banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130259 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Dzień skupienia w Różanymstoku, cz. I


    
 9 listopada 2012 r.
1. Wprowadzenie w dzień skupienia
 
    
Z wielką radością rozpoczynamy dni skupienia w miejscu, w którym wiele serc czeka na Bożą miłość, Boże Słowo, na spotkanie z Bogiem. Jest tutaj wiele serc spragnionych Boga; wiele serc, które idąc Maleńką Drogą Miłości bardzo potrzebują prowadzenia i wsparcia na tej drodze. One szczególnie czekały na te dni. Ale są też serca, które chociaż nie idą jeszcze tą drogą, to jednak szukają jej dla siebie. I właśnie tutaj ją odnajdą. Tutaj Bóg dotknie tych serc i powie im, jak bardzo je kocha. 
Będziemy mówić o miłości, bo przecież jesteśmy powołani na drogę miłości. Powiemy sobie, czym jest nasza wspólnota, czym jest ona dla duszy i co takiego Bóg dla dusz najmniejszych w tej wspólnocie przygotowuje? Będziemy chcieli uświadomić sobie jak bardzo Bóg pragnie, aby wszystkie maleńkie dusze otworzyły się na Jego Boże Serce? Zaznaczymy również, iż tak naprawdę nie jesteśmy osamotnionymi duszami, gdzieś tam żyjącymi na skraju Polski. Jesteśmy duszami należącymi do wielkiej Wspólnoty Miłości Bożej. I takich dusz jak my jest wiele. A wszystkie razem tworzą wielkie ognisko miłości, które w Kościele zapłonie, rozpalając miłość w innych sercach.
Dzisiaj ten żar miłości Bóg będzie rozpalał w naszych sercach. Jutro nasze serca przekażą ten żar miłości następnym, którzy przyjadą na Wieczernik. A potem tę miłość przekazywać będziemy swoim bliskim, w swoim otoczeniu. I w ten sposób Bóg zapalać będzie miłością kolejne dusze. Dzisiaj my mamy się tą miłością napełnić. Mamy otworzyć oczy, zobaczyć tę drogę i ją przyjąć; przyjąć dar Boga, dar Jego obecności w sercu, dar Jego miłości, dar Wspólnoty. Niech zatem każdy z nas poczuje się członkiem wielkiej Wspólnoty, w której dusze siebie nawzajem kochają i wspierają.
Na ten czas posługi, błogosławię was –  w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
 
    
2. Kazanie

    
W imieniu Matki Boga i Matki wszystkich ludzi witam was na tym świętym miejscu, ciesząc się ogromnie, że możemy dzisiaj razem ubogacać serca Bożą miłością, że możemy spotkać się z Bogiem. Zapewne pragnieniem Serca Maryi jest, by każdy z nas dzisiaj i jutro osobiście spotkał się z Bożą miłością. Ona bardzo pragnie, aby każde serce otworzyło się na tę miłość. Bóg stworzył Maryję tylko po to, aby mogła prowadzić nas do Miłości, do Boga, wcześniej poprzez Nią dając światu tę Miłość, a więc samego Syna Bożego. Jest to Jej największym szczęściem i ciągłym, nieustannym pragnieniem, by każda dusza, by każde serce, by każdy człowiek mógł zakosztować tej miłości, tak cudownej, tak pięknej, a nieznanej ludziom.
Maryja dzisiaj nas zaprasza na to cudowne spotkanie, w którym każdy z nas może spotkać Boga. Każdy z nas bowiem po to został tutaj zaproszony. Może myślimy, że przyjechaliśmy tu na zaproszenie pewnych osób, być może na zaproszenie naszych znajomych. Wiedzmy jednak, że to zaproszenie dał sam Bóg. To On pragnął, tęsknił, bardzo chciał, aby każdy z nas mógł tu doświadczać Jego miłości. I to właśnie w tej formie organizowanych dni skupienia. By każdy z nas mógł poprzez ten czas swoje serce ubogacać miłością. Cieszy się więc Serce Matki, że to zaproszenie przyjęliśmy i że mamy to pragnienie, by rzeczywiście spotkać się z Bogiem. Dzisiaj nasze pierwsze spotkanie, podczas którego powiemy sobie parę zdań na temat bogactwa, jakim jest wspólnota i które jest we wspólnocie. Powiemy o bogactwie, którym każdy z nas może uformować i ubogacić swoje serce.
