banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. (J 6,44-51)


    
Jezus jest prawdziwym Pokarmem, a każdy organizm potrzebuje pokarmu. Człowiek musi codziennie odżywiać się, ale to, czym się żywi nie zapewnia mu wieczności. Człowiek musi jeść, aby żyć, aby móc normalnie funkcjonować, wykonywać swoje obowiązki. A jednak nie jest to doskonały pokarm, który zapewniałby człowiekowi wieczność. Tym Pokarmem jest Jezus. I tak jak nieodzowne jest spożywanie pokarmów - codziennie, kilka razy dziennie - by człowiek był zdrowy, tak konieczne jest karmienie się Chlebem z Nieba, by człowiek mógł żyć wiecznie. Człowiek musi karmić się tym, co ma mu dać wieczność. Jedynym takim Pokarmem jest Jezus – Jedyną Osobą, Jedynym Bogiem, który wprowadza człowieka w życie wieczne. To spożywanie Pokarmu z Nieba pozwala człowiekowi na ziemi kosztować przedsionków Nieba, wprowadza duszę w życie duchowe. 
Dusza, która prawdziwie otwiera się na ten Pokarm, prawdziwie otwiera się na Jezusa, taka dusza zaczyna żyć duchem. By żyć tu na ziemi musi nadal karmić się pokarmem ziemskim, a jednocześnie może karmić się Pokarmem Boskim i już tu na ziemi rozpoczyna życie w zjednoczeniu z Bogiem. Doświadcza tego, czego będzie doświadczać w wieczności. Oczywiście, to doświadczenie teraz jest jedynie namiastką pełni życia z Bogiem. Ale i tak dla duszy jest to ogromne przeżycie, które obejmuje ją całą. 
Jeśli dusza prawdziwie przyjmuje życie Boże, jeśli odpowiada na zaproszenie Jezusa, jeśli przyjmuje Jego życie i stara się z Nim żyć doświadcza innego rodzaju życia, niejako w innych wymiarach. I to, co dla zwykłego człowieka wydaje się dziwne, nieosiągalne, wydaje się być ze sfery fantastyki, to dla duszy, która żyje życiem Jezusa ten inny wymiar staje się rzeczywistością, staje się realny. W zależności od Bożej łaski, w zależności od odpowiedzi duszy, dusza w mniejszym lub większym stopniu żyje życiem duchowym i tym wszystkim, co się wiąże z duchem. W świecie ducha żyje Bóg. Jego różne cechy, przymioty, Jego moc, możliwości – to w pewnym zakresie staje się udziałem duszy. Gdy dusza odpowiada na Boże zaproszenie, gdy otwiera się na Głos Boga, gdy jest temu Głosowi posłuszna, najlepiej pełni wolę Bożą. A Bóg poprzez tę duszę czyni rzeczy zadziwiające. O takich zadziwiających rzeczach możemy czytać w Piśmie św.; o różnych cudach, które czynili Apostołowie. Ale i inni uczniowie, i inni chrześcijanie doświadczali w swoim życiu niezwykłych znaków i cudów.
Patrząc na Filipa – bohatera dzisiejszego pierwszego czytania – można zadziwić się tym, co działo się z nim (Dz 8,26-40). Usłyszał Głos Boży, który nakazał mu pójść w pewne miejsce. Filip posłusznie uczynił to. Usłyszał, że ma podejść do powozu, w którym była pewna osoba, czytająca fragment Pisma. Uczynił to. Naglony Duchem Świętym zaczął wyjaśniać czytane fragmenty i jechał dalej z nieznaną sobie osobą. A gdy już wyjaśnił, a gdy opowiedział o Jezusie, na prośbę tego człowieka ochrzcił go. Bóg posłużył się Filipem, by kolejną dusze zdobyć dla Nieba. Filip był posłuszny Duchowi, dlatego mogło być to możliwe. I potem Duch porwał Filipa, przeniósł w inne miejsce, a on bez wahania dalej głosił Słowo Boże. 
