banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129621 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    „Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki” (J 5,1-3a.5-16)


    
Dzisiejszy fragment Ewangelii (J 5,1-3a.5-16) można w pewnym zakresie porównać do stanu Kościoła i jego potrzeb. W tym fragmencie ukazany jest człowiek, który bardzo długo czeka, aby w chwili, gdy będzie poruszenie wody móc do niej zejść, jednak potrzebuje kogoś, kto do tej wody jego sprowadzi; sam o własnych siłach nie jest w stanie tego uczynić. A ponieważ nie ma nikogo, kto by mu pomógł, bardzo długo już czeka. I zjawia się Jezus, który swoją cudowną mocą sprawia, że człowiek ten jest zdrowy; nawet nie musi wprowadzać tego człowieka do sadzawki, wystarczyło tylko wyrażenie pragnienia, aby ten człowiek został uzdrowiony. Tylko Jezus jest w stanie uzdrowić i Kościół potrzebuje uzdrowienia. 
I tak się właśnie teraz stało, kiedy nie ma tej osoby, która wprowadzi Kościół do sadzawki, aby Kościół był uzdrowiony. Skoro jednak tym, który uzdrawia jest Jezus, więc Kościół potrzebuje Jezusa, by Jezus go uzdrowił. Jezus to uczyni poprzez swojego Następcę. Musi to być taki Następca, który będzie zjednoczony z Jezusem do tego stopnia, że Jezus poprzez jego serce, duszę dokona uzdrowienia Kościoła. Brak tego zjednoczenia niestety nie będzie skutkował uzdrowieniem. Jakże ważny jest zatem wybór papieża, jakże ważne jest to, kto zasiada na stolicy Piotrowej! Człowiek ten musi być święty, aby móc swój urząd sprawować właściwie, aby móc prowadzić Kościół tak, jak tego oczekuje Bóg, aby Kościół mógł wzrastać, rozwijać się i uświęcać. 
O świętości Kościoła, z jednej strony świadczą, decydują sakramenty święte, sam Jezus, który jest Głową Kościoła, z drugiej jednak strony, patrząc na ten wymiar ludzki, o świętości Kościoła decyduje każda dusza. W sposób szczególny ta, która staje na czele Kościoła. W sposób szczególny te dusze, które powołane są do troski o Kościół, do prowadzenia dusz w Kościele. Dlatego też zawsze trzeba się modlić o świętość kapłanów, świętość papieża. 
My, jako członkowie Kościoła możemy w pewnym stopniu identyfikować się dzisiaj z tym chorym, który potrzebuje uzdrowienia. Sam nie może się uzdrowić, sam o własnych siłach nie może wejść do sadzawki, a więc jest tym, który potrzebuje kogoś, kto pomoże mu w uzyskaniu tej łaski. Chory ten spotkał Jezusa, właściwie Jezus przyszedł na to miejsce, dzięki temu chory mógł spotkać się z Jezusem. My również podczas tej Eucharystii mamy tę możliwość spotkania z Jezusem, i to bardzo bliskiego spotkania. I możemy wyrazić swoją potrzebę, jednocześnie wskazując na to, że nie ma nikogo, kto by nam pomógł. My, jako Kościół, jako dusze żyjące w Kościele, widząc taką potrzebę uzdrowienia Kościoła, potrzebę odnowienia Kościoła, prośmy Boga o to, by dał kogoś, kto poprowadziłby Kościół ku uzdrowieniu. Jednocześnie jesteśmy świadomymi tego, iż tym, który uzdrawia jest Jezus, zatem potrzebujemy kogoś, kto poprowadzi Kościół ku Jezusowi, dzięki któremu Bóg dokona uzdrowienia całego Kościoła. Zobaczmy, jak ważna jest modlitwa każdego z nas, ponieważ każdy z nas uosabia w tym momencie tego chorego, jednocześnie wszyscy razem, jako Kościół również uosabiamy tego chorego. To piękne porównanie wskazuje nam na to, jak ważne jest, by prosić, by wierni Kościoła prosili o tę łaskę. 
To prawda, że są dusze powołane do prowadzenia innych, do prowadzenia Kościoła. Są kapłani, którzy odpowiadają przed Bogiem za stan Kościoła, za to w jaki sposób wypełniają swoje powołanie, które otrzymują od Jezusa, i które jest niejako kontynuacją misji Jezusa na ziemi. Jednak Kościołem są wszyscy razem. Nie można powiedzieć, że ta część wiernych stanowi Kościół, pozostali – nie. Dlatego też wszyscy razem mają ten obowiązek, by modlić się w intencji Kościoła, w intencji wszystkich ważnych spraw, które dotykają Kościół i w intencji wydarzeń; w tym przypadku w intencji konklawe, w intencji kardynałów, którzy mają dokonać niezwykle ważnego wyboru. Na kardynałach spoczywa ogromna odpowiedzialność, ale rozkłada się niejako ona, pośrednio na wszystkich członków Kościoła. I decyzja kardynałów, poszczególnych osób nie jest tylko ich decyzją, jest natomiast efektem stanu wszystkich serc, dusz w Kościele; jest efektem ich poczucia odpowiedzialności za Kościół, stopnia ich zaangażowania w życie Kościoła. Ważna jest dusza każdego z kardynałów i stan tej duszy wobec Boga. Niezmiernie ważna jest ta relacja jaką ma poszczególna dusza, jednak poprzez tę duchową łączność pozostali członkowie Kościoła mogą pomagać, wspierać kardynałów lub też mogą poprzez swoją obojętność nie dawać tego wsparcia.
Bardzo ważne jest, aby dusza uświadomiła sobie ten wpływ jaki posiada na Kościół, na inne dusze, na jakość Kościoła; teraz każda dusza ma wpływ na wybór papieża. Wcale nie musimy znać kardynałów, wcale nie musimy czytać o tym, kto jest kandydatem na papieża, wcale nie musimy posiadać tej wiedzy, natomiast naszym zadaniem jest modlitwa w intencji Kościoła, w intencji kardynałów; jest duchowe zjednoczenie z całym Kościołem, ze wszystkimi wiernymi żyjącymi w Kościele, ze wszystkimi Aniołami i Świętymi w Niebie oraz duszami czyśćcowymi, w tej modlitwie o dobry wybór papieża. Dlatego dzisiaj podczas tej Mszy św. składając swoje serce na ołtarzu ofiarujmy się w tej łączności duchowej ze wszystkimi członkami Kościoła, ofiarujmy się za Kościół, ofiarujmy się w intencji dobrego wyboru papieża, z wiarą, że nasza modlitwa, nasze ofiarowanie się ma wpływ na to, co się będzie dalej działo, jaki będzie ten wybór, jaki będzie stan dusz kardynałów, na ile ich wybór będzie zgodny z wolą Bożą, na ile otworzą się na światło Ducha Świętego, na ile kierować się będą miłością. Od nas to zależy.

