banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129621 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu” (Łk 21,5-11)


    
Wymowa dzisiejszych czytanych fragmentów z Pisma Św. jest dość czytelna (Dn 2,31-45; Łk 21,5-11). Otóż panowanie tego, co ludzkie jest nietrwałe. TO, CO CZŁOWIEK UWAŻA ZA PIĘKNE I CENNE, JEST NIETRWAŁE. To, co uznaje za mocne, nie jest trwałe. Bowiem człowiek czerpie z tego świata; nie z mocy Bożej, ale ze swojej. I tworzy na własną miarę dzieła, które wydają mu się wielkie. W oczach ludzkich mogą wydawać się i piękne, i potężne, i mocne; cenne, warte posiadania. Człowiek buduje, ale posługuje się tym, co pochodzi z tego świata. I tworzy wokół siebie swoje królestwo. W zależności od posiadanej władzy, pieniędzy, umiejętności, zdolności jego królestwo jest albo większe, albo mniejsze; albo bogatsze, albo mniej bogate. Może wzbudzać podziw lub tez nie. Ale jest to świat zbudowany przez człowieka, w którym on się obraca i chce żyć. Bardzo złudne są te pokładane przez człowieka w budowanym przez siebie świecie wszelkie nadzieje i ufność. Ponieważ choćby wydawało się, że to, co stworzył, jest najpotężniejsze, największe, najlepszej jakości, niezniszczalne, zbudowane według najnowszej technologii, to jednak jest to tylko dzieło ludzkie. Wcześniej lub później upadnie, zamieni się w proch. I tutaj nie chodzi tylko o królestwa - państwa. Chodzi o królestwo, które człowiek buduje wokół siebie, w swoim środowisku. To jest jego własny świat. Każdy tworzy swe królestwo na własną miarę - w zależności od posiadanych pieniędzy, władzy, wyobraźni. Ale jest to królestwo ludzkie. Może mieć zasięg obejmujący tylko jego osobę lub też rodzinę, znajomych, otoczenie, miasto, kraj, jakiś region kontynentu. Ale jest ono zbudowane tylko na ludzkich siłach, ludzka mocą, tylko w oparciu o człowieka.
Pierwsze czytanie obrazuje właśnie takie królestwa, taki świat (Dn 2,31-45). Mowa była o tym, że ten posąg był straszny, BOWIEM RZECZYWIŚCIE CZŁOWIEK NIE JEST W STANIE SAM ZBUDOWAĆ CZEGOŚ, CO JEST PIĘKNE, NAPRAWDĘ TRWAŁE I DOSKONAŁE. I tak jak słyszeliśmy, wystarczył kamień, jeden kamień, który doprowadził do ruiny, zburzenia tego wielkiego posągu, zbudowanego przecież ze złota, srebra, żelaza. Wystarczył kamień. Potem ten kamień rozrósł się, okazał się mocniejszy od wszystkiego. Zamienił się w górę i panował. ŚWIAT, KTÓRY JAKO JEDYNY JEST TRWAŁY, TO ŚWIAT BOŻY. Jednak człowiek - nawet wierzący - patrzy na wszystko z perspektywy ludzkiej, a więc z perspektywy swego małego królestwa. Nie potrafi spojrzeć z perspektywy świata Bożego. Żydzi - choć naród wybrany, mogłoby się wydawać, że bardzo wierzący - patrzą też w sposób zewnętrzny. Jakże często i współczesny człowiek, podziwiając różne budowle, chociażby świątynie, patrzy w sposób zewnętrzny. I tak jak bohaterowie dzisiejszej Ewangelii (Łk 21,5-11) zachwyca się dziełami wzniesionymi przez człowieka. Niekiedy nawet odczuwa dumę z tego, co stworzył. Nie zawsze potrafi przeniknąć duchem to, co zostało wzniesione, by zobaczyć w tym dziele coś więcej niż tylko cegłę, marmur, szlachetny kamień, coś w oczach ludzkich naprawdę cennego. A PRZECIEŻ PATRZĄC NA ŚWIĄTYNIĘ, NALEŻY WIDZIEĆ DUCHA BOŻEGO, KTÓRY W NIEJ MIESZKA. I patrzeć trzeba na wszystko poprzez fakt zamieszkiwania tam samego Boga, który to miejsce uświęca, czyni je niezwykłym. Jeśli człowiek, który przychodzi do  świątyni, otwiera się na Ducha Bożego, żyje Bogiem, niejako nabywa do swego wnętrza wielkie bogactwo. I świątynia sama w sobie może być maleńką, ubogą, starą, zniszczoną, ale taki człowiek, który w niej się modli, staje się bogaty i patrzy przez pryzmat Boży. Widzi w tym małym kościółku Boga, zachwyca się Nim, cieszy się. Uwielbia Boga i dziękuje Mu za świątynię, za możliwość przyjmowania sakramentów, za kapłanów, za życie, które Bóg mu dał. Nie patrzy na świątynię, jako na budynek zbudowany z mniej lub bardziej cennych materiałów, jako na efekt ludzkich zdolności i umiejętności. On widzi głębiej. 
Człowiek ma tę tendencję, by patrzeć zewnętrznie. Tak bardzo przesiąknięty jest zewnętrznym światem, że trudno mu widzieć głębiej, by oceniać i wartościować od strony ducha. I w związku z tym, jakże często dokonuje złej oceny, ponieważ czyni to bez poznania, bez właściwego rozumienia rzeczy. Żyje tą strona zewnętrzną, nie zagłębia się w ducha. Doświadczamy tego również i my, sami na sobie. Oceniając w sposób niewłaściwy, stajemy się często dla siebie nawzajem złym drogowskazem, niekiedy cierpieniem. 

