banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130259 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    Dusze maleńkie niech obejmą miłością bolejące Boże Serce


    
Jesteśmy Wspólnotą, która żyje miłością, dla której miłość Boża jest całym sensem istnienia; Wspólnotą, która coraz bardziej wchodzi w głąb rozumienia tajemnicy Boga; a tą tajemnicą, tą głębią jest miłość. Bóg pozwala poznawać nam tajniki swojego Serca. Na to powołał dusze maleńkie, aby poznając, same kochały i stawały się miłością, aby niejako stawały się przedłużeniem Bożego Serca tutaj na ziemi. Zatem wszystko, co zajmuje Boże Serce powinno też zajmować dusze maleńkie, a radość Bożego Serca powinna być radością dusz maleńkich, smutek zaś smutkiem dusz maleńkich. 
Bóg doświadcza odrzucenia. Człowiek odrzuca Bożą miłość. Czyni to nie tylko biernie, a więc po prostu nie słuchając Boga, nie uczestnicząc w życiu Kościoła; człowiek atakuje Boga atakując Kościół i wszystko, co w nim. Można by rozważać wszystkie działania ludzkie, które wymierzone są przeciwko Bogu, można by wyliczać, co takiego człowiek czyni, jednak we wszystkich tych działaniach istotą jest nienawiść do Boga. Jezus powiedział, że uczeń nie będzie nad mistrza, a cokolwiek Jezusowi uczynili, czynić będą i nam. A więc Jezus powiedział, że Kościół doznawać będzie tej nienawiści i odrzucenia od wielu dusz, ponieważ tak naprawdę człowiek w ten sposób okazuje nienawiść Bogu i odrzucenie Boga. Aby okazać swoją niechęć Bogu czyni to wobec tego, co odnajduje jako Boży znak, jako obecność Bożą. Będzie to czynić wobec tych, którzy świadczą, iż w Boga wierzą.
I tych ataków Kościół doznaje bardzo dużo. Przez wieki ta nienawiść przechodzi falami, zwiększa się, przechodzi wręcz do apogeum i znów się zmniejsza; a potem znowu przychodzi następna fala i znowu prześladowania. Teraz też Kościół przeżywa czas prześladowań. I to ogromnych prześladowań. Teraz Bóg doświadcza ogromnej nienawiści, odrzucenia Jego miłości. Wszystkie te ataki, jakie doświadcza Kościół, doświadczają kapłani, doświadcza Papież, doświadczają instytucje kościelne, stowarzyszenia. Wszystko to, czego doświadcza teraz Kościół, jest wymierzone w samego Boga. Wszystko to jest odrzuceniem Bożej miłości.
Diabeł w sposób bardzo misterny i perfidny oplata swoją pajęczą siecią nienawiści wszystkie dusze, od najmłodszych i najmniejszych począwszy. Wszedł w różne dziedziny życia i pozbawił człowieka Dekalogu. Człowiek zrezygnował z Dziesięciorga Przykazań, postanowił kierować się zasadami ludzkimi, odrzucając prawo Boże. Przez to w jego sercu nie ma miłości. Aby móc zbliżać się do Boga w sercu musi być choć odrobina miłości, a ta bierze się z przyjętych w jakimś momencie życia przykazań Bożych. Jeśli tych przykazań nie ma, jeśli człowiek w którymś momencie życia nie utożsamił się z Bożymi przykazaniami, nie przyjął wartości Bożych, nie ma w sobie miłości, kieruje się jedynie ludzkimi zasadami. Niestety brak odwoływania się do Boga sprawia, że te ludzkie zasady są bardzo chwiejne i niestabilne; dostosowywane do ludzkich potrzeb, zapatrywań, ludzkich przekonań, do pragnień - niosą zniszczenie. W ten sposób diabeł posługuje się człowiekiem, aby niszczyć wszystko, co jest Boże, co pochodzi od Boga, co jest konsekwencją przyjęcia Bożej miłości, co jest symbolem Bożym, co jest miejscem Bożym. Wszystko to, co do Boga należy jest atakowane, by zostało zniszczone. Im znaczniejszy Boży symbol, im znaczniejsze miejsce Bożego przebywania, tym silniejszy atak, tym sprytniejsze działania szatana, by zniszczyć, by zburzyć, by sprofanować, ośmieszyć, by zmniejszyć znaczenie osoby, miejsca, znaku należącego do Boga.
