadczana również przez nas tutaj. Tam szczególnie możemy doznawać umocnienia. Tam szczególnie możemy nabierać sił i otrzymywać kolejne natchnienia. Tam szczególnie nasze dusze mogą doznawać przeobrażenia, mogą otrzymywać pouczenia. Mają siły, by za tymi pouczeniami pójść. Wracamy tutaj i Bóg nadal dba o to, by ta młoda roślinka miała zapewnione wszystko, aby rosnąć. A więc tutaj nadal to ciepło słoneczne, ten deszcz dociera do nas. Ta Boża łaska dociera do naszych serc. Tak samo Bóg dba o inne dusze, które w Medjugorje doznały nawrócenia, dotknięcia serca, które w Medjugorje rozpoczęły swój wzrost, ale wracając do swoich domów doznają kolejnych łask.
Od dusz zależy wiele, są przecież wolne. Mogą te łaski przyjmować i nimi żyć. Mogą powoli zamknąć się na łaskę. Ale Bóg każdą dotkniętą w Medjugorje otacza swoim błogosławieństwem, swoją opieką. Trzeba otwierać się nieustannie na to, co jest Bożą łaską. Na tą łaskę, która rozpoczęła nowe życie duszy w Medjugorje i nadal pragnie, by dusza w swoim środowisku rozwijała się, by pielęgnowała w sobie to nowe życie, by to życie mogło rozrastać się.
Ale to nie jest wszystko. Nie chodzi tylko o te dusze, które rozpoczęły nowe życie w Medjugorje. Tu chodzi o wszystkie dusze. A więc ta łaska rozlewana na jedne dusze nie jest własnością tych dusz. Łaska dana jest całemu Kościołowi. Wszystkim! Zarówno tym, którzy otwarci przyjmują, jak i tym, którzy jej nie rozumieją lub nawet sprzeciwiają się jej, którzy negują tę łaskę. Bóg tej łaski pragnie udzielać całemu Kościołowi. Dlatego ważnym jest to życie duszy po powrocie z Medjugorje. Ważnym jest ta ciągła współpraca duszy z łaską.
I my próbujmy nieustannie otwierać się na łaskę, którą otrzymujemy tutaj. To kontynuacja tej łaski otrzymanej w Medjugorje. 
 
    
Tajemnica III -  Zesłanie Ducha Świętego
Moi kochani! W tym ciągłym wzrastaniu bardzo ważne jest, aby dusza zdając sobie sprawę ze swojej małości i niemocy całą moc czerpała z Boga. Bardzo często człowiek postanawia sobie, że będzie tak czy inaczej żył, realizował taką, czy inną drogę duchowości, będzie wypełniał pewne rzeczy na tej drodze i postanawia, że on to będzie czynił. Zapomina, że jest tylko człowiekiem, a więc jest tylko słabością. Człowiek każdy jest tylko słabością. Mocą jest Bóg. Dlatego na każdej drodze duchowej człowiek musi czerpać tę moc do życia z Boga. Inaczej nie postąpi na krok do przodu.
Dlatego Bóg udziela tej mocy w różny sposób. Naszą wspólnotę obdarzył charyzmatem Ducha Świętego. Naszą wspólnotę umacnia poprzez ten szczególny dar, udzielając swego Ducha, który prowadzi nas. Nie znaczy to, że innym tego Ducha nie udziela. Jednak to jest szczególnym znakiem naszej wspólnoty. To udzielanie się Ducha Bożego naszym sercom, to odczytywanie światła Ducha Świętego przez nasze serca - to jest ten dar, szczególny znak naszej wspólnoty. Udzielany jest całej wspólnocie, jak i poszczególnym osobom. Dlatego dobrze jest, jeśli dusze z ufnością otwierają się na Boże prowadzenie, na Boże światło w swoim wnętrzu. To Boże światło objawia się w różny sposób. Może to być wewnętrzny głos, wewnętrzne poznanie, wewnętrzne zrozumienie pewnych sytuacji. Może to być w innej formie. Jednak Duch Święty pragnie prowadzić nasze dusze.
Otwierajmy się, moi kochani, na ten dar. Dar, który jest tym szczególnym darem danym właśnie nam. Uwierzmy, że tak jak wspólnota jako całość prowadzona jest przez Ducha Świętego, tak każdy z nas z osobna przez Ducha Świętego będzie prowadzony, jeśli się otworzy, jeśli pozwoli na to Duchowi Świętemu. Zaufajmy! Po cóż Jezus zapowiadałby Ducha Świętego, gdyby miał tej zapowiedzi nie zrealizować? Po cóż o Duchu Świętym i Jego działaniu mówiliby Jego Apostołowie, gdyby to nie było prawdą? Po cóż Kościół udzielałby Sakramentu Bierzmowania, gdyby działanie Ducha Świętego nie było prawdą? My przyjęliśmy sakramenty, zarówno Sakrament Chrztu, jak i Sakrament Bierzmowania. Te dwa sakramenty tak szczególnie otwierają duszę na Ducha Świętego. Dary złożone podczas Sakramentu Chrztu i Sakramentu Bierzmowania niejako zostają uaktywnione. Dusza ma otworzyć się na działanie Ducha Świętego. Ma wejść w to prawdziwe życie dojrzałego chrześcijanina, ma korzystać z tych darów, posługiwać tymi darami. A my jeszcze jako wspólnota i jako członkowie wspólnoty zostaliśmy obdarowani dodatkowo prowadzeniem Ducha Świętego. To znak szczególny naszej wspólnoty. To dar, który Bóg daje ze względu na te czasy, na tę współczesność, która teraz się dzieje, ze względu na to, czego pragnie dokonać w Kościele. Nie jest to dar dany ot tak sobie, dla przyjemności czyjejś, dla pychy własnej człowieka. To dar, który jest dany Kościołowi poprzez nasze dusze. Jest to zobowiązanie każdego z nas do tego, by tym darem służyć Kościołowi. Więc chociażby z tego względu każdy ma ten obowiązek, by otworzyć duszę na Ducha Świętego i żyć z Duchem Świętym w jedności. 
 