Kochani! Bóg dał nam Kościół. W Kościele zostaliśmy ochrzczeni i przyjęci do wspólnoty ochrzczonych (do wspólnoty Kościoła). To wielki wyraz cudownej Bożej miłości. Pierwszym wyrazem miłości Bożej było powołanie nas do życia, ale tym drugim – zaproszenie do Kościoła. I w Kościele możemy wzrastać i rozwijać się. W nim możemy kosztować tej miłości, w którą bogaty jest Kościół; miłości przejawiającej się w sakramentach św.; w życiu tak wielkiej rzeszy świętych, w różnych pismach Kościoła, w nauce Kościoła, w kapłanach, zakonnikach, zakonnicach. To niezwykłe bogactwo Kościoła i dar Bożej miłości. Takim darem jest również wspólnota, w której dusza może dalej się rozwijać, iść pewną drogą duchową. Bóg stwarza różnorodne dusze i powołuje je na różne drogi duchowości. Każda z nich  potrzebuje czegoś innego. I Bóg łączy grono danych dusz, by mogły iść jakąś wspólną drogą. Nas pragnie powołać na maleńką drogę miłości, o której mówiła św. Tereska od Dzieciątka Jezus; o której mówił Pan Jezus sł. B. s. Marii Konsolacie Betrone; którą szło wielu innych świętych, czy też idą całe wspólnoty zakonne. Jakże jest ich wielu! Jakże jest wiele serc, które tę drogę poznają dzięki Bożej łasce, które się zachwycają tą drogą i próbują, starają się nią iść. Cudownym darem jest wspólnota, bowiem człowiekowi samotnie bardzo trudno byłoby iść jakąś drogą. Bardzo trudno byłoby doskonalić się, rozwijać się duchowo. Stąd też we wspólnocie, w powołaniu wspólnoty przejawia się wielka Boża mądrość. Bóg wie, że człowiek potrzebuje innych dusz, by z nimi wspólnie kroczyć i wspólnie poznawać Boga.
I Bóg powołał także Wspólnotę Dusz Najmniejszych, która wciąż rozrasta się. Dusz maleńkich jest już bardzo dużo, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. I my wszyscy jesteśmy zaproszeni do życia w takiej wspólnocie. Mówiąc my myślę nie tylko o nas fizycznie zgromadzonych tu w Różanymstoku osobach, lecz także o tych, które gromadzą się w Olsztynie, w Czerwińsku i w okolicach, na północy i na południu Polski. To nie szkodzi, że jesteśmy tak rozsiani po całym kraju. Dla Bożego Ducha nie ma żadnych ograniczeń, odległości nie istnieją, czas nie istnieje. Bóg ze wszystkich nas tworzy jedną wspólnotę. Jeśli pragniemy, możemy otworzyć się na ten dar wspólnoty i w niej żyć. To, co dokonuje Bóg współcześnie we wspólnocie dusz najmniejszych jest niezwykłe, bowiem Bóg pragnie w sposób szczególny ujawniać swojego Ducha i Jego działanie. I pokazuje nam, że Duch Boży istnieje i działa w Kościele, działa w ludzkich sercach. Jest to jeden Duch, który jednoczy nasze serca z innymi, rozsianymi w różnych częściach Polski. Wszyscy doświadczamy tego samego Ducha, tej samej Bożej miłości, prowadzenia przez Ducha Świętego i idziemy tą samą cudowną maleńką drogą miłości. I wiele dusz już doświadcza tej łączności duchowej. Żyją razem, choć w różnych miejscowościach i kochają siebie nawzajem, choć są daleko od siebie. I modlą się za siebie nawzajem, i doświadczają prawdziwego cudu wstawienniczej modlitwy, i wiedzą o sobie bardzo dużo. W swoich sercach czują, że ktoś potrzebuje modlitwy i wtedy się modlą jeszcze bardziej. A wszystkie dusze jednoczą się o tych samych porach dnia na modlitwie: o 900 (godzina Wieczernika), o 1200 (godzina Nazaretu), o 1500 (godzina Golgoty) i w godzinie Apelu Jasnogórskiego o 2100. Ale od pewnego czasu łączymy się wszyscy na modlitwie wtedy, gdy w powstającym w Olsztynie centrum dusz najmniejszych, kapłan postawiony na czele wspólnoty odprawia Mszę św. Wtedy wszystkie dusze starają się też trwać na modlitwie, a kto może w tym czasie uczestniczy w swoim parafialnym kościele we Mszy św. To jest ta jedność ducha. I serca doświadczają tej jedności, doświadczają działania Ducha Świętego, który je wszystkie łączy, udzielając miłości w sposób szczególny. Wszystkie żyją Bogiem, są szczęśliwe, żyją miłością i w swoim życiu starają się tę miłość realizować.