● Gubimy drogę i innym wskazujemy tę niewłaściwą, ponieważ nie wchodzimy w głębię. 

● Każdy z nas, niestety, ma również taki posążek, zbudowany na swoją miarę, według własnych wyobrażeń, według hierarchii wartości jaką przyjął, według swych zdolności, umiejętności, doświadczenia. 

Każdy ma taki posążek. Ale jest on nietrwały i zniknie, ponieważ zakróluje Królestwo Boże. Dlatego należy starać się przenikać duchem całą rzeczywistość i patrzeć już teraz w ten sposób; już teraz to Boże Królestwo wokół siebie budować. Choć na razie wydawać się to może małym kamieniem wobec własnego ogromnego posągu - zwykłym, wcale niezbyt interesującym kamieniem, jednak ta proporcja zmieni się. A raczej zmieni się nasze rozumienie tej proporcji. Bo to tylko w oczach ludzkich jest to zwykły kamień. Tak często postrzega człowiek tu, na ziemi, to życie Boże, Świat Duchowy. Jakże często - jako coś, co jest niezrozumiałe. Tak jak w tym fragmencie - coś niezrozumiałego nieludzką ręką obaliło posąg. A jednak jako jedyne jest ono mocą, potęgą wiecznością.
Połóżmy swoje serca na Ołtarzu i poprośmy, aby Bóg 
- przeniknął ten świat, którym się otaczamy i obalił wszystkie nasze posążki; 
- aby zburzył nasze królestwo po to, aby nastało w nas Królestwo Boże; 
- abyśmy żyli Duchem, Duchem przenikali istotę każdej rzeczy i sprawy; 
- byśmy dokonywali właściwych ocen i wyborów, budując wokół siebie Królestwo Boże, którym będziemy żyć już teraz, i dzięki któremu w sposób łagodny przejdziemy przez próg śmierci. 
Ten, kto żyje jedynie materią, doświadcza niemalże szoku w chwili śmierci. Naraz dostrzega inny świat, z innego wymiaru. Prośmy więc, aby Bóg wprowadzał nas już teraz do Królestwa Ducha; by uczył nas w tym Królestwie żyć i budować. Prośmy, by nasze serca zostały usposobione do życia w Królestwie Bożym już na ziemi.
 
