banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130258 naszym gościem.       Osób on-line: 1


Konferencja


    Dzień skupienia w Czerwińsku, marzec 2014


    
Wprowadzenie
 
Zbawienie było sensem przyjścia Jezusa na świat, na ziemię. Właśnie dlatego Jezus stał się człowiekiem, by dokonać zjednoczenia człowieka z Bogiem, by każdy mógł żyć w zjednoczeniu z Bogiem. Gdyby Jezus nie dokonał Zbawienia wszystkich ludzi, Jego przyjście na ziemię nie miałoby sensu, a więc to, co najważniejsze dokonało się na sam koniec życia Jezusa na ziemi. To jest cały sens, to jest najważniejsze wydarzenie, bez którego człowiek nie widziałby przed sobą żadnej nadziei. Bez tego człowiek nie mógłby być szczęśliwy. Żyłby krótko na ziemi i na tym skończyłoby się jego życie, potem przebywałby w otchłani. Nie zrealizowałoby się to, co zostało przez Boga zaplanowane. Nie zrealizowałoby się powołanie człowieka, dla którego został stworzony. Toteż TRIDUUM PASCHALNE I ŚWIĘTO ZMARTWYCHWSTANIA SĄ NAJWAŻNIEJSZYMI WYDARZENIAMI w życiu Kościoła i powinny być najważniejszymi wydarzeniami w życiu każdego człowieka. 
Aby choć trochę przybliżyć się do tych wydarzeń, by choć trochę zrozumieć, czym one są, Kościół przeżywa dni Wielkiego Postu. Podczas tych dni każdy człowiek może usposobić swoje serce do spotkania z Bogiem, do spotkania z Jego Dziełem Zbawczym, do spotkania z wielką Tajemnicą. Człowiek może przygotować się do niezwykłych wydarzeń, w których może bardzo żywo duchowo uczestniczyć. Wydarzenia te są wielkim objawieniem miłości Boga. W ten sposób należy na nie patrzeć – jako na wyraz Bożej miłości. Należy otworzyć serce na to, co dokonuje Jezus. Ponieważ nie są to proste rzeczy, a serce ludzkie jest bardzo małe, trudno objąć mu wielkość tych wydarzeń, a jednocześnie trudno zrozumieć głęboki sens, stąd przygotowania, które mają trwać jakiś czas. Nie da się przygotować serca w ciągu jednego, dwóch dni. Okres Wielkiego Postu też nie jest zbyt długim, aby w pełni człowiek czuł się przygotowany. Zauważmy, że Apostołowie przez trzy lata chodzili z Jezusem zanim przeżyli Jego Mękę, śmierć i Zmartwychwstanie, a i ten czas trzech lat okazał się krótkim i wydaje się być niewystarczającym, ponieważ Apostołowie przerażeni rozproszyli się.
Każdego roku Kościół daje możliwość, aby przeżywać na nowo niezwykłe wydarzenia zbawcze. Jednak, gdybyśmy się zastanowili, każdy nad sobą, zobaczylibyśmy, że tak naprawdę, choć już trochę każdy z nas żyje na ziemi, jednak nadal to, czego dokonał Jezus jest dla człowieka trudne do zrozumienia, do przyjęcia i do życia tym, do wejścia w te wydarzenia, by je lepiej doświadczyć sercem i wtedy dopiero zrozumieć. Różne są nastawienia serc ludzkich zarówno do okresu Wielkiego Postu, jak i do samego Triduum, do Krzyża Jezusa, do cierpienia. Niezmiernie ważnym jest, w jaki sposób dusza przeżywa Wielki Post i jak przygotowuje się do Triduum, bowiem częstym błędem jest spłycanie znaczenia Wielkiego Postu i przeżywanie go właściwie na takim poziomie, jaki doświadczało się będąc dzieckiem, a więc bez wchodzenia w głąb. Po prostu podejmowanie jakiegoś wyrzeczenia, gdy tak naprawdę samo wyrzeczenie nie jest celem samo w sobie, celem nie jest umartwienie. Niektórzy cieszą się, bo przy okazji tego wyrzeczenia załatwiają jakąś swoją sprawę – całkowity brak zrozumienia, czym jest czas Wielkiego Postu, czym powinien być dla duszy. Postaramy się dzisiaj, chociaż trochę przybliżyć ten czas, by choć trochę pełniej przeżywać okres Wielkiego Postu, by wejść w Wielki Post od razu z odpowiednim nastawieniem.
Na ten czas, czas modlitwy, otwierania serca, błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. 
 
