banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    „Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni” (Łk 21,1-4)


    
Miłość z Bożego Serca spływa na nas niosąc ze sobą wszelkie łaski dla każdego. Bóg cały siebie daje nam. Dając Syna, dał wszystko. Syn dał całego siebie każdej duszy i udziela się jej za każdym razem podczas Eucharystii, podczas Komunii św. Daje siebie całego, daje wszystko. Bóg daje nie połowicznie, nie częściowo, ale wszystko. Jego Dar dla człowieka jest doskonały, jest pełny i chociaż nie ma sobie równego, jednak człowiek powinien naśladować Jezusa w tej relacji do Boga i  w relacji do człowieka.
Zazwyczaj rozważając czytany dzisiaj fragment Ewangelii mówiący o ubogiej wdowie ((Łk 21,1-4) pojmuje się jej ofiarę jako czysto materialną i omawia się ten fragment właśnie głównie pod względem materialnym. Mówi się o konieczności wspierania Kościoła, o tym, że każdy powinien coś dać na jego rzecz, dać coś z siebie, wspierać Kościół. My dzisiaj rozważymy ten fragment pod kątem duchowym. Co znaczy dać te dwa maleńkie, małowartościowe pieniążki? Co znaczy dać wszystko co się ma? Otóż każdy z nas zobowiązany jest do tego by wpatrywać się w Boga i naśladować Go, by słuchać przykazań i starać się je wypełniać. Każdy ma iść za Jezusem słuchając Jego nauki, starając się ją  realizować. Wzorem realizacji tej nauki jest sam Jezus, bo On pierwszy do końca wypełnił słowa swego Ojca i On pierwszy doskonale wypełnił wszystko, On pierwszy w tak niebywały sposób był czysty i święty, chociaż przybrał ciało ludzkie.
Cóż może bardzo grzeszny i bardzo słaby człowiek, który nie ma nic z tej doskonałości? Może starać się dać z siebie wszystko, aby iść śladami Jezusa. To dawanie z siebie wszystkiego jest w przypadku dusz najmniejszych naprawdę niewiele. To są te dwa grosze, te dwa pieniążki, które dała uboga wdowa; ale ona dała wszystko, co miała. I dusza najmniejsza ma dawać z siebie wszystko. Tak dla prostego przykładu: dusza najmniejsza swój wolny czas ma spędzać razem z Jezusem. Nie dzielić tego czasu na przyjemności, na telewizję, na książki, na jeszcze inne rzeczy i na czas poświęcony Bogu, ale wszystko dać Bogu, a więc każda chwila spędzona z Bogiem. To prawda, że każdy z nas jest zapracowany, każdy tego czasu ma niewiele, ale to, co jest wolnym czasem, tę niewielką cząstkę całą dać Bogu; całą, nie rozdrabniać się na inne rzeczy, inne sprawy, które nie są konieczne, nie są wymogami miłości bliźniego, nie są wynikiem, potrzebą np. miłosierdzia. A więc wszystko co jest czasem wolnym niech będzie czasem poświęconym Bogu. Zazwyczaj jest tak, że człowiek w stosunku do Boga zachowuje się jak ci pozostali ludzie z Ewangelii, którzy z tego, co zbywało dawali na ofiarę. I tak podobnie jest z nami, dajemy tylko trochę, to co zbywa. Tak naprawdę w ten sposób właściwie nie dajemy nic, bowiem nasze serca rozpraszają się na wielu różnych sprawach, nie jesteśmy cali w sprawach Bożych, ale żyjemy w świecie i nim się zajmujemy.