Nie myślmy jednak, że wszyscy są już doskonali i święci. Są to przecież dusze najmniejsze, tak jak my. One bardzo pragną, ale nie za bardzo mają siły, aby być świętymi. Jednak całe oddają się Bogu poprzez ręce Matki Boga. A Ona je wszystkie ukrywa w swoim Sercu i to Ona je zanosi do Boga Ojca, prosząc o wszelkie potrzebne łaski, prosząc o umocnienie, wstawiając się tak w sprawach trudnych, bolesnych, ale i w sprawach radosnych też. I Bóg udziela im łask, bo prosi o nie Matka Boga. On sam Jej tej łaski udzielił. I żyjemy wspólnie: Bóg, Maryja i dusze najmniejsze,. I radość ogromna nas ogarnia, że tych dusz najmniejszych do tej wspólnoty dołącza coraz więcej. A każda z nich, która pragnie żyć wspomnianą duchowością, powierza się swojej Matce. Każda zawierza Jej swoje życie, bowiem wie, że Matka Boga może zaprowadzić je tylko do Boga, że Ona jest tylko po to stworzona, aby pokazywać wszystkim duszom Boga, aby Boga im dawać, aby dusze mogły kosztować Bożej obecności, Bożej miłości, dobroci Bożego Serca.
Jeżeli ty również pragniesz spotkania z Bogiem, jeżeli twoje serce tęskni za miłością, za prawdziwą miłością, za nieskończoną miłością, za miłością, która nigdy nie zawiedzie, to możesz dzisiaj otworzyć serce na nią. Możesz otworzyć serce przed Bogiem i powiedzieć Mu swoimi słowami, tak zwyczajnie, tak po prostu: pragnę, pragnę Ciebie Boże, pragnę Ciebie kochać, pragnę żyć z Tobą. Nie potrafię, nie mam sił, nie jestem święty. Jakże często upadam, grzeszę, ale Ty wiesz, ja po prostu bardzo pragnę. A ponieważ sam jestem słaby, sama jestem słaba, to pragnę poprzez Serce Maryi powierzyć się Tobie i zdać się całkowicie na Ciebie, ufając, że Ty obdarzysz mnie miłością. A Twoja miłość, Twoja miłość jest pełna mocy. Ufam, że Twoja miłość mnie poprowadzi. Ufam, że Twoja miłość ukształtuje moje serce, że Twoja miłość będzie formować moją duszę. Ufam Twojej miłości Boże i pragnę jej całym sercem. Jeśli ty nawet tego nie potrafisz uczynić, to wystarczy, że twoje serce dzisiaj zapragnie spotkania z Bogiem, że twoje serce zatęskni za Bogiem, że twoje serce chciałoby doświadczyć tej miłości. To wystarczy.