Kazanie
 
Bóg stworzył każdego człowieka z miłości. Odrzucenie Bożej miłości, a więc grzech jest straszliwym czynem wobec Stwórcy. W świecie ducha trwa nieustanna walka. Szatan nieustannie chce powiększyć swoje panowanie, chce zdobyć jak najwięcej dusz, a jego siła jest ogromna. Bóg natomiast jest Miłością; miłością tak wielką, niepojętą, że trudno sobie to wyobrazić. Stwarzając człowieka powołał go do życia w zjednoczeniu z Nim, z Bogiem; powołał do tego, by człowiek mógł żyć miłością, tak jak Bóg żyje miłością, by mógł doświadczać niezwykłego życia Bożego. Toteż, gdy grzech uczynił wielką przepaść między człowiekiem a Bogiem, Bóg od razu obiecał człowiekowi, że ta przepaść kiedyś znowu zniknie, znowu nastąpi możliwość, iż człowiek będzie mógł żyć niezwykłym życiem Bożym.
Dlatego Bóg posłał na ziemię swojego Syna. Jedynym celem, z jakim przyszedł Jezus jest Zbawienie człowieka. Jego życie nie byłoby spełnieniem misji, gdyby Jezus nie zbawił ludzkości. Całe sedno, cały sens przyjścia Jezusa na ziemię zawiera się w tych Trzech Dniach, ostatnich dniach Jego życia na ziemi i w Jego Zmartwychwstaniu. W tym zamyka się wszystko, wokół tego skupia się cała historia ludzkości, w tym cała ludzkość odnajduje sens swego istnienia, w tym otrzymuje nadzieję, otrzymuje szczęście, otrzymuje pokój; w tym otrzymuje życie. Poza tym nie istnieje, poza tym jest pozbawiona całego sensu istnienia. 
To, co dokonywało się w czasie Triduum i o Poranku Wielkanocnym jest wydarzeniem niezwykłym, jest wielką Tajemnicą, którą przez wieki człowiek zgłębia, stara się wniknąć w nią, stara się ja dotknąć, przeżyć, doświadczyć, a mimo to mało jest ludzi, którzy prawdziwie rozumieją, którzy coraz bardziej się zbliżają do zrozumienia Tajemnicy Zbawienia. 
Rozważanie, czym były te Trzy Dni można by podejmować z różnych aspektów, z różnych stron. Za każdym razem człowiek jedynie jakąś cząstkę przed sobą otworzy i dotknie jakiegoś maleńkiego fragmentu. Warto tak czynić, aby tę odrobinę przyjąć do serca. Dla serca ludzkiego ta odrobina będzie i tak nieskończonością. 
Należałoby w tych rozważaniach najpierw zastanowić się, Kim jest Bóg? I tutaj już natrafiamy na pewną granicę naszych możliwości. Należałoby sobie uświadomić Jego Potęgę, Jego moc, Jego wielkość, nieskończoność. Samo spojrzenie na kosmos i to, co się dzieje, siły, jakie działają na siebie w kosmosie w jakimś stopniu mogą obrazować wielkość Boga, a Bóg jest jeszcze większy. 
Ten Wielki Stwórca powołał do życia maleńką istotę - człowieka po to, by z nim dzielić miłość. Sam fakt stwórczy jest niezwykłym. Ta maleńka istota powiedziała Bogu „nie”, powiedziała „nie” Miłości. Jednak miłość Boga jest doskonała, jest ponad wszelkie ludzkie słabości, wszelką ludzką nędzę, jest ponad wszystko. Bóg obiecał człowiekowi, iż przywróci wcześniejszy stan człowieka, stan z Raju, aby mógł zrealizować swoje powołanie, aby mógł zrealizować to, do czego został powołany, stworzony. Jednak sprzeciwienie się Bogu wywołało całą lawinę zła. Szatan do tego doprowadził i nieustannie walczy; walczy z Bogiem. Bóg stwarzając Aniołów dał im pewne możliwości. Aniołowie dysponują większą inteligencją, Aniołowie oglądają Boga twarzą w twarz, znają Boga. Toteż szatan, który wcześniej był wśród czystych duchów, potem sprzeciwił się Bogu, nadal posiada niezwykłą inteligencję, poznanie, zrozumienie, możliwości, jakich nie posiada człowiek i czasami nawet trudno człowiekowi zrozumieć. Szatan nieustannie walczy z Bogiem. Ta walka wprawdzie jest na polu duchowym, ale poprzez ducha oddziaływuje na materię. 
W momencie, gdy Jezus rozpoczął swoją Mękę, gdy zaczęło się Jego cierpienie, szatan ze wszystkich sił starał się zniweczyć Dzieło Zbawcze. Jego złość, wściekłość dochodziła do najwyższych szczytów. W świecie ducha można by powiedzieć wrzało, gotowało się tak jak ma to miejsce w jakimś wielkim, ogromnym wulkanie. Im bardziej Jezus z łagodnością, z miłością przyjmował swój Krzyż, w ten sposób ratując człowieka, tym bardziej sprzeciwiał się temu szatan, a więc narastała siła zła; narastało zło, które atakowało Jezusa. Szatan czynił to w różny sposób, czynił poprzez ludzi, czynił posługując się ich sercami, ich ustami, ich pięściami i nogami. Posługiwał się dorosłymi i dziećmi. 
Obraz piekła, jaki mają czasami łaskę widzieć niektóre dusze, przywodzi ich o przerażenie, o lęk, mówią o straszliwości piekła. W czasie, gdy Jezus szedł drogą krzyżową, gdy wisiał na Krzyżu, szatan tym bardziej potęgował swoją nienawiść, swoją złość i czynił wszystko, aby Jezus nie dokonał Zbawienia. Gdyby Bóg umożliwił nam zobaczenie świata duchowego w momencie, kiedy Jezus wisiał na Krzyżu, zobaczenie całej złości szatana, potęgi, wszyscy byśmy umarli ze strachu, ponieważ jest to niezwykła, wielka, straszna moc.
Ale naprzeciw tej mocy była przecież Wszechmoc Boga – Wszechmoc Miłości. W momencie śmierci Jezusa można powiedzieć, że te dwie moce starły się ze sobą. Nastąpiło wielkie zwycięstwo Miłości i wielki upadek szatana. On spadł w głębiny swego piekła z wielkim rykiem, pełen nienawiści i złości, czując, że jest pokonany. 
To wszystko dokonywało się ze względu na człowieka, na tę małą istotę, która w tak wielkim świecie, w kosmosie jest właściwie niczym, jeśli chodzi o stronę materialną. Wobec wszystkich sił, jakie są we wszechświecie człowiek jest niczym, a jednak jest w oczach Boga najważniejszy. Bóg całą swoją miłością sprzeciwił się szatanowi, by tę małą istotę - człowieka z powrotem uczynić swoim dzieckiem i by to dziecko mogło objąć całe dziedzictwo swego Ojca.
Trudno jest człowiekowi wyobrazić sobie starcie się ze sobą dwóch wielkich mocy. Trudno też zobrazować to, co się działo w świecie ducha. Siły, które działały na siebie, te potęgi są niewyobrażalne, nie do wypowiedzenia. 
Dlaczego o tym mówimy? Otóż człowiek patrzy na życie Jezusa, na Jego Mękę, na Jego śmierć często w sposób obojętny. A gdy przychodzi okres Wielkiego Postu nie za bardzo umie przeżywać ten czas. Jest to dla niego wręcz niewygodny czas. Z dzieciństwa każdy z nas pamięta, że jest to czas skupienia, smutku, przygnębienia; czas, kiedy należy podjąć jakieś wyrzeczenia, posty, chodzić na Drogę Krzyżową, co dzieciom nie zawsze odpowiada, a więc jest to czas troszkę niewygodny. Człowiek nie rozumie tak do końca, dlaczego ma się smucić. Rozumie, że Droga Krzyżowa, że Jezus, że śmierć, ale nie potrafi w sobie tego smutku wzbudzić, bo nie dotyka swoim sercem istoty Zbawienia, istoty Triduum. Kiedy idzie na Drogę Krzyżową stara się nawet rozważać ją tak, jak potrafi, ale czuje, że jeszcze to jest nie wszystko, że powinien jakoś inaczej przeżywać ten czas.
Otóż należałoby spojrzeć na największe Trzy Dni w życiu, w historii ludzkości jako na NIEZWYKŁE, WIELKIE OBJAWIENIE SIĘ BOŻEJ MIŁOŚCI; jako na wielkie i potężne zwycięstwo miłości. Tak jak naukowcy mówią, że świat powstał z jednego wielkiego wybuchu materii, która skupiona w maleńkiej objętości, wielkości przypominającej atom, a poprzez ten wybuch rozszerza się nieustannie i wielkość całego kosmosu teraz jest tak ogromna, że do krańców nie jesteśmy w stanie dotrzeć, tak zwycięstwo miłości Boga można przyrównać do takiego wybuchu. A jest jeszcze czymś większym, czymś potężniejszym, obejmującym wszystko.
Do tego wydarzenia, do objawienia się wielkiej mocy i potęgi miłości człowiek musi przygotować serce. Musi też mieć świadomość, że dokonywała się wtedy wielka walka szatana z Bogiem, który nie chciał pozwolić na to zwycięstwo; nie chciał jak gdyby oddać części, którą on posiadał w panowaniu. To jest jedna strona Triduum, Trzech Dni przeżywanych przez Jezusa; strona ścierających się ze sobą wielkich mocy i objawienia się niezwykłej potęgi miłości ze względu na maleńkiego człowieka. 
I druga strona – w jaki sposób się to dokonało, kosztem czego? A więc spojrzenie na samego Jezusa. W czasie Jego Męki dokonywała się tak wielka walka; walka, której nie można przyrównać na przykład do ścierających się wojsk dwóch wrogich sobie państw, ale walka, którą należałoby przyrównać do wielkich mocy działających w kosmosie, wielkich sił, zderzenia gwiazd, galaktyk, do wielkiego wybuchu, który był na początku istnienia wszechświata. W tym czasie Jezus cierpiał i w Jego Ciele, w Nim samym dokonywała się walka mocy, dobra i zła, mając wpływ na Niego samego, na Jego organizm. Stąd cierpienie, jakiego doznawał było właśnie tej miary – wielkie i nieskończone. Ponieważ Jezus wziął na Siebie grzechy każdego człowieka, okrył się nimi, więc zmysłami naszego ciała widać w Nim tę duchową walkę dobra ze złem. Przybiera ona postać materialną właśnie w cierpieniu Jezusa, w niewyobrażalnym cierpieniu.
Dlaczego Jezus się na to godzi? BO KOCHA. Tylko taka odpowiedź. Nie ma innej odpowiedzi – bo kocha małego człowieka, który nic w kosmosie nie znaczy, który nie jest w stanie nic zrobić w kosmosie, a to co czyni na ziemi, to tylko niszczenie. JEZUS GODZI SIĘ NA NIEWYOBRAŻALNE CIERPIENIE Z MIŁOŚCI DO CIEBIE.
Nadal nie jesteś w stanie sercem zrozumieć, czym jest Męka Jezusa, śmierć i Zmartwychwstanie i jak wielkie ma znaczenie. Mimo, że już żyjesz 30, 40, 50, 60 lat; mimo, że co roku przeżywasz okres Wielkiego Postu, Triduum Paschalne, a potem Poranek Wielkanocny; mimo, że uczestniczyłeś w wielu rekolekcjach, dniach skupienia; mimo, że zagłębiasz się w odpowiednią lekturę religijną - nie jesteś jeszcze w pełni świadomy tego, co się dokonuje w czasie Triduum. Ale: 
- możesz uczynić maleńki krok naprzód, by o ten jeden krok być bliżej; 
- możesz uczestniczyć w spotkaniu z Miłością tak niepojętą i tak wielką; 
- możesz zbliżyć się do walki, która dokonywała się w czasie Męki Jezusa i być przy Jezusie w tym czasie;
- możesz będąc blisko Jezusa być świadkiem ujawniania się w Osobie Jezusa niepojętej walki, jaką podejmuje szatan, żeby nie pozwolić na Zbawienie, żeby nie dać wydrzeć z jego szponów władzy, jaką posiadał; 
- możesz być świadkiem wybuchu miłości, zwycięstwa miłości, triumfu miłości;
- możesz sercem włączyć się w ten triumf, by on w tobie również objął wszystkie zakamarki serca, by przeniknął ciebie, żebyś ty stał się nowym człowiekiem, by w tobie zatriumfowała miłość, by w tobie na nowo pojawiło się życie, byś na nowo ty zmartwychwstał i rozpoczął nowe życie. 
To, o czym mówimy, nie jest proste. Tak naprawdę każdy z nas słuchając jednych słów, wyobraża sobie to inaczej niż pozostałe osoby. Każdy z nas inaczej to nieco rozumie. Inaczej, ponieważ jesteśmy różni. Mimo to, Bóg uczynił każdego z nas nie tylko cielesnym, ale i duchowym. Dał duszę i możliwość otwierania się na świat duchowy i jak gdyby przekraczania granicy świata duchowego, by zanurzać się w nim i poznawać tajemnice tego świata, by rozumieć to, czego dokonywał Bóg na przestrzeni historii ludzkości. Bóg przecież jest Duchem i dał możliwość, by człowiek wchodził w Jego świat i czerpał ze świata duchowego, przyjmował maleńkie jak gdyby cząstki do swojego życia. Stworzył człowieka tak, aby człowiek mógł, będąc przecież cielesnym, jednoczyć się z Bogiem, który jest Duchem, by z czasem doszło do całkowitego, doskonałego zjednoczenia. A więc ty również masz te możliwości, Bóg dał je tobie. Zatem, możesz przekraczając granicę starać się zrozumieć, doświadczyć, przyjąć Boże tajemnice – tajemnice Zbawienia, tajemnice Dzieła Zbawczego, tajemnice miłości. 
To dopiero początek myślenia o Wielkim Poście i o Triduum, o przygotowaniach do Triduum. To pewien zarys. Trzeba teraz w sobie to rozważyć, trzeba to przyjąć, trzeba próbować teraz w tym się odnaleźć. Jest jeszcze kilka dni zanim rozpocznie się Wielki Post. Te kilka dni jest po to, by właśnie to, co dzisiaj słyszymy w jakimś stopniu się w nas ugruntowało, zakorzeniło, byśmy już inni mogli wejść w przygotowania. Z czasem powoli będą kolejne kroki, by jeszcze bardziej zbliżyć się do wydarzeń Triduum. 
A teraz złóżmy swoje serca na Ołtarzu prosząc, by każde serce Duch Święty poprowadził, by każde zostało napełnione światłem Bożym i by każde na swoją miarę mogło poznać, zrozumieć, doświadczyć, przeżyć to, o czym dzisiaj mówimy; by każde mogło w Środę Popielcową rozpocząć przygotowania do Triduum Paschalnego. 
 
