banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130263 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Powracajmy do tego niezwykłego wydarzenia, którym jest Objawienie Pańskie


    
Witam was w tajemnicy skromnego domku (szopki, groty), w którym przez krótki czas przyszło żyć Świętej Rodzinie; Maleńkiemu Jezusowi, Maryi i Józefowi. Witam was w tajemnicy miejsca, do którego dotarli również Mędrcy, a wraz z nimi inne osoby, które wraz z Mędrcami długi czas wędrowały, szukając Kogoś, Kogo przecież nie znali. A Komu, mimo to, poświęcili dużo swego czasu, wysiłku, poświęcili również swój majątek. 
Jak bardzo człowiek musi być spragniony, skoro podejmuje tak ogromny trud, wysiłek, aby swoje pragnienie zaspokoić? Jak bardzo potrzebuje światła, skoro dąży do niego, tak wiele poświęcając? Jak wielką wytrwałością trzeba się wykazać, jakąż ufnością, wiarą? Aby osiągnąć cel swego wysiłku, swojej wędrówki i aby serce mogło doświadczyć napełnienia niezwykłym światłem, wypełnienia radością, szczęściem. 
-    Czy i my doświadczamy takiego szczęścia, radości? 
-    Czy i w nas jest to światło? 
Bowiem i my byliśmy zaproszeni, by razem z całym orszakiem Mędrców złożyć pokłon Królowi świata. Czy zatem nasze dusze napełnione zostały światłem z Nieba?
Uroczystość Objawienia Pańskiego w liturgii Kościoła ma swoją wagę, a dusza, która żyje w świecie ducha może doświadczyć ważności przeżywanej uroczystości. Dusza, która otwiera się na obecność Boga, autentycznie doświadcza, przeżywa oddanie hołdu Królowi świata. Uczestniczy w pochodzie Trzech Mędrców - Trzech Króli i rzeczywiście klęka przed Bogiem oddając pokłon: 
-    oddając siebie jako sługę Królowi, 
-    oddając siebie jako niewolnika Królowi świata, 
-    oddając siebie jako poddanego.
Bóg zaprosił nas do jeszcze piękniejszego doświadczenia. Bóg wyróżnił nas, bowiem zaprosił, by w tym doświadczeniu nastąpiło połączenie miłości. W Uroczystość Bożego Narodzenia w nas zrodził miłość doskonałą – miłość oblubieńczą, miłość ofiarną, a w Uroczystość Objawienia Pańskiego, w zależności od nastawienia naszych serc, MOGLIŚMY TĘ SAMĄ MIŁOŚĆ OFIAROWAĆ BOGU. W ten sposób dokonało się zarówno: 
- złożenie hołdu Królowi świata, 
- dokonało się uznanie Go za Jedynego naszego Boga, Pana, Króla, Władcę, za Króla naszych serc. 
- Jednocześnie dokonało się uznanie Go za Tego, który jest jedyną największą Miłością naszych dusz. Nasze dusze wyraziły swoją miłość do Umiłowanego.
Mędrcy wędrowali bardzo długo. Ich wędrówka łączyła się z różnymi niewygodami, ze zmęczeniem, z wysiłkiem, z jakąś rezygnacją. Po osiągnięcia celu ich serca zaznały niewysłowionego szczęścia, radości i spełnienia. Nasze serca przez cały czas Adwentu przygotowywały się do wydarzenia Narodzin Boga, przygotowywały się do zrodzenia w nas Miłości. Po zrodzeniu Jej w nas Bóg oczekiwał odpowiedzi. Być może ta odpowiedź dla niektórych była trudną, być może całe to wydarzenie, doświadczenie może wydawać się nie do końca zrozumiałe. Bowiem do tej pory Boże Narodzenie przeżywaliśmy przede wszystkim jako Narodzenie Małego Jezusa. Przyjmowaliśmy Go do swojego serca, nieśliście Go innym. Wszystko odbywało się w dosłownym rozumieniu, czym jest Boże Narodzenie. TYM RAZEM BÓG WCHODZI W GŁĘBIĘ I CHCE, BY NASZE ŻYCIE NABRAŁO GŁĘBI, abyśmy próbowali patrzeć na różne uroczystości, święta, wydarzenia liturgiczne o wiele głębiej - w kontekście życia duszy, która jednoczy się z Bogiem. 
