banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129619 naszym gościem.       Osób on-line: 7


Konferencja


    Dzień skupienia w Czerwińsku - Przygotujmy dar dla Oblubieńca


    
Serce duszy, która staje się oblubienicą Boga, zaznawszy wielkiej miłości pragnie odpowiedzieć Oblubieńcowi na to obdarowanie. Toteż DUSZA CHCE SAMĄ SOBĄ OBDAROWAĆ OBLUBIEŃCA, a więc chce złożyć Mu dar z samej siebie. 
Przez cały Adwent przygotowywaliśmy się na przyjęcie miłości oblubieńczej. TĘ MIŁOŚĆ BÓG ZRODZIŁ W NASZYCH SERCACH. Za kilka dni, jakże piękny czas w Kościele, gdy cały świat składa Bogu dary, uznając w Nim Króla wszechświata. Każda dusza maleńka również może do tego się przygotować, by idąc w orszaku wśród wielu innych dusz złożyć swój dar. Tym darem będzie ona sama, jej pragnienie, by należeć we wszystkim do Boga, by odpowiadać w każdym momencie miłością na Jego zaproszenie do miłości.
Postaramy się przygotować nasze serca, by odpowiedziały na to wielkie umiłowanie, na wielkie obdarowanie, by chociaż troszeczkę zrozumiały, czym jest to obdarowanie i czym może być odpowiedź. A w poniedziałek już każdy osobiście będzie mógł u stóp Oblubieńca złożyć swój dar.
Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen
 
Kazanie
 
Bóg każdego z nas ukochał największą miłością. Ta miłość niezwykła i niepojęta, właściwie jest niepoznana przez człowieka. Człowiek jest za mały, aby poznać i zrozumieć tę miłość. Ale Pan Bóg nie zraża się małością człowieka i zlewa miłość na ludzkie serca. Tak bardzo ukochał człowieka, iż PRAGNIE ABY CZŁOWIEK RÓWNIEŻ TEJ MIŁOŚCI DOŚWIADCZYŁ W SWOIM SERCU I TĄ MIŁOŚCIĄ POKOCHAŁ BOGA. Bóg pragnie dla człowieka miłości najwyższej, największej. A tą największą miłością - szczytem miłości - jest miłość oblubieńcza, która zrodzona została na Krzyżu.
Przez czas Adwentu przygotowywaliśmy się, by choć trochę zrozumieć tę miłość i otworzyć się na nią, by Bóg mógł tę miłość w nas zrodzić. Serce ludzkie jest maleńkie, człowiek jest słaby, nie potrafi należycie się przygotować i otworzyć. Mimo to, BÓG TĘ MIŁOŚĆ ZŁOŻYŁ W KAŻDYM SERCU. To jest Jego wola, Jego łaska, Jego moc. Może to czynić. W ten sposób każdą duszę najmniejszą BÓG ZAPROSIŁ DO NIEZWYKŁEJ RELACJI ZE SOBĄ – relacji miłości oblubieńczej, do życia w zjednoczeniu w sposób niezwykły. KAŻDEGO Z NAS ZAPROSIŁ DO SZCZEGÓLNIE BLISKIEJ RELACJI, aby każda dusza żyła jako Jego oblubienica, a więc ta szczególnie umiłowana, wybrana, niejako jedyna. 
Miłość, jaka została w naszych sercach zrodzona na razie - ze względu na naszą małość - jest w dużym stopniu ukryta, byśmy mogli nadal przygotowywać się na jej poznanie, by stopniowo ją odkrywać i by w niej wzrastać, by z czasem mogła objawić się w nas w pełni. Jednocześnie my dorastając do tej miłości, byśmy mogli w pełni na nią odpowiedzieć. Jednak JUŻ TERAZ, GDY BÓG ZŁOŻYŁ W NAS TĘ MIŁOŚĆ, OCZEKUJE ODPOWIEDZI. Tak jak zakochany oczekuje odpowiedzi od swojej umiłowanej, której tę miłość wyznał.
Dlatego dzisiaj będziemy mówić o tej miłości, by lepiej ją zrozumieć i odpowiedź, jakiej Bóg oczekuje; by przygotować się do odpowiedzi i jej udzielić. KAŻDY Z NAS UDZIELI TEJ ODPOWIEDZI JUŻ SAM OSOBIŚCIE W UROCZYSTOŚĆ OBJAWIENIA PAŃSKIEGO.
Miłość, jaka została zrodzona w naszych sercach to cudowna MIŁOŚĆ OBLUBIEŃCZA. Bóg sam w ten sposób nazywa swoją miłość do duszy. To nie jest wymysł ludzki. Bóg sam przyrównuje swoją miłość do miłości oblubieńczej, by człowiek mógł lepiej zrozumieć, czym jest ta miłość. W przepięknych słowach opisuje tę miłość w Pieśni nad pieśniami, dając takie porównania, by człowiek mógł zrozumieć. Tę miłość przepięknie opisywali niektórzy Święci. Sercem poznając, czym ona jest, starali się wyśpiewać ją najpiękniej jak potrafili. Zrodzone zostały przepiękne poematy o tej miłości. Czytając można się zachwycić i dusza prawdziwie unosi się ku Niebu. Jednak uwierzmy, te wszystkie piękne poematy, cudowne opisy są niczym wobec samej miłości.
Bóg ukochał twoją duszę. Ukochał ją wcześniej, nim ją stworzył, bo została zrodzona właśnie z miłości. Bóg stworzył ją piękną – dla Siebie i wyposażył we wszystko, co potrzebuje, aby iść drogą miłości i codziennie jeszcze stawać się piękniejszą dla Boga. 
Bóg jest zazdrosny o swoją umiłowaną duszę. Skoro stworzył ją dla Siebie, skoro uczynił ją przepiękną, obdarzając przeróżnymi łaskami i darami, smuci się, gdy widzi, że dusza nie zauważa tej miłości, a rozgląda się wokół siebie szukając innych miłości.
Bóg i twojej duszy wyznaje miłość. Bóg zaprasza także twoją duszę do cudownej relacji miłości oblubieńczej. Ale widząc, że twoja dusza nie zawsze odpowiada na to zaproszenie, podejmuje różne kroki, byś Jego miłość zobaczył, byś zrozumiał, iż twoja dusza jest duszą umiłowaną przez Boga. 
Ogromna jest ślepota duszy. Cała otoczona murem nie potrafi dostrzec cudu Bożej miłości. Oblepiona brudem tego świata, posiadająca na sobie skorupę, nie może dojrzeć Bożego blasku, który otacza ją i który pragnie dotrzeć do jej wnętrza. Ale Bóg nie ustaje, Bóg walczy o nią. Różnymi sposobami stara się skruszyć mur, skorupę, chce dotrzeć do duszy. Stąd dusza doświadcza różnych wydarzeń w swoim życiu, często bolesnych. Służą one duszy, by w końcu odzyskała wzrok, by zrzuciła z siebie to wszystko, co nabrała, czym się zasłoniła przed Bogiem. Taki mur trzeba odpowiednimi narzędziami zburzyć, skruszyć skorupę, zdjąć bielmo z oczu. Stąd ingerencja Boga, która czasami jest bardzo mocną. Niekiedy nie ma się co dziwić, że dusza doświadcza cierpienia. Bóg wie, że nie da się dotrzeć do wnętrza duszy nie zburzywszy wcześniej murów, nie przedostawszy się siłą przez twardą skorupę. Dusza przyzwyczajona do tego zaskorupienia, do muru, do bielma, do wszelkich śmieci, które ma na sobie nie chce ich oddać. Broni się nie rozumiejąc, że oto Bóg pragnie jej oczyszczenia, aby On Sam mógł gościć w jej wnętrzu, aby ona w końcu mogła zajaśnieć Jego światłem, aby w niej był blask Boży. Gdy lampa jest zakurzona kilkunastoletnim kurzem nie da pięknego światła, a zastawiona różnymi rzeczami nie będzie w ogóle dawać światła. Trzeba wszystkie zasłony zabrać, lampę wymyć, by światło, które w niej w końcu zapalimy mogło rozświetlić całe pomieszczenie. Tak samo dzieje się z duszą. 
Więc nie dziw się różnym wydarzeniom w twoim życiu. Zaufaj, że Bóg pragnie dotrzeć do twojego wnętrza. CHCE ZJEDNOCZENIA Z TWOJĄ DUSZĄ. 
Ale by mogło dojść do zjednoczenia 

