banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130259 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Wszyscy zatroszczmy się o Matkę Kościół!


    
Dzisiaj postaramy się na nowo spojrzeć na Kościół, poznając głębiej tajemnice Bożej miłości, która wyraziła się właśnie w Kościele. Całą siłą swojej woli otwórzmy serca i przyjmujmy słowo w pełnej ufności i wierze. Niech nasze serca będą proste i przyjmują wprost to, co słyszą. To o czym będziemy mówić ma poruszyć nasze serca, byśmy jeszcze bardziej pokochali Kościół; by nasze modlitwy, nasza troska o Kościół wyrażały się większą żarliwością; byśmy bardziej angażowali się  w życie Kościoła.
Wiemy, że naród wybrany prowadzony był przez samego Boga. Jednak można powiedzieć, że mimo tego cudownego prowadzenia doświadczał swego rodzaju samotności. Każdy w tym narodzie doświadczał swego rodzaju samotności. Jednocześnie Bóg poprzez ten naród przygotowywał ludzkość do zrozumienia wielkiej potrzeby istnienia Kościoła. Kiedy uznał, że jest już przygotowana to tego, by zrozumieć i przyjąć tę potrzebę sam przyszedł na ziemię. Już przyjście Jezusa na ziemię jest objawieniem się Bożej Miłości, wyrazem i ucieleśnieniem się tej Miłości. Jednak Bóg widział, iż człowiek potrzebuje Bożej obecności niejako w większym wymiarze niż do tej pory było to w narodzie wybranym, potrzebuje stałej asystencji Boga przy sobie, bo dusza czuje się samotna, jest słaba i nie jest w stanie iść posłusznie za Bogiem. Widząc to Bóg, zdając sobie z tego sprawę, postanowił pozostać ze swoimi dziećmi, postanowił dać człowiekowi Matkę, która będzie nieustannie otaczać opieką swoje dzieci, będzie je karmić, pouczać, wspierać w rozwoju i prowadzić. 
I wtedy, gdy objawiała się najwyższa Miłość Boga, kiedy ta Miłość dochodziła do szczytu, Bóg zrodził Kościół. Zrodził go na Krzyżu. Jezus staje się jego Głową, a my Jego mistycznym Ciałem. Jednocześnie Jezus pozostaje w samym Sercu Kościoła - w Najświętszym Sakramencie po to, aby Kościół był żywy, aby mógł nam dawać życie, aby Matka Kościół mogła żywić swoje dzieci niejako swoim mlekiem, dając w ten sposób życie. I Kościół, jako Matka, troszczy się o swoje dzieci, o dusze, o ich rozwój, wzrost, o ich pokarm. Trudno jest nam zrozumieć tę głębię istoty powołania Kościoła, zrodzenia Kościoła, bowiem Kościół nie żyje swoim życiem; Kościół żyje życiem samego Boga. Przez Niego, przez Bożego Ducha jest nieustannie przenikany i oświecany. Mądrość Boża nieustannie przenika Kościół i wszystkie Jego członki. Dzięki Duchowi Świętemu Kościół może przez tyle wieków, pomimo różnych trudności i przeciwności być jednym, być tym samym, który został zrodzony na Krzyżu. To jest ten sam, jednaki Kościół, bowiem jest w Nim życie Boże, jest w Nim Jezus, który to życie daje. Jeden Pokarm karmi wszystkie członki, jeden Duch daje światło wszystkim członkom. Jest to jeden Kościół, gdyż jedna Miłość przenika wszystkie serca, jedno zbawienie jest dla wszystkich członków Kościoła. Wszystkie członki skupione są wokół jednego Krzyża niosącego to zbawienie. Jeśliby ktoś pokazywał inny krzyż, jeśli ktoś pokazywał by innego Mesjasza jest poza Kościołem. Dzięki Duchowi Świętemu Kościół jest jedno, wszystkie dusze mogą stanowić jedność. 