Dziękczynienie
 
Boże! Jesteś moim Królem, Panem, do Ciebie należę. Pragnę, abyś ukrył mnie w swoim wnętrzu. Zachwyca mnie Twoja miłość, zadziwia mnie Twoja wielkość i Twoja Potęga. Doznaję drżenia przed Twoim Majestatem. Uniżam się pragnąc, abyś czynił mnie swoją własnością, abyś przyjął mnie jako swoje dziecko. 
Mój Boże! Kiedy mówisz o straszliwej walce szatana, który nie chciał pozwolić na Zbawienie, doznaję przerażenia. Proszę Cię, Jezu, chcę uczestniczyć w Twojej chwale, w Twojej miłości, w Twoim zwycięstwie, w Twoim triumfie. Lękam się grzechu, bo wiem, że każdy zbliża mnie bardziej do tej ciemnej mocy, która pochłania nieustannie dusze ludzkie. Nie chcę, Jezu, uczynić najdrobniejszego grzechu, nie chcę ulec najmniejszej słabości, bo nie chcę zbliżyć się do tego, co tak straszne, co dajesz oglądać moim oczom. 
Proszę Ciebie, weź mnie, ukryj w swoim Sercu. Tam wiem, że będę bezpieczna. Chcę, Jezu, wraz z Aniołami, ze Świętymi Twoimi wielbić Ciebie, głosić Twoją chwałę. W Tobie, Boże, doznaję pokoju, szczęścia. Ono całą mnie wypełnia. Sprawia, że niczego innego nie pragnę, tylko być w Tobie. 
- Ukryj mnie w Sobie, proszę! 
- Będę nieustannie oddawać Tobie cześć, Boże! 
- Nieustannie będę składać hołd! 
- Nieustannie jako Twój sługa będę słuchać i wypełniać Twoją wolę! 
Będę to czynić z wielką radością mając nadzieję, że kiedyś dokonasz, Boże, pełnego zjednoczenia i moje serce zlane z Twoim już na wieki będzie żyć miłością, śpiewać o miłości, głosić miłość. Czekam z niecierpliwością, Jezu, na ten czas, gdy moim życiem będzie miłość, oddechem – miłość, pokarmem – miłość, kiedy cała przemienię się w miłość, kiedy patrzeć będę z miłością. Teraz mogę o to prosić. Mogę starać się żyć tak, aby Twoja miłość napełniała mnie. Bądź uwielbiony Boże! 
 
