banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    „Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce” (1 Sm 16,1-13)


    
Bóg miłuje dusze. Bóg rodzi dusze z miłości. Nie ma ani jednej, która zrodzona by była z innego powodu. BÓG WSZYSTKIE DUSZE PRAGNIE MIEĆ W WIECZNOŚCI W SWOIM SERCU. Wszystkim udziela łask, by mogły iść drogą świętości na miarę swoich możliwości, na miarę kultury, w której żyją, na miarę wieku, w którym przyszło im żyć. Bóg obdarza łaską, aby każda dusza mogła zrealizować swoje powołanie. I każda ma nieco inne powołanie. To, że Bóg jednym daje bardziej widoczne łaski, innym mniej nie oznacza, że kocha więcej czy mniej. Po prostu każdą duszę przeznacza do innego powołania, każdą duszę przywołuje do Siebie, każda otrzymuje pewne zadanie w swoim życiu. Te zadania nam się wydają jedne bardziej znaczące, inne mniej. Nie znaczy to, że w Bożych oczach jedne dusze są ważniejsze, a drugie mniej ważne. Wszystkie są szczególnie umiłowane. 
Natomiast Bóg powołując duszę do pewnych zadań, wcześniej stwarzając ją specjalnie dla jakiejś misji, obdarowuje daną duszę szczególnymi łaskami, prowadzi w sposób szczególny; 

● Dusza, która została przez Boga stworzona do szczególnej misji w pewnym momencie dowiaduje się o tym. 

● Ona wie, że ma wypełnić jakieś szczególne zadanie w swoim życiu; zadanie, które powierza jej Bóg. 

● Gdy dusza godzi się na wolę Bożą, otwiera się na prowadzenie Boga, doświadcza łask, które ją prowadzą umożliwiając realizację powołania, wypełnienie misji.

W dzisiejszym czytaniu widać kilka osób, każda nieco inne otrzymała zadanie w swoim życiu. Jest SAMUEL, SAUL I DAWID. Każda z tych osób, gdy zostaje powołana i prowadzona przez Boga, różnie odpowiada na Boże wezwanie. To, że Bóg obdarza duszę szczególnymi łaskami powołując do wielkiego zadania, nie oznacza, że ta dusza od razu odpowiada tak jak należy. A i w trakcie swojego życia nie zawsze potrafi otworzyć serce. Jej człowieczeństwo daje znać o sobie, jej słabości biorą górę nad nią, pojawiają się w niej wątpliwości bądź też znaki zapytania, gdy Bóg czegoś od tej duszy oczekuje. 
Widać to chociażby po Samuelu. Gdy Bóg każe mu iść, by namaścić Dawida na króla, pierwszym pytaniem Samuela, taką wątpliwością jest – Jakże pójdę? Usłyszy o tym Saul i zabije mnie. Jednak poszedł. Samuel to dusza wybrana; dusza, która była prowadzona przez Boga w niezwykły wręcz sposób. Samuel doświadczał niezwykłości i odpowiadał Bogu na każde wezwanie, choć, tak jak dzisiaj widzimy, rozmawiał z Bogiem wyrażając swoją wątpliwość, niepewność czy też lęk. Ale szedł. ROBIŁ TO, CO BÓG CHCIAŁ.
Saul, choć wskazany przez Boga, nie do końca był Jemu posłuszny. Zauważmy, że Bóg w pewnym momencie wybrał kogoś innego na króla. To szczególne wybraństwo i błogosławieństwo, które Saul w pewnym stopniu ODRZUCIŁ PRZEZ SAMOWOLĘ zostało skierowane do innej duszy. Może to też być wskazówką dla innych dusz, dla tych szczególnie, które doświadczając wybrania, powołania na jakąś szczególną drogę, zaczynają postępować samowolnie. Bóg może niejako przekazać zadanie w inne ręce.
I Dawid. Dzisiaj niewiele jeszcze słyszymy o Dawidzie. Możemy jedynie przypominając sobie jego historię również wyciągnąć pewne wnioski, co do duszy, która jest wybraną przez Boga i której droga jest przez Boga pobłogosławiona. Zauważmy, że gdy przed Samuelem stanęło aż siedmiu braci – starszych od Dawida, postawnych, być może mądrzejszych – żaden z nich nie został wskazany przez Boga. Bóg wybrał sobie najmłodszego. Mowa jest o tym, że Bóg nie patrzy na wygląd, BÓG PATRZY NA SERCE. A więc serce Dawida spodobało się Bogu, dlatego został wybrany, choć najmłodszy, choć być może nie wyglądał z postury na władcę. Gdy przypomnimy sobie historię Dawida, widzimy, że rzeczywiście KIEROWAŁ SIĘ ON SERCEM, choć nieraz serce to wpadało w pychę nie słuchając natchnień Bożych. Przepiękne serce Dawida można zobaczyć w Psalmach. Choć zgrzeszył, to: 
- potrafił ukorzyć się przed Bogiem, 
- żałował swoich win. 
- Kochał Boga. 
- Żywą była jego relacja do Boga. 
- Był prawdziwy w swojej postawie do Boga i WIELE OD NIEGO OTRZYMAŁ. 
Zauważmy, że każda z tych osób była przez Boga umiłowaną, każda miała wyznaczoną drogę, zadanie do zrealizowania. Nieco inna była relacja do Boga każdej z tych osób. Każdy z nas może w pewnym stopniu odnaleźć siebie w tych różnych osobach. Jako wspólnota również możemy odnaleźć się w różnych osobach. 

