banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Dni skupienia w Różanymstoku. 8-9 lutego


    
Razem pielgrzymowaliśmy po Ziemi Świętej. Już na początku pragnę zapewnić, że cała Wspólnota, wszystkie dusze, ktokolwiek utożsamia się z tą Wspólnotą, wszyscy, wszyscy pielgrzymowali po Ziemi Świętej. Więc niech nie smuci się żadne serce, że fizycznie nie mogło tam być, bowiem duchowo byliśmy wszyscy i łaski, które tam Bóg wylewa nieustannie na ziemię, otrzymaliśmy wszyscy. I będą się one ujawniać, uobecniać w naszym życiu przez następne tygodnie, miesiące, a nawet lata. Nawet nie będziemy wiedzieli, że takie czy inne rzeczy, sprawy, dobro, które dzieje się w naszym życiu jest konsekwencją przyjętej łaski danej w Ziemi Świętej. To nic, że wielu z nas nie widziało miejsc świętych oczami swego ciała, to nie jest aż takie ważne. Kiedy dusza otwiera się przed Bogiem, Bóg daje duszy doświadczyć danych miejsc, wydarzeń, a takie poznanie duchem jest o wiele głębsze i sięga istoty rzeczy. To prawda, wspaniałą rzeczą jest móc dotknąć tych miejsc, wtedy również dusza, jeśli jest otwarta, doznaje tych łask, ale uwierzmy i zaufajmy, wystarczy, że nasze serca choć odrobinkę zapragną otworzyć się, a rozumieć będziemy o wiele więcej z tamtych miejsc, wydarzeń i serce będzie dotykać tego, co najważniejsze w tamtych miejscach, w tamtych wydarzeniach. 
A istotą wydarzeń, które miały miejsce w narodzie wybranym jest nieustannie uobecniająca się Miłość Boga. Ta Miłość towarzyszy narodowi wybranemu od samego początku. Bóg powodowany tą Miłością czyni wszystko, aby naród wybrany szedł wyznaczoną drogą, aby kroczył ku Bogu i przygotowywał się na przyjście Mesjasza. Te przygotowania miały różny wymiar, wyraz i dokonywały się poprzez lata i wieki. Bóg powoływał różne dusze, dzięki którym mógł naród wybrany prowadzić, dzięki którym naród wybrany mógł się lepiej przygotować, rozwinąć duchowo, dzięki którym mógł się nawrócić, zejść ze złej drogi, jakże często obieranej. Miejsca w Ziemi Świętej, które wspólnie nawiedzaliśmy, to miejsca przepełnione Duchem Miłości, miejsca przeniknięte Bożą Obecnością, miejsca, gdzie Miłość Boża ucieleśniła się i ucieleśnia się nadal. To miejsca, w których ogrom łaski przewyższa swoją wielkością wszystkie inne miejsca w jakiś sposób naznaczone obecnością Boga, inne miejsca, w których były, miały miejsca Objawienia. Ziemia Święta przewyższa wszystko inne, ponieważ tam obecność Boga trwa od początku, poprzez wszystkie lata i wieki prowadzenia narodu wybranego, aż do Narodzenia Jezusa. A ponieważ w świecie duchowym nie ma poczucia czasu, jest wieczność, zatem łaska Boża, Boże błogosławieństwo nieustannie uobecnia się, trwa., a wydarzenia nieustannie trwają. Jeśli dusza otwiera się na świat duchowy, może doświadczyć tych wydarzeń, niejako dotknąć istoty tych wydarzeń, a Boża łaska obejmuje duszę, łaska tych wydarzeń, błogosławieństwo tych wydarzeń.
W Ziemi Świętej, można powiedzieć, dochodzi do niezwykłej kumulacji Bożej łaski i Bożego błogosławieństwa, Bożej miłości. W sposób szczególny dokonuje się to w Chrystusie, gdy przychodzi na ziemię. To już nawet trudno jest określić słowami wielkość tej łaski, rozmiar i nieskończoność. Tak jak Bóg jest nieskończony, nie można Go objąć, ogarnąć, zrozumieć, tak rozmiar tej łaski i tego błogosławieństwa, które objawia się w Chrystusie też nie jest do objęcia, do zrozumienia, do zmierzenia. Jadąc w tamte miejsca, przenosząc się w tamte miejsca duchem człowiek może doświadczać tejże łaski, może otrzymywać tę łaskę i doświadczać niezwykłej przemiany. Tam łaska ta trwa, rozlewa się nieustannie, przenika wszystko. Tam ziemia, powietrze, rośliny, tam wszystko przeniknięte jest łaską - Bożą Miłością. To prawda, że człowiek wiele niszczy. I w tamtym miejscu nienawiść w sercach ludzkich niejako zakrywa przed ludzkim wzrokiem tę łaskę. Do głosu dochodzi ludzka pycha i egoizm. Należy jednak próbować wchodzić w głąb ducha, nie patrząc na warunki zewnętrzne i na to, co czynią ludzie między sobą; a czynią bardzo dużo zła. Naród wybrany odrzucił Jezusa, zabił Go i przez to rozpoczął się jego czas cierpienia, doświadcza tego cierpienia i sam to cierpienie zadaje. Mimo to dusza może zamknąć się na świat zewnętrzny, by wchodząc w ten niezwykły świat duchowy czerpać z Bożej Miłości, doświadczać przenikania Bożym Duchem i przyjmować mądrość Bożą, która pomaga duszy rozumieć wiele z Bożych tajemnic i prawd, a właśnie tam, w Ziemi Świętej Bóg objawia siebie w pełni, pokazuje człowiekowi Kim jest Bóg, pokazuje człowiekowi, kim jest człowiek i pokazuje drogę zjednoczenia. Wszystko to, co później zostało objawione światu poprzez różnych świętych, mistyków, poprzez różne Objawienia, czy to objawienia samego Jezusa, czy objawienia Maryjne, to wszystko było jedynie przypomnieniem prawd i tajemnic, które Bóg objawił w Ziemi Świętej. Niczego nowego te objawienia nie wnoszą, podkreślają jedynie pewne prawdy, o których dusze zapominają, które nieco są przykurzone, a Bóg pragnie, żeby zostały na nowo odkryte. Całe bogactwo zatem znajduje się tam, w Ziemi Świętej, cała prawda o Bogu, pełnia Objawienia Miłości, pełnia tajemnicy zbawienia. To wszystko może stać się naszym bogactwem, bogactwem naszej duszy, jeśli otworzymy się na to. 
