banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129621 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    Uroczystość Zesłania Ducha Świętego


    
Bardzo się cieszę, że przyszliśmy dzisiaj na to spotkanie. Bardzo się cieszę, że Matka Najświętsza może wszystkich nas włączyć w życie swego Serca. Jest szczęśliwa, że ma dzieci powierzone Jej przez Boga, którym może ukazywać Bożą miłość, którym może pokazywać samego Boga, których może prowadzić do Boga. To jest Jej największym szczęściem, gdy może mówić duszom o miłości i gdy dusze otwierają się na tę miłość, gdy przyjmują, gdy zwracają się do Boga, gdy zaczynają żyć Bogiem. To jest największa radość i szczęście Maryi - Matki.
Matka Boża dzisiaj bardzo pragnie włączyć nas w niezwykle życie całego Kościoła, w niezwykle życie Jezusa. Zaprasza więc każdego z nas, abyśmy zbliżyli się do Niej. Serce Maryi jest otwarte. W Jej Sercu przeżyjemy wspólnie ten święty czas Nawiedzenia, czas Objawienia się Boga, czas ukazania się Jego Ducha. Niech nasze serca z całą ufnością powierzą się Matczynym dłoniom. Z wiarą, jako Jej dzieci, przestępujmy próg Matczynego Serca. W Sercu Matki możemy czuć się bezpiecznie, ale i w Sercu Matki mamy prawo oczekiwać rzeczy pięknych wspaniałych, najlepszych, bo tylko takie Matka ma dla swoich dzieci. Przestańmy więc myśleć o czymkolwiek innym. Teraz, niech każdy z nas po prostu odda się objęciom Matki, Jej dłoniom, Jej prowadzeniu. A Ona chce zaprowadzić nas do Wieczernika.
Przenosi nas w ten czas; czas, kiedy Apostołowie już z wielką niecierpliwością oczekują obiecanego Ducha Pocieszyciela. Oni wiedzą, że ma On przyjść. Wierzą Jezusowi, On nigdy nie zawiódł. A więc i teraz wiedzą, są pewni, że spełni się Jego Słowo. Starajmy się zobaczyć oczami serca. Znajdujemy się w Wieczerniku, jesteśmy razem z Apostołami. To prawda, ubrani są nieco inaczej niż my. A i sam Wieczernik nie wygląda może tak jak wyglądają nasze domy. Ale to miejsce niezwykłe; miejsce, jak pamiętamy, bardzo ważnych wydarzeń; miejsce, które było świadkiem Ostatniej Wieczerzy; miejsce, do którego przyszedł Jezus po Zmartwychwstaniu, a teraz ma dać swojego Ducha.
Serca Apostołów nie są sercami wielkich świętych, nie są sercami mocarzy, herosów, wielkich bohaterów; to serca zwykłych ludzi. Różnią się między sobą bardzo, tak jak i my różnimy się między sobą. Ich charaktery, temperamenty – jakże były różne. Ale i zdolności, inteligencja też. Każdy był inny. W większości byli ludźmi prostymi. Ich słabości w pełni objawiły się w czasie Męki Jezusa. Do czasu Zesłania Ducha Świętego to są ludzie tacy jak my. Tak jak my mają swoje słabości, ale mają też i zalety. Tak jak i my potrafią się sprzeczać, kłócić, obrażać na siebie nawzajem. Tak jak i my czują niechęci do siebie nawzajem, do różnych osób; jednych lubią bardziej, drugich mniej. To naprawdę są zwykli ludzie, tak jak i my. My też nie jesteśmy świętymi. Każdy z nas dobrze o tym wie. Chociaż nie przeszliśmy takiego cierpienia jak Apostołowie i jeszcze nie stanęliśmy w prawdzie o sobie samych, jeszcze jej do końca nie poznaliśmy, jednak wiemy, że nie jesteśmy ideałami. 