Złóż na ołtarzu swoje serce wraz z darami. Niech i twoje serce twój anioł stróż położy na ołtarzu. Pozwól, aby Bóg dzisiaj twoje serce dotknął miłością. Jeśli chcesz, Bóg zaprosi ciebie na tę drogę. I powiedz Bogu: tak, chcę iść tą drogą. I Bóg niejako przyjmie ciebie do tej wspólnoty, na tę drogę. Połóż swoje serce z wielką ufnością. Nie myśl teraz o niczym innym. Ten czas Bóg dał tobie, aby twoje serce napełnić miłością. Więc nie zajmuj się niczym innym. To, że teraz zajmiesz się tylko Bogiem nie będzie przejawem twojego egoizmu, tak jak niektórzy z nas myślą, przecież w domu tyle spraw, problemów. Nie, kochani! Żeby człowiek mógł być prawdziwie świętym w swoim domu i tam darzyć wszystkich miłością, to musi tą miłością najpierw się napełnić. A więc teraz jest ten czas, który Bóg daje tobie, abyś przyjął Jego miłość. Poza tym, czy nie wiesz, że Bóg zna ciebie, twoich bliskich i dobrze wie, czego oni potrzebują. Skoro ty jesteś tutaj, nie martw się, Bóg opiekuje się twoją rodziną. Przecież On wszystko może. Ty się nie rozdwoisz, ale On? On może wszystko. Jest i tam, i tu. Opiekuje się twoimi bliskimi i tobą tutaj. A więc przekaż aniołowi stróżowi swoje serce, aby on mógł złożyć je dzisiaj na ołtarzu. 

    
3. Dziękczynienie

    
Jezu mój! Moja Miłości! Jakim szczęściem obdarzasz teraz każdą duszę! Jakie to szczęście Boże, że przychodzisz do każdego z nas! Jakie to szczęście, że każda dusza zawiera w sobie całego Boga! Całego! Uwielbiam Ciebie, mój Synu, który przychodzisz do małego serca, zatrwożonego, słabego, jakże często smutnego, niewierzącego w to, że Bóg może w nim gościć. A jednak Ty przychodzisz.
Dziękuję Ci Jezu, mój Synku, że przychodzisz, ze obdarzasz miłością, że pocieszasz, że umacniasz. Dziękuję Ci za tę miłość, którą wlewasz w każde serce. Dziękuję Ci za to wszystko, co staje się udziałem każdej duszy, kiedy Pan, Stwórca całego świata przychodzi do niej pod postacią Chleba. Jesteś Miłością. Twoje przyjście to właśnie miłość. To miłość Ciebie skłania do tego, by pozostawić wszystko i przyjść do duszy. Ale Aniołowie i Święci idą za Tobą i w duszy adorują Ciebie. Dziękuję Ci za tę obecność całego Nieba, za to, że wraz z Tobą przyszli tutaj Aniołowie i Święci, bo oni cały czas uwielbiają Ciebie. I teraz w każdym sercu, w każdej duszy, Aniołowie i Święci wielbią Ciebie wraz z nami.
A więc razem ze wszystkimi uwielbijmy Boga, dziękując Mu za to szczęście, za tę radość, za to wyróżnienie każdej duszy, za to, że Bóg zstąpił z Nieba, zniżył się tak bardzo do maleńkiej duszy.

    
4. Adoracja Najświętszego Sakramentu

    
Panie mój! Moje serce przepełnia szczęście. Jesteś Ty i dusza. To cudowne, że mogę być przed Tobą, że mogę wpatrywać się w Ciebie i że Twoja łaska, Twoja miłość obejmuje moją duszę. Ale Ty wiesz, Jezu mój, każde serce potrzebuje doświadczenia tego szczęścia, tej miłości. Więc spójrz, tutaj na Twoje zaproszenie przybyło wiele dusz. Wszystko to są dusze najmniejsze, a więc dusze słabe, dusze spragnione Ciebie, spragnione miłości. Ty wiesz, Ty wiesz najlepiej jak bardzo one są słabe i jak bardzo potrzebują Ciebie. Proszę, abyś pomógł im. Udziel im swojego Ducha, aby to Duch Święty dotykał ich serc i modlił się w nich. Udziel im swojego Ducha, aby Duch Święty poruszył te serca, uwrażliwił na Twoją obecność. Aby to Duch Święty przełamał wszystkie opory, zburzył wszystkie mury, by w nich wyśpiewywał Tobie chwałę.