Bóg oczekuje zwiększonego wysiłku z naszej strony. Zapewne samemu trudno będzie sprostać oczekiwaniom Bożym, bowiem Boże tajemnice nie są prostymi tajemnicami, nie są na miarę ludzkiego umysłu. Jednak CAŁE ŻYCIE CZŁOWIEKA MA BYĆ ODPOWIEDZIĄ NA BOŻE WEZWANIE DO MIŁOŚCI. Więc Bóg zaprasza człowieka do nawiązania bliskiej relacji z Nim. Bóg jest Duchem, a więc to nawiązanie relacji już od samego początku jest takim zwykłym wydarzeniem. Człowiek musi podjąć wysiłek, musi starać się wyjść poza doznania zmysłowe, musi swoją duszą unieść się ponad świat materialny, by doświadczyć Tego, który jest Duchem i przebywając na płaszczyźnie duchowej zacząć myśleć, zacząć poznawać, próbować rozumieć.
Uroczystość Objawienia Pańskiego wniosła w nasze serca światło. Gdy dusza podejmuje pewien wysiłek, gdy w jakimś stopniu osiąga cel, Bóg wypełnia tę duszę światłem. Dusza zaznaje swego rodzaju spełnienia. Ona staje się bogatsza. Trudno tutaj mówić, jak wielkie jest jej bogactwo, tym bardziej, że każdy z nas inaczej przeżywał Adwent, inaczej przeżywał Boże Narodzenie, inaczej również przygotowywał się do Uroczystości Objawienia Pańskiego, inaczej ją rozumiał i przeżywał. Jednak każdy z nas zgodnie z wolą Bożą i otrzymaną łaską został w jakimś stopniu spełniony, napełniony, ubogacony. Gdy dusza odpowiada Bogu, gdy podejmuje wysiłek, gdy samą siebie składa Bogu – ona staje się bogatsza, Bóg ją wypełnia. Jakiekolwiek będzie nasze dzisiejsze doświadczenie, dzisiejsze myśli, KAŻDY Z NAS NA SWOJĄ MIARĘ ZOSTAŁ NAPEŁNIONY PRZEDZIWNYM, NIEBIESKIM BOGACTWEM. 
Wielkość otwartości, przygotowania, odpowiedź na Boże wezwanie można przyrównać do różnej wielkości naczyń – od maleńkiego kieliszka po wielką misę. KAŻDA DUSZA W JAKIMŚ STOPNIU SIĘ OTWORZYŁA I ODPOWIEDZIAŁA NA BOŻE WEZWANIE; jedna na miarę wielkiej misy, inna na miarę maleńkiego kieliszka. Otwartość jednak nastąpiła. Bóg w te otwarte dusze wlał swoje światło. Ponieważ dusze odpowiedziały na Boże zaproszenie, Bóg nie pozostał dłużny duszom i udzielił łaski, by dusze mogły żyć w miłości, do jakiej Bóg je powołał. Nie szkodzi, że być może dzisiaj twoje uczucia, emocje są dalekie od euforii czy wielkiej radości. Być może dzisiaj trudności dnia przygnębiły cię i sprawiły, iż znowu popatrzyłeś w ziemię zamiast w Boga. Wiedz, że twoja dusza została obdarowana łaską; łaską, która pomaga tobie żyć Bożą miłością i pomaga jednoczyć się z Bogiem w tej miłości. 
Każdy z nas inaczej tę miłość rozumie, inaczej ją doświadcza. Tak jak Święci w różnym stopniu ją rozumieli i doświadczali. Zresztą każdy człowiek jest inny, chociażby z tego względu inaczej doświadcza miłości. Każdy jednak doświadcza jej, każdy jej potrzebuje, każdy otrzymuje łaskę życia miłością. NA ILE OTWORZYMY SIĘ JESZCZE BARDZIEJ NA DOŚWIADCZENIE ŻYCIA MIŁOŚCIĄ, NA DOŚWIADCZENIE ZJEDNOCZENIA Z BOGIEM, NA TYLE W WIĘKSZYM LUB MNIEJSZYM STOPNIU BĘDZIEMY DOŚWIADCZAĆ ŻYCIA W BOGU. Bóg udzieli nam łaski. Na ile też otworzy się przed każdym z nas, takiej wielkości będzie nasze doświadczenie. Każdy został powołany do miłości, każdego Bóg wzywa do bliskiej relacji z Nim, z każdą duszą Bóg pragnie zjednoczenia.
