banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    Bóg nas znalazł – zagubioną owcę, wziął na ręce i przyprowadził do stada (Łk 15,1-10)


    
Każdy z nas zrodzony został z miłości. Każdy z nas został zrodzony we wnętrzu Boga i we wnętrzu Boga nieustannie przebywamy. Żyjemy w Jego wnętrzu! On dał życie i daje teraz tu na ziemi nam wszystko, byśmy mogli osiągnąć życie wieczne, by nasze dusze, nasze serca mogły przygotować się do życia wiecznego. On zrobił wszystko, żeby życie wieczne z Nim było możliwe dla każdej duszy. 
I chociaż wszyscy ludzie wyszli z Jego ręki, żyją w Jego wnętrzu i od Niego otrzymują wszystko, to Bóg udzielił człowiekowi wielkiego daru – uczynił człowieka wolnym. I człowiek może powiedzieć: cały należę do Boga lub też nie należę do Boga. I chociaż człowiek, jak też każde inne stworzenie, istnieje wtedy, kiedy jest osadzony w Bogu, bowiem poza Bogiem nie ma istnienia, nie ma życia, bo to On jest jego źródłem, poza Bogiem wszystko by zniknęło, to człowiek może decydować do kogo należy.
My otrzymaliśmy niezwykłą łaskę. Bóg tak pokierował naszym życiem, że serca nasze zapragnęły Boga na tyle, iż nieustannie dążymy do Niego, do spotkania z Nim. Różny jest nasz krok. Jedni idą szybko, drudzy wolniej, często się zatrzymujemy, czasem cofamy, ale jednak podążamy ku Bogu. Wypatrujemy Go. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wielką łaskę otrzymaliśmy, ponieważ jest wiele dusz, które pomimo, iż Bóg daje odpowiednie warunki ku temu, nie podążają ku Bogu. Dlatego my możemy dzisiaj za Pismem św. powiedzieć, iż w życiu i śmierci należymy do Boga (por. Rz 14,7-12). JEST TO NASZ WYBÓR; NIE PRZYMUS, ALE WYBÓR; NIE COŚ, CO JEST PRZESĄDZONE, ALE NASZA WOLNA WOLA.
Nasze dusze są radością Nieba, ponieważ to również o nas mowa jest w dzisiejszej Ewangelii (Łk 15,1-10). Niektórzy nie utożsamiają się z zagubioną owcą czy ze zgubioną drachmą, ale gdyby Bóg dał światło naszym duszom od razu sami siebie zobaczylibyśmy w zagubionej owcy lub w zgubionej drachmie. W życiu każdego z nas był taki moment, kiedy zapragnęliśmy pójść za Bogiem, kiedy Go szukaliśmy, kiedy stwierdziliśmy, że potrzebujemy Go. Był taki moment, od którego możemy liczyć to ciągłe kroczenie ku Bogu. Owszem, zatrzymania były i cofnięcia też, ale od pewnego momentu jednak idziemy ku Bogu, jesteśmy bardziej świadomi, jakie mamy potrzeby serca. 
To Bóg nas znalazł – zagubioną owcę, wziął na ręce i przyprowadził do stada. Jesteśmy radością samego Boga, radością Aniołów i Świętych. Przecież Święci traktują nas jak swoje młodsze rodzeństwo. Kochają nas i cieszą się z każdego naszego kroku naprzód ku Bogu. Jeśli prawdziwie wierzymy w Obcowanie Świętych, jeśli zwracamy się do Świętych, oni z radością pomagają nam. Aniołowie również towarzyszą nam w życiu i czekają na nasze modlitwy, na zwrócenie naszego serca również ku nim, ponieważ są stworzeni przez Boga by pomagać, by służyć ludziom. Radują się, gdy mogą wypełniać swoje powołanie.
Zatem jeszcze raz postarajmy się uświadomić sobie zarówno niepojęty dar wolnej woli, życie nasze, które wyszło z wnętrza Boga, które jest w tym wnętrzu cały czas osadzone, a jednocześnie uświadomijmy sobie, jak wielką łaską nas Bóg obdarzył, że nasze serca skłoniły się ku Bogu i do Niego dążą. Zupełnie inaczej mogłoby potoczyć się życie każdego z nas. Mamy wokół wiele przykładów tych, którzy nie odpowiedzieli na łaskę. A gdy spojrzymy na całe państwa, całe narody, które żyją bez Boga, na kolanach powinniśmy Bogu dziękować za to, że prowadzi nas jego dłoń. 
Mając świadomość wielkiego obdarowania, wyrażając Bogu ponownie swoje oddanie, przynależenie do Niego we wszystkim, jednocześnie jeszcze bardziej, jeszcze gorliwiej:
  • Módlmy się za dusze, które nie odkryły Boga, Jego miłości, które nie odpowiedziały na Jego zaproszenie, nie otworzyły się na łaskę. 
  • Módlmy się za wszystkie dusze, które stają u progu i niedługo będą musiały przekroczyć ten próg, aby zdążyły jeszcze otworzyć się na łaskę Bożą. 
  • Módlmy się nieustannie za dusze czyśćcowe. Dusze te miłują nas i bardzo czekają na nasze modlitwy. Bardzo ich potrzebują. Gdybyż Bóg pozwolił tym duszom przyjść do nas i dać świadectwo o Bogu, usłyszelibyśmy świadectwa wypowiadane z niezwykłym żarem miłości; świadectwa, które poruszyłyby nasze serca, ponieważ dusze czyśćcowe choć nie mogą teraz oglądać Boga twarzą w twarz, to one już wiedzą, one już znają stan swoich dusz, one już poznały, jak bardzo raniły Boga odrzucając Jego miłość. One już nie muszą wierzyć, one wiedzą. Pragną zadośćuczynić za wszelkie zło, które wyrządziły komukolwiek na ziemi. Pragną oczyszczenia, dlatego że bardzo zraniły Boga i ze względu na miłość do Niego chcą oczyszczenia, jednocześnie już wiedząc, jak wielka jest Boża miłość, jak cudownym jest Bóg. Tak tęsknią i tak pragną oglądać Go, że to pragnienie zdaje się być płomieniem palącym te dusze. Chociaż płomień nieustannie je pali, one w nim nie mogą spłonąć. One się w nim oczyszczają.