Kościół jest darem bezcennym dla każdej duszy. Nie da się określić wartości tego daru, bo przerasta wszystko, cokolwiek człowiek może sobie wyobrazić, ponieważ o wartości Kościoła stanowi życie Boga, który zrodził go umierając, a więc dał życie swoje własne, życie Boże, bezcenne, życie wieczne, życie, którego umysł ludzki pojąć nie potrafi. I tym życiem została obdarowana każda dusza. Tym życiem obdarowany jesteś ty, życiem samego Boga. To nie jest jakieś tam życie, ty nosisz w sobie Boskie życie. I wszystkie cechy Boskiego życia masz w sobie. Nie oznacza to, że teraz wszyscy jesteśmy bogami, natomiast oznacza to, że Bóg obdarował nas życiem, natomiast od nas zależy na ile to życie przyjmiemy, na ile w ogóle uwierzymy, na ile spróbujemy realizować to życie tu na ziemi, by później po śmierci w pełni w tym życiu uczestniczyć. Już tu na ziemi można  kosztować tego życia. Oczywiście grzech sprawia, że człowiek tu na ziemi nie jest w stanie w pełni korzystać z tego daru, musi przejść granicę śmierci, wcześniej otwierając się na ten dar. Ten, kto nie otworzy się na ten dar na ziemi, wręcz się jego wyprze, nie będzie mógł z tego daru korzystać w wieczności. 
A więc człowiek obdarowany został w sposób niezwykły. By mógł z tego daru korzystać otrzymał Kościół; by było mu łatwiej - otrzymał Kościół; poprzez chrzest rodzi się w Kościele. Od momentu chrztu żyje wewnątrz Kościoła, a więc jest niejako chroniony, otaczany ramionami Kościoła- Matki i w tych ramionach cały czas się znajduje. Przez Matkę Kościół jest prowadzona, pouczana, karmiona, otrzymuje kolejne sakramenty, które jeszcze bardziej otwierają ją na dar życia wiecznego, wprowadzając w to życie, ucząc tego życia. Wszystko to dzieje się w ramionach Matki; porównanie do matki i małego dziecka jest tu jak najwłaściwsze. Jeśli jakieś dziecko z tych ramion się wyrywa czyni szkodę samemu sobie; poza tymi ramionami nie jest w stanie żyć. Tak jak dziecko samo nie jest w stanie żyć, tak dusza nie jest w stanie żyć poza Kościołem. A więc Kościół jest niezwykłym wyrazem Bożej miłości wobec każdej duszy, ze względu na to, w jaki sposób został zrodzony, ze względu na to, co daje duszy. 
Dusza otrzymując te niezwykłe łaski, żyjąc w Kościele ma też obowiązki wobec Kościoła. W pewnym momencie w rozwoju dziecka przychodzi taki czas, kiedy również i dziecko może odwzajemniać miłość i tę miłość czynnie okazywać, a więc pomagać swojej mamie, potem troszczyć się o nią, opiekować się nią, dawać jej siebie. Dusza początkowo nie jest tego świadoma, ale wzrastając zaczyna rozumieć, że ma też siebie dawać. Ta relacja duszy do Kościoła jest czymś jeszcze głębszym niż relacja dziecka do matki i matki do dziecka. Ponieważ dusza jest również darem dla Kościoła, nie tylko Kościół jest darem dla duszy, ale dusza jest również darem dla Kościoła. Każda dusza jest poczynana przez Boga w celu ubogacenia innych dusz, a więc w celu ubogacenia Kościoła. Bóg rodząc kolejne dusze składa w nich swoje dary, które mają służyć Kościołowi, tak więc dusza powinna Kościołowi służyć darami otrzymanymi od Boga, dlatego, że tego oczekuje od niej Bóg. Służba tymi darami jest troską o Kościół, jest dbałością o rozwój Kościoła. 
