banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130263 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Jak myślicie, po co jest czas Wielkiego Postu? Popielec


    
Jak myślicie, po co jest czas Wielkiego Postu, tak wyróżniony w kalendarzu Kościoła? Przecież można każdego dnia klękać pod Krzyżem, jednocząc się z Jezusem umierającym! Są dusze, które robią to każdego dnia. Każdego dnia można adorować Boga, który oddaje swoje życie, aby człowiek mógł żyć. Zatem: 
- Po co wyróżniony jest ten czas w Kościele? 
- Czy każda dusza również doświadcza w sobie inności czasu Wielkiego Postu? 
- Czy tak zmienia swoje życie, że odczuwa, iż jest to inny czas niż pozostałe dni roku? 
Jeśli mielibyśmy spojrzeć na swoją codzienność, jeśli byśmy mieli spojrzeć na innych ludzi, zauważylibyśmy ogromne zapracowanie, zabieganie wszystkich. Człowiek zajęty jest tak bardzo różnymi sprawami, że nie zauważa tego, co jest istotne. Zatrzymuje się na chwilę w niedzielę, ale nie każdy to czyni. Nie każdy w niedzielę rozważa, po co jest ten dzień. Nie każdy zastanawia się nad głębią ustanowienia niedzieli – Dnia Pańskiego. Coraz mniej osób poświęca w ten dzień czas na modlitwę, na Eucharystię; coraz mniej osób odpoczywa w tym dniu. Ogólnie wszyscy są bardzo przemęczeni, bardzo zapracowani, bardzo zabiegani. Umysły i serca wiecznie gdzieś gonią. Człowiek żyje w ciągłym stresie, w ciągłym niespełnieniu, w ciągłym oczekiwaniu na coś, doganianiu czegoś, załatwianiu. Jedna sprawa goni następną; jedną rzecz załatwi, drugą już musi realizować. W tym zagonionym życiu człowiek nie zauważa Boga. 
Czas Wielkiego Postu jest po to:
- aby człowiek się w końcu zatrzymał, 
- aby zatrzymał gonitwę swoich myśli, 
- aby zatrzymał gonitwę swoich różnych planów, pragnień, 
- aby zatrzymał swój wzrok na Krzyżu, 
- aby w końcu jego serce zatrzymało się przed Bogiem. 
Po co ma się zatrzymać? Po to, aby móc żyć. Współczesny człowiek już nie potrafi żyć. Współczesny człowiek nieustannie dąży do śmierci, powoli zabija się. Pozbawia się sam źródła prawdziwego życia, pozbawia się źródła sił, mocy, energii, pozbawia się szczęścia, radości, pozbawia się pokoju. Czyni to sam, na własne życzenie zbliża się do śmierci. Źródłem tego wszystkiego, czego człowiek się pozbawia, a więc życia, pokoju, sił, radości, szczęścia, jest Bóg i tylko Bóg. A gdybyśmy wzięli pod uwagę całe życie Jezusa tutaj na ziemi, to nasze myśli, nasz wzrok skierowałby się od razu KU KRZYŻOWI, BO TAM JEST BEZPOŚREDNIE ŹRÓDŁO DLA KAŻDEGO CZŁOWIEKA.
Czas Wielkiego Postu – to czas, aby znowu zatrzymać się przy Źródle i z tego Źródła zacząć czerpać. To czas, by odetchnąć od świata i od tego wszystkiego, co świat wnosi w nasze życie, by ZACZĄĆ NA NOWO ODDYCHAĆ BOGIEM. To czas, by odsunąć całkowicie na bok dotychczasowe życie i swoje myśli złożyć w Bogu, z Niego czerpiąc pokój, radość, nadzieję, ufność, odpoczywając przy Nim. Wielki Post – to czas dany przez Boga, aby człowiek w tym pędzie się zatrzymał i chociaż krótką chwilę, jaką jest okres Wielkiego Postu, chociaż ten krótki czas, by otworzył serce i zaczerpnął życia dla swego serca, dla swojej duszy, by POODDYCHAŁ PRAWDZIWYM ŻYCIEM, by jego myśli nabrały Bożego światła, by i w duszę wlała się mądrość Boża, by serce zaczęło żyć, odczuwając bicie Bożego serca; by ludzkie serce doświadczając bicia Serca Bożego zaczęło, przynajmniej spróbowało, stworzyć harmonię, bijąc tak samo. 
Po to jest czas Wielkiego Postu. Można różnie rozważać. Możemy sięgnąć do różnych książek, by rozważać każdego dnia, czym jest Wielki Post, rozważać fragmenty Pisma Świętego związane z Wielkim Postem, możemy podejmować różne postanowienia, tak jak jest to sugerowane, chociażby na katechezie dla dzieci. Ale musimy mieć świadomość, że jest to czas oddechu dla naszego serca, czas nabrania sił, czas umocnienia, czas otwarcia się na nowe życie; czas, kiedy możemy doświadczyć niezwykłej przemiany swego wnętrza. Jest to czas dany każdemu człowiekowi. Nie jest to coś narzuconego. Jest to czas, który każdy z nas może wykorzystać tak, jak chce. Jednocześnie CZAS, KTÓRY WIĄŻE SIĘ Z OGROMNYMI ŁASKAMI, jeśli człowiek otworzy się na Boże zaproszenie. To czas, w którym dusza prawdziwie może wzrastać, prawdziwie może poznać Bożą miłość, może doświadczyć niezwykłej przemiany, niezwykłego uświęcenia. Człowiek może doświadczając w swoim sercu spotkania z Bogiem, całkowicie zmienić swoje życie. To jest ten czas. 
