banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130259 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Dni skupienia w Różanymstoku, kwiecień 2013


    
Zachwycając się dokonującym się nieustannie Zbawieniem, rozważając to, czego dokonuje Jezus na Krzyżu i w sercu każdego człowieka będziemy dzisiaj szczególnie dziękować i wielbić Boga za dar Osoby Jezusa, za Jego Ofiarowanie się i Jego ciągłą obecność pośród swoich dzieci. Rozważymy także niezwykłe pozostanie Jezusa w swoim Kościele, Obecność, którą można przyjąć tylko wiarą, tylko szczerym, otwartym sercem, a jednocześnie Obecność, która jest tożsamą, która dokonywała się, miała miejsce w Wieczerniku i tą, która miała miejsce na Krzyżu. Postaramy się zobaczyć cud Bożej Obecności, cud Miłości, która objawia się nieustannie. Nie tylko uczyniła to raz na Krzyżu, ale nieustannie objawia się każdego dnia człowiekowi. Nieustannie przychodzi do duszy, by powiedzieć jej jak bardzo Bóg kocha każdego człowieka. Bóg zaprasza każdą duszę do tej niezwykłej Obecności. 
Samo Zbawienie, sama męka, śmierć na Krzyżu - można powiedzieć - nie wystarcza Bogu, ponieważ On chce, aby w tym uczestniczyła każda dusza, aby w tym uczestniczył cały Kościół. A więc by uczestnikami tej niezwykłej misji Jezusa byli nie tylko Apostołowie i ludzie żyjący wtedy, gdy Jezus chodził po ziemi, ale każdy człowiek. Wszyscy są zaproszeni do uczestnictwa w tym Dziele; uczestnictwa bezpośrednio w Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu i jednocześnie do uczestnictwa czynnego w Dziele Zbawienia.
Postaramy się otworzyć serca na te niezwykłą prawdę, która pokazuje nieskończoność Bożej miłości. To objawienie Bożej miłości sprawia, że dusza wręcz nie może nie ufać. Każdy ma otwierać się na taką miłość. Uwielbimy tę miłość i ofiarujemy się tej miłości, by podziękować, a jednocześnie wynagradzać Bożemu Sercu odrzucanie Jego miłości, brak wiary w dokonujący się cud Przeistoczenia na ołtarzu, przepraszać będziemy za każdą niegodnie przyjętą Komunię św. Uwielbimy Boga w Jego niesłychanej łasce udzielanej każdej duszy, w możliwości uczestnictwa we wszystkim, co Boże, w życiu Boga. Zapraszam was do tego i błogosławię. + W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

    
Kazanie

    
Czy nadal żyjemy radością Zmartwychwstania Jezusa? Czy jest w nas Jezus Zmartwychwstały? Czy fakt Jego Obecności w nas sprawia, że inaczej patrzymy na otaczającą rzeczywistość? Dusza, która żyje Bogiem, która żyje otwartością serca na życie Kościoła, nadal powinna żyć radością Zmartwychwstania; powinna cieszyć się z Obecności Jezusa, który Zmartwychwstał i który zamieszkuje duszę, dając jej swoje życie. To jest powód tej radości, to jest przyczyna, dla której dusza zupełnie inaczej odbiera otaczający świat. To jest powód, dla którego dusza przede wszystkim zajmuje się tylko Bogiem. On jest najważniejszy i wszystko Jemu jest podporządkowane. W pojęciu ludzkim śmierć Jezusa i Jego Zmartwychwstanie dokonało się 2000 lat temu. Jednak Bóg tak kocha ciebie, iż pragnie abyś miał możliwość uczestniczenia w tym niezwykłym wydarzeniu również teraz, abyś mógł nieustannie towarzyszyć Jezusowi w Jego najważniejszym Dziele i zaprasza każdą duszę, by duchowo towarzyszyła Jezusowi.
Dlaczego Jezus to czyni? Spójrz na Krzyż, będziesz wiedział! Bóg objawia swoją miłość, największy jej wymiar właśnie na Krzyżu. Poprzez Krzyż mówi do każdego z nas: - Kocham ciebie bardziej niż swoje życie. Kocham ciebie ponad wszystko i daję swoje życie tobie. Ofiarowuję się tobie cały, abyś ty mógł żyć Moim Życiem, w całkowitym zjednoczeniu z Bogiem. 
