banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129621 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    „Kroczmy razem dalej dla dobra Kościoła i ludzkości” (Benedykt XVI)


    
Wielu z nas, gdy usłyszało informację Papieża Benedykta XVI o tym, że pragnie zrezygnować z urzędu, poczuło w swoim sercu smutek. Pytaliśmy, dlaczego? Poczuliśmy niepokój, co będzie z Kościołem? Co będzie z nami? Dobrze, że jest w nas troska o Kościół, troska o Boże Dzieło, dobrze, że w nas jest miłość do Ojca Świętego. Należy wspierać go nadal miłością i modlitwą pełną miłości, bowiem obrał sobie teraz bardzo trudną drogę. Nie znaczy to, że jego pontyfikat był łatwy, ale decyzja, jaką podjął wymagała wielkiego hartu ducha i wielkiej pokory. 
Gdy spojrzymy na tego Papieża i na czas, w którym prowadził Kościół, zobaczymy wielką troskę o jakość Kościoła. Nie znamy z pewnością wszystkich spraw, problemów, z jakimi musiał się on borykać. Złożoność wielu z nich jest nie do przeniknięcia ludzkim umysłem. Poza tym wiele spraw jest tak przerażających, że tylko osoba wielkiego hartu ducha jest w stanie otworzyć się na właśnie te problemy, by im stawić czoła. Papież Benedykt XVI doświadczył w czasie swojego pontyfikatu ogromnego cierpienia, o którym wie niewielu. Ma również świadomość, wielką jasność, co do stanu Kościoła. Z bliska mógł przyjrzeć się wszystkim mechanizmom, które kierują Kościołem. Zobaczył i dobro, i zło. Ofiarował się Bogu, by dobro zwyciężyło. Swoje życie oddał za Kościół. Rozważając w swoim sercu na długich modlitwach dobro Kościoła powziął taką nie inną decyzję, uznając, że teraz w ten sposób najlepiej przysłuży się Kościołowi. Mając świadomość tego, jakim jest ten Kościół, jakie są jego problemy może modlić się w konkretnych sprawach i ofiarowywać swoje cierpienie. 
Decyzja jego jest niezwykła. Nie jest codzienną decyzją podejmowaną przez wielu papieży. I tę decyzję należy przyjąć ze spokojem serca, z powagą, ze zrozumieniem, przede wszystkim z miłością. Ta postawa Ojca Świętego powinna w naszych sercach wzbudzić rozwagę nad Kościołem, powinna ukierunkować nasze myślenie na to, co jest najważniejsze, powinna nasze działania poprowadzić ku temu samemu, co czyni Ojciec Święty. On dzięki ogromnej czystości serca, pokorze, dzięki ciągłemu zbliżaniu się do Boga, dzięki wytrwałemu dążeniu do zjednoczenia z Bogiem, mógł w sposób najlepszy pokierować Kościołem, a swoje przemyślenia wyrażał w wielu kazaniach, pouczeniach, wydanych dokumentach. Kontynuuje w ten sposób drogę wytyczoną przez Poprzednika bł. Jana Pawła II, jednocześnie jeszcze bardziej zagłębiając się i wskazując na sprawy najbardziej istotne. Na swoich barkach dźwigał ciężar, którego człowiek unieść nie jest w stanie. Dzięki zjednoczeniu z Bogiem ten ciężar dźwigał. Sam Bóg podtrzymywał jego ramiona i udzielał mu swego Ducha. Teraz uznawszy, iż jego droga ma przyjąć nieco inny wymiar pragnie służyć Kościołowi najlepiej jak potrafi ze wszystkich swoich sił. Nie pozostawia Kościoła, pozostaje w samym jego centrum, ponieważ sercem Kościoła, z którego płynie życie, siła, są dusze zjednoczone z Bogiem, oddające mu swoje życie, dusze modlące się za Kościół, poświęcające wszystko, ofiarowujące swoje cierpienie. A więc i ten Papież również będzie w centrum Kościoła, a poprzez jego serce, jego duszę Bóg będzie Kościół umacniał i dawał mu nowe życie.
Poza tym Benedykt XVI swoją postawą pokazuje również nam drogę. Czy nie przypomina ona naszej drogi, na której nie wielkie czyny, nie głośna działalność, ale zjednoczenie z Życiem, zjednoczenie z Miłością, oddanie siebie całego Bogu za dusze, poświęcenie wszystkiego, nieustanna modlitwa, pokora, zupełne podeptanie miłości własnej, rezygnacja ze wszystkiego, co ludzkie – jest istotą naszego powołania? To droga jedyna, która może przynieść Kościołowi odrodzenie, która pomoże Kościołowi przetrwać trudny czas. To droga, na której pokonany zostanie szatan, który trzęsie Kościołem i wnika w jego struktury. Nic nie pomoże roztrząsanie i dyskutowanie nad tym, co dzieje się w Kościele, jak być powinno. A więc nie włączajmy się w żadne dyskusje. Nie przyjmujmy do serca tego, co w świecie mówi się o Kościele. Nie zajmujmy tym swego umysłu. Wiele jeszcze będzie się mówić. Wiele złego usłyszymy i wiele złego dziać się będzie. Nasze serca mają być zjednoczone z Bogiem. Dzięki temu zjednoczeniu będą mocne i będą źródłami miłości, prawdy, Bożego życia. I choć jesteśmy niczym maleńkie iskierki, gdy te maleńkie iskierki włożymy do lampionu, może on rozjaśnić duże pomieszczenie. Bądźmy takimi iskierkami w Kościele, aby wnętrze Kościoła zajaśniało prawdą, miłością, życiem. Tego Bożego światła, boi się szatan, więc nie mamy się czego lękać, gdy trwamy na modlitwie jednocząc się z Bogiem. To jedyne, co możemy czynić, co chroni nas, co daje życie Kościołowi, co go odradza. To nasza droga, a jednocześnie zadanie, które każdemu z nas powierza Bóg. A więc mamy poczuć się również odpowiedzialni, by to zadanie wykonać całym sercem, wkładając w nie wszystkie swoje siły, ofiarowując samych siebie do końca.
Podziękujmy Bogu za Papieża Benedykta XVI. Niech on w naszych sercach pozostanie dłużej. Pamiętajmy o nim w codziennej modlitwie, łączmy się z nim duchowo. On łączyć się będzie z nami, ze wszystkimi duszami. Niech czuje od nas modlitewne wsparcie. Niech doświadcza miłości, bo wybrał trudniejszą drogę. Nasze serca niech ofiarują się Bogu, przyjmując dar Miłości i wszystko, co z tym darem się wiąże; wszystko, czym jest miłość, jaka jest miłość, aby ta pełnia miłości zagościła w nas. Aby miłość pomogła nam realizować nasze powołanie.