Niech w naszych sercach będzie dzisiaj radość i światło! Niech będzie wdzięczność za napełnienie łaskami! Jeszcze raz spójrzmy na tych, którzy tyle wędrowali, którzy, gdy dotarli poczuli wielką radość, pokój w sercu, światło, które zagościło w nich na stałe. Z tym światłem, z radością ruszyli z powrotem do domu. Oni w sobie nieśli to światło. Nie znamy ich dusz, nie wiemy, na ile mieli zrozumienie, Kim tak naprawdę jest Jezus. Nie wiemy, jaką posiadali wiarę przed i po? Jaką mieli świadomość tej wiary? Ale wypełniało ich światło. Ich serca były pełne światła! Tak samo każdy z nas dzisiaj niech odejdzie ze światłem w sercu, z pokojem, z radością, z zapewnieniem, że Bóg udzielił łaski, byśmy mogli odpowiedzieć na zaproszenie do zjednoczenia w miłości. JAKŻE WIELE ZALEŻY OD NAS!
Złóżmy swoje serca na Ołtarzu prosząc, by to Światło rzeczywiście rozbłysło w nas i nie zostało przyćmione przez nasze zniechęcenie, przez trudności dnia, przez jakąś rutynę, czy przez zwykłe codzienne obowiązki. Prośmy, by Bóg dał nam zrozumienie, iż nasza radość wypływa nie z tego, co powierzchowne, co się wydarza dziś, jutro, pojutrze; nasza radość jest o wiele głębsza, ma źródło w Bogu. A więc jest to radość, która powinna zagościć w nas na stałe. Światło powinno stale rozświetlać nasze wnętrza. Powinniśmy iść do innych z tym światłem i z tą radością. Ta radość powinna przebijać się przez wszystkie inne odczucia, uczucia i emocje, które są w nas, każdego dnia się pojawiają i są odpowiedzią na różne sytuacje i wydarzenia. Więc módlmy się prosząc Boga o to, by nasze dusze rzeczywiście zajaśniały Jego światłem, napełnione Jego pokojem i radością otwierały się zarówno na Boga, jak i na innych ludzi, by dzielić się Bogiem z nimi.
 
Modlitwa
 
Kłaniam się Tobie Boże, do samej ziemi! Uznaję w Tobie mego Króla i Pana. Uznaję Boże, żeś Ty jesteś wszystkim. Uznaję Twoje panowanie nade mną, Twoją władzę. Korzę się u Twoich stóp, pragnąc być Twoim sługą, pragnąc być niewolnikiem Twoim. Niezwykłym jest to Boże, że w oddawaniu Tobie czci, w hołdzie składanym Tobie jest tak wiele miłości. W relacji, jaką Ty tworzysz pomiędzy nami jest niepojęta miłość. Ty wiesz, Panie, że ja chcę być Twoim sługą i niewolnikiem. Nie ma tu poddaństwa ze strachu. Jest to raczej poryw miłości serca, które pragnie całe ofiarować się Tobie, całe Tobie służyć, być niewolnikiem z miłości. A Ty Panie odpowiadasz na to pragnienie i obdarzasz jeszcze większą miłością. Ta miłość podnosi moje serce. Jakże trudno jest to wszystko zrozumieć i pojąć! Mój Boże! Im staję się mniejszą, im bardziej rośnie we mnie pragnienie, by służyć Tobie i całkowicie się Tobie oddać, tym bardziej Twoja miłość podnosi mnie; tym bardziej Twoja miłość wywyższa mnie, tym bardziej czuję się kochana. Chcę wyśpiewać, Boże, pieśń wdzięczności, pieśń uwielbienia. Chcę Ci dziękować Boże, tak jak potrafię. Z całego serca potrafię kochać moją małą miłością.
