banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129619 naszym gościem.       Osób on-line: 7


Konferencja


    „…dał im dziesięć min i rzekł do nich: Zarabiajcie nimi, aż wrócę” (Łk 19,11-28)


    
Dzisiaj jeszcze raz zwrócimy uwagę na wielką dobroć Boga i wielką Jego hojność. Bóg każdemu człowiekowi dał życie, a więc każdego stworzył, by mógł cieszyć się wiecznie Bożą miłością. Każdego też obdarzył różnymi darami, łaskami, by mógł przez swoje życie przejść tak, aby miłość otworzyła przed nim drzwi wieczności. 

● Każdy człowiek otrzymał minę, każdy człowiek otrzymał talenty, każdy człowiek otrzymał dary i łaski. 

● Te dary i łaski mają pomóc człowiekowi w poznawaniu Boga i otwieraniu się na Niebo. 

● Te dary, błogosławieństwo Boże, łaski mają pomóc człowiekowi na jego konkretnej drodze, a każdy idzie nieco inną drogą. 

● To, co Bóg złożył w człowieku jest dokładnie dla tego człowieka przeznaczone i właśnie temu człowiekowi jest potrzebne, by szedł do Nieba. 

● To, co Bóg złożył w człowieku jest darem dla niego, ale poprzez te dary człowiek może wypełnić swoje powołanie wobec całego Kościoła i służyć Kościołowi. 

● Realizacja powołania wprowadza człowieka do Nieba. W zależności od pełni realizacji, człowiek taką pełnię otrzymuje w Niebie. 

● To, co człowiek otrzymuje od Boga jest dokładnie tym, czego potrzebuje. Nie jest to ani za dużo, ani za mało – dokładnie tyle, ile potrzebuje. 

