banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130259 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    Dzień skupienia w Czerwińsku nad Wisłą. cz. II


    
3 listopada 2012 r. 

    
1. Wprowadzenie w drugi dzień

    
Cieszę się, że wczoraj serca wielu otworzyły się i wyznały pragnienie miłowania Boga i jednoczenia się z Nim. Cieszę się, ponieważ niezmiernie ważne jest, aby każda dusza zdała sobie z tego sprawę, iż najważniejsza jest miłość i zjednoczenie z Bogiem. W tym Dziele, w tej Wspólnocie, każdy powinien być tego świadomy i każdy powinien pragnąć całym sercem, całą duszą, całym sobą, pragnąć Boga, miłości i zjednoczenia. Od tego zależy to Dzieło, od Bożej miłości, od zjednoczenia z Bogiem. Od tego też zależy istnienie, rozwój naszej Wspólnoty; to, czy będzie żywą Wspólnotą, czy będzie Wspólnotą, która będzie ożywiać Kościół. Zatem dzisiaj będziemy starać się otwierać serca jeszcze szerzej i modlić się za inne, by wszystkie przyjęły Bożą miłość i by wszystkie zapragnęły zjednoczenia z Bogiem. W tym zjednoczeniu z Bogiem jest zjednoczenie naszych serc; zjednoczenie serc wszystkich, którzy czują się związani z tą Wspólnotą. Bez zjednoczenia z Bogiem nie może być zjednoczenia serc wszystkich dusz najmniejszych.
Podziękujemy dzisiaj Bogu za Jego cudowne prowadzenie nas ku zjednoczeniu, za wszystko, czego dokonywał w naszych sercach przez te lata. I za to, że tak hojnie obdarowywał. Wszystko służyło jednemu: byśmy zakochali się w Bogu, byśmy mogli do niego iść w wielkim pragnieniu naszych serc, nie z obowiązku, nie z przymusu, ale z wielkiego pragnienia serca.  

    

    
2. Adoracja Najświętszego Sakramentu

      
    
Jakże ten czas jest radosny dla Bożego Serca i dla Serca Maryi, bo odpowiadamy na Boże zaproszenie, by przyjmować Bożą miłość, bo nasze serca otwierają się i przytulają się do Bożego Serca. Nie zważajmy na to, gdy czasem wydaje się nam, że nie czujemy nic. Swoją wolą wyrażajmy pragnienie miłowania Boga. On wie, że nie jesteśmy zdolni do miłości, ale możemy pragnąć. Więc pragnijmy Go! Pragnijmy Go kochać! Pragnijmy się do Niego przytulać! Pragnijmy być blisko Niego! I prośmy o to, a Bóg tym wszystkim nas będzie obdarzał. Nasze serca wypełni miłością. Jeszcze prośmy Ducha Świętego, zwracajmy się do Niego. On jest w mocy poruszyć każde serce, On jest w stanie rozgrzać wielką miłością każde, najzimniejsze serce. Z naszymi sercami też sobie poradzi. Przecież nasze serca pragną kochać. Więc razem jeszcze wzywajmy Ducha Świętego, aby pomagał wszystkim otworzyć się i modlić się, i kochać, i zbliżać się do Boga.