Spójrz na Jezusa, spójrz na tę czystą biel Chleba. W tym maleńkim kawałku Chleba jest cały Bóg. On, który wypełnia cały wszechświat, w którym ten wszechświat się mieści, On cały złożył Siebie w tej małej Hostii. Przyszedł na ten Ołtarz z całą swoją mocą, kryjąc ją pod osłoną białego Chleba, abyś Ty mógł się z Nim spotkać. Gdyby nie ukrył swojej potęgi i mocy, swojego Majestatu, nie byłbyś w stanie się z Nim spotkać. Umarłbyś, tak wielka to moc. Twoje serce nie wytrzymałoby tej miłości, tak wielka to miłość. Więc przyjął taką postać specjalnie dla ciebie. I pokazuje się tobie, bo przychodzi bezpośrednio do twojego serca, abyś ty, dusza słaba, maleńka, mógł z Nim obcować. On czyni to z miłości. Przychodzi do ciebie spragniony twojej miłości. Przychodzi do ciebie stęskniony, bo obdarza ciebie miłością, a ty jej nie dostrzegasz. Przychodzi do ciebie, aby ci powiedzieć, że On tyle czasu za tobą tęsknił, tyle czasu za tobą wołał, tyle czasu wyglądał za tobą, tyle łez wylał, bo tak bardzo pragnął, abyś spojrzał na Niego. Chociaż tyle. On nie przychodzi z pustymi rękami, On przychodzi cały z miłością. Nie przychodzi do ciebie w jakimś interesie, abyś Mu coś dał. On przychodzi, aby tobie dać miłość, bo to ty potrzebujesz miłości, bo to ty jesteś słaby, bo to ty potrzebujesz Boga. I to On przychodzi do ciebie, wyciąga dłonie i zaprasza do swojego serca, bo ciebie bardzo kocha.
Jezus przychodzi do ciebie z tak wielką miłością. Bez względu na to, czy w to wierzysz, czy nie, On ciebie kocha. Gdyby tak nie było, to byś nie istniał, bo skoro Bóg jest Miłością, to stwarza duszę z miłości i do miłości powołuje. A więc kocha ciebie. Tylko ty nie zawsze potrafisz tę miłość zobaczyć, a jeszcze trudniej ci w nią uwierzyć, bo twoje pojmowanie miłości jest takie ludzkie. Patrzysz na miłość ludzką, która stawia warunki, wymagania. Jeśli ktoś tym wymaganiom nie sprosta nie otrzymuje miłości. A Bóg? Bóg kocha bezwarunkowo. On przecież bardzo dobrze wie, jaki jesteś. On wie lepiej od ciebie, jaki jesteś i zna całe twoje serce. Wie o wszystkich słabościach, upadkach. Zna twoje myśli i intencje. Mimo to, jest w tobie zakochany, bo On kocha doskonałą miłością, która jest wieczna, nigdy się nie kończy. Miłością, która uniezależnia się od tego, czy ty będziesz dobry, czy zły. On kocha ciebie.