I Bóg do tego niezwykłego wydarzenia zaprasza nie tylko Apostołów, czy uczestników tego wydarzenia 2000 lat temu, ale zaprasza każdego człowieka, zaprasza cały Kościół, aby nieustannie brał udział w tym wydarzeniu. Dlaczego? Dlatego, że jest to przejaw największej Bożej miłości. Bóg chce, aby każda dusza doświadczała tej miłości, aby szeroko otworzyła oczy i zobaczyła to niezwykle Objawienie się tej Bożej miłości. A to zaproszenie do duchowego uczestnictwa jest przecież też podyktowane miłością. Każdy z nas, jeśli otwiera serce, jeśli odpowiada na zaproszenie Boga towarzyszy Jezusowi w tym niezwykłym wydarzeniu, jest świadkiem wylewu wielkiej miłości, wielkiego miłosierdzia na świat. I każdy z nas wtedy sam doświadcza tego wylewu miłości i miłosierdzia, sam zostaje w tym skąpany i przeniknięty. 
To, co dokonuje się na Krzyżu jednocześnie dokonuje się podczas Ostatniej Wieczerzy. I do tego wydarzenia również każdy z nas jest zaproszony. Ostatnia Wieczerza dla Apostołów jest zapowiedzią tego, co za moment ma się wydarzyć, choć oni tego wtedy tak nie rozumieli. Zrozumieli dopiero to po fakcie. Jednocześnie Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy pokazuje swoim uczniom, w jaki sposób mają nieustannie uczestniczyć w Jego Ofiarowaniu się, w Jego przekazywaniu życia duszom, w Jego dziele Zbawczym. I udziela Apostołom i poprzez Apostołów wszystkim kapłanom niezwykłej łaski namaszczenia serc, aby poprzez nich schodzić na Ołtarz. W momencie wypowiadanych słów konsekracji chleba i wina sam Jezus posługując się ustami kapłana, jego dłońmi trzyma chleb, trzyma wino, wypowiada słowa Konsekracji. To już nie kapłan czyni, to Jezus. I On samego siebie składa na Ołtarzu. Zadziwiający jest fakt, iż to, co się działo podczas Ostatniej Wieczerzy, to, co się dzieje podczas każdej Eucharystii jest tożsamym z tym, co się dokonało na Golgocie. I znowu możemy zobaczyć, jak Bóg pokazuje nam swoją miłość. On chce byśmy już nie tylko duchowo przenosili się na Golgotę, ale byśmy również uczestniczyli w tak niebywały sposób i przyjmowali jego Ciało i Jego Krew w sposób fizyczny, nie duchowy. W tym objawia się niezwykła miłość Boga do człowieka. Dokonuje się to podczas każdej Mszy św., możemy w tym uczestniczyć codziennie. Bóg codziennie mówi do ciebie: - Zobacz, jak ciebie ukochałem, aż po Krzyż! Czy przyjmiesz Moją miłość? 
Człowiek przyzwyczaił się do tego, co dzieje się na Mszy św. Słucha często o wydarzeniach z życia Jezusa i również z nimi niejako opatrzył się już. Nie potrafi zagłębić się w istotę tych wydarzeń, tego, co się dokonuje również w codziennej Liturgii. Nie potrafi dojrzeć niebywałej Bożej miłości, która nieustannie zaprasza człowieka do spotkania z Bogiem i to za każdym razem w tak niebywały sposób. Jest to spotkanie prawie, że twarzą w twarz. Dusza spotyka się z żywym Bogiem. Dusza ma otwarty świat duchowy, może w niego wejść i uczestniczyć w wydarzeniach Bożych. Dusza zapraszana jest do całego Dzieła Zbawczego przeprowadzonego przez Boga, choć wcale tego Bóg czynić nie musi. Nie jest niczym zobowiązany wobec człowieka. On tego nie potrzebuje. A człowiek?
Postaraj się dzisiaj otworzyć swoje serce, by od nowa zadziwić się faktem obecności Boga w twoim życiu, tak niezwykłej Obecności. Staraj się zadziwić tą objawiającą się Bożą miłością. Staraj się zadziwić! Zachwycić! Spróbuj całą swoją istotą wejść w ten Boży dar życia, aby całym sobą przeżyć, doświadczyć, czym jest Boża miłość. Człowiek jest bardzo słabą istotą. Sam nie potrafi dociec, rozważyć, kim jest Bóg, czym jest Jego miłość. Ale jeśli podejmuje starania, aby mimo to, choć odrobiny dotknąć tajemnicy Boga, a czyni to pokornie, Bóg udziela łaski i otwiera przed duszą swój świat. Daje poznać swoją miłość. 
