banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130260 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    „Pytały go tłumy: Cóż więc mamy czynić?” (Łk 3,10-18)


    
Patrząc na dzisiejszą Ewangelię (Łk 3,10-18) można powiedzieć, że przybyliśmy, tak jak i przybywali do Jana Chrzciciela Żydzi z różnymi pytaniami. Pytali go o to, co mają czynić w swoim życiu, odnośnie swoich zawodów, swoich własnych spraw prywatnych. Jeśli przyjrzymy się tym wszystkim odpowiedziom, zobaczymy, że te odpowiedzi wszystkie właściwie były jednakie: bądź uczciwy wobec Boga i żyj w zgodzie z Jego przykazaniami. Bo właśnie to zalecał Jan, a mówił konkretnie: celnikom, co celnicy mają robić, żołnierzom, co oni mają czynić. A te odpowiedzi wskazywały na uczciwość wobec Boga, wierność, posłuszeństwo przykazaniom. 
Można powiedzieć, że my dzisiaj również przychodzimy tutaj, aby pytać, co mamy czynić? Spróbujmy posłuchać odpowiedzi Jana, co mamy czynić? Skoro odpowiada on wskazując na Boga, więc i dla nas odpowiedź będzie podobna. Słuchajmy Boga i bądźmy Mu posłuszni. Bądźmy wierni swemu powołaniu i wypełniajmy je uczciwie.
O powołaniu już wielokrotnie mówiliśmy. Znamy je. Zostaliśmy wezwani do tej Wspólnoty i przez jakiś czas żyliśmy dla niej poznając to, czego Bóg od niej samej i od jej członków oczekuje. A potem niektórzy z nas zostali powołani do odpowiedzialności za tę Wspólnotę. A więc możemy konkretnie zadawać pytania, co mamy czynić jako członkowie Wspólnoty, jako członkowie stowarzyszenia Konsolata, jako Członkowie Zarządu tego stowarzyszenia, jako dusze odpowiedzialne za Wspólnotę? I każdy z nas może indywidualnie zadawać to pytanie, ponieważ każdy ma nieco inne w naszym gronie zadanie.
Jednak nie spodziewajmy się niezwykłych odpowiedzi. Ta odpowiedź będzie taka, jaką dzisiaj Jan daje w Ewangelii. Masz wykonywać swoje zadanie, wypełniać swoją misję w zgodzie, w posłuszeństwie Bogu. To posłuszeństwo Bogu oznacza nieustanne stawanie przed Nim w prawdzie i refleksję nad swoim sumieniem, nad tym, co czynię, w jaki sposób. Czy rzeczywiście wypełniam swoje powołanie należycie? Czy ze wszystkich sił staram się to czynić tak, jak tego Bóg oczekuje? I czy w swojej posłudze nie nadużywam czyjejś dobroci, nie nadużywam swoich możliwości, swojej swobody? Czy rzeczywiście w tym wszystkim, co czynię na rzecz Wspólnoty jest prawda, jest czystość intencji, jest prawość?
To bardzo trudne. Tak jak trudne było dla tych, którzy słyszeli od Jana: bądź uczciwy, ponieważ do tej pory zarówno celnicy jak i chociażby żołnierze przyzwyczajeni byli do pewnego rodzaju zachowań, ponieważ większość tak postępowała. A tutaj słyszą: nie czyń nic ponad to, co należy do twoich obowiązków; od siebie nie dodawaj, jeśli chodzi o żołnierzy; dla siebie niczego nie bierz, jeśli chodzi o celników. To trudne pytanie. Czy rzeczywiście to moje powołanie wypełniam tak, jak tego oczekuje Bóg? Czy staram się ze wszystkich sił czynić to, co do mnie należy? Czy dbam o ten zakres obowiązków, spraw, rzeczy, jaki został mi przydzielony? Czy prawdziwie dobro Wspólnoty leży w moim sercu? Czy myślę o tej Wspólnocie? Czy czynię wszystko to, co jest w moich możliwościach, aby zyskała Wspólnota? Czy w moim sercu jest nieustannie Bóg, gdy czynię coś na rzecz Wspólnoty? Czy czynię to rzeczywiście z myślą o Bogu, o dobru drugiego człowieka?
