banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130263 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Dni skupienia w Gietrzwałdzie, oczekiwanie na Ducha Świętego


    
To najgorętszy czas przygotowań przed Zesłaniem Ducha Świętego. I przyroda wydaje się też przygotowywać; czuć, że to już ostatnie chwile. Moi kochani! Ten czas, dziś i jutro poświęcimy na wzywanie Ducha Świętego, poświęcimy na otwieranie serc na miłość, która zawładnie sercami, która je przeniknie, która ożywi, która skłoni serca do jedności. Będziemy rozważać, Kim jest Duch Święty? Jakie jest Jego działanie? Co czyni? Jaka jest Jego moc? Będziemy zadziwiać się, zadziwiać się wielką dobrocią, miłością Boga, Który zechciał udzielić swego Ducha tak marnemu stworzeniu, jakim jest człowiek. Będziemy dziękować Bogu za Ducha Świętego, za tę obietnicę, która się już realizuje. Będziemy uwielbiać, aby serca zostały rozradowane w Duchu. Na ten czas błogosławię was – w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

    
Kazanie

    
Wszystko, co wydarza się w naszym życiu jest Bożym zamysłem, jest Jego planem wobec nas, byśmy mogli doświadczyć Jego miłości, pójść za Nim, byśmy mogli przyjąć Zbawienie. Teraz Bóg przygotował ten czas, byśmy mogli przygotować się jak najlepiej na Zesłanie Ducha Świętego. Zobaczmy, jak pięknie Pan Bóg wszystko zaplanował. Dał nam te ostatnie chwile, by nasze serca nic nie utraciły, ale by jeszcze lepiej się przygotowały, by były gotowe. 
Bóg pragnie dać swojego Ducha. Co roku Kościół przygotowuje się do tego i przeżywa Zesłanie Ducha Świętego. Ale czy poszczególne dusze prawdziwie doświadczają działania Ducha Bożego, doświadczają Pięćdziesiątnicy w swoim sercu, w swoim życiu? Czego brakuje sercom, aby to, co wydarzyło się w Wieczerniku mogło wydarzyć się również w każdym z nas? 
Bóg udziela swego Ducha od samego momentu stworzenia świata. Nie dał Ducha dopiero w momencie Pięćdziesiątnicy. To Boży Duch unosił się przecież nad ziemią, gdy była stwarzana; to Boży Duch pobudzał serca Proroków i Patriarchów, prowadził naród wybrany. Boży Duch! Nikt inny. Jednak, aby mógł On działać w pełni w sercach Apostołów, musieli być oni przygotowani do tego. Pomijając już sprawę uformowania ich serc zanim pojawił się Jezus w ich życiu, przygotowania wcześniej ich rodzin, rodów, by już w pewnej mierze byli przygotowani, to życie z Jezusem, Jego męka i śmierć – to były te najwłaściwsze, najlepsze przygotowania do przyjęcia Ducha Bożego. Przebywanie z Jezusem codziennie, słuchanie Go, patrzenie na Niego, uczestniczenie w Jego życiu, Jego działalności chłonięcie całym sobą wszystkiego, co wiązało się z Jezusem – to przygotowywało serca, to formowało duszę, aby mogła z czasem przyjąć Ducha Jezusa. 
Jezus stał się częścią życia Apostołów, żyli z Nim, żyli Nim. Te trzy lata nie były jeszcze doskonalą formą, która by uczyniła serca gotowe całkowicie. Ich serca musiały doświadczyć cierpienia, przejść to cierpienie wraz z Jezusem. Ich serca musiały przeżyć śmierć Jezusa, a potem Jego Zmartwychwstanie. Ich serca musiały doświadczyć w tym cierpieniu własnej słabości, własnej nędzy; musiały stanąć niejako twarzą w twarz z prawdą o sobie samym. Ich serca musiały doświadczyć własnej małości, zgodzić się na nią, przyjąć z pokorą. Bez tego doświadczenia nie byliby w stanie przyjąć Ducha Świętego. Dopiero doświadczenie własnej słabości, niemocy, dopiero doświadczenie prawdy o tym, kim jest tak naprawdę człowiek, otwiera serce ludzkie na działanie Ducha Świętego. Dusza musi najpierw z pokorą zgodzić się na to, jaka jest, uznać własną niemoc wobec wszystkiego, przede wszystkim wobec Bożych oczekiwań. Dusza musi doświadczyć tego w sobie. To nie jest płytkie stwierdzenie, że jestem słaby, że mam takie wady; to musi być głęboko przeżyte doświadczone. Bóg często daje duszom takie doświadczenie. Ale wtedy, kiedy dusza doświadczy boleśnie tego, jak bardzo jest słaba, tego, jak często upada, a jej upadki są wielkie, wtedy może otworzyć się, doświadczyć działania Ducha Bożego w takim wymiarze, w jakim doświadczali Apostołowie. 
Jednak doświadczenie własnej słabości nie jest gwarancją, że dusza będzie doświadczać takiej Pięćdziesiątnicy, jakiej doświadczali Apostołowie. Apostołowie kochali Jezusa, a ich miłość nie była taką zwykłą ludzką miłością. Oczywiście, początkowo tak, ale po doświadczeniu śmierci Jezusa i Jego Zmartwychwstania ich miłość została przemieniona. To było głębokie uczucie, bycie w miłości, jakiej właściwie trudno teraz szukać, trudno znaleźć wśród dusz. To była głęboka więź każdego z nich z Jezusem. To było wielkie zakochanie w Bogu. Oni byli zapatrzeni w Jezusa. Bardzo trudno teraz jest opisywać taką miłość, ponieważ serca ludzkie w obecnych czasach szczególnie są bardzo zbrukane. To piętno grzechu tak bardzo dotyka wszystkie serca (również te poświęcone Bogu), że nie potrafią one zobaczyć, zrozumieć, otworzyć się na tę czystą wspaniałą miłość, jaką mieli Apostołowie do Jezusa. Ta miłość ukształtowana została zarówno przez te trzy lata, jak i przez Mękę, przez Śmierć, przez Zmartwychwstanie, przez przebywanie z Jezusem Zmartwychwstałym. Miłość była formowana przez Jezusa poprzez nauczanie, poprzez znaki, poprzez całą Jego obecność. To Jego oddziaływanie na nich całą Jego Osobą w nich formowało miłość. 
Czasem Bóg daje duszom doświadczenie takiej miłości, głębokiej miłości, która sięga najgłębszych zakamarków duszy, która sięga samej istoty duszy. Dusza taka czuje tę miłość bardzo głęboko w sobie. Cokolwiek się dzieje na zewnątrz dzieje się tylko niejako po wierzchu tej duszy, nie jest w stanie poruszyć tej miłości, jej zniweczyć, zmniejszyć. Dusza doświadcza trudności, ale to, co ma w głębi siebie, to doświadczenie miłości, niesłychanej więzi z Jezusem jest skałą, jest czymś trwałym, stałym, mocnym. Jednocześnie ta dusza doświadcza miłości czułej, tkliwej, miłości ogromnie wrażliwej. W tej miłości są wszystkie rodzaje miłości znanej człowiekowi, a więc jest miłość przyjacielska, miłość oblubieńcza, miłość matczyna, rodzicielska, miłość współmałżonka. Jest to niezwykła miłość. Jednocześnie wszystkie te miłości są niczym wobec tej, którą Bóg tak naprawdę sam złożył w duszy, przygotowując ją, będąc z nią, dotykając ją, towarzysząc duszy. Dusza taka doświadcza Bożego Ducha, Jego działania. Dusza taka widzi więcej, słyszy więcej, doświadcza więcej, przede wszystkim dusza ta rozumie wiele z Bożych tajemnic.
Apostołowie takiej miłości doświadczali, mieli ją w sobie. Ich serca były przygotowane. Każdy dzień, każde wydarzenie było przygotowaniem ich serc do przyjęcia Ducha Świętego. My również doświadczamy przygotowania. Możemy w swoim życiu zobaczyć pewne fragmenty analogiczne do tego, co przeżywali Apostołowie. Jako Wspólnota również doświadczamy zarówno obecności Jezusa, obecności w Sakramencie, obecności w Jego Słowie, obecności Jego Ducha. Ostatnio w sposób szczególny doświadczamy jako Wspólnota cierpienia, poszczególne osoby, jak i cała Wspólnota. Cierpienie staje się naszym udziałem. Nie zawsze rozumiemy, nie zawsze wiążemy to cierpienie właśnie z takim etapem przygotowującym do Zesłania Ducha Świętego. Często nie wiążemy tego cierpienia z własną osobą, ze słabościami i z tym, w jaki sposób przyjmujemy lub nie przyjmujemy Boże Słowo. Zauważmy, że wśród Apostołów jedynie Jan, choć również przeżył cierpienie, jedynie on niejako w najmniejszym stopniu został dotknięty tym cierpieniem przeobrażającym duszę. Dlaczego? Dlatego, że on pozwolił działać Jezusowi, Jego Słowu, Jego miłości już wcześniej, przez te trzy lata. On najbardziej otworzył serce i zostało ono przeobrażone, przemienione. Nie znaczy to, że nie cierpiał. Ale oprócz cierpienia z powodu Męki Jezusa, Jego śmierci, jaką Jan przeżywał, oprócz takiego cierpienia przeżywanego przez Apostołów, Apostołowie przeżywali jeszcze inne cierpienie – cierpienie związane z własną słabością, z porzuceniem Jezusa, ze zdradą. Oni cierpieli, ponieważ doświadczyli tego, kim naprawdę są. Zobaczyli, iż ta miłość, którą tak bardzo zapewniali Jezusa jest niczym. Jej po prostu nie ma. Z tym trudno było im się pogodzić. Zobaczyli, że tak naprawdę w czasie Męki Jezusa oni bali się o siebie, a nie o Jezusa. Tym, co pozwoliło im powrócić była pokora i wiara w miłość miłosierną Jezusa. Tego zabrakło Judaszowi. On nie był przez Boga przygotowany na straceńca. Bóg nie zbawia całej ludzkości kosztem jednego człowieka. Nigdy czegoś takiego nie czyni. On sam poniósł Ofiarę za każdego.
A więc zauważmy! To brak otwartości na obecność Jezusa, na Jego naukę, na Jego miłość sprawia, że Apostołowie doświadczali tak straszliwej męki, cierpienia, nie mogli wytrwać pod Krzyżem z Jezusem, tylko Jan. Oni doświadczyli oczyszczenia, bolesnego doświadczenia. Z pokorą przyjęli i tę świadomość, kim są naprawdę, i tę, że Bóg ich kocha bez względu na wszystko. Zaufali Bożemu Miłosierdziu. Ich miłość zaczęła się odradzać, przemieniać. Ich spojrzenie na Jezusa też się zmieniało, bowiem stali w prawdzie o sobie. Jezus przygotowywał ich do przyjścia Ducha Świętego przez cały ten czas od swojego Zmartwychwstania. Możemy zobaczyć w swoim życiu i w życiu naszej Wspólnoty bardzo podobne elementy. Również potrzebowaliśmy doświadczenia cierpienia i nadal potrzebujemy, aby móc lepiej zrozumieć całą tajemnicę Boga, Jego miłość, aby tę miłość przyjąć taką, jaką ona jest, nie taką, jaką każdy z nas ma w swojej wyobraźni. 
Zostało niewiele czasu. Bóg uznał, że warto ten czas jeszcze przeznaczyć na przygotowanie naszych serc. Jak dobry jest Bóg, że daje nam każdą chwilę na to przygotowanie! Przecież Jezus, gdyby był tylko człowiekiem, widząc opuszczających Go uczniów po prostu machnąłby na nich ręką. A On tego nie uczynił, choć tyle dla nich zrobił, a oni się Go wyparli, uciekli. Wydawać by się mogło, że nic nie skorzystali z tych trzech lat, ale Jezus nie zrezygnował z nich. Jezus nie rezygnuje z dusz. On je kocha. Jego miłość jest nieskończona, niezmienna. Tego możemy być pewni. Stąd i dzień skupienia w Gietrzwałdzie, i Wieczernik przed Zesłaniem Ducha Świętego. 
Niech ten czas będzie czasem naszego oczekiwania na przyjście Ducha Jezusa. Wzywajmy Ducha Świętego! Prośmy, aby przyszedł! Dziękujmy za Bożą miłość, która skłania Boga do tego, by marnemu stworzeniu, jakim jest człowiek, udzielać samego Siebie, swego Ducha. Uwielbijmy Ducha Świętego, który jest, działa, w którym my żyjemy, przebywamy, chodzimy, poruszamy się, oddychamy, który uświęca wszystko i możliwym czyni nasze życie. Uwielbijmy Ducha Świętego!