Gdyby trafiło to na współczesnego człowieka, takie dziwne wydarzenie, już na początku wahałby się czy w ogóle posłuchać tego głosu wewnętrznego. Lękałby się podejść do powozu, by zagadnąć obcą osobę. Trudno byłoby mu się dać ponieść Duchowi Świętemu, Jego mądrości, by wykładać Pisma. Nie czułby się gotowy na to, by potem chodzić od miasta do miasta i nauczać. Sprawy tego świata, sprawy materialne, bytowe prawdopodobnie przeważyłyby w jego sercu. Starałby się powrócić do domu. Zresztą obawiałby się głoszenia Słowa Bożego, bo co by powiedzieli ludzie; wzięliby go za niespełna rozumu. A jednak to dzisiejsze czytanie pokazuje, jak niezmiernie ważne jest słuchanie i posłuszeństwo, bo właśnie wtedy Bóg dokonuje wielkich rzeczy; właśnie wtedy dusza staje się uczestnikiem cudów, Bożych znaków. 
Niech każdy z nas zastanowi się, rozważy, na ile gotowy jest do takiego słuchania i takiego posłuszeństwa; do takiego posłuszeństwa na granicy wręcz szaleństwa? Na ile wierzymy Bogu, który w naszej duszy przemawia do nas? Czy w ogóle słyszymy ten Głos? Czy nasłuchujemy tego Głosu?
Wracając do Ewangelii, przecież my karmimy się Bogiem, przyjmujemy Chleb życia, przyjmujemy samego Boga do serca. Zatem, jaka jest nasza wiara, iż nie doświadczamy w swoim życiu takich znaków i takich cudów? Przecież my już spożywamy Pokarm Boski, dający życie wieczne, wprowadzający w to niezwykłe życie Ducha. Dlaczego więc nie otwieramy się na duchowy świat i nie oddajemy swojej duszy Bogu, by posługiwał się nią, tak jak posługiwał się duszami Apostołów, ich uczniów i innych chrześcijan? Pokarm, który daje Bóg, to nie jest zwykły pokarm - ziemski pokarm. Ziemski jest odpowiednio przetwarzany w organizmie, ale niestety on daje jedynie energię do życia na ziemi, daje siły, jest budulcem dla naszego ciała, natomiast Pokarm Boski, który chyba traktujemy nie końca tak jak należy - ten Pokarm Boski buduje naszego ducha, daje siłę, energię, moc duchową i pozwala człowiekowi poruszać się w świecie ducha, żyć w świecie duchowym. 
Niech każdy z nas zastanowi się, czy przypadkiem nie marnuje tego cudownego Pokarmu? Wszak tym Pokarmem jest sam Jezus! Bóg! Skoro Boga spożywamy, skoro Boga przyjmujemy - przemieniani jesteśmy w Niego. Tak jak w organizmie, w ciele ludzkim pokarm jest przetwarzany, przemieniany i niejako staje się cząstką naszego organizmu. Skoro jest jego budulcem, brak jakiegoś ze składników, zbyt długi brak powoduje, iż organizm zaczyna źle funkcjonować, bądź też niewłaściwie się rozwijać, człowiek choruje. Przyjmujemy Boga, a więc ten niezwykły doskonały budulec dla naszej duszy, dla naszego życia duchowego, dla życia wiecznego. Co zatem z Nim robimy, skoro w naszym życiu nie ma tych znaków, zadziwiających cudów? Czy dusze nasze nie są zbyt zamknięte? Czy może uszy naszego serca są przesłonięte i nie słyszymy? Może serca nie są nastawione na posłuszeństwo, na to, by służyć Bogu, by pełnić Jego wolę? Może dobrze by było odnowić to pragnienie bycia dla Boga, słuchania Go, wypełniania Jego woli, bycia Mu posłusznym? 