    
Tajemnica IV -  Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny
Dusze Najmniejsze! Ziemia zalewana jest wielką obfitością łaski. Nie znaczy to, że dopiero teraz Bóg tej łaski udziela. Bóg nieustannie obdarza każdego człowieka łaską swojej obecności, łaską opieki, towarzyszenia człowiekowi w jego życiu. Szczególną łaską jest Eucharystia, a więc ta obecność żywego Boga, możliwość zjednoczenia się duszy z Żywym Bogiem. Dlatego również podczas Objawień, Bóg pragnie zwrócić uwagę dusz na tę wielką łaskę, jaką jest Eucharystia, na konieczność uczestniczenia w Eucharystii codziennie, i to w pełni uczestniczenia, by człowiek mógł codziennie doznawać umocnienia. Człowiek jako całkowita słabość ma czerpać moc z Boga. Ma czerpać również poprzez Eucharystię. Dlatego w Medjugorje codziennie jest nabożeństwo, w którym Eucharystia stanowi najważniejszy moment. Tak w życiu każdej duszy, Eucharystia powinna stanowić centrum życia. 
Jezus poniósł ofiarę ze swego życia, dając to życie duszy. Każdej! Podczas Eucharystii dokonuje się właśnie ta Ofiara. Podczas Eucharystii, a więc na Krzyżu Jezus pokonuje grzech, pokonuje śmierć. Następuje zwycięstwo Boga, zwycięstwo miłości. W Eucharystii dokonuje się dokładnie to, co dokonało się na Kalwarii, dokonuje się Zmartwychwstanie. Dusza ma codziennie uczestniczyć w tej Ofierze, by przyjąć to życie Jezusa, by przyjąć Jego zwycięstwo i by razem z Jezusem doświadczać zmartwychwstania. Ponieważ dusza jest słaba, Bóg wie, że ten czas od niedzieli do niedzieli jest zbyt długi dla duszy, aby ona mogła wytrwać w Bogu bez przyjmowania Go w Eucharystii. Dlatego pokazuje, właśnie w Mwdjugorje, iż ważną jest codzienna Eucharystia dla umocnienia duszy, dla jej wzrostu.
To, co dzieje się tutaj, codzienne spotykanie się na modlitwie, a szczególnie codzienna wspólna Eucharystia jest przecież odpowiedzią naszą na tę Bożą łaskę otrzymaną w Medjugorje. Bądźmy wdzięczni Bogu za ten dar. Wdzięczni za to, że mamy tę możliwość. Niech wdzięczność czują zarówno serca, które tu mieszkają i mogą uczestniczyć, jak i te, które nie mogą uczestniczyć fizycznie. Bowiem jesteśmy jednością i chociaż mieszkamy daleko uczestniczymy w życiu wspólnoty. A centrum tego życia jest tutaj. Źródło tego życia jest tutaj. To, co się dzieje tutaj, dzieje się w całym organizmie wspólnoty. Wystarczy, że będziemy łączyć się duchowo, że w swoich miejscowościach będziemy uczestniczyć we Mszy św. z tą myślą, aby być połączonymi duchowo ze wspólnotą, która tutaj sprawuje Eucharystię. Łaski, jakie tutaj Bóg wylewa na wspólnotę otrzymuje cała wspólnota, wszystkie dusze. Więc nie smućmy się, że mieszkamy gdzie indziej, że nie możemy danego dnia uczestniczyć tutaj we Mszy św. Gdziekolwiek uczestniczymy w Eucharystii, łaski spływają na nas wszystkich.