To, do czego Bóg zaprasza naszą Wspólnotę może wielu z nas wydawać się zbyt trudne. I rzeczywiście jest takie. Do takiego poznania, do takiego zbliżenia się do Boga, Bóg do tej pory zapraszał dusze nieliczne. Niektóre z nich doszły do świętości, uznane zostały przez Kościół, bądź też żyły na tyle w ukryciu, że przez Kościół nie są znane, a jednak żyją w Niebie ciesząc się Bogiem. Bóg teraz zapragnął objawiać siebie i te prawdy, tajemnice  Duszom Najmniejszym, by poprzez nas na nowo ukazać w Kościele swoją Miłość, swoje Miłosierdzie, by odnowić w Kościele wiarę, by Kościół na nowo tchnął świeżością wiary. 
Jakże otwierać się na te Boże tajemnice, skoro dusza jest mała i o własnych siłach nie jest w stanie niczego zrobić? Dusza uznając, że nie potrafi sama sięgnąć po te tajemnice, je odkryć, poznać musi pokornie zdać się na Boga. Przed Bogiem ma stawać w wielkiej prostocie, w uniżeniu, prosić i starać się ufać. Dusza ma wzywać Ducha Świętego i w tym wzywaniu Ducha Świętego być wytrwała, ma wykazać się wiarą, pomimo tego, że nie widzi, nie słyszy i nie czuje. Ma starać się wierzyć w to wszystko, o czym zapewnia duszę Bóg, a więc w to, że wszystkie łaski są również dla niej, że Bóg przenosi ją w tamte święte miejsca, że Duch Święty dotykając serca obdarza nieskończonością darów, łaski, błogosławieństwa. Nic o własnych siłach dusza nie osiągnie. Czasem dusze popadają w pychę, otrzymując pewne łaski zapominają, że otrzymały je od Boga, myślą, że jest to ich zasługa, a  potem doświadczają swojej niemocy. Przed Bogiem zawsze należy być pokornym. Pokora najszybciej zdobywa Boże Serce. Przed duszą pokorną Bóg otwiera swoje skarby. Wie, że dusza pokorna nie będzie chciała zawładnąć tymi skarbami, wziąć je dla siebie. Dusza pokorna będzie klęczeć przed Bogiem pełna zachwytu, a zarazem zadziwienia i przerażenia nad ogromem łask, które Bóg pragnie jej dać. Nie będzie śmiała sięgnąć po te łaski, a Bóg sam te łaski w niej złoży. 
Do świata duchowego dusza może pragnąć dążyć, może pragnąć otwierać się na świat duchowy, może pragnąć odpowiedzieć na Boże łaski i wykazywać ufność, iż Bóg w swoim czasie te łaski da, udzieli ich. Nigdy zaś dusza nie jest w stanie sama po nie sięgnąć. Jeżeli uważa, że tak czyni, jest w wielkim złudzeniu. Wcześniej, czy później zrozumienie tego będzie bardzo bolesne. Tak więc tylko pokorą otworzymy Boże Serce i zostaniemy wprowadzeni w Boży świat. 
Ufajmy, że Bóg obdarował nas wszystkich niezwykłymi łaskami. Jego skarbiec łask nie ma dna i nigdy się nie skończy, zawsze jest pełen. Obdarza nas nieskończonością swoich łask. Najważniejsze to Jego Obecność, która tak bardzo urzeczywistnia się w Ziemi Świętej i dotyka dusz. Tę łaskę Obecności w duszy trzeba nieść; wraz z tą Obecnością, łaskę Miłości. Poprzez swoją Obecność i Miłość Bóg umacnia w nas wiarę, dając poznanie utwierdza nasze dusze w wierze, w zrozumieniu Bożych prawd, Bożych tajemnic. To pogłębia naszą relację z Bogiem i uświęca nas. Nie musimy nic robić, tylko przyjąć, ufnie, bez zbędnych dyskusji wewnętrznych, komentarzy, bez zapierania się, że to nie dla nas, bez wątpliwości, czy na pewno, czy dotyczy to nas. Po prostu otwórzmy serca, nadstawmy dłonie i przyjmijmy. Dlaczego Bóg to czyni? Bo jest Miłością. On jest tylko Miłością i nic prócz Miłości nie daje. 