    
Uwielbiamy Ciebie Boże! I to Ty nas uzdalniasz do tego, by serca nasze w tym uwielbieniu unosiły się do samego Nieba. To Ty czynisz to wszystko, co dzieje się teraz w nas. Dzięki Tobie nasze dusze otwarte klęczą przed Tobą i oddają Ci cześć. To dzięki Tobie Duchu Święty, cali jesteśmy pragnieniem miłowania Boga, cali jesteśmy pragnieniem zjednoczenia się z Nim. To dzięki Tobie, dzięki Tobie jesteśmy przed Bogiem dziećmi. Nasze serca są szczęśliwe, bo są maleńkie i mogą przed Bogiem być niczym dzieci. Mogą być bardzo małe, bezradne, mogą oczekiwać wszystkiego, dlatego, że dajesz sercom wszystko, dajesz Siebie. Uwielbiamy Ciebie w Twojej cudownej obecności, która otacza nas i jednoczy się z naszymi sercami. Uwielbiamy Ciebie w tym cudownym pokoju, jaki ogarnia nasze serca. Uwielbiamy Cię w tym cudownym zanurzeniu naszych serc w Tobie. Uwielbiamy Cię, a nasze dusze coraz bardziej w Tobie znikają. Uwielbiamy Cię Boże!
Uwielbiamy Ciebie Boże i radujemy się. Ty jesteś naszym szczęściem, naszym życiem, naszą radością. Ty jesteś naszą miłością, oddechem naszym, pragnieniem naszym, sensem życia. Jesteś wszystkim. A bez Ciebie nie istniejemy, bez Ciebie umieramy. Tylko Ty dajesz radość, pokój, miłość. Tylko w Tobie odnajdujemy to, co jest trwałe i wieczne. Tylko w Tobie Boże! Nasze serca pragną Ciebie wielbić, nasze serca pragną oddawać Ci cześć, nasze serca pragną oddawać Ci wielką chwałę. Łączymy się z Aniołami, ze Świętymi, z duszami czyśćcowymi, aby wspólnie Ciebie wielbić, aby wielbił Ciebie cały Kościół. Więc prosimy Ciebie Duchu, abyś jeszcze bardziej rozgrzał nasze serca i abyś Ty połączył nas z chórami Aniołów, Świętych, abyś Ty włączył nas w tę wielką modlitwę całego Kościoła, aby nasze serca w pełni radości i wolności, w miłości wyśpiewywały Bogu chwałę, cześć i uwielbienie.

    
Serce Boga nabrzmiało wielką miłością do nas. Serce Boga zniżyło się do tego miejsca i obrało sobie to miejsce jako swoje mieszkanie. I objęło sobą wszystkich nas. Duch Boży ogarnął i złączył z Bożym Sercem nasze serca. Stajemy się miłością, miłością w Bożym Sercu po to, by być tą miłością w swoich domach, rodzinach, w swoich środowiskach. Bóg uzdalnia nas do bycia Jego miłością, do kochania Jego miłością. Nie naszą ludzką, słabą, ale Jego miłością, doskonałą, czystą, świętą, ofiarną. Jego miłość jest w nas, Jego miłość przemienia nas. Jego miłość przemienia nasze życie, przemienia nasz sposób myślenia, przemienia nasze pragnienia, nasze nastawienia do różnych osób i spraw, przemienia nasze spojrzenie na wszystko. Przemienia nas do głębi, byśmy mogli patrzeć oczami Boga, rozumieć Jego Sercem, czuć, kochać jak On. To dar, dar tego spotkania, tych dni skupienia, dar dla nas i dla całej Wspólnoty, abyśmy mogli tworzyć prawdziwą jedność w Nim. Bo tylko w Nim jest ta jedność. Gdy każde serce kochać będzie Jego miłością, to wszystkie razem będą w Jego miłości i wszystkie razem będą Jego Sercem. Niczym Święci w Niebie cieszyć się będziemy tą jednością w Bogu, w Sercu Jego, w samym źródle Jego miłości.
Niech w naszych sercach jeszcze wybrzmiewa to uwielbienie Boga! Niech jeszcze dźwięki tej pieśni w nas brzmią, aby jeszcze serce śpiewało Bogu, aby jeszcze ta chwała obejmowała nas. Dobrze jest, gdy serce zanurza się w tej chwale, całe tą chwałą objęte, wyśpiewujące tę chwałę, bo dokonuje się coś niebywałego. Serce śpiewa Bogu, wyśpiewuje cześć, uwielbienie i chwałę, a jednocześnie całe jest zanurzane w Bogu, właśnie w tej chwale. Całe zanurzane jest w Bożej miłości, całe jest otaczane Bogiem. Więc niech serca dadzą się Bogu zanurzyć w Jego chwale, w Jego miłości, w Nim, w Nim samym. Dajmy się zanurzyć w Bogu! Swoim sercom pozwólmy całkowicie w Bogu zginąć, by całkowicie już przemienić się w Jego miłość.

