banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129619 naszym gościem.       Osób on-line: 7


Konferencja


    Uroczystość Objawienia Pańskiego. 6 stycznia


    
Przeżywamy dzisiaj wielką uroczystość. Pragnę, by wraz z wami doświadczyć Objawienia Boga. Postarajmy się, by nasze serca prawdziwie dzisiaj spotkały się z Nim i doświadczyły Jego miłości. By ta Miłość naszym sercom ukazała prawdę o Sobie. By ukazała, kim jest Bóg. Przeżyjmy tę Uroczystość jak nigdy dotąd. Aby nie tylko było to spotkanie z Trzema Królami, ale by prawdziwie było to spotkanie przede wszystkim z Bogiem, który objawia się całemu światu jako Ten Jedyny Król, jako Ten prawdziwy Bóg, Stwórca, jako Ten, który przychodzi do każdego człowieka. 
Postarajmy się i dzisiaj otworzyć swoje serca. I prośmy Ducha Świętego, by On pomógł nam w tej otwartości, by poprowadził nasze serca, by w tym spotkaniu jak najmniej było tego, co człowiecze, ale by przede wszystkim w tym spotkaniu był Bóg. A to, czego doznają nasze serca, by pozostawiło w nich ślad na zawsze, by zbliżyło nas do Boga.

    
Różaniec, cz. radosna

    
Tajemnica I: Zwiastowanie NMP
Do tego wydarzenia Serce Maryi nieustannie powraca. Ona stale zanurza się w tej cudownej chwili, kiedy Bóg poprzez swojego wysłannika objawił Jej swoją miłość. To niezwykłe wyznanie miłości. Takiego wyznania człowiek może jedynie pragnąć, może sobie marzyć. A nawet w marzeniach Maryja nie była nigdy tak śmiała, aby pomyśleć, iż Bóg uczyni Jej tak wielką łaskę, czyniąc swoją Oblubienicą i Matką Syna.
Podczas Zwiastowania Bóg objawił Sercu Maryi miłość niepojętą. Takiej miłości Jej Serce nie znało. To miłość, której ludzkie serce nie jest w stanie nawet znieść, jeśli nie jest przygotowane; miłość, którą pozna każda dusza już w Niebie. To Objawienie tej miłości dało Sercu Maryi ogromne poznanie Boga, choć do tej pory Bóg okazywał Jej swoją miłość, obdarzał łaską, formował Jej Serce przygotowując do tego spotkania, to jednak ta chwila, ten moment był niezwykły. I choć do tej pory Bóg wydawał się Maryi bardzo bliski, kochała Go całym sercem i pragnęła żyć tylko dla Niego, to jednak dopiero to Objawienie dało Jej Sercu ogromne zrozumienie samego Boga i Jego planu Zbawienia.

    
Tajemnica II: Nawiedzenie św. Elżbiety
To następne spotkanie Boga z człowiekiem i objawienie się miłości Bożej do człowieka, objawienie się niezwykłości tej miłości. Maryja pod natchnieniem Ducha Świętego poszła do Elżbiety. Czuła wyraźnie, że ma do niej iść. To już nie tylko ludzkie współczucie, chęć pomocy swojej krewnej w podeszłym wieku. Jej pójściem kierował Duch Święty. I to Duch Święty przynaglał Jej Serce, aby dojść, aby spotkać. To spotkanie było niezwykłe, bowiem spotkały się serca dwóch Niewiast. Obie objęte zostały miłością Ducha Świętego, obie zostały włączone w tę miłość i zjednoczone. Jednocześnie doszło do spotkania dzieci: Boga Jezusa i Jego Proroka Jana. To niezwykłe spotkanie, bowiem zainicjowane przez Boga i przez Boga poprowadzone. Bóg był w tym spotkaniu. Bóg był wewnątrz i Bóg otaczał, Bóg przenikał. To Duch Święty dał zrozumienie Elżbiecie, Kogo Maryja nosi pod Sercem. To Duch Święty uczynił Jana już pełnym Ducha Świętego w łonie matki. To Jezus niejako przywitał swojego poprzednika. To miłość Boża przeniknęła serca wszystkich i połączyła te serca. I w sercach obudziła się wielka radość. A jednocześnie ta miłość, która objawiła się, przyniosła poznanie każdemu z grona tych Osób. Święta Elżbieta zrozumiała, Kogo Maryja nosi pod Sercem. Bóg dał jej zrozumienie, Kim jest Jezus. Po Świętym Józefie, ona jest tą, która wierzyła, iż jest to Mesjasz. Trzecią osobą jest mąż Elżbiety. I on został dopuszczony do tej tajemnicy. Był przecież świętym kapłanem.
To spotkanie, to objawienie miłości dało również poznanie Janowi, który od tego momentu rozwijając się w łonie swej matki, pełen Ducha już zgłębiał Boże tajemnice. I od momentu swoich narodzin był tym, którego serce przygotowywane było do przepowiadania przyjścia Mesjasza. Od dziecka był duszą natchnioną. Od dziecka jego oczy patrzyły w głąb ducha. I rozumiał o wiele więcej niż rozumieją teologowie, którzy studiują pisma, księgi, mądre księgi Kościoła. To Bóg poprzez Objawienie dał mu to poznanie.
Postarajmy się, odmawiając tę dziesiątkę różańca oczami serca zobaczyć to spotkanie, znaleźć się w centrum tego spotkania, by miłość Boga objęła również nas; miłość, która niesie poznanie Boga.

