banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129621 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    „…dajecie dziesięcinę (…). a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą” (Łk 11,42-46)


    
Dzisiaj parę zdań na temat spostrzegania oczami ciała i oczami duszy. W Ewangelii (por. Łk 11,42-46) Jezus mówi faryzeuszom o tym, iż owszem dają dziesięcinę, ale o tym, co ważniejsze nawet nie pomyślą. Boża miłość, Boża sprawiedliwość – to jest istotne i to nadaje kształt, kształt duszy i sercu. Nie to, co zewnętrzne, ale to, co wewnętrzne, to w sposób szczególny kształtuje istotę ludzką. Człowiekowi trudno jest dostrzegać sedno sprawy. Trudno jest w każdej sprawie, rzeczy, sytuacji zobaczyć tę istotę, to, co jest rzeczywiście istotą danego wydarzenia, bo jest to wymiar duchowy. A człowiek patrzy oczami ciała. Widzi formę zewnętrzną. Widzi kształt, kolor, wielkość. Spostrzega w tych trzech wymiarach. Natomiast nie potrafi przeniknąć istoty rzeczy, istoty stworzeń, istoty wydarzeń. 

    
Podobnie rzecz ma się ze spostrzeganiem chociażby figur i obrazów świętych. Człowiek stara się stworzyć chociażby figurę Jezusa na Krzyżu i tyle ilu jest twórców, rzeźbiarzy, tyle jest przeróżnych figur. I postać Chrystusa ma różny wygląd. Jednak, rzadko który rzeźbiarz, artysta stara się zagłębić w istotę, by poprzez głębokie przeżycie Bożego wnętrza oddać wygląd zewnętrzny Jezusa. Ten wygląd ma odbijać wnętrze. Patrzymy również na figury Maryi. Porównujemy, stwierdzamy, że ta jest ładniejsza, ta trochę mniej ładna. Jedne bardziej nam się podobają, drugie mniej. Ale przecież ważne jest co innego. Nie to, jakie rysy twarzy ma dana figura, nawet nie to, jakie kolory. Ważne jest nasze spojrzenie, które ma odczytywać przesłanie, jakie ma nieść, chociażby dana figura dla tych, którzy ją oglądają. A więc patrząc mamy zagłębiać się w sprawy ducha. Gdyby nasze oczy potrafiły prawdziwie otworzyć się na świat duchowy, wtedy żadna z figur nie zadowoliłaby naszego poczucia estetyki, ponieważ oczami duszy zobaczylibyśmy prawdziwe piękno. Nie to, które jest określone ludzkimi kanonami. Zobaczylibyśmy piękno duchowe, które jest nieporównywalnie większe od tego, co widzimy na ziemi. Ponieważ to piękno jest pięknem samego Boga odbijającym się w każdej duszy świętej. A przecież trudno jest człowiekowi żyjącemu na ziemi oddać piękno Boga. Dlatego tworzy figury świętych tak jak potrafi, tak jak widzi oczami ciała. Ponieważ nie zagłębia się w istotę ducha, tym bardziej jego prace są bardzo małe, marne.

    
Należy zatem starać się na wszystko patrzeć oczami duchowymi, by we wszystkim poznawać to, co jest prawdziwą głębią, istotą, wartością, sensem. A więc nie to, co sugeruje nam zewnętrzna forma, ale to, co możemy poznać duchem. Świat duchowy, świat, w którym przebywają święci i Aniołowie jest światem pełnym światła, jasności, blasku. Dlatego, że Bóg, Jego świętość, Jego czystość jaśnieje ponad wszystkim. I On udziela swojej świętości i czystości duszom przebywającym w Niebie. On uczynił czystymi Aniołów. Wszystko jest odbiciem czystości i świętości Boga. Jest też odbiciem Jego piękna. Wygląd człowieka na ziemi jest taki, jaki jest. Jednak przez całe swoje życie, gdy stara się on doskonalić duchowo, stara się pracować nad sobą, jego dusza, dzięki Bożej łasce, powoli upodabnia się do Boga. Wnętrze człowieka pięknieje. I to piękno zaczyna promieniować z głębi człowieka, nadając temu zwykłemu ciału ludzkiemu jakiegoś blasku. Ten święty, chodzący po ziemi, już jaśnieje Bożym blaskiem. Jest to zauważalne dla dusz będących zjednoczonymi z Bogiem. Jest to wyczuwalne w sposób duchowy, ponieważ świętość nie ma tylko formy obrazu, a więc nie tylko można zobaczyć, ale doświadczyć całym sobą świętość drugiej duszy. Dlatego też, gdy na przykład święty przychodzi do jakiejś duszy, to dusza ta doświadcza tej obecności świętego, chociaż może tego świętego nie widzieć. Gdy do jakiejś duszy żyjącej na ziemi przychodzi Jezus, to dusza ta całą sobą doświadcza obecności Jezusa. Nie tylko może widzieć oczami duszy, całą sobą doświadcza obecności Boga, bo świętość, czystość, doskonałość, to nie forma zewnętrzna, można powiedzieć, że to wręcz byt, to Bóg.