    
Modlitwa duszy najmniejszej

    
Boże, nasz Panie! Ty widzisz stan naszych serc, a przez to stan całego Kościoła. Widzisz jak bardzo potrzebujemy uzdrowienia, widzisz pogłębiającą się chorobę. Ty wiesz, co należy uczynić, aby nasze dusze były zdrowe, aby cały Kościół się odrodził. Chcemy wyrazić naszą potrzebę, chcemy prosić Ciebie, abyś dał nam papieża, który poprowadzi Kościół ku uzdrowieniu, który poprowadzi Kościół ku Tobie. Zobacz, spójrz na nasze wielkie słabości, spójrz na cały Kościół, jak bardzo potrzebuje uzdrowienia; spójrz na naszą samotność; jesteśmy jak owce bez pasterza. Spójrz, Jezu!
Potrzebujemy Ciebie, potrzebujemy tego, który zastąpi nam Ciebie tutaj, na ziemi, w którego posłudze będziemy widzieć Ciebie. Nasz serca składamy, Jezu, u Twoich stóp. Czynimy to z ufnością, Ty jesteś w stanie uczynić wszystko. Ty jesteś w stanie naszymi sercami posłużyć się dla dobra Kościoła, Ty jesteś w stanie zjednoczyć nas, nasze serca ze wszystkimi w Kościele. Ty jesteś w stanie przemienić tę modlitwę w łaski dla Kościoła. Ty jesteś w stanie te nasze nieudolne prośby, to nieudolne rozumienie czym jest Kościół, przemienić w odpowiednie łaski dla poszczególnych kardynałów, aby mieli jasność sprawy, aby ich serca wiedziały kogo wybrać. Naszą maleńkość, naszą nicość, naszą nędzę Ty możesz przemienić, jeśli ją Tobie ofiarujemy, w wielkie łaski, dla tych, którzy poprzez ten wybór w pewnym stopniu decydują o przyszłości Kościoła. Dajemy Ci więc siebie samych, dajemy Tobie siebie takich jakimi jesteśmy, małych, nieporadnych; dajemy Ci całych siebie, nasze serca; dajemy Ci wszystko co nasze. Prosimy, byś czynił co zechcesz poprzez duchową łączność w Kościele. Wiemy, że to nasze marne, maleńkie ofiarowanie się Tobie może stać się przyczyną rozkwitu, odrodzenia Kościoła. 
W ciele każda maleńka cząstka organizmu jest ważna i potrzebna, wszystko co stworzyłeś jest potrzebne. Wiemy, że jesteśmy tymi najmniejszymi, tymi niezauważalnymi członkami Kościoła, ale ufamy, że i od nas też może zależeć to, jak będzie wyglądał Kościół w przyszłości. Ponieważ nie mamy takiego poznania, zrozumienia, takiej wiedzy co należy zrobić, kogo wybrać, jaką drogą powinien pójść Kościół, to chcemy dać chociaż to, co jest nasze, a ofiarowane Tobie w wolności, przemienione przez Ciebie stanie się łaską. Dajemy ci nasze serca, dajemy Ci dusze, dajemy Ci samych siebie. Nie wiemy jak będziesz to czynił, nie wiemy nic, Panie Jezu, ale w sercach mamy ufność, że nasze ofiarowanie się Tobie za Kościół ma głęboki sens, jest potrzebne. 
Dlatego ofiarujemy się Tobie w intencji Kościoła, teraz w intencji wyboru papieża. Ofiarujemy się Tobie Jezu, godząc się na wszystko, co nas dotyczy, godząc się na to życie, jakie mamy, jakie nam dałeś, godząc się na różne sytuacje każdego dnia, godząc się na to, co sprawia nam przykrość, na to, co niekoniecznie musi być zgodne z naszą wolą, na to czego się obawiamy, co sprawia nam ból. Ofiarujemy się Tobie poprzez przyjęcie naszej codzienności, przyjęcie wszystkiego jako danej nam możliwości ofiarowania się Tobie. Przyjmujemy każdą sprawę, każdą rzecz, wydarzenie, wszystkie osoby jako tę okoliczność, tę możliwość, by Tobie służyć poprzez akceptację wszystkiego, przyjmowanie wszystkiego. 