    
Tajemnica III: Narodzenie Pana Jezusa
Do tego wydarzenia szczególnie gorąco wszyscy czujmy się zaproszeni. Ono nieustannie trwa w Sercu Maryi i raduje się Jej Serce, gdy doświadcza Narodzin Jezusa. Bardzo trudno jest opowiedzieć, w jaki sposób to się dokonało, ponieważ to, czego doświadczała Maryja było przeżyciem mistycznym; ponieważ to, co stało się Jej udziałem było tak przeniknięte Duchem Bożym, tak bardzo przepojone miłością, że rozum nie znajduje słów na wyrażenie piękna tego wydarzenia. 
Ta maleńka Grota, to miejsce tak ubogie, tak nędzne. I równie Maryja i Józef ubodzy jak to miejsce, doświadczyli bogactwa największego. Sam Bóg zstąpił do Nich. Sam Bóg w swoim Majestacie, wielkości, pięknie. Cała Grota pojaśniała od Jego świętości. A Jego miłość objęła Maryję i zniknęłam w tych objęciach, w tym świetle, w tej świętości, w tej chwale, w Bogu. Jej Serce zjednoczyło się z Sercem Boga, miłość Jej z miłością Boga. I przyjęła w ramiona Jezusa. Niezapomniana chwila, nie do wyrażenia. Miłość ucieleśniła się. Ta nieskończona, doskonała, czysta miłość ucieleśniła się i była w ramionach Matki. Owoc miłości Boga do człowieka w Jej ramionach, zwykłej Niewiasty, nic nie znaczącej, ubogiej. Serce Maryi nie posiadało się ze szczęścia. Zrozumiała wtedy, że Jezus jest Jej największym Skarbem, jest Jej życiem, że nie ma już swojego życia. Życiem Maryi jest to Maleńkie Dziecię – Bóg. Żyje tylko dla Niego, każdy Jej oddech – dla Niego, każde Jej spojrzenie – dla Niego, każdy Jej wysiłek – dla Niego, każde poruszenie Serca – dla Niego, każdy krok – dla Niego. Wszystko dla Boga, nic dla siebie. Wobec tak wielkiej miłości byłaby złodziejem, gdyby uczyniła coś dla siebie; byłaby niewdzięczną, gdyby choć jeden oddech uczyniła dla siebie. Całą siebie oddała Bogu w tym niepojętym zrozumieniu Jego miłości i Daru miłości. Trudno jest wytłumaczyć, trzeba to przeżyć, aby zrozumieć zarówno to obdarowanie, jak i to pragnienie serca, by odwzajemnić ten Dar. Maryja od tego momentu w pełni świadomie żyła w każdej sekundzie cała dla Boga.