Różni nas jedna rzecz. Apostołowie mają wiarę płynącą z miłości; miłości wielkiej; miłości, która przeszła całą drogę przeobrażenia, która się wydoskonaliła i w związku z tym ich wiara opiera się właśnie na tej miłości. Nawet trudno jest określić, czym jest taka wiara? Oni tę wiarę posiadają.
Spróbujmy i my jeszcze raz stanąć przed Jezusem i powiedzieć Mu, że choć wiara nasza jest maleńka, miłość jest taka zwyczajna, słaba, ludzka, to jednak pragniemy Go kochać najbardziej na świecie. Chcielibyśmy, tak jak Apostołowie, wierzyć, iść za Jezusem. Powiedzmy Jezusowi, że naszym pragnieniem jest życie dla Niego. Z tym, że nie potrafimy tego wszystkiego zrobić, nie mamy w sobie mocy, siły, wytrwałości, brakuje nam wszystkiego, ale pragniemy. 
Bóg nie stwarza jednych świętymi mocnymi, idealnymi, a drugich słabymi, grzesznymi i brudnymi. Wszystkim natomiast daje w duszy to niezwykłe piękno – dar niepojęty. W każdym z nas czyni sobie świątynię i zamieszkuje. Jego obecność jest naszym największym skarbem, najcenniejszym, co posiadamy. Ta obecność wiąże się ze wszystkim, czym jest Bóg, co Sobą przejawia. A więc w nas jest i Jego moc, i Jego pokój, Jego miłość. W nas są Jego dary, Jego przymioty. Skoro On jest, nie pozostawia tego wszystkiego w Niebie. On po prostu jest w nas cały. Każdą duszę stwarzając od razu usposabia do zjednoczenia ze Sobą. Nie da się połączyć ognia z wodą. Dlatego Bóg w duszę każdego z nas składa swój ogień, by z Jego ogniem mogła się połączyć. Tylko, że na ten ogień w naszej duszy został położony klosz. Potrzeba teraz kogoś, kto ten klosz zdejmie. A wiemy, co się dzieje, kiedy tlen dostaje się do ognia. Zaczyna płonąć jeszcze bardziej. Kiedy się go tłumi, kiedy się przykrywa ogień, powoli gaśnie. 
Co roku jest ten piękny czas, w planach Boskich przewidziany, by zdejmować klosz z płomienia, by mógł na nowo zapłonąć wielkim ogniem. Co roku Kościół doświadcza odradzającego powiewu Ducha Świętego. I tak, jak potrafi pozwala Bogu na zdjęcie tego klosza z ogniska. W jaki sposób to zrobić, aby klosz został zdjęty? Byliśmy przygotowywani do tego czasu. Bóg kierował do nas swoje Słowo, serca napełniał miłością, wyjaśniał nam różne rzeczy, Boże tajemnice. Wszystko po to, by usposobić nas na przyjęcie Ducha. W sposób szczególny Bóg mówi o jedności. O tę jedność zabiega nieustannie. Jedność jest warunkiem, by cała Wspólnota, Zgromadzenie mogło przyjąć Ducha Świętego. 
Zauważmy, jak bardzo tego działania Ducha Świętego musi bać się szatan, skoro czyni różne rzeczy, by nas poróżnić, aby wprowadzić w nasze serca niepokój, aby nasze serca zamiast zajmować się miłością, zajmowały się zupełnie czymś innym. Trzeba przyznać, że daliśmy się zwieść. Ale Bóg nie daje za wygraną. Jego miłość nie byłaby prawdą, gdyby zrezygnował. On ukochał każdego z nas miłością wieczną, a więc taką, która się nie kończy, która jest wiecznie cierpliwa, wiecznie wyrozumiała, wiecznie łagodna, wiecznie przebaczająca, wiecznie otwarta i wiecznie dająca siebie. To miłość, którą nawet jeśli sto razy zranisz, ona sto pierwszy raz wyjdzie do ciebie i będzie obdarzać sobą. Ona się nie poddaje, ona nigdy nie ulegnie, bo jest wieczna. Ta miłość nieustannie przekonywała nasze serca o konieczności jedności między nami; o tym, że jest to bardzo potrzebne dla nas samych, dla naszych serc, dla naszej Wspólnoty po to, by móc żyć w zjednoczeniu z Bogiem, by móc żyć w zaplanowanym przez Boga szczęściu, jakim jest jego Serce. Trzeba podejmować wysiłek wzajemnego miłowania się, trzeba podejmować wysiłek wypełniania Bożych oczekiwań, bo one prowadzą ku jednemu – ku zjednoczeniu z Bogiem, a więc są największym dobrem, szczęściem każdej duszy. Warto poświęcić wszystko, by odpowiedzieć na to Boże zaproszenie do zjednoczenia. 