Adoracja Najświętszego Sakramentu  (1)
 
Jezu! Miłości moja! Mój Panie! Umiłowany mój! Pragnę dzisiaj wyznawać Ci miłość i zagłębiać się w tajemnice Twojego Serca. Pragnę zanurzyć się w Twoim Sercu tak, aby całkowicie w Nim zniknąć. Pragnę, Jezu, uwielbiać Twoją miłość. Zachwycasz mnie. Moje serce, gdy spotyka Ciebie drży z radości, pragnie śpiewać Tobie, wielbić Ciebie, wysławiać.
Dziękuję Ci, Jezu, za to, że przyszedłeś do mnie; za to, ze przyszedłeś w Komunii św. i na nowo zamieszkałeś w mojej duszy; za to, że jesteś na Ołtarzu; za to, ze jesteś obecny tak bardzo, że nasze serca czują Ciebie i cieszą się Tobą. 
Mój Jezu! Pragnę uwielbiać Twoją miłość; miłość, której nie znam, ale moje serce czuje; miłość, o której tyle słyszałam, a jednak zdaje mi się, że ciągle stoję na początku poznania, stale za mało wiem. Gdy słucham, Jezu, o miłości Twojej zawsze moje serce zapala się, aby odpowiedzieć też miłością, aby odpowiedzieć taką samą miłością – wielką, nieskończoną. Nie potrafię jednak tak kochać. Pozwól, że dzisiaj będę wielbić Ciebie, Twoją miłość i śpiewać o Twojej miłości, a w ten sposób moje serce da wyraz mego uczucia do Ciebie. Bądź uwielbiona, Moja Miłości!
 
***
Jezu mój! Przychodzisz do dusz w tak cudowny sposób. Delikatnie dotykasz serca. Sprawiasz, że budzi się serce, przeciera oczy i zachwyca Twym blaskiem. Przychodzisz tak cicho, a jednak wyraźnie moje serce czuje, że jesteś. 

● Dziękuję Ci, Jezu, za Twoją obecność; za to, że gdy jesteś wiem, że żyję; za to, że jest wtedy we mnie nadzieja, że ufam. 

● Dziękuję Ci za pokój, jaki wypełnia moje serce i za to, że rośnie we mnie miłość.

● Dziękuję C i Jezu, że dajesz mi inne oczy, które widzą w głąb, które widzą prawdę. Dzięki temu mogę lepiej oceniać, wartościować.

● Dziękuję Ci, Jezu, za to, że przemieniasz moje życie; za to, że dokonujesz innych wyborów; za to, że moje życie staje się prostsze. 

Powoli wyzbywam się tego, co jest niepotrzebne, co jest śmieciem. Dzięki Tobie, Jezu, dopiero zaczynam żyć, dzięki Tobie zajmuję się tym, co rzeczywiście ma sens. Pomóż mi Jezu, abym już całkowicie wyrzuciła ze swego życia to, co jest niepotrzebne, zbędne, co nabrałam ze względu na swoje ludzkie słabości, a co zupełnie jest mi niepotrzebne, by kochać. Pragnę, Jezu, tylko kochać. Chciałabym każdego dnia, jak tylko przebudzę się, po prostu wpatrywać się w Ciebie, wsłuchiwać się w Ciebie i iść za Tobą. Chciałabym, Jezu, cały czas być dzieckiem, które siedzi u Twoich stóp zasłuchane, wpatrzone. Chciałabym, Jezu, być najmniejszym dzieckiem, bowiem Ty najmniejsze zawsze bierzesz na ręce, tak jak się czyni z najmniejszymi dziećmi. Chciałabym Jezu, byś mnie brał na ręce, na kolana i tulił. 
Będę Jezu, wpatrując się w Ciebie, śpiewać Tobie o miłości. Będę śpiewać najpiękniej jak potrafię, tak cichutko. Zaproszę Aniołów, oni potrafią pięknie śpiewać. I Świętych zaproszę, aby razem ze mną śpiewali. Taki śpiew, ubogacony Aniołami i Świętymi, na pewno Ci się spodoba. I ja włączę swój głosik do tego chóru i będę się cieszyć, że mogę uczestniczyć w tym pięknym śpiewie. A Ty przyjmiesz też z radością, że oto jest mała dusza, która również pragnie Ciebie wielbić, Ciebie kocha. Bądź uwielbiony, Panie, w śpiewie Aniołów, w śpiewie Świętych, w śpiewie Twoich najmniejszych!
 
***
Dziękuję Ci, Jezu! Dotknąłeś naszych serc, rozradowałeś nasze serca. Udzieliłeś swojego Ducha, który w nas śpiewa. Posłużyłeś się nami jak instrumentami i zagrałeś w nas najcudowniejszą pieśń miłości. Jakże Ci jesteśmy wdzięczni. Pragniemy Ci jeszcze śpiewać, by jeszcze bardziej rozradować Twoje Serce. Nasze serca pragną Ciebie kochać i pragną tę miłość wyrażać. Chcemy całymi sobą Tobie śpiewać i wysławiać Twoją miłość. Całymi sobą chcemy wyrażać naszą radość, że jesteś, że jesteś obecny tutaj, że jesteś obecny w naszych sercach. Pragniemy rozpalać się miłością. Chcemy zapłonąć tak bardzo, aby już stać się miłością, aby już tylko płonąć, aby spalać się w tej miłości. Och, jakże pragnęlibyśmy połączyć się z Tobą Duchu Święty, który jesteś ogniem, który płoniesz, który jesteś Miłością. Jakże pragnęlibyśmy przemienić się całkowicie w Ciebie i zjednoczeni wszyscy razem z Tobą płonąć miłością, śpiewając, wielbiąc, kochając. 
- Śpiewaj w nas Duchu Święty! 
- Kochaj w nas! 
- Wielbij w nas!
- Wysławiaj w nas!
- Bądź w nas!
 
***
W Tobie, Boże, jest nasze wszystko. Do Ciebie odnosimy wszystko, Tobie oddajemy wszystko, w Tobie wszystko upatrujemy, w Tobie jest życie nasze i miłość, w Tobie jest szczęście. Jesteś Źródłem cudownej miłości. Jesteś Źródłem radości, Źródłem pokoju, jesteś Źródłem życia; cudownego życia; życia, którego nie potrafimy teraz sobie nawet wymarzyć; życia, które jest pełnią. W Tobie Jezu, w Tobie Ojcze, w Tobie Duchu Święty jest nasz początek. Z Twego wnętrza, Trójco Święta, wzięliśmy się. Zrodziłeś nas z miłości. Zrodziłeś dla siebie, abyśmy mogli w Twojej chwale uczestniczyć, cieszyć się Tobą, Twoją miłością, Twoim życiem, byśmy mogli żyć w Twoim wnętrzu zaznając szczytów szczęścia. Chcemy powrócić do Ciebie, chcemy już tu na ziemi żyć w Tobie. Weź nas do swojego wnętrza, Boże! Weź nas, Trójco Święta! 
W Tobie mieszkają Święci, w Tobie Święci oddają chwałę, w Tobie Ciebie wielbią, w Tobie żyją miłością. Chcemy wraz z nimi przebywać w Tobie. Chcemy w naszych sercach mieć zrozumienie, czym jest prawdziwe życie, by tutaj na ziemi żyć już prawdziwie. Prosimy Ciebie, aby czas Adoracji nocnej, jutrzejszego Wieczernika był przebywaniem naszych dusz w Tobie, aby był powrotem do Źródła. A Ty Boże dotykaj naszych serc w sposób szczególny. Niech Twoja obecność będzie w nas! Niech przenika nas, abyśmy mogli cały ten czas uwielbiać Ciebie i cieszyć się Twoją miłością, aby nasze serca, choć odrobinę więcej zrozumiały, czym jest miłość, aby choć odrobinę zbliżyły się do prawdziwej miłości. W ten sposób przygotuj nas na rozpoczęcie Wielkiego Postu, abyśmy zapragnęli uczestnictwa w zwycięstwie miłości, abyśmy byli w miłości, która zwycięża i abyśmy tego zwycięstwa doświadczali w sobie. Pobłogosław nas Jezu, nasza Miłości!
 