    
Dziękczynienie

    
Jezu! Miłości moja! Jesteś moim sercem, jesteś sensem mojego życia. Jesteś tęsknotą i pragnieniem mojej duszy. Jesteś szczęściem. Jesteś wszystkim, czego pragnę, Panie mój! Dziękuję Ci, że gościsz teraz w moim sercu, że jesteś, że czuję Twoją obecność. Moje serce skłania się przed Tobą do samej ziemi. Cała się Tobie oddaję. Kocham Ciebie Jezu! Wybacz mi, że moja modlitwa jest tak nieudolna. Ale Jezu patrz na serce. Moje serce mówi więcej. Ono zna inny sposób okazywania miłości, wyrażania tej miłości. Mój umysł jest ograniczony. Ma pewien zasób słów i to wszystko. Ale kiedy wprowadzasz mnie Jezu w swoją rzeczywistość, okazuje się, że to wszystko, co do tej pory uznawałam, że wiem, że znam, co nazywałam – to wszystko nijak się ma do Twojej obecności, bo Twoja obecność jest jeszcze czymś innym i niesie ze sobą niewysłowione szczęście, pokój i miłość. Moje serce rozpływa się w tej miłości, moja dusza obmywa się w niej. Cała gubię się, nie mogąc niczego powiedzieć. Tak bardzo chciałabym wyrazić wdzięczność i uwielbienie. Wszystko to, co moje jest niczym wobec Ciebie obecnego w moim sercu. Dziękuję Ci Jezu! Bądź uwielbiony!

    
Adoracja Najświętszego Sakramentu  (1) 