Jeśli w twoim sercu pojawił się smutek, że nie wypełniłeś wszystkiego, czego od ciebie oczekiwał Bóg. Jeśli zrobiło ci się przykro, że w stosunku do jakiejś osoby byłeś tak naprawdę nie w porządku, bez miłości, bo ważniejsza dla ciebie była twoja osoba, czy twoje zdanie, czy twoja jakaś ambicja, cokolwiek, to dobrze. To dobrze, że w twoim sercu jest smutek, czy przykrość, poczucie, że oto nie dopełniłeś wszystkiego. To znaczy, że jeszcze zdążyłeś zrozumieć pewne rzeczy, bo jeszcze Bóg daje czas, abyś stanął przed Nim i Jemu wyznał w swoim sercu właśnie to, czego nie dopełniłeś, to, w czym zabrakło miłości prawdziwej, abyś wyznał te chwile swego życia, kiedy uległeś namowom szatana i zamiast działać ku zjednoczeniu, działałeś ku zburzeniu, rozproszeniu. Wyznaj to teraz Jezusowi tak zwyczajnie, tak szczerze, tak prosto. Nie sil się na jakąś piękną modlitwę, bądź w tym momencie sobą. Niech twoja modlitwa będzie nieporadna, ale twoja! Jakże Bóg oczekuje od duszy zwykłej, prostej modlitwy, wtedy, kiedy dusza staje przed Bogiem prawdziwie ona, bez żadnego udawania; wtedy, kiedy dusza uświadamia sobie swoją małość i pokornie Bogu wyznaje tę swoją małość, nicość. I ty wyznaj i oddaj Bogu. 
A Jezus staje pośród nas i mówi: Pokój wam! Pokój wam! On zabiera wszelki niepokój, wszelki smutek, poczucie winy. On przebacza i już nie pamięta, a przychodzi z miłością, przychodzi z pokojem i te wlewa w nasze serca. Czyni to, bo chce przygotować nas na przyjęcie Jego Ducha. Jezus obmył twoje serce. Wystarczyła jedna kropla Jego Krwi, aby oczyścić ciebie, abyś zajaśniał czystością, abyś mógł być święty. Teraz, kiedy stajemy razem w Wieczerniku, wszyscy przyobleczeni w białe szaty czystości, świętości, możemy przyzywać Ducha Świętego. Pokazując Bogu swoje puste ręce, słabe serca możemy oczekiwać wszystkiego od Niego, bo On daje człowiekowi wszystko. 
Często ludzie myślą, że ktoś jest święty, bo sobie to wypracował, ktoś czyni cuda, bo sobie to wypracował, ktoś ma takie, czy inne dary, bo sobie to wypracował, wysłużył. Nieprawda! Dawcą wszelkiego piękna, wszelkich darów, łask jest sam Bóg! Dawcą świętości jest sam Bóg! Pamiętaj, to wszystko Bóg już złożył w tobie, tylko przykryłeś kloszem. A więc i te dary, i świętość, otwartość na działanie Ducha – wszystko to jest w tobie. Dawcą jest Bóg! A teraz Bóg chce dać swego Ducha, który podniesie przysłowiowy klosz znad ognia, aby na nowo zapłonął, aby był to wybuch wielkiego płomienia w tobie, w twojej duszy, aby ten płomień od środka całego ciebie rozpalił, aby wypłynęło z ciebie wielkie źródło nowego życia. 