    Nasza modlitwa może przyczynić się do tego, iż ich pragnienie życia z Bogiem zrealizuje się szybciej. JESTEŚMY TYMI, KTÓRZY NALEŻĄ DO BOGA, KTÓRZY ODPOWIEDZIELI NA JEGO ZAPROSZNIE, OTWORZYLI SIĘ NA ŁASKĘ, KTÓRZY KROCZĄ KU NIEBU. Na takich duszach spoczywa ogromna odpowiedzialność za innych, za Kościół. A jednocześnie każda taka dusza musi mieć świadomość, że w niczym nie jest lepsza od tych, którzy jeszcze na łaskę Bożą nie odpowiedzieli. Jest dokładnie taką samą duszą, zagubioną owcą, tyle, że Bóg ją znalazł i wziął na ramiona. A teraz pragnie znaleźć następne i również wziąć je na ramiona. 
    Zatem odpowiedzią duszy, która należy do Boga, która we wszystkim upatruje przynależność do Niego, w każdej dziedzinie swego życia i w każdej sprawie powinno być:
  • wielkie otwarcie serca na Kościół i wszystkie dusze w nim żyjące;
  • uświadomienie sobie łączności wszystkich dusz;
  • poczucie odpowiedzialności;
  • postanowienie by modlić się za wszystkie dusze, by czynić wszystko z miłości do Boga i do dusz. A w swoim życiu, by być niezwykle pokornym ciągle uświadamiając sobie, iż jest się zagubioną owcą, jest się zgubioną drachmą. Nie jest się nikim lepszym; jest się maleńką duszą, duszą słabą, duszą grzeszną, a jakże umiłowaną przez Boga.

