banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129619 naszym gościem.       Osób on-line: 7


Konferencja


    Dzień skupienia w Różanymstoku, cz. II, 12 stycznia


    
Radujemy się trwając u stóp Jezusa i cieszymy z tego, co dokonywało się w naszych sercach. Ten czas odbieramy jako zapewnienie o wielkiej nieskończonej miłości Boga do każdego z nas. To, że jesteśmy tutaj jest wyrazem Jego zaproszenia. Zaprosił tych, których chciał. Tak jak zaprosił do najbliższej współpracy ze Sobą – Apostołów, tak i przeszedł się pomiędzy swoimi i wybrał nas. Jednak Jego miłość oprócz tego, że jest wielka, nieskończona, potężna, piękna i wspaniała, to jest również bardzo delikatna i wyrozumiała. Jezus zaprasza, proponuje, ale nigdy nie zmusza. Owszem, On wie jak postąpić z każdą duszą, jedne przynagla bardziej, inne mniej, ale zawsze szanuje wolność duszy i prawo jej wyboru.
Wczoraj usłyszeliśmy o wspanialej drodze, a zarazem o propozycji Jezusa dotyczącej życia w zjednoczeniu z Bogiem. Dusza może żyć w tej ogromnej bliskości Boga, a będąc nieustannie w promieniach Bożej miłości i również kochając może doświadczać cudu jednoczenia myśli, serca i ducha. Życie duszy zmienia się i zaczyna żyć w innym wymiarze. Co innego staje się dla niej najważniejsze i podporządkowuje swoje plany i działania samemu Bogu, Jego miłości. Gdyż oblubienica Boga czyni wszystko, co jest Bogu miłe i przez ten pryzmat patrzy na swoje życie. Ona pragnie podobać się Bogu, natomiast to, co było dotychczas, a więc chęć bycia akceptowanym przez otoczenie, lubianym, podziwianym, chęć przypodobania się otoczeniu – schodzi na drugi plan, ponieważ na pierwszym miejscu jest Jezus. I dusza Jemu pragnie się podobać. Odrzuca więc wszystko to, co do tej pory było wyznacznikiem jej postępowania. Jej ocena piękna, ocena wartości zmienia się. Od tej pory pięknym jest to, co Bóg uznaje za piękne; wartością jest to, co jest Boże. I dusza pragnie całą sobą być miłą Bogu, podobać się Mu. Jednocześnie rodzi się w niej pragnienie coraz większe, które wzrasta każdego dnia. Jest to pragnienie miłowania Boga, kochania Boga ponad wszystko, kochania ogromną miłością, tak wielką, jakiej jeszcze nie widział świat, jaką jeszcze żadna inna dusza Go nie pokochała. Bóg nieraz udziela łaski duszy, iż jej pragnienie miłowania jest tak wielkie, że zaczyna cierpieć, zdając sobie sprawę, że nie potrafi kochać tak, jakby chciała. Ona swoją tęsknotą, pragnieniem swym kocha Boga i cała się w Nim spala. Przepiękne są przeżycia duszy wybranej przez Boga, jej życie z Bogiem. Choć na zewnątrz przez otoczenie może być niewiele dostrzeżone, to w jej głębi dokonują się cuda. Przeżywa ona różne chwile, ale wszystkie zanurzone są w Bogu, w cudownej Jego miłości. 
Do takiego życia duszy zaprasza nas Jezus i do tego nasze dusze przygotowuje. Nie czyni czegoś raptownie, nagle. I my już jakiś czas byliśmy przygotowywani i nadal będziemy. A Bóg przedstawia nam to zaproszenie, abyśmy mogli bardziej świadomie przygotowywać się do zjednoczenia z Nim. Swoimi sercami uwielbijmy Boga. Niech z naszych serc popłynie modlitwa cicha, pełna miłości. Śpiew niech będzie delikatny, bo przecież wyrażać będziemy swoją miłość. Starajmy się śpiewając jednocześnie nasłuchiwać. Wpatrujmy się w swojego Oblubieńca. A bez względu na to, czy dusza zgodzi się wejść na tę drogę, czy nie, to Jezus nadal będzie Oblubieńcem oczekującym na swoją oblubienicę. Podczas śpiewu starajmy się spotkać indywidualnie z Nim, a więc zagłębić się w swoją duszę i słowami pieśni wyznawajmy miłość Jezusowi, patrząc Mu prosto w oczy, kochając Go, a jednocześnie oddając Mu pokłon.
