banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130259 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono” (Łk 21,5-11)


    
Słowa dzisiejszej Ewangelii (Łk 21,5-11) odnoszą się częściowo do czasów, które nastały niedługo po Zmartwychwstaniu Chrystusa, a częściowo do czasów, które dopiero nadejdą. Człowiek zawsze interesuje się przyszłością, stara się dociec, jaka ona będzie. Chciałby się zabezpieczyć na przyszłość, chciałby wiedzieć, aby lepiej się przygotować. To dziwne. Z jednej strony chce wiedzieć, aby się przygotować, z drugiej zaś strony, gdy ma jasno powiedziane, nie bierze jednak poważnie słów, które wypowiada do niego Bóg. Zwraca uwagę na sensacyjne doniesienia, na dochodzące do niego wiadomości z różnych stron świata, przejmuje się i denerwuje tym, co sam przeczyta, usłyszy, zobaczy, chociażby w mediach. A Słowo Boga, które jest tak klarowne, tak czytelne, tak jasne i proste, zostaje przez niego odrzucone. Człowiek szuka przyszłości u wróżek, u jasnowidzów, u innych osób, które twierdzą, że tę przyszłość znają, a nie kieruje się do Tego, który jako jedyny ma władzę nad czasem, nad historią, nad biegiem zdarzeń. Dziwny jest człowiek, a jego zachowanie świadczy jedynie o tym, jak bardzo jest mały i słaby, jak bardzo błądzi.
W wielu miejscach Pisma św. Bóg mówi o przyszłości. Jednak Jego Słowa mówiące o przyszłości zwracają szczególną uwagę na duszę ludzką i jej przygotowanie do zapowiadanej przyszłości, w mniejszym zaś stopniu na to, co będzie znakiem zewnętrznym nadchodzącego czasu. Owszem i te wiadomości się pojawiają. Ale gdybyśmy policzyli, ile razy sam Jezus mówi o przygotowaniu duszy, o nastawieniu serca, a ile razy mówi o przyszłości i czasach ostatecznych, byśmy się zdziwili. Dlaczego zatem, choć tak wiele słów wypowiada na temat przygotowania serca i duszy, o wiele mniej na temat samych znaków czasów ostatecznych, dlaczego człowiek szuka tylko tego, co zewnętrzne, nie zajmując się tym, co ma być przygotowaniem się do czasów ostatecznych? Dlaczego człowiek nie zajmuje się tym, co istotne?
Teraz dzieje się podobnie. Z różnych stron możemy usłyszeć o nadchodzącym końcu świata. Wiele już dat tego końca było podawanych. Podawano wiele różnych możliwości, w jaki sposób ten koniec świata nastąpi. Różne sekty i kultury zapowiadały koniec świata i człowiek przejmuje się zewnętrznymi jego oznakami. Bardzo wiele osób teraz również przygotowuje się do końca świata. Czynią to w sposób zewnętrzny. Nie myślą o duszy, nie myślą o sercu. Ich postawa to przede wszystkim przygotowanie się na jakąś apokalipsę klimatyczną, związaną ze zjawiskami przyrody. Myślą, że gdy przygotują dobrze swój dom, zapasy, to przeżyją koniec świata. Śmieszny jest to sposób myślenia, gdyż „koniec świata” oznacza koniec świata. I nikt nie przeżyje tego końca w sposób taki, jaki człowiek to sobie wyobraża, a więc jego życie nie będzie takie, jakim jest teraz. Koniec oznacza koniec wszystkiego i rozpoczęcie zupełnie innego. Zatem nie przeżyje ani ten, który sobie przygotowuje ziemiankę i zapasy pokarmów; nie przeżyje ten, który buduje sobie schrony; nie przeżyje ten, który sobie tworzy jakieś kapsuły, dzięki którym wydaje mu się, że przeżyje zmiany i będzie mógł żyć w kosmosie, bo „koniec” oznacza koniec. Ten świat przestanie istnieć. A więc przestanie istnieć ziemia w tej formie, jaką teraz widzimy, przestanie istnieć dom i ta ziemianka, i ten bunkier, przestanie istnieć i ten pojazd kosmiczny. I ta rakieta i na nic się zda cały strój kosmonauty, dzięki któremu wydaje się niektórym, iż przeżyją w kosmosie, gdzieś w oddaleniu od ziemi ten koniec świata. Bo „koniec” oznacza koniec wszystkiego, koniec materii, a panowanie ducha. A więc życie człowieka zmieni się diametralnie. To jego duch będzie żył, jego dusza. Przemieniony zupełnie będzie żyć w innej rzeczywistości, w innym wymiarze. Otworzy się przed nim świat, którego do tej pory nie widzi oczami, bo jest ślepy i nie może słyszeć, bo jest głuchy. Zatem przygotować się należy duchowo, przygotować swoją duszę, bo to ona będzie żyć w tym nowym świecie i to dzięki niej będziemy istnieć w tym nowym świecie.