    
Dziękujemy Ci Boże! Ty dotknąłeś dzisiaj naszych serc. A dotyk Twój jest cudowny. Zobacz, jak bardzo nasze serca są teraz poruszone Twoją miłością. Zobacz jak bardzo, jak bardzo Cię kochają i pragną Cię kochać jeszcze więcej. Zobacz, jak wiele w naszych sercach jest teraz pragnień, by żyć w zjednoczeniu z Tobą. To wszystko Ty Boże sprawiasz, i te pragnienia, i tę miłość, i to otwarcie. Prosimy Ciebie, abyś teraz położył pieczęć na naszych sercach, która sprawi, że na zawsze będziemy pragnąć, kochać, tęsknić i trwać przy Tobie. Pobłogosław nas Jezu.      
 
    
    
3. Konferencja (Znaczenie Wspólnoty)
      
    
Pragniemy dzisiaj pokazać nam znaczenie Wspólnoty oraz to, w jaki sposób każda dusza należąca do tej Wspólnoty wpływa na to, jaka ta Wspólnota jest. Aby ten temat zgłębić, należy zacząć od tego, co jest najbardziej istotne, co jest źródłem, przyczyną, ale i celem, sensem, a więc od miłości Bożej. 

    
To, jak Bóg stworzył świat z miłości, jak powołał nas do życia z miłości, tak i miłość podyktowała Mu powołanie tej Wspólnoty. Nie jest to przypadek, nie jest to jakaś tam Wspólnota, jakich wydaje się być wiele. Jest to Wspólnota, którą Bóg powołał z miłości do dusz ludzkich, z miłości do Kościoła. A widząc to, co się dzieje w Kościele, cierpiąc z tego powodu bardzo, postanowił powołać dusze, które niosąc w swoich sercach miłość odbudują Kościół. Jednak dusze te nie mogą być samotne. Tym, co duszy pomaga wzrastać jest Wspólnota. A więc Bóg powołał Wspólnotę dla nas. Nas powołał do dzieła odrodzenia Kościoła. Ale każdy z nas jest jedynie duszą maleńką i nikt z nas nie udźwignąłby ciężaru tego dzieła. I nikt z nas jako dusza maleńka nie potrafiłby iść drogą miłości. W dodatku wielkość i ranga wspomnianego dzieła wymaga wielkiego zaangażowania duszy i wręcz uświęcania się jej. Do tego nie jesteśmy zdolni sami. Potrzebujemy Wspólnoty. Dlatego Bóg powołał tę Wspólnotę. W tej Wspólnocie Bóg każdego z nas od kilku lat formuje, przygotowuje do tego, by każdy z nas mógł wypełniać swoje powołanie. Oczywiście każdy z nas przeżywa swoje powołania. To są powołania do życia w rodzinie, powołanie związane z zawodem. Ale Bóg powołał nas jeszcze do czegoś. Bóg stworzył nas w konkretnym celu. Bóg stworzył nas, byśmy byli duszami, które poprzez miłość, oddanie się miłości, życie miłością odrodzą Kościół. By ta miłość w nas odradzała Kościół. Do tego nas Bóg przygotowuje, jak i naszą Wspólnotę, dusze, które do tej Wspólnoty należą. Jednak słabości ludzkie bardzo często biorą górę nad nami, przeważają. I pomimo wielu darów i łask, jakich doświadczamy, jednak nędza ludzka wydaje się być większą niż ta miłość, która ma budować Wspólnotę i odradzać Kościół.

    
W czym tkwi sprawa, aby dalej to nie miało miejsca? Przede wszystkim w świadomości naszej. Do tej pory żyliśmy sami dla siebie. Również uczestnictwo w tej Wspólnocie raczej wiązało się z tym, że my bierzemy korzyści dla siebie, dla swojego serca, dla swojej duszy. My potrzebujemy, dlatego przychodzimy do Wspólnoty; my potrzebujemy, więc prosimy, błagamy; my potrzebujemy, więc spotykamy się chociażby na Wieczernikach, aby wypraszać to, co jest nam potrzebne i naszym bliskim. To spojrzenie na Wspólnotę jako na miejsce, gdzie się ciągle czerpie sprawiło, iż nie potrafiliśmy utworzyć prawdziwych więzi jedności. Łączenie następuje wtedy, kiedy jest coś, co łączy. Jeśli każdy bierze coś tylko dla siebie, nic z siebie nie dając, nie można połączyć się. Należy spojrzeć na tę Wspólnotę nie tylko jako na to źródło, z którego czerpiecie. Należy spojrzeć jako na to miejsce, które ma być objęte naszą troską, abyśmy prawdziwie mogli zacząć żyć w tej Wspólnocie. I aby prawdziwie życie tętniło w tej Wspólnocie, my musimy się na to życie zgodzić, czyli w swoim sercu poczuć odpowiedzialność za to, jaka jest ta Wspólnota.