Z jednej strony wydaje się, jeśli popatrzeć pobieżnie, tak jedynie z wierzchu, to wypełniamy swoje obowiązki, czynimy to, co do nas należy, spotykamy się co miesiąc. To prawda, ale należy wejść głębiej. Czy w tym wszystkim, co czynię jest czysta miłość do Boga? Czy jest miłość do bliźniego? Czy moje myśli są pełne miłości czystej, czystej miłości do Boga i do bliźniego? Czy te wszystkie intencje, z którymi coś czynię, czy są czyste, pełne miłości? Czy każda decyzja, każda rzecz, którą podejmuję, czy rzeczywiście kierowana jest miłością? Czy słowa są wypełnione miłością? Czy przypadkiem nie daję się niekiedy ponieść emocjom, jakimś wrażeniom, bardzo powierzchownym? Czy rzeczywiście poświęcam siebie na rzecz tej Wspólnoty? Czy jest to tylko marginalna sprawa, a więc to, co mi zbywa, ten czas, który mi gdzieś tam pozostaje, to wtedy poświęcam Wspólnocie?
Czy pamiętam o Wspólnocie w mojej modlitwie? Czy rzeczywiście obejmuję sercem w każdym akcie miłości tę Wspólnotę? Przecież każdy z nas jest odpowiedzialny za nią, a więc każdemu z nas powinna ona leżeć na sercu. Odpowiedzialny, czyli przed Bogiem odpowiadasz za tę Wspólnotę. Przed Bogiem! Czy czujesz tę odpowiedzialność? Czy prawdziwie myślisz o tej Wspólnocie, troszczysz się o nią? Czy stajesz przed Bogiem i przed Nim rozważasz różne jej sprawy i problemy? Czy wszystko, co w tej Wspólnocie się dzieje, czy leży tobie na sercu? A więc, czy przejmujesz się różnymi sprawami tej Wspólnoty? Czy dowiadujesz się, jeśli nie masz codziennego kontaktu? Czy dopytujesz się? Czy pytasz, czy nie potrzebują inne osoby pomocy w jakimś względzie, w jakiejś sprawie?
I z jednej strony tutaj chodzi o takie zwykłe przyziemne sprawy, chociażby dzisiejsze nasze przygotowania, by spędzić czas nie tylko na modlitwie, ale i by posiłek był takim przyjaznym spotkaniem. Tu chodzi bardziej o zainteresowanie życiem Wspólnoty i o troskę o każdy szczegół tego życia, o modlitwę w każdej sprawie, o przejęcie się chociażby słowami kapłana, gdy relacjonuje swoje kolejne spotkanie z pasterzami, kolejne wydarzenia związane chociażby z załatwianiem tej, czy innej sprawy. Czy interesujemy się, dopytujemy, co się wydarzyło, co potrzebuje modlitwy, jakie sprawy leżą na sercu innym osobom? Czy obejmujemy modlitwą zarówno całość tworzenia naszego duchowego Centrum, jak i poszczególne jego elementy? Czy może życie nasze prywatne, osobiste tak bardzo dominuje, że to, co dzieje się we Wspólnocie pozostaje na marginesie? Wtedy, kiedy jest czas, wtedy tym się interesuję.
I znowu przypominam pytanie dzisiejsze zadawane Janowi: co mam czynić? Otóż odpowiedź mamy codziennie dawaną podczas spotkań, podczas Eucharystii, podczas Adoracji, podczas dni skupienia, Wieczerników. Odpowiedź daje sam Bóg poprzez swoje pouczenia. Mówi o konkretnych sprawach, którymi powinniśmy żyć. Ja wiem, że bardzo często wydają się zbyt trudne do realizacji, zbyt wielkie. Wydają się nie na miarę dusz maleńkich, ale na miarę wielkich świętych. A dusza maleńka ma nie zastanawiać się nad tym, czy to, co mówi Bóg jest zbyt trudne do realizacji. Dusza maleńka ma po prostu słuchać i iść za tym, co słyszy, realizować na miarę swoich możliwości, nieustannie jednocząc się z Bogiem i oczekując Jego mocy, oczekując Jego łaski. Ufnie zdawać się na Boga, skoro mówi, prosi, pokazuje, to znaczy, że mam tak czynić bez zastanawiania się, bez rozważania na ile potrafię, mogę, czy podołam; bez rozważania, że w mojej rodzinie jest tak czy inaczej, jest to niemożliwe. Dusza maleńka nie jest od tego, aby filozofować, na ile to, co mówi Bóg skierowane jest do niej, a na ile do innych; na ile są to wskazania na przyszłość, na ile dla wielkich świętych. Dusza maleńka jest maleńka, a więc nie dla niej teologiczne wywody, mądrości książek i wielkie dzieła. Ona po prostu idzie za swoim Panem, słucha Go i stara się Nim żyć. A więc i my tak mamy czynić.
