banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130258 naszym gościem.       Osób on-line: 1


Konferencja


    „Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę…” (Łk 11,37-41)


    
Fragmenty, które czytamy podczas Mszy Świętej powtarzają się i w swoim życiu wielokrotnie już je słyszeliśmy. Razem je rozważaliśmy pod różnymi kątami, jednak warto powracać, ponieważ poprzez te fragmenty przemawia do nas Bóg; ponieważ to Jego Słowo jest skuteczne i pełne mocy. To sam Bóg. Warto obcować z Bogiem. Obcując ze Słowem Bożym człowiek napełnia się Bożą obecnością, jego dusza styka się z Bogiem, doświadcza świata duchowego. Warto być świadomym tego, bowiem często lekceważymy i pomijamy te fragmenty, które są nam znane, a przecież każde Słowo Boga niesie miłość, każde jest życiem i każde ma moc przemienić serce, uczynić świętą duszę ludzką. 

    
Dzisiaj Jezus przypomina nam o tym, aby nie zwracać uwagi na pozory, aby zewnętrzne objawy naszego zachowania, postaw zbytnio nie absorbowały naszej uwagi, aby żyć tym co we wnętrzu i by wnętrze dla każdego z nas było najważniejsze, zarówno patrząc na innych, jak i patrząc na samego siebie (por. Łk 11,37-41). Każdy człowiek, w mniejszym lub większym stopniu, jest jak faryzeusz, który szczególną uwagę zwraca na to co zewnętrzne; na to, by zewnętrznie stwarzać pozory dobra; na to, by inni widzieli w nas dobro, by widzieli to co my uważamy za dobre, atrakcyjne, warte zwrócenia uwagi. I w każdym człowieku drzemie taki faryzeusz, nikt nie jest wolny od tego. Oczywiście jedni bardziej, drudzy mniej, ale każdy zwraca uwagę na pozory. Kiedy człowiek jest tego świadomy, może pracować nad sobą, aby kryć się w swoim sercu, aby co rusz zagłębiać się w swoją duszę, by tam autentycznie spotykać się z Bogiem i ze względu na Boga czynić różne rzeczy.

    
Z tą postawą wiąże się również czystość intencji. Trudno jest duszy zachować czyste intencje, zazwyczaj wkradają się w nie różne myśli, egoistyczne myśli, wyrachowanie. Za każdym razem należy zwracać się do Boga mieszkającego w duszy z prośbą, by oczyszczał intencje, by oczyszczał serce, w każdym momencie dnia, w każdej chwili. Prosić o Boże Miłosierdzie; aby nie przypominać faryzeusza, który dba o czystość kubka z tej zewnętrznej strony. Abyśmy nie przypominali takiego kubka, który z zewnątrz, owszem świeci czystością, ale gdyby zajrzało się do środka cały aż się lepi z brudu. Dlatego trzeba koniecznie, kiedy tylko człowiek sobie przypomni o tym, prosić o Boże miłosierdzie, o kroplę Krwi Chrystusa, która swoją mocą oczyszczającą przewyższa wszystko. Wystarczy jedna kropla, a dusza będzie czysta.

    
Człowiekowi trudno jest pamiętać nieustannie o tym, by dbać o wnętrze swojej duszy, a nie o to co zewnętrze, dlatego należy prosić swojego Anioła Stróża, aby o tym przypominał. Stąd należałoby się przyjaźnić ze swoim Aniołem Stróżem. Po to Bóg dał nam naszych Aniołów. Jakże często czują się bezrobotni, czekają na nasze prośby, ale ich nie otrzymują. Ze swej strony strzegą nas i czynią wszystko na co pozwala im Bóg, aby nam pomagać, ale smutny jest ten Anioł, gdy dusza, którą się opiekuje do Niego się nie zwraca, nie traktuje jak przyjaciela. Aniołowie mogą nam bardzo pomóc w tym wyzbywaniu się pozorów, w tej dbałości o to co wewnętrzne, a nie zewnętrzne. Do tej współpracy o dbałość swojej duszy możemy również zaprosić świętych, oni bardzo dobrze rozumieją ten fragment Ewangelii. Bóg dał światło ich duszom i przeżyli to bardzo mocno, często cierpiąc ogromnie doświadczając prawdy o swojej duszy. Wielu z nich zobaczyło siebie jako zatwardziałych faryzeuszy. Doświadczywszy boleśnie prawdy o sobie zapragnęli od tego momentu żyć tylko wewnątrz swojej duszy i ze wszystkich sił walczyli o to; walczyli, to znaczy, że do końca życia musieli pamiętać, starać się pamiętać o wnętrzu i walczyć z pokusą dbania o to zewnętrze.

