banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129619 naszym gościem.       Osób on-line: 7


Konferencja


    Czy moja dusza jest godna przyjmować Boga? (Łk 19,45-48)


    
23 listopada 2012 r.
 
    
Cieszę się, że jesteśmy razem. Cieszę się patrząc na was. Cieszę się patrząc na całą Wspólnotę. Tak wiele serc żyje tym, co dzieje się we Wspólnocie. Tak wiele serc żywo interesuje się tym, w jaki sposób Bóg prowadzi naszą Wspólnotę, czego oczekuje od nas, tworzących ją. I prawdziwie staramy się, na miarę swoich możliwości, odpowiadać na każde Boże pouczenie, wezwanie, powołanie. Cieszę się, ponieważ zaczynamy tworzyć jedno we Wspólnocie. Jako dusze najmniejsze, pochodzący z różnych stron i miejscowości, zaczynamy czuć, czym jest wspólnota, zaczynamy doświadczać jej jedności, utożsamiamy się ze Wspólnotą i z innymi duszami najmniejszymi, mimo, że przecież nie znamy się wszyscy. To początek naszej wspólnej drogi, jeszcze wiele jest do zrobienia na niej. Ale jeśli nasze dusze będą otwarte i wsłuchane w głos swego Pasterza, to prawdziwie zapanuje jedność między nami, a zbliżający się Wieczernik Ogólnopolski, zaplanowany na 1 czerwca w Czerwińsku, będzie zapewne wyrazem jedności wszystkich naszych serc. Będzie jednym wielkim wybrzmieniem miłości skierowanej ku Niebu, miłości płynącej ze wszystkich serc; miłości, która te serca połączy; jednej wielkiej ogromnej miłości serc, chociaż maleńkich, to jednak wielkich mocą Bożą, wielkich mocą Bożej miłości. A zatem należy nieustannie starać się o tę jedność, należy starać się o to, by każde serce z osobna było usposobione do tej jedności. 
A w czym tkwi ta jedność, co daje tę jedność? Dzisiejszy fragment z Ewangelii (Łk 19,45-48), choć pozornie może wydawać się nieco odległy tematycznie od tego, co mówimy, to jednak właśnie wskazuje na to, co uczyni jedno nasze dusze. Jezus w dzisiejszym fragmencie pokazuje, iż świątynia jest Domem Boga i nie można jej zaśmiecać niczym, co nie służy modlitwie, nie służy Bogu, nie służy oddawaniu Mu czci. Świątynia musi być czysta. Musi być niejako na miarę Boga. Oczywiście, uczyniona ludzką ręką będzie na miarę Boga w ludzkim pojęciu. Niemniej jednak to, co jest ludzkim wyobrażeniem, aby świątynia swoim wyglądem wielbiła Boga, oddawała Mu cześć, to człowiek powinien czynić; starać się tak czynić, aby świątynia wyglądała w ten sposób.
Jednak Jezus nie tylko myśli o świątyni – o budowli. Sam przecież mówił, iż każdy z nas jest świątynią, w której mieszka Bóg. Każdy z nas stworzony przez Boga otrzymał duszę z tym zamiarem, że tam mieszkać będzie Bóg. Zatem, skoro każdy z nas jest tą świątynią, należałoby zastanowić się, na ile moja świątynia, czyli moja dusza jest godna przyjmować Boga? Na ile jest święta, aby przyjmować Świętego? Na ile swoim wyglądem i stanem oddaje Bogu cześć i chwałę? Wszystko to, co niezgodne jest z Bożymi przykazaniami, wszystko to można przyrównać do tych kupców, kramików, do tego wszystkiego, co zgromadzili Żydzi w świątyni, a co potem tak bardzo zabolało, oburzyło Jezusa. Przecież pierwszym podstawowym przykazaniem jest przykazanie miłości Boga, drugim – miłości bliźniego. Patrząc pod tym kątem, na ile nasza dusza, na ile twoja dusza oddaje Bogu cześć? Czyli, na ile twoja dusza kocha Boga? Ta miłość ma wyrażać się w konkretach. Uczucie to nie wszystko. Zresztą, z czasem przemija. Na ile twoja postawa w życiu wyraża miłość do Boga? Na ile twoje myśli wyrażają miłość do Boga? Na ile twoje słowa są słowami miłości do Boga? Na ile twoje rozplanowanie czasu jest wyrazem miłości do Boga? Na ile twoje wykonywanie