Otrzymujemy bardzo dużo, zarówno w formie pouczeń, jak i różnych rzeczy, spraw. Dokonuje się tak wiele w tej Wspólnocie, dzięki łasce Boga. To niezwykły dar dla całej Wspólnoty. Należy dostrzegać to, co otrzymujemy, dziękować Bogu. Powinno to wzbudzać w sobie wielką ufność, co do dalszej naszej drogi. A gdy słyszymy kolejne pouczenia, które wydają nam się trudne do realizacji, pomyślmy o tym wszystkim, co już otrzymaliśmy. Pomyślmy o drodze, jaką przeszła Wspólnota od małej grupki osób (7 osób w sierpniu 2003 r.) po ogromną, liczącą setki. Pomyślmy, od czego zaczynała ta grupa osób, co posiadała, a co teraz jest w posiadaniu Wspólnoty. I nie tylko o sprawach materialnych tutaj mowa, ale o sprawach duchowych. W tej Wspólnocie jest wielkie bogactwo Ducha i serca są już bogate. Dusze już w jakimś stopniu są uformowane. Już żyjemy Bogiem i już niesiemy Boga innym. Każdy z nas ma już pewne doświadczenie, ma pewną wiedzę, już żyje, jest dla innych świadkiem Boga, Jego miłości. Już czerpiemy z tego bogactwa, które zapadło w naszych sercach, już tym bogactwem żyjemy. Nawet nieświadomie, ale żyjemy.
Więc znowu powróćmy do pytania: co mamy czynić? I do odpowiedzi Jana, który wskazuje na wykonywanie swoich obowiązków, obowiązków swego stanu, obowiązków i tych związanych z rodziną, i tych związanych z zawodem, ale i tych związanych z powołaniem jako obowiązków czynionych przed Bogiem w wielkiej uczciwości i posłuszeństwie. Niech każdy z nas stanie w prawdzie z tą refleksją nad swoim wypełnianiem obowiązków powołania. Łatwiej jest słuchać o tym, co Bóg daje, o tym, czego dokonuje, jak to wspaniale jest we Wspólnocie, ale trudniej jest czynić tę refleksję nad sobą, nad tym, na ile przyjęło się to, czym obdarowana jest Wspólnota i na ile się to wprowadza w życie. Nie zawsze czyni się to chętnie, ale jest to ważne, aby czynić. Człowiek, co jakiś czas powinien czynić taką refleksję, aby zobaczyć, na jakim etapie rozwoju jest, aby zobaczyć tę rzeczywistość, nie to, co jest w wyobraźni człowieka, ale to, co jest faktycznie, co jest rzeczywistością. I należy podjąć pewne postanowienia, co czynić dalej, co może zmienić, na czym się skupić. To postanowienie jest bardzo ważne, konkretne postanowienie, ponieważ dopiero wtedy, kiedy człowiek nazywa rzeczy po imieniu, podejmuje decyzję, stara się ją realizować, wtedy dokonuje zmian. Wtedy faktycznie rozwija się.
Niech każdy z nas uczyni teraz w chwili ciszy taką refleksję. Niech podejmie jakieś postanowienie. To postanowienie wraz ze swoim sercem niech złoży na Ołtarzu, aby Bóg pobłogosławił naszym refleksjom i postanowieniom, aby serca wypełnił miłością, byśmy mogli z miłością dokonywać zmian, iść za Bogiem, słuchać Go i uczciwie wypełniać swoje powołanie.

    
Adoracja

    
Witam Cię Jezu, Moje Maleńkie Dzieciątko! Witam Cię w moim sercu, w duszach maleńkich! Witam Cię pełnią miłości, jaka jest we mnie, dzięki Tobie. Witam Cię, że przychodzisz, aby przynieść pokój, radość, miłość, aby dać szczęście każdemu człowiekowi. Witam Cię Jezu, moja Miłości, Serce moje i Duszo moja, Życie moje. Witam Ciebie Jezu!