    
Święty, to człowiek, który żyje z Bogiem w swoim wnętrzu, doświadcza Boga w swojej duszy, wie, jest pewien, że Bóg zamieszkuje jego serce i we własnym sercu spotyka się z Bogiem. Mając świadomość tej cudownej obecności Boga w sobie, chociażby z tego tylko względu stara się zachować czystość duszy, aby niczym nie zranić Jezusa żyjącego w nim, aby żaden brud nie dotknął Jezusa, aby to mieszkanie było dla Boga miłe, aby Bóg z ochotą mieszkał w tym wnętrzu. Sami wiemy jak nieprzyjemnie jest przebywać gdzieś, gdzie jest bardzo brudno. A dusza nie może być chlewem, ma być świątynią.

    
Do tej pomocy o dbałość własnej duszy, o wnętrze zapraszajmy również Ducha Świętego, aby On prowadząc nasze myśli również podpowiadał nam i ukazywał tę cudowną obecność Boga, aby przed nami odsłaniał tę tajemnicę, choć znaną Kościołowi, a jednak pojedynczym duszom nieznaną; tajemnicę Boga żyjącego w każdym z nas, najwspanialszą tajemnicę. Bóg stworzył nas, nasze dusze, aby w nas zamieszkać. Czy to nie wspaniałe? Sam ten fakt powinien wzruszać i kierować nasz wzrok ku Bogu, unosić duszę i skłaniać ją do uwielbienia. Czy zatem ważne jest jak zewnętrznie jesteśmy odbierani? Czy ważne jest co kto myśli o nas, skoro w naszej duszy mieszka Ktoś Najważniejszy, Ktoś kto jest miłością naszego życia? Więc zacznijmy z większą starannością dbać o wnętrze swojej duszy, aby prawdziwie jaśniała blaskiem czystości, by prawdziwie jawiła się Bogu jako świątynia, najpiękniejsza. A to, co zewnętrze niech przestanie dla was istnieć; to, jakie ktoś ma zdanie o nas, niech przestanie dla nas istnieć; czyńmy wszystko ze względu na Boga, którego mamy w sercu, bo to On widzi wszystko i zna wartość wszystkiego. A to, że ktoś powie o nas dobre zdanie lub złe, nie ma żadnego znaczenia; to, że ktoś uzna nas za świętych, albo za wielkich  grzeszników, nie ma najmniejszego znaczenia; to, że ktoś w swoich myślach pochwali nas za pobożność, albo zgani za brak tej pobożności, nie ma żadnego znaczenia. Natomiast to, co Bóg o nas myśli, to jest najważniejsze, to co ma w Sercu swoim w stosunku do nas, to jest najważniejsze. A więc dbajmy o wnętrze swoje, o duszę swoją; pragnijmy, by stawała się najwspanialszą świątynią, która swoim wyglądem będzie wielbić Boga i oddawać Mu cześć. Aby to w naszych duszach Aniołowie z wielką radością zstępowali i wychwalali wielkość, nieskończoność Boga; aby to nasza dusza stawała się rajem, niebem, w którym przebywać będzie Bóg wraz ze Świętymi, aby to w naszej duszy królowała Trójca Święta, aby Bóg mógł przechadzać się po świątyni naszej duszy i podziwiać jej piękno; a uwierzmy, czyni tak z duszami świętymi. Każda cnota, każde dobro, myśl, słowo i czyn, które były skierowane ku Bogu, które wypływały z miłości, stawały się przepiękną dekoracją świątyni, kolejną ozdobą i Bóg za każdym razem radował się, że oto ta świątynia staje się coraz piękniejsza.

    
Niech  i nasze dusze rozradowują Boga swoim wyglądem. I my dbajmy tylko o duszę, zajmujmy się tylko Bogiem. Człowiek i jego zdanie, jego opinia niech przestanie dla nas istnieć. Będziemy wolni, gdy przestaniemy zwracać uwagę na zewnętrzną stronę. Połóżmy swoje dusze na ołtarzu z tą prośbą, by kropla Krwi Jezusa spadła na każdą z nich czyniąc czystą. Prośmy, by sam Duch Święty poprowadził nasze myśli, nasze pragnienia i intencje, by od tej pory liczył się tylko Bóg. Niech nasze dusze staną się prawdziwie pięknymi świątyniami, w których mieszka Bóg.