 
Wprowadzenie w drugi dzień
 
To, co dokonało się na Golgocie jest wydarzeniem tak wielkim, że tej wielkości człowiek: 
- nie jest w stanie ani zrozumieć, ani opisać, ani wyobrazić sobie; 
- nie jest w stanie wyobrazić sobie potęgi zła, które wytoczyło największe działa przeciwko miłości; 
- nie jest w stanie wyobrazić sobie straszliwości zła, które walczyło, by pokonać miłość. 
To niewyobrażalna potęga. Szatan dysponuje naprawdę ogromną siłą. Jednocześnie na Golgocie objawiła się cała pełnia potęgi miłości. Właśnie tam, na Golgocie starły się te dwie potęgi. Trudno jest aż opisywać to, co się dokonywało, ponieważ w pojęciu ludzkim nie ma takich słów, nie ma takich obrazów, do których można by przyrównać tę walkę. Te dwie siły ze sobą walczyły. Były tak ogromne, że wszelkie próby porównań są wobec tego niczym. Bóg objawił potęgę miłości, wystawił całą swoją moc przeciwko szatanowi ze względu na człowieka, który przy tym wszystkim jest tak maleńki, jest tak mały, że właściwie nawet pyłek jest olbrzymem przy człowieku. 
Na Golgocie objawiła się miłość i pokonała szatana. Jednak szatan dysponuje ogromną siłą nadal i ma ogromny wpływ na człowieka. Jego siła, jego straszna moc nadal oddziaływuje na życie ludzi, na całą ludzkość. Niedobrze jest, gdy człowiek lekceważy tę siłę, ponieważ szatan ma wielki wpływ nie tylko na pojedynczego człowieka, ale na całe grupy ludzi, na całe narody. Podnosi głowę i czyni straszne rzeczy, których teraz na ziemi człowiek nie widzi, nie rozumie, gdyż nie chce zrozumieć, a to, czego doświadczy po śmierci będzie już nieodwracalne. CZŁOWIEK ZE WSZYSTKICH SIŁ POWINIEN STARAĆ SIĘ STAĆ PO STRONIE MIŁOŚCI: 
- by uczestniczyć w jej potędze, w jej mocy, w jej sile, 
- by doświadczać działania miłości w sobie, w swoim życiu 
- i by poprzez otwarcie się na miłość jak gdyby pozwalać miłości również przez siebie, przez duszę dokonywać stale zwycięstw. 
Każdy grzech nawet ten najmniejszy to radość dla szatana i jego zwycięstwa. Poprzez grzech człowiek skłania się ku stronie zła i uczestniczy w walce, która dokonywała się na Golgocie po niewłaściwej stronie, jak gdyby przydając jeszcze siły złu. Trzeba więc, starać się nieustannie żyć miłością i robić wszystko, by miłość w życiu zwyciężała. W ten sposób dusza uczestniczy w wielkiej mocy, potędze miłości, która pokonuje szatana na Golgocie. Trzeba mieć świadomość, iż całe zło rzuciło się na Jezusa, a ta walka, potęga, moc, siła zła, złość, nienawiść uwidacznia się w Męce Jezusa, w Jego cierpieniu, w Jego bólu. Widać to na Ciele Jezusa, a więc wszystkie Jego Rany, sińce, całe Jego cierpienie, cierpienie duchowe – wszystko to jest działanie zła, które atakuje Jezusa. To cała potęga piekła uderza w Jezusa. 
Wielkość cierpienia Jezusa jest też nie do zrozumienia przez człowieka, ponieważ człowiek nie jest w stanie przyjąć na siebie takiego uderzenia zła. Bóg nie daje człowiekowi tego doświadczyć. Jezus prawdziwie uginał się, upadał pod ciężarem niezwykłej mocy zła, które ze wszystkich stron atakując, starało się unicestwić miłość. Toteż KAŻDY CZŁOWIEK POWINIEN rozumiejąc to, STARAĆ SIĘ ŻYĆ TYLKO MIŁOŚCIĄ, BY NIE UCZESTNICZYĆ, NIE BYĆ PO STRONIE ATAKUJĄCEJ; w ten sposób, by nie zadawać jeszcze większych cierpień Jezusowi. 
W czasie Wielkiego Postu dusza powinna starać się uświadamiać sobie potęgę Bożej miłości, rozważać ją z każdej strony ze wszystkich aspektów, by poznając ją, zachwycając się nią starć się żyć tylko miłością. W ten sposób:
- by dążyć do uczestniczenia w jej życiu, w jej mocy, 
- by dążyć do włączenia się w jej zwycięstwo na Golgocie, 
- jednocześnie by ze względu na Jezusa nie umacniać siły zła.
Bardzo trudno jest człowiekowi dojść do istoty starcia się dwóch potęg, do istoty Triduum, do istoty Dzieła Zbawczego, ponieważ choć ma ono swój widoczny wyraz materialny, to jednak w większej mierze dokonuje się w sferze ducha. A ta sfera dla większości ludzi wydaje się być niedostępną. Człowiek musi chcieć otworzyć się na tę sferę, by móc, choć trochę zrozumieć życie w duchu.
Przez czas Wielkiego Postu będziemy starali się uczynić, chociaż maleńki krok, by poznać, zrozumieć to, co dokonuje się na Golgocie. W ten sposób, by o ten maleńki kroczek zbliżyć się do Miłości, do zjednoczenia się z Jezusem. 
Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. 
 
Adoracja Najświętszego Sakramentu  (2)
 
Mój Boże! Skryłeś się pod tak niepozorną Postacią Białej Hostii. Ukryłeś swoją wielkość, swoją Potęgę i swój Majestat, abyśmy mogli patrzeć na Ciebie, abyś był bliski nam. Ale ja wiem, Boże, że pod tą Postacią kryje się cała Twoja Potęga, kryje się całą moc stwórcza, kryje się cały Bóg ze wszystkim, co jest Tobą, co jest w Tobie. Patrząc na Białą Świętą Hostię, widzę Boże, cały wszechświat, który zawarty jest w Tobie, widzę całe stworzenie. Widzę Twoją wielkość Boże, który stwarzasz świat, który prowadzisz naród wybrany i który przychodzisz, aby dokonać Dzieła Zbawienia. W Tobie, Biała Hostio, kryje się całą potęga miłości, która zwycięża, pokonuje szatana na drzewie Krzyża. I chociaż trudne jest to do pojęcia, do wyobrażenia dla ludzkiego serca i umysłu, to ja, Boże, wierzę i ufam, że Ty cały zstąpiłeś tutaj na Ołtarz, by każdy z nas mógł być w Twojej obecności, doświadczając działania Twojej łaski, doświadczając Twojej miłości. Przyszedłeś tutaj z miłości. Tylko z miłości! Pragniesz dobra dla każdego z nas i ze względu na dobro każdego z nas – przyszedłeś. 
Pragnę Ci dziękować, Boże, za Twoją miłość, która skłania Ciebie, by niejako skrywać całą swoją wielkość, nieskończoność, by moje serce mogło spotkać się z Tobą, by mogło doświadczyć objęcia miłością, by przy tym wszystkim nie umarło, doświadczając Twojej Potęgi. Uwielbiam Ciebie, Boże!
 