    
Tajemnica IV: Ofiarowanie
W to Objawienie i poznanie, kim jest Bóg, kim jest Jezus włączane są po kolei następne osoby. Tym razem Bóg obdarza poznaniem zarówno Symeona, jak i Annę. Te wydarzenia mają miejsce szczególnie dlatego, aby zarówno Serce Maryi i Józefa, jak i serca nasze mogły rozumieć ważność Narodzin Boga. Kiedy Bóg przychodzi na ziemię jest to przecież coś tak niezwykłego i wyjątkowego, że nic nie może pozostać obojętne. Tym bardziej Bóg przygotowuje wcześniej niektóre dusze na zrozumienie przynajmniej części swego planu Zbawienia. I to zrozumienie tego planu Zbawienia posiada w jakimś stopniu i Symeon, i Anna. Oni odnajdują w tym spotkaniu z Jezusem samego Mesjasza i odczytują w tym spotkaniu Bożą miłość – miłość skierowaną nie tylko do nich, miłość skierowaną do narodu wybranego. Rozumieją wielkość wydarzenia, widzą ogrom miłosierdzia, jakie Bóg okazuje człowiekowi. Jednocześnie rozumieją, iż ta miłość przychodząca do człowieka niesie ze sobą konieczność poniesienia Ofiary. Sama miłość jest miłością ofiarną. A jednocześnie tych, których włącza w swoje Dzieło również włącza w pełni, a więc czyni ich miłość również miłością ofiarną. Od samego momentu Zwiastowania Serce Maryi przeczuwało ofiarę, jaką Ona musi złożyć. Teraz Bóg niejako utwierdził Maryję w tym przeczuciu. On przygotował Ją. I następne lata były dalszym przygotowaniem do tej największej ofiary, którą i Ona złożyła.
Jeśli postaramy się otworzyć na tę scenę, również i my doświadczymy Bożego Objawienia, objawienia się miłości i miłosierdzia wobec nas. A jednocześnie zrozumiemy, iż odpowiedzią naszą na to objawienie ma być miłość ta najwyższa, ta największa, najdoskonalsza, miłość ofiarna. Kiedy człowiek pojmuje, choć w pewnym stopniu, jak wielką jest miłość Boga, nie może inaczej odpowiedzieć, tylko sobą samym, do końca ofiarowując się Bogu z miłości.

    
Tajemnica V: Znalezienie
Również i do tego wydarzenia poczujmy się wszyscy zaproszeni, ponieważ jest ono ważne. Maryja razem z Józefem na sposób ludzki myśleli i czynili, tak jak Im dyktowały Ich ludzkie serca. Byli pełni niepokoju. Zdawali sobie sprawę, że Bóg powierzył Ich opiece swojego Syna, a Oni Go zgubili. Bóg pozwolił, aby trwało to czas jakiś, zanim Go odnaleźli. Była to dla Maryi i Józefa wielka nauka. Jeszcze raz Bóg uświadomił Im, kim jest Jego Syn, kim jest Jezus, tak naprawdę, do kogo należy? Nie jest Ich własnością, ani odrobinę. To prawda, wiedzieli o tym i gdy się narodził, ofiarowali Go Bogu, uznając, że jest Jego Synem i tylko Bóg ma do Niego prawo. A Oni …? Oni tylko są narzędziami, sługami. Oni tylko mają opiekować się Jezusem, kochając Go najgoręcej, dbając o Niego, troszcząc się. Ale Ich Serca tak przylgnęły do Niego, że kochali Go również tą ludzką miłością i po ludzku odczuwali niepokój o to, co się z Nim dzieje. Odnaleźli Go tam, gdzie jest miejsce Boga szczególne. Odnaleźli Go w świątyni.
To charakterystyczne, bo gdzież można znaleźć Boga? W świątyni. Gdzie ma być Jego Syn? W świątyni. I do kogo należy? Jezus należy do Ojca. A jednocześnie jest to również znak dany, iż przyszedł do wszystkich, aby każdy, kto do Niego się zwróci, mógł zostać zbawiony. Każdy przecież może przyjść do świątyni, każdy może modlić się, wzywać Jego Imienia. On nie jest Maryi ani Józefa. To i dla Ich Serc i dla naszych bardzo ważne Objawienie Bożej miłości, które niesie zrozumienie, kim jest Bóg. Ich Serca zrozumiały, ale czy nasze rozumieją? On specjalnie pozostał tam, niejako gubiąc się Rodzicom, abyśmy wiedzieli, że zawsze Go odnajdziemy w świątyni i abyśmy zawsze Go tam szukali. Abyśmy wiedzieli, że zawsze jest gotowy rozmawiać, odpowiadać na pytania, zawsze jest w sprawach Ojca, we wszystkich Bożych sprawach. I każdy może przyjść. 