    
Jezu! Spójrz! Zgromadziłam wokół Ciebie Twoje umiłowane dusze. Zapraszam do tej modlitwy również Apostołów. Pragnę Jezu, byśmy wszyscy razem modlili się i prosili o Twego Ducha. W Tobie wszystko jest możliwe. Proszę więc, abyś serca wszystkich dusz przeniósł teraz do Wieczernika. Tam będziemy razem, wszyscy razem prosić o przyjście Pocieszyciela. Dopomóż Jezu, niech nasze serca będą Tobie posłuszne, niech otwierają się, niech widzą, wierzą, ufają. Pomóż nam, by serca zapragnęły otrzymać Twojego Ducha, by zapragnęły doświadczyć Jego działania, by zapragnęły całe napełnić się Twoim Duchem. Proszę Jezu, pomóż naszym sercom, udziel im Twojej mocy. Niech Twoja Obecność poruszy je tak bardzo, że same zaczną wyśpiewywać pieśń uwielbienia.
Jezu Mój! Oto jesteśmy, Twoje umiłowane dusze. Wśród nich Apostołowie. Razem będziemy modlić się. Pragniemy Jezu poczuć tę atmosferę, gdy Apostołowie proszą, wzywają, oczekują. Pragniemy być razem, wszyscy jedno, by mieć w sercach to samo, co mieli Apostołowie. Chcemy Jezu, tak jak mówisz, jak obiecujesz, żywo uczestniczyć w życiu Kościoła. Chcemy Jezu wierzyć mocno, gorąco, iż Ty poprzez swojego Ducha działasz w Kościele. Chcemy otworzyć się na tego Ducha, chcemy, by w naszym życiu dokonał On wielkich zmian. Chcemy poddać się Jego działaniu, Jego kierownictwu. Chcemy pozwolić, by Duch Święty poprowadził nas. Dałeś nam Jezu różne powołania, zadania, tak jak Apostołom, tak, jak Apostołów przygotowywałeś. Wraz z Tobą i z Twoimi przyjaciółmi przeżywaliśmy Twoją Mękę. Razem cierpieliśmy ogromnie, gdy złożone zostało do Grobu Twoje Ciało. Razem czekaliśmy niecierpliwie na Poranek Zmartwychwstania i nasze serca doświadczyły wielkiej radości. Ukazywałeś się nam. Razem z Apostołami cieszyliśmy się, iż przychodzisz do nas, że jeszcze nas pouczasz. Ale zacząłeś zapowiadać przyjście Twojego Ducha – Pocieszyciela na Twoje odejście. Nasze serca poczuły smutek i niepokój. Teraz pozostały już godziny do wypełnienia się Twoich Słów, a w naszych sercach jest oczekiwanie, jest ciekawość: jak to będzie? Co uczynisz? Serca Apostołów nieustannie trwały na modlitwie. My chcemy trwać. Pomnóż nam zobaczyć oczami duszy mury Wieczernika, poczuć chłód tych murów. Pomóż nam zobaczyć oczami duszy każdego z Apostołów. Pomóż nam wejść w ich grono i modlić się. Dopomóż nam Jezu!
Jezu! Jezu, Mój Zbawicielu! Z Twego boku został zrodzony Kościół, a Ty udzieliłeś Kościołowi swego Ducha, aby był święty, aby był mocny, aby nie zbłądził, aby mimo ciągłych ludzkich słabości, które zdają się chwilami nawet niweczyć Twoje Dzieło, pomimo to, Jezu, Twój Duch nieustannie ożywia Kościół, odradza go i na nowo powołuje do życia. Twój Duch, Jezu, żyje w świętych duszach. Poprzez nie Kościół zostaje ubogacony. Poprzez Twojego Ducha napełnia się mądrością. Twój Duch w tych świętych duszach objawia wszystkim Twoje tajemnice, przypomina o Tobie, Twoich przymiotach, ukierunkowuje myślenie, pokazuje, jaką trzeba iść drogą, przestrzega, byśmy nie upadali. Twój Duch, Jezu, jest Mądrością Kościoła. Twój Duch jest jego Siłą, jego Mocą. Twój Duch jest jego świętością. Twój Duch jest życiem Kościoła, tchnieniem każdej duszy w Kościele. Twój Duch, Jezu, jest wiecznością dla każdej duszy. Uwielbiamy Ciebie Jezu! Uwielbiamy Ciebie Duchu Święty!
Twój Duch jest w stanie przezwyciężyć wszelką ludzką słabość, jest w stanie rozwiązać wszystkie problemy. Twój Duch jest mądrością, która wie, co i jak czynić.
Apostołowie doświadczyli wielkiej niemocy, doświadczyli ogromu swojej słabości, doświadczyli wielkiego strachu, doświadczyli wielkiego cierpienia. W pewnym momencie wydawało im się, że wszystko, czym żyją zostało utracone, nie powróci. Kiedy po Zmartwychwstaniu i Twoim Wniebowstąpieniu pozostali sami, zdawali sobie sprawę, że są słabi, że jest ich garstka, że nie posiadają mądrości, wykształcenia, aby sprostać Twoim oczekiwaniom. A Ty im powiedziałeś: „Idźcie i głoście na cały świat”. Oni nadal doświadczali swej słabej ludzkiej natury, zdawali sobie sprawę ze swoich ułomności. To prawda, w sercu mieli Twoją miłość, w sercu kochali, w sercu było doświadczenie życia z Tobą, ale nadal nad tym doświadczeniem, tym pięknem górowała świadomość ich własnej ludzkiej słabości, ograniczoności, niemocy.
Widzisz Jezu również i nasze serca, również i naszą ludzką słabość. Widzisz ten brak wiary w Twoje działanie, brak wiary w możliwość takiego działania Twojego Ducha, jak to miało miejsce wśród Apostołów. Widzisz stan naszych serc, widzisz jak bardzo są poróżnione, widzisz jak bardzo są poranione. Widzisz, jak nie potrafią się przełamać, by podejść do drugiej osoby, by porozmawiać. Widzisz, jak bardzo cierpią, jak bardzo są przygnębione różnymi problemami i chorobami. Widzisz, jak dużo w tych sercach jest bólu, jak bardzo są wycofane, jak bardzo są ostrożne. Nie potrafią otworzyć się i z odwagą rzucić się w Twoje objęcia. Widzisz, wszystkie uprzedzenia, widzisz jak bardzo to, co wypowiadane jest głośno ustami różni się od tego, co jest w sercach. Widzisz brak miłości, wzajemnego