    Odpowiadajmy więc na to wielkie umiłowanie i łączmy się ze wszystkimi duszami! Pozwólmy, by Aniołowie mogli wypełniać swoje powołanie służąc nam! Wierzmy i ufajmy, że żyjemy otoczeni światem duchowym! Próbujmy kroczyć w tym świecie, żyć w nim. 
    Swoje serca złóżmy na Ołtarzu, by Bóg w nas:
    -  odnowił poczucie przynależenia do świata duchowego, 
    -  odnowił pokorę, 
    -  odnowił miłość, 
    -  odnowił poczucie jedności z całym Kościołem.
     
     Modlitwa
          
        
    Jezu! Jesteś w moim sercu! W moim sercu jest światło. Ono sprawia, że moje serce jest pełne nadziei, że w moim sercu pojawia się radość. Moje serce napełnia się pokojem. Jak to dobrze Jezu, że jesteś! 
    Pragnę Ci podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Pragnę Ci podziękować za każdą minutę. Chcę Ci podziękować za Twoje prowadzenie, za każdą dobrą myśl, za każdą dobrą decyzję, za każde otwarcie się na Twoją łaskę. 
  • Dziękuję Ci za to, że przyprowadzasz mnie do Siebie, aby mi dać Siebie. To jest cudowny dar Twój. 
  • Dziękuję Ci, że mogę być razem z innymi duszami w tej Wspólnocie i za to, że mogę codziennie razem z innymi modlić się do Ciebie i przyjmować Ciebie. 

    To niezwykła łaska – codziennie jesteśmy umacniani. Codziennie! Nie raz na rok podczas rekolekcji, nie raz na miesiąc, ale codziennie! Jezu mój! Pragnę Ciebie uwielbiać dziękując za tak niezwykłą łaskę, dziękując za światło w sercu, za radość, za pokój, za miłość. Jednocześnie pragnę też cała przemieniać się w Ciebie. Jakże chciałabym, by to światło, ten pokój, radość, miłość promieniowały na innych. Uczyń mnie czystym naczyniem, przez które Twoja obecność będzie nieustannie przebijać. 
    Proszę Cię również za wszystkich tych, którzy choć chcieliby być tutaj z nami, nie mogą z różnych powodów. Oni teraz pełnią Twoją wolę w różnych miejscach. Służą Tobie i ludziom. Może cierpią, może się smucą, może się cieszą – wszystko dla Ciebie, w Tobie. Więc proszę za nich, aby to umocnienie, które dajesz nam było również ich udziałem; aby w ich sercach pojawiła się teraz radość z tego Wieczernika; aby pojawiła się miłość, Twoje światło w sercu, wielki pokój i ufność; aby ich serca nabrały pewności, iż jesteś obecny w ich życiu i że wszystko to, co dzieje się we Wspólnocie należy również do nich, do ich serc. Przypomnij im, że właśnie trwa Wieczernik. Niech skierują swoje serca ku Tobie, myśl ku temu miejscu i niech przyjmą łaski, które płyną z tego miejsca. A ja z wiarą będę Ciebie uwielbiać, dziękując za jedność dusz.
     
