banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130259 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    „…w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu…” (Ef 2,19-22)


    
Dzisiaj powiemy sobie o tym, jak wygląda i czym jest Wspólnota, nasza Wspólnota. W nawiązaniu do czytania (por. Ef 2,19-22) można powiedzieć, iż wspólnie tworzymy budowlę. Każdy z nas jest pewną cząstką tej budowli i otrzymał ku temu pewne dary. Aby powstała budowla, chociażby świątynia, potrzebne są różne elementy. Każdy z tych elementów jest ważny, istotny, a brak jakiegoś elementu powoduje, iż budowla nie jest stabilna, jest niepełna, nie jest taka jaką zaplanował wcześniej architekt. 

    
Bóg ma wobec nas swoje plany, wobec każdego z nas z osobna i wobec wszystkich nas razem. W doskonały sposób zaplanował życie każdego z nas, aby każdy na swojej drodze mógł dojść do świętości, aby w swoim osobistym życiu mógł się doskonalić. Stąd wyposażył każdego z nas we wszystko, co jest potrzebne, byśmy się zbawili. Jednocześnie zostaliśmy tak wyposażeni, abyśmy mogli stanowić cząstkę tej budowli jaką jest Wspólnota. I tak w tej budowli są i drobne cegły, i fragmenty narożników, są odpowiednie belki, są gwoździe i nity, przeróżne materiały, które potrzebne są do stworzenia odpowiedniej budowli. Bez tych materiałów ta budowla nie powstanie. Są też większe elementy, chociażby ogromne drzwi do świątyni, piękne witrażowe okna. Wszystkie te elementy mają pełnić swoją wyznaczoną funkcję i do pełnienia tej funkcji otrzymały odpowiednie dary. Nie może w pewnym momencie cegła powiedzieć, że chce być pięknym witrażowym oknem; byłoby to śmieszne, a ona tej funkcji nie może spełnić. Tak samo drzwi nie mogą powiedzieć, że będą na przykład jakąś belką stropową; nie utrzymają takiego ciężaru.

    
Każdy w tej budowli ma pełnić wyznaczoną przez Boga funkcję. Ma odkrywać w sobie dar i korzystając z tego daru być przydatnym Wspólnocie. Po co to wszystko? Po to, iż nasza budowla jest fragmentem ogromnej budowli jaką jest Kościół. Wyobraźmy sobie ogromne miasto składające się ze świątyń, otoczone murem, każdy element tego miasta to kolejna świątynia różnej wielkości, wszystkie piękne, wszystkie ze sobą połączone, tworzące jedną wielką sięgającą nieba świątynię. To Kościół. My jesteśmy tym elementem Kościoła, tą jedną ze świątyń. Ważnym jest, aby ta świątynia wyrosła na taką, jaką Bóg zaplanował, taką, aby tworzyła harmonię z pozostałymi, aby dobrze wkomponowała się w całość, a więc w Kościół; aby była połączona z innymi.

    
A co jest spoiwem, które łączy drobne elementy, tworząc świątynię, wspólnotę? I co jest elementem łączącym z innymi świątyniami, by tworzyć Kościół? Pierwsza i podstawowa rzecz to miłość. To ona nas przyprowadziła i ona nas łączy. Miłość! Bez niej nie powstanie właściwa budowla, bez niej nie powstanie święta budowla, świątynia, bo miłość uświęca. Jednak potrzebne jest też posłuszeństwo, by główny budowniczy mógł wybudować świątynię posługując się narzędziami, używając odpowiednich materiałów, a więc używając nas. Bez posłuszeństwa również budowla nie powstanie. Wraz z posłuszeństwem idzie pokora. To ona pomaga duszy być posłuszną i to ona umiejscawia duszę we właściwym miejscu, ona pokazuje duszy jej miejsce. Dlatego tak ważna jest pokora, dlatego tak trudno duszom pełnym pychy dojść do świętości, żyć w jedności, należeć do zgromadzenia; to zazwyczaj jednostki, które wolą być same.