Bóg podczas swojej Ofiary na Krzyżu daje Siebie całego. Z wielką czcią wszyscy przyjaciele Jezusa zdejmowali Jego Ciało z Krzyża, namaszczali i zawijali w płótna. Z wielką czcią zbierana była każda kropla Jego Krwi. Z wielką czcią przechowywane były różne pamiątki po Jezusie. Wszystko, co miało z Nim styczność, z czego korzystał było wielką pamiątką dla Jego przyjaciół. Na Ołtarzu jest Ciało i Krew Jezusa. Zauważ, że kapłan zawsze bardzo dokładnie sprawdza, czy nie została najmniejsza okruszyna Chleba, a więc najmniejsza cząstka Jezusa. Zbiera wszystkie. Przecież w każdej z nich jest cały Bóg.
Jeszcze jedno nawiązanie do wydarzenia z życia Jezusa - dzisiejsza Ewangelia. W tym fragmencie rozmnożenia chleba i ryb też dopatrujemy się zapowiedzi tego niezwykłego wydarzenia, jakim jest za każdym razem Eucharystia (por. J 6,1-15). Znowu Apostołowie zrozumieli to, zobaczyli tę analogię dopiero później. W momencie, kiedy to się dokonywało widzieli tylko cud. Nie widzieli głębi. Ludzie tam zebrani patrzyli w sposób bardzo cielesny. Oto jest Ktoś, kto prawie z niczego może uczynić wiele, może dać im jeść. Trzeba Go obwołać Królem. Czyni cuda, uzdrawia, z Nim się czujemy dobrze, bo jesteśmy zdrowi i najedzeni, syci. Ale przecież to wydarzenie jest zapowiedzią tego, co dokonało się na Golgocie i dokonuje się nieustannie codziennie w Kościele. Bóg daje całego Siebie i jest w stanie nakarmić każdego. I każdemu daje całego Siebie. Nikt nie odszedł głodny. Mowa jest o tym w Ewangelii, że wszyscy najedli się do syta. Oczywiście, tam był pokarm zwykły - dla organizmu, dla ciała. W Eucharystii Bóg karmi Sobą do syta każdą duszę, jeśli ona otworzy się na ten Pokarm.
Jedna Eucharystia – cały Bóg – ta jedna Eucharystia wystarczyłaby, abyś został świętym. Dlaczego nie jesteś świętym? To nie dlatego, że Bóg daje cząstkę Siebie, bo w tej cząstce jest On cały. To dlatego, że w tobie brakuje tej otwartości i miłości. Jesteś tak słaby, że musisz stale przystępować do tego Stołu, by karmić swoją duszę. Ale jedna Eucharystia daje Zbawienie. Nie trzeba by przyjmować ich tysiące. Jedna jest w stanie przemienić całkowicie wszystko w tobie – oczyścić, uświęcić, wydoskonalić. Żebyś tylko uwierzył, żebyś tylko tak kochał, znalazłbyś się od razu w Niebie, w ramionach Ojca. 
Zauważ, w dzisiejszej Ewangelii mowa jest o tym, że po tym posiłku zebrano jeszcze ułomki. I to nie kilka, nie garść, ale kosze całe. Wszyscy najedli się do syta i jeszcze zostało. To również znak tej wielkiej obfitości Bożej miłości. Znak tego, iż Bóg karmi dusze z tak wielką hojnością, że dusza otrzymuje więcej niż jest w stanie przyjąć, więcej niż może oczekiwać, więcej niż potrafi się na to otworzyć; po prostu dusza skąpana jest w tej wielkiej obfitości Bożego Daru. 
Jezus chciał, aby zebrano wszystkie ułomki, aby nie marnowano jedzenia. To też swego rodzaju sugestia do tego, aby podczas Eucharystii, kiedy ma miejsce to prawdziwe Ofiarowanie się Jezusa, kiedy prawdziwie Jego Ciało, Jego Krew jest na Ołtarzu, by niczego nie pozostawić, nie zmarnować, by wszystko trafiło do serca, by uszanować najmniejszy, najdrobniejszy okruch Chleba i najmniejsza kropla Krwi Jezusa nie upadła gdzieś tam, ale by trafiła do serca ludzkiego – bo to Bóg, którego mieszkaniem jest dusza ludzka.