Jednocześnie brak zaangażowania w życie Kościoła, brak służby na rzecz Kościoła sprawia, że dusza nie jest  pełnym jego członkiem. Jest takim organem, który nie do końca może być używany, nie spełnia swojej funkcji. Można powiedzieć, że jest taką „uschłą ręką”. Ręka może przysłużyć się ciału wtedy, kiedy wykonuje różne czynności, do których jest stworzona. Jeśli nie robi niczego, jest bezwładna nie służy ciału, a staje się wręcz dla niego ciężarem; całe ciało zaś jest przez to okaleczone i w pewnym stopniu niedomaga. Choć jest druga ręką, są nogi, jest głowa, jest umysł, są różne narządy, to jednak nie jest to ciało w pełni sprawne przez to, że ta jedna ręka jest niewładna. 
Podobnie ma się z Kościołem i członkami Kościoła, z duszami. Bóg pragnie, by Kościół doskonale się rozwijał, by - nawiązując do tego porównania o sprawności, - był w pełni sprawny. Więc daje Kościołowi kolejne dusze. Każdej duszy daje ze swego Serca pewne dary, by stawały się bogactwem całego Kościoła. Niestety większość dusz nie jest świadoma tego, że powołaniem ich jest obdarowywać Kościół tym, co Bóg złożył w nich; że ich powołaniem jest służyć Kościołowi tym, co Bóg dał do ich wnętrza. W związku z tym zazwyczaj dusze są jedynie biorcami, tym, że korzystają, czerpią z Kościoła. Nie dość na tym. Często dusze nie tylko nie mają świadomości, iż po to urodziły się, aby również i one mogły coś wnosić do Kościoła, ale wręcz krytykują Kościół, wytykają jego ułomności i słabości, a swoim zachowaniem często przyczyniają się do upadku innych dusz i osłabiają  w ten sposób Kościół. 
Świadome działanie przeciwko Kościołowi duszy żyjącej wewnątrz Kościoła jest ciężkim grzechem. Jest jednocześnie świadomym stawaniem przeciwko Chrystusowi. Dusza, która przyczynia się do osłabienia Kościoła, która podejmuje działania przeciwne Kościołowi, niejako wyzywa Jezusa na pojedynek. To jest ciężki grzech. Przed takim czynem dusza powinna zadrżeć. Jezus podczas modlitwy w Ogrójcu widział wszystkie dusze, które będą występować przeciwko Niemu, dusze, które walcząc z Kościołem będą walczyć z Nim. Jest to ogromnym cierpieniem Jezusa, który ma świadomość, iż podejmuje Mękę, by zbawić wszystkie dusze, a część z nich obróci się przeciwko Niemu, walcząc z Nim. Ta świadomość uderzała w Serce Jezusa czyniąc Go bardzo słabym, wręcz chorym. 
Miejmy świadomość i my, że wszystkie nasze poczynania mogą przyczynić się do wzrostu Kościoła lub też mogą w jakimś stopniu Kościół osłabiać. Dzieje się to również dlatego, że jesteśmy połączeni wszyscy razem jednym Duchem, jednym Pokarmem, jesteśmy złączeni tworząc jeden organizm. Cokolwiek czynimy, odbija się echem w innych członkach Kościoła. Dobro, które czynimy procentuje, ożywia Kościół, przyczynia się do Jego wzrostu; grzech osłabia Kościół. Odejście od Kościoła zubaża Kościół; przyjście do Kościoła ubogaca Kościół. Otwarcie się duszy na zjednoczenie z Bogiem sprawia, że dusza przyjmuje w pełni swoje powołanie, żyjąc tym darem, który Bóg w niej złożył. Ta postawa przyczynia się bardzo do wzrostu Kościoła, Kościół rozkwita. Każda dusza, która zbliża się do Boga, która jednoczy się z Bogiem, która dąży do świętości staje się szczególnym bogactwem dla Kościoła, umocnieniem Kościoła; staje się światłem wewnątrz Kościoła, które oświetla ten Kościół od środka, pomaga poprzez to światło innym członkom dostrzec Bożą miłość. Więc ta dusza, która dąży do świętości, jednoczy się z Bogiem jest szczególnie umiłowaną przez Jezusa, ponieważ jej postawa jest troską o Kościół, jest tym, czego Jezus oczekuje najbardziej. Duszy, która miłuje szczególnie Boga i dąży do zjednoczenia z Nim, Bóg objawia więcej czym jest Kościół i w serce składa miłość szczególną do Kościoła. Dusza taka ma lepsze zrozumienie potrzeb Kościoła. Dusza więcej rozumie i sercem czuje te potrzeby, może modlić się goręcej w pełnej świadomości, może bardziej zaangażować całą siebie, by wypraszać potrzebne łaski Kościołowi. 
