banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129621 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    Bóg zaprasza nas do wielkiego umiłowania


    
Czy zauważyliśmy, kogo Bóg czyni swoimi świadkami, swoimi świętymi Apostołami? Paweł – prześladował chrześcijan (por. dzisiejsze czytanie 1 Kor 15,1-11). Maria Magdalena – kobieta upadła (por. dzisiejszy fragment Ewangelii Łk 7,36-50). Inni Apostołowie – zwykli ludzie, prości. Nie wielcy, nie wspaniale wykształceni, nie na stanowiskach, ale prości, mający swoje różne przywary. Tych powołał, formował, tym przebaczał, im dawał światło Ducha Świętego w duszę i ich poprowadził. Dzisiejsza Ewangelia mówi o wielkiej miłości (Łk 7,36-50). W Starym Testamencie często Bóg przyrównuje naród wybrany do nierządnicy. Czyni to  wtedy, kiedy ten naród sprzeciwiał się Mu. Wielkim grzechem jest sprzeciwianie się Bogu, bunt przeciwko Niemu, dlatego przyrównywane jest do grzechu nierządu, do zdrady. 

    
Dzisiejsza Ewangelia również skierowana jest do dusz maleńkich. Niech nasze serca się nie obruszają, ale w kobiecie, która prowadziła życie grzeszne, zobaczmy dzisiaj nasze dusze. W osobie Pawła, który zanim się nim stał prześladował chrześcijan, zobaczmy swoje dusze. I w zwykłych Apostołach – w Piotrze, w Janie, w Andrzeju, w innych, zobaczmy swoje dusze. Jakie przesłanie niesie dzisiaj nam Słowo Boże? Dlaczego to porównanie, szczególnie tak rażące, tak dotykające, do kobiety uprawiającej nierząd? Nie patrzmy na jej grzech. Popatrzmy na jej miłość i na reakcję Jezusa. To przede wszystkim ze względu na to Bóg daje nam to porównanie dzisiaj. Co prawda bardzo boleśnie Bóg odczuwa każdy nasz upadek, każde odejście, czyli odczuwa jako naszą zdradę. Dlatego można porównywać każdą duszę zdradzającą Boga do kobiety upadłej. Ale dzisiaj to porównanie powinno nas rozradować.

    
Doświadczamy swoich upadków, swoich słabości często bardzo boleśnie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że właściwie nieustannie grzeszymy. I nie potrafimy poradzić sobie z różnymi swoimi wadami. Trudno się z tym pogodzić. Często denerwujemy się na siebie samych lub też załamujemy się. Popatrzmy na ten fragment Ewangelii i posłuchajmy słów: ten, komu wiele darowano, wiele miłuje. Mamy powód do radości. Bóg nam to wszystko daruje! To powinno rozradować serce. Bóg daruje nam wszystko, cokolwiek uczyniliśmy złego. Im więcej czynimy złego, tym więcej nam daruje. Nie jest to zachęta do uczynienia dalszego złego kroku, ale do wdzięczności i do radości, że oto nas, małych, słabych i wiecznie upadających Bóg tak ukochał, że wszystko nam darował. A my możemy teraz dziękować Mu i ukochać Go najgoręcej.