    
Modlitwa duszy najmniejszej

    
Mój Boże! Padam przed Tobą na twarz i oddaję cześć Tobie Najwyższy. Tyś jest moim Bogiem, moim Królem, Ty jesteś Mądrością, Prawdą, jesteś Nieskończony. Ja jestem duszą maleńką, która niewiele rozumie, a jednak tej duszy maleńkiej objawiasz siebie. Nie zważasz na to, że jest za mała, aby zrozumieć to, co jej pokazujesz, co uświadamiasz. Pragnę Ciebie uwielbiać Boże, we wszystkim, czym obdarzasz moją duszę. We wszystkim, co staje się jasnością mojej duszy i w tym również, czego moja dusza pojąć nie może. Pragnę Ciebie uwielbiać w tym, co jest radością moją i w tym, co wyciska łzy z oczu. Pragnę Ciebie uwielbiać za wielką Twoją łaskawość, dobroć i za hojność Twoją, z jaką wylewasz łaski na nas. Pragnę Ciebie uwielbiać za Twoją miłość, w jej najdoskonalszej formie – w Ofierze. Pragnę Ciebie uwielbiać Boże! 
Pragnę Ciebie uwielbiać Boże, bo choć jestem maleńką duszą, dajesz mi uczestnictwo w Twoim Dziele Zbawczym. Choć jestem najsłabszą duszą, kładziesz w moim sercu wszystkie trudne sprawy swego Kościoła i doświadczam ciężaru tych spraw. Pragnę Ciebie uwielbiać, bo włączasz każdego z nas, abyśmy wszyscy razem unieśli ten ciężar, jaki dźwiga Ojciec Święty, by razem z nim modlić się za Kościół i walczyć o zwycięstwo Twoje. Uwielbiam Cię, choć tak wielu rzeczy nie rozumiem, ale w swym sercu doświadczam wielkiej łaski. Wszystko, co dzieje się z moją duszą staje się za Twoją przyczyną. Wszystko, co w mojej duszy się dokonuje to dzięki Tobie. Pragnę wszystko Tobie oddać i poświęcić. Chcę Ci służyć. Nie chcę pozostawiać sobie niczego. Chcę całą sobą należeć do Ciebie. A ponieważ Twoim wielkim cierpieniem są ci, którzy w łonie Twego Kościoła swym brakiem miłości, różnymi knowaniami, wielką złością, egoizmem i pychą niszczą od wewnątrz Kościół, więc pragnę prosić Ciebie, abyś wziął moją wolę. Daję Ci prawo posługiwania się mną, jak tylko zechcesz. Niech Twoja wola wypełnia się we mnie. Ja swoją oddaję Tobie. Nie chcę od tej pory zadawać Tobie cierpień choćby najmniejszym przewinieniem. Nie chcę Ciebie ranić, nie chcę w ten sposób osłabiać Kościoła. Więc proszę, niech najpierw umrę nim czymkolwiek Ciebie zranię. Zabierz mi życie, jeśli bym miała czymkolwiek Ciebie zasmucić i osłabić Kościół. 
Proszę Ciebie Jezu, abyś dawał mi siły, bym zrealizowała to, co dzisiaj Tobie przyrzekam proszę, abyś dawał mi wytrwałość, abyś mnie umacniał i prowadził. Wierzę, że Ty wypełnisz we mnie swoją wolę. Proszę, abyś udzielał mi swego Ducha, który będzie mi podpowiadać każdego dania i w każdej godzinie, jak najlepiej Tobie służyć. Przypominaj mi o tej odpowiedzialności za Kościół, abym nigdy z tej drogi nie zeszła. A moje życie należy do Ciebie i odbierz mi je, gdybym kiedyś dobrowolnie chciała sprzeciwić się tej drodze. Proszę pobłogosław i dotknij serc naszych, by to, o co się modlimy stało się w naszych sercach życiem. 

    
Zadanie dla duszy najmniejszej

    
Jednoczmy się razem w modlitwie. Niech nasze serca przepełnione miłością obejmują Kościół. Miejmy w swoich sercach Papieża Benedykta XVI. Uświadamiajmy sobie stale, że on łączy się razem z nami, że razem modlimy się o triumf miłości w Kościele. Niech nasze serca staną się ofiarą całopalną za Kościół. Niech staną się żertwami na Ołtarzu Bożej Miłości. Miejmy w sobie to poczucie odpowiedzialności. Otrzymaliśmy tak wiele. Czas, by zacząć dawać, by dzielić się tym, co się otrzymuje. A czynić to możemy sercem. A czynić to możemy poprzez zjednoczenie z Bogiem, poprzez ciągłe starania realizacji pouczeń, jakie otrzymujemy, ze wszystkich swoich sił.
Błogosławię was – w Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!