banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129621 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    „Strzeż duszy mojej w Twym pokoju, Panie” (Ps 131,1.2-3)


    
Spokojna jest dusza, gdy spoczywa w Bogu. Niezwykle ważne dla człowieka jest to, aby potrafił znaleźć źródło pokoju. Życie człowieka obfituje w bardzo różne sytuacje, często nerwowe, stresujące, przynoszące strach, cierpienie, przynoszące niepokój o jutro. Codziennie stykamy się z różnymi sprawami, które burzą pokój serca, a jeśli pozwolimy swojemu sercu wejść w te sprawy, wejść w ten niepokój, w to zamieszanie, wtedy cali jesteśmy ogarnięci tym zamętem. Bardzo szybko znika pokój, który był w duszy, bo świat, ten zewnętrzny przejmuje niejako nad nami swoja władzę. A ten świat nie daje pokoju, bo panem tego świata jest szatan. Ważnym jest, by człowiek sobie dobrze uzmysłowił gdzie leży jego pokój, gdzie jest jego poczucie bezpieczeństwa, w związku z tym podejmował codziennie próby zanurzania się w źródle pokoju i czerpania  bezpieczeństwa z tego źródła.

    
Moim pokojem jest Bóg; moja dusza spoczywa w Bogu; moja dusza zanurza się w pokoju. Te określenia zwracają uwagę na to, iż dusza powinna cała być zanurzona w pokoju. Człowiek często błędnie rozumuje i stara się ten pokój osiągnąć na drodze rozumowej, a więc na poziomie rozumu, natomiast należy swoją duszę, swoje serce umiejscowić w Bogu, aby stamtąd czerpać pokój. Na poziomie duszy, na poziomie serca należy szukać pokoju; oczywiście rozumowo również; można znaleźć odpowiednie fragmenty Pisma Świętego, które mówią właśnie o tym. Będą to argumenty za tym, aby duszę złożyć w Bogu.

    
Współczesny świat, jak nigdy dotąd, wprowadza człowieka w wielki niepokój; przynosi, jak nigdy dotąd, wielkie napięcie i stres; niesie ze sobą utratę poczucia bezpieczeństwa i ciągły lęk o przyszłość. Człowiek zalewany jest różnego rodzaju informacjami, sprawami, poleceniami, obowiązkami, które wprowadzają człowieka w ogromny niepokój; które wywołują u niego stres, poczucie zagubienia, niepewności, poczucie braku stabilizacji. Człowiek już dawno utracił prawdziwe autorytety i nie ma się na kim oprzeć, nie ma na kim się wzorować. To, co święte, zostało odrzucone, wyśmiane, oplute i człowiek nie ma niczego, ani nikogo. Przy tym trybie życia, przy tym straszliwym pędzie, przy tym nawale informacji strasznych i niepokojących, człowiek nie mogąc znaleźć oparcia popada wręcz w obłęd. Bardzo wiele pojawia się teraz chorób psychicznych właśnie z tego powodu. A przecież i stres, i zmaganie się z codziennością, i cierpienie wpisane jest od wieków w życie człowieka. I stale człowiek musiał zmagać się z trudnościami, jednak miał w sobie wiarę w Boga, teraz ją utracił. I nie pomoże człowiekowi drugi człowiek, ponieważ tylko Bóg może dać prawdziwe poczucie bezpieczeństwa, pokój i szczęście.