    
Tym co łączy świątynię z Kościołem, naszą Wspólnotę z Kościołem, to również miłość, umiłowanie Kościoła, traktowanie jako bliskiej sercu Matki, która dała życie, w której się rozwijamy, w której dążymy do świętości. Tej Matce należy się miłość. Potrzebna jest tutaj świadomość tego czym jest Kościół, jak wielkim jest darem dla duszy, jak wiele dusza uzyskuje od Kościoła. Nie potrzebne tutaj jest uczuciowe zaangażowanie, wystarczy świadomość czym jest Kościół dla duszy i  skierowanie swojej woli ku Kościołowi – chcę kochać, kocham i służę Kościołowi. Tutaj również jest istotne posłuszeństwo, a więc Wspólnota okazuje posłuszeństwo Kościołowi i Głowie Kościoła na ziemi, a więc Papieżowi, słucha i stosuje się do nauki Papieża. I znowu w parze z posłuszeństwem idzie pokora; jakże istotna we wszystkich wspólnotach, zgromadzeniach zakonnych i stowarzyszeniach katolickich.  Duszom pokornym bowiem Duch Święty udziela swego światła, tak zakonom, zgromadzeniom, wspólnotom. To udzielanie się Ducha Świętego niekiedy niestety jest traktowane nieodpowiednio; dusze wpadają w pychę i uznają, że teraz one mają monopol na światło, na mądrość Bożą. I jest to pierwszy krok do odstępstwa od Kościoła. Dlatego tak ważna jest pokora, by w pokorze uznawać hierarchię kościelną, uznawać Papieża jako Głowę Kościoła i w pokorze podporządkowywać się Jego nauce.

    
Ta wielka, ogromna budowla, świątynia  jaką jest Kościół narażona jest nieustannie na ataki. Szatan w różny sposób próbuje zburzyć tę świątynię, a więc oddziaływuje bezpośrednio na poszczególne mniejsze budowle w tej ogromnej budowli jaką jest Kościół. Atakuje też poszczególne dusze, a więc te maleńkie cegiełki, które są w poszczególnych budowlach, świątyniach. A więc również i we Wspólnocie każdy z nas może doświadczać różnych ataków złego ducha, który ma na celu przede wszystkim rozbić wspólnotę. A co będzie atakował? A więc to spoiwo, które ma nas połączyć: miłość, posłuszeństwo i pokorę. W tych sferach będzie starał się zniszczyć nas, zadziałać po swojemu, ukazać inną drogę, która nie jest miłością, nie jest posłuszeństwem, nie jest pokorą. Wystarczy, że jedna z tych cech zostanie zniszczona, ta budowla nie będzie już miała trwałego spoiwa. Dlatego tak trudno jest zbudować prawdziwą wspólnotę, ponieważ człowiek jest bardzo słaby. W związku z tym Bóg budując tę budowlę musi użyć materiałów i spoiwa, a skoro z tym spoiwem niekiedy jest krucho, musi odpowiednio działać i dawać czas duszom na to, by to spoiwo w końcu się pojawiło. Czasem dziwią się dusze, że z takim trudem powstaje jakieś zgromadzenie, z takim trudem powstał jakiś zakon, który potem rozrósł się w potęgę, ale początki były bardzo trudne. Bóg przygotowuje spoiwo i na to potrzeba jest najwięcej czasu.

    
Spójrzmy na siebie nawzajem, na naszą Wspólnotę, początki, to kilka osób. Potem, owszem, rozrastała się Wspólnota, ale raczej szła w ilość, powstawały kolejne Wieczerniki. Natomiast budowanie tej właściwej wspólnoty, tej budowli, mocnej nie szło tak szybko, ponieważ to co tworzą dusze na Wieczernikach, dusze mieszkające w całej Polsce, to jeszcze nie jest ta właściwa budowla. Ta właściwa budowla powstaje wewnątrz. Te wszystkie dusze, to tak jakby przygotowany materiał na placu budowy; ogromny plac budowy i ze wszystkich stron ściągany jest materiał, układany, segregowany i ten materiał czeka. On jest, ale czeka. I dopiero wtedy, kiedy budowniczy widzi, że ma właściwe spoiwo, że dany materiał jest odpowiedni, buduje. Jeśli braknie materiału właściwego na dany element budowy, braknie spoiwa, znowu budowa staje i czeka. Bóg czeka. Daje przy tym ogrom łask, aby mogło to spoiwo powstać, aby w sercach zrodziła się miłość, zrodziło się posłuszeństwo i pokora. I tak powstały fundamenty na początku i te fundamenty są połączone tym właściwym spoiwem – miłością, posłuszeństwem i pokorą. Ale następne elementy już nie miały właściwego spoiwa i trzeba było czekać. I tak budowla powstaje kolejnymi etapami. Ludzi przyjeżdżających na Wieczerniki jest więcej, coraz więcej, ale ta budowla, to jeszcze nie ci co przyjeżdżają; to ci, co wchodzą głębiej w życie Wspólnoty, którzy żyją nauką, którzy swoje serca angażują więcej i swoje życie oddają Kościołowi poprzez tę Wspólnotę. Dlatego ta Wspólnota nie powstaje tak szybko, choć materiału wydaje się, że jest bardzo dużo. Bóg dobiera sobie, przegląda materiał, patrzy na spoiwo. Jeśli widzi przy jakimś materiale odpowiednią ilość tego spoiwa, łączy ten mały element z tą budowlą.