Połóżmy dzisiaj na ołtarzu swoje serca, aby mogły być w bliskości Jezusa, aby połączona została Jego Ofiara z naszymi sercami, aby Bóg przyjął tę Ofiarę, przyjął nasze serca i napełnił tym wszystkim, czym sam pragnie obdarzyć nasze dusze. Możemy być pewni Jego nieskończonej hojności. Możemy być pewni, że te łaski przelewać się będą przez brzegi naszej duszy. Możem już zacząć dziękować i wielbić Boga za Jego miłość i dobroć, i hojność. 

    
Dziękczynienie

    
O Jezu Mój! Panie mojego serca! Mój Królu! Moja miłości! Przyszedłeś do mnie, choć wcale czynić tego nie musiałeś. Przyszedłeś do duszy mojej, chociaż tak mała i tak nędzna, wcale nie przypomina Twoich pałaców niebieskich. Przyszedłeś nie po to, by otrzymać coś ode mnie, ale po to, by mnie obdarować sobą. Jakże mam odpowiedzieć na to cudowne obdarowanie? W żaden sposób nie potrafię. Niczym Ci, Jezu, nie mogę się odwdzięczyć. Jednocześnie uświadamiasz mi, że właśnie na tym polega prawdziwa miłość, daje się nie oczekując niczego w zamian, lecz wiedząc, że druga strona niczego nie ma do ofiarowania. Jakże trudno, Jezu, pojąć Twoją miłość. Wielkość tego obdarowania przerasta moją duszę. Nie potrafię objąć swoją myślą Twojej obecności, wielkości tego daru. Wprowadzasz moją duszę w Twój świat, pokazujesz swoje prawdy, tajemnice, odkrywasz przede mną kolejne, ale moja dusza tak mała nie potrafi zrozumieć, docenić. 
O Panie mój! Mogę jedynie klęczeć przed Tobą z pochyloną głową do ziemi, dziękować Ci, wylewając łzy wdzięczności, bo wszystko, czym jest obdarowywana jest zbyt piękne, zbyt wielkie, zbyt wspaniałe. Pragnęłabym uwielbić Ciebie Boże, ale cóż, skoro nie potrafię. Pragnęłabym dziękować Ci, ale moje podziękowania nic nie znaczą wobec wielkości daru. Pragnęłabym wysławiać Twoje Imię, ale nawet nie potrafię wymienić Twego Imienia z miłością, tak, jak na to zasługuje. O mój Panie! Pragnę Ciebie kochać, a nie potrafię. Ale w moim sercu budzi się nadzieja. Przecież przyszedłeś do mnie, z miłości. Przyszedłeś Ty, Który jesteś Wszystkim, i Który wszystko możesz. Więc proszę, bądź moim wszystkim, udzielaj mi swego Ducha, aby we mnie wielbił Ciebie, kochał, aby dziękował, aby śpiewał Tobie. Przecież to co moje, to co ludzkie jest niczym wobec Ciebie, ale Twój Duch, jeśli będzie we mnie modlił się, to uwielbię Ciebie, to sprawię Ci radość. I chociaż trochę odwdzięczę się za nieskończoność darów jakie we mnie składasz. Jakże Cię kocham, Jezu!

    
Adoracja Najświętszego Sakramentu (1)

    
Jezu mój! Pragniemy odpowiedzieć na Twoją miłość. Stale słyszymy zapewnienia o tym, że nas kochasz, że nas zbawiłeś, że stale się nami opiekujesz, że nas prowadzisz. Pragniemy dzisiaj odpowiedzieć na to zapewnienie miłości. Całym sercem, całą duszą chcemy otworzyć się przed Tobą, aby spotkać się z Tobą, aby oczami duszy zobaczyć Ciebie, aby rozmawiać z Tobą. Chcemy prosić Twojego Ducha, aby w nas modlił się, aby usposobił nasze serca na spotkanie z Tobą, aby podpowiadał nam słowa modlitwy, aby pilnował naszych serc. Prosimy więc, Ciebie Duchu Święty, abyś objął nas, abyś w swoje dłonie ujął nasze dusze, abyś poprowadził te dusze, abyś zaniósł je przed Boży tron. Poddajemy się Twemu działaniu, bo pragniemy spotkać się z Bogiem. Pragniemy otworzyć serca przed Bogiem, bo pragniemy wyrazić swoją miłość do Niego. Prosimy więc, przyjdź Duchu Święty i dotknij nas.