zrozumienia, brak życzliwości. Ty widzisz to Jezu! Widzisz jak bardzo serca nie potrafią zaakceptować drugiej osoby i faktu jej słabości. Widzisz Jezu, jak bardzo serca widzą drzazgę w czyimś oku, a w swoim belki nie widzą. Ty to wiesz! Widzisz jednocześnie Jezu, to dzieje się z pragnieniem, by jednak doświadczyć tego, co było udziałem Apostołów, pierwszych chrześcijan. Widzisz w sercach pragnienie prawdziwej wiary, prawdziwej miłości. Widzisz to pragnienie, by odpowiedzieć na Twoje wskazania, pouczenia, oczekiwania. I to widzisz Jezu! Widzisz również, jak bardzo ta sytuacja w Wieczerniku jest podobna do naszej sytuacji dusz maleńkich. To jest ta sama sytuacja, te same ludzkie słabości, te same pragnienia, to samo oczekiwanie, ta sama miłość. Prosimy Ciebie, abyś dał nam swojego Ducha, byś serca wypełnił swoim Duchem. Prosimy, przyjdź Duchu Święty!
Ty Duchu Święty jesteś obecny od zarania dziejów. Ty opasywałeś ziemię i ją stworzyłeś. Ty dawałeś życie poszczególnym stworzeniom, Ty dałeś życie człowiekowi. Ty poprowadziłeś całą ludzkość do najważniejszego momentu w historii – do Narodzin Jezusa. I Ty dalej poprowadziłeś – aż do Jego śmierci i Zmartwychwstania. Ty Duchu Święty nieustannie prowadzisz Kościół święty i będziesz to czynił aż do końca czasów. Wiemy, wierzymy i ufamy, że Ty będziesz nieustannie odradzał Kościół, a w nim dusze i nie pozwolisz, by zło znowu zniweczyło to, co czynił Jezus. Wiemy i ufamy, że choćby największe burze, to Twój Kościół, którego Ty jesteś największą Mocą, ostoi się. Ty jesteś Jednością w Kościele, Ty jesteś tą Jedyną Drogą, przez którą przeprowadzasz Kościół. Ty jesteś Jednością dusz, a więc jesteś również Jednością dusz tej Wspólnoty. Ty jesteś Odrodzeniem dusz, Uzdrowieniem. W Twojej mocy jest ożywić każdą najmniejszą duszę, w Twojej mocy jest umocnić to, co tak słabe. W Twojej mocy jest nakłonić serca do miłości, w Twojej mocy jest otworzyć serca i nakłonić je do przyjęcia Twoich łask. W Twojej mocy jest uczynić to, iż nasza Wspólnota będzie silna Tobą, silna jednością, silna miłością. W Twojej mocy jest, by otworzyły się dusze na Twoją mądrość, na Twoje światło, aby poszły za tym światłem. W Twojej mocy jest, by każda dusza w końcu przestała kręcić się wokół samej siebie, a zaczęła iść za Tobą. W Twojej mocy jest pokonać wszelkie nasze słabości, naszą ludzką nędzę, byśmy przestali nieustannie burzyć to, co budujesz; byśmy przestali niszczyć to, co Boże, również w nas; byśmy przestali zeszpecać to, co czynisz w nas pięknem. W Twojej mocy jest zdjąć bielmo z oczu dusz najmniejszych, aby przejrzały. W Twojej mocy jest pokonać wszelką słabość, wszelkie zło, które jeszcze panoszy się pośród nas. W Twojej mocy jest dokonać zwycięstwa miłości w naszych sercach, abyśmy potrafili patrzeć na siebie z miłością, abyśmy przestali widzieć tak jak w krzywym zwierciadle; abyśmy patrzyli przez pryzmat tej miłości, a nie przez pryzmat naszych słabości. W Twojej mocy jest przestać myśleć o sobie. W Twojej mocy jest dokonać przemiany naszych serc, abyśmy przestali widzieć tylko siebie. W Twojej mocy jest pokonać nasze aspiracje, nasze ambicje, naszą pychę i zarozumiałość. W Twojej mocy jest zjednoczyć nasze serca. Przyjdź Duchu Święty!
Potrzebujemy bardzo tej mocy z wysoka. Bardzo potrzebujemy Twojej Obecności, Twojej miłości, Twojej mądrości. Potrzebujemy Twego Ducha, który będzie ożywiał nas i prowadził. Teraz jesteśmy niczym martwi. Teraz Jezu, teraz wydaje się, że życie w nas zamiera, teraz wydaje się, że nie jesteśmy zdolni do niczego. Prosimy Cię, abyś dał nam swojego Ducha. Prosimy Cię, abyś jeszcze nas przygotował na przyjście Ducha Świętego. Prosimy Cię, pomóż nam wejść w tę duchową rzeczywistość Wieczernika. Prosimy Cię, pomóż nam otworzyć się na obecność Apostołów. Prosimy Cię, pomóż nam włączyć się w modlitwę, która wybrzmiewa w ich sercach. Prosimy Cię, pomóż nam połączyć się z nimi i z sobą nawzajem, by była to jedna wielka modlitwa. Prosimy Cię, pomóż nam! Daj Aniołów swoich, daj swoich Świętych, by wraz z nami modlili się, prosząc o przyjście Ducha Świętego. Prosimy Cię, pomóż nam, bo sami nic uczynić nie możemy, bo sami tak naprawdę nie władamy naszymi sercami. Nasze słabości nami władają i naszymi sercami. Pomóż nam wyzwolić się z samych siebie, byśmy żyjąc Tobą, Twoim Duchem mogli wypełniać wolę Twoją i dążyć do zjednoczenia w wieczności. Prosimy Cię, pomóż nam! Daj nam swojego Ducha!
Pragniemy Jezu, nieustannie prosić Ciebie o Twojego Ducha. Chcemy przez całą noc otwierać nasze serca i wołać: Duchu przyjdź! Chcemy całymi sobą zapragnąć Ducha Świętego. Chcemy cali otworzyć się na tę rzeczywistość duchową, którą wierzymy pragniesz i przed nami otworzyć. Chcemy Jezu, przygotować serca, aby nic z Twoich łask nie zostało przez nas utracone. Pragniemy Jezu przyjąć wszystko, co zechcesz nam dać w Twoim Duchu. Prosimy, abyś pobłogosławił nas na czas przygotowań, czas otwierania się na Twojego Ducha, na czas modlitwy, gdy będziemy nieustannie prosić, wołać, przyzywać, błagać Ducha Świętego. Pobłogosław nas Jezu.