Modlitwa
 
Kłaniam Ci się, Jezu. Jak to dobrze, że przyszedłeś. Jak to dobrze, że mogę z Tobą spotykać się codziennie. Dzisiaj kierujesz do mnie tak poważne słowa. Pokazujesz mi, że buduję wokół siebie swoje królestwo i stawiam w nim posąg. Czynię to wszystko własnymi siłami, opierając się na tym, co ten świat proponuje. I pokazujesz mi, Jezu, że to budowanie i stawianie wokół siebie posążków, dotyczy właściwie każdej dziedziny mojego życia i każdej sprawy. Zamiast kierować się Tobą, Twoim Duchem, zamiast spojrzeć na różne moje sprawy z Twojej perspektywy, ja zajmuję się nimi po swojemu. I umacniam swoje ludzkie królestwo, i stawiam kolejny posążek. Wybacz mi, że otaczam się takimi śmieciami, nicością, tym co jest nietrwałe i nic nie warte, mając przecież możliwość wybrania Ciebie. A wydawało mi się, Jezu, że już żyję Tobą. Jednak nie. Kiedy spojrzę na swoje myśli - te zwyczajne, odnoszące się do innych, do różnych spraw, obowiązków - ileż w nich jest pychy. Wierzę we własne zdolności, umiejętności, we własny spryt i zapobiegliwość. Panie mój, a ja chcę wierzyć w Ciebie! Proszę, niech Twój Duch przeniknie moje myśli. Chcę cały zanurzyć się w Twoim Duchu i żyć w Nim, aby rozumieć istotę, sens, by poznawać głębię. Jeszcze do niedawna, Jezu, żyłem tak zewnętrznie. Dopiero od jakiegoś czasu zaczynam zauważać, że na wszystko można spojrzeć inaczej i zobaczyć Twoje życie, Twą obecność i Twojego przenikającego wszystko Ducha. I wszystko nabiera sensu, głębi. I przyjmuję wtedy, Boże, wszystko zupełnie inaczej - osoby, wydarzenia, obowiązki i trudności. Ale Ty wiesz, wystarczy tylko odwrócić wzrok i nieco oddalić się od własnej duszy, a człowieka dopada ten świat zewnętrzny i znów nim steruje, manipuluje. A robi to tak sprytnie, tak inteligentnie, że człowiek tego nawet nie zauważa i podąża za nim, pozostawiając swoją duszę i Ciebie.
Wybacz mi, Jezu, te wszystkie stawiane posągi. Wybacz mi, ze buduję ciągle takie obrzydliwości, mając do wyboru piękno. Dopomóż mi, abym zaczął dostrzegać, jaki świat wokół siebie buduję, jakie królestwo i abym potrafił przenikać duchem, rozumieć i żyć w Twoim Królestwie. Nie chodzi mi o to, abym rozumiał dlaczego. Ja chcę jedynie raz na zawsze zrozumieć i przyjąć, że wszystko stworzyłeś i podarowałeś mi z miłości i otaczasz mnie tylko miłością. I mam życie swoje przyjmować jako dar miłości. Pomóż mi żyć w Królestwie Miłości, powyrzucać wszystko, co nią nie jest i przestać opierać się na tym, co pochodzi ze świata, bo to nie jest trwałe. Pomóż mi, Jezu.
Pragnę Ci podziękować, Panie, za te dzisiejsze słowa i pouczenia; za to, co się rodzi w sercu, za światło, które pojawia się w nim. Chcę podziękować Ci za to, że uświadamiasz mi, iż obdarzasz mnie wielką łaską zrozumienia, poznania, widzenia. Rozjaśniasz moją duszę swoim światłem. Dziękuję Ci, Jezu. Czynisz wielkie rzeczy w moim sercu, tylko ja nie potrafię ich docenić. Ale są takie chwile, kiedy dajesz swoją łaskę i wtedy widzę, że wyróżniasz mnie, obdarzając tak hojnie. A potem znowu gaśnie Twoja łaska i wydaje mi się, że żyję w ciemności. Nie znam wartości tego, co mnie otacza, co wlewasz do mojego serca, w jaki sposób mnie prowadzisz. Tak wiele dajesz. Nieustannie, Boże, czynisz wszystko we mnie. Jak bardzo jest niewdzięczna moja dusza, skoro buduję swój świat. Uchroń mnie, Panie. Od tej pory nie chcę już najdrobniejszą sprawą zranić Ciebie. Nie chce niczym Ciebie zasmucać, odrzucać Twego Królestwa i Twego życia we mnie. Nie chcę już, Boże, żadnych posążków. Nie chcę żyć tym światem i iść za tym, co on proponuje. Pragnę tylko Ciebie. Nie chcę, Jezu, być powodem Twego smutku. Wolę już nie żyć niż znowu odtrącić Twoją miłość. Proszę Cię, Boże - znasz mnie, bardzo dobrze mnie znasz - daj mi siłę swoją, swoją moc, swój pokój. Daj swoje uszy i oczy. Chcę mieć to, co Twoje, nic swojego, aby żyć w Twoim świecie i kierować się tylko Tobą. O Panie, tak pragnę tego. Proszę pobłogosław mnie, aby dokonało się to we mnie.
 
Refleksja
 
Bóg przemawia do ludzkich serc i czyni to w różny sposób. Używa różnego słownictwa, różnych obrazów, daje  różne sytuacje. Każde serce jest inne i każde potrzebuje innego Bożego dotyku, by w końcu przejrzeć i otworzyć się na Boga; aby zbliżyć się do Niego tak, by mogło dokonać się prawdziwe zjednoczenie. I my mamy przedstawiane różne obrazy, otrzymujemy różne słowa. Bóg na różny sposób chce dotrzeć do każdego serca. Do każdego! W Piśmie Św. możemy zobaczyć jak Bóg w różny sposób przekazywał prawdę różnym osobom - przedstawiał przyszłość, ostrzegał, pouczał, strofował. Bóg zna ludzką psychikę, bo przecież stworzył człowieka. I Jego pouczenia kierowane wtedy do narodu wybranego i do konkretnych osób są nadal aktualne. Wówczas Bóg również kierował te słowa do ludzi o różnej psychice. W związku z tym dzisiaj też mogą one dotknąć ludzi, którzy mają podobny temperament, wyobraźnię, sposób myślenia. Dotykają tych, do których przemawiają obrazy, i tych, którzy bardziej opierają się na słowach. Stąd tak różny jest przekaz - by dotrzeć do każdej duszy. Jak bardzo Bóg musi kochać człowieka, skoro od wieków nieustannie do niego przemawia, aby choć trochę nakłonić jego serce do otwarcia się na Boga.
Błogosławię was. W Imię Ojca i Syna i Duch Świętego. 

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!