    
Każdy z nas powinien uświadomić sobie bardzo istotną rzecz: to, w jaki sposób każdy z nas żyje z Bogiem, w jakich jest relacjach z Bogiem; na ile z Bogiem jednoczy się w miłości, na tyle jest w stanie tworzyć jedność w miłości w tej Wspólnocie. Jakość naszych dusz wpływa na jakość Wspólnoty. A więc jeśli we Wspólnocie nie ma jedności, to nie jest tutaj winien kapłan, czy jakaś jedna konkretna osoba. Odpowiedzialność za jakość spoczywa na wszystkich. A więc na ile ty z siebie dasz tej miłości, na tyle ta miłość będzie we Wspólnocie. Na ile ty poświęcisz swoje życie tej Wspólnocie, na tyle ta Wspólnota zacznie się rozwijać i wzrastać. Na ile zaangażujesz się w tę Wspólnotę, w jej życie, w jej potrzeby, na tyle ta Wspólnota zacznie kwitnąć; na tyle z niej inni będą mogli czerpać.

    
Do tej pory tym, który nieustannie dawał był Bóg. To On nas stworzył, to On nas do tej Wspólnoty przyprowadził, wzbudził w sercu te pragnienia. To On dawał swoje łaski, dotykał serc, każdemu z nas dawał odczuć swoją miłość, pouczał. Cały czas to Bóg tworzył, to Bóg przywoływał, to Bóg budował, to On dawał. Jest to potrzebne. Bez tego Wspólnoty nie będzie. To Boża miłość ma tworzyć tę Wspólnotę, nie człowiek, bo człowiek potrafi jedynie zniszczyć. Jednak stosunek wielu dusz do życia we Wspólnocie jest raczej braniem niż dawaniem. Naszymi sercami często kieruje nasze pragnienie, nawet egoizm, pycha. I to rzutuje na wzajemne nasze relacje i na to, jaka ta Wspólnota jest i dlaczego tak trudno stworzyć prawdziwą wspólnotę, gdzie rzeczywiście jest jedno serce i jeden duch, gdzie jedna miłość wszystkimi kieruje i wszystkich prowadzi.

    
Nie chcę, żebyśmy potraktowali to jako wyrzuty dane nam od Boga. Nie. Bóg uznał, że jesteśmy na takim etapie, iż może przed nami tę prawdę o Wspólnocie przedstawić, pokazać ją nam. Na tyle już jesteśmy przygotowani, byśmy zrozumieli tę bardzo istotną prawdę dotyczącą Wspólnoty. Każde serce, twoje serce ma wpływ na jakość Wspólnoty. Jak ty żyjesz Bogiem, tak Wspólnota będzie żyć Bogiem. Na ile twoje serce żyje miłością, na tyle miłością żyć będzie ta Wspólnota. I na ile ty podążasz za miłością, na ile podążasz za Bogiem, na tyle cała Wspólnota za tym Bogiem podążać będzie. Gdy zwycięża w tobie egoizm i pycha, to i we Wspólnocie egoizm i pycha, niestety, zwycięża. Mogliśmy zresztą wielokrotnie zaobserwować takie wzloty i upadki we Wspólnocie. Nie należy doszukiwać się winy w kimś. Należy spojrzeć na siebie i pomyśleć na ile ja prawdziwie kochałem, kochałam, na ile rezygnowałam, rezygnowałem z siebie, na ile żyłem miłością prawdziwie Bożą. I klęcząc przed Bogiem po prostu bić się w piersi, ukorzyć się, wyznać, że słabość ludzka jest ogromna. No tak, ale przecież mówiliśmy też o tym, iż dusze najmniejsze są takie słabe i nic nie potrafią. Nie mają żadnych sił i w związku z tym jak one mogą tworzyć Wspólnotę.