Kiedy Duch Święty zstąpił na Apostołów, to źródło, które wypłynęło przejawiało się w sposób widzialny, zewnętrzny w tym, iż zaczęli wielbić Boga w różnych językach. Niektórzy z nas już uczestniczyli w takim wylewie Ducha Świętego w rekolekcjach, które do tego przygotowują. Ten, kto doświadczył modlitwy w językach, która nagle wypływa z jego wnętrza wie, że nie może wręcz pohamować tej modlitwy. Ona płynie jak wielka rzeka, z wielka siłą, jak wodospad, jak fontanna tryska z człowieka. 
Pozwól i ty, by Duch Święty zdjął z twego serca ten klosz, by poruszył twoje serce, pobudził tak bardzo, aby i z twego wnętrza to nowe życie wytrysnęło z wielką siłą. To Bóg przygotował dla ciebie. Nie dla jednego, czy dwóch świętych, nie dla Apostołów, czy pierwszych chrześcijan tylko, to Bóg złożył w tobie, w każdym, w każdej duszy. I co roku przypomina o tym. Co roku tchnie swego Ducha, by odnawiać Kościół, by odnawiać serca w Kościele. Co roku chce ożywić tym płomieniem miłości cały Kościół od tylu wieków. Nie zawsze serca pozwalają na to. Ty wyraź pragnienie, że chcesz, aby Duch Święty poruszył ciebie, całe twoje wnętrze. Ty powiedz Bogu, że oddajesz ten klosz w Jego władanie, niech On czyni z tym kloszem, co chce, ale ty pragniesz Ducha. Ty powiedz Bogu, że nie chcesz już żyć tak jak dotychczas, swoim marnym, nędznym, słabym ludzkim życiem. Ty chcesz żyć życiem Boskim, pełnym mocy, pełnym miłości, uwielbienia. Ty chcesz doświadczać tego życia w sobie i w swoim otoczeniu. Ty chcesz doświadczać tej mocy, tej siły. Pragniesz tego, powiedz. Wyraź to w swoim sercu, aby Bóg to usłyszał, aby wiedział, że to jest twoje pragnienie, bo On na siłę wyrywać z twoich rąk tego klosza nie będzie, a do tej pory trzymałeś porządnie. Jeżeli wyrazisz aktem woli, że ty pragniesz, aby Duch Święty porwał twoją duszę, aby wziął ją w ramiona swojej miłości, aby zapłonęła na nowo żywym ogniem miłości - powiedz to. 
Panie mój! Oto stoimy przed Tobą. Dzięki Twojej wielkiej łasce jesteśmy wszyscy razem całą Wspólnotą – ci, którzy mogli przybyli tutaj fizycznie, ci, którzy nie mogli jednoczą się duchowo. Wszyscy razem, dzięki Tobie jesteśmy przeniesieni do Wieczernika, do tego Wieczernika jedynego na świecie. I łączymy się w tym Wieczerniku na modlitwie z Apostołami. W ich sercach jest miłość, która uzdalnia do przyjęcia niezwykłego Twego Daru, Wielkiego Płomienia Miłości – Ducha Świętego. A więc my łączymy się z Apostołami i wraz z nimi, mając złączone z nimi serca i dusze wołamy do Ciebie: Przyjdź Duchu Święty! Przyjdź Duchu Święty i dotknij naszych serc! Niech wielki płomień Twojej miłości rozpali nas – Przyjdź Duchu Święty! Niech rozpali się wielki płomień, wielki pożar w naszych sercach – Przyjdź Duchu Święty! Tchnij w nas Twoje życie, porusz nas, uświęć nas – Przyjdź Duchu Święty! Niech nasze serca zaczną wyśpiewywać Tobie pieśń chwały, porusz nasze gardła, byśmy wyśpiewywali tę pieśń całą mocą naszych serc. Pokonaj naszą słabość, pokonaj naszą nędzę, naszą niewiarę – Przyjdź Duchu Święty! Wyrażamy nasze pragnienie, wolę, byś Ty stał się Panem naszych serc, byś zawładnął nami. Oddajemy Ci całych siebie, naszą wolę. Ty teraz władaj i czyń, co chcesz, a my będziemy Tobie śpiewać pieśń chwały. A my będziemy radować się z Tobą i dziękować Tobie. A my cali złączymy się w jednym śpiewie, by uwielbić Boga, by Go wychwalać za ten Dar. Bądź uwielbiony Duchu Święty!