Dziękujemy Ci Duchu Święty! Niepojęta to rzecz, maleńka dusza prosi i Ty przychodzisz, choć Ty jesteś Wszechmocnym Bogiem, a dusza - marnym stworzeniem. Tak wiele uzależniasz od duszy. Panie mój! Dlaczego? Miłość Twoja dyktuje to Twojemu Sercu, aby czynić wszystko, żeby tylko dusza mogła doświadczyć Twojej miłości, żeby mogła tą miłością oddychać, zachwycić się i pragnąć już po wieczność. Panie mój! Dziękuję Ci za wszystkie łaski, za wszelkie dobro, jakie staje się udziałem naszych dusz. Trudno jest objąć umysłem wszystko, co dajesz, wszystko, czego doświadczamy, wszystko to, co słyszymy i widzimy. Tak wiele tego Panie. Serce Twoje tak wielkie i z tego Serca wypływa tak wiele łask. Och, wybacz nam naszą małość. Przez nią nie potrafimy wszystkiego zobaczyć, nie potrafimy wszystkiego docenić. Ale nawet to, co widzimy i co słyszymy wydaje nam się zbyt wielkie, aby było możliwe. Jest zbyt wielkie, abyśmy mogli to przyjąć. O Panie, jakże jesteś dobry! Jakże nas kochasz! Jak wielką miłością nas obdarzasz! Och, udziel nam swojego Ducha, byśmy mogli odpowiedzieć miłością na Miłość, byśmy mogli jeszcze szerzej otworzyć serca i z wdzięczności wyśpiewywać pieśń Tobie. Abyśmy mogli, o Panie, zbliżać się do Ciebie i upaść na twarz przed Tobą i całować Twoje stopy. Och proszę, udziel nam swojego Ducha, dotykaj naszych serc, otwieraj je i uzdalniaj do uwielbienia.
Jakże Ci dziękujemy Boże! Uzdalniasz nasze serca, by otwierały się na Ciebie i wyśpiewujesz poprzez nasze serca piękną pieśń. Pragniemy śpiewać Tobie, a Ty Duchu Święty bądź naszymi pieśniami, bądź naszym dyrygentem, bądź instrumentami. Och, prosimy Ciebie, uzdalniaj nasze serce, nasze dusze, przygotuj nasze gardła, nasze usta, abyśmy mogli Tobie śpiewać, abyśmy mogli uwielbiać Boga, dziękując Mu za ten bezmiar łask, których doświadczamy. Och, prosimy Ciebie Duchu Święty! Dajemy Ci siebie. Uczyń nas swoimi narzędziami, instrumentami. I Ty pokieruj nami, stwórz z nas najwspanialszy chór. Zapraszamy was Aniołowie, przyłączcie się do nas. Prosimy was, wspólny śpiew będzie pięknym dla Boga. Prosimy was Święci, razem z nami módlcie się i śpiewajcie. Czynicie to cały czas w Niebie, włączcie nas w wasze uwielbienie. Razem, razem pragniemy doświadczyć tej cudownej chwały Boga, razem pragniemy przybliżyć się do Jego tronu, razem pragniemy wyśpiewać najpiękniejszą pieśń, płynącą prosto z serca – miłość. Och, prosimy, Duchu Święty pokieruj nami!
Panie nasz! To niepojęte, co czynisz z naszymi sercami. Tak małe, tak słabe, ale doświadczają takiego ogromu miłości. Napełniane są tak wielką mocą. O Panie to cud, że jeszcze nie pękły, nie zostały rozerwane tym ogromem miłości. W Tobie wszystko jest możliwe. I nawet tak małe serca mogą być napełnione pełnią Twojej miłości. Dusza nie pojmuje, doświadcza Twojej obecności Boże, a nie może pojąć. Korzy się przed Tobą, pada do stóp Twoich, a Ty Boże objawiasz jej siebie. To niepojęte! Ty jesteś, a Twoja obecność tak cudowna, wyczuwalna jest przez duszę, dlatego dusza chyli swoje czoło do ziemi, cała drżąc przed Twoim Majestatem, przed Twoją miłością, przed Twoją potęgą Panie. Och, chciałabym powtórzyć za psalmistą: Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym - syn człowieczy, że się nim zajmujesz? (Ps 8). Jakże to cudowne chwile, Boże, Twojej obecności w duszy, wokół duszy. Ujmujesz duszę w swoje dłonie. I tę maleńką duszę, która nie śmie podnieść wzroku na Ciebie, unosisz do swojego Serca i tulisz w swoich objęciach. Panie nasz! Nie potrafimy wypowiedzieć słowa, dusza zamiera, to zbyt wiele dla duszy. Dusza zamiera. Twoja miłość Boże tak wielka, niemalże przeraża. Dotknij nas, abyśmy mogli Twoją miłość przyjmować, bo zbyt mali jesteśmy. Dotknij nas, aby nasze oczy zobaczyły. Dotknij nas, aby nasze serca przyjęły. Dotknij nas, byśmy całą swoją istotą mogli przylgnąć do Ciebie. Pozwól nam doświadczyć Twego przytulenia. Każde serce przekonuj o Twojej miłości. Niech w żadnym nie budzą się wątpliwości. Niech każde serce uwierzy i zaufa Tobie. Niech każde serce rzuci się w Twoje wielkie ramiona z wielką ufnością, z taką radością. Uzdolnij nas Duchu Święty, abyśmy się rzucili w ten bezmiar Twojej miłości, w ten ogrom Twego miłosierdzia, byśmy oddali się cali Twoim ramionom i w nich zniknęli całkowicie zatopieni w Tobie, zanurzeni w Tobie, przemienieni w Ciebie, jaśniejący Tobą, będący już miłością.