obowiązków jest wyrazem miłości do Boga? Więc wszystko, cały ty, na ile jesteś wyrazem miłości do Boga? Czy, gdy Jezus przyjdzie zastanie tam czystą, pełną światła świątynię, czy może pełną stołów, kramików, sprzedających, pełną brzęczących pieniędzy, pełną zwierząt ofiarnych? Na ile rzeczywiście twoja dusza przedstawia tę prawdziwą świątynię, w której jest miejsce dla Boga, miejsce przygotowane, w której nic nie zabiera szacunku Bogu, nic nie odejmuje Mu chwały, nic Go nie obraża, nic Go nie zasmuca, nie rani? Na ile twoje serce jest taką świątynią?
Takie pytania warto sobie zadawać przed każdą Mszą św., bo przecież podczas Eucharystii tak szczególnie gościć będzie w twojej duszy Bóg. Zstąpi do Ciebie w niebywały sposób, dokona się cud, będzie miała miejsce wielka tajemnica. Bóg przyjdzie, aby zjednoczyć się z tobą. A ty naprzeciw Niego wystawisz stoły z mnóstwem rzeczy. Może nie. Może będzie to pięknie przystrojona świątynia, pełna światła i świec palących się na ołtarzu. Ta gotowość twoja do goszczenia Boga jest bardzo ważna. Właściwie nieustannie powinieneś zastanawiać się nad tym, czy świątynia twojej duszy przedstawia obraz idealny, czy może taki, jak z dzisiejszej Ewangelii? Dlatego, że Bóg uczynił sobie mieszkanie w tobie, by mieszkać stale. Nie od czasu do czasu, ale zawsze. To niezwykłe wyróżnienie, jakie Bóg uczynił człowiekowi. Żadne inne stworzenie nie otrzymało takiego daru, nie jest tak wyróżnione. Przecież stworzeń na ziemi jest niezliczona ilość, gatunków, odmian, człowiek jeszcze nie poznał wielu. A jednak Bóg wyróżnił człowieka. Jego stworzył na swój obraz, swoje podobieństwo i w nim uczynił sobie świątynię do zamieszkania. Tak więc, Bóg pragnie żyć w tobie, nie po to, abyś zamknął Go w tej świątyni, ale po to, by uczestniczyć żywo w twoim życiu. I prawdziwie On żywo uczestniczy. Pytanie tylko, czy ty zauważasz ten Jego czynny udział w twoim życiu, czy ze swej strony pozwalasz Mu na to? Bo jakże często jest tak, że dusza bierze sprawy w swoje ręce i po prostu nie pozwala Bogu na wiele rzeczy, nie przyjmuje od Boga daru Jego uczestnictwa w życiu, Jego opieki, pomocy. Zatem nieustannie powinieneś czuwać nad stanem duszy – świątyni Boga. Nieustannie!
No tak, ale wiemy, że człowiek jest bardzo słaby i właściwie, kiedy tak dobrze się przyjrzeć, gdy Bóg udzieli tego światła duszy, to zauważysz, że ty nieustannie upadasz, a więc nieustannie twoja dusza narażona jest na ciągły brud. Świątynia twojej duszy nieustannie jest skażana. A przecież Jezus mieszka i chce, żebyś ty o tym pamiętał. Co robić? Jedynym sposobem usunięcia brudu, a więc tego skażenia, czyli tego grzechu jest zanurzenie we Krwi Baranka. Jezus jako jedyny pokonał grzech. Tylko On ma tę władzę. Tylko On ma tę moc. Zatem dobrze by było, abyś pamiętał i przy każdym upadku przynosił Jezusowi pod Krzyż swój grzech, swoją słabość, aby Bóg obmywał twoją duszę kroplą Krwi. Masz prosić o swoistą zamianę: ty Bogu dasz swój grzech, On tobie w zamian jedną kroplę Krwi. Uwierz Mi, że ta jedna kropla ma moc obmycia ciebie z całego brudu.