***
Pragnę Jezu, otworzyć moje serce jeszcze bardziej na Potęgę Twojej miłości. Chciałabym poznawać Twoją miłość, aby więcej rozumieć, aby bardziej kochać. Mówisz, Jezu, że tam na Golgocie zwyciężyła Twoja miłość. Pragnę otworzyć się na to zwycięstwo. Pragnę otworzyć się na moc tego zwycięstwa. Chcę zobaczyć oczami duszy Triumf Twojej miłości, właśnie tam na Golgocie. 
Kiedy myślę o miłości, kiedy proszę Ciebie o zrozumienie, czym jest miłość, jaką jest miłość, wtedy stawiasz przede mną obraz Krzyża i Jezusa na Krzyżu. A Ty wiesz, Boże, że człowiek lęka się cierpienia, lęka się krzyża. Jednak wynika to z całkowitego niezrozumienia miłości. Człowiek zamknięty jest na miłość, dlatego boi się cierpienia. Więc proszę Ciebie, abyś otwierał nasze serca na miłość, abyśmy mogli zobaczyć: 
- Czym jest Krzyż? 
- Co takiego dokonuje się na Krzyżu? 
- Czym jest cierpienie Jezusa? 
- Tak naprawdę, co przeżywał Jezus w czasie swojej Męki?
Nasze oczy są zewnętrzne, Boże, i my widzimy tylko to, co zewnętrzne, a więc widzimy rany, widzimy sińce, widzimy krew, jakieś doświadczenie bólu mamy. Wiemy, że gdy się skaleczymy, to boli nas to miejsce. Ale jest to zewnętrzne patrzenie na Jezusa. Prosimy, abyś otworzył nasze oczy na to, co duchowe, ponieważ to, co duchowe jest jeszcze ważniejsze od tego, co cielesne. Doświadczenie cierpienia Jezusa szczególnie mocne było w sferze duchowej i ze sfery duchowej bierze się cierpienie cielesne, którego Jezus doświadcza. Otwórz nas, Boże, na poznanie: 
- Co takiego dokonywało się na Golgocie? 
- Dlaczego Jezus doświadczał takiego cierpienia? 
- Dlaczego tyle Ran? 
- Dlaczego tak straszne cierpienie fizyczne dotykało Jezusa? 
Otwórz nas, Boże na poznanie Twojej miłości!
 
***
Kładziemy przed Tobą, Jezu, nasze serca. Prosimy, abyś w te serca wlał poznanie Twojej miłości płynącej z Krzyża, abyś w naszych sercach złożył swoje cierpienie, abyś złożył zrozumienie, czym była Twoja Męka. Prosimy, abyś dał nam otwartość na to, co dokonywało się na Golgocie. To prawda, że jesteśmy duszami najmniejszymi. Nasze słabości są wielkie. One nie pozwalają nam rozumieć i poznawać Twoją miłość. Jednak Ty jesteś Bogiem, Ty pokonujesz wszelkie przeszkody, a więc nasza małość, nasze słabości dla Ciebie nie są przeszkodą. Więc prosimy, abyś nasze serca otworzył na poznanie miłości, abyś otworzył na zrozumienie, co dokonywało się na Golgocie. Daj naszym sercom uczestnictwo w Twojej miłości: 
- która na Golgocie pokonuje szatana; 
- miłości, która zwycięża; 
- która jest niepojętą mocą, potęgą; 
- która triumfuje poprzez wszystkie wieki, poprzez wszystkie pokolenia; 
- triumfuje w całym wszechświecie, we wszystkich jego zakątkach i krańcach; 
- która triumfuje w całej materii, w każdej najmniejszej jej cząstce;
- która triumfuje w Duchu, w świecie Ducha, która triumfuje w każdej duszy.
Złóż w nas doświadczenie triumfu miłości! Pomóż nam przeżywać Wielki Post jako otwieranie się na dokonujące się zwycięstwo miłości na Golgocie! 
Dotykaj naszych serc Jezu, aby zrozumiały, że każdy z nas uczestniczy nieustannie w walce dwóch potęg, tylko nie zawsze po właściwej stronie. Bowiem, kiedy grzeszymy uczestniczymy w potędze szatana, niejako jeszcze przysparzając mu tej potęgi; uczestniczymy w złu, które atakuje Jezusa na Golgocie. Dlatego chcemy żyć miłością. Chcemy, by w nas dokonywało się nieustannie zwycięstwo miłości, byśmy mogli poprzez swoje życie - święte życie - uczestniczyć na Golgocie w triumfie Twojej miłości, w jej potędze, w jej mocy, byśmy wraz z Tobą tę moc tworzyli. Wiemy, że jesteśmy niczym i nie mamy w sobie żadnej mocy, ale sam fakt uczestnictwa w Twojej miłości sprawia, że i my przyczyniamy się do Twego zwycięstwa wtedy, gdy wybieramy dobro, gdy wybieramy miłość, gdy staramy się żyć życiem Świętych. 
Prosimy, umocnij nasze serca w naszym postanowieniu i w naszej prośbie. Umocnij nasze życie! Czas Wielkiego Postu niech będzie kierowaniem naszych serc ku Golgocie, ku miłości, ku otwieraniu się na miłość płynącą z Golgoty! Prowadź nasze serca! Pobłogosław nam na cały ten czas, by ten Wielki Post był jedyny w swoim rodzaju dla każdej duszy, by był głębokim przeżyciem, doświadczeniem Twojej miłości, Twojej obecności w naszym życiu, byśmy przygotowali się prawdziwie na zwycięstwo miłości, na triumf, byśmy otworzyli się na wielkość, moc, na Potęgę miłości, by mogło dokonać się zjednoczenie naszych serc z Twoim. Pobłogosław nas, Jezu! 
 