Jednak spojrzenie człowieka na to, co otrzymał najczęściej jest inne, ponieważ człowiek ma swoje pragnienia, realizuje swoją wolę, więc wiecznie od Boga oczekuje różnych rzeczy i wiecznie prosi o różne łaski. Nie zawsze zastanawia się nad tym, czy to, o co prosi rzeczywiście jest wolą Bożą i czy przysłuży się realizacji woli Bożej. Bardzo często człowiek przywiązuje się do tego, o co prosi. Nie potrafi zmienić swojego sposobu myślenia i prosić w pewnej wolności od przywiązania do tego, czego pragnie, czego chciałby. A prośba duszy, która żyje wolą Bożą jest prośbą, w której zawsze zawarty jest element: Jeśli Ty tego chcesz Boże. Niech Twoja wola wypełni się we mnie.
Człowiek zazwyczaj nie dostrzega darów Bożych. Nie widzi tego wielkiego obdarowania. Jeśli dostrzega, to niewielką ich ilość, zazwyczaj coś takiego bardzo widocznego, dużego. Zwłaszcza wtedy zauważy, kiedy ktoś mu pokaże palcem. Natomiast nie zauważa, nie widzi darów, które otrzymuje codziennie; darów, które otrzymuje w każdym momencie dnia i nocy. Ale zawsze dostrzega to, czego mu brakuje; to, co jest zgodne z jego wolą; to, co mu przeszkadza lub też utrudnia realizację swoich pragnień. Dostrzega to jako coś złego, no i rozpoczyna słać do Nieba prośby.
Bardzo często dusza nie rozumie, że to, co się wydarzyło w jej życiu, brak, który ona spostrzega: spraw, rzeczy, osób, łask – jej zdaniem brak – może być wolą Bożą, ponieważ Bóg w inny sposób prowadzi duszę niż ona sobie to wyobraża. Może też Bóg pragnie dać co innego lub więcej niż dusza do tej pory się spodziewała. 
Dusze bardzo często są zaślepione. Proszą o coś, co w ich mniemaniu jest bardzo ważne dla ich życia, a Bóg przygotował dla tych dusz coś o wiele bogatszego, coś o wiele większego, wartościowszego. Jednak dusza tak jest zamknięta w swoim pragnieniu posiadania tego drobiazgu, iż nie zauważa, że Bóg już jej daje coś o wiele większego. Ale by otrzymała wielki dar Bóg chce jej zabrać ten maleńki, bo jest jej niepotrzebny. Ona kurczowo się go trzyma – nie chce oddać. Jej krótkowzroczność sprawia, że w tym zabieraniu danej sprawy, rzeczy, łaski, nie potrafi dostrzec woli Bożej. Nie widzi perspektywicznie, a więc nie widzi w oddali wielkiego daru, wielkiej łaski, która już na nią czeka.
Bardzo często dusze przeżywają smutek, niepokój, czasem popadają w rozpacz, ponieważ wydaje im się, że zostały pozbawione czegoś ważnego. Nieraz wydaje im się, że te życiowe dramaty całkowicie burzą ich dotychczasowe życie, że się już z nich nie podniosą, że to już jest koniec, wszystko legło w gruzach. Popadają w czarną rozpacz. Nie widzą, że Bóg w zamian daje duszom o wiele więcej. Gdy pogodzą się z tą stratą – tak jak to odczuwają – po jakimś czasie widzą, że ich życie zmieniło się. I zmieniło się na lepsze, one zyskały bardzo dużo.
Bóg każdemu z nas wkłada w dłonie taką minę, talent. Każdy z nas otrzymuje po to, by zarządzać, dysponować, ale by czynić to w sposób rozsądny i w wolności przed Bogiem, w pokorze, nie przywiązując się do swoich wyobrażeń o swoim życiu, swojej drodze i swojej świętości. DOPIERO WTEDY CZŁOWIEK MOŻE WŁAŚCIWIE ROZPORZĄDZAĆ BOŻYMI ŁASKAMI, DARAMI, GDY NIE TRZYMA SIĘ KURCZOWO SWOJEJ WOLI, GDY POZWALA BOGU, BY TO ON KSZTAŁTOWAŁ JEGO ŻYCIE WEDŁUG SWOJEGO POMYSŁU, a nie według pomysłu człowieka. 
Nie jest to łatwe, aby tak dać się prowadzić Bogu, by całkowicie zrezygnować ze swojego pomysłu na życie, ze swojego pomysłu na kolejny dzień, ze swoich planów chociażby na następną godzinę. Kiedy człowiek nie może zrealizować tego co zaplanował w ciągu dnia, często nie potrafi odnaleźć się w tej nowej sytuacji, która burzy jego porządek. Często się denerwuje, traci cierpliwość. Wraz z brakiem cierpliwości pojawia się w jego sercu zło, ponieważ nie potrafi reagować spokojnie na to, co się wydarza. Podejmuje więc decyzje, wypowiada słowa, w których nie ma miłości. Jest niecierpliwość, jest gniew, zdenerwowanie, jest pośpiech.
Każdego dnia można by przyjąć, iż Bóg daje człowiekowi minę. Każdego dnia poprzez zgodę na wolę Bożą i pokorną służbę można pomnażać ten dar – otrzymane łaski – lub też można kurczowo trzymać i wieczorem Bogu oddać to, co się otrzymało. Brak rozmnożenia oznacza jak gdyby ubytek jeszcze. Spróbujmy przyrównać to do pieniądza i do inflacji. Jeśli trzymamy 100 zł cały czas w domu schowane gdzieś w skarbonce, po 10 latach te 100 zł, choć wydaje się nam, że jest nadal tą setką, tak naprawdę nie przedstawia tej samej wartości, jaką miało 10 lat wcześniej. Wydawać by się mogło, że przecież człowiek nie zmniejszył wartości pieniądza, a jednak za tę kwotę kupi o wiele mniej. 
To, co otrzymujemy mamy pomnażać: 
– by móc wzrastać, 
– by nasza wiara się umocniła, 
– by nasza miłość była większa, 
– by nasza dusza wchodziła na kolejny stopień doskonałości, 
– byśmy zbliżali się do świętości. 
KIEDY STOI SIĘ W MIEJSCU, CZŁOWIEK SIĘ COFA. ABY SIĘ ROZWIJAĆ, TRZEBA PRÓBOWAĆ IŚĆ NAPRZÓD. 
Każdego dnia czyniąc rachunek sumienia, analizując cały dzień – czyniąc to oczywiście na klęczkach, przed Bogiem – można zobaczyć, na ile rzeczywiście człowiek pomnożył Boży dar, a na ile nie potrafił skorzystać z Bożej łaski i zasklepiony w samym sobie i w swoich pragnieniach nie otworzył się na Obecność Boga? Ale nawet wtedy, kiedy człowiek nie pomnożył daru, to zauważenie tego, przyjęcie i refleksja nad tym jest swego rodzaju zyskiem człowieka. I to już w jakiś sposób formuje go. Podjęcie pewnych postanowień też pomaga, by następnego dnia pamiętając o swoich postanowieniach uczynić krok naprzód. Człowiek każdego dnia powinien zbliżyć się, choć odrobinę, do Boga. Kolejny dzień jest tym drobiazgiem, który Bóg daje. Po pewnym czasie, kiedy kończy się życie na ziemi, Bóg patrząc na te drobiazgi, a więc na przeżyte dni, stwierdza: Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami! (Łk 19,17) i zaprasza do swojego Królestwa. Całe Niebo należy do duszy tylko dlatego, że człowiek przeżywał każdy dzień przyjmując wolę Bożą i starając się współpracować z łaską, którą otrzymywał. Współpracując pomnażał tę łaskę, a więc w jego życiu pomnażane było dobro. I chociaż nie musiał rozumieć wszystkiego, co się działo w jego życiu, nie musiał widzieć sensu wielu spraw, szczególnie tych trudnych, to jednak przyjmował je ufając, że w tym jest dobro dane przez Boga. 
Dusza, która w ten sposób stara się patrzeć na swoje życie i na każdy dzień, otrzymuje łaskę, by zobaczyć wielkość i ilość darów. Dusza taka zaczyna widzieć. Widząc zadziwia się. Do tej pory też otrzymywała, ale dopiero teraz widzi, że to wszystko jest łaską, darem, znakiem Bożej miłości, płynie z Bożego Serca. Zaczyna wiązać fakty i widzi, że: 
– spotkanie jakiejś osoby, to dar Boży; 
– rozmowa, wydawałoby się przypadkowa – dar Boży; 
– coś, co otrzymała – dar Boży;
– chociażby wyjście na przystanek wcześniej i wcześniej autobus przyjechał – dar Boży;
– spóźniła się, a jednak zdążyła, bo autobus się również spóźnił – dar Boży.
Wszystko, wszystko okazuje się być darem Bożym, Jego łaską, Jego troską o człowieka, Jego opieką. Tych darów jest nieskończenie wiele każdego dnia. Nawet wtedy, kiedy człowiekowi wydaje się, że wszystko stracił, że nic się już nie powiodło, że przed nim nie ma przyszłości, okazuje się w pewnym momencie, że Bóg wyprowadza na prostą. Z tego, co wydawało się być dnem naraz człowiek zyskuje o wiele, wiele więcej. Jego serce napełnia się wielką ufnością, nadzieją. Patrzy przed siebie, na swoją drogę i widzi ją jasną i piękną, choć przed momentem była tak czarna i tak przygnębiająca. 
Warto próbować z wiarą spoglądać na każdy dzień, na każde wydarzenie, na każde spotkanie, by zacząć dostrzegać te pojedyncze dary i łaski – od najdrobniejszych do wielkich, by nie być niczym maleńki człowieczek, który siedzi w swoim małym domku i modli się do Boga o to, by dał mu większy dom. Jest tak przywiązany do myśli o większym domu, że nie widzi, iż Bóg obok jego małego domku zbudował dla niego wielki pałac. Drzwi stoją otworem, Bóg zaprasza, ale człowiek tak zajęty swoim pragnieniem i swoją prośbą, zamknięty w tym, czego pragnie, nie widzi, że Bóg, choć nie realizuje jego prośby, a więc nie daje mu większego domu, to daje mu o wiele więcej, o wiele piękniejszy dar. 
Tylko trzeba: 
– zrezygnować z tego, co człowiekowi wydaje się być godne pożądania,
– zrezygnować ze swoich pragnień, przywiązań do swoich pragnień,
– pozwolić Bogu, by to On poprowadził przez życie i obdarował tym, co On uzna za dobre dla duszy.
Złóżmy serca na Ołtarzu, prosząc, by Bóg pokierował nimi tak, jak On chce; by zabrał przywiązania i by otworzył serca na Bożą łaskę, na Boże dary; by zobaczyć w swoim życiu to wielkie obdarowanie; by zobaczyć, iż jest się codziennie zasypywanym prezentami od Boga.
 