● Bóg musi twoją duszę przygotować, by spotkanie duszy z Bogiem mogło mieć miejsce i by dusza podczas tego spotkania rzeczywiście napełniła się Bogiem, zajaśniała Jego świętością, by mogła być przemieniona w Niego ona musi być święta. 

● Gdy nie będzie przygotowana, a będzie pełna brudu, gdy w niej nie będzie miłości, świętość Boga może ją zabić, gdy On będzie się do niej zbliżał. 

Bóg przez wiele lat przygotowywał ciebie do spotkania z miłością oblubieńczą. Podczas Świąt Narodzenia Pańskiego ZRODZIŁ W TOBIE TĘ MIŁOŚĆ. Dotknął twego serca miłością, poruszył je tak, by zapragnęło Boga - Oblubieńca. TERAZ CZAS, BY DUSZA ODPOWIEDZIAŁA. To prawda, ta miłość jeszcze jest maleńka, a dusza niewiele rozumie z tego, co się dokonało. Ale już BÓG OCZEKUJE PIERWSZEJ ODPOWIEDZI. Bóg wyznaje miłość, Bóg zaprasza, składa miłość w twojej duszy. Teraz twoja kolej. Masz już niewiele czasu, dwa, trzy dni, aby odpowiedzieć Bogu.
Podczas Narodzin Bóg objawił światu swoją miłość. Boże Narodziny to niezwykłe objawienie Bożej miłości do całego świata, w sposób szczególny do człowieka. Bóg wypełnia to, co zostało wcześniej przez Niego zapowiedziane. Daje światu Mesjasza - Zbawiciela; daje swego Syna. Świat odpowiada na tę miłość. TA ODPOWIEDŹ JEST UOSOBIONA W SPOSÓB SZCZEGÓLNY W TRZECH MĘDRCACH, którzy wędrują z dalekich stron, aby złożyć hołd Królowi świata. Złożyć hołd – to znaczy uznać Nowonarodzone Dziecię za swojego Króla. Ci trzej Mędrcy reprezentują całą ludzkość. Cała ludzkość odpowiada na objawienie miłości, uznając Jezusa za swego Króla i jako Królowi składa hołd – dary i samych siebie jako Jego sługi, jako poddanych.
Już wiemy, że w świecie ducha można uczestniczyć w każdym wydarzeniu, chociaż po ludzku miały one miejsce jakiś czas temu. Jednak w świecie duchowym można otworzyć się na to doświadczenie, by uczestniczyć w wydarzeniu, które trwa. Tak samo i my otwierając się na świat duchowy, prosząc o taką łaskę Ducha Świętego możemy uczestniczyć w tym wydarzeniu. Niejako DOŁĄCZYĆ DO ORSZAKU TRZECH KRÓLI, by wraz z nimi oddać hołd Królowi świata. A jednocześnie, by ODPOWIEDZIEĆ NA MIŁOŚĆ, KTÓRA SIĘ OBJAWIŁA.
Radując się tą miłością, którą Bóg złożył w naszych sercach możemy SAMYCH SIEBIE ZŁOŻYĆ BOGU W DARZE, pragnąc pokochać Go taką samą miłością, jaką On nas kocha. Nie należy się tutaj zastanawiać nad tym, czy potrafię, czy umiem tak pokochać, czy podołam takiej miłości, przecież nie jestem święty. Nikt nie potrafi taką miłością pokochać. Oblubieniec jest zakochany, a mówi się, że miłość jest ślepa. Więc niejako trochę na tym bazując możemy odpowiedzieć na tę miłość. Mając świadomość, że nie potrafimy kochać, ale Bóg złożył w nas swoją miłość, by ona w nas Go kochała. Na razie objawia się w sposób maleńki, ale gdy pozwolimy, gdy się otworzymy na nią, ona będzie wzrastać, a my w niej. 