Konferencja
 
Tworzymy Wspólnotę, która idzie drogą miłości. Charyzmatem tej Wspólnoty jest miłość. Staramy się realizować nieustanny akt miłości, żyć tym aktem. Miłość jest całym sensem istnienia człowieka. Wszystko zostało stworzone przez miłość, miłość stworzyła cały świat. Bóg jest Miłością i wszystko w tej miłości jest zanurzone. Toteż POZNAWANIE MIŁOŚCI, DĄŻENIE DO MIŁOŚCI POWINNO BYĆ PIERWSZYM, NAJWAŻNIEJSZYM CELEM ŻYCIA CZŁOWIEKA. Poprzez miłość wszystko się dokonało, dokonuje i dokona. To, co jest najważniejszym dla całej ludzkości, a więc Dzieło Zbawcze – największe Dzieło przez Boga przeprowadzane – jest dziełem miłości, jest triumfem tej miłości, jest objawieniem się miłości pełnej i doskonałej. Dzieło Zbawcze swój pełen obraz ma na Golgocie. Stąd całe życie człowieka, duszy, Kościoła powinno koncentrować się właśnie na Golgocie. Z Golgoty, z Krzyża płynie życie Kościoła, zrodzony został Kościół i z Krzyża Kościół czerpie swoje życie, swego ducha, rozwija się i umacnia dzięki Krzyżowi. Tak więc, przychodzi czas – okres Wielkiego Postu – czas, który powinien być przez wszystkie dusze traktowany jako szczególnie ważny czas; jako czas przygotowania do najważniejszych wydarzeń w życiu każdego wierzącego.
Wydarzenia, jakie miały miejsce podczas Triduum, to wydarzenia, które spostrzegane są przede wszystkim w sposób zewnętrzny. Człowiek jak potrafi, tak rozważa te wydarzenia widząc cierpienie Jezusa, patrząc na Jego Rany, starając się wczuć w Jego sytuację, by zrozumieć jeszcze lepiej Jego cierpienie. Człowiek uzmysławia sobie, że Jezus czyni to wszystko dla niego, że Bóg Ojciec daje swego pierworodnego Syna, Syna umiłowanego w ręce człowieka, godząc się na tak straszliwe traktowanie Jezusa przez człowieka, godzi się na cierpienie Syna i godzi się na Jego śmierć po to, by życie Boga zostało przekazane ludziom. Każdy rozważając to, dochodzi do wniosku, iż Bóg musi kochać człowieka, bo innego wytłumaczenia nie ma. Z miłości najpierw stworzył człowieka, a potem z miłości godzi się na cierpienie swego Syna, by uratować człowieka. Do tej pory właściwie wszystko jest zrozumiałe i mniej więcej w ten sposób każdy z nas to przyjmuje, tak rozumuje. 
Natomiast Bóg pragnie, byśmy zagłębili się w wydarzenia Wielkiego Czwartku, Piątku, Soboty, by więcej zrozumieć z tego, co się dzieje w świecie ducha. Ponieważ to, co widać zmysłami ciała, to jest niejako konsekwencja tego, co się dokonuje w świecie duchowym. A co się dokonuje w świecie ducha? Tak naprawdę o wiele ważniejsze jest to, co dzieje się właśnie w świecie ducha; dzieje się o wiele więcej, z większą mocą, a z tego większość ludzi nie zdaje sobie sprawy. 
Bóg objawił swoją miłość najpierw poprzez akt stwórczy, stwarzając wszechświat, stwarzając człowieka. To niezwykłe objawienie się miłości, jak gdyby ucieleśnienie się miłości w znaczeniu, iż wszystko, co widzicie, cały wszechświat jest obrazem miłości Boga; jest miłością, która taki przyjęła kształt. 
Człowiek niestety odrzucił miłość, w ten sposób odrzucając właściwie swoje życie, które Bóg mu dał; życie takie, jakie Bóg zaplanował dla człowieka. Człowiek odciął się od Źródła życia, odciął się od miłości. A więc to, co Bóg dla człowieka przeznaczył – życie w Raju, życie w zjednoczeniu z Bogiem, życie w szczęściu, bez chorób, bez śmierci – to wszystko człowiek odrzucił, a przede wszystkim dokonał czegoś strasznego, ponieważ odrzucił Boga. 
Bóg jest większy niż grzech, w związku z tym Jego miłość nie zmieniła się w stosunku do człowieka i nadal ta miłość nieustannie się objawia. Świat istnieje. Miłość, która we wszechświecie objawiła się i objawia, ona cały czas tworzy, buduje świat i cały czas troszczy się o człowieka. Ze względu na człowieka Bóg postanawia dokonać zwycięstwa nad grzechem, by człowiek mógł powrócić do swojego pierwotnego stanu, by mógł powrócić do tego, do czego został przez Boga powołany, do czego został stworzony. Dlatego przychodzi Jezus na ziemię, przygotowuje się do swojej misji i w Wielki Czwartek ją rozpoczyna. 
W świecie duchowym przez cały czas dokonuje się ogromne ścieranie się dwóch mocy. Szatan, który sprzeciwił się Bogu, nieustannie dokonuje zniszczenia tego, co Bóg stwarza. Niszczy dusze ludzkie. Jest siłą, której człowiek nie jest w stanie się przeciwstawić, jest wielką siłą, nie do wyobrażenia, do tego straszną. W nim nie ma ani odrobiny dobra, piękna. To, co sobą przedstawia jest tak straszne, że sam widok szatana przyprawi człowieka o śmierć. 
Gdy następują najważniejsze dni, przychodzi Wielki Czwartek, Wielki Piątek szatan dokonuje straszliwych zniszczeń, spustoszenia w sercach ludzkich. Buntuje się tak strasznie przeciwko objawiającej się już miłości Boga, że zaczyna szaleć z jeszcze większą siłą niż dotychczas. W tym szaleństwie, w szale złości, nienawiści, zła rzuca się z całą mocą, jaką posiada na Jezusa, wykorzystując ludzkie dusze, ludzi, wykorzystując wszystko, co jest możliwe, każdą rzecz materialną, wykorzystując siły przyrody, wykorzystując swoją moc duchową po to, by zniszczyć Jezusa. Jezus jest cały Miłością i przeciwko tej pełni miłości występuje szatan. 
Gdybyśmy mieli to przedstawić za pomocą obrazu, chociaż jest to naprawdę bardzo nieudolna próba przedstawienia, to z jednej strony należałoby widzieć ogromną potęgę miłości, a więc potęgę, którą może obrazować cały kosmos, wszystkie galaktyki, wszystkie siły, jakie są w kosmosie, które powodują ruch planet, gwiazd, galaktyk, wszystkich ciał niebieskich, wszystkiego. Przeciwko tej wielkości staje jedna galaktyka, która stara się zderzyć z całym wszechświatem, by pokonać ten wszechświat. Takie zderzenie wywołuje ogromną moc. Wiemy z doniesień, z badań naukowych, jaką siłą było uderzenie meteorytu tunguskiego, jakie wywołało ogromne zmiany na ziemi, w przyrodzie na tym terenie. Więc zderzenie galaktyki z całym kosmosem wydobywa niezwykłą energię, jest niezwykłym zderzeniem, które wstrząsa właściwie wszystkim, co jest w kosmosie i w całym wszechświecie. To porównanie jest marną próbą wyobrażenia, czym było starcie się potęg: wielkiej potęgi miłości Boga z dużą (choć w porównaniu z Bożą nie aż tak) potęgą zła, szatana. 
Działanie zła, wielka złość, nienawiść szatana skierowana przeciwko miłości i atakująca miłość, widoczna jest w pewnym stopniu jedynie na Ciele Jezusa. Człowiek może analizować właściwie cierpienie fizyczne Jezusa, by troszeczkę sobie uzmysłowić działające zło, które walczy o swoje królestwo, panowanie nad światem. A więc jak wielkim musiało być cierpienie Jezusa, skoro całe to zło, cała potęga rzuciła się na Niego, na Jezusa. Z tym, że choć cierpienie fizyczne było niewyobrażalnie wielkie, nie zniósłby go żaden człowiek, to jednak jeszcze większe było cierpienie duchowe Jezusa, to co cierpiał w swoim wnętrzu, w swojej Duszy i w swoim Sercu, w swojej psychice, bowiem szatan atakował całą Istotę Jezusa, atakował całą miłość. 
Nad Golgotą starły się dwie potęgi. To niezwykłe starcie w świecie duchowym, starcie dwóch potęg. W tym wszystkim w centrum jest Jezus, który wszystko przyjmuje na Siebie. Zwycięża miłość, zwycięża Bóg. Pokonany szatan musi zejść do otchłani, musi się usunąć. Gdyby Bóg udzielił nam łaski możliwości, byśmy zobaczyli szatana w tym momencie, z jak wielkim skowytem, złością, nienawiścią schodzi, ustępuje jak gdyby pola miłości, byśmy byli przerażeni widokiem szatana. 
Szatan został pokonany, ale to nie znaczy, że nadal do końca wieków nie ma wpływu na duszę ludzką. Ma i nadal dysponuje ogromną siłą, ogromną potęgą. Tej potęgi nie znamy i nie potrafimy jej sobie wyobrazić. Nie znamy też wszystkich możliwości szatana, a on ma większe możliwości niż człowiek. Człowiekowi wydaje się, że posiada ogromną siłę, moc, jest uzbrojony w różne narzędzia, ma komputer, różne inteligentne maszyny, potrafi zapanować nad wieloma rzeczami na ziemi, budować niezwykłe budowle, przemieniać całkowicie krajobraz, wpływać nawet na klimat, na różne zjawiska w przyrodzie, wydaje się, że ma władzę. Szatan ma stokrotnie większą władzę niż ma człowiek, w dodatku posługuje się mocami duchowymi, które są większą mocą niż możliwości intelektualne człowieka. Szatan może zrobić wszystko, ponieważ jest duchem. Posługuje się mocą duchową i możliwościami, które są w świecie duchowym. A są to o wiele większe możliwości niż te w świecie materialnym. 
Cokolwiek czyni człowiek, to albo uczestniczy w wielkiej potędze miłości, mocy, która zwycięża nieustannie, biorąc w tym udział, jak gdyby poprzez swoją duszę zwiększając tę moc. Chociaż to nie jest dobre określenie, ponieważ człowiek nie może w żaden sposób przysporzyć mocy Bogu; on może użyczyć duszę, swoją wolną wolę dać Bogu, by Bóg posłużył się człowiekiem. Ale, GDY CZŁOWIEK CZYNI DOBRO, BIERZE UDZIAŁ W WIELKIM ZWYCIĘSTWIE DOBRA, MIŁOŚCI; wspiera Jezusa, który wisi na Krzyżu i który walczy ze złem poprzez cierpienie. KIEDY CZŁOWIEK UPADA I POPEŁNIA JAKIŚ GRZECH OD RAZU PRZECHODZI NA DRUGĄ STRONĘ i użycza jak gdyby siebie, swojej duszy szatanowi. Wtedy szatan rośnie w siłę ciesząc się, że oto kolejna dusza jest na jego usługi i bierze udział w ataku na Jezusa, mówiąc w taki obrazowy sposób. Ważne jest, aby sobie to uzmysłowić. 
Teraz, gdy rozpocznie się Wielki Post i gdy trzeba się przygotować do wydarzeń Triduum Paschalnego, trzeba starać się pamiętać o tym, iż właśnie w te Wielkie Dni Bóg objawia pełnię swojej miłości całemu światu, całą swoją miłość stawia przeciwko szatanowi - też potędze. My możemy dokonać wyboru, po której stronie chcemy się znaleźć. Bóg czyni to wszystko z miłości do nas, do człowieka. Uświadamiając sobie tę wielką miłość, która dla nas podejmuje taką walkę; dla nas, którzy jesteśmy niczym we wszechświecie, nie mamy żadnej mocy, musimy my dokonać wyboru - dokonywać go codziennie, dokonywać go w każdym momencie dnia – BY UCZESTNICZYĆ PO WŁAŚCIWEJ STRONIE W TYM WIELKIM WYDARZENIU, bo uczestniczyć będziemy. Uczestniczymy już, tylko, po której stronie? 
W związku z tym, czas Wielkiego Postu, to czas modlitwy o to, by nasza dusza mogła wziąć udział w niepojętym objawieniu się miłości, w wielkim zwycięstwie miłości, by mogła poprzez samo stanięcie po stronie miłości, uczestnicząc w tym zwycięstwie niejako wspierać Jezusa, pomagać Mu, a nie przeciwstawiać się Jemu. 
Do tej pory rozważania o cierpieniu Jezusa dotyczyły głównie strony fizycznej, a więc jak bardzo Jezus cierpi fizycznie. Teraz, oprócz strony fizycznej staramy się zauważyć stronę duchową, o wiele większe cierpienie duchowe Jezusa; walkę, która dokonuje się w Nim, ponieważ szatan atakuje Jezusa, a On wystawia całą potęgę miłości przeciwko szatanowi. Więc staramy się teraz, chociaż trochę zrozumieć – nie da się zrozumieć w pełni – cierpienie, które dokonuje się w Jezusie, zrozumieć walkę, którą On toczy. Klęcząc przed Nim, adorując Jezusa na Krzyżu, poprzez sam fakt trwania przy Nim, fakt wyboru Jezusa, kierowania swego serca do Jezusa, jak gdyby WSPIERAĆ GO I W ŻADEN SPOSÓB NIE UMACNIAĆ DRUGIEJ STRONY. 
To zadanie dla każdego z nas na okres Wielkiego Postu. Módlmy się o to, by Bóg otworzył wasze serca na pełniejsze zrozumienie tego, co Bóg dokonuje w te szczególne Dni: 
- byśmy zrozumieli, czym jest Dzieło Zbawienia, 
- byśmy całym sercem, całą duszą weszli w to Dzieło, uczestniczyli w nim, odpowiadając na wielką miłość, 
- byśmy czynnie uczestniczyli w tym Dziele dając siebie całych Bogu. 
Na ten czas błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. 
 