To przyjście do Jezusa nie może być jednorazowe. Ty masz przychodzić za każdym razem, kiedy spostrzegasz swój grzech. I to nie taki spektakularny grzech, oczywisty, widoczny na zewnątrz. Wystarczy, iż zauważysz, że twoja myśl była bez miłości. Jeszcze jej nie wprowadziłeś w czyn, ale już sama myśl, która powstała w tobie była bez miłości. Idź od razu pod Krzyż, kładź tę myśl pod Krzyż i proś o kroplę Krwi Jezusa. Kiedy chciałbyś zareagować, powstały w tobie emocje, jesteś zdenerwowany i zdajesz sobie sprawę, że twoja reakcja byłaby bez miłości, idź pod Krzyż, kładź swoje uczucia i to co chciałeś uczynić lub co  czynisz już i proś o kroplę Krwi. Za moment poczułeś może niechęć do kogoś, odpowiedziałeś może z niechęcią, zdajesz sobie z tego sprawę, idź pod Krzyż, kładź u stóp Jezusa, proś o kroplę Krwi. Za każdym razem, gdy będziesz to czynił z wiarą, z ufnością, Jezus tą jedną kroplą będzie obmywał twoją duszę i będziesz odchodził czysty. Za każdym razem świątynia twojej duszy będzie mogła gościć Boga, a każda z tych kropli Krwi Jezusa będzie stawała się bogactwem twojej duszy. Ponieważ prosiłeś o nią, czyniłeś to z wiarą, będziesz w sobie gromadził Krew Jezusa, wyraz Jego miłosierdzia. Im częściej będziesz podbiegał pod Krzyż, tym więcej będziesz miał kropli Krwi, tym będziesz bogatszy. Wydaje się to absurdalne, przecież im więcej będziesz grzeszył, tym więcej będziesz miał w sobie kropli Krwi, tym większe będzie Miłosierdzie Boże wobec ciebie. Tak naprawdę, twój grzech jest wielki, to tylko ty nie zauważasz większości swoich grzechów. Więc nie myśl o tym, ile znowu nagrzeszysz, jak bardzo zasmucisz Jezusa, prosząc o kolejne krople Krwi, tylko za każdym razem, kiedy Bóg udzieli Ci tej łaski uświadomienia sobie grzechu, upadku, słabości, ty biegnij pod Krzyż z tą ufnością i z radością, że Bóg udzieli ci kropli Krwi, swego miłosierdzia. Miej w sercu wdzięczność, że chociaż ty okazałeś się tak słaby, to Bóg odpowiada na twoją słabość z tak wielką miłością i obdarza miłosierdziem.
Ta Krew w Twoim sercu nie zniknie. Przez całe życie będziesz ją gromadził. Ona u kresu twoich dni będzie twoim bogactwem, które przedstawisz Bogu Ojcu. Jesteś człowiekiem, czyli istotą bardzo słabą. O własnych siłach nie jesteś w stanie uczynić nic dobrego. Cokolwiek czynisz dobrego, jest to Boża łaska. Dzięki Bożej pomocy możesz czynić dobro. Ale tym dobrem nie możesz się chlubić, bo jest to łaska Boga, nie twoja własność. Zatem nawet tego nie możesz przedstawić Bogu Ojcu w chwili, gdy będziesz przekraczał bramę śmierci. Pod tym względem tylko puste ręce możesz Mu pokazać. Ale Krew Jezusa możesz Bogu przedstawić, bo to będzie twój skarb. Miłosierdzie – to będzie twój skarb. I przedstawisz Bogu Ojcu nie jako twoje osiągnięcie, twój sukces, ale jako wyraz miłości Syna Bożego do ciebie, a jednocześnie jako wyraz twojej ufności w Jego miłość, w Jego miłosierdzie. I to tak wzruszy Serce Boga Ojca, zobaczy poprzez tę Krew samego Jezusa. Skoro Jezus z Krzyża już obmył ciebie, to On Ojciec może uczynić tylko jedno: z radością wziąć ciebie w objęcia, bo nosić będziesz na sobie Krew jego Syna. W oczach Ojca jest ona najcenniejsza, oznacza przecież dane życie. Oznacza śmierć, a wcześniej Mękę Jezusa, dlatego Bóg Ojciec przyjmie ciebie z otwartymi ramionami.
Wracając do dzisiejszego fragmentu z Ewangelii, jaka jest wymowa tego postępowania Jezusa? Otóż Jezus pragnie, abyś dał Bogu świątynię swojej duszy. Podaje ci sposób, w jaki to możesz czynić. A wszystko po to, aby Bóg Ojciec był uwielbiony w tobie i aby ciebie przyjął z miłością do swojego Królestwa. Czyż nie jest to wszystko wyrazem nieskończonej miłości Jezusa do ciebie, chociażby to dzisiejsze pouczenie? Rozważ je jeszcze później już sam w swoim sercu i podejmij postanowienie, aby dbać nieustannie o swoją duszę, o jej czystość. A dzisiaj na Ołtarzu połóż ją, aby została połączona z Ofiarą Jezusa, by Ofiara Jezusa obmyła Krwią twoje serce, twoją duszę i abyś mógł przyjąć Boga do czystej świątyni, pełnej światła, udekorowanej, pięknej. A to piękno i tę czystość da ci sam Jezus poprzez swoją Ofiarę.