Połóż dzisiaj swoje serce na Ołtarzu i poproś, abyś otrzymał świadomość niezwykłości obecności Boga codziennie podczas Eucharystii. Abyś miał świadomość tego, iż to jest dokładnie to, co dokonuje się na Golgocie, podczas Ostatniej Wieczerzy i byś umiał łączyć te wydarzenia w jedno, bo są jednym. Abyś otwierał swoją duszę, by uczestniczyć w pełni - duchowo, cieleśnie - w tym wspaniałym objawieniu Bożej miłości tobie, konkretnie tobie; całej ludzkości również, ale konkretnie teraz tobie. Proś, byś potrafił to dostrzec i przyjąć. Proś, byś potrafił, choć odrobinę dziękować i uwielbić Boga w tym Darze, bo zbyt mało ludzie dziękują za ten największy Dar.

    
Dziękczynienie

    
Panie mój! Oddaję Ci cześć. W moim sercu jest zachwyt. Jesteś obecny we mnie. Przyszedłeś, gościsz we mnie. Jakże niepojęty to Dar! Wybacz mi Jezu moją ograniczoność. Kiedy rozmyślam o Tobie i Twojej obecności we mnie, dochodzę do pewnego miejsca i nie mogę pójść dalej. Jestem tylko człowiekiem, bardzo słabym człowiekiem. Rozważam, Jezu, Twoją obecność w Kościele, Twoją obecność w Eucharystii, Twoją obecność we mnie i przeczuwam nieskończoność, wielkość, potęgę, ale nie potrafię Jezu dojść rozumem. Moje serce pada przed Tobą na kolana, na twarz i pokornie, Boże, trwa przed Tobą, przed tą Tajemnicą, jaką jesteś. Ale dziękuję Ci, że chociaż tyle mogę zrozumieć, iż jesteś niepojętą Tajemnicą. Dziękuję Ci, że mogę zrozumieć, że Cię nie mogę objąć. Dziękuję Ci, że mogę przed Tobą po prostu klęczeć, choć niczego już nie pojmuję; choć wobec Twojej obecności jestem tak mała, że znikam. Dziękuję Ci Boże! Wiem, że właśnie to, choć niepojęte dla mnie jest doświadczeniem Ciebie, Twojej obecności. Dziękuję Ci Boże!

    
Adoracja Najświętszego Sakramentu (1)

    
Uwielbiam Ciebie Jezu w tym cudzie Twojej Obecności! Uwielbiam Ciebie! Ty jesteś! Ja nie tylko wierzę, ja wiem, ja widzę. Kłaniam Ci się Jezu! Chylę czoło do samej ziemi przed Twoim Majestatem. Tyś mój Król! Ty mój Bóg! Jesteś moim Panem! Oddaję Ci cześć! Proszę, uznaj mnie za swoją własność. Uznaj mnie za swego niewolnika, za swego sługę. Będzie to dla mnie wielką radością i rozkoszą duszy – być Twoją, należeć do Ciebie, służyć Ci. O Panie mój! Wiem, widzę i czuję - Ty jesteś! Bo tylko Twoja obecność tak bardzo porusza moje serce. Tylko Twoja obecność sprawia tak wielkie wzruszenie w duszy. Tylko Ty dajesz tak cudowny pokój i tę rozkosz, która jest w moim sercu, a która porywa mnie ku Tobie i sprawia, że wszystko blednie. I biegnie moja dusza do Ciebie i błaga, abyś ją zabrał, abyś ją porwał w swoje objęcia, abyś ją ukrył w Sobie. Panie mój! Tylko Ty potrafisz to uczynić. Dlatego ja wiem, że Ty jesteś, ja to czuję i widzę oczami duszy. Kruchość tej białej Hostii ukrywa Ciebie, Twoją Wszechmoc, Twój Majestat, Twoje piękno. Ale dzięki Twojej łasce ja widzę Ciebie, choć Postać Chleba może mówić coś innego. Ja widzę Ciebie żywego. Uwielbiam Ciebie Jezu!