    
Jakże ważne jest, aby każdy element najdrobniejszy zdawał sobie sprawę z tego, iż w tej budowli ma pełnić jakieś zadanie, że ku temu zadaniu dane mu zostały łaski, odpowiednie dary, że serce zostało wyposażone. Gdy spojrzymy na jakąkolwiek świątynię, to zobaczymy, że jest przecież mnóstwo tych cegieł, na które się w ogóle nie patrzy; zwykłe cegły, jedna do drugiej podobna, ale bez nich nie byłoby świątyni. Każdy zwraca uwagę na przepiękne witraże, na ozdobione pięknymi rzeźbami chociażby drzwi, całe portale; każdy widzi jakieś elementy architektury, które się szczególnie wyróżniają. Tak, ale by to mogło powstać potrzebne są najpierw te drobne cegiełki; potrzebne są i gwoździe, i nity, i kołki; potrzebne są chociażby drewniane jakieś bale, albo deski, by tworzyć ościeżnice, w których osadzone będą chociażby te piękne okna, czy drzwi, ale najpierw muszą być ościeżnice. Bez tych cegiełek nie będzie budowli; tak samo jak bez tych drzwi, nie będzie można świątyni zamknąć. Bez ołtarza nie będzie to właściwa świątynia. Potrzebne są witraże, okna; bez nich też nie będzie mogła funkcjonować budowla. I potrzebne są belki stropowe; na nich musi się trzymać dach. Potrzebne są niewielkie dachówki, ale jakże ich dużo potrzeba. Każda musi mieć odpowiedni kształt, tak, by łącząc się z innymi tworzyły dach, który nie będzie przeciekał, i którego wiatr nie zerwie.

    
Zobaczmy jak wiele potrzeba elementów na właściwym miejscu. Tym co stworzy tę budowlę jest posłuszeństwo i pokora, a w naszych sercach jest miłość, chociaż jest też i pycha, i egoizm. Ważne jest teraz, byśmy prosili o ten dar posłuszeństwa i pokory, by Bóg mógł dalej budować świątynię. Jakże ważne jest byśmy tę świątynię jak najszybciej mogli, poddając się działaniu Bożemu, utworzyć. Byśmy w tej świątyni, a więc w tej Wspólnocie, mogli wzrastać w wierze, a jednocześnie stanowić bardzo ważną cząstkę Kościoła, cząstkę, dzięki której cały Kościół będzie się ubogacał, będzie wzrastał.

    
Połóżmy swoje serca na ołtarzu, by Bóg mógł udzielać nam łaski miłości, posłuszeństwa i pobory, by mógł ruszyć z dalszym etapem budowy. Podziękujmy Mu również za ten dar Wspólnoty, za to, że i nas powołał, jako tę cząstkę maleńką, bez której niemożliwe jest budowanie.