    
Kochani, cała rzecz ma się w całkowitym powierzeniu siebie Bogu i zdaniu się na Boga, w uznaniu swojej małości przed Bogiem. A nie chodzi tutaj o takie powierzchowne stwierdzenie: tak, jestem duszą maleńką, słabą, grzeszną. To każdy z nas czyni. Chodzi o to, abyśmy to poczucie maleńkości mieli nieustannie przed oczami. W różnych sytuacjach by zdawać sobie sprawę z tego, że cokolwiek robimy i czegokolwiek pragniemy, naznaczone jest naszą ludzką słabością. W związku z tym nie możemy mieć zaufania sami do siebie, ponieważ wszystko jest przez pryzmat tej słabości czynione. Dopiero wtedy, kiedy dusza przed każdą czynnością powierza siebie Bogu, kiedy stara się nieustannie odczytywać Bożą wolę we wszystkim, nie tylko w wielkich dziełach, ale we wszystkim, w drobiazgach, w codzienności. Zanim cokolwiek powiesz drugiej osobie powinna być refleksja, czy tego chce Bóg, czy to jest z miłością, czy to płynie z miłości. Cokolwiek chcesz uczynić, czy to jest wolą Boga. Dopiero wtedy, gdy tak będziesz starać się postępować, dopiero wtedy prawdziwie uznajesz, iż ty nic nie możesz sam uczynić i prosisz Boga o to, by On uczynił w tobie wszystko, ponieważ można naprawdę dokonywać pięknych aktów zawierzenia Bogu, oddania siebie poprzez Serce Maryi samemu Bogu, a jednak w codzienności realizować swój egoizm, swoją pychę. I to ma miejsce. Bóg po to ciebie tutaj przyprowadził, żebyś zdał sobie z tego sprawę, że do tej pory realizowałeś siebie.

    
Teraz nadchodzi ten czas. Bóg stwierdził, że dojrzałeś do tego, abyś uznał prawdziwie swoją niemoc wobec tego, co dobre, co Boże i abyś poprosił Boga, by pokierował tobą, twoim życiem. Abyś uczynił to w tej świadomości, iż dokonuje się to nie tylko dlatego, że twoja dusza potrzebuje zbawienia. Ty oddajesz się Bogu i prosisz Go o prowadzenie dlatego, że chcesz, aby Bóg zrealizował swój plan nie tylko wobec ciebie, ale wobec innych, wobec całej Wspólnoty. Pragniesz być cząstką tej Wspólnoty, która uczestniczy w wielkim Dziele. A możesz tylko wtedy przysłużyć się temu Dziełu, kiedy prawdziwie staniesz się własnością Boga, kiedy dobrowolnie oddasz Mu siebie jako niewolnika, jako Jego sługa.

    
Twoja decyzja na to oddanie musi być w pełni wolna, musi być twoja i uczyniona nie pod żadnym przymusem, ale w poczuciu tego, iż ty rzeczywiście tego pragniesz: życia dla Boga, życia z Bogiem, życia w miłości. Musisz też być świadomym, iż właśnie Wspólnota daje ci tę możliwość życia dla Boga, życia w miłości; że Bóg specjalnie tę Wspólnotę powołał, żebyś ty mógł się uświęcić, zjednoczyć z Bogiem. Jednocześnie twoja dusza służy wspólnocie, służy innym duszom. Jest to taka obopólna zależność. A cała Wspólnota, wszystkie dusze razem biorą udział w wielkim Dziele odnowy Kościoła, odrodzenia się Kościoła w miłości. To wielkie Dzieło dla ludzkiego umysłu wręcz niepojęte.

    
Cóż takiego czyni, dokonuje Bóg? Można by spojrzeć na historię Kościoła i zobaczyć poszczególnych świętych, którymi Bóg posługiwał się, by odradzać swój Kościół. Jednak aż tak daleko nie było dokonanych zniszczeń w Kościele przez szatana, jak ma to miejsce teraz. Więc i wielkość tego dzieła jest jeszcze potężniejsza. Już nie pojedynczy Święty, ale całe zastępy dusz potrzebne są, by użyczyć swoich serc, które wypełnią się Bożą miłością. To armia miłości, Bożej miłości. I ta armia dokona zwycięstwa. Miłość w tych sercach dokona zwycięstwa. Potrzeba wiele, wiele dusz żyjących miłością. Bóg i ciebie zaprasza do tej armii, a we Wspólnocie daje ci możliwość wzrostu. Jednocześnie mówi ci, iż i ty jesteś odpowiedzialny za Wspólnotę. A więc przychodzisz, aby wspólnie budować, wspólnie tworzyć, nie tylko by czerpać, ale by również służyć sobą.