Zakończenie 

● Starajmy się już trwać w miłości, jednocząc się z Jezusem Ukrzyżowanym! 

● Starajmy się żyć świadomością, do kogo należymy i w jakiej mocy pragniemy uczestniczyć! 

● Wtulajmy się w ramiona Krzyża, by on nas chronił i dawał moc do życia miłością!

● Powracajmy myślą do tych rozważań, by jeszcze bardziej uświadamiać sobie wielką moc miłości, wielkie znaczenie tych Trzech Dni, byśmy otwierając serca na poznanie coraz bardziej mogli zgłębiać tajemnice miłości! 

● Chrońmy się w ramionach Krzyża, by mieć siłę do ciągłego kroczenia drogą miłości!

● Starajmy się nie upadać, by w ten sposób nie służyć złu! MIŁOŚĆ JEST KRÓLOWĄ, MIŁOŚĆ PANUJE, MIŁOŚĆ JEST POTĘGĄ, JEST MOCĄ. Zło, które posiada pewną siłę nie jest panem, nie jest królem. Ono tylko chce panować, ono chce królować. Będzie czynić wszystko, by zapanować nad duszami ludzkimi, ale prawdziwym Panem i Królem jest Bóg. Prawdziwą mocą i siłą jest Bóg. On jest Stwórcą, On. TYLKO ON! 

Więc, UFAJMY JEGO MOCY! WIERZMY, ŻE JEGO MIŁOŚĆ NAS OBRONI. STARAJMY SIĘ TRWAĆ W MIŁOŚCI, by rozpocząć całym sercem Wielki Post, by prawdziwie sercem, umysłem, wolą rozpocząć przygotowania do najważniejszego wydarzenia, by od samego początku prawdziwie wejść w przygotowania, wejść w Wielki Post, by już od Środy Popielcowej starać się trwać przy Bogu, przy Jezusie pod Krzyżem, pragnąc uczestnictwa w zwycięstwie miłości. 
Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. 

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!