Godzimy się, Jezu, na to, na co nie zawsze chcieliśmy się zgodzić, dlatego, że kochamy Ciebie, dlatego, że kochamy Kościół, bo Ty kochasz Kościół, bo Ty go zrodziłeś. Godzimy się na naszą szarą codzienność, na wszystko. Ze względu na miłość, wierzymy, ufamy, jesteśmy pewni, że to jest właśnie nasze powołanie; to jest to, co mamy czynić, aby wraz z tym ofiarowaniem, modląc się, jednocząc się z Tobą wypraszać łaski dla Kościoła, łaski dla kardynałów, łaski dla papieża.
Wiemy, że nie będziemy czynić niczego wielkiego, nie powołałeś nas do wielkich rzeczy, uczyniłeś nas najmniejszymi, więc my, w naszym wymiarze, będziemy czynić wszystko i choć będzie to maleńkie w porównaniu z innymi sprawami i czynami innych dusz, to na naszą miarę będzie to największe co możemy uczynić. A więc nasza ofiara będzie pełna, bo dawać będziemy wszystko, odpowiadać całym sercem, otwierać swoją duszę będziemy na oścież, aby przyjmować Twoją wolę, niech wypełnia się w nas. A Ty, Jezu, który jako jedyny jesteś Uzdrowicielem, jako jedyny jesteś Zbawicielem, Ty nas poprowadź, Ty nas uzdrawiaj, Ty nas wspieraj w tym ofiarowaniu, Ty pomagaj nam i pokazuj jeszcze te sfery życia, które nie oddaliśmy Tobie, które zachowaliśmy dla siebie, bo chcemy, Jezu, wszystko Ci oddać; wszystko. Jednocześnie bardzo liczymy na Ciebie. Prosimy, aby teraz Twoje błogosławieństwo było takim potwierdzeniem, iż wysłuchujesz naszej modlitwy, przyjmujesz to ofiarowanie i już uzdrawiasz Kościół! Pobłogosław nas, Jezu!

    
Warto zapamiętać!

    
Miejmy w sobie tę wiarę, iż nasza modlitwa jest ważna, ma sens, iż modlitwa każdej duszy jest przyjmowana przez Boga. Dużo dusz modli się teraz na całym świecie. Bardzo ważnym jest, by trwać na tej modlitwie jednocząc się z kardynałami. Ważnym jest modlić się do Ducha Świętego. Ważnym jest wierzyć, ufać, że twoja marna modlitwa duszy najmniejszej ma wpływ na wybór papieża. Nic nie idzie w próżnię, wszystko jest ze sobą połączone, wszystkie członki Kościoła są ze sobą połączone. My zatem również jesteśmy złączeni i z tymi na ziemi, i z tymi w Niebie, i z tymi w czyśćcu. Razem otaczamy Watykan, przenikamy jego mury. Razem wypraszamy światło Ducha Świętego. Prośmy, aby zstąpił On na kardynałów, niczym druga Pięćdziesiątnica. Niech w swoich sercach poczują powiew Ducha Świętego, żar Jego miłości, światło poznania i kierowani Duchem Bożym niech dokonają wyboru. A Bóg, przez wstawiennictwo NMP Matki Kościoła niech błogosławi nas na czas tej modlitwy wytrwałej, modlitwy pełnej wiary i ufności – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!