Dusza, którą Bóg zaprasza i która odpowiada na Jego zaproszenie może być pewna, że jej życie się zmieni. Pierwszym takim znakiem zmiany, kiedy dusza oddaje się Bogu jest pokój i radość. Pokój bierze się stąd, że dusza w końcu odnalazła swoje miejsce, odnalazła to, do czego została stworzona, w końcu powróciła do źródła swojego istnienia; w końcu jednoczy się z Tym, z którego została zrodzona i którego jest cząstką. A więc włączona zostaje w Jego wieczne życie, w Jego miłość. I mając w Nim swoje wybrane miejsce, wraca do niego niejako dopasowując się, będąc teraz całością, jednością z pełnią, jaką jest Bóg. To daje jej poczucie bezpieczeństwa, to wypełnia ją pokojem. Do tej pory żyła w świecie i ze świata przejmowała między innymi niepokój, lęk, obawy. Teraz zakorzeniając się w Bogu, łącząc się z Nim żyje w Bogu, przez Niego chroniona, otoczona Jego miłością, w jakimś stopniu odgrodzona od świata zewnętrznego. Nie oznacza to, że zmienia swoją pracę, czy rodzinę. Żyje nadal w tej rodzinie, nadal wykonuje taką pracę, ale wewnętrznie żyje w Bogu. I to życie z Bogiem staje się jej priorytetem. Najważniejsze jest to i temu wszystko podlega. Dusza taka doświadcza miłości i stara się kochać. Początkowo jej starania są bardzo marne. Bóg wyznaje duszy miłość i dusza zachwyca się tą miłością. Jest zadziwiona, że Bóg tak ją kocha i spostrzega ją jako wartą zjednoczenia. Żyje w tym zachwyceniu, w tej radości. 
Z czasem Bóg otwiera przed duszą poznanie Boga i siebie samej, bowiem dusza zbliżając się do Prawdy, jaką jest Bóg jednocześnie odkrywa również prawdę o sobie. Dopiero wtedy zaczyna spostrzegać swoją brzydotę, swoje słabości, swoją nędzę. Ale żyjąc w promieniach miłości nie załamuje się, ponieważ czuje się kochana miłością, jakiej świat nie zna. Czuje się kochana pomimo tych słabości, pomimo tej brzydoty. Nie dość na tym, ona nadal czuje, że w oczach Boga jest piękną. To może wydawać się dziwne, ale tak jest. W oczach Bożych każda dusza jest piękna, jest obiektem największej miłości Boga i wielkiego Jego pragnienia, aby się z duszą zjednoczyć. Bóg widzi piękno, które w niej złożył, cząstkę siebie. Tę brzydotę nadał duszy grzech pierworodny i późniejsze konsekwencje tego grzechu. Ale pod warstwami brzydoty jest to Boskie piękno. Warto o tym pamiętać, szczególnie w chwilach, kiedy poznawać będziemy prawdę o sobie i zobaczymy różne słabości. Niektóre dusze mówią tylko o słabościach, mówią o sobie niemalże z obrzydzeniem, poznając prawdę o sobie, ale podtrzymuje je Boża miłość. Żyjąc w promieniach tej miłości, dusza nieustannie zwraca się do niej i wie, że te promienie rozświetlają ją, że Boża miłość oczyszcza ją, że w mocy Bożej jest zdjąć z niej wszystko to, co ją oszpeca, że to Bóg może duszę uczynić świętą. Ona sama tej świętości nie osiągnie. Bóg zaprasza duszę coraz bliżej siebie i daje jej, od czasu do czasu, kosztować słodyczy swojej miłości, rozkoszy duchowej. Przepiękne to chwile, kiedy dusza zatopiona w Bogu całkowicie w Nim niknie, jednocząc się, cała przemieniając się. Wyśpiewujmy Bogu pieśń pełną miłości. Czyńmy to z głębi swojego serca cały czas wpatrując się w Oblubieńca, pieśnią wyznając Mu miłość. Starajmy się śpiewać Mu jak najpiękniej. Jak najpiękniej oznacza, że w każde słowo, w każdą melodię wkładamy całą miłość i całym sobą, postawą, oczami, słowami mówimy Bogu: kocham Cię, pragnę Cię, należę do Ciebie.
Jezu! Dziękujemy Ci! Twoje dary miłości są nie do opisania. Wobec Twojej miłości nie potrafimy już nic powiedzieć. Cokolwiek byśmy powiedzieli, to i tak nic nie znaczy. Pragniemy Ci dziękować za Twoją obecność, za Twoje przyjście do każdej duszy, za zaproszenie Twoje na drogę zjednoczenia. Pragniemy Ci dziękować za Twoją niepojętą miłość, przez którą Ty nieustannie na nas wylewasz przeróżne łaski. Dzień skupienia jest przecież również taką łaską, płynącą z miłości do nas. Dziękujemy Ci za te bardzo osobiste spotkania z duszą. Z każdą duszą! Dziękujemy Ci, że każdą duszę kochasz bezwarunkowo, że widzisz w każdej piękno. Dla nas to niepojęte. My patrzymy jeszcze po ludzku. Ty patrzysz przez pryzmat miłości. Pragniemy Ciebie uwielbić. Pragniemy wyśpiewać Tobie pieśń uwielbienia za wszystko, co staje się udziałem naszych dusz, co staje się udziałem naszego życia. Pragniemy Ciebie uwielbić w tej tak niepojętej, tak cudownej obecności. Pragniemy Ciebie Jezu uwielbić całym sercem, całą duszą, z całych swoich sił. Pragniemy wyznać Ci, poprzez naszą pieśń miłość, oddanie, pragnienie zjednoczenia.
Jezu! Tyle piękna złożyłeś w naszych sercach. Tak bardzo je poruszyłeś. Rozbudziłeś cudowne pragnienia. Prosimy, abyś teraz nas pobłogosławił. Abyś pozostał w naszych sercach, abyś pomagał zrozumieć i przyjąć cudowne prawdy. Abyś pomagał trwać przy Tobie, abyś pomagał iść drogą miłości. Prosimy, pobłogosław nas Jezu. 