Maleńkie dusze zjednoczone z Bożym Sercem, żyjące Bożą miłością, nieustannie trwające przy Bożym Sercu, adorujące Krzyż, Rany Jezusa, Jego Zdroje Miłosierne, wierne Bogu w swoich sercach doświadczają Bożych radości i Bożych smutków. I gdy Bóg jest odrzucany, gdy kierowana jest nienawiść ku Bogu, dusze maleńkie powinny w swoich sercach doświadczać cierpienia, tak jak tego cierpienia doświadcza Bóg i Jego Serce. I w sposób szczególny powinny współcierpieć z Bogiem, a swoją miłością powinny zalewać Boże Rany, jakie powstają po tych atakach. Dusze maleńkie powinny otworzyć swoje serce, by nieustannie wylewać swoją miłość taką, na jaką je stać, by adorować rany Bożego Serca, by wynagradzać Bożemu Sercu wszystkie ataki, cierpienie i ból, by swoimi łzami zalewać każdą ranę i opatrywać je, by swoją czułością i delikatnością je zabliźniać. Jeśli dusza maleńka nawet nie doświadcza takiego bólu, jednak kocha Boga i pragnie być w Jego bliskości, czuje się maleńką, niech aktem woli przed Bogiem trwa z miłością; niech aktem woli całą swoją miłością obejmuje Boże Serce; niech aktem woli wylewa łzy na Jego rany i aktem woli stara się wynagradzać Bogu zadawane cierpienie.
To, co się stało kilka dni temu jest wymierzone przeciwko Bogu. To prawda, atak poszedł na wizerunek Matki Najświętszej, ale to Bóg jest znienawidzony przez wiele dusz. Człowiek podniósł rękę na Boga! Uczynił rzecz straszną! Nie do końca świadomy, jak strasznego czynu się dopuścił. To nie jest jednostkowy czyn. Choć kraj nasz nazywa siebie katolickim, to jednak jest w nim wiele dusz, które zioną nienawiścią do wszystkiego co Boże. I te dusze od pewnego czasu w sposób jawny starają się zniszczyć Kościół; Kościół, czyli wszystkich i wszystko to co kryje się pod tą nazwą. Ich ataki są coraz bardziej śmiałe, bezczelne, nie kryją się już ze swymi zamiarami, jawnie ogłaszają swoje zdanie i swoje zamiary. I posuwać się będą coraz dalej. I ludzie wierzący patrzeć będą w zdumieniu, że do takich czynów może się posunąć drugi człowiek. Białe zostanie nazwane czarnym, a czarne białym. I wypierać się będą prawdziwych swoich intencji, a pod płaszczykiem prawdy, tolerancji i obrony praw czynić będą bezprawie, aby niszczyć, aby w ludzkich sercach zniszczyć Boże życie; aby w żadnym sercu nie powstała myśl Boża, bowiem ona jest wolna; aby każdy człowiek stał się niewolnikiem, posłusznym tym, którzy pragną władać innymi.
Stale dochodzi do profanacji, ataków. W różny sposób, w różnym zakresie doświadcza tego Kościół. I nikt nie staje w obronie tych, którzy są atakowani, bo jeszcze świat nie rozumie tych ataków. Słowo, pojęcia nabierają tak różnych znaczeń, że dusze pogubiły się w tym, co jest prawdą, w tym, co jest czystą intencją. Serce Matki Bożej boleje nad tym, co się stało, przede wszystkim dlatego, że w tym wizerunku człowiek wyraził nienawiść do Boga; odrzucił jeszcze raz Jego miłość. Jeszcze raz wbił w Serce Boże sztylet nienawiści, jeszcze raz przybił swoją nienawiścią Jezusa do Krzyża. Dusze maleńkie niech obejmą miłością Boże Serce i niech całe aktem woli przemienią się w miłość, w tej miłości niech trwają pod Krzyżem. W tej miłości niech trwają przy Bożym Sercu. Niech adorują całą Trójcę Świętą, przepraszając za to odrzucenie miłości Bożej, za nienawiść, za podniesioną rękę na Boga. Niech modlą się, aby Kościół wyszedł zwycięsko z tego piekielnego czasu panowania szatana. Niech dusze maleńkie modlą się za Papieża i kapłanów. Kapłani szczególnie potrzebują modlitwy, bowiem atak największy idzie na nich. Od stanu kapłaństwa, od stanu ich serc zależy stan Kościoła. A więc dusze maleńkie mają bardzo ważne zadanie – być miłością. A miłość pokieruje naszymi sercami, da zrozumienie, będziemy wiedzieć co czynić i jak. I ta miłość pocieszy Boże Serce; ta miłość wzmocni kapłanów; ta miłość będzie obroną dla Kościoła; ta miłość da Kościołowi zwycięstwo. Swoje serca połóżmy na ołtarzu, niech to będzie nasza ofiara, połączona z Ofiarą Jezusa. Tym razem po prostu starajmy się kochać i wraz z Jezusem dokonać tej ofiary, razem z Jezusem umrzeć, by zwyciężyła miłość i przebłagać Boga, by ratował dusze.