    
Modlitwa:
Uwielbiam Ciebie Jezu całym moim sercem, kłaniam się Tobie. Jakie to cudowne, że Ty Król przychodzisz do duszy. Jakie to wspaniałe, że przychodzisz do najmniejszej duszy, dusz słabej, grzesznej. To wręcz niepojęte, Boże, po ludzku nie do pomyślenia, aby król ze swoją świtą zstępował do wiejskiej chałupy, do chlewa, a jednak przychodzisz do duszy. Twoja świętość i czystość rozjaśniają duszę. Twoja miłość czyni duszę piękną, przemieniasz duszę, czynisz ją świątynią, bo Ty sam w niej przebywasz. Niczym sobie dusza nie zasłużyła na to; czynisz to, bo kochasz, tę małą, maleńką, najmniejszą duszę kochasz największą miłością, mocą niewyobrażalną, dlatego gościsz w niej. Dziękuję Ci, Jezu! 
Dziękuję Ci, Jezu za cud Twojej obecności, za Twoje przyjście; za to, że uświęcasz swoje stworzenie przez fakt przyjścia do niego, fakt obcowania z nim. Wybacz Jezu, że dusza nie rozumie swego wybraństwa, nie rozumie jak wielkiego dostępuje zaszczytu i wyróżnienia. Wybacz, że nie potrafi docenić tego co się dzieje, co dokonuje się w niej. Wybacz, że dusza nie zna samej siebie i nie zna Ciebie. Wybacz, że jest ślepa, że nie potrafi widzieć całej prawdy o Tobie. I wybacz, że jest głucha, że nie słyszy Twojego głosu. Wybacz, że jest zimna jak głaz i nie potrafi Ciebie kochać. Wybacz Jezu, ale z głębi duszy wyrywa się wielkie pragnienie, aby Ciebie kochać całą mocą, aby przy Tobie być nieustannie, aby do Ciebie należeć ze wszystkim, aby już nigdy od Ciebie nie odejść, ale na wieki być z Tobą zjednoczonym. Wybacz tak marnemu stworzeniu, że ma tak wielkie pragnienia, ale to Ty Jezu upoważniasz swoją miłością, swoim przyjściem duszę do tego, by mieć te pragnienia. To Twoja miłość sprawia, że dusza tęskni za czymś, co jest nieosiągalne dla niej samej i pragnie czegoś, do czego sama nie potrafi dojść. Proszę, niech Twoja miłość pokona wszystkie bariery, niech Twoja miłość zburzy wszystkie mury, niech Twoja miłość uczyni duszę mocną; niech Twoja miłość sprawi, że dusza będzie widzieć i słyszeć; niech Twoja miłość rozgrzeje ją, aby zapłonęła również miłością i niech Twoja miłość poprowadzi ją do celu nieosiągalnego. Niech Twoja miłość zjednoczy ją z Tobą.
Pragniemy, Jezu, w Tobie być, nieustannie w Tobie trwać, w Tobie zanurzać się. Pragniemy, by nasze dusze przepełniały się Tobą; pragniemy klęczeć przed Tobą, służyć Ci, należeć do Ciebie; pragniemy Ciebie słuchać i z Tobą rozmawiać. Chcemy wpatrywać się w Twoją miłość, chcemy, by Twoja miłość w naszym życiu decydowała o wszystkim. Nie potrafimy nic, sami nic nie możemy, wszystko możesz Ty, a więc Tobie się poddajemy. Prosimy, abyś nas pobłogosławił.

    
Refleksja:

    
Jak pięknie jest w świecie ducha. W tym świecie widzi się święte dusze. Każda z nich świeci blaskiem samego Boga, każda jest przepiękna pięknem Boga, każda jest wielka Jego wielkością, czysta Jego czystością. Przebywać wśród dusz świętych jest już szczęściem wielkim, rozkoszą dla oczu i serca. Zapragnijmy, by i nasze dusze stały się tak pięknymi świątyniami. Pamiętajmy o tym w codzienności swojej. Nie ważne, jak wyglądasz, co ktoś powie o tobie. Ważne jest to, co jest wieczne, a wieczną będzie twoja dusza. Niech ona będzie najpiękniejsza. Zadbaj o jej piękno, bo przecież Bóg powinien mieć godne siebie mieszkanie, pałac, specjalny dla Niego wybudowany. Czyń zatem swoją duszę najwspanialszym pałacem dla Boga, a Maryja niech ci w tym pomaga. Błogosławię ci na tę drogę. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!