Wszystko, czym obdarzasz dusze jest przepiękne, wspaniałe. Nie jesteśmy w stanie, Boże, wyrazić swojej wdzięczności. Nie jesteśmy w stanie podziękować tak jakby to należało czynić. Cała ludzkość otrzymuje od Ciebie tak dużo. Otwierasz przed nami cały świat duchowy i wszystko, całe bogactwo dajesz nam. To tak wiele i tak piękne, że nie jesteśmy w stanie powiedzieć ani słowa. Pragnęlibyśmy dziękować Ci i Ciebie uwielbiać. Kiedy myślę Boże o całym tym bogactwie, jakie zlewasz na ziemię od momentu stworzenia jej, nie potrafię nic powiedzieć. Mogę jedynie płakać z wdzięczności. Kiedy patrzę na naród wybrany i Twoje prowadzenie narodu, zachwycam się Boże, ale nie potrafię wyrazić wdzięczności. Wszystko, co ludzkie jest zbyt małe. A kiedy myślę o Tobie, o Twoim przyjściu na ziemię, kiedy myślę o Twoim Krzyżu, moja dusza zalewa się łzami wobec ogromu łaski, wobec ogromu miłości, wobec całej pełni miłości, jaka się objawiła. Kiedy myślę o Kościele, który sam zrodziłeś i który obdarzasz swoim Duchem i w tym Kościele powołujesz kolejne święte dusze i udzielasz swojemu Kościołowi tak wielu łask, darów i błogosławieństwa, mój umysł się miesza. A serce z zachwytu, z wdzięczności za chwilę pęknie, nie mogąc pomieścić takiego ogromu miłości. Panie mój! Wiem, że to jeszcze nie ta chwila, ale z tej miłości, którą mnie wypełniasz pragnęłabym umrzeć, aby być już z Tobą w Niebie, bo trudno mi znieść ten ból. Twa miłość zbyt duża na moje człowiecze serce. Wiem, że dopiero śmierć i zmartwychwstanie uzdolni mnie do przyjmowania tak wielkiej miłości, do otwarcia się całkowitego na nią i do życia nią. A skoro chcesz, abym jeszcze była tu na ziemi, dodaj sił memu sercu, aby mogło przyjmować Twoją miłość i aby moje serce stało się czyste, by mogło przekazywać tę miłość wszystkim duszom. Uczyń moje serce niczym kryształ. Jeśli pragniesz, aby upodobniło się do Twego Serca – uczyń to! Jeśli pragniesz, aby było podobne we wszystkim do Twego Serca – uczyń to! Jeśli chcesz, aby było podobne do końca – uczyń tak! Jeśli chcesz, aby zostało tak jak Twoje przebite, daję Ci je – uczyń to! Jeśli ma cierpieć z powodu tak wielkiej miłości, która je rozsadza – niech cierpi! Jeśli ma umierać codziennie wraz z Tobą na Krzyżu – niech umiera! Jeśli ma razem z Tobą płakać nad duszami – niech płacze! Jeśli wraz z Tobą ma krwawić – niech krwawi! Jeśli wraz z Tobą ma schodzić do otchłani smutku z powodu odejścia wielu dusz – niech smuci się! Jeśli wraz z Tobą ma płakać – niech płacze! Ale Jezu mój, po tym wszystkim, co przejdzie tutaj wraz z Tobą, niech dostąpi również wraz z Tobą zmartwychwstania. I zabierz je do swojej chwały, aby mogło zaznawać wiecznej miłości. Bo moim szczęściem Boże jest kochać Ciebie, niknąć w Twojej miłości, przemienić się w Twoją miłość. Tego pragnę, tego pragnę dla siebie i dla wszystkich dusz. 

    
Niech nasze serca trwają w tym uwielbieniu, w dziękczynieniu, w miłowaniu Boga. Taka modlitwa jest miła Bogu. Taka modlitwa przynosi również nam wielką korzyść, bowiem dziękczynienie, uwielbienie bardzo zbliża do Boga. Dusza czyni to, do czego jest stworzona. Bóg stworzył ją, by mogła Go kochać, wielbić, a więc śpiewając Bogu pełnimy swoje powołanie. Swoim uwielbieniem wyrażajmy wdzięczność za to wyróżnienie naszej Wspólnoty. Ta Wspólnota otrzymuje od Boga niezmiernie dużo. Ta wielość łask, jaka nieustannie płynie do nas jest nieporównywalnie większa od tych, które otrzymują inne wspólnoty. To wybranie! Ale wybranie zobowiązuje również. Trzeba na to wybranie odpowiedzieć. Człowiek zbliżając się do Boga poznaje; poznaje Boga i siebie, swoje miejsce. A więc wielbiąc będziemy zbliżać się do Boga. Zbliżając się do Boga będziemy poznawać swoje powołanie i umacniać się w nim, będziemy poznawać swoje miejsce, będziemy lepiej rozumieć relację między Bogiem a sobą. 