Mój Umiłowany! Widzę Ciebie. Biel tej Hostii mówi mi o Twojej czystości, o Twojej świętości. I widzę tę Twoją czystość i świętość i zachwycam się jej pięknem. Choć inna dusza mogłaby się dziwić, ale ja widzę tę czystość na Krzyżu. Twoje Ciało Jezu, tak zmasakrowane, tak straszliwie zalane Krwią, zakurzone aż bije blaskiem świętości. To najczystsze Ciało! Nie ma drugiego takiego. To najczystsza Dusza! Drugiej takiej nie ma. Widzę Jezu w tej bieli Hostii Twoją Boską czystość, Boską świętość i uwielbiam Ciebie. Wiem Jezu, że Ty mocą swej miłości otworzyłeś przede mną Twoje Serce, Twój świat. I choć ja jestem tutaj, choć żyję 2000 lat po Twoim Narodzeniu na ziemi, to jednak uczestniczę w tym najważniejszym wydarzeniu dla całej ludzkości, bo Ty wprowadzasz mnie w ten świat, świat ducha. Ty wprowadzasz mnie do swojego Serca, udzielasz łaski wiary i ufności. O Panie mój! Klęcząc teraz przed Tobą, widząc biel Hostii, ja widzę Ciebie na Krzyżu. Widzę Jezu Twoje Ciało, widzę Jezu Twoją mękę, słyszę Twoje słowa. Wraz z Twoją Matką, Jezu, klęczę u stóp Krzyża, wraz z Twoimi przyjaciółmi. Ale obok nas są i ci, których serca są zamknięte, a nawet pełne nienawiści. I widzę Jezu tę cudowną niepojętą miłość, jaka objawia się teraz na Krzyżu; miłość obejmująca wszystkich. Wszystkich! Nie tylko tych, którzy nazywają się Twoimi przyjaciółmi, ale i tych, którzy myślą, że jesteś ich wrogiem. Jak cudowna Boże jest Twoja miłość! Obejmuje nas i nasze serca. Ta miłość, Jezu, niesie nam życie Twoje, Boskie. Ta miłość Jezu odradza nas, przemieniając nasze dusze, stwarzając od nowa. Ta miłość Jezu czyni wszystko nowe. Ta miłość zbawia! Uczestniczymy Jezu w cudzie Zbawienia ludzkości, darowania życia każdej duszy; w cudzie wprowadzenia do nowego, do Twojego świata; w cudzie jednoczenia naszych serc z Twoim Sercem. O Jezu! Nasze serca zachwycają się tym, co z nimi czynisz. Nie da się już tego wyrazić. Serca pragną uwielbić Ciebie, podziękować Ci za niezwykłą obecność Twoją, za to otwarcie przed nami świata duchowego, za to zaproszenie nas pod Twój Krzyż, za to włączenie nas do Twego Dzieła Zbawczego. Uwielbiamy Ciebie Jezu!
Uwielbiam Ciebie Jezu! Jezu, pod tą piękną Postacią białej, czystej, kruchej Hostii dajesz moim oczom widzieć więcej. Objawiasz mi się Jezu i widzę Ciebie, że to Ty, Który łamiesz Chleb, jako tę pierwszą Eucharystię dajesz Apostołom. O Panie mój! Człowiek jest taki mały, taki słaby, nic nie rozumie, ale Ty się tym nie zrażasz. Choć Apostołowie niczego nie rozumieją, Ty dajesz im Siebie, Ty ich pouczasz jak mają sprawować Eucharystię. Ty im tłumaczysz, iż to jest Twoje Ciało i Twoja Krew. A oni nadal nie rozumieją, ich oczy są ślepe, uszy głuche, serca zamknięte. A jednak Jezu, Twoje Serce pełne miłości dalej objawia Twoją wielką, nieskończoną, niepojętą miłość. I teraz również Jezu, tę miłość objawiasz wobec nas, bo zapraszasz nas do Wieczernika. Zapraszasz do czasu Ostatniej Wieczerzy, łamiesz przy nas Chleb i dajesz nam pić z Twego Kielicha. Mówisz nam, że to Ciało Twoje i Twoja Krew. A my tak jak Apostołowie, niczego nie rozumiemy. Nasze serca są zamknięte. O Panie, pomóż nam, ponieważ my już wiemy, to znaczy nasze umysły już wiedzą, posiadamy wiedzę, ale Ty pomóż naszym sercom, aby otworzyły się i zobaczyły Ciebie, Twoją Postać. Aby zobaczyły Apostołów, aby zobaczyły w Twoich dłoniach Chleb i Kielich z Winem. Pomóż naszym sercom uwierzyć, że otwierasz przed nami swój świat, w którym nie ma czasu, nie ma tej granicy. Pomóż nam uwierzyć, że zanurzasz nas teraz w Ostatniej Wieczerzy, że pozwalasz nam w tym uczestniczyć, że jest to jednocześnie przecież Twoje Ofiarowanie – dajesz nam Siebie, dajesz nam miłość, objawiasz miłość. Jakże słabe są nasze serca! Pomóż nam widzieć więcej i rozumieć więcej, aby pełniej Tobie dziękować, aby pełniej Ciebie wielbić, aby kochać Ciebie ponad wszystko.