Dusza, która stara się wszystko oddać Bogu, próbuje żyć Bogiem. To są jej starania; to nie znaczy, że już w sposób doskonały realizuje drogę całkowitego zawierzenia, miłości, ufności, ona stara się. Różnie jej to wychodzi, ale tak, jak uboga wdowa daje wszystko co ma - swój wysiłek, swój czas, swoje zmęczenie, wszystko. Co otrzymuje w zamian? Ta uboga wdowa otrzymuje w zamian wielkie bogactwo duchowe, bowiem wyrzekając się siebie zaczyna żyć inaczej, życiem Bożym, sprawami Bożymi, nie przywiązuje się do tego, co doczesne, ale bardziej zwraca uwagę na sprawy Boże. Dusza, która daje wszystko, dając te marne dwa pieniążki, ale dając wszystko, otrzymuje o wiele więcej, jej duch, jej serce uwalnia się od doczesności, od spraw tego świata. Zyskuje wolność po to, by wzlatywać ku Niebu. Powoli Bóg uwalnia duszę z różnych więzów, które łączą ją ze światem i porywa do Nieba. Dusza staje się bogatsza, doznaje formacji, przemienia się, żyje coraz bliżej Boga, a przebywając coraz bliżej Niego, doświadczając Jego obecności uświęca się. I chociaż daje tylko dwa pieniążki, bo jej wysiłek jest na jej miarę, niewielki; jej starania są na jej miarę, niewielkie, ale ona daje wszystko, daje z siebie wszystko. Dlatego jest uwalniana od tego, co nie duchowe, co przeszkadza w zjednoczeniu z Bogiem.
Popatrzmy dzisiaj na ten fragment właśnie w ten sposób i spróbujmy zobaczyć na ile nasze życie duszy jest tym całkowitym zaangażowaniem się w sprawy Ducha; na ile dajemy rzeczywiście wszystko, a na ile pozostawiamy sobie coś, tak może na wszelki wypadek, ponieważ jest tyle różnych ciekawych rzeczy i spraw, ponieważ dobrze byłoby wiedzieć, znać, rozumieć; ponieważ inni, to i ja również. Tych tłumaczeń jest bardzo wiele. Zazwyczaj chodzi o to, że po prostu przywiązani jesteśmy do wielu  rzeczy i spraw, i trudno z nich zrezygnować. Postarajmy się dzisiaj spojrzeć na swoją duszę i na swoje życie duchowe właśnie jako na to dawanie siebie Bogu, lub też jak ta wdowa, oddawanie tego, co się ma, na rzecz świątyni. Spróbujmy zobaczyć czy jesteśmy bliżej tych bogatszych, którzy dają tyle, ile im zbywa, czy jesteśmy bliżej tej wdowy, która poświęca wszystko.
Kładąc swoje serce na ołtarzu poprośmy, aby Bóg pokazał nam jeszcze te sfery naszego życia, które pozostawiamy sobie, które nie należą do Boga, do których jesteśmy przywiązani. A widząc je spróbujmy je również składać Bogu jako naszą ofiarę. Poprośmy, abyśmy potrafili mocą łaski Bożej prawdziwie oddać wszystko i zacząć żyć Bogiem, prawdziwie Bogiem, bez wspomnianych zewnętrznych zabezpieczeń, bez zewnętrznych, dodatkowych spraw, bez wszystkiego, owszem, co po ludzku wydaje się konieczne lub też potrzebne, czym warto by było się zająć, a jednak patrząc od strony ducha jest to tylko zbędne, jest to niepotrzebny balast, który hamuje kroki duszy ku Niebu. Spróbujmy zobaczyć czy przypadkiem nie jest tak, że dajemy Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek, zostawiając sobie różne sprawy. Prośmy, abyśmy potrafili swoje życie całe oddać Bogu; każdą sferę oddać Bogu; Jemu poświecić czas, cały; jednoczyć się z Nim nieustannie. To pociąga za sobą konsekwencje, jakże często bardzo trudne, ale jeśli na ołtarzu położymy to wszystko, to Bóg tę ofiarę złączoną z Ofiarą Jezusa przyjmie, a to oznacza, że  otrzymamy wsparcie z Nieba, by realizować tę ofiarę, by powoli duchowo niejako upodabniać się do tej wdowy dającej wszystko. Niech nasze serca nie lękają się oddać wszystkiego, niech wiedzą, że zyskają o wiele,  wiele więcej, staną się bogate Bogiem.