To prawda, że najpierw Bóg zapowiada różne znaki, które poprzedzą koniec świata. I człowiek dopatruje się, chociażby współcześnie w różnych wydarzeniach właśnie tych znaków. Rzeczywiście, to co się wydarza, co się dzieje jest zapowiedzią nadchodzącego czasu. Jednak błędnym jest myślenie człowieka, który przygotowuje się od strony materialnej. Człowiek współczesny z jednej strony swoim codziennym życiem zaprzecza istnieniu ducha. Z drugiej strony jego dusza daje o sobie znać i człowiek niejako głodny jest spraw duchowych. W związku z tym, mimo, że zaprzecza istnieniu ducha i świata duchowego, szuka tego świata. Sięga nie tam, gdzie trzeba. Wielu ludzi pogrąża się w świecie demonicznym. Bardzo dużo dusz jest owładniętych szatanem. Bardzo wiele nieświadomie otworzyło się na jego świat. Wiele jest dusz, które świadomie oddały się we władanie złego ducha. Korzystając z jego mocy, wydawałoby się, odnoszą sukces w pojęciu ludzkim. Niestety koniec ich jest straszny. Ilość dusz, które oddały się pod władanie szatana jest bardzo duża. Przerazilibyśmy się, gdybyśmy wiedzieli, ile jest takich dusz. Jak wiele takich dusz jest w naszym kraju.
Czasy współczesne to czasy zadziwiających przeciwieństw. Z jednej strony zaprzecza się istnieniu Boga i świata duchowego, z drugiej – wiele dusz oddaje się pod władzę szatana, świadomie bądź nieświadomie korzystając z jego mocy. Większość dusz nie rozumiejąc, czym jest nadchodzący czas, przygotowuje się do niego jedynie pod względem materialnym. Dusze żyją w dziwnym obłędzie. Nie dostrzegają same w sobie tych sprzeczności, targane są różnymi niepokojami i tak naprawdę nie wiedzą, w którą stronę mają się zwrócić i gdzie szukać poczucia bezpieczeństwa, gdzie znaleźć pokój? Współcześnie nie da się zamknąć uszu na nadchodzące wieści o różnych znakach, o różnych wydarzeniach, które zapowiadają przyszłość, zapowiadają coś, czego człowiek się obawia. Jeśli dusza nie jest zjednoczona z Bogiem, jeśli dusza nie widzi swego sensu istnienia w Bogu, jeśli Bóg nie jest jej celem, wtedy człowiek taki nie potrafi zrozumieć, czym jest to, co nadchodzi. Nie potrafi odpowiednio się do tego ustosunkować i przygotowywać. Chwyta się różnych wiadomości, sięga do różnych zapowiedzi, targany wewnętrznymi niepokojami, nie potrafi odpowiednio przygotować się. Tylko dusza, której sensem istnienia jest Bóg, tylko dusza, która żyje Bogiem, a jej wiara jest głęboka, tylko taka dusza może zrozumieć, czym jest zapowiadany koniec świata, tylko taka dusza może zrozumieć, w jaki sposób się do tego przygotować i tylko ona rozumie, co jest tą istotą przygotowania. I tylko ona jest w stanie przerwać ten pęd przygotowań materialnych, zrezygnować z nich. Bowiem nawet dusze, które wydaje się, że wierzą w istnienie Boga, nawet takie dusze nie żyjąc w bliskości Bożej dają się ponieść temu nurtowi niepokojów, strachu i niewłaściwych przygotowań. Te dusze czują się często bardzo zagubione i bardzo się lękają. Dusza musi żyć Bogiem, musi do głębi swego jestestwa trwać w Bogu, by rozumieć, by przeżywać tak, jak Bóg pragnie, aby ona przeżywała ten czas i te przygotowania. Nie należy ulegać emocjom, szukać kolejnych wiadomości, nasłuchiwać z różnych stron kolejnych wieści i ulegać różnym trendom i modom. Ale trwać przed Bogiem napełniając się Jego miłością, napełniając się wiarą i pokojem, poświęcając Bogu wszystko, oddając stopniowo wszystkie sfery życia, by z czasem prawdziwie cała istota należała do Boga. W ten sposób człowiek przygotowany będzie do tego ostatecznego czasu. W ten sposób przygotowywali się Święci i w ten sposób każda dusza powinna przygotowywać się, aby przekroczyć próg śmierci. I w ten sposób dusza ma przygotowywać się do końca świata. Natomiast, kiedy koniec świata nastąpi, tego nie wie nikt. A więc nie należy ulegać różnym wiadomościom, głoszącym termin końca świata.
Dzisiaj połóżmy na Ołtarzu swoje serca w tym celu, aby Ofiara Jezusa obmyła nas z tych wszystkich lęków, niepokojów, z tej niewiary, z tego fałszywego rozumienia, czym jest koniec świata. Niech Ofiara Chrystusa uczyni nasze serca czystymi i otwartymi na Bożą prawdę, Boże Słowo, abyśmy więcej już nie zajmowali się tym, co jest nieistotne, co niesie świat, a co jest fałszem i kłamstwem. Byśmy natomiast napełniali się prawdą, abyśmy ją rozumieli, abyśmy nią żyli i z czasem mogli połączyć się z Bogiem, który jest pełnią prawdy.