    
Adoracja Najświętszego Sakramentu

    
Kłaniamy Ci się Jezu do samej ziemi. Czynisz nas dzisiaj uczestnikami niezwykłego życia Twojego. Dajesz nam Jezu swojego Ducha. Nam, marnym stworzeniom udzielasz samego Siebie. Trudno jest ludzkiemu umysłowi pojąć to wszystko. Nasze serca przeczuwają coś wielkiego, nasze serca w drżeniu oczekują. Pragniemy Ci dziękować za Twojego Ducha. Wierzymy, że zstępuje na nas, wierzymy, ze przenika już nasze serca. A więc chcemy Ciebie uwielbić, chcemy Ci podziękować, chcemy Ci wyśpiewać naszą wdzięczność. Kochamy Ciebie Jezu! Kochamy Ciebie Duchu Święty! Kochamy Ciebie Duchu Jezusa! Bądź uwielbiony! 
Zapraszamy Ciebie Duchu Święty do naszych serc, do naszych dusz, do naszych umysłów. Zapraszamy Ciebie i pragniemy Ciebie. Chcemy uwielbiać Ciebie! Chcemy kochać Ciebie! Chcemy Ci dziękować! Otwórz nasze serca szeroko, porusz nasze serca bardzo mocno, ożyw nasze serca miłością, przemień nas. Prosimy, przyjdź Duchu Święty!
Kochani! Niech z naszych serc popłynie uwielbienie! Niech z naszych serc popłynie wielkie wołanie do Ducha Świętego! Niech nasze serca rozradują się śpiewając Bogu, dziękując Mu za wszystko, co czyni w nas. Nieważne, czy widzimy to, czy nie widzimy. Niech nasze serca teraz tańczą, śpiewają w wielkim uwielbieniu na chwałę Boga! A Duch Święty pokieruje nami. On sam modli się w nas.
Bóg daje nam swojego Ducha. Duch przenika nasze serca, Duch obejmuje nasze dusze. Jesteśmy zanurzani w Duchu. W naszych duszach wytryskuje nowe źródło życia. To źródło czyni wszystko nowym. My stajemy się nowi. Bóg rozpala w nas wielki płomień  miłości. Żar tego płomienia obejmuje całą naszą istotę. I płoniemy, a płomień ten to płomień Boży, to płomień Ducha, to miłość nieskończona, wieczna, czysta, doskonała. Miłość łączy nasze serca, aby stały się jedno, aby zapłonęły jednym, wielkim ogniem miłości. Aby nasze serca stanowiły już jedno w tym wielkim płomieniu miłości, abyśmy nigdy więcej już nie ranili Boga brakiem wzajemnej miłości. Abyśmy byli wielką radością Bożego Serca, abyśmy mogli jako Wspólnota podjąć z wielką siłą i mocą Dzieło Boże, które dane jest nam. Abyśmy nigdy nie przeszkadzali, ale uczestniczyli w pełni w tym Dziele, aby nasze serca poddały się w pełni temu Dziełu. Przyjmijmy Ducha Świętego!
Każdy z nas, każdy z nas został namaszczony Duchem Świętym. Oznacza to posłannictwo, oznacza to rozesłanie, oznacza to powołanie. Każdy z nas został powołany do świadczenia o Bożej miłości. Otrzymał ku temu moc z wysoka. Napełniony Duchem Świętym może z mocą świadczyć o miłości. Otrzymaliśmy Jego moc, moc Ducha Świętego. Idźmy i głośmy wielkie zwycięstwo Bożej miłości! 

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!