Obdarzasz nas Jezu niezwykłą miłością. Najpierw pragniesz, abyśmy zrobili swoisty rachunek sumienia z tego, w jaki sposób realizujemy Twoje wskazania. A gdy nasze serca nieco zasmucone kładziemy na Ołtarzu, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że ta realizacja średnio nam wychodzi, to Ty przychodzisz do nas. Przychodzisz w Postaci Dziecięcia, aby rozjaśnić nasze dusze i wlać w nie nadzieję, aby mogły rozpocząć nowe życie, by mogły rozpocząć od nowa realizację swoich zadań. Dziękuję Ci Jezu za to, że jesteś; za to, że zstąpiłeś z Nieba, by w każdym sercu zamieszkać i w każdym sercu zakrólować. Panie mój! Jakże to cudowne, Twoja obecność w sercu! Bądź uwielbiony Jezu!
Jakie to szczęście Jezu, że w tej postaci Dziecięcia Małego przychodzisz do każdego z nas, przychodzisz do serca i przynosisz nam, każdemu z nas, to dziecięctwo duchowe. Przynosisz prostotę, przynosisz radość, przynosisz miłość. Dziękuję Ci, że w każdym sercu postanowiłeś odrodzić, uczynić nowym życie Boże; że w każdym sercu od nowa czynisz duszę dziecka; w każdym sercu dajesz od nowa życie. Dziękuję Ci, że każde serce może dzisiaj zacząć nowe życie, mając w sobie świadomość swego powołania; mając w sobie świadomość tego, co nie zawsze wychodziło. Każda dusza może rozpocząć od nowa z Tobą. Każda może zacząć od nowa ze świadomością tego, że jesteś w sercu. Każda dusza może wypełniać swoje obowiązki nieustannie pamiętając o Tobie, do Ciebie odnosząc wszystko, czyniąc dla Ciebie z miłości wszystko. Dziękuję Ci Jezu, dziękuję Ci Maleństwo Boże za Twoje przyjście do serca.
O mój Jezu! To niezwykłe, przychodzisz taki Maleńki, a obdarzasz tak wielką mądrością, tak wielką miłością. Taki Maleńki, a obdarzasz niezwykłym powołaniem i oczekujesz od duszy wielkich rzeczy. Jak niezwykła jest w Tobie świadomość rzeczy Bożych! Jak Ty sam jesteś mądry, Wielki! W Tobie Maleńkim odbija się cały Boży Majestat i władza, potęga i moc. O Panie mój! Wzbudzasz zarazem w sercu wielką czułość i tkliwość do siebie jako do Małego Dziecka, a jednocześnie dusza przed Tobą chyli czoło do ziemi, doznając spotkania z Bogiem, Bogiem Wielkim, Wszechwładnym.
Panie nasz! Pragniesz, abyśmy nieśli Ciebie wszystkim swoim bliskim, całemu światu. Pragniesz poprzez serca nasze objawiać się innym. Chcesz, aby w naszych sercach była wielka miłość do Ciebie i zjednoczenie z Tobą, by poprzez to łaska Bożych Narodzin dotarła do innych ludzi. Nie możemy tego do końca zrozumieć, jak to się stanie, ale przecież Duch Święty, On wszystko czynić będzie. Dlatego Jezu nasz, pragniemy Ciebie przyjąć do serca i postanawiamy Ciebie pielęgnować, kochać, troszczyć się o Ciebie i żyć z Tobą na miarę naszych możliwości, sił, świadomości naszej, rozumienia spraw duchowych. I ufamy, że narodzisz się w wielu sercach na świecie; że objawisz się jako Bóg wielu sercom, które do tej pory jeszcze w Ciebie nie wierzą lub tę wiarę straciły. Ufamy, że nasze życie ukryte w Tobie, z Tobą przyniesie owoce dla całego Kościoła. Wierzymy, że Ty Maleńkie Dziecię jesteś prawdziwym Bogiem, naszym Zbawicielem, jesteś naszą Miłością. Ufamy Tobie i pragniemy się Tobie oddawać. Bądź uwielbiony w naszych sercach!