● Ona będzie nas kształtować, byśmy dojrzewali do pełni miłości. 

● Ona nas wydoskonali. 

Więc nie ma się co zastanawiać nad swoimi słabościami, że się nie jest doskonałym, świętym. Bóg właśnie w tobie, w takim niedoskonałym złożył swoją miłość. Narodził się przecież w grocie, a nie w pałacu; złożony został na sianie, a nie na puchowej pierzynie, okryty pieluszkami. Okryty tym, co złożyli w darach pastuszkowie, a oni nie mieli złotych materiałów, drogich wisiorów. Mieli zwykłe płótno, zwykłe skóry i futro owcze, a więc to, co proste, zgrzebne, niedoskonałe. 
Nie bój się więc odpowiedzieć tak jak potrafisz na tę miłość. NIE BÓJ SIĘ ZŁOŻYĆ SAMEGO SIEBIE W DARZE. Nie bój się powiedzieć Bogu, że pragniesz Go kochać miłością oblubieńczą. On czeka na taką odpowiedź. Spójrz na oblubienicę z Pieśni nad pieśniami - jakże jest niedoskonałą. Nie potrafi od razu w pełni odpowiedzieć na miłość oblubieńca, ale tak jak potrafi, tak robi. I błąka się i gubi, oblubieniec przychodzi i odchodzi, szuka go, w końcu znajduje. W tej Pieśni jest miłość, pragnienie, jest tęsknota, jest smutek, że się nie potrafi tak odpowiedzieć jak należy, ale jest ciągłe staranie. Skoro dusza pragnie kochać, robi wszystko, aby pokochać. Jest nieudolna, potyka się, czasem nawet traci z oczu swego ukochanego. Ale On nawet dopuszczając to, że dusza trochę doświadczy Jego oddalenia, zagubienia, w końcu daje się jej odnaleźć. I razem łączą się w miłości i wspólnie wyśpiewują pieśń miłości. 
Możesz rozpocząć taką pieśń, jak oblubienica z Pieśni nad pieśniami. Twoja droga będzie podobna. Będziesz szukał, odnajdywał, potem gubił, a potem znowu szukał i znajdował. Będziesz łączyć się ze swoim Oblubieńcem, by potem nieco się odłączyć. Będziesz wzrastał w tej miłości i się doskonalił. Te spotkania będą coraz piękniejsze, coraz bliższe. W końcu zjednoczysz się na zawsze ze swoim Oblubieńcem. BÓG ZAPRASZA CIEBIE, ABYŚ TĘ DROGĘ ROZPOCZĄŁ;

● Składając Mu dar - samego siebie. 

● Uznając Go za swojego Pana, którego twoja dusza umiłowała najbardziej.

I rozpoczniesz przepiękną, nową drogę. Miłość jest piękna, choć wymaga wyrzeczeń, łączy się z cierpienie, to jednak jest piękna. Ta droga jest właśnie taka. 
Jeśli chcesz, możesz dzisiaj prosić Boga, aby w twoim sercu złożył zrozumienie i pragnienie kroczenia tą drogą; by Duch Święty ciebie poprowadził; by złożona w tobie miłość pobudziła twoje serce, bardzo dotknęła twojej duszy, niech nie daje ci spokoju, dopóki jej nie odpowiesz.
Złóż w tym celu swoje serce na Ołtarzu i proś niech Duch Święty poprowadzi ciebie do wyznania miłości oblubieńczej.
 
Adoracja Najświętszego Sakramentu  (1)
 
Mój Jezu! Niezwykła jest Twoja obecność tutaj. To nie my przychodzimy do Ciebie, ale to Ty przyszedłeś do nas. Tak bardzo zabiegasz o naszą miłość, że sam przychodzisz. Nie czekasz, aż się namyślimy, ale Ty pierwszy wychodzisz do nas. Bardzo pragnę Jezu odpowiedzieć na Twoją miłość, na Twoje zaproszenie. Czuję się jednak bardzo słaba. Z jednej strony  – Twoja miłość mnie zachwyca, moje serce jest poruszone, chciałabym biec do Ciebie. A z drugiej strony – bardzo mocno doświadczam, iż jestem duszą maleńką, że jestem słabą duszą. Brakuje mi, Jezu, wszystkiego – brakuje mi wiary, ufności, odwagi. Pragnę prosić Ciebie, abyś Ty swoją mocą zabierał mnie przed swój tron, abyś Ty mnie ośmielał, dodawał odwagi. Proszę, abyś Ty otwierał moje oczy, moje serce. Proszę, abyś to Ty pouczał moją duszę. Twoje zaproszenie wydaje mi się niepojęte, tak wielkie, że całą drżę przed Tobą. A więc Ty poprowadź moją duszę, bo sama nie potrafię. Daj mi swego Ducha! Proszę, przyjdź Duchu Święty!
 