    
Wprowadzenie do Mszy św.

    
Całe życie Jezusa można rozważać pod kątem Objawienia Bożej miłości, przyjścia Boga do człowieka. I każdy etap Jego życia będzie dawał poznanie samego Boga, zrozumienie Jego tajemnic. Gdybyśmy chcieli tak czynić, nie starczyłoby nam życia, abyśmy tak wspólnie tutaj rozważali, minuta po minucie, godzina po godzinie, Jego życie. Ale możemy rozważać to, co jest sednem, istotą Objawienia Bożego; to, co było celem przyjścia Jezusa na świat. To możemy czynić każdego dnia, podczas każdej Eucharystii. I wystarczy, jeśli dusza będzie rzeczywiście zagłębiać się w tę tajemnicę Objawienia Bożej miłości na Krzyżu, jeśli dusza prawdziwie otworzy się na to Objawienie, pozna Boga, zrozumie. Oczywiście na miarę tej duszy, bo Bóg nie da się objąć umysłem, ogarnąć, pojąć. Ale swoim duszom wybranym, które pragną Go poznać i są wytrwałe w tym pragnieniu, w tym dążeniu, Bóg objawia swoją miłość. Z tym Objawieniem idzie poznanie samego Boga. I dusze te niczego już innego nie pragną jak tylko zjednoczyć się z tą miłością.
Więc dzisiaj poczujmy się zaproszeni do tego spotkania, do poznania Boga w Eucharystii, abyśmy mogli razem jeszcze raz rozważać, czym jest to Objawienie? Jaki ma sens? Co niesie człowiekowi? I w czym najpełniej się wyraża, w czym człowiek może uczestniczyć. Przygotujmy serca do tego spotkania.