    
Tajemnica V - Ukoronowanie Maryi Panny na Królowę Nieba i ziemi
Bóg udzielając łask w Medjugorje, przypomina ludziom o tych sprawach i rzeczach, które już wcześniej człowiek otrzymał, aby móc dążyć do Nieba, by rozwijać się, doskonalić i stawać świętym. Medjugorje nie jest daniem nowych narzędzi do świętości. Medjugorje jest przypomnieniem tego, co Kościół posiada, a co jest darem dla każdej duszy, aby mogła uświęcać się. Stąd też przypomnienie wszystkim żyjącym w Kościele o modlitwie, o Eucharystii, o Piśmie św., o spowiedzi, o różańcu, przypomnienie o pokucie, o wyrzeczeniu, o poście. Wszystko to jest w Kościele stosowane. I dusze, które żyją tym prawdziwie uświęcają się. Jednak współcześnie dusze zapominają o tych narzędziach łaski. Świat lekceważy to wszystko, co Kościół podaje jako Bożą łaskę w doskonaleniu się. Dlatego Bóg pragnie duszom przypominać o tych podstawowych rzeczach, które pomagają duszy. Bóg wybrał Maryję, aby przypominała ludziom o tym, co jest tak istotne w życiu wiary, co jest pomocą w kroczeniu do świętości. Sam fakt, iż właśnie Maryję wysłał na ziemię, aby o tym przypominać też jest Bożą łaską i skierowaniem wzroku ludzkiego na Matkę Kościoła. Przypomnieniem, iż każdy człowiek otrzymał Matkę z Nieba jako dar, jako łaskę, jako Boże błogosławieństwo. A ponieważ jest to dar Boży, dar miłości, dar miłosierdzia, już sam ten fakt powinien skłaniać człowieka ku refleksji, iż musi to być dar bardzo ważny i bardzo potrzebny na drodze ku zjednoczeniu z Bogiem. Skoro Bóg wybrał sobie człowieka na Matkę Syna, aby Syn przeżył ziemskie życie z Matką, to znaczy, że ten dar Matki dany każdemu człowiekowi jest również darem potrzebnym i nieodzownym do tego, by przeżyć to życie na ziemi i dojść do zjednoczenia z Bogiem. 
Dlatego też zwracamy naszą uwagę na ten dar. Poprzez ten dar, dar, który szczególnie ujawnia się również w naszej wspólnocie jako ten drugi tak akcentowany właśnie tutaj, pragnę byśmy z wielką ufnością zawierzali Maryi całe swoje życie, każdy dzień i w każdym dniu każdą sprawę i sytuację. Byśmy w każdej sekundzie powierzali Maryi siebie, aby Ona mogła w każdej prowadzić nas ku Bogu. Maryja pragnęłaby, aby nie było ani jednej sekundy w naszym życiu bez Jej matczynej obecności, ponieważ Ona chce każdego z nas łączyć z Bogiem i każdemu pomagać w tej otwartości serca na Bożą łaskę, na dar Ducha Świętego, na Jego prowadzenie.
Również w naszej wspólnocie Maryja pragnie wyjaśniać to, co objawia w Medjugorje, a co ma stawać się naszą drogą, co chcę wyjaśniać nam jako naszą drogę. To, co dane jest w Medjugorje, dane jest całemu Kościołowi, ale każda wspólnota ma odczytywać to indywidualnie dla siebie i włączać w swoją duchowość. Tak samo i my nie jesteśmy wspólnotą typowo taką, jaką są chociażby „Dzieci Medjugorje”, ale jesteśmy wspólnotą, która zaczerpnęła z Medjugorje swoje życie. Medjugorje było inspiracją i my nadal czerpiemy z Medjugorje siłę, moc, natchnienie, objawienie. Jednak to wszystko ma być przetransportowane na życie naszej wspólnoty, na naszą duchowość, na naszą drogę, na powołanie nasze, które mamy w Kościele. Dlatego Maryja objaśnia nam, w jaki sposób rozumieć chociażby kamienie (Modlitwa, Eucharystia, Pismo św., Post, Spowiedź), o których mówi w Medjugorje dane nam przeciwko Goliatowi.
Maryja prosi nas zatem, byśmy z ufnością powierzali Jej samych siebie i całą wspólnotę. Byśmy Bogu dziękowali za to, że pozwala Maryi być Matką Dusz Najmniejszych. Byśmy wielbili Boga za łaskę posiadania Matki, która opiekuje się nami i wszystko z łaski Boga nam daje. Ona prosi, żebyśmy wysławiali Bożą miłość, Boże Miłosierdzie i Bożą hojność w obdarowywaniu łaskami naszej wspólnoty. Dziękujmy Bogu za wszystko, za to co widzimy, ale przede wszystkim za to, czego nie dostrzegamy, a czego jest tak dużo. Dziękujmy Bogu właśnie tą modlitwą.  
 