    
Adoracja (nabożeństwo ekspiacyjne)

    
Panie mój! Padam do stóp Twoich, aby ucałować Twoje Rany, aby wyznać Ci, że Cię bardzo kocham. Tyś moim Królem, Tyś Bogiem, Jedynym Panem, Jezu mój!

    
Pragnę Cię przepraszać za wielkie cierpienie, jakiego doznajesz. Pragnę Cię przepraszać za zło, które chciało Ciebie zniszczyć. Wybacz nam! Wybacz każdej duszy najmniejszej, bo zabrakło w naszych sercach miłości. A każdy brak miłości odbija się echem w całym Kościele. Każde słowo bez miłości, każda myśl i czyn, wszystko procentowało w Kościele brakiem miłości. Dlatego też to, co się stało, stało się w jakimś stopniu również i z naszej przyczyny, bo gdyby dusze kochały Ciebie, gdyby żyły z Tobą w doskonałej jedności, gdyby realizowały swoje powołanie, gdyby słuchały, szły za Twoim głosem, wtedy kwitłaby miłość. Wtedy miłość serc najmniejszych wylewałaby się na inne serca zarażając je miłością. I ta miłość stanęłaby murem wokół Kościoła, stanęłaby murem wokół Twojego Krzyża, wokół znaków Twojej obecności w Kościele, znaków Twojej miłości. I nikt nie odważyłby się podnieść ręki na Ciebie, w wielu sercach nawet taka myśl by nie powstała. Wybacz nam Jezu ten brak miłości! Wybacz nam Jezu!

    
Wybacz nam Jezu, że w naszych sercach zabrakło miłości do naszych bliskich. Za to, że nie potrafiliśmy okazać cierpliwości; za to, że nasze odpowiedzi były pozbawione miłości; za to, że nie potrafiliśmy wyjść do naszych bliskich z miłością. Wybacz nam Jezu! Za to, że patrzyliśmy na innych podejrzliwie; za to, że w naszych głowach powstawały myśli złe o bliźnich; za to, że nie potrafiliśmy myśleć o nich z miłością, źle odczytywaliśmy ich intencje, bez miłości. Wybacz nam, że zabrakło miłości w każdych momentach, gdzie stykaliśmy się z drugim człowiekiem. Wybacz nam za każdy podniesiony głos, za każde jadowite słowo. Wybacz nam za czyny, które były bez miłości. Wybacz nam to, czegośmy nie zrobili, bo zabrakło nam miłości. Wybacz nam wszystkie niewypowiedziane słowa, bo zabrakło miłości. Wybacz, wybacz wszystko, co było wynikiem braku miłości w naszych sercach.