    
Wprowadzenie w drugi dzień

    
Dzisiaj Matka Boża tak szczególnie pragnie zaprosić wszystkich nas do swojego Serca, byśmy w Jej Sercu mogli oczekiwać przyjścia Pocieszyciela, byśmy wraz z Nią mogli Go wzywać, byśmy w Jej Sercu doświadczali umiłowania Trzeciej Osoby Boskiej, byśmy w sercu Maryi doświadczyli tego, Kim jest Duch Święty, jak dusza oddana Duchowi Świętemu, żyje, kocha i jednoczy się z Bogiem. Ona pragnie pociągnąć nasze serca ku wielkiemu umiłowaniu Ducha Świętego, aby był dla nas Kimś ważnym, aby był Osobą. Aby dusze niejako na równi doświadczały obecności każdej z Osób Boskich, by Duch Święty nie był Kimś odległym, Kimś obcym, niezbyt realnym, ale byśmy zdali sobie sprawę, iż jest On tak samo obecny, realny, żywy jak Bóg Ojciec i Syn. A życie Ojca i Syna ujawnia się, przejawia, objawia w Duchu. My starajmy się otwierać serca, przyjmować i iść razem z Maryją. Starajmy się swoje serca poprowadzić zgodnie z modlitwą. Niech serca swoim oddaniem, posłuszeństwem, otwartością, uwielbią Ducha Świętego. Na ten czas błogosławię was – w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

    
Adoracja Najświętszego Sakramentu  (2) 

    
Kłaniam Ci się, Jezu, do samej ziemi! Z wielką radością pragnę przebywać przy Tobie i wpatrywać się w Ciebie. Ukochałeś mnie wielką miłością i moje serce uzdolniłeś, by tą samą miłością odpowiedziało Tobie. Zjednoczyłeś nasze serca, uczyniłeś jednym. Twój Duch przenika mnie. Pokochałam, jak żaden człowiek na świecie, pokochałam Ciebie, pokochałam całą Trójcę Świętą. Można powiedzieć, że od początku mego istnienia byłam w Tobie, z Tobą złączona. W niepojęty sposób, wiadomy tylko Bogu, od samego poczęcia, moja dusza była w Bogu złączona z Ojcem, Synem i Duchem. I uformowałeś mnie, Boże w łonie mej Matki. I kształtowałeś moją duszę Sam, chociaż za pośrednictwem różnych osób. Twój Duch Ojcze, Twój Duch Synu towarzyszył mi, był w moim życiu, w moim Sercu, w mojej duszy. Zawładnąłeś mną Duchu! Już jako małe dziecię poddałam się Twemu prowadzeniu. Dzięki Twojej łasce przyjmowałam to prowadzenie jako rzecz naturalną. Twoje prowadzenie mojej duszy, to zjednoczenie z moją duszą było czymś naturalnym; czymś, co było wpisane we mnie, nieodłączne ze mną. Twoja łaska sprawiła, że nie musiałam się tego uczyć, że nie musiałam o tym słuchać, to było moim życiem. Twój Duch, Panie, nieustannie przenikał moją duszę, a ona szła za najlżejszym poruszeniem Twoim, za najmniejszym Twoim wołaniem. Wyczuwałam każde Twoje tchnienie, każdą Twoją myśl i byłam im posłuszna. Kiedy Anioł przyszedł zwiastować mi tę niesłychaną wieść, iż pocznę Syna - Bożego Syna – Twój Duch objął mnie, ogarnął i jeszcze bardziej zespolił mnie z Tobą. W moim umyśle i w moim sercu nie było rozgraniczania: oto Bóg Ojciec, oto Duch; w moim sercu byłeś jedno: Ojcze, Synu i Duchu. I dałeś mi zrozumienie troistości twojej natury. Rozumiałam moją relację – relację mojej duszy do Ojca i relację mojej duszy do Syna i do Ducha. Dzięki Twojej łasce żyłam w zjednoczeniu z Bogiem, z Trójcą Świętą. Poślubiona Bogu, prowadzona przez Ducha, zjednoczona z Synem doznawałam życia prawdziwie Bożego w sobie. A teraz pragnę, abyś udzielił tego życia również duszom najmniejszym. 
Dlatego Matka Boża zaprasza nas, swoje dzieci, do Matczynego Serca. W Jej Sercu możemy doświadczyć Bożego życia. Ona chce, byśmy w Jej Sercu spędzili ostatnie chwile przed przyjściem Pocieszyciela, abyśmy w Jej Sercu mogli zrozumieć, odczuć, czym jest to zjednoczenie z Bogiem, to poddanie się całkowite Jego prowadzeniu. Aby tak się stało trzeba wyłączyć swoje myślenie, swój umysł, swoją ludzką mądrość, trzeba otworzyć serce. Wszystko jest łaską, a więc i życie z Bogiem w zjednoczeniu jest łaską, szczególną łaską. Ale Bóg zaprosił nas tutaj, by tej łaski nam udzielić. Nie po to stworzył człowieka, aby doświadczał przygnębienia, nicości i śmierci, ale po to, aby obdarzać życiem swoim. 
Czym jest to życie? Jest niewysłowionym pięknem; czymś, czego dusza nie potrafi nawet sobie wyobrazić. Wszystko to, czego zaznają dusze za życia na ziemi, choćby najpiękniejsze doznania, przeżycia – wszystko to jest jedynie namiastką zapowiedzi tego piękna i tego życia, które Bóg przygotował nam w wieczności. A to nie znaczy, że tu na ziemi nie możemy przeżywać przedsionków Nieba. Więc Maryja zaprasza nas, zbliżmy się do Niej i pozwólmy objąć się Jej ramionami. Dajmy Jej to przyzwolenie. W swoim sercu wyraźmy pragnienie, aby nas przygarnęła i włączyła w życie swojego Serca. Poprośmy, by Bóg udzielił nam tej łaski. Maryja wprowadza nas, swoje dzieci, w swoje życie – w życie z Bogiem, w swoje zjednoczenie z Trójcą Świętą, w tę Miłość, która przyszła z wysoka, całkowicie Maryję wypełniła i teraz rozlewa się na cały świat. Niech nasze serca ukorzą się przed Bogiem, przed Jego wielkim Majestatem. Niech nasze serca oddadzą Mu cześć, niech składają hołd Bogu Najwyższemu, niech wyrażą pragnienie, by należeć do Niego, być tylko Jego. 
Życie Matki Bożej właśnie tak się rozpoczynało: oddaniem, całkowitym powierzeniem Siebie Bogu. Gdy dusza to czyni, Bóg poprzez swego Ducha prowadzi duszę. Ona nie zawsze musi być tego świadoma, że jest prowadzona przez Ducha, ale poddaje się temu prowadzeniu. Jakże często święte dusze to prowadzenie uważały za coś normalnego, nie wiedząc o tym, iż jest to dla nich wyróżnienie, bowiem inne dusze tego nie zaznają. A więc przyjmijmy to, iż Bóg prowadzi nasze dusze oddane Jemu przez swego Ducha. W swoim sercu przyjmijmy Zwiastowanie, a więc Narodzenie Jezusa i Jego życie, by i w nas była cała pełnia Trójcy, pełnia Jego życia. Życie Maryi było życiem z Bogiem, z Trójcą Świętą; nie tylko z samym Jezusem, czy z samym Ojcem, ale z całą Trójcą. Przyjmijmy tę Miłość, która łączy Ojca i Syna. Niech ta Miłość tak potężna, tak wielka i nas obejmie i wypełni. Niech ta Miłość nas przemieni, nasze serca, dusze, całą naszą istotę. Często dusze rozumieją życie Ducha Świętego jako odrębne życie, odłączają Go od Trójcy Świętej. A przecież Duch jest nieodłączny z Ojcem i Synem, stanowi z Nimi jedno. Jest Miłością Ojca i Syna, jest tchnieniem Ich życia, Ich świętości, mądrości. 
Panie mój! Pozwól, choć w małej cząstce zrozumieć sercem to Twoje życie w nich. Poprzez Twego Ducha, proszę, wypełnij miłością, bo przecież Duch Święty to Miłość Twoja skierowana do Syna, skierowana do ludzi, do całego stworzenia; miłość, która jest życiem, która jest mocą; miłość, która jest uzdrowieniem i oczyszczeniem; miłość, która jest wszystkim w Tobie. Kto posiada tę Miłość, posiada Ciebie i Ty żyjesz w nim. A Twoje życie, jakże cudowne, promienieje na innych, na świat, na otoczenie. Tam, gdzie Ty jesteś – wszystko się odradza; tam, gdzie Ty jesteś – wszystko jest uświęcane; tam, gdzie Ty jesteś – wszystko jest uzdrawiane. O Panie Mój! Niech Twoja Miłość ogarnie te serca i porwie je do zjednoczenia z Tobą, do życia w Tobie, do poddania się Twemu prowadzeniu. Niech serca wyśpiewują hymn uwielbienia. Niech serca śpiewają niczym Aniołowie. Niech serca całkowicie w Tobie się zanurzą, w Tobie zatoną i w Tobie znikną.
Panie nasz! Dziękujemy Ci za to, że dajesz przedsmak działania Twojego Ducha; za to, że nasze serca troszeczkę się otwierają; za to, że zaczynają pragnąć. Dziękujemy Ci za ten delikatny dotyk Twój. Prosimy, abyś pobłogosławił nas. A Twoje błogosławieństwo, by utrwaliło to, czego dokonałeś już tutaj teraz, aby jeszcze bardziej otworzyło nas na Twoją Obecność i Twoje działanie. Aby sprawiało, że w naszym sercu z każdą chwilą, z każdą sekundą będzie wzrastało to pragnienie Ducha Świętego, to oczekiwanie; będzie wzrastała niecierpliwość, tęsknota. Prosimy, byś modlił się już w nas teraz wzywając Ducha przez cały dzień. Gdy jutro staniemy przed Tobą razem jako Wspólnota, abyśmy byli gotowi, aby nasze dusze były gotowe, otwarte szeroko, kochające i spragnione Ciebie. Pobłogosław nas Jezu.