***
Jezu mój! W tak cudowny sposób wyznajesz miłość mojej duszy. Czuję, jak dotykasz mojego serca miłością. Są chwile, kiedy już wiem, że zaglądasz do jego wnętrza jak przez okno i wypatrujesz mnie i wołasz. Jak cudowny wtedy jest Twój Głos, jak cudowne są Twoje Słowa, Twoja Obecność. Wtedy, mój Jezu, nie mogę uwierzyć, że Bóg tak Wielki i Potężny schyla się do mnie - małego stworzenia, aby mówić o miłości. Onieśmielona zamykam oczy, jak dziecko, gdy nie chce widzieć, a ja ze wzruszenia Jezu i z lęku przed Tobą - Wielkim i Potężnym, a tak cudownym i wspaniałym. Potem otwieram oczy, by zobaczyć Ciebie. Zawsze jednak Jezu widzę. Czasem zdaje mi się, że zdążyłeś już odejść. Wtedy smutek ogarnia moje serce i zaczynam sama sobie wyrzucać, że mogłam od razu podbiec do Ciebie, od razu zareagować na Twoje Słowo, a ja drżałam i się ukryłam. Wtedy wychodzę Jezu i wołam Ciebie. Modlę się do Ciebie, proszę, abyś powrócił. Abyś znowu był tak blisko, abyś znowu dotykał mego serca. Jakże cudowny jest ten dotyk. Kiedy słyszę Jezu, kiedy czuję Twoją Obecność, moja dusza cała omdlewa z miłości do Ciebie. Tak słodko jest czuć Twoje objęcia, tak cudownie, Jezu, czuć się zatopioną w Twojej miłości. Jak niepojęta to miłość! Gdy wypełniasz moje serce i mnie otaczasz miłością, czuję, że znikam. Ale to znikanie jest rozkoszą, jest wielkim szczęściem, jest przemienianiem się w Ciebie, łączeniem się z Tobą.
 
***
Moja miłości! Jakże jesteś piękny! Jakże jesteś cudowny! Wybacz mi, że tak rzadko patrzę na Ciebie, że tak rzadko dostrzegam piękno Twojej miłości. Wybacz mi, że zamykam się na Twój Głos. Wybacz mi! Teraz pragnę pobiec za Tobą, teraz pragnę, Jezu, przypaść do Twoich stóp; teraz chcę wpatrywać się w Twoje oczy i z Twoich oczu wyczytywać miłość do mnie - duszy maleńkiej. Teraz pragnę cała przemienić się w słuch, by słyszeć Twój cudowny Głos. Teraz cała staję się sercem, aby doświadczać Twojej miłości, by Twoja obecność wypełniła mnie, zjednoczyła ze sobą. 
O, przyjdź, mój Miły, mój Ukochany! Przyjdź, mój Piękny, Umiłowany, Miłości moja, Skarbie mego serca, moje Życie, oddechu mej duszy! 
Przyjdź! – Ty, który stworzyłeś mnie, który począłeś mnie w swoim Sercu i uczyniłeś moją duszę piękną. 
O, przyjdź! – Ty, który ukochałeś mnie, wybrałeś mnie i zapragnąłeś posiąść na własność.
O, przyjdź! Przyjdź Piękności moja! Jedyna Miłości! Moje wszystko! Uczyń mnie swoją własnością. Chcę należeć do Ciebie. Posiądź moją duszę! Niech będzie tylko Twoja! Niech tylko Tobie wyśpiewuję pieśń uwielbienia! Niech tylko w Ciebie się wpatruję! Całą sobą chcę mówić Ci o miłości, całą sobą chcę śpiewać Tobie o miłości, całą sobą chcę świadczyć o miłości. Udziel mi swego Ducha, bym mogła śpiewać piękniej, cudowniej. Udziel mi swego Ducha!
 
***
Gdy patrzę na Ciebie Jezu, moje serce doznaje wzruszenia, moje serce topnieje, pada do Twoich stóp. O jakże pragnę wtedy, Jezu, kochać Ciebie największą miłością, jaką jeszcze nikt Ciebie nie kochał. O, jakże pragnę wtedy wszystko Ci dać. Wszystko – całą siebie! O, jakże pragnę ofiarować się Tobie, abyś posłużył się mną do woli, moja Miłości!
 