    
Eucharystia

    
Niech nasze serca odczuwają wdzięczność Bogu za ten cały czas trwających Objawień. Dziękujmy Bogu za Jego obecność, tak szczególną obecność w Medjugorje, a poprzez Medjugorje - na ziemi. Dziękujmy za miłość i za miłosierdzie, które skłania Serce Boga do tego, aby stale przebywać pośród nas poprzez łaski nam dane. Dziękujmy za to, że już kiełkują pierwsze roślinki, że rozbudzone są pierwsze serca, że uświęcone są kapłańskie powołania, że dusze konsekrowane podjęły na nowo swoje życie w świętości. Dziękujmy za to, że kapłani dotknięci na nowo życiem Bożym, prowadzą do Nieba kolejne dusze, odnajdują w Medjugorje swoje charyzmaty i zaczynają tymi charyzmatami posługiwać. Dziękujmy za uratowane dusze, które poszłyby na potępienie. Dziękujmy za życie wielu ludzi uratowanych od śmierci już tu na ziemi. Dziękujmy za odradzające się życie w Kościele, za to odrodzenie, które idzie od dołu. Dziękujmy za to, że zaczynają płonąć małe ogniska, ale płonąć, małe ogniska miłości w różnych częściach świata dzięki Medjugorje. Dziękujmy za to, że i my powstaliśmy, że i my odradzamy się, że i my utworzyliśmy wspólnotę, dzięki której uświęcamy się i dzięki której możemy przysłużyć się do rozkwitu miłości w Kościele. Dziękujmy za niepojętą Bożą miłość, która nas obejmuje i która nas przenika, która zagościła w naszych sercach i która nas prowadzi ku zjednoczeniu. Dziękujmy podczas Eucharystii. Niech Eucharystia będzie tym uwielbieniem Boga, dziękczynieniem. Niech będzie oddaniem Bogu chwały. Niech serca nasze oddadzą Bogu cześć i same siebie złożą Bogu w Ofierze dziękczynnej. Maryja będzie wraz z wami wielbić Boga.

    
Dusze Najmniejsze!