    
Nie bez przyczyny dzisiejsze słowa pouczenia rozpoczęliśmy mówiąc o pokoju, w którym dusza się zanurza, w którym spoczywa. Bowiem to  spoczywanie w pokoju jest czymś o wiele więcej niż zwykły spokój, jaki miewa człowiek współczesny, kiedy mu się coś powiedzie, kiedy jest zadowolony, kiedy osiągnął sukces, kiedy ustabilizowane ma życie. To spoczywanie duszy w pokoju, w Bogu jest czymś o wiele więcej. Ten zwykły spokój, jaki czasem osiąga człowiek ciesząc się, że akurat powiodło mu się w życiu, ten zwykły spokój można utracić w jednym momencie. Jest to bardzo płytkie doświadczenie, nie obejmuje ono całej duszy, nie obejmuje ducha człowieka. Natomiast to spoczywanie duszy w Bogu obejmuje całą ludzką istotę do jej głębi, obejmuje jego jestestwo, obejmuje ducha; przenika i sprawia, że człowiek żyje tym pokojem prawdziwie; choćby dotykały go różne wydarzenia, to głęboko w człowieku ten pokój trwa i daje poczucie bezpieczeństwa, pewność, że Bóg czuwa, że jest blisko, że wie o wszystkim, i że prowadzi przez życie. A więc nawet to, co boleśnie dotyka duszę jest przez Boga kontrolowane, prowadzone, dane, dopuszczone. I Bóg czuwa nad tym, wspiera duszę, aby przeszła przez to doświadczenie w pokoju, aby przeszła przez to doświadczenie nawet doskonaląc się i uświęcając. To prawda, że przyjmowanie różnych bolesnych doświadczeń nie jest łatwe, jednak dusza, która w Bogu odnajduje swoje istnienie, która w Bogu składa całą swoją ufność, która z Boga czerpie pokój, pomimo doświadczeń będzie cały czas ufnie wpatrzona w Boga i będzie szła pewnie ku zwycięstwu wiary, ufności, nadziei; ku zwycięstwu Boga w jej życiu.

    
To złożenie siebie w Bogu przemienia duszę i czyni jej życie innym, wprowadza je niejako w inny wymiar; jak to miało miejsce również w ziemskim życiu Matki Bożej. Maryja żyła zanurzona w Bogu, Jej dusza była w Nim, w Jego pokoju, zanurzona, przeniknięta i przemieniona tym pokojem tak, iż przeróżne życiowe trudności, przeciwności, doświadczenia nie zmieniły Jej sposobu patrzenia na życie i na Boga, a wręcz sprawiały, że tym bardziej ufnie zwracała się do Boga. Dzięki temu oddaniu się Bogu mogła przejść przez życie, przez różne doświadczenia zwycięsko. To znaczy, że dusza Maryi nie doznała żadnego uszczerbku, a wręcz doskonaliła się i uświęcała się. Nie znaczy to, że nie doświadczała bólu, nie doświadczała konieczności rezygnacji z pewnych rzeczy, że nie doświadczała niewygód. Wszystko, co człowiek w swoim życiu zaznaje, zaznawała również Matka Boża. Cierpienie było również Jej bliskie, znała je. Jednak dzięki życiu w Bogu mogła inaczej przyjmować życiowe doświadczenia i stawały się one swoistym momentem wzrostu, mogła od nich się wręcz odbić, by podąża ku świętości.

    
My również doświadczamy na co dzień różnych chwil, nie zawsze wygodnych i przyjemnych sytuacji, doświadczamy cierpienia, czasem bardzo trudnego do przyjęcia, niejako doświadczamy wręcz egzaminu ze swojej wiary; tak trudne są to doświadczenia. Dzisiaj pragniemy powiedzieć, iż pokój, jakiego pragnie nasze serce, szczególnie w trudnych chwilach odnajdziemy w Bogu. Owszem należy szukać, chociażby wsparcia i pomocy u ludzi, u specjalistów, u tych, którzy w jakiejś formie mogą zaradzić trudnej sytuacji, ale nie w nich mamy składać swój pokój i poczucie bezpieczeństwa, ale w Bogu. A więc ufać, że Bóg przeprowadzi przez tę kolejną trudną sytuację i zdarzenie; ufać, że dusza wręcz potrzebuje tego doświadczenia, aby stawać się świętą; ufać, że w tym wszystkim jest mądrość Boża. Maryja gdyby nie ufała mądrości Bożej, to już przy pierwszej trudności, gdy Józef zobaczył Ją w stanie odmiennym i wyraził samą mimiką twarzy swoje zdziwienie, zaszokowanie, ból, już wtedy, myśląc tak po ludzku, powinna wpaść w jakąś panikę, powinna coś zrobić, zacząć mu tłumaczyć; już wtedy mogłaby zrezygnować, mogłaby zwątpić, że to wszystko jest Boże, skoro Pan Bóg od razu daje Jej takie trudności. Narodziny Jezusa w betlejemskiej grocie; kolejne trudności. I znowu wiara w mądrość Bożą. W tym jest zamysł Boży. Ucieczka do Egiptu; w tym jest Boży zamysł, Ona nie wie jaki. Nie wie dlaczego Bóg tak niejako naraża swojego Syna, a przy okazji i Jego Opiekunów; każe iść z kraju rodzinnego, żyć na obczyźnie, w ubóstwie, wśród ludzi obcych. A jednak dusza Maryi spoczywała w Bogu. I nie było niepotrzebnych rozmyślań: dlaczego? jaki w tym sens? czy to wszystko prawda? Jej dusza ufnie spoczywała w Bogu. I gdziekolwiek Maryja żyła, gdziekolwiek Bóg Ją postawił, tam kochała Go i żyła w Nim. I wszędzie było Jej dobrze, bo żyła w Bogu, a Jej dusza cały czas napawała się Jego pokojem.