***
Panie mój! Mówisz, że poślubiłeś mnie na Krzyżu, że Krzyż jest największym i najcudowniejszym dowodem miłości, że na Krzyżu rodzisz wszystkie dusze. Ale też na krzyż zapraszasz tych, których umiłowałeś szczególnie. Wybacz mi, nie potrafię pojąć wszystkiego, o czym mówisz i co objawiasz. Za małe serce i za mały rozum. A jednak, moje serce przeczuwa niezwykłą głębię Twego zaproszenia. To, co moje serce czuje jest wielkie i niewyobrażalne - Ty zapraszasz tak małą duszę! Przecież nie jestem w stanie docenić Twego zaproszenia. Panie! Nie znam tej wielkiej wartości obdarowania. Twoja miłość, którą składasz w moim sercu, miłość, do której zapraszasz nie jest mi znana. Moje serce jedynie przeczuwa, a nie potrafi poznać. Ale przeczucia są tak wielkie, tak głębokie i tak mocne, że jeśli nie podtrzymasz mnie, Panie, to umrę. Jak to możliwe, Boże, że kochasz tak nieskończoną miłością właśnie mnie, takie „nic”! Jak to możliwe, że zapraszasz na krzyż, choć nie rozumiem, nie potrafię pojąć krzyża! Wielkość Krzyża, jego potęga, moc miłości płynąca z Krzyża, tak wielka, że aż przeraża, to wyróżnienie być zaproszonym do takiej miłości – nie może mi się to pomieścić w głowie, do czego zapraszasz moją duszę. 
Dałeś mi zakosztować słodyczy miłości. To, co czuło moje serce, gdy obejmowałeś; to, co doświadczała moja dusza, gdy zaglądałeś do niej i ją wołałeś było cudowne. A teraz, gdy poruszyłeś moje serce, gdy je obudziłeś do miłości, co wydaje mi się już i tak wielkim, niepojętym, Ty zapraszasz mnie na krzyż. Nie ma granic Twoja miłość. Daj mi swego Ducha, bo krzyż nas uśmierza, dusza omdlewa. O Panie, daj mi swego Ducha, aby mnie umocnił i aby we mnie odpowiadał na Twoją miłość, modlił się, wielbił, kochał.
 
***
Kiedy obejmuję Twój Krzyż, kiedy wzrokiem obejmuję Twoją Postać, Jezu, na Krzyżu, widzę Twoje Rany, Twoją Krew, Krew i wodę wypływającą z boku. Widzę cierpienie, widzę miłość - niepojętą miłość. Dajesz mi zrozumienie, że miłość jest tą, która rodzi, która daje życie, która daje szczęście. Ty zapraszasz mnie właśnie na krzyż, abym uczestniczyła w Twoim rodzeniu dusz i obdarzaniu ich życiem, szczęściem wiecznym. Zapraszasz mnie do swojego Zbawczego dzieła – największego dzieła w historii ludzkości; jedynego takiego dzieła. Czy to możliwe Jezu? Kimże jestem? Gdy zadaję Ci to pytanie, czując się przy tym tak bardzo małą, słyszę Twoją odpowiedź: 
Jestem Twoją oblubienicą, duszą umiłowaną, którą wybrałeś sobie i którą pragniesz obdarzyć największym swoim darem. Chcesz zjednoczyć moją duszę ze Sobą na krzyżu, by przemieniona mocą Twojej miłości, obmyta Twoją Krwią, będąc czystą wraz z Tobą rodziła dusze. 
Mój Jezu! Cóż mogę odpowiedzieć? Moje serce zalewa się łzami wzruszenia.
Oto jestem, Jezu. Cała Twoja. Posiądź moją duszę. Uczyń, co zechcesz. Ufam Tobie! Choć tak wielu rzeczy nie rozumiem, choć nie pojmuję, to oddaję się Tobie we wszystkim. Klęcząc u stóp Twojego Krzyża pragnę odpowiedzieć tą samą miłością, którą Ty mnie pokochałeś. Mój Boże! Moje szczęście nie ma granic, a Ty obdarzasz mnie jeszcze hojniej. Dotykasz moich dłoni, bierzesz je w swoje i kładziesz na drewno krzyża. Moje stopy kładziesz na swoje i przybijasz do krzyża. Całą mnie spowija biała szata - szata miłości oblubieńczej. Na Krzyżu mnie zrodziłeś i na Krzyżu mnie poślubiłeś. Jestem miłością Twoją, miłością w Twoim Sercu. Tą miłością pragnę kochać wszystkie dusze. W tej miłości pragnę je rodzić dla Ciebie. Tą miłością nieustannie będę Ciebie obejmować. W tej miłości będę się stale zanurzać, tą miłością będę oddychać, karmić się nią będę. Bądź uwielbiony Boże w miłości, która mnie stworzyła, poślubiła, przemieniła! Bądź uwielbiony Boże!
  
***
Pragnę Jezu pozostać w Tobie. Pragnę nieustannie pamiętać o tym spotkaniu. Pragnę mieć w pamięci ten dotyk miłości i Twoją obecność. Chcę pamiętać słowa miłości i to, co uczyniłeś z moim sercem, z całą moją duszą. Proszę Ciebie, pobłogosław mnie. A Twoje błogosławieństwo niech uczyni trwałym to doświadczenie. Niech sprawi, że już żyć będę tylko Tobą, że należeć będę tylko do Ciebie. Niech Twoje błogosławieństwo sprawi, że będę miała odwagę cały czas poddawać moje dłonie i stopy do przybicia. Niech Twoje błogosławieństwo sprawi, że ludzie nie będą umierać dla siebie samych, ale będą rodzić się dla Ciebie, dla miłości, dla krzyża. Niech Twoje błogosławieństwo da mi odwagę realizować powołanie. Pobłogosław mi Jezu!
  
Wprowadzenie w drugi dzień

● Trwamy cały czas w przygotowaniu naszych serc do złożenia z nich daru samemu Bogu. 

● Trwamy w dziękczynieniu za miłość oblubieńczą i uwielbieniu tej miłości. 

● Postaramy się nasze serca usposobić do tego, by otworzyły się jeszcze bardziej na tę miłość, by tę miłość poznały, by potrafiły kosztować tej miłości.

● Będziemy prosić o Ducha Świętego, który pomoże sercom prawdziwie przeżyć ŚWIĘTO TRZECH KRÓLI, przeżyć to Święto w sposób głęboki wchodząc w pełniejsze rozumienie, czym ono jest. 

● Starajmy się być otwarci na powiew miłości. Starajmy się być ufni.