● Doświadczamy Głosu Bożego, który powołuje, który poucza; 

● Głosu, który mówi, co dobre a co złe, który wskazuje, który wytycza drogę. 

● Jesteśmy chwilami niczym Samuel, który słysząc Głos Pana ma do wypełnienia pewną misję. Przekazuje Bożą wolę i kierowany nią spełnia różne zadania. 

● Ale i Saul też w jakimś stopniu pojawia się w nas, w tej wspólnocie. Jest przecież wybrany na króla. Ma prowadzić naród. Ale może to robić wtedy, gdy słucha. 

W nasze ręce Bóg składa dzieło. Przez złożenie w nasze ręce swego dzieła Bóg w jakimś stopniu składa w nasze ręce losy Kościoła. Należałoby BARDZO ODPOWIEDZIALNIE PODEJŚĆ DO SWOJEGO UCZESTNICTWA W TYM DZIELE, swojego bycia we wspólnocie. Mając też na uwadze to, co Bóg uczynił później, gdy Saul nie był posłuszny Bogu. No i Dawid – najmniejszy, najmłodszy, różni się od braci. W momencie, gdy Samuel dokonywał wyboru pod natchnieniem Bożym, Dawid właściwie przez swojego ojca i braci nie był brany pod uwagę. On gdzieś tam był na pastwisku, bo przecież był najmłodszy. Nie miał odpowiedniego wieku, wykształcenia, wiedzy, nie był poważnie traktowany. Tu chodziło jednak o namaszczenie, wybór na króla; WYBÓR DOKONANY PRZEZ BOGA, KTÓRY NIE KIEROWAŁ SIĘ WZGLĘDAMI LUDZKIMI, ludzkimi kategoriami, którymi i każdy z nas się kieruje.
Jak to dobrze, że Bóg nie kierował się względami ludzkimi, nie patrzył na nas po ludzku, bo nie wybrałby nas do tego dzieła. Gdyby patrzył po ludzku, wybrałby sobie ludzi światłych, odpowiednio wykształconych, ludzi na stanowiskach, mających władzę, wpływy, bo sądząc po ludzku wtedy można najszybciej coś załatwić, przeprowadzić. Tyle, że coś, co jest przeprowadzane odgórnie, coś co jest tylko intelektualnie brane pod uwagę, coś co jest narzucane tylko zewnętrznie zostaje przeprowadzone, ale nie staje się życiem, prawdą. Nie jest w ludzkich sercach i nie przetrwa. Dlatego Bóg wybrał Dawida, dlatego WYBRAŁ NAS, BO ON MA WZGLĄD NA SERCE.
Więc, niech nikt nie czuje się dotknięty, jeśli zostajemy przyrównani do najmłodszego syna, który nie ma doświadczenia i wiedzy, nie ma odpowiedniego wyglądu, bowiem Bóg ma wzgląd na serce i ze względu na serce wybiera. TO JEST POWÓD DO RADOŚCI. 
PATRZĄC NA TE POSTACIE, NA ICH LOSY MOŻEMY SIĘ DUŻO NAUCZYĆ. Dobrze byłoby wziąć do serca to, co pokazuje życie tych osób, bowiem analogicznie do naszego życia, może stać się podobnie z nami. Dobrze byłoby, aby to, co było dobrem stało się również naszym życiem. Dobrze byłoby brać wzór z tego, co dobre, właściwe, 
– by doświadczać Bożego błogosławieństwa i prowadzenia cały czas, 
– by rzeczywiście Bóg mógł przeprowadzić swoje dzieło posługując się naszymi sercami, 
– byśmy mogli rozwijać się, kształtować się i doskonalić w relacji miłości, 
– by prawdziwie nasza droga, której się podejmujemy, na którą się zgodziliśmy osiągnęła cel, 
– a więc by życie nasze miało sens. 
ŻYCIE CZŁOWIEKA NABIERA SENSU WTEDY, GDY REALIZUJE WOLĘ BOŻĄ, GDY IDZIE DOKŁADNIE DROGĄ, KTÓRĄ BÓG MU WYTYCZA. Wtedy ma sens, bowiem osiąga cel, który Bóg założył dla każdego z nas stwarzając człowieka. Kiedy nie osiąga tego celu – ginie.
Złóżmy swoje serca na Ołtarzu prosząc, by Bóg dał nam zarówno świadomość swego powołania i odpowiedzialności za powierzone zadanie, ale i żeby dał wytrwałość na tej drodze, pokorę, by dał siły do jej realizacji. 
 