Modlitwa
 
Mój Jezu! Dziękuję Ci, że przyjąłeś taką maleńką Eucharystyczną Postać. Dzięki temu mogę Ciebie przyjąć do serca. Tak maleńki mieścisz się w moich dłoniach i mogę Ciebie tulić. Myślę, Jezu, że Ty pragniesz, aby Ciebie tulić, chcesz być kochany. Odpowiadam na Twoje pragnienia – kocham Ciebie! Tak, jak potrafię. I przytulam Ciebie do mojego serca. Dziękuję Ci! 
Wydajesz się być tak bezbronny – mała Hostia. A przecież jesteś Wszechmocny! Jesteś Stwórcą całego świata, a tak maleńki oddajesz się mnie – Twojemu stworzeniu. Kocham Ciebie Jezu! 
Gdy patrzę na Ciebie, wzrasta we mnie wielka czułość. Pragnę Ciebie tulić, pragnę Ciebie chronić, pragnę Ciebie nosić w moim sercu cały czas. Chciałabym nieustannie do Ciebie przemawiać, wszystko z Tobą realizować. Czuję Jezu, że Ty mnie kochasz i że Twoja miłość jest nieograniczona. Ta miłość bije z Najświętszego Sakramentu. Jak to cudownie, że przyjąłeś Postać małej, białej Hostii. Nabieram śmiałości, aby do Ciebie podchodzić, aby na Ciebie patrzeć. Gdybyś objawiał się mi takim, jakim jesteś naprawdę, nie miałabym tej śmiałości i zapewne byłabym przerażona. A tak: 
– z każdą chwilą kocham Ciebie więcej, 
– z każdą chwilą moja czułość do Ciebie wzrasta, 
– z każdą chwilą pragnę oddać się Tobie coraz bardziej 
– i z każdą chwilą chcę do Ciebie należeć. 
Dziękuję Ci Jezu za wiarę, za to, że patrząc na Hostię widzę Ciebie. Nie dziwię się, ale wierzę, że jesteś - Ty cały. Za to Ci dziękuję. Nie pojmuję jak to jest, jak to się stało. Ale ja wiem, żeś Ty Bóg, choć Postać tak mizerna, to Wszechmocny, Potężny Król i Stwórca. Kocham Ciebie Jezu!
 