Błogosławię was na ten czas – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen
 
Adoracja Najświętszego Sakramentu  (2)
 
Mój Jezu! Pragniemy dzisiaj otwierać się na Twoją miłość. Chcemy ją poznawać, by lepiej przygotować się, by lepiej przeżywać, doświadczać tak ważne wydarzenie, jakim jest Twoje Objawienie. Chcemy nasze serca przygotować, aby wraz z Mędrcami złożyć Ci dar. Prosimy Ciebie, abyś nam pomógł, jako, że nasza małość, nasze słabości bardzo nas ograniczają, wręcz uniemożliwiają jakikolwiek ruch. Udziel nam swego Ducha! Niech On dotknie serc, niech je poruszy i je poprowadzi. Niech da światło naszym sercom, niech przekonuje o Twojej miłości. Niech rozpali nasze serca miłością, aby zapłonęły wielkim ogniem. Niech wzbudzi w nas wielkie pragnienie, niech pociągnie nas za Sobą. Prosimy, przyjdź Duchu Święty!
 
***
Pragniemy, Jezu, dziękować Ci za Twoją miłość. Pragniemy Ci dziękować za to wszystko, co jest naszym doświadczeniem, co zaczynamy rozumieć, co jest naszym poznaniem. Pragniemy Ci dziękować za Twoje zaproszenie do miłości oblubieńczej. 
Dziękujemy Ci Jezu za Twoje przyjście na świat, za miłość, która objawiała się od samego początku, za miłość, którą objawiałeś, gdy nauczałeś i uzdrawiałeś.
Dziękujemy Ci za niezwykłą miłość, jaką objawiłeś nam na Krzyżu. Dziękujemy Ci za to, że ta miłość nie ma początku ani końca; że ta miłość objawiana była człowiekowi od samego początku stworzenia człowieka.
Dziękujemy Ci za miłość, którą doświadczał naród wybrany; za to, że my teraz możemy o tej miłości czytać i sercem ją przyjmować; za każde Twoje Słowo, które dotykając naszych serc otwiera nas na miłość.
Dziękujemy Ci za to, że Kościół dzięki Twemu Duchowi odkrywa stale od nowa Twoją miłość i ukazuje nam ją we wszystkim, czego dokonywałeś od momentu, gdy stworzyłeś nas. Dziękujemy Ci za miłość, która rodziła Kościół i jego prowadzi.
Dziękujemy Ci za miłość, która jest w sercach wierzących, szczególnie w sercach Świętych.
Dziękujemy Ci za to, że ta miłość staje się bogactwem i naszych serc, choć są tak słabe i daleko im do świętości.
Dziękujemy Ci, że tę miłość rozlewasz na cały swój Kościół, na wszystkie dusze i każda może czuć się kochana i każda jest wybrana, przez Ciebie szczególnie umiłowana.
Dziękujemy Ci, że każdą duszę zapraszasz do cudownej relacji miłości ze Sobą. Dziękujemy Ci, że tej miłości doświadczamy codziennie w Sakramentach Świętych.
Wszystko, Boże, mówi nam o Twojej miłości. Wszystko, co dzieje się w Kościele, wszystko, co jest wokół nas - cały stworzony świat - wszystko o tej miłości nam mówi. Wszystko wybrzmiewa w naszych sercach uwielbieniem, dziękczynieniem. Chcemy to dziękczynienie wypowiedzieć na głos, chcemy wyśpiewać Tobie naszą pieśń uwielbienia. Wesprzyj nas Duchu Święty, byśmy mogli śpiewać całą piersią, całym sercem, całą duszą wielbiąc miłość, dziękując za nią.
 
***
Dziękujemy Ci Jezu i wielbimy Ciebie. Chcemy uwielbić Ciebie w pełni i podziękować w pełni, ale nie potrafimy tego robić. Możemy jedynie oddać Ci siebie i to będzie nasze pełne dziękczynienie i pełne uwielbienie. Kiedy stworzenie pragnie z własnej woli należeć do Ciebie, kiedy pragnie pełnić Twoją wolę, kiedy pragnie całym sobą odzwierciedlać Twoją miłość, wtedy najpełniej Ciebie uwielbia i oddaje Ci chwałę. Więc i my na miarę, jakie mamy zrozumienie i poznanie, na miarę, jak potrafimy chcemy oddać się Tobie, by uwielbić Ciebie. A więc:
oddajemy Tobie, Jezu, nasze życie; 
oddajemy Ci wszystko, co w tym życiu się wydarza;
oddajemy Ci wszystko, czym zajmuje się nasze serce;
oddajemy Ci wszystkie osoby nam bliskie, wszystkie osoby, z którymi jesteśmy związani;
oddajemy Ci każdą naszą myśl, każde pragnienie, marzenie; 
oddajemy Ci wszystkie nasze plany, zamiary;
oddajemy Ci nasze obowiązki, wszystko, co jest koniecznością, wszystko, co jest codziennością;
oddajemy Ci Jezu nasze słabości, to, jacy jesteśmy;
oddajemy Ci nasze pragnienie, by kochać Ciebie w sposób doskonały i by Ci służyć w sposób doskonały;
oddajemy Ci Jezu całych siebie. 
W ten sposób oddajemy Ci chwałę i wielbimy Ciebie. Bądź uwielbiony w nas, w naszych sercach, duszach, w naszych myślach! Bądź uwielbiony w całym naszym życiu!
 