    
Św. Jan Chrzciciel był Prorokiem, Prorokiem Najwyższego. Bóg stworzył Go, aby przygotował serca ludzkie na przyjście Jezusa Chrystusa, na przyjście Zbawiciela. Ku temu dał Janowi odpowiednie predyspozycje duszy, serca; stworzył takie warunki zewnętrzne, aby wszystko służyło temu jednemu celowi - Jan miał być Prorokiem Najwyższego i całym sobą: sercem, duszą i ciałem miał służyć Bogu. I w istocie tak się stało. Jan jest niebywałym Świętym, człowiekiem, który jak rzadko który Święty miał poznanie Boga, poznanie istoty stworzenia, miał wyjątkową jedność ze stworzeniem. Jan całym sobą, swoim duchem żył w stworzeniu i jednoczył się z Duchem Bożym; swoją duszą przenikał stworzoną przez Boga rzeczywistość i rozumiał istotę stworzenia. To dar niebywały i niepojęty, biorąc pod uwagę, iż nie wychowywał się gdzieś w pałacach, gdzie byłby dostęp do wszelkich ksiąg mądrych, nie miał wspaniałych, mądrych nauczycieli, nie uczęszczał do jakiejś najlepszej szkoły. On tę mądrość otrzymał od Boga. Nic dziwnego – Bóg obdarzył Go swoim Duchem już w łonie matki. Jan, gdy ujrzał światło dzienne, gdy się narodził, już był napełniony Duchem Świętym, a Jego dusza była już w trakcie rozwoju. To wspaniałe i cudowne, jaki był Jego kontakt z przyrodą, ale przez Ducha. To niebywałe, w jaki sposób Jan rozumiał Ducha Bożego i sprawy Boże. I właśnie Jemu Bóg powierzył przygotowanie ludzkich serc na przyjście Mesjasza. Co prawda Izrael przygotowywał się do tego od wieków, ale Jan miał przygotować na to bezpośrednie już przyjście Jezusa. Zapowiedział Jego przyjście, przywitał Jezusa i usunął się w cień. To też jest istotne, te słowa, iż Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał (J 3,30), to też ważne słowa dla nas, tak jak istotne jest Jego powołanie również dla nas. 

    
Otóż, spójrzmy na powołanie św. Jana Chrzciciela, jako na powołanie wszystkich dusz, które mają wypełnić pewną misję w Kościele. To prawda, przyrównywanie siebie do tak Wielkiego Proroka, byłoby pychą, jednak pragniemy uświadomić sobie, iż jest coś wspólnego we wszystkich powołaniach dusz. Wszystkie są powołane do świętości, wszystkie są powołane w związku z tym do zjednoczenia z Bogiem, do apostolstwa, do świadczenia swoim życiem o Bogu. Więc jest w powołaniu część wspólna dla wszystkich, ale Bóg wyróżnia pewne dusze, którym daje jakieś zadanie w Kościele i te szczególnie przygotowuje. Widać to po Janie, Jego dusza, właściwie od życia w łonie matki, już była przygotowywana i Jan był obdarzany niezwykłymi darami. Czytał w duszach; taki dar czytania w duszach mieli później niektórzy Święci. Jan przepowiadał przyszłość. Ten dar również był dawany i innym Świętym. Jan został obdarzony poznaniem prawdy i to poznanie dawane jest Świętym. Były też inne dary. Bóg zatem, dusze, które powołuje do szczególnych zadań, misji w Kościele, obdarza darami, przygotowuje je, stwarza takie warunki, aby dusze te mogły odpowiednio się ukształtować i pełnić swoją misję. Jest to ta część wspólna wszystkich dusz powołanych; razem z Janem.

    
Spójrzmy teraz na dusze najmniejsze. Nie bez przyczyny Bóg w Kościele powołuje do życia te najmniejsze dusze. Wielkie znaczenie dla Kościoła miało powołanie Małej Świętej Teresy. Również współcześnie nie bez znaczenia było stworzenie duszy Sł. B. s. Konsolaty Betrone; nie przez przypadek Jej zapiski trafiły aż do Polski, nie jest to przypadkiem, że nasza wspólnota karmi się tą duchowością i tak żywo podjęła akt miłości: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze; nie bez przyczyny w tak wspaniały sposób odczytujemy ten akt miłości jako swoją drogę życiową; to powołanie do wypełnienia ważnego zadania w Kościele. I tak jak mówiliśmy, również my otrzymujemy od Boga te dary i jesteśmy tak prowadzeni, jak dusza powołana do specjalnych misji. Tak więc i naszym udziałem staje się to wybraństwo w oczach Boga; to naznaczenie duszy Duchem Świętym; to rozumienie Bożych prawd; to prowadzenie, jakże inne od pozostałych dusz, to prowadzenie Boże.