    
Kazanie

    
Trzej Królowie, nazywani też Mędrcami, Magami, to kolejne osoby, które mają swój udział w Objawieniu Boga i pełnią jakąś rolę w tym Objawieniu. Te osoby nie były z narodu żydowskiego, a więc nie czekali tak jak Żydzi na Mesjasza. A jednak pod natchnieniem Bożym, widząc nową Gwiazdę, szli za nią. W ich sercach Bóg odcisnął swoją obecność do tego stopnia, że zostawili wszystko, wzięli to, co mieli cenne, podjęli trud wędrówki, zdecydowali się na niebezpieczeństwa, jakie mogą pojawić się w podróży, by dotrzeć do celu. Oni wiedzieli, że ta Gwiazda oznacza Króla i to niezwykłego Króla. Do innego króla przecież nie udali się z pokłonami. Oni przyszli do Jezusa. I chociaż sami reprezentowali dosyć wysokie stanowiska, status społeczny, nie byli zwykłymi pastuszkami, nie byli zwykłymi ludźmi, pochodzili z wyższych warstw społecznych, o tym chociażby świadczą ich dary, a jednak oni oddali Bogu pokłon; pokłon, jaki oddaje się tylko królowi, pokłon do samej ziemi.
Bóg objawia siebie człowiekowi, całej ludzkości poprzez różne osoby. Każda z tych osób doświadcza tego Objawienia w jakimś zakresie. To Objawienie konkretnej osobie ma jakiś cel, jakieś zadanie. Żadna z osób, chociażby z tych, o których mówiliśmy, ale nie tylko; osób, którym Nowonarodzony Bóg się objawił, było więcej, nie o wszystkich wspomina Ewangelia; żadna z tych osób nie miała pełni Objawienia. Ale gdybyśmy złożyli niejako do całości te kolejne cząstki, moglibyśmy mówić o, może nie pełnym, ale w dużym stopniu, w dużym procencie Objawieniu Bożym. Za każdym razem możemy mówić o pewnym aspekcie Objawienia Bożego. I każdy, kto miał styczność z Jezusem, doznał tego Objawienia i pewne rzeczy zrozumiał ze spraw Bożych. Każdy inne, bo każdy miał inne zadanie. Inne zdanie było Józefa, inne było zadanie chociażby Elżbiety, inne pastuszków, inne zadanie było Mędrców. Każdy jednak z nich w Jezusie zobaczył Kogoś niezwykłego, większość z tych osób widziała Boga. Choć nie do końca zdawali sobie sprawę, jak wielkie to wydarzenie, w którym uczestniczą ze względu na to, iż Jezus objawił się im jako Maleńki. Inne Objawienie było skierowane do Symeona. Wielka łaska towarzyszyła Józefowi i Maryi, bowiem Objawienie Boga nie miało końca w Ich życiu. Bóg wszedł w Ich życie i w nim pozostał. Dzięki temu Oboje mogli doświadczać wieloaspektowości tego Objawienia. Mogli doświadczać tego Objawienia w coraz to inny sposób i dopełniało się Ich poznanie Boga, bowiem On sam dawał się Im poznać.
Ta dzisiejsza Uroczystość ze względu na wspomnienie Trzech Królów, którzy przyszli oddać pokłon Bogu, jest często traktowana przez ludzi zbyt powierzchownie. Choć wspomina się pokłon tych trzech osób, niejako tłumacząc, iż w ten sposób cały świat pogański też oddał pokłon Bogu, jest to prawda, jest to niezwykła prawda o tym, iż Bóg przyszedł nie tylko do narodu wybranego, ale do całej ludzkości, jednak nasze serca mają tę Uroczystość, to Objawienie Pańskie starać się ujmować jeszcze szerzej. Dzisiaj każdy z nas powinien spotkać się osobiście z Bogiem, by doświadczyć tego Objawienia, by oddać Bogu pokłon, ale by również przeżyć niejako nowe olśnienie w swoim sercu, aby nowe światło pojawiło się w naszej wierze. Aby Bóg dał nam zrozumienie, kim On jest i jak wielka to miłość Nim kierowała, która skłoniła Boga, Stwórcę, Tego, Który jest Wszechmocny i samowystarczający, do decyzji na bezbronność wobec człowieka, a więc swego stworzenia; do tego, by oddać się w ręce ludzkie, wiedząc, co czeka Go tu na ziemi.
Zatem to Objawienie jest Objawieniem niezwykłej miłości, Objawieniem nieskończonego miłosierdzia wobec ludzkości. Jest otwarciem Bożego Serca, które nie czyni niejako żadnych zabezpieczeń, ale jako Żywe Serce daje się człowiekowi. To tak, jakby człowiek wyjął swoje serce i dał drugiemu. Ten delikatny organ, który chroniony jest przez klatkę piersiową, nie może przecież być wzięty w ręce i oddany. Bóg to uczynił. Oczywiście to symbol. Bez żadnej osłony, a więc bez tej klatki piersiowej, która daje zabezpieczenie temu delikatnemu organowi, zabezpieczenie przed wszelkim uderzeniem, przed zadawanym gwałtem, Bóg odsłonił swoje Serce oddając się w ręce ludzkie. Uczynił Siebie bezbronnym, małym dzieckiem. Przyzwolił na to, aby człowiek uczynił z Nim, co zechce.
I właśnie tej Miłości i temu Miłosierdziu oddajemy dzisiaj pokłon. Tej Miłości, która królując we wszechświecie, będąc doskonałą, wieczną, nie mającą początku, ani końca, tej Miłości oddajemy pokłon. To Ona pochyliła się nad nędzą człowieka, specjalnie się z tą nędzą zjednoczyła, by z jednej strony stać się niczym ta nędza, z drugiej – by wywyższyć, uczynić doskonałym człowieka, uświęcić, by mógł w przyszłości kosztować tego, co zastrzeżone jest tylko dla Boga, a więc wieczności. To jest to Objawienie Boga, Objawienie Pańskie. I właśnie temu Bogu oddajemy dzisiaj cześć. Pochylamy swoje czoła do samej ziemi, mając świadomość, że króluje. Choć oddaje się nam każdego dnia w tym bezbronnym, białym Opłatku, Hostii, to jest Królem Wszechmocnym.
Ta tajemnica nie jest w pełni rozumiana przez człowieka. Gdybyśmy tylko tę tajemnice pojęli, nasze życie zmieniłoby się diametralnie. Jest zbyt wielką, aby nasz umysł mógł to zrozumieć, zbyt wielką, aby serce mogło to przyjąć. Więc aktem woli przyjmijmy tę tajemnicę, pokłońmy się Bogu, chylmy czoła przed tak Wielkim, nieskończonym, niepojętym Bogiem i uwielbijmy Go w Jego miłości. Serca swoje składając dzisiaj na Ołtarzu prośmy, by Bóg choć odrobinę uchylił przed nami tej tajemnicy. Wystarczy odrobina, aby zakochać się w Bogu i zmienić swoje życie.