    
Chylimy czoła do samej ziemi i całujemy Twoje stopy Jezu, błagając Ciebie, prosząc o Twoje Miłosierdzie. Klęcząc u stóp Twoich, u stóp Twego Serca przebitego nienawiścią, pragniemy Ciebie przepraszać za nasz brak miłości w stosunku do tych, którzy nam tej miłości też nie okazywali. Przepraszamy Ciebie za brak miłości do rządzących, do wszystkich osób z życia politycznego, gospodarczego kraju, których nie potrafiliśmy kochać. Przepraszamy Ciebie za wszystkie dyskusje, za wszystkie myśli, które drążyły nasze umysły, a które były bez miłości. Przepraszamy Ciebie za to, że w naszym kraju jest tak dużo sporów i kłótni; za to, że ukrywa się prawdę; za to, że tej prawdy nie chce się słyszeć. Przepraszamy Ciebie za wszystkie przestępstwa, przepraszamy Ciebie za wszystkie zbrodnie i za tę największą w ostatnich czasach. Przepraszamy Ciebie za to ukrywanie prawdy, za to nie przyznawanie się do winy. Przepraszamy Ciebie za to, co jest w naszych sercach w stosunku do wielu osób z życia publicznego, za to, że nie potrafimy ich kochać. Przepraszamy Ciebie za brak przebaczenia w naszych sercach, za pojawiającą się złość, nienawiść. Przepraszamy Ciebie za każde słowo rzucone o nich lub do nich, słowo bez miłości.

    
Przepraszamy Ciebie za to, że nie broniliśmy Ciebie, gdy obrażano Ciebie w Twoich wizerunkach, we wszystkich znakach Twojej obecności, we wszystkich znakach Twojej miłości. Przepraszamy Ciebie, że w swoim środowisku nie potrafiliśmy stanąć po stronie prawdy, nie byliśmy czytelni i klarowni w swoich postawach, wyznaniach; nie potrafiliśmy przyznać się do Ciebie, nie potrafiliśmy Ciebie bronić; za to, że był w nas lęk, wahanie, wątpliwość. Przepraszamy Ciebie za to, że w naszych sercach my jesteśmy ważniejsi od Ciebie, dlatego to, co czynimy, czynimy ze względu na siebie. Przepraszamy Ciebie za każdą zdradę w związku z tym, za wszystko. Bowiem wszystko to, co w nas i poprzez nas było wyrazem braku miłości uderzało w Kościół, wszystko to uderzało w Ciebie, wszystko to niejako starało się burzyć Kościół, przyczyniało się do zwycięstwa zła. Przepraszamy Ciebie Boże, Trójco Święta, Jedyny Boże!

    
Przepraszamy Ciebie Boże za wielkie zniewagi, za wielką obrazę, za nienawiść skierowaną bezpośrednio do Ciebie w najcudowniejszym, najwspanialszym znaku Twojej Obecności, w Twoim Ciele i Krwi Twojej; za wszystkie czyny nienawiści wymierzone przeciwko Twemu Ciału i Krwi. Przepraszamy Ciebie! Przepraszamy Ciebie za to, że to my byliśmy przyczyną tego ataku nienawiści, ponieważ jakże często przyjmowaliśmy Ciebie sercami niegodnymi. Jakże często przyjmując Ciebie, nie kochaliśmy, przyjmując Ciebie myśleliśmy o czymś innym, obrażaliśmy Ciebie, zasmucaliśmy. Przepraszamy Ciebie za wszystkich tych, którzy w sposób niegodny Ciebie przyjmują, którzy przyjmując grzeszą, bo ich serca nie są czyste, bo ich intencje nie są czyste. Przepraszamy Ciebie za każde serce, które nie stara się zrozumieć, Kim jest Komunia św. Przepraszamy Ciebie za każdą duszę, która tak do końca nie wierzy w Twoją żywą obecność w Twoim Ciele i Krwi na Ołtarzu. Przepraszamy Ciebie, bowiem codziennie doznajesz bólu i cierpisz z powodu braku miłości tych, którzy Ciebie przyjmują, bo codziennie schodzisz między ciernie, a nie do pałacu. Przepraszamy Ciebie, bo również i my przyczyniliśmy się do tego, że w duszach brak wiary w Twoją cudowną Postać Eucharystyczną. Przepraszamy Ciebie Boże!