Do tego uwielbienia zapraszajmy Ducha Świętego. On zawsze najlepiej prowadzi modlitwę. Gdy będziemy trwać przed Najświętszym Sakramentem, prośmy Ducha Świętego, niech On pomoże nam w naszych słabościach. Poddajmy się Jego prowadzeniu również na osobistej modlitwie. Dajmy się poprowadzić! Pozwólmy Mu, aby to On modlił się. A modlitwa nawet uwielbienia nie musi oznaczać wielości słów, bowiem prawdziwa modlitwa, prawdziwe spotkanie z Bogiem odbywa się sercem. Człowiek może uwielbić Boga, wyrazić swoją miłość, nie wypowiadając nawet ani jednego słowa, ale mając serce, duszę tak usposobione, że to serce wielbi, kocha, dziękuje. I gdy pozwolimy, by Duch Święty poprowadził taką naszą modlitwę doświadczymy jeszcze czegoś więcej. Będzie w nas tyle miłości, tyle uwielbienia, tak dużo, tak ogromnie dużo, że nie będziemy potrafili znaleźć słów, pojęć w swoim umyśle dla wyrażenia tego. Trudno nam będzie nazwać to, co będzie się działo w sercu, bo to, co w sercu przerastać będzie nas, naszą ludzką słabość, przerastać będzie nasze ludzkie pojmowanie, rozumienie. I uwielbimy Boga całym sercem i będziemy Go kochać całym sercem. I wyrazimy Mu swoje oddanie, swoją uległość całym sercem, choć nie wypowiemy ani jednego słowa. I doświadczymy odpowiedzi. Bóg odpowie wielką miłością. I znowu trudno nam będzie o tym opowiedzieć, bo będzie to przerastać wszelkie ludzkie pojęcia, wyobrażenia. Nie będziemy mogli znaleźć porównania, tak wielka to miłość, tak piękna, tak niepojęta. 
Zatem trwajmy w uwielbieniu, w dziękczynieniu, w miłowaniu. Prośmy Ducha Świętego, by modlił się w nas. I poddawajmy się Jego prowadzeniu. Pozwólmy, by całe nasze serce wyrażało to uwielbienie, tę miłość. Pozwólmy, by serce nasze spotkało się z Bogiem. Aby ten czas był pięknym, cudownym spotkaniem, prośmy teraz, by Bóg udzielił nam swego błogosławieństwa, by położył na sercu każdego z nas swoją dłoń, ujmując w ten sposób serce, udzielając łaski otwarcia się na Jego obecność. Przyjmijmy Jego błogosławieństwo.

    
Adoracja Najświętszego Sakramentu (2) 

    
Pragniemy uczyć się wiary, choć słowo uczyć nie jest tym właściwym, bowiem wiarę Bóg człowiekowi daje jako łaskę. Pragniemy jednak przybliżać sobie to, w jaki sposób dusza może otwierać się na tę łaskę. Bóg obdarza nas swoją niezwykłą miłością. Cała Wspólnota naznaczona jest wybraństwem. Bóg prowadzi naszą Wspólnotę w tak niezwykły sposób i doświadczamy wielu, wielu łask. Dostrzegamy niewiele, ale otrzymujemy bardzo dużo. Pouczenia, którymi jesteśmy obdarzani coraz bardziej wchodzą w głąb naszych dusz. Dotyczą one tajemnic Bożych, a te nie są zbyt proste dla ludzkiego serca. Dla umysłu często są niezrozumiałe. 
Teraz Bóg przekonuje nas o tym, iż możemy jednoczyć nasze serca i jako jedna Wspólnota doświadczać świata duchowego w różnych miejscach dzięki swoim przedstawicielom. W Ziemi Świętej była nas garstka, a jednak dzięki tej jedności ducha wszyscy uczestniczymy w owocach tej pielgrzymki. I Bóg prosi, abyśmy swoje serca otwierali z wiarą na te łaski. Ale przecież człowiek nie jest w stanie niczego uczynić w kierunku Boga. Między Bogiem, a człowiekiem jest ogromna przepaść. On – nieskończony i wielki, a człowiek – maleńki, bez sił, bez mocy. Nie jest w stanie  sam otworzyć się na Bożą obecność, na Bożą miłość. Nie jest w stanie sam uwierzyć, zaufać. Gdy słyszy tak przepiękne zapewnienia Boga o miłości, trudno mu w to wierzyć, zdając sobie tym bardziej sprawę z własnej małości, nędzy i słabości. Wiara jest łaską, której Bóg udziela człowiekowi. Ten zaś może próbować na tę łaskę się otwierać. 
Otrzymaliśmy łaskę wiary. Dzięki niej wzrastamy od samego dzieciństwa. Teraz na Ziemi Świętej ta łaska została niejako odnowiona, na nowo wlana w nasze serca. A jednak trudno jest sercom wierzyć w tę łaskę; w to, że Wspólnota otrzymuje poprzez tych, którzy fizycznie byli tam, w tym miejscu. Trudno jest przyjmować, jednoczyć się duchowo. Takim wyrazem okazanej wiary i ufności jest dziękczynienie. Gdy człowiek, pomimo tego, że nie wszystko rozumie i nie doświadcza sercem, zaczyna dziękować Bogu za otrzymane łaski, Bóg w sposób bardzo hojny udziela mu wiary. Dziękujmy więc dzisiaj Bogu za wszystko, czym zostaliśmy obdarowani, choćby trudno nam było wierzyć, choćbyśmy mieli wątpliwości, chociaż niektóre serca jeszcze wątpią w to, czy i one zostały wybrane i obdarowane, spróbujmy dziękować Bogu. Modlitwa dziękczynienia i uwielbienia sprawia, że wiara i ufność wzrastają w sercu. Bóg po prostu pomaga człowiekowi, udzielając tej łaski. Dziękujmy więc Bogu.