***
Jak zawsze Jezu, tak i dzisiaj pragniemy Ciebie prosić o Twoje błogosławieństwo. Jest naszą radością, naszą mocą, jest zapewnieniem naszym, iż Ty kochasz nas i cały czas będziesz nas prowadził, wspierał i dawał swego Ducha, będziesz nas pouczał. Więc prosimy Ciebie, abyś pobłogosławił dając naszym sercom zapewnienie, że choć tak słabe, tak małe, to jednak będą trwać na tej drodze miłości i dzięki Twojej łasce będą mogły realizować Twoją miłość, żyć nią. Daj nam swoje błogosławieństwo, abyśmy byli upewnieni w tym, iż Ty chcesz naszej miłości. Nie patrzysz na to, jak bardzo jesteśmy mali i nasza miłość taka sama – maleńka. Ale cieszysz się swoim stworzeniem, które w wolności pragnie oddać się Tobie, do Ciebie należeć, pragnie odpowiedzieć na Twoja miłość taką samą miłością. Patrząc tak zewnętrznie może się wydawać to wielką zuchwałością, iż chcemy odpowiedzieć miłością tą samą. A jednak w Tobie Boże wszystko jest możliwe. Ty złożyłeś w nas swoją miłość. Chcemy ją pielęgnować, by wzrastała w nas, a my razem z nią. Daj nam swoje błogosławieństwo, by dokonywało się to, co jest Twoją wolą w nas, by Twoja miłość stawała się rzeczywistością w nas. Prosimy, pobłogosław nas Jezu!
 
Konferencja
 
Boża miłość jest ponad wszelkie ludzkie opisy, wszelkie ludzkie słowa, pojęcia i wyobrażenia. Jeśli Bóg daje porównania do tego, co ludzkie, to tylko dlatego, aby człowiekowi przybliżyć nieco zrozumienie Jego miłości. Dlatego Bóg porównuje tę miłość do: 
- miłości ojcowskiej, 
- do miłości pasterza, 
- do miłości oblubieńczej, 
ale ta miłość nie jest skierowana w stronę jakiejś płci; nie jest miłością, która byłaby taką, jaką jest ludzka miłość. Natomiast ma pewne przymioty, które patrząc na człowiecze serce można przyrównać do ludzkiej miłości. 
A więc: 
- jako miłość opiekuńcza jest przyrównywana do miłości ojcowskiej; 
- jako ta, która troszczy się o swoje maleńkie dzieci – przyrównywana jest do miłości matczynej; 
- jako ta, która oddaje całą siebie we wszystkim, ze wszystkim – przyrównywana jest do miłości oblubieńczej, gdy pragnie, by ją posiąść i sama pragnie posiąść tego, którego umiłowała. 
Znowu człowiek słowo „posiąść” pojmuje na sposób ludzki, a Bóg jest Duchem. POSIADANIE W DUCHU 
- jest całkowitym wlaniem się w tę drugą osobę, 
- całkowitym przemienieniem się w drugą osobę, 
- całkowitym zjednoczeniem, kiedy nie ma już dwóch, jest jedno. 
Jest jednocześnie całkowitym oddaniem się, kiedy zapomina się o sobie, nie stanowi się o sobie, bo to, co jest tej drugiej strony, staje się moje. 
W tym znaczeniu jest to miłość oblubieńcza. Dlatego Krzyż, bo na Krzyżu Bóg oddaje wszystko. Tym wszystkim jest życie. Bez życia Bożego nic nie ma. Życie Boże – ono jest i ono ma cechy wieczności. Bóg to życie, które jako jedyne jest, jako jedyne ma moc, właśnie to życie Bóg oddaje człowiekowi, daje Tobie. TO JEST MIŁOŚĆ OBLUBIEŃCZA. 
Bóg pragnie też, abyś i ty swoje życie właśnie tak -całkowicie i do końca - oddał Jemu. To musi się dokonać W SFERZE DUCHOWEJ, a więc twoja dusza ma być oblubienicą. Ma CAŁA ODDAĆ SIĘ BOGU W POSIADANIE. A gdy to się stanie ona cała przemieni się w Niego i będzie jedno – Bóg. Wraz z duszą dokonuje się to w całym człowieku. Ale NIE MOŻE TO WYJŚĆ Z CIAŁA; TO WYCHODZI Z DUCHA i niejako duch pociąga za sobą całą resztę, całego człowieka.
Więc, każdy w tym momencie nie myśli o sobie jako o mężczyźnie czy kobiecie, ponieważ ta sfera nie jest istotna w tym momencie. W chwili, kiedy oddajesz się Bogu, najważniejsze jest to, że jesteś człowiekiem i SWOJĄ DUSZE ODDAJESZ BOGU I ŻE PRAGNIESZ, ABY BÓG CAŁKOWICIE ZAWŁADNĄŁ TOBĄ. Chcesz cały do Niego należeć do tego stopnia, aby wszystko, co twoje zostało przemienione, przebóstwione.
Tak więc, jeśli przyrównanie do miłości oblubieńczej jest swego rodzaju problemem dla niektórych dusz, można wytłumaczyć dlaczego akurat taka nazwa. Ta nazwa nie może sugerować, iż jest to relacja pomiędzy Bogiem - mężczyzną a człowiekiem - kobietą, ale pomiędzy Bogiem i duszą. Jest to relacja wzajemnego oddania się sobie aż do posiadania siebie. Tak jak dusza cała przemienia się w Boga i Bóg posiada duszę, tak jednocześnie On – Bóg oddaje się duszy cały i ona, choć tak mała posiada Go całego. TO JEST NIEPOJĘTĄ TAJEMNICĄ, ZARAZEM PIĘKNEM I CUDEM, JAKIEGO DOŚWIADCZAJĄ ŚWIĘCI W NIEBIE. To jest to, do czego tutaj na ziemi dusza dąży, za czym tęskni, czego pragnie. 
Człowiek tak bardzo zwraca uwagę na swoją płciowość. W tych czasach jakoś szczególnie się to uwypukla. I niestety to bardzo przeszkadza w budowaniu obrazu Boga i relacji między Bogiem i człowiekiem, ponieważ płciowość cały czas wkrada się w sposób myślenia, pojmowania. To prawda, płciowość nakreśla sposób bycia, zachowania, nakreśla role, jakie człowiek wypełnia w swoim życiu i w dużym stopniu determinuje życie człowieka. Ale CZŁOWIEK MA BYĆ DUCHOWY, MA DĄŻYĆ DO BYCIA DUCHOWYM. Kiedy oczyszcza się przed Bogiem, kiedy do Niego dąży przechodzi pewien etap, gdy niejako przebija się przez barierę własnej płci, aby oczyszczony, w jakimś stopniu uwolniony od zniewolenia, jakie buduje świat w człowieku (zniewolenia związanego z płciowością) staje przed Bogiem, jest wolny. Dzięki temu może inaczej spojrzeć na Boga, inaczej dostrzegać Jego miłość, inaczej też przyjmować relacje z Aniołami, ze Świętymi, bo nie ma w nim tego, co tak bardzo narzuca świat, który jest cielesny; nie ma w nim brudu. 
Więc trzeba, dążąc do świętości, prosić o czystość, o uwolnienie od brudu, które wdziera się w podświadomość ludzką. Trzeba prosić o uwolnienie, bo to uczynić może tylko Bóg. Człowiek nie jest w stanie się od tego uwolnić. Nie chodzi tutaj o uwolnienie się od własnej płciowości. Do końca życia będzie się mężczyzną, kobietą i do końca życia człowiek ma realizować siebie, swoje człowieczeństwo w konkretnej płci, którą Bóg dał. Ale można ją przyjąć i żyć w pięknej czystości, kiedy płeć pomaga człowiekowi wypełniać swoje powołanie i stawać się świętym. Ona nie musi przeszkadzać; ona ma pomóc osiągnąć Niebo, zjednoczyć się z Bogiem. TEGO DZISIAJ BÓG OCZEKUJE, DO TEGO PODPROWADZA. 
Przygotujmy serca: 
- aby złożyć Bogu w darze całych siebie, 
- by odpowiedzieć na dar miłości darem swojej miłości, a właściwie darem pragnienia, 
- by kochać Boga miłością doskonałą. 
To, w jaki sposób każdy w swoim sercu nazwie tę miłość, to już będzie jego indywidualna sprawa; to, w jaki sposób otworzy się na zaproszenie Boże, to już sporawa każdej duszy. Bóg pragnie objawiać swoją pełnię miłości i do tej pełni zaprasza, do miłości doskonałej. Człowiek może pokornie klękać przed Bogiem w całej swojej niewiedzy i niemożności pojęcia, a od Boga zależy na ile serce człowieka będzie w stanie przyjąć, zrozumieć. Od Boga zależy, w jaki sposób przeżywać będzie człowiek tę miłość.
Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen
 