    
Adoracja

    
Moje Słodkie Dzieciątko! Jakie to szczęście, że mogę Ciebie trzymać w objęciach, że mogę podziwiać cud Boga, Maleńkiego Dziecka. Jak niezwykłym szczęściem obdarzył mnie Twój Ojciec, że mogę Ciebie brać w objęcia, że mogę tulić Ciebie i pieścić. Mogę przyglądać się Tobie i uśmiechać się do Ciebie. A Ty odpowiadasz również uśmiechem. Jakie to szczęście, że mogę wszędzie Ciebie nosić, że jesteś ze mną w każdym momencie, że nigdy się nie rozstajemy. Mój Bóg, mój Pan jest ze mną. Mój Syneczek jest ze mną. Moje Słoneczko, kocham Ciebie. Dziękuję Bogu za ten cudowny Skarb, jaki mi powierzył. Wielbię Go i wysławiam. I po wieki czynić to będę, bo niczym nie odwdzięczę się Bogu za ten Dar Miłości.
Uwielbiam Ciebie Boże w Twojej niepojętej miłości, jaką objawiasz światu! Uwielbiam Ciebie w Twoim miłosierdziu, które zlewasz na świat! Uwielbiam Ciebie w niezwykłej Twojej dobroci i wyrozumiałości wobec licznych grzechów człowieka! Uwielbiam Ciebie w Twojej delikatności i łagodności, z jaką traktujesz duszę ludzką! Uwielbiam Ciebie we wszystkich znakach Twojej miłości! Uwielbiam Ciebie w każdej duszy, która przyjmuje Twoje światło i za nim idzie! W ten sposób włącza się w Twoje Dzieło, w ten sposób wyjednuje łaski dla innych dusz, uczestnicząc w tym niezwykłym, największym Twoim dziele – Dziele Zbawienia. Uwielbiam Ciebie Boże w każdej osobie, która przyjęła Dar Objawienia Twojego. Poprzez te osoby każdy może, choć trochę, poznawać Ciebie i rozumieć, choć troszeczkę, kim jesteś, Panie mój! Uwielbiam Ciebie w tym nieskończonym, wielkim Dziele Zbawczym. To Dzieło było celem Twoim, gdy zdecydowałeś się przyjść na ziemię – Zbawienie wszystkich dusz. To Twoje największe pragnienie, pragnienie Twego Serca. Uwielbiam Ciebie w tym, iż to Dzieło przeprowadzasz; w tym, że każdego człowieka zapraszasz do tego Dzieła; w tym, że wybierasz sobie dusze, którym proponujesz uczestnictwo czynne w tym Dziele. To wszystko jest wyrazem Twojej miłości i miłosierdzia. Inaczej sobie tego nie mogę wytłumaczyć. Uwielbiam Ciebie Boże!
O, Panie nasz! Tak maleńkim duszom, tak słabym objawiasz tak wspaniałe tajemnice, prawdy tak wielkie, a przecież ze względu na swoją małość, nie jesteśmy w stanie wszystkiego pojąć. Nasze umysły nie potrafią objąć tego wszystkiego. To jest również niezwykłe, że Ty takie wspaniałości składasz przed taką marnością. Panie mój! Przecież my nie potrafimy nic z tym zrobić. Nie potrafimy przyjąć i żyć. Nie potrafimy nawet serca otworzyć na te cuda, o których mówisz. To, co nasze jest tak marne, tak nędzne, a Ty jesteś tak Doskonały, tak Wielki. Jednak Twój Dar ośmiela nas na tyle, że pragniemy Ciebie prosić. Chcemy złożyć Ci w darze to, co jest nasze. Nie mamy bogactw, zresztą, wszystkie bogactwa świata i tak są Twoje, więc złożymy Ci w darze nasze serca, takie, jakie są. Nie mamy innych, mamy takie małe i takie słabe serca. Ale szczerze pragniemy Tobie je dać, ufając, że powodowany miłością sprawisz, iż nasze serca, choć nic nie pojmują i nie mają żadnych sił, to jednak Twoją mocą otworzą się na Twoją miłość, która im się objawia. I choć w maleńkiej cząstce przyjmą tę miłość. Gdyby nie Twoje przyjście na ziemię, gdyby nie ten największy dowód Twojej miłości, jakim jest Krzyż, nie śmielibyśmy prosić Ciebie o to. Ale to Twoja miłość nas ośmiela. Pragniemy należeć do Ciebie. Uznajemy Ciebie za Króla, Króla nie tylko całego świata, za Króla naszych serc. Bądź naszym Panem! Władaj nami! Czyń, co chcesz z nami! Należąc do Ciebie, będziemy Ci służyć. Chcemy być na każde Twoje zawołanie! Chcemy wypełnić każde Twoje polecenie, być wiernymi Twojemu Słowu! Każdemu! A nade wszystko, jakże pragnęlibyśmy poznać Twoją miłość, otworzyć się na nią i przyjąć całą jej pełnię.
O Jezu! Każda dusza kładzie teraz przed Tobą aktem woli swoje serce. I tak jak potrafi dziękuje Ci z Twój Dar i prosi, byś przyjął jej dar. Patrząc z boku można by powiedzieć, że to marna zamiana. Ty dajesz Siebie całego, a my nic nie warte serca. Ale Twoja miłość uznaje te serca za najcenniejsze dla Ciebie. I to wzrusza nas i rozradowuje, że Ty pragniesz naszych serc i że właśnie tego od nas oczekujesz, i że dla Ciebie to też jest największe szczęście przyjąć nasze serca. Więc dajemy Ci je, ciesząc się Twoją miłością, śpiewając Tobie pieśń uwielbienia.
Panie nasz i Królu! Pragniemy całkowicie należeć do Ciebie i żyć w nieustannym zjednoczeniu z Tobą. Wiemy, że te pragnienia są zbyt wielkie jak na nasze możliwości. Ale ufamy, że skoro dajesz w naszych sercach takie pragnienia, to znaczy, że będziesz je realizował. To nas ośmiela, aby Ciebie o to prosić. Ty sprawiaj, że będziemy nieustannie żyć z Tobą, że nasze oczy będą w Ciebie się wpatrywać, że nasze serca stale będą szukać Ciebie i przytulać się do Twojego Serca. Ty spraw Jezu, że miłość nasza ku Tobie będzie wzrastać. I cokolwiek będziemy czynić, to wypływać to będzie z miłości do Ciebie. W każdej sekundzie życia chcemy wyrażać naszą miłość ku Tobie, tak jak Ty wyrażasz ją ku nam. Prosimy Ciebie, abyś nam takiej mocy, takiej łaski udzielił, błogosławiąc nas. A my wyrażamy swoją ufność, wiarę w to, iż prawdziwie obecny jesteś w tej Hostii i prawdziwie nam błogosławisz.