    
Modlitwa

    
Witaj, mój Gościu! Witaj Królu! Z wielkim orszakiem z Nieba przychodzisz do nas. Poprzedzają Ciebie Twoi Święci, śpiewając hymny na Twoją cześć. Za nimi wokół Ciebie idą Aniołowie, którzy sławią Twoje Imię i powtarzają: Święty, Święty. I wchodzisz Ty. Rozstępują się wszyscy Święci i Aniołowie, rozchodzą się na boki, abyś Ty mógł wejść. Jakże jesteś piękny w królewskiej szacie z koroną. Panie mój! Jakże jesteś piękny! Witam Cię, mój Królu! Całuję Twoje stopy. Tyś moim Panem! Tyś moim Bogiem! Pragnę Ci służyć. Moje serce pragnie być Twoją świątynią, niech Ci służy. Moja dusza pragnie być Twoim mieszkaniem, chce Ci służyć. Cała należę do Ciebie, pragnę Ci służyć. Niech Twoje Imię będzie uwielbione w każdym moim słowie! Niech Twoje Imię będzie uwielbione w każdej mojej myśli! Niech każdy mój czyn wysławia Imię Pana! Bowiem uczynił mi tę łaskę, wstąpił w progi mego serca i zamieszkał we mnie, mój Bóg, mój Zbawca, mój Stworzyciel. Uwielbiać Ciebie będę Boże, wysławiać będę Twoją dobroć, rozgłaszać będę Twoją nieskończoną miłość, dziękować Ci będę za Twoje Miłosierdzie, bo to Ty dokonałeś tego. Zniżyłeś się do mnie, wyróżniłeś mnie, podniosłeś mnie do takiej godności bycia Twoją świątynią, umiłowałeś mnie. Uwielbiam Ciebie Jezu!
Pragniemy Ciebie wielbić, nasz Królu, nasz Panie! Pragniemy dziękować Ci za Twoją dobroć. Pragniemy wysławiać Twoją miłość i Twoje miłosierdzie. W sercach naszych jest wdzięczność za wszystko, za życie, które nam dałeś, za to wszystko, co się w życiu wydarza, za te wszystkie łaski, jakimi nas obdarzasz nieustannie. Pragniemy Ci dziękować za tę Wspólnotę, za wszystkie dusze w tej Wspólnocie i za Twoją obecność w niej. Pragniemy Ciebie wielbić za każde Słowo skierowane do tej Wspólnoty, za każde pouczenie. Każde jest wyrazem Twojej miłości do nas. Pragniemy Ci dziękować za to, że łączysz nasze serca, że uczysz nas kochać siebie nawzajem. Uczysz nas wpatrywać się w Ciebie i w Tobie się jednoczyć. Dziękujemy Ci za każdą łaskę, za każde Twoje błogosławieństwo, za wszystko, czego nie widzimy, a czym nas obdarzasz w tej Wspólnocie. Uwielbiamy Ciebie Boże za wielką Twoją hojność, za dobroć Twego Serca, za miłość i miłosierdzie.
W naszych sercach, Jezu, jest wielka wdzięczność. Nasze dusze śpiewają Tobie. Rozradowałeś nas swoją obecnością. Czynisz nas szczęśliwymi. Dziękujemy Ci za wszystko. Pragniemy Ciebie prosić o Twoje błogosławieństwo na dziś, na noc, na jutrzejszy dzień. Prosimy, abyś przyłożył pieczęć miłości do każdego serca, abyś upewnił w wierze i w miłości. I abyś sprawił, że serca będą trwać przy Tobie, że będą adorować Ciebie, który ukryłeś się w każdym z nas. Pobłogosław nas Jezu.

    
Warto zapamiętać!

    
Starajmy się mieć w swoim sercu obraz Jezusa przychodzącego do nas, do naszych dusz jako do świątyni; Jezusa, który idzie w przepięknym orszaku, w otoczeniu Aniołów i Świętych; Jezusa, który przychodzi do nas jako Król w pięknych szatach, w koronie. Niech ten obraz nieustannie będzie w nas. Niech nam przypomina, że nasza dusza musi być gotowa na przyjęcie takiego Gościa. A więc stale oczyszczajmy swoją duszę biegnąc do stóp Krzyża i zamieniając, dokonując tej zamiany, my dawajmy swoje słabości i grzechy a prośmy o jedną kroplę Krwi Jezusa. To wystarczy. To będzie taki swoisty rachunek sumienia czyniony na bieżąco. Nie raz na dzień, nie raz na godzinę, ale nieustannie.
Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!