    
Przygotowanie do konferencji

    
Serce Maryi ze wszystkich ludzkich serc najpełniej doświadczyło i doświadcza zjednoczenia z Bogiem. Na ziemi, kiedy Ona żyła w najdoskonalszy sposób było prowadzone przez Ducha. Bóg uczynił Jej duszę doskonałą, dlatego by mogło dojść do takiego zjednoczenia. Ale do takiego zjednoczenia z całą Trójcą Świętą, do takiego prowadzenia przez Ducha, do takiego zrodzenia Jezusa w duszy, do zaślubin z Bogiem powołana jest każda dusza. Każda w wymiarze, jakim Bóg przeznaczył, a w wieczności w sposób doskonały – do zupełnego i całkowitego zjednoczenia z Bogiem, by przemienić się zupełnie w Niego, zniknąć w Nim.
Bóg tak stworzył duszę, by mogła poddawać się prowadzeniu Bożemu; tak ukształtował duszę, by mógł Sam w tej duszy zamieszkać. Tak ukształtował, by człowiek, dzięki tej duszy mógł żyć życiem duchowym, by mógł dzielić życie ziemskie z życiem ducha; choć jest istotą cielesną, by mógł przekraczać granicę nieskończoności, granicę tak trudną do zrozumienia, do zobaczenia. A jednak Bóg do tego powołał człowieka, do tego stworzył, dał odpowiednie predyspozycje. Sam jest Duchem, jest Miłością, jest wiecznym szczęściem. Jedynym powodem stworzenia człowieka było to, by dzielić się tym szczęściem i miłością z człowiekiem. By mogło być to realne, stworzył takim człowieka, by pomimo swojej cielesności mógł swoją duszą, swoim duchem jednoczyć się z Bogiem i trwać w Bogu, żyć z Nim, by mógł przyjąć Boże życie. 
Tak więc to, czego doświadczyli Apostołowie nie jest czymś tylko przeznaczonym dla nich, nie było też tylko przeznaczone dla pierwszych chrześcijan, czy tylko dla wielkich świętych. To życie duchowe, życie w Duchu jest przeznaczeniem każdej duszy, a Tajemnica Zesłania Ducha Świętego ma być dostępna dla każdego. Przyjście Ducha - zarówno podczas Pięćdziesiątnicy, jak i podczas Chrztu św., jak i podczas Bierzmowania, każdego roku, kiedy Kościół przeżywa na nowo Zesłanie Ducha Świętego - przyjście Ducha ma ożywić w duszy to, co Bóg stworzył od początku; co Bóg dał, złożył w duszy od początku. To nie jest pierwszym składanym darem przez Boga w duszy. Dusza dary, łaski, możliwość życia duchowego, głębokiego ma dane od samego początku. Duch przychodząc w Pięćdziesiątnicę pragnie to, co złożone ożywić, pragnie wydobyć na zewnątrz. Chce tak poruszyć duszę, by ona rozpoczęła swój śpiew miłości ku Bogu - prawdziwy, żywy śpiew miłości, by jej życie stało się tym śpiewem miłości i chwały dla Boga, by mogła w końcu prawdziwie żyć. A prawdziwe życie to życie w Duchu, to życie z Bogiem.
Zazwyczaj ludzie nie wiedzą lub też nie wierzą, że Bóg w nich złożył różne dary. Widzą te dary u świętych, widzą te dary u pierwszych chrześcijan, natomiast nie wierzą, że w nich samych są dokładnie te same dary i że w nich ten sam Duch pragnie działać. Nie pozwalają poprzez ten brak wiary na Boże działanie, a Bóg nie będzie zniewalał. Dlatego też przeżywanie, co roku przez Kościół, uroczystości Zesłania Ducha Świętego ma pomóc duszom otworzyć się na tę tajemnicę, ma pomóc otworzyć się na Ducha, przyjąć dary. Postarajmy się i my uwierzyć, przyjąć, by rozpocząć nowe życie, prawdziwe życie. Niech serca dusz najmniejszych otworzą się na to niezwykle, piękne działanie Boże w nich i na to wszystko. Na ten czas przygotowywania serc błogosławię was – w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