Serce ludzkie jest bardzo słabe. A jednak Bóg wyposażył je w ważną umiejętność. Gdy człowiek otwiera się na Bożą miłość, jego serce wypełnia się nią i chociaż jest maleńkie, potrafi przyjąć bezmiar tej miłości. Oczywiście, w zależności od łaski danej człowiekowi, od powołania, od drogi jaką on idzie, to napełnienie Bożą miłością może mieć różny stopień. Święci odpowiadają na to napełnienie miłością w sposób doskonalszy od zwykłych ludzi. Ale ich serca też są specjalnie przygotowywane przez Boga. Ludzkie serce bez przygotowania nie jest w stanie przyjąć całego ogromu Bożej miłości. Bóg obdarza twoje serce pełnią swojej miłości, ale ono nie jest jeszcze gotowe, by przyjąć ją całą. Otrzymujesz więc pełnię, a jednocześnie tyle, by twoje serce mogło wypełnić się po brzegi i przyjąć ten dar. To niezwykłe – każdy z nas udzielane ma tyle, by wypełnić całe serce, aby pełnia miłości była w każdym z nas. Choć Bóg niejako dopasowuje swój dar do naszych serc, do stopnia ich przygotowania, to jednak w każdym z nas jest pełnia. I znowu trudno przyjmować człowiekowi takie zapewnienia bez łaski, trudno wierzyć w ten dar. Człowiek znając troszeczkę siebie, swoje życie, doświadczając w nim różnych rzeczy, nie potrafi w całkowitej otwartości przyjmować takich słów o miłości. Czuje się zbyt mały, niegodny, myśli, że nie zasłużył. Ale na Bożą miłość nie trzeba zasługiwać. Ona jest darem dla każdego. Na Bożą miłość człowiek nie jest w stanie zasłużyć, ponieważ ona jest doskonała. Człowiek nie jest w tanie zrobić niczego, co choć trochę uczyniłoby go godnym takiej miłości. Ale Jezus na Krzyżu dał człowiekowi godność Bożego dziecka i na tej podstawie możemy przyjmować ten dar Bożej miłości. Jezus wysłużył dla nas tę miłość, to On zasłużył na nią. Podziękujmy Bogu za ten dar miłości. I chociaż w sercach nie zawsze jest wiara, pojawiają się wątpliwości, dziękujmy Bogu, wiedząc już, że dziękczynienie również przyczynia się do otrzymywania łaski wiary, zbliża serce ku Bogu. 
Darem jaki otrzymaliśmy w Ziemi Świętej jest Boża obecność w nas. Tam – w Ziemi Świętej – Bóg w sposób szczególny jest obecny. Nie może być inaczej, skoro wybrał sobie właśnie tamtą Ziemię i obdarzył ją miłością tak wielką, że w pewnym momencie miłość ta ucieleśniła się, nabrała kształtów widocznych dla człowieka w postaci Jezusa. To niezwykłe. Mówiąc ludzkim językiem – chociaż wszystkie określenia są bardzo mało odpowiadające tej rzeczywistości duchowej – miłość zmaterializowała się i Jezus przyszedł na ziemię. To niezwykłe wydarzenie. Stwórca dotknął ziemi, sam osobiście zstąpił na ziemię - Święty, Czysty i Doskonały. Zatem miejsce Jego przyjścia i przebywania na ziemi musi być uświęcone. A Jego obecność pozostaje tam do końca. Jego Duch unosi się nad ziemią i przenika wszystko w sposób niebywały. Trudno jest zrozumieć ludzkiemu umysłowi tę obecność, która choć ucieleśniła się w pewnym momencie historii ludzkości, jest wieczna na tej ziemi, od początków jej stworzenia. Gdy człowiek otwiera się na tę obecność, doświadcza jej w swoim sercu. Dziękujmy za tę Obecność, aby otrzymać łaskę wiary.