Modlitwa
 
Jezu mój! Umiłowany mój! Pragnę teraz okazać Ci jak największą miłość, by rozradować Twoje Serce, abyś dobrze czuł się w moim sercu, abyś zapragnął nieustannie w nim być. Zapraszam Ciebie Matko Najświętsza, abyś przeniknęła moją duszę swym Duchem, abyś przyjmowała w swoje objęcia Twego Syna w moim sercu. On kocha Ciebie najbardziej, największą miłością, ze wszystkich stworzeń wyróżnia, więc jeśli Ty przyjmiesz Go w swoje objęcia w moim sercu, myślę, że będzie najszczęśliwszy. 
Proszę, adoruj Go w moim sercu, kochaj Go, uwielbiaj Go, a ja będę razem z Tobą. Będę klęczeć przed Twoim Synem i z wielką radością będę przysłuchiwać się Twojej modlitwie. Przytulać będę moje serce do Twojego, aby chociażby poprzez tę bliskość trochę zaczerpnęło prawdziwej miłości i by mogło kochać taką miłością Twego Syna. 
Proszę Ciebie, Matko Najświętsza, módl się w nas, kochaj w nas, uwielbiaj w nas Twojego Syna. Twój Syn jest naszą Miłością, jest Umiłowanym naszych dusz. 
– Pragniemy Go kochać jeszcze więcej. 
– Chcemy przynosić Mu radość. 
– Chcemy przynosić Mu ukojenie. 
– Chcemy okazywać Mu wdzięczność. 
Bądź uwielbiony Jezu w naszych sercach!
 