 
***
O mój Panie, stajesz przede mną i oczekujesz ode mnie wszystkiego. Dajesz odczuć swoją Obecność. Jest tak wielka i tak potężna, że przy tej Obecności cała drżę i wzdycham. Panie, dajesz mi miłość niepojętą, nieskończoną, a jednocześnie oczekujesz ode mnie wszystkiego. Mój Boże! Oddaję się Tobie cała. To, co mnie się wydaje, że jest wszystkim moim, jest niczym w porównaniu do tego, co dajesz Ty mojej duszy. Ponieważ ja jestem mała i to, co moje, całe życie moje, nie jest tak wielkie, tak ważne. Tyle razy, mój Boże, oddawałam Ci siebie. Jednak Ty co jakiś czas oczekujesz ponownego ofiarowania się Tobie. Dajesz przy tym większe zrozumienie, na czym ono polega. Pokazujesz mi te przejawy życia, które do tej pory nie dostrzegałam w sobie. Nie widziałam, jak wielką wagę do nich przywiązywałam  Za każdym razem Ty oczekujesz ode mnie oddania się, ofiarowania się. Za każdym razem Twoje oczekiwania wobec mnie wydają mi się większe od poprzednich. Za każdym razem wobec Twoich oczekiwań wydaję się sobie tak małą, tak bezsilną. Pragnę, Jezu, odpowiedzieć na Twoje oczekiwania. W moim sercu już dawno złożyłeś swoją miłość. To było znamię Twojej miłości. Dałeś pewność Twojej miłości, iż pomimo tego tak wielkiego Twego oczekiwania, pomimo tego, iż zdaję sobie sprawę, że jestem niczym, nawet wobec tego wszystkiego, do czego mnie powołujesz, to jest we mnie to przynaglenie, by znowu Tobie się oddać, by znowu Tobie powierzyć wszystko, by iść za Tobą z ufnością. Patrzę na swoją duszę zadziwiona, tak jakbym patrzyła na coś cudownego, ileż w tej duszy jest pewności związanej z Twoją miłością. Sama zadziwiam się, że pomimo tak wielu obaw i lęku, poczucia własnej nicości, chcę Boże, pragnę odpowiedzieć na Twoje wezwanie. A więc składam Tobie moje życie, moje serce, moją duszę. Oddaję Ci wszystko, co się z tym wiąże, każdą sferę mego życia. Oddaję Ci wszystko, co Ty pragniesz, abym Ci oddała. Ufam, Jezu, że będziesz prowadzić mnie przez całe moje życie tu na ziemi i poprowadzisz prosto do Nieba. Gdyby chodziło tylko o moje własne siły nigdy w życiu nie uczyniłabym tego, nie ofiarowałabym się Tobie. Skoro w Tobie mam ufność, skoro to Ty poprowadzisz tą drogą, skoro to Ty zapewniasz mnie o swojej miłości, oddaję się Tobie, Boże, ufając Ci, ufając Twojej miłości, Twemu prowadzeniu, Twoim zapewnieniom, ufając że Ty zrealizujesz we mnie swoje oczekiwania, swoją miłość, powołanie. Proszę, abyś mnie teraz pobłogosławił. Wraz z tym błogosławieństwem niech spłynie do mojego serca pokój, który upewni mnie o Twojej miłości, o Twojej obecności przy mnie, o Twojej potędze. Pobłogosław nas, Jezu.
 
 
Refleksja
 
Jeszcze powracajmy do tego niezwykłego wydarzenia, do Objawienia Pańskiego. Przecież wędrówka Mędrców trwała długo, a gdy w końcu przybyli oni do Betlejem, doznali niezwykłych uczuć i w tym doświadczeniu trwali. Tak samo i my możemy zagłębiać się w to wydarzenie, możemy do niego powracać.
Niech ono trwa w nas! 
Niech w nas cały czas trwa wewnętrzne rozmyślanie nad miłością, którą Bóg zrodził w nas, do której nas powołał. 
Niech w nas będzie ciągłe rozmyślanie nad miłością, która w nas teraz wzrasta, którą staramy się kochać Boga, odpowiadać na Jego zaproszenie do miłości. 
Niech w nas będzie rozmyślanie nad ofiarowaniem się, oddaniem się Bogu, oddaniem całego siebie. Niech trwa to ofiarowywanie się Bogu.
Jednocześnie to jest trwanie w miłości, trwanie przed Bogiem. Niech w nas trwa.
Niech wraz z tym trwaniem będzie w nas światło, które przyniósł Jezus, które rozjaśniło serca Mędrców; światło, które rozjaśniło serca wielu, wielu – tysiące, miliony dusz; światło, które zajaśniało w kolejnych pokoleniach, które nadal przecież trwa i rozjaśnia serca Świętych. A więc pozwólmy, by w nas zajaśniało i trwało! Zanurzajmy się w tym świetle! Rozważajmy, Kim ono jest. Do wszystkiego zapraszajmy Ducha Świętego, by prowadził nasze rozważanie, nasze wpatrywanie się w Boga, by nam pomagał, by nas prowadził.
Niech was błogosławi – W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!