    
Nasze dusze były i są przygotowywane. Co prawda, Bóg powoływał pojedyncze dusze i dawał im wszystkie łaski i dary. Swego rodzaju ewenementem jest to, że w naszym przypadku Bóg powołał dusze, wielość dusz; utworzył wspólnotę i wspólnocie dusz daje te dary. Te same, tego typu, co dawniej udzielał pojedynczym Świętym duszom. To, co otrzymujemy jest znakiem powołania nas na drogę pełnienia ważnego zadania w Kościele. Warto się nad tym zastanowić i dziękować Bogu za to wszystko, co daje każdemu z nas; za tę troskę o każdą duszę z osobna, aby mogła ona, w łączności z innymi duszami najmniejszymi, wypraszać potrzebne dary i łaski. Jedność nasza, niejako sprowadza na ziemię tę wielość darów i łask. To zjednoczenie sprawia, że otrzymujemy kolejny dar. Nie byłoby tych darów i charyzmatów, gdyby nie było naszej jedności. To wspólnota otrzymuje, a nie pojedyncze dusze; choć ujawniają się również te dary w pojedynczych duszach, niemniej otrzymują te dary wszyscy, jako wspólnota. Dar jest dla wspólnoty. Powołanie do misji, jest powołaniem dla całej wspólnoty i cała ma to powołanie wypełniać, tworząc jedność. Nie jedna dusza i nie poszczególne dusze, ale razem tworząc wspólnotę jednego ducha możemy powołanie wypełnić. Dlatego to przyrównanie powołania naszego do powołania innych Świętych, do powołania św. Jana Chrzciciela.

    
Jak to się ma do Objawień w  Medjugorje? O tym już mówiliśmy. Bóg udziela łask całemu Kościołowi, aby mógł na nowo się odrodzić. Te łaski są potrzebne, byśmy mogli najpierw utworzyć grupę ludzi dążących do jednego celu, potem, byśmy uczyli się jedności, byśmy uczyli się tworzyć wspólnotę, by potem jako wspólnota wypełnić swoje zadanie w Kościele. Tam w Medjugorje otrzymaliśmy niejako impuls do tworzenia wspólnoty i tam, jako do swoistego źródła, wspólnota powraca, by czerpać siły, by czerpać zrozumienie pewnych spraw, aby się formować, aby odnawiać swoje życie z Bogiem. Wszystko to jest darem Bożego Serca, jest wyrazem Bożego Miłosierdzia, które ma wszelkie powody ku temu, aby zakończyć istnienie świata, bowiem człowiek odrzuca Boga. A jednak miłość Bożego Serca przewyższa wszystko, wszelkie zło; przewyższa wszelkie zło, które stale wychodzi przeciwko Bogu, które stale chce uderzać w Boga; mimo to Boża miłość jest tak wielka, Boże Miłosierdzie tak ogromne, że Bóg udziela kolejnych łask, by serce ludzkie poruszone miłością mogło odnaleźć drogę do Boga, by Kościół, a więc poszczególne dusze odradzające się, by Kościół mógł na nowo stać się święty, świętością dusz; by w ten sposób pokonać zło, by w ten sposób ratować wiele, wiele dusz, które już teraz wydaje się, że są skazane na potępienie. Miłość Boga jest tak wielka, że pragnie uratowania każdej duszy i Bóg nie spocznie dopóki nie uczyni wszystkiego, ażeby ratować dusze.