    
Przepraszamy Ciebie Jezu za nienawiść wymierzoną w Krzyż i za wszystkie czyny nienawiści skierowane na Krzyż, za wszystkie słowa i myśli. Przepraszamy Ciebie za to, że w naszych sercach zabrakło miłości i przez to ta nienawiść. Przepraszamy, że i my przyczyniliśmy się do Twoich wielkich cierpień na Krzyżu i przyczyniamy się nadal brakiem miłości. Przepraszamy Ciebie za każde cierpienie, każdy ból, za wszystko, co jest powodem niewypowiedzianych Twoich mąk; za to, że Twoja agonia tak długo trwa. Przepraszamy Ciebie!

    
Przepraszamy Ciebie Boże za serca małych dzieci, które choć powinny być czyste, jednak takie nie są i zadają Ci ogromny ból. Cierpisz przez nie. Za ten brak czystości serc dziecięcych, za brak szczerości w tych sercach, za to, jak w nich mało jest miłości – przepraszamy Ciebie Boże! Za to, że my przyczyniliśmy się do tego, iż serca dziecięce są takie, jakie są, brakuje w nich miłości, czystości. A przecież Ty tak umiłowałeś te serca! Przepraszamy Cię za to! Za wszystkie żarty świadome lub nieświadome, czynione przez dzieci a obrażające Ciebie. Przepraszamy za ich egoizm, szczególnie wtedy, gdy przychodzą do Ciebie i przyjmują całkowicie zajęte sobą. Przepraszamy Ciebie, bo to my dorośli jesteśmy tego przyczyną. Nie daliśmy tym dzieciom Twojej miłości, nie pokazaliśmy im Ciebie. Nie pokazaliśmy swoim życiem jak należy kochać. Nauczyliśmy ich egoizmu, bo sami jesteśmy egoistami. Nie przekazaliśmy im wiary, bo my jej nie mamy. Nie pokazaliśmy im, jak można Ciebie kochać i tę miłość wyrażać do Ciebie, bo w nas jest brak tej miłości. Przepraszamy Ciebie Jezu!

    
Przepraszamy Ciebie Boże za brak miłości, jakiego doświadczasz od dusz wybranych, dusz konsekrowanych; dusz, które poświęciły swoje życie Tobie. Przepraszamy Ciebie za ten brak miłości, którego doświadczasz od kapłanów, od zakonników, sióstr zakonnych, od świeckich konsekrowanych; od tych, którzy w różny sposób postanowili Tobie oddać swoje życie, a jednak nie czynią tego jak należy. Za tych wszystkich, którzy obiecywali Tobie miłość, przyrzekali ją, ale nie dotrzymali słowa. Nie modliliśmy się za nich, nie pamiętaliśmy o nich, a nasze słowa bez miłości o nich przyczyniły się do takiego stanu, jaki teraz jest. Przepraszamy Ciebie za brak modlitwy za naszych kapłanów, za wszystkie osoby, które w różny sposób chcą nas prowadzić do Ciebie. Potrzebują sił, ale my się o nie nie modlimy; potrzebują świętości, ale my o nią nie prosimy. Przepraszamy Ciebie za brak miłości w stosunku do tych osób, za brak modlitwy, za brak dobrego słowa, dobrych myśli i czynów wobec nich i dla nich. Przepraszamy Ciebie Boże za brak miłości.