    
Adoracja

    
O, Panie Mój! Mój Boże! Jestem tak maleńką duszą, tak bardzo słabą. Nie mam sił, ani umiejętności do modlitwy, do trwania przy Tobie. Nie mam ku temu zdolności, nie posiadam nic, co by czyniło mnie duszą mocną, stabilną w wierze, ufności, duszą, która jest mocna miłością. Nie posiadam w sobie nic z cech świętej duszy, nic oprócz jednego - ja pragnę. Pragnę Ciebie, Jezu. Pragnę nieustannie być przy Tobie, pragnę wpatrywać się w Ciebie, pragnę nasłuchiwać Twego głosu, pragnę każdą myśl kierować ku Tobie. Pragnę kochać swoich bliskich ze względu na Ciebie. Pragnę wszystko czynić z miłości do Ciebie, każdą czynność ofiarowywać Tobie. Pragnę. Pragnę trwać w akcie miłości. Pragnę, by moje oczy skierowane były wciąż w głąb mojej duszy, aby widziały Ciebie. Pragnę rezygnować ze wszystkiego, co związane jest ze światem, pragnę rezygnować z siebie, z tego co tak ludzkie, moje; a ponadto w moim sercu jest jeszcze jedno pragnienie, można by powiedzieć, że pragnienie szaleńca, pragnę kochać Ciebie miłością, jaką jeszcze nikt Ciebie nie kochał. Wiem, Jezu, że moje serce jest maleńkie, a słabości przerastają mnie, a jednak pragnę. 
Ufam, Jezu, że to Ty jesteś sprawcą tych pragnień, ufam, że to Ty dajesz mi w sercu to pragnienie miłości, bo przecież skoro jestem tak małą duszą i tak słabą, która nic nie może i nic nie potrafi, to i pragnąć nie potrafi, a w dodatku sama w sobie nie wzbudziłaby takich pragnień, więc chylę przed Tobą czoło do samej ziemi i przedstawiam Ci moje pragnienia, a w szczególności to wielkie pragnienie kochania Ciebie ogromną, nieskończoną miłością. Ufam, że przyjmujesz mnie i moje pragnienia. I wiem, i czuję, że pochylasz się nade mną, aby te pragnienia moje zaspokoić. I doświadczam w sobie, Jezu, Twojej łaski, która podnosi moje serce i napełnia je miłością.
Wybacz mi, że niewiele rozumiem z tego, co czynisz. Wybacz, że niewiele rozumiem z tego, co się dokonuje. Ty wiesz, że jestem duszą maleńką i moja maleńkość usprawiedliwia mnie przed Tobą, dlatego nie mogę docenić Twej cudownej obecności przy mnie. Nie mogę docenić Twego przyjścia do serca i tego wyróżnienia mojej duszy, kiedy pochylasz się nad nią. Czuję, Jezu, niezwykłość Twojej obecności, czuję niezwykłość zjednoczenia, którego dokonujesz. Nie potrafię jednak odpowiednio podziękować, uwielbić. Odpowiedzią, Jezu, są łzy i Ty je rozumiesz. Kocham Ciebie, Jezu! Bardzo Ciebie kocham!