    
Do tego ratowania dusz Bóg zaprosił nas. To jest zadanie i wyróżnienie, i wielka odpowiedzialność. To jest cudowne. Gdy spojrzymy na życie poszczególnych Świętych, na ich powołanie, zachwycamy się jak wspaniale Bóg działa w ich życiu, jak ich wspaniale powoływał, a oni potem odpowiadając na to wezwanie dokonywali wielkich rzeczy. Przede wszystkim w swoim sercu, w swojej duszy pokonywali samych siebie, rezygnowali z siebie, by Boża miłość w ich życiu zwyciężała. Spójrzmy teraz na siebie samych; dokładnie do tego samego powołuje nas Bóg. To jest wspaniałe, cudowne i powinniśmy Bogu dziękować, że tak nas wyróżnia, jednocześnie dziękując Bogu za to powołanie, za obdarowywanie nieustannie wszelkimi potrzebnymi łaskami, by wypełniać to zadanie. Powinniśmy przed Bogiem stanąć w pokorze, uświadamiając sobie, iż to nie nasza wielkość, bo jej nie posiadamy, skłoniła Boże Serce, by nas tym obdarować, ale właśnie nasza małość, nasza słabość, bowiem Bóg chce sam poprzez nasze dusze to zadanie wypełnić. Czyli mamy stawać w pokorze przed Bogiem nieustannie uświadamiając sobie, że nie jesteśmy w stanie wypełnić tego zadania sami, o własnych siłach, że nie jesteśmy zdolni do niczego. Dopiero dusza pokorna otrzymuje tę moc z Nieba i to Bóg w niej działa i dokonuje swego dzieła. Trzeba dziękować Bogu, że chce posłużyć się taką słabością i sam wypełnić w nas powołanie. To jest niepojęte, cudowne i wspaniałe; wymaga od duszy pokory ogromnej. Wymaga też od duszy przy tej pokorze, przy tym zrozumieniu tej relacji z Bogiem, nieustannego proszenia o potrzebne łaski i dziękczynienia za wszystko.

    
Niech więc ta Msza św. będzie dziękczynieniem, wraz z prośbą o łaskę pokory w przyjmowaniu Bożego działania w nas. Matka Najświętsza nieustannie wyprasza tę łaskę dla każdego z nas.
 
    
  Dusze Najmniejsze! Cieszę się, że mogliśmy razem spędzić ten czas. Gdy pójdziemy do domów, starajmy się pamiętać o wielkiej Bożej hojności wobec nas, wobec całego Kościoła. Starajmy się też rozważać jaki cel ma ta hojność. Starajmy się sobie uświadamiać, jak wielka musi być potrzeba dusz, skoro Bóg okazuje tak wielką hojność. Jutro, już w swoich miejscowościach, w swoich może parafiach, tak jak serce będzie nam dyktować, dziękujmy nadal Bogu za Medjugorje i za wszystko, co Bóg dokonuje na ziemi poprzez Medjugorje, za to co jest dokonywane tutaj w nas, w naszej wspólnocie. I ponownie otwierajmy serca na Objawienia, ponownie starajmy się przyjmować Bożą miłość w tych Objawieniach, traktujmy poważnie każde słowo i w swoich sercach nośmy te słowa, rozważając je. Nie dajmy się zwieść tym, którzy lekceważąco wypowiadają się na temat Medjugorje. 
Poprzednio podobnie działo się z innymi miejscami Objawień, a ci, którzy byli ich świadkami przechodzili szykany i cierpienia; teraz wynoszeni są na Ołtarze. Bądźmy tymi, którzy widzą w Objawieniach w Medjugorje Bożą miłość, którzy przyjmując tę miłość doświadczają wzrostu wiary, wzrostu ufności, wzrostu miłości w swoich sercach, którzy uświęcają się. W każdym Objawieniu można doszukiwać się sensacji, a można spotkać się z Bogiem. My starajmy się o to spotkanie z Bogiem; o to, by nasza dusza odnosiła korzyść z tego spotkania, by stawała się świętą. Niech każda chwila spędzona w Medjugorje (również te, w których łączymy się duchowo z Medjugorje), niech będzie chwilą oddechu naszej duszy, chwilą odpoczynku przy Bogu, chwilą nabierania sił, chwilą patrzenia Bogu prosto w oczy, uwielbiania Go i dziękowania Mu, chwilą napełniania się Bogiem, Jego miłością; chwilą, kiedy niczym kwiat rozkwitamy zroszeni łaską Bożą, by potem w swojej codzienności przekazywać dalej tę łaskę, ratując dusze.
Niech spocznie na nas błogosławieństwo – W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!