***
 Mój Jezu! Zstąpiłeś do mojego serca. Jesteś we mnie, a jednocześnie wiem, że cała zanurzam się w Tobie. Obejmujesz mnie swoją miłością. Twoja miłość przenika mnie, otacza. Cała tonę w Twojej miłości. Cała się w nią przemieniam. Objawiasz mi cudowny świat – to miłość; świat, którego nie umiem określić, nie umiem nazwać, ale to miłość. Jest piękny, pełen światła – to miłość. Jest czysty, nieskalany – to miłość. Wprowadzasz mnie w ten świat i upodabniasz mnie do niego, a ja nie mam słów, aby Cię uwielbić i Ci za to podziękować. Wiem Jezu, to wszystko czynisz Ty, Który przyszedłeś do mojego serca. To Twoja miłość, świętość, czystość dokonują tego z moją duszą. Za chwilę znowu stanę się tym, kim jestem na co dzień. Ale ten moment, kiedy jednoczysz się z moją duszą, kiedy przebóstwiasz ją – o Panie, niech ta chwila trwa długo. Kiedyż, mój Boże, będę mogła już tak pozostać w Tobie cała? Bądź Ty we mnie! Tak po ludzku niepojęte, a tak cudowne, tak piękne. Proszę, pozostaw mi choć wspomnienie tego zjednoczenia. Niech moje serce, kiedy przypomni sobie, dozna wzruszenia. Ty wiesz Jezu, że u mnie z pamięcią krucho i piękna tego przeżycia nie potrafię w sobie wywołać. Udziel mi łaski, abym pamiętała, aby moje serce za każdym razem było poruszone i za każdym razem zatęskniło do Ciebie ogromnie. Za każdym razem, kiedy spojrzę na Ciebie, proszę dotknij mnie tą czułością tak piękną, miłością tak cudowną. 
Każesz mi żyć na ziemi a otwierasz Niebo i je pokazujesz. Dlaczego to czynisz? Dajesz zasmakować miłości Twojej, a potem pozostawiasz mnie na ziemi pozbawionej miłości. Boże udziel mi łaski, abym nieustannie kochała Ciebie, cały czas w Ciebie się wpatrywała, abym tęskniła za Tobą i nigdy, nigdy od Ciebie się nie odwróciła. Proszę, pozwól mi Jezu trwać przed Tobą nieustannie, adorować Ciebie w moim sercu, tulić i cała do Ciebie należeć. Proszę, udziel mi tej łaski. Pobłogosław mnie Jezu!
 
Refleksja
 
Dusza powinna z radością przyjmować codziennie dar od Boga. Świadomość, iż Bóg obdarowuje duszę codziennie swoją Obecnością, swoją łaską, swoim błogosławieństwem powinno uskrzydlać duszę i sprawiać, że ona wszystko czyni dla Niego; wszystko czyni z myślą o Nim, ze względu na Niego. 
Jakże często dusze żyją w smutku i przygnębieniu. Ranią tym Boga, ponieważ nie ma dnia, nie ma chwili, aby Bóg nie obdarowywał duszy swoim miłującym spojrzeniem, swoją łaską. KAŻDA CHWILA JEST DAREM BOGA DLA CIEBIE I W KAŻDEJ BÓG PRAGNIE TWEGO DOBRA, w każdej chce przybliżyć ciebie ku wieczności, ku zbawieniu. Więc zgadzaj się na każdą chwilę i na to, co ona niesie, bo jest dobrem, które spływa z Bożego Serca i które zbliża ciebie ku Niebu.
Błogosławię was – W Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!