Jezu mój! Jakże cudowny jest Dar Twojej obecności! Przychodzisz do nas i mówisz: - Pokój wam! I nam niedowiarkom pokazujesz swoje dłonie, abyśmy zobaczyli rany. Pokazujesz swój bok i stopy. Ty Zmartwychwstały przychodzisz do nas! A Twoja obecność, tak cudowna, dotyka naszych serc, przenika serca. I choć nie rozumiemy, co takiego się dzieje, to przeczuwamy, iż Twoja miłość wypełnia nas, Twój pokój, Twoja dobroć. Pragniemy Jezu uwielbiać Ciebie w darze Twojej obecności. Pragniemy uwielbiać Ciebie w darze Eucharystii, pragniemy Ciebie uwielbiać w darze Krzyża. Uwielbiamy Ciebie w darze Ostatniej Wieczerzy. Uwielbiamy Ciebie Jezu w darze Twojego nieustannego przychodzenia do każdej duszy codziennie. Uwielbiamy Ciebie! Twoja miłość Boże nigdy się nie zachwieje, nie zmniejszy, nie zmieni się. I nie zraża Ciebie to, że my jej nie widzimy w pełni, że jej nie rozumiemy, że nie potrafimy jej docenić, nie znamy jej wartości. Panie mój! Nie potrafimy nawet na nią odpowiedzieć, a Ty i tak kochasz nas swą cudowną nieskończoną miłością. Ta miłość podpowiada Ci ciągłe przychodzenie do naszych dusz. Chcemy Jezu uwielbiać Ciebie, wychwalać Twoje Imię, dziękować Ci. Chcemy całymi sercami wyśpiewywać Tobie miłość. Pomóż naszym duszom, aby uniosły się ponad to, co ziemskie, aby wpatrzone w Ciebie wraz z Aniołami, ze Świętymi uwielbiły Ciebie i oddały Tobie cześć.
Uwielbiamy Ciebie Jezu! Pragniemy z wiarą i ufnością przyjmować Twoją obecność. Tak wiele dusz nie rozumie, iż Ty, Jezu Zmartwychwstały, przychodzisz do nas pod Postacią świętej Hostii. Tak wiele osób nie rozumie, Jezu, że Twoja obecność jest prawdziwa, żywa, że to jest to samo przyjście, które miało miejsce w Wieczerniku przy zamkniętych drzwiach, kiedy przyszedłeś i witałeś się z uczniami. Panie mój! Tak mało dusz widzi w tej świętej Hostii Ciebie umęczonego, udręczonego na Krzyżu. Tak mało przyjmując świętą Hostię do serca, widzi w Tobie Boga konającego na Krzyżu. Tak mało Jezu dusz prawdziwie cieszy się z Twojej obecności w sercu podczas Komunii św. Tak mało wierzy, że Ty cały Bóg, choć nieogarniony jesteś cały w sercu. Mieścisz się w nim. Choć dusza nie jest w stanie Ciebie objąć, to posiada Boga. Panie mój! Pragnę Ciebie wielbić i kochać i wierzyć za wszystkie dusze, które Ciebie nie kochają, nie wielbią, które nie wierzą w Ciebie. O Panie mój! Pozwoliłeś mi się posiąść. Sam przyszedłeś, abym mogła Ciebie przyjąć. Sam mi się oddałeś. To cudowne i niepojęte! Nie potrafię, Boże, rozmyślać o tym, to zbyt wielkie, zbyt piękne. Moje serce nie wytrzyma. Panie mój! Skoro Ty z miłości oddałeś mi się cały, skoro sam przyszedłeś, oddałeś się w ręce ludzkie i pozwalasz, aby czynili, co chcą z Tobą, a wszystko to z miłości, Jezu, ja również pragnę, bardzo pragnę oddać się Tobie cała. Ja też chcę należeć cała do ciebie. Chcę Boże, abyś posiadł moją duszę, moje serce. Będzie to dla mnie największa radość, największe szczęście, największa rozkosz – być Twoją i tylko Twoją w pełni, całkowicie, zdana na