Łaska, jaką otrzymuje nasza Wspólnota, dotyczy również możliwości duchowego bycia w miejscach, do których Bóg nas zaprasza. Gdy dusza otwiera swoje serce przed Bogiem, On może ją przenieść w różne miejsca. My wszyscy byliśmy i w Betlejem, i w Nazarecie, i w Jerozolimie. Nasze serca Bóg niejako kładł w tych szczególnych miejscach, aby mogły odrodzić się, doznać przemiany. Uwierz więc, że twoja dusza jest położona na miejscu narodzenia i tam doświadcza tego cudu narodzin Boga. To co dokonuje się podczas Bożego Narodzenia staje się żywym w twojej duszy. Uwierz, że Bóg kładzie twoją duszę na Golgocie u stóp Krzyża tak, abyś mógł objąć Krzyż i przytulić się do niego. Wszystko co dokonuje się w świecie ducha w tym momencie – podczas ukrzyżowania, agonii Jezusa – staje się udziałem twojej duszy. I ty uczestniczysz w tym. Uwierz, ze Bóg przenosi twoją duszę do Grobu, abyś mógł uczestniczyć w Zmartwychwstaniu. W każde miejsce naznaczone Bożą obecnością twoja dusza jest przenoszona, a łaski tego miejsca, tego wydarzenia należą również do ciebie. Trudno to sobie wyobrazić, jeszcze trudniej uwierzyć. Serce jest słabe, nie potrafi się otwierać. Mimo to Bóg udziela tobie tych łask. Czyni to, bo cię kocha. To tak jak małe dziecko nie potrafi uświadomić sobie miłości swoich rodziców. Ono bierze bardzo dużo, ale nie potrafi jeszcze docenić, odwdzięczyć się. Mimo to matka i ojciec obdarzają je pełnią miłości. Tak samo Bóg – choć ty nie potrafisz tego wszystkiego pojąć, nie potrafisz przyjmować, dziękować, nie rozumiesz – On obdarza ciebie pełnią swojej miłości, nie cząstką, pełnią. Dziękuj Mu za to, a poprzez dziękczynienie wzrastać będzie twoja wiara. 
Hojność Bożego Serca jest nieskończona. Możemy być pewni, że Jego dary nigdy się nie wyczerpią. To czym nas już obdarza, jest nieskończenie wielkie, a obdarzać będzie jeszcze więcej. Przez całe swoje życie na ziemi nie będziemy w stanie tego wszystkiego ogarnąć i podziękować Bogu. Ale w wieczności każdy z nas będzie miał czas, aby przyjrzeć się wszystkim tym łaskom i za każdą Bogu podziękować, Jego uwielbić. Wtedy już nie potrzebna będzie nam wiara, ale teraz jej potrzebujemy. Zatem podziękujmy Bogu za wszystko, czym nas obdarza i obdarzać będzie, wierząc Jego miłości, bo to ona dyktuje Mu taką hojność. Uwielbijmy Boga, otwierając serce na Jego błogosławieństwo, które będzie do nas przychodzić zawsze, gdy będziemy swe serce otwierać w dziękczynieniu. Ufajmy, że i w tym momencie, gdy Mu dziękujemy i wielbimy Go, jego błogosławieństwo płynie nieustannie do naszych serc. 
Byśmy mogli bardziej wierzyć, otrzymamy znak – kapłan pobłogosławi nas Najświętszym Sakramentem. Jest to znak zewnętrzny. Otwórzmy serca, by ten znak mocno dotknął naszych serc, byśmy doświadczyli tego błogosławieństwa w swoim wnętrzu, by nasza wiara doznała umocnienia.

    
Podsumowanie dni skupienia

    
Powiedzenie: Wiara czyni cuda, jest prawdą. Zostaliśmy ubogaceni tą wiarą. Bóg odnowił wiarę wszystkich dusz Wspólnoty w Ziemi Świętej. Obdarzył nas łaską miłości, łaską swojej Obecności. Obdarował wielością darów. Wszystko po to, by nasze serca mogły przybliżać się do Boga. Uczynił to dlatego, że nas ukochał, wybrał i pragnie poprzez nasze dusze odradzać Kościół. To co otrzymaliśmy, jest więc darem nie tylko dla nas, ale dla całego Kościoła. Zatem miejmy w sercu odpowiedzialność za Kościół i wielką wdzięczność w stosunku do Boga. Jednocześnie starajmy się, by to co otrzymaliśmy, prawdziwie procentowało w naszym życiu. Otwórzmy się na te łaski. Niech poprzez naszą otwartość one stają się udziałem innych w otoczeniu. Pomimo słabości duszy, pomimo wątpliwości, starajmy się w pokorze stawać przed Bogiem, by to co jest Jego wolą, spływało na nas. Bez względu na to jakie są nasze uczucia, jak doświadczamy samych siebie, jak bardzo czujemy się słabi, stawajmy przed Bogiem, ufając, że jeśli taka jest Jego wola, to te łaski: Obecność, Miłość Boga, będą w nas wzrastać, będą budować nasze dusze. 
Wierzmy i ufajmy, że Bóg poprzez nas będzie uświęcał cały Kościół. Pamiętajmy, że to nie my jesteśmy tymi, którzy te łaski dają innym; to nie nasza moc dzieli się Miłością, Wiarą i Bożą Obecnością. My jesteśmy jedynie naczyniami, w dodatku bardzo kruchymi, w których Bóg złożył te dary. I to On będzie je wyjmował i przekazywał dalej. Bądźmy więc otwartymi naczyniami, aby Bóg mógł do woli czerpać i rozdzielać to, co w nas złożył. Naczynie po prostu jest. Bądźmy więc po prostu otwartymi duszami. Wszystkiego dokonywać będzie Bóg. Brak jakichś odczuć, niezwykłych znaków niech nie zniechęca nas do ufności w Boże działanie w naszych duszach. Zazwyczaj to pycha podpowiada człowiekowi konieczność zobaczenia znaków, doświadczenia czy odczucia czegoś. Pokora każe po prostu klękać przed Bogiem i pokazywać puste ręce, oczekiwać od Boga wszystkiego.
Błogosławię was - w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!