***
Kochamy Ciebie Jezu! Pragniemy wyrażać tę miłość. Chcielibyśmy przed Tobą klęczeć, w różny sposób wyrażać to, jak bardzo kochamy Ciebie i pragniemy żyć dla Ciebie. Jesteśmy nieudolni w naszej modlitwie, nie potrafimy Ciebie adorować, ale sam fakt, że możemy przed Tobą klęczeć przynosi nam radość. Chcemy Jezu po prostu przed Tobą być. A to bycie przed Tobą już jest samo w sobie miłowaniem Ciebie, uwielbieniem, dziękczynieniem, bo nasze serca są pełne wdzięczności i uwielbienia, są pełne miłości. Tyle, że nasze usta nie potrafią tego wyrazić. 
Więc tulimy się do Ciebie Jezu, do Twoich stóp. W ten sposób wyrażamy uwielbienie, oddanie i pragnienie, aby być tylko Twoimi, aby Ci służyć, aby należeć do Ciebie i wypełniać Twoją wolę. Wspieraj nas, naszą modlitwę, udzielając swego Ducha. Wspieraj nasze serca, by miały odwagę otwierać się na Twoją Obecność, by miały odwagę kochać; kochać nieskończoną miłością, tak jak Ty ukochałeś nas. Wspieraj nas, 
– byśmy mieli odwagę być dla Ciebie szalonymi,
– byśmy mieli odwagę odpowiadać na powołanie, 
– byśmy mieli odwagę kierować się Twoją wolą, Twoim Głosem, 
– by w naszych sercach wyśpiewane było prawdziwe wielkie, ogromne i nieskończone Alleluja, 
– by nasze serca prawdziwie oddawały Ci chwałę, 
– by z serc płynęła wdzięczność, miłość i uwielbienie.
Pragnęlibyśmy przylgnąć do Ciebie już na zawsze, przytulić się do Monstrancji i nie wypuszczać jej z rąk. Chcielibyśmy, by nasz wzrok stale był skierowany na Ciebie, byśmy stale widzieli Twoje światło. Chcielibyśmy, abyś mieszkał w nas i by to światło rozświetlało nasze dusze. Chcielibyśmy przebywać z Tobą we własnych duszach. Chcielibyśmy mieć taką wiarę, by to wszystko czynić. Bardzo pragniemy Boże kochać, słuchać, iść za Tobą. Chcemy wypełniać wszystkie Twoje nakazy. Chcemy, by nasze serca podobały się Tobie i by odpowiadały na każde natchnienie. Chcemy, byś zrealizował jak najszybciej swoje dzieło poprzez nas. 
Dajemy Ci siebie, a Ty czyń, co zechcesz. Pobłogosław, by te nasze pragnienia stały się w Tobie rzeczywistością. 
 
Refleksja
 
Słuchając dzisiejszego czytania warto otworzyć serce, by DOŚWIADCZYĆ DOTKNIĘCIA BOGA, KTÓRY POWOŁUJE NAS, KTÓRY DAJE NAM PEWNE ZADANIE DO WYPEŁNIENIA, który pokazuje, iż też jesteśmy takimi duszami, którymi Bóg chce się posłużyć. Ten dotyk Boży jest dla duszy rozkoszą, wzrusza, uskrzydla duszę, wypełnia miłością; sprawia, że dusza chce poświęcić wszystko dla Boga, chce za Nim iść.
Otwórzmy serca, by Boża Obecność, która jest w nas mogła być przez nasze dusze doświadczona, odkryta, byśmy rzeczywiście oczami duszy zobaczyli Boga w nas, byśmy doświadczyli tego, iż i my jesteśmy powołani. 
Jednocześnie miejmy na uwadze to, że POWOŁANIE WIĄŻE SIĘ Z ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ za powierzone zadanie. W zależności od tego, jak będziemy odpowiadać na to powołanie, będzie kształtować się nasza droga, a łaski dawane przez Boga będą przez nas przyjmowane lub też nie. 
Aby nie stało się tak jak u Saula, który przez swoją postawę niejako zablokował się, zamknął się na obdarowanie, my CAŁYM SERCEM ODPOWIADAJMY BOGU NA MIŁOŚĆ. Pokochajmy Go! Każdego dnia starajmy się kochać Go jeszcze bardziej. Ze wszystkich sił starajmy się wpatrywać w Niego, widzieć Go, bo jest w nas, wokół nas. Spotykamy Go codziennie. On przychodzi do nas codziennie. Doświadczamy największego szczęścia, tyle, że nie zawsze jesteśmy tego świadomi. 
Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, I ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!