To, co było udziałem pierwszych chrześcijan nie jest tylko przeznaczone dla nich. Świat duchowy otwiera się przed każdą duszą. Bóg zaprasza każdą. Chrzest upoważnia duszę do wchodzenia w świat duchowy, jest zaproszeniem do życia z Bogiem, jest przyjęciem Ducha, Jego przeróżnych darów. To człowiek ogranicza działanie Ducha w swojej duszy, w swoim życiu. Człowiek mówi Bogu: stop! Niemożliwe! To człowiek, nie Bóg. On obdarował nas wszystkim, co potrzebne jest do życia w świecie ducha i każdemu taką możliwość daje.
Połóżmy nasze serca na Ołtarzu, by Bóg na nowo napełnił je pragnieniem życia w świecie ducha, pragnieniem życia w zjednoczeniu z Bogiem, pragnieniem słuchania Go i wypełniania Jego woli. 

    
Modlitwa duszy najmniejszej

    
Jezu mój! Klękam przed Tobą, kłaniam Ci się do samej ziemi i zapraszam Ciebie do mojego serca. Proszę, abyś całe je Sobą wypełnił, aby każda jego cząstka została przeniknięta Tobą. Przemień mnie Jezu! Proszę, upodobnij mnie do siebie! Uczyń mnie duchowym, a nie cielesnym! Proszę, niech Twoje dary urzeczywistniają się w moim życiu! Proszę, niech moje serce otwiera się na najdelikatniejszy dotyk Twojego Ducha! Proszę, nakłaniaj moją duszę, aby słuchała i aby była posłuszna Tobie! Proszę! Pragnę Jezu żyć z Tobą! Chcę już teraz, tu na ziemi żyć Duchem, w świecie Ducha. Pragnę, aby ten świat stawał się dla mnie rzeczywistym światem, realnym światem. Chcę, aby był bardziej realny niż ta materialna rzeczywistość wokół mnie, która z czasem przeminie, zniknie. Proszę Ciebie Jezu, wprowadzaj mnie w swój świat, w świat Ducha!
Mój Jezu! Proszę, dawaj mi nieustannie Twego Pokarmu! Pragnę codziennie przyjmować Ciebie – Chleb Życia! Chcę Jezu stale karmić się Twoim Słowem! Pragnę Jezu, ciągle otwierać się na Twego Ducha! Potrzebuję Jezu Twojej łaski i Twego wsparcia! Potrzebuję Twojej mocy, wytrwałości, by stale dążyć do Ciebie. Potrzebuję Jezu wszystkiego od Ciebie, bowiem sama nie mam siły na nic. Bez Twego Ducha – sam to powiedziałeś – nie jesteśmy w stanie modlić się, wzywać Twego Imienia, nie jesteśmy w stanie spojrzeć na Ciebie, nie uczynimy znaku Krzyża, nie zrodzi się w nas żadna dobra myśl, a z naszych ust nie wyjdzie żadne dobre słowo. Bo bez Ciebie, który jesteś Miłością nie możemy kochać; bo tylko Ty jesteś Źródłem miłości; w nas tego źródła nie ma. Widzisz Jezu, jak bardzo potrzebujemy Ciebie, aby móc zrealizować swoje powołanie, aby móc dążyć do Ciebie, aby być później zbawionym – potrzebujemy Ciebie, sami nic uczynić nie możemy. Prosimy więc, przyjdź i udziel nam swego Ducha!