Twoją wolę, swojej się wyrzekam. O Panie mój! Dopiero teraz, gdy oddaję się Tobie, a jednocześnie, posiadam Ciebie czuję, że żyję. Czuję, że całą mnie wypełnia miłość. Każda cząstka mojej duszy prześwietlona jest miłością i wypełniona miłością. Cała moja istota przemienia się w miłość, cała staje się miłością w Tobie, choć Ty jesteś we mnie. Chociaż rozum tego nie pojmuje, to moje serce przyjmuje to jako naturalną rzecz, bo serce jednoczy się z Twoim Sercem. I to, co w Twoim Sercu jest również w moim. To już jest jedno serce. Jakie to szczęście Boże! Dziękuję Ci za to, co czynisz. Dziękuję Ci za tę obecność Twoją we mnie. Dziękuję Ci za to, że otwierasz oczy moje, uszy duszy, za to Boże, że otwierasz mnie na Ciebie. Pragnę tak trwać w Tobie, bo cała jestem miłością i cała kocham. O Panie mój! Czuję, że w Tobie cała znikam. Bądź uwielbiony Boże w cudzie Twojej miłości, w objawieniu Twojej miłości. Bądź uwielbiony Ty, który jesteś. Bądź uwielbiony!
O Panie mój! Dajesz duszy tak dużo. Jesteś tak hojny. Trudno jest wszystko opisać, trudno jest wszystko nazwać. Twoja hojność przewyższa wszelkie ludzkie wyobrażenia. Nie jesteśmy w stanie sobie wymarzyć wszystkiego, bo Ty dajesz o wiele więcej. My niewiele rozumiemy, nawet jeśli serca dotknięte łaską otwierają się, to i tak jesteśmy mali i słabi. Nie potrafimy Boże wszystkiego objąć, ogarnąć, zrozumieć, zobaczyć. Chcemy Jezu uwielbić Twoją obecność. Chcemy Jezu wierzyć w Twoją obecność w Eucharystii. Chcemy Jezu wierzyć i ufać, że w tej Hostii na Ołtarzu jesteś Ty. Chcemy Jezu cały czas Ciebie uwielbiać, dziękować Ci, aby choć troszkę wynagrodzić Ci Jezu to odrzucenie przez wiele dusz, odrzucenie Twojej miłości. Aby choć trochę pocieszyć Twoje Serce z powodu nie przyjmowania Twojej miłości, by choć trochę Jezu być przy Tobie, kiedy dusze Ciebie ranią brakiem wiary w Twoją żywą obecność w Eucharystii. Aby choć troszeczkę Jezu współczuć z Tobą, gdy ty doświadczasz niezrozumienia, choć objawiasz tak cudowną miłość na Krzyżu. Panie mój! Chcemy Ciebie przepraszać za te dusze, które nie chcą wierzyć i nie chcą zobaczyć związku pomiędzy Krzyżem, Ofiarą na Krzyżu a Eucharystią i Twoją obecnością. O Panie mój! Za te dusze chcemy wierzyć! Za te dusze będziemy Ciebie wielbić! Za te dusze będziemy Ciebie kochać, aby Twoje Serce, choć trochę było pocieszone. Uwielbiamy Ciebie Jezu!
Chcemy Jezu trwać przed Tobą z wiarą, z ufnością, uwielbiać Ciebie naszymi sercami, adorować Ciebie, ciągle uświadamiać sobie, iż Ty jesteś obecny na Krzyżu tutaj. Ciągle zdawać sobie sprawę z tego, że to jest ten czas; czas, kiedy zbawiasz nas i my jesteśmy w tym czasie. Chcemy zdawać sobie sprawę, że włączasz nas w swoje Dzieło Zbawienia i dajesz się dotknąć. Chcemy Jezu! Prosimy Ciebie, abyś nas pobłogosławił. Twoje błogosławieństwo pomoże nam w tym. Udziel, prosimy, tej łaski, byśmy patrząc na tę wystawioną świętą Hostię całym sercem widzieli Ciebie i kochali Ciebie.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!