    
Przepraszamy Ciebie Boże za nie przyjmowanie przez naszą Wspólnotę Twoich pouczeń, za brak wiary w Twoją miłość, za uleganie wątpliwościom, za pójście za swoim egoizmem i pychą, a nie kierowanie się Tobą. Przepraszamy za brak wierności i posłuszeństwa Tobie! Przepraszamy za zmarnowane łaski! Przepraszamy za obrażanie Ciebie swoim słowem, postawą, myślą! Przepraszamy za odrzucanie Twojej miłości, która tak obficie wylewa się na nas już od dłuższego czasu, na każdego z nas, na całą Wspólnotę. Przepraszamy za to, że nie realizujemy Twego Dzieła tak, jakbyś tego sobie życzył. Jakże często chcemy czynić coś po swojemu. Przepraszamy Ciebie Boże, Trójco Święta!

    
Pragniemy, będąc u Twoich stóp, prosić Ciebie o przebaczenie. Wyznajemy, że Ty jesteś Królem całego wszechświata, naszym Panem i Bogiem. Chcemy od tej pory, na nowo, z większą siłą wyznawać wiarę w Ciebie, kochać Ciebie i żyć tylko dla Ciebie. Korzymy się u Twoich stóp i ofiarujemy się Tobie jako Twoja własność. Prosimy, czyń, co chcesz z nami. Chcemy należeć do Ciebie, Tobie służyć, być cali Twoi. Uznawaj nas za Swoje sługi, uznawaj nas za Swoich niewolników. Poddajemy się Tobie z miłości! To pragnienie naszych serc. Oddajemy Ci naszą wolność! Nie potrafimy z niej korzystać. Ty kieruj nami! Ty nas prowadź!
Niech Twoja miłość będzie w naszych sercach! Niech ona będzie dla nas światłem, niech ona nam pokazuje drogę, niech ona kieruje każdym krokiem! Niech Twoja miłość włada każdą naszą myślą, każdym odczuciem! Niech Twoja miłość wypowiada naszymi ustami słowa, niech Twoja miłość wypływa poprzez nasze czyny! Niech Twoja miłość od tej pory będzie całym naszym życiem, niech przenika nas do głębi nasze całe jestestwo! Wyrzekamy się wszelkiego zła, wyrzekamy się wszelkiego grzechu. Chcemy od tej pory czynić dobro, być świadkami miłości i bronić Ciebie, bronić Twego Krzyża, wszystkich znaków Twojej miłości i odważnie zaświadczać o przynależności do Ciebie.
Aby to było możliwe, żebyśmy mieli do tego siły, abyśmy mieli do tego wytrwałość, abyśmy to czynili z mocą, prosimy Ciebie, abyś nas pobłogosławił. To również będzie dla nas znak tego, ze przyjmujesz naszą modlitwę, choć tak wielki ból został zadany Twemu Sercu. Prosimy Ciebie, pobłogosław nas.

    
Refleksja

    
Tam gdzie jest brak miłości, tam jest nienawiść. Nie ma pustki -  jest albo miłość, albo nienawiść; jest albo dobro, albo zło. Starajmy się więc swoje serca nieustannie napełniać miłością; starajmy się trwać w miłości; starajmy się swoimi sercami wyśpiewywać akt miłości; swoje myśli zaprzątać miłością; wykonywać wszystko z miłości, aby zło nie miało dostępu do naszych serc, aby szatan nie wypełniał pustki, tego braku miłości, swoim jadem, bo to wszystko, co dotyczy nas, dotyczy całego Kościoła. Wszystko odbija się echem w nim, i miłość, i nienawiść; i dobro, i zło. A teraz szczególnie starajmy się trwać w miłości, w swoim sercu klęcząc nieustannie przed Bogiem, korząc się przed Nim, przepraszając, wyznając, że jest Panem, Królem, Władcą naszym, a my pragniemy Mu służyć z pokorą. Błogosławię was,  w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!