 Podsumowanie dni skupienia 
 
NIECH NASZE SERCA NIE ROZPRASZAJĄ SIĘ NAD TYM, CO ZEWNĘTRZNE, ALE NIECH SKUPIĄ SIĘ NA PRZYGOTOWANIU DO ODDANIA SIĘ BOGU, DO ODDANIA CAŁYCH SIEBIE W RĘCE MIŁOŚCI OBLUBIEŃCZEJ. Zadaniem duszy maleńkiej jest po prostu trwać przed Bogiem, po prostu kochać. Dusza maleńka nie może zastanawiać się, rozważać, rozwiązywać wielkich problemów. Dusza maleńka ma kochać i ma dać się nieść Bogu, ma poddać się Bogu, aby On niósł ją w swoich ojcowskich dłoniach. To jest zadanie duszy maleńkiej. 
Gdy dusza w taki sposób powierza się Bogu, gdy tylko w Niego się wpatruje i tylko Nim stara się zajmować, wtedy wielkie tajemnice Boże schodzą do jej serca; wtedy Bóg daje duszy poznanie głębi swojej miłości. I chociaż dusza jest maleńka, i chociaż nie czyni wielkich rzeczy dla Boga, to jednak w jej sercu mieszka Bóg i w jej sercu objawia się Bóg, staje się ona uczestnikiem całej głębi Jego życia. Dotyka sobą całego piękna, dotyka sobą rzeczy niepojętych. Ona doświadcza, ona doznaje i nadal jest duszą maleńką. Nadal jest duszą, która nie ma wiadomości teologicznych, nie ma wiedzy, a jednak jej serce poprzez życie w Bogu rozumie i doznaje więcej niż gdyby mogła przeczytać w mądrych książkach. Ona żyje życiem świętych, a dokonuje się to, dzięki łasce Boga, a nie dzięki jej wysiłkom. Dzieje się to dzięki miłości Boga, a nie jej staraniami. Ona tylko wpatruje się w Boga i tylko kocha. To On - Bóg czyni w niej wszystko, bo ona dała się Mu posiąść, On oddał się cały jej.
PIELĘGNUJMY W SOBIE TĘ MALEŃKĄ DROGĘ MIŁOŚCI! Bądźmy rzeczywiście mali! Nie starajmy się być olbrzymami! Nie starajmy się być mądrymi! Nie starajmy się być sprytnymi! Wpatrujmy się w Boga i Jego kochajmy! Dajmy się unieść dłoniom Ojca! Pozwólmy, że Bóg złoży w nas swoje życie! Poprzez pokorę, poprzez cichość, poprzez milczenie dusza otwiera się, dusza zaprasza Boga do swojego serca.
Błogosławię was na tej drodze – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!