Taką duszą, którą Bóg powołuje do tej niezwykłej bliskości ze sobą jest papież i papieżowi Bóg daje zrozumieć, poznać potrzeby Kościoła. Papieże w różnym stopniu odpowiadali na to zrozumienie i poznanie. Decyzja ostatniego Papieża, Benedykta XVI jest przez wiele dusz nie zrozumiana. Nawet w łonie Kościoła, wśród dusz konsekrowanych nie wszystkie rozumieją głębię tej decyzji. Nie rozumieją intencji, pobudek, które kierowały Benedyktem XVI. Jednak miłość do Głowy Kościoła powinna dyktować duszy ufne przyjmowanie decyzji Papieża. Choćby dusza nie rozumiała dlaczego, po co, to jednak powinna przyjąć decyzję z miłością, pokorą, modląc się za swojego Papieża. 
Jesteśmy duszami, które realizują drogę miłości, duszami, które Bóg powołał do tego, by stawały się miłością w Sercu Kościoła. Naszym powołaniem jest kochać; nie działać, nie być aktywnym, ale jednoczyć się z Bogiem w miłości i pozwalać Bogu kochać inne dusze, pozwalać Bogu na to, by czynił to, co chce poprzez nasze dusze. To zjednoczenie z Bogiem sprawia, że dusza niejako wtapia się w Boga i to już On staje się tym członkiem Kościoła, Członkiem doskonałym, który przyczyni się do świętości Kościoła, do Jego rozwoju, rozkwitu. Zatem idąc taką drogą powinniśmy zrozumieć ten niezwykły krok Papieża Benedykta XVI, bowiem On usuwa się niejako w cień, by teraz być już tylko dla Boga, cały dla Niego, do tego stopnia, by nie zajmować się niczym innym zewnętrznie i wewnętrznie, ale tylko Bogiem. Jednak poprzez fakt zjednoczenia z Bogiem do tego stopnia i ofiarowania się za Kościół dusza ta żyje w samym centrum Kościoła, bowiem wszystkie sprawy Kościoła, które są tak ważne dla Boga, tak żywe w Nim, w Bogu, stają się takie same również w duszy, która żyje życiem Boga. Decyzja Papieża jest decyzją wielkiej odwagi, pokory, świadczy nie o słabości, ale o wielkości duszy; jednocześnie ten Papież w ten sposób pokazuje Kościołowi kierunek jaki powinien obrać, to droga życia w zjednoczeniu z Bogiem; nasza droga; Maleńka Droga Miłości. 
Nie każdy rozumie tę drogę; nie każdy rozumie tę decyzję; nie każdy odczytuje tę decyzję i to, co poprzez Benedykta XVI mówi do nas Bóg. Powinniśmy czuć się bardzo silnie związani właśnie z Benedyktem XVI ze względu na tę Jego decyzję i tę drogę, którą teraz idzie. W sposób duchowy łączmy się z Nim. Wiemy już czym jest ta łączność duchowa. Możemy wspierać Go w tej decyzji, jednocześnie możemy razem z Nim modlić się i ofiarowywać za Kościół. Jeśli inne dusze również odczytają ten kierunek jaki Benedykt XVI swoją decyzją nadaje Kościołowi, jeśli będą jednoczyć się z Nim w tej decyzji i na tej drodze, zobaczmy, skupi On wokół siebie bardzo dużo dusz; może w ten sposób powstać bardzo potężna armia, dzięki której Kościół będzie się odradzać. 