    
Konferencja

    
Rzeczywistość Ducha Świętego jest dana każdemu człowiekowi. Każdy człowiek otrzymał od Boga przeróżne dary. Bóg tak stworzył człowieka, dusze ludzką, by człowiek mógł żyć z Bogiem. I chociaż człowiek jest cielesny i żyje w świecie materialnym, to jednak jego dusza ma predyspozycje do życia w świecie duchowym. Było to od samego początku zamysłem Bożym, by stworzyć człowieka, z którym mógłby dzielić swoją miłość, swoje szczęście, swój pokój, by człowiek mógł zjednoczyć się z Bogiem tak bardzo, aby żyć w Bogu. 
Te wyrażenia: „życie w Bogu”, „zjednoczenie z Bogiem” stały się bardzo powszednie dla nas i każdy z nas podkłada pod to swoje własne rozumienie. Tak naprawdę to zjednoczenie z Bogiem, życie w Bogu ma o wiele głębszy wymiar, głębsze znaczenie. Obejmuje całą istotę człowieka wprowadzając w niezwykły wymiar Boskości. Każdy z nas ma jakieś rozumienie, Kim jest Bóg. Ale to rozumienie jest niczym wobec tego, Kim On naprawdę jest, jaki jest naprawdę. Jego Byt, Jego Istota przewyższają wszystko cokolwiek człowiek widzi, poznaje, cokolwiek jest w stanie sam zbudować, skonstruować, wymyślić. Patrząc na stworzony świat, można zachwycić się złożonością, pięknem; można zachwycić się mądrością, z jaką jest stworzony, rozmachem, wielkością. Można pomyśleć, iż prawdziwie Ktoś Wielki musiał stworzyć tak nieskończony, wydawać by się mogło, świat (ziemia jest maleńką w kosmosie). A jednak Bóg przewyższa wszystko. Wszystko to, całe stworzenie, cały świat jest maleńki wobec Boga i wszystko znajduje się w Jego wnętrzu. Jak mały musi być człowiek, skoro cały wszechświat jest niczym wobec nieskończoności Boga. A jednak Bóg stworzył człowieka, by go obdarzyć samym Sobą, swoim życiem, tym wszystkim, co stanowi życie Boga. 
Patrząc na życie Jezusa, na to, czego dokonywał, już powinniśmy zachwycić się obdarowaniem, ponieważ to wszystko jest udziałem naszych dusz. Ta moc, mądrość, świętość, czystość, dar uzdrawiania, wszystko – wszystko to Bóg dzieli z człowiekiem. Po to go stworzył. By człowiek mógł, pomimo swojej cielesności, łączyć się z Bogiem i przyjmować dar życia Bożego, Bóg dał człowiekowi duszę. W tej duszy zamieszkał. A więc życie Boże, wszelkie dary Boże, przymioty Boże są niejako w zasięgu twojej ręki, bo Bóg zamieszkuje twoją duszę. Od samego początku Bóg złożył w tobie wszystko: wszelkie łaski i wszelkie dary, oczywiście dając każdemu to, co będzie mu i za życia na ziemi potrzebne do dążenia ku doskonałości i do zjednoczenia w wieczności. Patrząc na różnorodność świata, który nas otacza, możemy wierzyć, że ta różnorodność jeszcze większa jest w naszych duszach i to, że Bóg dał nam różne dary. W zależności od naszego powołania wcale nie oznacza, ze jesteśmy biedniejsi. 
Patrząc na przyrodę, jaka jest różnorodność chociażby świata roślinnego i różnorodność świata zwierzęcego. A to wcale nie znaczy, że różnorodność jest mniejsza w świecie roślinnym, bo rośliny nie są zwierzętami i nie mają tych cech. Gdy botanicy zagłębiają się w świat przyrody, stwierdzają, że jeszcze wielu roślin nie odkryto, że jeszcze nie zrozumiano wielu rzeczy i zjawisk. Tak samo i w duszach. W różnych duszach Bóg składa różne swoje dary, ale tych darów jest mnóstwo. W momencie Chrztu św. te dary mamy w swoich duszach. W momencie bierzmowania Bóg niejako odnawia to, co w nas złożył. 
Co roku Kościół przeżywa Zesłanie Ducha Świętego. Jest to wielka mądrość Boża w tym, że Kościół przeżywa cyklicznie różne wydarzenia, tak ważne z życia Jezusa, z życia pierwszych chrześcijan, bo Duch może pobudzać nasze dusze, odradzać je. A jednak współcześnie nie widać takiego działania Bożego Ducha, jak było to chociażby za Apostołów. Brak wiary i brak miłości – podstawowa przyczyna. Wczoraj mówiliśmy o tym zakochaniu się w Jezusie, o tym umiłowaniu niezwykłym przez Apostołów. Oni kochali i oczekiwali. Oni pragnęli, tęsknili za Jezusem. Ponieważ obiecał Pocieszyciela, więc tęsknili za Pocieszycielem i czekali na Niego. To, że w momencie przyjścia Ducha Świętego zaczęli mówić chociażby różnymi językami, to, że nagle posiedli mądrość wcale nie znaczy, że dopiero wtedy Bóg im to wszystko dał. To wszystko Bóg składa w duszy na początku, gdy ją stwarza, bo od początku Bóg predysponuje duszę do głębokiego życia duchowego. Możemy zobaczyć to w życiu różnych świętych, którzy niekoniecznie na początku wzrastali w wierze. Oni nieraz zetknęli się z wiarą dopiero w którymś roku swego życia, a jednak ich dusze były predysponowane. Kiedy wracają pamięcią do tych przeszłych lat stwierdzają, że już od samego początku Bóg ich prowadził, że oni doświadczali obecności Boga, tylko nie uświadamiali sobie, że to Bóg, że to On tak prowadzi.
W każdym z nas Bóg uformował duszę jako swoją świątynię. W każdym z nas od momentu poczęcia zamieszkał Bóg. W momencie Chrztu św. dokonało się przyjęcie na łono Kościoła, to jak gdyby zrodzenie nowe do życia w Kościele, do prawdziwego życia w zjednoczeniu z Bogiem. Dary złożone w duszy, dary Boże, przeróżne dary od samego początku są w nas. Duch Jezusa od samego początku chce prowadzić, chce pouczać, chce każdą duszę zbliżać do Boga. 
Pięćdziesiątnica miała ogromne znaczenie i ma to znaczenie nadal. Jest to kolejna łaska dana przez Boga. Ponieważ te dary, które Bóg w każdym z nas złożył w momencie Pięćdziesiątnicy przez działanie Ducha mogą zostać niejako uaktywnione. Pobudzone zostaje serce, otwarta dusza i te dary zaczynają w nas żyć, jeśli pozwolimy na to, jeśli damy pozwolenie Bogu. Ważnym jest, aby uświadomić sobie, że każdy obdarowany jest przez Boga; nie tylko wielcy święci, nie tylko Apostołowie, pierwsi chrześcijanie. Każdy człowiek! Bo te dary pomagają duszy do kroczenia ku świętości, pomagają zbliżać się do Boga, ponieważ Bóg każdego kocha, każdemu dary daje. W każdym zamieszkał, aby w głębi serca szeptać mu wprost do ucha o miłości, o swoim wielkim pragnieniu zjednoczenia z duszą. Zatem Pięćdziesiątnica – Zesłanie Ducha Świętego – jest wydobyciem z duszy tego, co w niej jest od samego początku. A dusza musi się do tego przygotować. Zobaczmy, Apostołowie się do tego przygotowywali. I nas Bóg do tego przygotowuje.
Największym darem jest Dar Miłości. Kto posiada ten dar, kto otwiera się na ten dar, ma już wszystko. Prośmy przez ten czas, który jeszcze pozostał o łaskę otwarcia się, otwarcia serca, otwarcia duszy na Boże działanie; o łaskę otwarcia się na to, co jest w duszy. Dary nie przychodzą z zewnątrz, nie spadają na duszę. One są w duszy. To Duch je pobudza, porusza, to Duch otwiera i pozwala tym darom objawiać się, by poprzez dary dusza pełniej uwielbiła Boga; by poprzez dary mogła żyć dla Boga i swoim życiem świadczyć o Jego miłości. Te dary są po to, by dusza mogła prawdziwie zjednoczyć się z Bogiem, by mogła do tego dążyć, by miała siły. 
Często dusze, które dopiero rozpoczynają swoją drogę inaczej traktują dary Ducha Świętego, sądząc, że są dane im, dla nich samych, sądząc, że są dowodem ich świętości i doskonałości. Apostołowie nie byli doskonali. Dary, które otrzymali pomagały im doskonalić się i się uświęcać. Nie świadczyły o Apostołach, dary świadczyły o Bogu. Darami dusza ma uwielbić Boga, a nie wzrastać w swoją pychę. Darami ma służyć, darami ma żyć dla Boga Tylko wtedy, gdy dusza pragnie Boga, samego Boga, dary te mogą w sposób doskonały posłużyć jej do wypełnienia woli Bożej. Jeśli natomiast dusza dary Boże traktuje jako drogę dla swojej chwały, nie wzrasta, ale upada. A i Bóg dla ratowania tej duszy często te dary znowu jakby zamykał. 
Módlmy się o wielką miłość w naszych sercach i wielką otwartość. Módlmy się o wielką wiarę. Prośmy, by Bóg poruszył nas, nasze dusze, byśmy mogli tym, co w nas złożone jak najlepiej służyć Bogu, świadczyć o jego miłości i Go uwielbić. Na czas tych ostatnich chwil przygotowania do wylewu Ducha Świętego, błogosławię was – w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