Dziękujemy Ci, Jezu, za to, że jesteś tutaj; za to, że na każde zaproszenie przychodzisz do duszy; za to, że nieustannie masz otwarte ramiona, że Twoje Serce jest nieustannie otwarte. Zawsze jesteś gotowy udzielać swoich łask, zawsze obdarzasz miłosierdziem, zawsze przebaczasz. Dziękujemy Ci za Twoje miłosierdzie, dziękujemy Ci za dobroć Twojego Serca, za Twoją łagodność, za delikatność z jaką postępujesz z duszą. Dziękujemy Ci za Twoją wyrozumiałość. O, Jezu! Nie mamy słów jakimi moglibyśmy Ci dziękować i Ciebie wielbić. Zdajemy sobie sprawę, że wszystko jest zbyt małe i zbyt marne wobec Ciebie, wobec Twego piękna, wielkości i mocy. Wszystko, co nasze jest niczym. Obdarzasz nas tak wielkimi łaskami, nasze serca zaznają pokoju, nasze serca zaznają szczęścia, nasze serca zanurzają się w miłości. Jakże dobrze nam jest z Tobą, Jezu. Dziękujemy Ci, że zapragnąłeś być tu z nami cały czas. Dziękujemy Ci za  to, że uczyniłeś to miejsce swoim Domem. Dziękujemy Ci, że możemy Ciebie odwiedzać, że możemy siadać przy Tobie, patrzeć i słuchać. Dziękujemy Ci, że tutaj czujemy się tak dobrze. To Twoja miłość to sprawia. Pragniemy zawsze tutaj przychodzić, ze wszystkich stron. Pragniemy przychodzić do Ciebie stęsknieni. Chcemy codziennie być u Ciebie; chcemy codziennie siadać i przebywać w promieniach Twojej miłości. Chcemy, Jezu!
Teraz, kiedy jesteś tak blisko, kiedy każde serce ująłeś w swoje dłonie, zjednoczyłeś ze swoim Sercem, teraz te pragnienia są w nas bardzo gorące, mocne, ale znamy na tyle siebie, iż wiemy, że gdy wrócimy do domów, do różnych spraw, do codzienności, to pragnienia nasze ostygną, nasze serca nie będą już tak gorące, a w nasze umysły będą wdzierać się różne wątpliwości. Potrzebujemy Ciebie cały czas, Jezu, abyś Ty w nas podtrzymywał pragnienia i abyś  nasze serca stale pobudzał miłością. Prosimy Ciebie, abyś błogosławił nam, abyś wraz z tym błogosławieństwem każdemu z nas udzielił mocy trwania, mocy pragnień i tej miłości, która będzie rozpalać nasze serca. Zamknij oczy nasze na świat zewnętrzny, a otwórz je na świat Ducha. Pomóż nam stale wpatrywać się w Ciebie w naszej duszy. Pomóż nam cieszyć się Twoją obecnością w nas. Przecież jesteś! Do tego wszystkiego potrzebujemy Ciebie, Jezu, Twego błogosławieństwa. Bez Ciebie nie znaczymy nic, nie mamy sił, nic nie potrafimy. Prosimy Ciebie, pobłogosław nas, Jezu!

    
Warto zapamiętać!

    
Życie w zjednoczeniu z Bogiem jest czymś najpiękniejszym, co może przydarzyć się duszy. Warto poświęcić temu wszystko. Cokolwiek byśmy poświęcili, zyskamy nieskończenie więcej, nawet nie ma porównania. To, co oddaje dusza jest niczym, jest śmieciem, a w zamian za to zyskuje Niebo, Boga, życie Boże w niej. To zadziwiające, że dusze jeszcze zastanawiają się, mają mnóstwo argumentów, które odwodzą je od poświęcenia się Bogu, od oddania wszystkiego Bogu. Jak małe jest zrozumienie wśród dusz, czym jest życie z Bogiem; jak mała jest świadomość tego, czym Bóg obdarza duszę, która otwiera się na Jego obecność, która Go przyjmuje. Jak biedne są te dusze, które wybierają śmieci. Wiem, jak trudno duszy jest rezygnować, bo dusza jest słaba, ale możemy prosić o pomoc. Mamy przecież Anioła Stróża, mamy przecież Maryję, mamy Świętych, mamy Aniołów, mamy dusze czyśćcowe. Prośmy o pomoc, o wstawiennictwo. Prośmy. To wszystko przecież Bóg nam daje, byśmy mieli pomoc. Starajmy się każdego dnia, robiąc rachunek sumienia wieczorem pomyśleć na ile było się tą wdową, a na ile osobą bogatą, która wrzuciła tylko tyle, ile zbywało jej. Błogosławię was – W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!