    
Poprzez dzisiejszy fragment Ewangelii, Bóg zaprasza nas do takiego umiłowania, jakie w swoim sercu ma Maria Magdalena. To prawda, że trudno jest wczuć się w postać kobiety, która żyła 2000 lat temu. Można domyślać się jej uczuć. Ale to, co czyni już w pewnym stopniu pokazuje nam jej wnętrze. To postawa, którą wewnętrznie również i my możemy przyjmować wobec Boga. Cóż znaczy zalewanie łzami, wycieranie włosami, namaszczenie olejkiem? To znaczy wielką miłość, ogromne wzruszenie, wdzięczność wobec przebaczenia, wobec miłosierdzia. Oznacza pokorę, ogromną pokorę i pragnienie bycia sługą, bycia niewolnikiem Boga. To wielkie uniżenie, oddanie czci, uznanie Boga za Pana. Ileż uczuć przetaczało się przez to jedno serce? Jeśli również przez nasze serca będą przelewać się te uczucia, to duchowo będziemy łzami obmywać nogi Jezusa i włosami je wycierać. Namaszczać będziemy Jezusa olejkiem. Wszystko czynić będziemy z miłości. Więc niech nie obraża nas to porównanie do Marii Magdaleny. Bądźmy weseli, że Bóg nas najsłabszych, najgrzeczniejszych ukochał najwięcej i wszystko nam daruje. Uwielbiajmy Go w swoim sercu i zapragnijmy, tak jak Maria Magdalena, być u Jego stóp, korzyć się przed Nim i wylewać całą swoją duszę, całe serce składając u stóp Jego, oddając Mu siebie na własność. Pozwalając Mu, by czynił wszystko, co zechce.

    
Nie patrzmy na grzechy. Przecież na swoim sumieniu straszliwe również miał Paweł, wielki Apostoł, wielki święty. Ileż grzechów, grzeszków, słabości mieli na swoim sumieniu zwykli, prości rybacy? Już samo słownictwo nie zawsze było wyszukane. Nie zawsze używali tych słów z górnej półki. Przy Jezusie bardzo się zmienili. A ich miłość przemieniona była wielka. I gotowi byli iść na śmierć i wypełnili swoje powołania do końca. Święty Piotr wyparł się Jezusa i zapłakał gorzko. Płakał, bo kochał. To miłość wylewała łzy. Wiedział, że swoim zaparciem się Jezusa zranił Go boleśnie. Wiedział też, że Jezus już mu to przebaczył, to zaparcie się, tę zdradę, ten grzech. Piotr bardzo umiłował. Na co dzień charakter Piotra skłaniał innych do tego, by wykazywać cierpliwość do niego. Jednak to zaparcie było największym jego grzechem. Darowany niejako sprawił wielką miłość, która i Piotra poprowadziła na krzyż.

    
Nie zachęcamy dzisiaj do tego, byśmy cieszyli się ze swoich słabości. Zachęcamy do tego, byśmy uświadomili sobie, że ze względu na liczne słabości Bóg nas szczególnie mocno umiłował i wszystkie je nam przebaczył. To przebaczenie, to wielkie Boże Miłosierdzie i miłość ma w naszych sercach wywoływać wielką wdzięczność i miłość do Boga. Tak wielką, byśmy myśląc o tej miłości mieli łzy w oczach, a w swoich sercach byśmy mogli naśladować Marię Magdalenę, wyrażającą swoją miłość do Jezusa w sposób niezrozumiały dla faryzeuszy, ale przecież zrozumiały dla dusz najmniejszych. Niech miłość Boża dotknie dzisiaj naszych serc i je wzruszy. Niech wywoła wielką wdzięczność w naszych wnętrzach i wielkie pragnienie służenia Bogu.

    
Warto zapamiętać !
Niech nasze serca dzisiaj będą pełne radości z powodu nieskończonej Bożej miłości, z powodu Bożego Miłosierdzia. Cieszmy się, że jesteśmy tak mali, bo to jest powodem, iż Bóg wylewa na nas ogrom swojej miłości. Przedstawiajmy Bogu swoje słabości, aby zalewał każdą z nich miłosierdziem swoim. Cieszmy się, bo jesteśmy szczególnie umiłowani. W sercach miejmy wdzięczność. Niech serca korzą się przed Bogiem i niech oddają Mu cześć. Bądźmy przed Nim zawsze najmniejsi. Bo do najmniejszego dziecka mama zawsze się schyla. Duże dziecko podbiega do mamy, a to maleńkie, leżące w łóżeczku wymaga tego, by mama do niego podeszła. Bóg podchodzi do nas i pochyla się nad nami. To największa łaska i największe wyróżnienie. Rozważajmy to dzisiaj w swoich sercach.
Błogosławię was –  w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!