    
Modlitwa

    
O Panie mój! Jezu umiłowany! Jakie to wspaniałe, że przychodzisz do duszy najmniejszej. Jakie to cudowne, że również i ta mała dusza może gościć swego Stwórcę. Dusza pada na twarz przed Tobą; chyli głowę do Twoich stóp i całuje Twoje Rany; wita Ciebie. Mówi Tobie, iż jesteś jej Królem, jesteś jej Panem, jej Władcą, a ona chce Ci służyć, chce być Twoim niewolnikiem. A wszystko z miłości, z wyboru serca, z wielkiego pragnienia, które jest w duszy. I to pragnienie każe duszy trwać przed Tobą w dziękczynieniu, w uwielbieniu.
Dziękuję Ci, Jezu za Twoją obecność w duszy, za Twoje cudowne, pełne tajemnicy przyjście w tym Sakramencie. Dziękuję. Dusza nie pojmuje tej wielkiej tajemnicy, ale to nic, to tylko ją utwierdza w tym przekonaniu, żeś Bóg. Dusza pragnęłaby nieustannie być przed Tobą jako sługa, jako Twój niewolnik. Nie śmie podnieść oczu na Ciebie, jej Pana, jej Boga. Więc trwa w takim uniżeniu mając w sercu wdzięczność, mając w sercu uwielbienie dla Ciebie; mając pokorę w sercu. Dusza z radości drży, bo dokonuje się coś, co wydaje się być niemożliwym, Bóg przyszedł do tej najmniejszej duszy, najsłabszej, najbardziej grzesznej. Bóg! Stwórca całego świata gości w tej maleńkiej duszy. Jakże ona może Go pomieścić, a jednak On, Bóg i Stwórca wszystko może. Dziękuję Ci, Boże za ten cud obecności Twojej w duszy, za cud obecności Boga Wszechmocnego w duszy. Bądź uwielbiony, Boże!
Uwielbiamy Ciebie, Boże w Twojej cudownej niepojętej miłości, która skłania Ciebie do ciągłego przychodzenia do nas. Uwielbiamy Ciebie w Sakramencie Ołtarza, w tej białej czystej Hostii. Uwielbiamy Ciebie w Twojej Krwi, którą składasz do kielicha. Uwielbiamy Ciebie, gdy łączysz się, jednoczysz się z sercem kapłana, aby jego ustami wypowiedzieć słowa konsekracji chleba i wina. Uwielbiamy Ciebie, gdy przychodzisz do swoich umiłowanych dusz i uświęcasz swoją obecnością czyniąc podobnymi do siebie na tę chwilę, na ten moment. Uwielbiamy Ciebie w tym niepojętym zjednoczeniu duszy z Tobą, dzięki czemu mamy śmiałość zbliżać się do Ojca i patrzy On na nas miłosiernym wzrokiem widząc w nas Ciebie, Jezu. Uwielbiamy Ciebie, który jesteś pośród nas. Choć oczy naszego ciała nie widzą Ciebie, to jednak dusze przeczuwają Twoją obecność. Cudowna jest Twoja obecność i w nas i wokół nas. Uwielbiamy Ciebie w Twoim Duchu, który nas o tym zapewnia, który obejmuje nasze dusze dając przeczucie wieczności. Uwielbiamy Ciebie, Jezu najsłodszy, który tutaj na ziemi dajesz nam ten przedsmak Nieba. Dzięki Tobie kosztujemy już tych niebiańskich smaków. Uwielbiamy Ciebie, Boże, który tym małym duszom, słabym, nic nie znaczącym udzielasz siebie w tak niezwykły sposób, tak bardzo. Uwielbiamy Ciebie!
Dziękujemy Ci, Boże za te spotkania z Tobą, za tak wielką Twoją otwartość i hojność Twojego Serca. Każdego dnia czujemy się przez Ciebie umacniani. A gdy nie możemy spotkać się we Wspólnocie, to tęsknimy za Tobą. Dziękujemy Ci za wszystko, czym obdarzasz każdego z nas i całą Wspólnotę. Dzięki Tobie pragniemy żyć w miłości, iść tą drogą. Dzięki Tobie pragniemy żyć z Tobą, trwać pod Krzyżem, dzięki Tobie spragnieni jesteśmy Eucharystii. Nasze serca zakosztowały Twojej miłości i nie potrafią już teraz bez niej żyć. Potrzebujemy stale Twojego wsparcia, więc prosimy Ciebie, byś nas pobłogosławił, byśmy mieli siłę cały czas iść drogą miłości i trwać przy Tobie; byśmy mieli siłę trwać aż do następnej Eucharystii, do spotkania z Tobą w tak cudowny sposób. Pobłogosław nas, Jezu!

    
Warto zapamiętać!

    
Każdy z nas będąc cząstką Wspólnoty jest odpowiedzialny za tę Wspólnotę, za to jaka ona jest i w jaki sposób się rozwija. Każdy, nie tylko kapłan, nie tylko osoby, które prowadzą tę Wspólnotę, które aktywnie w niej uczestniczą. Każdy, każdy jest ważną cząstką Wspólnoty. Od jakości tej cząstki zależy jakość całej Wspólnoty. Od rozwoju, wzrostu tej cząstki zależy rozwój i wzrost całej Wspólnoty. Od doskonalenia się tej cząstki zależy doskonalenie się całej Wspólnoty. Na ile w każdym z nas wzrasta miłość, na ile w każdym z nas jest pokora i posłuszeństwo na tyle cała Wspólnota może budować piękną świątynię, tworzyć jedność wzajemną i z Kościołem. Dlatego należy zawsze zaczynać od siebie, prosić o miłość, posłuszeństwo i pokorę, starać się o nią codziennie, z myślą, iż najlepiej przysłużymy się Wspólnocie i całemu Kościołowi, gdy będziemy świętymi.
Błogosławię was – W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!