    
Adoracja

    
Jezu! Moja Miłości! Ty jesteś Dawcą pokoju. Ty przynosisz pokój, Ty przynosisz duszy odpoczniecie. Ty sprawiasz, że dusza przy Tobie czuje się bezpiecznie i żadne lęki, żadne obawy nie dotykają jej. Ty sprawiasz, że dusza chroniona jest przed wszystkim, co jest złe. Przy Tobie tylko dobro, przy Tobie tylko miłość, przy Tobie pokój. Pragniemy Jezu trwać przy Tobie, aby pokój gościł w naszych duszach. Pragniemy trwać przy Tobie, aby Twoja moc owładnęła naszymi duszami. Pragniemy trwać przy Tobie, aby Twoje Słowo było w nas żywe i aby ono nami kierowało. Pragniemy trwać przy Tobie, aby Twoja moc nas chroniła, aby Twoja prawda w nas żyła. Pragniemy trwać przy Tobie, aby nasze życie było, prawdziwym życiem a nie ułudą. Pragniemy Jezu trwać przy Tobie, abyś Ty był Panem naszego życia, abyś Ty był Królem naszym, aby Twoja rzeczywistość stawała się naszą rzeczywistością. Abyśmy byli formowani, aby dusze doznawały przeobrażenia, abyśmy mogli przejść do innego świata, Twojego świata. By świat, w którym żyjemy i spostrzegamy zmysłami nie władał nami, aby nam nie zasłaniał Ciebie, aby nam nie zasłaniał prawdy. Abyśmy mogli patrzeć i widzieć prawdę. Abyśmy nie ulegali złudzeniom, ale widzieli zawsze Ciebie, Twój świat, rzeczywistość ducha, abyśmy zawsze widzieli prawdę.
Wielbimy Ciebie Jezu! Chociaż nie potrafimy się modlić, to jednak z serca płynie to pragnienie, aby Ciebie uwielbiać; z serca płynie to pragnienie, aby Ciebie wysławiać, aby Ci dziękować. W sercu pojawia się pragnienie miłowania Ciebie. W sercu, Panie nasz, w sercu jest wszystko to, co budzisz w nas. Twoja obecność w nas budzi. Sami nie potrafimy niczego. Nie bylibyśmy w stanie sami w sobie wzbudzić takich pragnień i takich odczuć. Dziękujemy Ci za to. To dowód, że jesteś w nas. To pragnienie modlitwy, adoracji, uwielbienia, pragnienie zbliżenia się do Ciebie, wtulenia się w Twoje ramiona, to pragnienie, aby trwać, aby zanurzyć się w Twojej miłości, ta Twoja obecność – to dowód, że jesteś w nas. Więc wielbimy Ciebie Jezu, tak jak potrafimy. Wielbimy Ciebie pieśnią, całym sercem, całą duszą. Uwielbiamy Ciebie Jezu!
O Panie nasz! Zawsze przychodzi ta chwila, kiedy, choć jesteśmy tutaj i pragnęlibyśmy być do końca, pozostać na zawsze, to jednak obowiązki wzywają nas. Ale uczysz nas, że wcale nie musimy się rozstawać, że możemy razem z Tobą żyć i wypełniać swoje obowiązki, swoje powołanie. Więc prosimy Ciebie, abyś pomagał nam w tym, abyś nas utwierdzał, abyś sprawiał, że będziemy wierzyć, że jesteś w każdym z nas, w każdej duszy. Abyś nam przypominał o sobie. Prosimy Ciebie, abyś sprawiał, że nasze myśli będą do Ciebie dążyć, że w sercu będzie obraz Twój, Twego Krzyża; obraz Ciebie, ukrytego w Hostii. Prosimy, abyś poprzez swoje błogosławieństwo umocnił w nas swój obraz. Prosimy, pobłogosław nas Jezu.

    
Warto zapamiętać!

    
Najświętsza Dziewica, Maryja bardzo nas kocha. Ona jest z nami. My jesteśmy Jej. Bóg dał Maryi nas pod opiekę. I Ona z wielką czułością pochyla się nad każdym z nas, z wielką czułością zagląda do serc, z wielką czułością opiekuję się każdą duszą. Każdej pragnie dać łaskę pokoju, każdą pragnie poprowadzić ku światłu, ku prawdzie. Pragnie, by każda dusza żyła tylko prawdą, by nie zwracała uwagi na kłamstwo, na fałsz, na rzeczy, które są niepotrzebne, które przemijają, które są ułudą, fałszem. Pamiętajmy, że Matka daje swoim dzieciom to, co dobre, bo pragnie dobra dla swoich dzieci, pragnie ich szczęścia. A to, co niepotrzebne, to, co przeszkadza, to, co może dziecko sprowadzić na złą drogę, to Matka zabiera. Przestrzega przed tym, to Matka wyjmuje z rąk swojego dziecka, a daje to, co jest dobrem. Więc z ufnością powierzajmy Maryi siebie, swoje życie, swoją codzienność, swoich bliskich, swoje myśli i swoje obawy i pozwólmy, Ona tym wszystkim się zajmie. Bardzo nas kocha, jako swoje dzieci i nas błogosławi  – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!