Jezu mój! Jesteś dla naszych serc największym skarbem. Wszystko inne wobec Ciebie blednie. Stajesz się bogactwem naszym. Wybacz nam, ze nie potrafimy docenić wartości tego bogactwa, tego skarbu. Pragniemy Jezu ofiarować się Tobie, pragniemy całe swoje życie Tobie oddać. Choć jesteś Maleńki, to właśnie Tobie chcemy zawierzyć wszystko, chcemy zaufać do końca. Pragniemy dać się poprowadzić Tobie. Prosimy, abyś realizował w nas swoje zamiary. Tak jak prosisz, będziemy starali się żyć z Tobą w każdej chwili dnia i nocy. Będziemy starali się zbliżać nieustannie do Twojego Serca, by napełniać się Twoją miłością. Będziemy modlić się za wszystkie dusze, aby podczas Świąt przeżyły prawdziwie Narodziny Boga w swoich sercach. Będziemy modlić się, aby ci, którzy do tej pory Ciebie nie znali, aby mogli Ciebie poznać. A ci, którzy odrzucili Ciebie, aby mogli powrócić. Będziemy modlić się o radość z Twoich Narodzin w sercach ludzkich, o głębokie przeżycie tych Świąt. Będziemy prosić Ciebie, abyś zesłał na rodziny swoją miłość, byś odradzał tę miłość w każdej duszy. Będziemy modlić się, aby cały Kościół przeżywał radośnie i głęboko tę niepojętą tajemnicę Narodzin Boga, tę tajemnicę Twojego przyjścia na świat, tę tajemnicę przyniesienia Twojego pokoju, tę tajemnicę zwycięstwa miłości, tajemnicę nadchodzącego Zbawienia.
Zobowiązujemy się Jezu do zwiększenia wysiłków, by podejmować odpowiedzialność, jaką złożyłeś w naszych sercach za Wspólnotę. Zobowiązujemy się stawać przed Tobą uczciwie, w prawdzie, by prawdziwie słuchać Ciebie i wszystkie Twoje pouczenia starać się wdrażać w życie. Zobowiązujemy się do posłuszeństwa, wierności i do miłowania Ciebie. Zobowiązujemy się do miłowania swoich bliźnich, siebie nawzajem. Jezu nasz! Zobowiązujemy się być wiernymi Tobie zawsze. A Ty króluj w naszych sercach, panuj w naszych sercach. Dysponuj nami jak tylko chcesz. Niech Twoja chwała króluje w nas! Niech nasze dusze wyśpiewują chwałę Tobie wraz ze wszystkimi Aniołami, wszystkimi Świętymi w Niebie.
Pragniemy Jezu rozpocząć dzisiaj to ścisłe przygotowanie do Twoich Narodzin. Powierzamy Ci siebie, swoje serca Ci oddajemy, wyznajemy Ci miłość i prosimy, abyś nas pobłogosławił na ten czas. Pobłogosław nas Jezu.

    
Refleksja

    
Czy troszkę nie zapomnieliśmy o tym, iż każdy z nas należy do Boga; nie należy do siebie, ale do Boga. W tej Wspólnocie oddaliśmy się Jemu na własność i obiecaliśmy Mu służyć wiernie. To zobowiązuje, by realizować powołanie dane każdemu z nas. Dzisiaj Jezus na nowo dał nam siły, na nowo wzbudza w nas tę ufność i wiarę, iż możliwe jest realizowanie powołania wymagającego tak wielkie oddanie Bogu.
Rozpocznijmy dzisiaj z miłością Adorację Jezusa przychodzącego na świat! Cieszmy się Jezusem w swoim sercu! Niech każdy z nas z wiarą przyjmie, iż Mały Jezus prawdziwie zszedł z Nieba na ziemię i zstąpił na każdego z nas do duszy. Z radością Go pielęgnujmy. On daje siły, by realizować powołanie we Wspólnocie. A odpowiedzialność nasza przed Bogiem jest przecież tak wielka. Co mamy czynić? Być posłusznymi Bogu, słuchać Boga i wypełniać Jego Słowo. Niech Jego Słowo żyje w nas! Przyszło przecież na ziemię, zeszło do naszych serc. Niech więc żyje w nas! Błogosławię was -  w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen 

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!