    
Refleksja

    
Jeśli by spojrzeć na to, czego dokonał Jezus, a więc Jego męczeńska śmierć na Krzyżu dla zbawienia każdej duszy, to już samo to, sam ten fakt powinien stanowić największy argument dla duszy, iż Bóg ją kocha i pragnie, by ona żyła w Nim, ponieważ tak wielka cena, jaką płaci Bóg nie może niczego innego sugerować, jak tylko pragnienie Boga, by wszystkie dusze żyły Jego życiem, żyły w Nim. Dlatego, Bóg oddał swojego Syna, dlatego Jezus zdecydował się iść na Krzyż, pokonał szatana, zgładził grzech, abyśmy mogli żyć w Bogu, w jedności, w niezwykłym zjednoczeniu duszy z Bogiem. Gdyby nie ten krok Jezusa nie byłoby możliwe takie zjednoczenie. Dusza nie mogłaby zbliżyć się do Boga. Pokonanie grzechu, pokonanie śmierci jest tym, co umożliwia duszy zbliżenie się do Boga. A więc Bóg pragnie, by każda dusza zbliżała się do Niego i by każda mogła kosztować życia w zjednoczeniu. Niech każda czuje się szczególnie ukochana, umiłowana tak, jakby była jedyna na świecie, którą Bóg umiłował. Bowiem Bóg kocha duszę właśnie taką miłością, wyróżniając każdą, każdej wyznając taką miłość. A to wyznanie jest tak piękne, że dusza nie posiada się ze szczęścia. Czuje się najbardziej umiłowaną ze wszystkich. I rzeczywiście każda jest najbardziej umiłowana. 
To zaproszenie do życia w zjednoczeniu z Bogiem jest dopiero pierwszym krokiem ku temu zjednoczeniu. Jest uświadomieniem duszy, do czego Bóg ją wzywa, zaprasza. Ważna jest teraz odpowiedź duszy, jej pragnienia, jej starania, by dążyć do Boga, żyć razem z Nim każdego dnia, w każdej godzinie. Pomocą dla niej jest akt miłości. Niech dusze ufnie poddadzą się prowadzeniu Bożemu, poddadzą się tej miłości. Niech zawierzą również swoje życie Maryi, aby Ona mogła je prowadzić do Jezusa, Oblubieńca. Niech okażą cierpliwość, bo każda dusza ma inny czas na to, by być przez Boga wybraną i zaślubioną. Ale życie duszy tą świadomością, iż Bóg oczekuje z otwartymi ramionami niech będzie dla niej radością i niech przyczynia się do ciągłego dążenia duszy, by być jak najmilszą Bogu. Ci, którzy pragną tego zjednoczenia już teraz niech szczególnie gorąco proszą, a Bóg dokona zaślubin. Na ten czas błogosławię was – w Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

    
Podsumowanie dnia skupienia

    
Dokonało się coś bardzo ważnego. Wielu duszom otworzyły się oczy na to, co Bóg przygotował dla nich, czego oczekuje i czym pragnie obdarzyć. Zachwycone przeżywać jednak będą różne rozterki, wahania, wątpliwości. Dlatego należy modlić się za te dusze, prosząc Dobrego Boga, aby przeprowadził je przez wszystkie burze, przez wszystkie trudności. Niech widzą przed sobą nieustannie cel, niech widzą swojego Oblubieńca, niech dążą do Niego ze wszystkich swoich sił. Pomimo różnych przeciwności niech wierzą i ufają, że prawdziwie Bóg wybrał je i zapragnął, by ich dusze żyły w Jego wnętrzu. Zapragnął, aby były wypełnione Jego miłością, przebóstwione, przemienione w Niego, by stawały się Jego świadkami. 
Więc zadanie dla wszystkich: modlić się za te dusze, wypraszać wszelkie potrzebne łaski. Bo chociaż nakreślona perspektywa jest przepiękna, to na drodze do celu pojawią się różne trudności i dusze będą ich doświadczać. Potrzebne jest wsparcie innych dusz, aby wytrwały na tej drodze, aby się nie zniechęciły, nie zarzuciły tej drogi. Na czas tej próby kroczenia drogą ku zjednoczeniu błogosławię was – w Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!