Dziękujemy Ci Jezu, że dajesz nam swojego Ducha, że nasze serca doświadczają Jego działania. Dziękujemy Ci, że uzdalniasz nasze serca, by poddawały się Duchowi Świętemu. Dziękujemy Ci, że otwierasz nas, nasze gardła, byśmy mogli śpiewać tak, jak chce tego Duch. Dziękujemy Ci! Ufamy, że w naszym życiu działanie Twojego Ducha będzie się ujawniać. Ufamy, że umocnieni Tobą, Twoim Duchem zaczniemy bardziej poddawać się Jego prowadzeniu, że nasze uszy zaczną słyszeć, oczy zaczną widzieć. Ufamy Jezu, że będziesz wprowadzać nas coraz głębiej w swój świat, abyśmy mogli tak jak Apostołowie, jak pierwsi chrześcijanie żyć z Tobą w tak wielkiej bliskości, żyć Twoim Duchem, poddając się w tak niezwykły sposób Jego działaniu. Wierzymy i ufamy, że Twój Duch będzie przez nas działał i rozkwitać będzie Kościół, bo tylko Jego mocą, mocą Ducha Kościół może rozwijać się, rozkwitać, wzrastać. To moc Twojego Ducha daje życie Kościołowi, daje mu wzrost. Prosimy więc, abyś nam tego Ducha udzielał. Prosimy, abyś nas pobłogosławił i aby Twój Duch zstąpił na nas.

    
Warto zapamiętać!

    
Człowiek, kiedy myśli o znakach i cudach czynionych przez Świętych, przez pierwszych chrześcijan, przez pierwszych Apostołów zazwyczaj wyobraża sobie, iż jest to coś, co z zewnątrz działa na człowieka, co bierze się z zewnątrz. Żeby doświadczyć działania mocy Bożej nie można spodziewać się czegoś z zewnątrz. Trzeba natomiast wejść w siebie, w swoją duszę i w swojej duszy żyć z Bogiem. Aby Go usłyszeć w swoim sercu, aby Go zobaczyć oczami duszy trzeba mieć zamknięte oczy i uszy na świat zewnętrzny, ponieważ ten świat zewnętrzny tworzy w naszych myślach, w waszych sercach odbicia swoje. To, na co patrzymy, czego słuchamy nieustannie pojawia się jako odbitka, ślad w nas, w środku. Jest to pokarm dla naszych myśli, dla naszej wyobraźni, dla naszej świadomości i podświadomości. 
Więc, żeby nie było tych myśli, żeby nie było tej wyobraźni, tych obrazów, trzeba przestać patrzeć i słuchać, a skupić się na Bogu we własnym wnętrzu. Wtedy będziemy słyszeć, ale też nie uszami ciała. W swoim sercu będziemy czuć, rozumieć, słyszeć Głos Boga. W różnych sytuacjach będziemy wiedzieć, co czynić. Będziemy mieć niejako podsuwane kolejne kroki. Nasze serca będą lepiej rozumieć potrzeby Serca Bożego. 
To początek cudownej drogi w głąb świata duchowego. Ale żeby był ten początek trzeba zamknąć oczy, uszy, zamilknąć, wejść w siebie, spotkać się z Jezusem, przyjąć Go, uwierzyć w Niego, zaufać. Trzeba zapragnąć i ciągle do Niego dążyć ze wszystkich swoich sił, całą mocą swojej duszy stale się do Niego zwracać. I chociaż dusza ciągle będzie upadać, ciągle będą przychodzić różne niepotrzebne myśli, ciągle serce będzie zaobsorbowane różnymi sprawami, to w chwili, kiedy sobie dusza uświadamia, że znowu zeszła z tej drogi, natychmiast ma powracać i znowu kierować się ku Jezusowi. Trzeba ciągle i ciągle próbować i ciągle starać się żyć z Bogiem we własnym wnętrzu, prosić Ducha Świętego, prosić o wstawiennictwo Świętych, żyć za „pan brat” ze swoim Aniołem Stróżem, cały świat duchowy, wszystkie dusze czyśćcowe prosić o pomoc, wstawiennictwo; pamiętać, że świat duchowy otacza nas, my się w nim poruszamy, ale ponieważ jest niewidoczny zmysłami ciała nie myślimy o nim., nie pamiętamy o nim. 
Na tej drodze - maleńkiej drodze miłości - błogosławię was – w Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!