I teraz również patrzy na ciebie z miłością, pragnąc abyś uwierzył w Jego miłość, abyś choć odrobinkę uchylił drzwi swego serca, aby Jego miłość mogła w twoim sercu zagościć. Jeśli czujesz się bezradny, jeśli czujesz się niegodny, jeśli nie wiesz jak to uczynić, aby twoje serce otworzyło się na miłość, mów o tym wszystkim Jezusowi tak zwyczajnie i prosto. Mów ty. Nie myśl, że On oczekuje od ciebie pięknych zdań, wyszukanych słów. On nie chce spotykać się z przepiękną polszczyzną, On chce spotkać się z tobą, z takim, jakim jesteś. Chce usłyszeć od ciebie twoje słowo: tak Jezu pragnę Ciebie, ale nie potrafię nic uczynić w tym kierunku, abyś przyszedł do mnie, aby moje serce się otworzyło, ale bardzo pragnę. Pragnę, abyś przyszedł i wlał w moje serce miłość. Pragnę doświadczać Twojej obecności, pragnę żyć Twoją miłością. Jakże pragnę Ciebie kochać, ale nie potrafię. Mogę tylko Ciebie ranić upadkami moimi. Nieustannie grzeszę, moje myśli są bez miłości, moje czyny są bez miłości, bo nie potrafię prawdziwie kochać. Ale Ty Jezu! Ty przecież jesteś Miłością, więc jeśli przyjdziesz do mojego serca, wypełnisz je miłością, to Twoja miłość we mnie będzie kochać. Proszę, uczyń to. Zapraszam Ciebie do mojego serca. Niech Twoja miłość zagości w nim na stałe.
Dziękujemy Ci Jezu za Twoją miłość, za Twoją obecność, za to zaproszenie tutaj. Dziękujemy Ci za Twoich Świętych, którzy pokazują nam drogę ku Tobie. Dziękujemy Ci za sakramenty święte, a w sposób szczególny za Eucharystię; za to, że ukryłeś się w Najświętszym Sakramencie, aby być z nami na zawsze. Dziękujemy Ci za to, że przychodzisz do nas pod tą Postacią, by zjednoczyć się z nami, by przebóstwić nasze dusze. O Panie mój! Żadne słowa nie zdołają wyrazić, jakim cudem jest zjednoczenie duszy z Tobą w Komunii św. Pragniemy Ciebie uwielbiać za dar Twojej miłości, za obecność Twoją w naszym życiu, w naszych rodzinach. Pragniemy Ci dziękować za całe nasze życie od momentu, kiedy stworzyłeś nas, nasze dusze, za każdą sekundę, w każdej obdarzałeś nas swoją łaską. To prawda, nie widzieliśmy tych łask, jakże wiele zmarnowaliśmy. Ale Panie, teraz pragniemy Ci dziękować za wszystko. Chcemy Ciebie uwielbiać, Chcemy Tobie śpiewać, bo Ty jesteś naszym Królem, naszym Panem, pragnieniem naszych serc, naszą miłością. Kochamy Ciebie Jezu!
Dziękujemy Ci Duchu Święty, bo to Ty rozradowałeś nasze serca i to Ty w nas śpiewasz, modlisz się, wielbisz, dziękujesz. Prosimy Ciebie, abyś cały czas w nas modlił się. Aby nasze serca mogły przez całą dzisiejszą noc doświadczać Twojej obecności. Aby nasze serca Twoją mocą nieustannie wielbiły Boga. Pragniemy, by nasze dusze nieustannie klęczały przed Bogiem wielbiąc Go i adorując. Prosimy Ciebie o to. Wierzymy i ufamy, ze to, o co prosimy jest zgodne z Twoją wolą. A więc już teraz Ci dziękujemy za Twoje dary, za to, że będziesz z nami, za to, że będziesz się modlił i nasze serca będziesz pobudzał do uwielbienia. Prosimy Ciebie Jezu. Tak bardzo cieszymy się, że możemy dzisiaj być tutaj. Pragniemy, byś nasze serca uzdalniał do ciągłego wpatrywania się w Ciebie, do ciągłego dążenia do Ciebie. Pragniemy Ciebie prosić, abyś pobłogosławił nam i poprzez swoje błogosławieństwo sprawił, że w naszych sercach już na zawsze będzie tęsknota za Tobą, pragnienie Ciebie, pragnienie miłowania najwięcej, jak jeszcze nikt Ciebie w życiu nigdy nie kochał. Pragniemy kochać Ciebie największą miłością. Uzdolnij nas do tego. Pobłogosław nas.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!