    
Dzisiejszy świat potrzebuje tego pokoju Bożego; nie spokoju ludzkiego, na ludzki sposób pojmowanego, ale Bożego pokoju. Potrzebują tego poszczególni ludzie. I potrzebują tego całe narody. Jest to tak ogromna potrzeba, głód tego pokoju, że z ziemi do Nieba unosi się niejako wołanie o pokój, wielkie wołanie poprzez cierpienia ludzkie, ludzki ból, można powiedzieć, krzyczy z ziemi do Nieba wołając o pokój. I Bóg pochyla się nad ziemią, pochyla się nad człowiekiem, tyle, że człowiek nie rozumie dlaczego cierpi, a odrzuciwszy wcześniej Boga, szuka tego pokoju gdzie indziej. Na ludzki sposób stara się rozwiązać tak trudną dla niego sytuację. Niestety, nie potrafi sobie z tym poradzić. Za bardzo zaplątał się sam w sobie, w swoich słabościach i grzechach, zamknął uszy na Boże Słowo, a niestety otworzył się na szatana; czyni to często nieświadomie; niestety otworzył się na złego ducha.

    
Abyśmy my mogli żyć w prawdziwym pokoju módlmy się o zanurzenie naszej duszy w Bogu, prośmy, by Boży pokój wypełniał nas; prośmy byśmy potrafili patrzeć na otaczającą nas rzeczywistość, świat przez perspektywę wiary, przez pryzmat pokoju, by najpierw było to spojrzenie na Boga, zanurzenie się w Nim, a potem dopiero wyjście do świata i próba załatwienia pewnych spraw, podjęcia pewnych decyzji, wykonania czegoś. Starajmy się patrzeć z pozycji wiary w Boga, który jest pokojem, który kocha i daje człowiekowi poczucie bezpieczeństwa, daje mu szczęcie, nawet w tych zewnętrznych warunkach, które wydają się być nieszczęściem. Wielu Świętych potrafiło radować się z cierpienia, potrafiło przyjmować cierpienia jako dar Boży, potrafiło cieszyć się, że oto mogą uczestniczyć w Bożym planie zbawienia. Wielu Świętych traktowało cierpienie, doświadczenie jako dar, łaskę Boga. Tak przyjęte rzeczywiście wynosi duszę na wyżyny świętości, przemienia ją radykalnie i daje światło, mądrość, zrozumienie Bożych prawd.

    
Dzisiaj składając na ołtarzu nasze serca prośmy, by Bóg je zanurzył w swoim pokoju, by nasze dusze w tym pokoju nieustannie spoczywały, by napawały się tym pokojem, napełniały się nim, byśmy cali mogli żyć w pokoju, poruszać się w nim. Jednocześnie, by ten pokój emanował z nas na otoczenie, by i inni mogli choć trochę zaczerpnąć tego Bożego pokoju i doznawać uzdrowienia. Poprzez pokój Bóg uzdrawia duszę.