    
Dlatego dusza, która dąży do doskonałości, pragnie być świętą, nie może skupiać się na formach zewnętrznych pobożności. Nie może też zwracać zbytniej uwagi na to, co zewnętrzne, spostrzegane przez ludzkie oczy, nie może myśleć o pozorach. Dusza taka powinna starać się od wewnątrz poznawać istotę każdego podejmowanego czynu, wypowiadanego słowa, pojawiającej się myśli. Każda myśl, słowo i czyn, płynące z czystej miłości, uświęca duszę, dając jej kształt coraz bardziej zbliżony do doskonałości. Myśl, słowo, czyn stwarza niejako rzeczywistość nową, w której ta dusza się porusza. Ta rzeczywistość formuje tę duszę. Dusza ma zagłębiać się w ducha. Ma starać się poznawać wszystko, żyjąc w duchu i otwierając się na to duchowe poznanie wszystkiego. Wtedy patrząc na zwykłą figurkę, chociażby najprostszą, będącą zwykłym ludowym świątkiem, dusza zobaczy głębię istoty tego, co przedstawia ta zwykła figura, chociażby wyrzeźbiona w drewnie. Spojrzenie krótkie na święty obraz wprowadzi duszę w obcowanie z Bogiem. I wtedy nie sam obraz będzie przedmiotem zainteresowania duszy i porównywania z jakimś innym obrazem i zastanawiania się, czy jest piękny, czy nie, ponieważ dusza będzie przez to jedno spojrzenie wchodziła od razu w istotę rzeczy. Będzie wchodziła w relację z Bogiem i będzie poznawała od strony duchowej chociażby przesłanie tego, co chciał pokazać malarz, co było intencją na przykład ofiarodawcy.

    
Mamy w naszej wspólnotowej kaplicy sporo figur i obrazów. Jednak, czy staramy się rozmyślać, rozważać nad tym, co tak naprawdę przedstawiają? Czy staramy się wchodzić w głąb tego, co mówią do nas? Gdyby patrzeć jedynie oczami ciała, należałoby właściwie wszystkie obrazy, figury wyrzucić, ponieważ ich forma zewnętrzna nie oddaje tego, co jest prawdą. Spójrzmy chociażby na zawieszony tu krzyż i figurkę Jezusa na tym krzyżu. Przecież Jezus nie był tak czysty, jeśli chodzi o Jego ciało. Jezus cały był pokryty kurzem, krwią, brudem. Jego skóra nie była tak czysta i jasna. Tak naprawdę nie było skrawka na Jego ciele, który byłby cały i czysty. Jego ciało było zorane, wisiały strzępy skóry, widać było wewnętrzne tkanki, a nawet kości. A te fragmenty skóry, które były widoczne, były sine, fioletowe, brunatne, szare, ziemiste. Jego twarz nie miała tak doskonałych kształtów, gdy wisiał na krzyżu. Była przecież strasznie poobijana, a więc opuchnięta, wykrzywiona. A tam, gdzie widzimy powieki, oczy, nie można było tych oczu dojrzeć. Taka była opuchlizna. Był straszliwie uderzony w policzek nad wargą. To miejsce spuchło, było pęknięte. Włosy z brody w czasie tortur nocnych były wyrywane. To była jedna rana. Na czole i dookoła głowy były głębokie rany. Z tych ran płynęła krew. Oczy Jego były zalane krwią. A więc patrząc zewnętrznie na tę figurę, należałoby po prostu stwierdzić, że to nie jest Jezus na krzyżu. Jednak my patrząc na tę figurę, mamy patrzeć oczami duszy, by zobaczyć nieskończoną miłość Boga, miłość doskonałą, miłość ofiarną. Mamy zobaczyć niepojętą mękę, ból, cierpienie podejmowane z miłości do ciebie. Nawet nie ogólnie do ludzkości, ale konkretnie do ciebie. Jezus wisi dla ciebie, z twojego powodu, twoje grzechy wziął na siebie. Patrząc na krzyż masz rozważać to, co jest istotą krzyża.

    
A więc podsumowując, mamy na wszystko patrzeć oczami duchowymi, na siebie samych i na innych, na sytuacje, wydarzenia, na figury święte, obrazy, na kościoły. Cały czas starać się zgłębiać niepojętą Bożą tajemnicę miłości, która objawia się we wszystkim. Mamy szukać prawdy, mamy szukać tego, co Bóg pragnie nam powiedzieć. Nie zatrzymywać się na formie zewnętrznej, ale wchodzić w głąb istoty rzeczy. Oby nasze spojrzenie nie było tak płytkie jak wielu osób kupujących święte figury i obrazy, kiedy patrzą tylko na to, czy zewnętrznie im się podoba, czy buzia jest ładna, czy kolory odpowiednie.

    
Złóżmy swoje serca na Ołtarzu prosząc, by Bóg dzisiaj tak je przemienił, aby otworzyły się na tę stronę wewnętrzną, by otworzyły się oczy naszych dusz, byśmy mogli dostrzegać prawdę, byśmy mogli zagłębiać się w sens, w istotę. Byśmy przez to również poznawali lepiej siebie. Byśmy przez to mogli lepiej poznawać Boga, Jego kochać więcej. 