        
    ***
    Żyjesz we mnie, Jezu. To niezwykłe, cudowne i wręcz nie do wiary. Ty Bóg zamieszkałeś w mojej duszy. Nie brzydziłeś się mną, ale przyszedłeś do mnie. Choć tak wielka jest różnica między nami – tak wielka, niewyobrażalnie wielka – Ty przyszedłeś, aby przemienić mnie w Siebie. Nie potrafię tego pojąć, Jezu. Mogę jedynie trwać w zadziwieniu. Czynisz rzeczy tak wielkie. Wybacz, mój umysł jest za ciasny, serce za małe, aby nawet o tym myśleć, a co dopiero to pojmować. 
    Dziękuję Ci, że mnie znalazłeś, że wziąłeś mnie na swoje ramiona. Dziękuję Ci, że mogę być Twoją odnalezioną owcą. Proszę Cię, nieustannie mnie odnajduj. Ja będę nieustannie głośno wołać do Ciebie, abyś mógł mnie odnaleźć, bo chociaż odnalazłeś mnie, to ja stale się gubię. Jestem najmniejszą owcą, jagnięciem, które nieporadnie próbuje iść razem ze stadem, ale nogi są jeszcze chwiejne. Jeszcze nic nie rozumiem. Stale to, co wokół jest takie inne, dziwne, ciekawe i zamiast trzymać się stada, odchodzę. Ale będę głośno wołać, abyś Ty nieustannie mnie odnajdywał i brał na ramiona. To przywilej być na Twoich ramionach. Więc nie będę się smucić, że się gubię. Będę się cieszyć, że znowu będę na Twoich ramionach, że znowu mnie odnajdziesz. Będę się cieszyć widząc Twój uśmiech, że mnie odnalazłeś. Moja słabość, Jezu, moja małość, moja nędza sprawia, że się gubię. Ale odnalazłam powód mojej radości. Moja nędza może przyczyniać się do mojej radości, bo Ty to, co nędzne szczególnie kochasz, to, co małe bierzesz na ramiona. Ty opiekujesz się tymi, którzy szczególnie tego potrzebują. A ja potrzebuję. Więc cieszyć się będę ze swoich słabości, bo jako małe dziecko, ciągle słabe, skupiam na sobie Twoją uwagę. Ty musisz czuwać nade mną, widząc że sama nie poradzę sobie. 
    Więc dziękuję Ci, że uczyniłeś mnie taką małą. Choć jestem taką małą ufam, że skoro cały jesteś dla mnie, moje serce wypełni się całkowicie Tobą i przemienisz mnie. Uczynisz niemożliwe możliwym. Przemienisz mnie w Siebie, bo Ty możesz to uczynić. Ty masz moc. A ja już teraz będę Ciebie uwielbiać, dziękować Ci i wypraszać wszelkie łaski dla innych dusz, aby i one mogły być przez Ciebie odnalezione, by mogły poczuć, jak bierzesz je na swoje ramiona i jak bardzo je kochasz. Aby mogły doświadczyć radości całego Nieba z ich powrotu. Aby mogły również zrozumieć, że ich maleńkość, ich słabość może być ich atutem. Mogą niejako wykorzystać to ufając, pokładając nadzieję całkowicie w Tobie. Moje serce należy do Ciebie, Jezu.
     
        
    ***
    Jezu! Jestem tak słabą duszą, że potrzebuję Ciebie w każdym momencie dnia i nocy. Choć podczas modlitwy Ty oświecasz moje serce i dajesz zrozumienie Twojej miłości, dajesz pragnienia, to jednak wiesz, że potrzebuję nieustannie Twego umocnienia, bo gdy powracam do codzienności jestem słaba, zapominam, nie trwam. Więc proszę o Twoje światło nieustannie w sercu. Proszę o ciągłe odnajdywanie i pociągnięcie mojego serca ku Tobie. Proszę o miłość. Chcę kochać każdą osobę, z którą się stykam. Chcę kochać Ciebie we wszystkich sytuacjach, z miłością przyjmować wszystko i godzić się na wszystko. Chcę z radością i z wiarą pełnić Twoją wolę. Proszę więc umocnij mnie na cały czas; nie tylko teraz, ale i na ten czas pomiędzy jedną Komunią św. a drugą; jednym Wieczernikiem a drugim. Proszę, pobłogosław nas, Jezu! 
     
          Refleksja
          
        
    Przyjęta własna małość dopiero daje duszy możliwość zaświecenia światłem Boga. Dopiero wtedy, kiedy dusza przyjmie prawdę o sobie i przyjmie Boga, może zajaśnieć Bożą miłością i stać się świadkiem Boga. Dopiero wtedy prawdziwie łączy się poprzez Ducha Świętego z całym Kościołem, ponieważ w niej jest Bóg. To w niej jest Jego mądrość, poznanie, a więc zrozumienie Bożych tajemnic. Wraz ze zrozumieniem idzie jeszcze większe otwieranie się na te tajemnice, życie dla Boga w tych tajemnicach i realizowanie swego powołania. 
    Ale na początku: 
    -  jest pozwolenie, by Dobry Pasterz odnalazł małą owieczkę, 
    -  jest pozwolenie na to, by On wziął ją na ramiona i niósł; 
    - jest zrozumienie, iż jest to wielka łaska i radość być najmniejszą, najsłabszą owieczką. W tym można odnaleźć radość i sens swego powołania.
    Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

  • poprzedni          następny

    ©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


    Do góry!