    
Zakończenie dni skupienia

    
Wieczernik niech będzie czasem oczekiwania na Ducha Świętego, przywoływania Go, czasem otwierania serc, czasem uwielbienia. Niech będzie też czasem uświadomienia sobie, w jaki sposób Bóg stworzył człowieka i wyposażył jego duszę, by mogła jednoczyć się z Bogiem. Przeżyjmy ten czas w Sercu Maryi. Miejmy świadomość, że Ona nas zaprasza i w Jej Sercu wszystkich zbiera i w Swym Sercu wszystkich gromadzi. 
Podczas spotkania w Wieczerniku, gdy Maryja modliła się razem z Apostołami, Duch Święty zstąpił poprzez Jej duszę. Te ważne wydarzenia dla całej ludzkości, Bóg dokonywał wybierając duszę Maryi. Przyszedł na świat poślubiając Jej duszę. Pozwolił Jej duszy uczestniczyć w całym Dziele Zbawczym. A później Duch Jezusa przyszedł poprzez Jej duszę do Apostołów. Człowiek potrzebował Pośrednika, ponieważ sam nie byłby zdolny do przyjęcia tak niezwykłego daru. Bóg posłużył się Maryją, Jej duszą, zjednoczeniem Jej duszy z Duszą Jezusa, zjednoczeniem z całą Trójcą Świętą, by zstąpić na Apostołów, by nieustannie zstępować na Kościół, by być obecnym w życiu każdej duszy. Daje nam Pośredniczkę. Można by rozważać długo, czym jest to pośrednictwo. Ale wystarczy teraz ta jedna rzecz. Bóg dał Maryi łaskę. Uczynił Maryję Pośredniczką właśnie w tym niejako przekazaniu nam Ducha, w zgromadzeniu nas w swoim Sercu, byśmy w Sercu Maryi mogli doświadczyć działania Bożego Ducha. Poprzez Jej Serce byśmy mogli otworzyć się na Ducha Świętego.
To, co było wczoraj i dzisiaj należy poprzez cały Wieczernik przekazać, wspólnie modląc się, dziękując Bogu i wielbiąc Go, wspólnie prosząc Ducha Świętego, świadomie przygotowując się do jutrzejszego dnia. Na czas tej posługi błogosławię was – w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!