    
Modlitwa

    
Jakże jesteś pięknym, Panie! A Twoje piękno nie ma nic w sobie z tych kolorów piękna ziemskiego. Twoje piękno jest o wiele głębsze, o wiele wspanialsze. Twoje piękno płynie z głębi Twego Serca i mówi o Twoich przymiotach. Twoje piękno, Panie, jest czystością. Twoje piękno, Panie, nie ma w sobie żadnej skazy. Twoje piękno, Panie, jest Mądrością. Nie ma w tym żadnego błędu, wszystko jest Mądrością. Twoje piękno, Panie, jest doskonałe. Wszystko, wszystko w Tobie, Boże jest najdoskonalsze. Twoje piękno jest Miłością. Nie ma niczego w Tobie, co byłoby pozbawione miłości. Twoje piękno jest doskonałą harmonią, nie ma w nim żadnego zgrzytu. Twoje piękno jest ufnością, wiarą, pokorą. Twoje piękno, Boże, jest trudne do wypowiedzenia, przewyższa wszystko i stanowi głębię; nie jest powierzchowne. Można powiedzieć, że piękno ludzkie ma tylko dwa wymiary, jest płaskie. Twoje piękno ma tych wymiarów o wiele więcej, ma pewien kształt, przestrzeń. Twoje piękno cieszy nie tylko oczy, ale cieszy serce, cieszy duszę, cieszy umysł. Twoje piękno jest żywe; dotykając serca wywołuje w nim pewne wzruszenie, pewne doświadczenie, przemienia serce. Ono ożywia duszę. Twoje piękno unosi duszę do samego Nieba. Zadziwiające jest Twoje piękno, Boże. Zdaje się być Kimś, a nie czymś. I tak jak jesteś Miłością, i mówimy, że miłość prawdziwa, to Bóg; że prawdziwe piękno to Bóg; tak jak prawdziwa czystość, to Bóg; i pokój, to również Bóg. Bo Ty, Boże jesteś źródłem miłości, pokoju, czystości, doskonałości; Ty sam. A to, co człowiek tworzy, jest jedynie marnym odblaskiem, gdzieś z dala od źródła, gdzieś w ciemnościach powstający, niewiele mający z Tobą wspólnego. Uwielbiamy Ciebie, Boże!
Wszystko, Boże, co Twoje, jest doskonałe; wszystko jest dobre i wszystko jest wyrazem Twojej miłości. Wszystko jest mądre, tylko człowiek nie potrafi tego wszystkiego dostrzec, patrząc swoimi słabymi oczami, rozmyślając swoim małym umysłem, doświadczając swoim sercem, jakże słabym. Nie potrafi właściwie wszystkiego ocenić. Pragniemy, Boże, mimo to, pomimo całej małości, słabości naszej, nieumiejętności patrzenia i oceniania, pomimo to, poprzez wiarę pragniemy Ciebie uwielbiać, pragniemy Ci dziękować i pragniemy Cię wysławiać jako źródło naszej miłości, szczęścia, pokoju; jako źródło mądrości; jako źródło naszego życia. Bądź uwielbiony, Boże!
Dziękujemy Ci, Boże, za dar Twojego Ducha; za to, że to On w nas się modli i śpiewa; za to, że porusza serca; za to, że sprawia, iż nasze dusze są rozradowane. Za to wszystko, co się w duszach dokonuje dziękujemy Ci, wielbimy Cię. Pragniemy Ciebie prosić, abyś nas pobłogosławił, by to, co się dzieje w duszach, by trwało aż do następnej Mszy Św., do następnej Komunii, kiedy znowu przyjdziesz do naszych serc. A więc błogosław nas, utrwalaj w nas Twoją obecność, kochaj w nas, módl się w nas, bądź w nas.

    
Warto zapamiętać!

    
Dusza, która prawdziwie żyje Bożym pokojem jest szczęśliwą i swoje życie przeżywa pełniej i prawdziwej, lepiej oceniając wszystkie rzeczy, sprawy, wydarzenia. Pokój porządkuje w duszy wszystko, również jej myślenie. Pokój pomaga mieć lepsze spojrzenie, pomaga lepiej oceniać rzeczywistość. Módlmy się o ten prawdziwy, Boży pokój w naszych duszach. Jest on wielkim skarbem dla duszy, jej wielkim szczęściem. Ta dusza, która go zaznaje nie potrafi się już potem bez niego obejść. Ten pokój staje się jej pragnieniem, ciągłym dążeniem, stale się w nim zanurza. Ten pokój dusza może odczuwać niekiedy, dzięki łasce Boga, wręcz w sposób fizyczny. Módlmy się o ten Boży pokój w nas; niech on zawładnie sercami, duszami, naszym myśleniem, naszymi pragnieniami; niech zawładnie nami. Błogosławię was – W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!