    
Prośmy Ducha Świętego, by jeszcze oświecał nasze serca, by jeszcze dawał nam lepsze zrozumienie tych prawd. A jednocześnie uwielbijmy Boga podczas Wieczernika, bo przecież tyle już otrzymaliśmy, a jeszcze więcej Bóg pragnie dać.
Błogosławię was –  w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
      
    
    
4. Podsumowanie dni skupienia
      
    
Ten czas nie kończy się. Te pouczenia mają w naszych sercach żyć. A więc:

    
- mamy żyć świadomością wielkiej odpowiedzialności za Wspólnotę, świadomością tego, iż dusze nasze mają jednoczyć się z Bogiem, mają napełniać się miłością, nie tylko ze względu na nas samych, ale ze względu na Wspólnotę i Kościół.

    
- mamy modlić się, by wszystkie dusze, które w jakimś stopniu utożsamiają się z naszymi Wieczernikami, ze Wspólnotą, potrafiły przyjąć tę prawdę o odpowiedzialności za Wspólnotę. Prawdę o tym, iż jakość tej Wspólnoty, jej bycie zależy od tego, jakie są dusze; jej rozwój od tego, na ile rozwijają się dusze; miłość we Wspólnocie, jedność – na ile miłość jest w duszach.

    
- należy modlić się o świadomość, że Bóg pragnie zjednoczenia wszystkich dusz, wszystkich dusz w Jego Sercu. Pragnie wszystkich nas połączyć swoją miłością.

    
- należy pamiętać, że każdy z nas mając wpływ, poprzez swoje serce, na rozwój Wspólnoty powinien często czynić rachunek sumienia, na ile swoją postawą, swoim zaangażowaniem, na ile swoim przyjmowaniem lub brakiem przyjmowania miłości, na ile rzeczywiście buduje Wspólnotę, na ile przyczynia się do jedności tej Wspólnoty, na ile dzięki duszy miłość jednoczy wszystkich nas. 

    
To jest ten ważny krok, aby prawdziwie zacząć dążyć świadomie do zbudowania prawdziwej mocnej Bogiem Wspólnoty. To prawda, że w pewnych miejscach staramy się i tworzymy zalążek Wspólnoty. Ale Bóg pragnie, by wszystkie dusze czuły tę jedność i czuły wzajemną miłość, czuły zjednoczenie ze sobą nawzajem. A więc dusze z różnych miejscowości mają doświadczyć tej więzi miłości z innymi tak, aby nie było już w świadomości ludzkiej oddzielnych Wspólnot: z Czerwińska, z Gietrzwałdu, z Różanegostoku, z Sątoczna, Ostrowa Wlkp., Zawady itd., aby wszyscy czuli się jedną Wspólnotą. Owszem, mieszkamy w różnych miejscach, na co dzień spotykamy się tylko z pewną grupą osób i dni skupienia też są w różnych miejscach. Ale macie dążyć do tego by doświadczać, przeżywać siebie jako Wspólnotę wszystkich dusz. I w momencie, gdy spotyka się grupa z jednej miejscowości, podczas modlitwy ma pamiętać i jednoczyć się ze wszystkimi duchowo.

    
Jest to ważne, by prawdziwie tworzyć Wspólnotę, w której przewodnikiem, tą siłą sprawczą jest sam Bóg, jest Duch Święty, jest Jego miłość. Mając tę świadomość módlmy się o to i starajmy się zmieniać swój sposób myślenia, by rzeczywiście już na samym poziomie myśli było to ciągłe powracanie do wszystkich, wszystkich dusz tworzących Wspólnotę, było to zapraszanie duchowe do jedności, by była w nas miłość do wszystkich z tą prośbą do Boga o stworzenie, uczynienie z nas prawdziwej Wspólnoty.
Na czas naszego powrotu do domu i podejmowania kolejnych pouczeń błogosławię was –  w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!