Dlaczego Benedykt XVI uznał, że istnieje taka potrzeba? Dlaczego sam podjął tę drogę? W łonie Kościoła nie wszystkie dusze, choć zewnętrznie wyrażają swoje przywiązanie do Kościoła, ten Kościół miłują. W wiele serc zakradło się zło. To zło rozpanoszyło się nie tylko wśród wiernych, zło również opanowało serca, które ślubowały Bogu oddać swoje życie i niczym robak toczący organizm zaczęło niszczyć od wewnątrz Kościół. Tak bardzo się rozprzestrzeniło, że zagraża Kościołowi. Czas, który teraz nastąpił, czas, gdy kardynałowie zastanawiają się nad wyborem kolejnego papieża, jest czasem bardzo ważnym, jednocześnie jest czasem wielkiej walki duchowej. To nie jest czas spokoju. Właśnie teraz odbywa się wielka walka: zło wytacza przeciwko Kościołowi coraz większe i większe uzbrojenie. Każda dusza, która miłuje Kościół, dla której Kościół jest prawdziwą Matką powinna modlić się w tej jedności z Benedyktem XVI, modlić się o zwycięstwo Miłości, o zwycięstwo Boże w Kościele, w sercach. Jednocześnie trzeba mieć świadomość, że szatan nie ustąpi tak szybko i bez walki. W związku z tym należy tym bardziej wejść całą duszą na drogę wskazaną przez Papieża, by żyć tylko dla Boga, poświęcając się za Kościół. Należy mieć świadomość ogromnego zagrożenia, a w sercu jednocześnie ufność w Bożą miłość, która dała duszom Kościół, ufność w to, że Bóg nie cofa swojego daru. I pomimo tak wielkiego zła, jakie czyni człowiek, Bóg pragnie, by dusze odnajdywały życie w Kościele, by w tym Kościele mogły się rodzić i dążyć do świętości kolejne dusze. A więc sam Bóg pragnie zwycięstwa Kościoła, pragnie Jego rozwoju. 
Ufając w Bożą miłość, ufając, że droga, którą pokazuje jest tą prowadzącą do zwycięstwa, dusze powinny z wielką ufnością i w poczuciu odpowiedzialności za Kościół pójść tą drogą, powinny pójść z miłością bez słuchania tego, co już świat mówi i będzie mówił o Kościele i Jego członkach, o tych, którzy w Kościele służą; bez włączania się w jakiekolwiek dyskusje na temat stanu Kościoła, bez przyjmowania do swego serca kolejnych wieści o kapłanach, duszach konsekrowanych, które będą opluwane, znieważane, których poczynania będą obnażane. Żyjąc dla Boga, ufając Bogu dusze będą mogły przejść zwycięsko ten trudny czas, bez uszczerbku dla siebie samych. Szatan jest bardzo dobrym psychologiem i wie, że jeżeli będzie stale powtarzał duszom, że białe jest czarne, a czarne jest białe, to dusze z czasem w to uwierzą. Dlatego trzeba zamknąć uszy i oczy na świat zewnętrzny, a w swoim sercu zjednoczyć się z Bogiem, by Bóg pokonał szatana, który wdarł się we wszystkie sfery życia i który chce od wewnątrz rozsadzić Kościół. 
W jedności z Papieżem módlmy się za Kościół, ofiarujmy się Bogu za Kościół, kochajmy Kościół, z ufnością oddajmy swoje życie za Kościół. Na ołtarzu niech położone zostaną nasze serca ofiarowane Bogu na własność, dajmy swoje serca Bogu na własność, pozwólmy, aby czynił co zechce. Oddajmy Mu swoją wolę, aby On realizował swoją w nas. Tylko wtedy może nastąpić pełne zwycięstwo Bożej miłości w Kościele, wtedy szatan zostanie pokonany. Z ufnością, bez lęku oddajmy Bogu swoje serca za Kościół.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!