    
Modlitwa

    
Boże mój! Kłaniam Ci się do samej ziemi uznając, żeś mój Stwórca, mój Bóg, mój Król. Nie mogę pojąć, że Ty tak bardzo uniżasz się przychodząc do duszy, do swego stworzenia małego, słabego, marnego. Ty – Doskonałość, Ty – Nieskończoność, Ty – Czystość, Piękno, przychodzisz do duszy, do człowieka, który jest zaprzeczeniem Ciebie. Jakże cudowna jest Twoja miłość, że pochylasz się nad człowiekiem, aby obdarować go sobą. I wypełnia się dusza Twoim pięknem, Twoim blaskiem, Twoją doskonałością, wypełnia się Twoją nieskończonością. I chociaż wydaje się to niemożliwe, to ta maleńka dusza mieści w sobie nieskończonego Boga. Dokonuje się coś, czego nie da się wytłumaczyć na ludzki rozum. Dusza jaśnieje pięknem Twoim. Jest doskonała. A piękno to przewyższa wszystko, cokolwiek człowiek może zobaczyć, wyobrazić sobie i stworzyć sam. I to nie człowiek jest twórcą tego piękna duszy, tylko Ty Boże. Moja dusza raduje się Twoją obecnością i pragnie uwielbić Ciebie. 
Jezu, który przychodzisz do duszy, proszę Ciebie, udziel duszy swoich oczu. Spraw, by dusza stała się wrażliwa na Twój głos. Uczyń jej serce wrażliwe na prawdę i na istotę każdej rzeczy i sprawy. Spraw, aby dusza zajmowała się tylko tym, co jest rzeczywiście ważne, co ma sens wieczny, co prowadzi do miłości, do Boga. Dopomóż duszy pozostawić formy zewnętrzne, a wejść w głąb siebie i tam spotykać się z Tobą. Udziel swojego Ducha. Niech On poucza duszę, która zagłębia się w Twoją obecność w niej. Pomagaj duszy trwać w Tobie, wpatrywać się w Ciebie, słuchać Ciebie. Pomagaj jej czynić wszystko ze względu na Ciebie. Proszę, rozpal duszę wielkim płomieniem Twojej miłości. Uczyń ja świętą.
Niech dusze całe skąpane w Tobie, wypełnione Tobą już na zawsze pozostaną przy Tobie. A Ty je prowadź. A Ty je formuj. A Ty wypełniaj je swoją miłością. Sprawiaj, że będą wierne Tobie, posłuszne. Uczyń je miłością swoją. Przemień je w miłość. Przejdź się pośród nas, by Twoja bliskość umocniła każdą duszę, by wzmocniła w niej wiarę i ufność. By Twoja obecność zapewniła duszę o Twojej miłości.
Prosimy, pobłogosław nas, Jezu.

    
Refleksja

    
Faryzeusze postępowali źle i wielu z nich przegrało, dlatego, że nie doszukiwali się prawdy, nie dochodzili prawdy, dlatego, że nie chcieli tej prawdy znać. Wystarczało im  to, co zewnętrzne, bo było wygodne. A Jezus bardzo wyraźnie mówi, iż trzeba zwracać uwagę na miłość i Bożą sprawiedliwość. We wszystkim należy szukać Bożej miłości, bo we wszystkim ona się objawia. Należy starać się uchwycić tę miłość również w sytuacjach, które mogą być smutne, bolesne, stają się doświadczeniem życiowym. A jednak ufnie należy patrzeć jako na objawiającą się Bożą miłość. Zawsze, wszędzie, we wszystkim dusza powinna otwierać się na świat duchowy, bo tylko wtedy zrozumie sens, istotę, Dopiero wtedy pozna prawdę. Ten, kto bada powierzchownie, nie zna prawdy. Tak jak dawniej, ludzie patrząc na słońce, księżyc, planety snuli różne teorie o tym, jak to wszystko współdziała, co się z tym dzieje. I te teorie teraz są śmieszne, ponieważ człowiek w sposób naukowy potrafi wyjaśnić chociażby ruch słońca na niebie. Dawniej ludzie sądzili z tego, co zobaczyły jedynie ich oczy. I nie była to prawda o słońcu, o planetach, o kosmosie. A i teraz człowiek nie jest w stanie poznać do głębi wszystkiego. Jednak Bóg duszy daje predyspozycje do tego, by ona zbliżała się do prawdy, udziela jej niejako przebłysków świadomości tejże prawdy. I w krótkich chwilach jest w stanie poznać to, co niepoznawalne. Bóg udziela swego Ducha, aby dusza, choć mała, choć słaba, choć nie posiadająca za grosz mądrości mogła rozumieć sens życia, istotę zbawienia, Boga. Więc starajmy się patrzeć oczami duszy i prosić o łaskę, by Bóg przemywał nasze oczy duszy, czynił je czystymi, by dawał im światło, właściwe zrozumienie, by w ten sposób dusza mogła zbliżyć się do Boga i żyć w wielkiej z Nim zażyłości. Błogosławię was –  w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!