    
Refleksja

    
Przeżyliśmy dzisiaj razem piękne chwile. Nasze serca otrzymały niezwykły Skarb, raczej uświadomiły sobie, iż ten Skarb otrzymały. Warto rozważać Objawienie Pańskie, warto zagłębiać się w te tajemnice, aby lepiej rozumieć samego Boga, ale i lepiej też zrozumieć samego siebie. Kiedy człowiek poznaje Bożą miłość, kiedy przed jego oczami duszy otwiera się ten cudowny, niesłychany świat Bożej miłości, wtedy człowiek zaczyna również lepiej rozumieć, kim jest wobec Boga i co powinien czynić, aby być posłuszny swemu powołaniu; aby czynić to, do czego Bóg stworzył człowieka. A Bóg stworzył każdego człowieka do uwielbienia Boga, do oddania Mu chwały, do miłowania Go. Człowiek musi najpierw poznać Boga, zachwycić się Jego miłością, wtedy dopiero jego serce porwane będzie do tej miłości i do uwielbienia. Różnych rzeczy w życiu można się nauczyć, posiąść wszelką wiedzę, a jednak tego człowiek o własnych siłach nie jest w stanie się nauczyć, wyrobić w sobie taką umiejętność. Dlatego tym bardziej warto rozważać Objawienie Pańskie, by Duch Święty otwierał przed duszą tę cudowną rzeczywistość Bożej miłości i by dusza tą łaską uniesiona zaczęła Boga wielbić i kochać Go miłością ofiarną.
Błogosławię was – w Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!