Ale trzeba, abyś się zatrzymał. Trzeba, abyś zatrzymał swoje myśli, zatrzymał swoje różne plany, pragnienia, zatrzymał swoje niepokoje, zatrzymał swoje ambicje, abyś zatrzymał wszystko i prawdziwie ten czas poświecił Bogu. To prawda, nie chodzi tutaj o to, abyś teraz porzucił swoje obowiązki i zajął się tylko modlitwą. Jednak w życiu każdego człowieka są takie sfery, które nie są konieczne, niezbędne, z których można zrezygnować i ten czas poświęcić Bogu. W życiu każdej duszy są takie sfery, które można Bogu poświęcić nie rezygnując z obowiązków i koniecznych spraw. 
Otóż w większym lub mniejszym stopniu staramy się realizować czystość myśli, dziewictwo języka i serca. Teraz, w okresie Wielkiego Postu, mamy daną łaskę, by PRAWDZIWIE STARAĆ SIĘ DBAĆ O TO POTRÓJNE DZIEWICTWO i całego siebie – myśli, język i serce – skierować ku Bogu; pracując, wykonując swoje obowiązki trwać w akcie miłości, klęczeć duchowo pod Krzyżem i całować stopy Jezusa. Cały człowiek będzie w to zaangażowany. 
Czas Wielkiego Postu – to czas wzmożonego wysiłku, by doskonalić się, by popracować nad swoimi słabościami. I tak jest to pojmowane przez wiele dusz. Chcę jednak zwrócić naszą uwagę na to, w jaki sposób należy podejść do pracy nad sobą. Zazwyczaj człowiek czyni to bardziej w formie zewnętrznej niż wewnętrznej. Oczywiście człowiek jest jednością i jeżeli pracuje nad sobą w formie zewnętrznej, to i wnętrze też się jakoś formuje. Jednak postarajmy się zwrócić do swojego wnętrza i ODSZUKAĆ W NIM BOGA, KTÓRY W NAS MIESZKA. Ze wszystkich sił starajmy się po prostu przy Nim trwać, adorować Go. Cały wysiłek niech idzie na tę Adorację - Boga żyjącego w duszy. Gdy cały nasz wysiłek skierowany będzie na tę Adorację, to i nasze myśli również, i nasze serca również. Wtedy również i nad słowem będziemy panować, a więc będziemy strać się TRWAĆ W DZIEWICTWIE MYŚLI, JĘZYKA I SERCA. Podczas trwania przed Bogiem będziemy zdawać sobie sprawę, iż w naszym sercu mieszka Bóg, który objawia całemu światu swoją miłość, który dlatego zamieszkał w naszej duszy, ponieważ ukochał nas nieskończoną miłością. Inaczej, po co miałby zamieszkiwać w tak marnym stworzeniu, mając za mieszkanie cały wszechświat i jeszcze więcej; mając za mieszkanie o wiele piękniejsze stworzenia; mogąc stwarzać dla siebie pałace, o których nie śniło się żadnemu człowiekowi, a jednak Bóg wybrał sobie mieszkanie w Twojej duszy. Dlatego, że kocha i mieszkając w tobie kocha ciebie miłością największą, doskonałą. NOSISZ W SOBIE BOGA, który tętni tą miłością, promieniuje nią. Tę miłość objawia w sposób pełny na Krzyżu. A więc nosisz w sobie JEZUSA UKRZYŻOWANEGO.
Mając tego świadomość, staraj się jak najczęściej zaglądać do swego serca, jak najczęściej klękać pod Krzyżem, by towarzyszyć Jezusowi, który właśnie objawia miłość, który właśnie rozlewa tę miłość na twoje serce, ale i na cały świat; który wylewa ze swego wnętrza całe Zdroje Miłosierdzia, ratując dusze. Jeśli ty schodzisz do głębin swego serca i adorujesz Jezusa, uczestniczysz w wylewie miłosierdzia i ratowania dusz. Otwierasz w ten sposób swoje serce, by Bóg mógł to czynić poprzez ciebie. 
Nie jest to proste, aby zrozumieć. Jednak zaufaj, że Bóg jest Tym, który wie wszystko i który potrafi wszystko. A więc On może posłużyć się tobą, choć jesteś tak małym, tak nic nieznaczącym narzędziem, by rozlać swoją miłość na cały świat. 
To jeszcze nie wszystko. Ty nie tylko uczestniczysz w wylewie miłości na cały świat. Jesteś zaproszony do tego, by uczestniczyć w Dziele Zbawienia w samym sercu Bożej miłości, W OSTATECZNYM AKCIE POKONANIA SZATANA I ZWYCIĘSTWA MIŁOŚCI. Gdy przebywasz z Bogiem we własnym wnętrzu, starasz się być blisko Niego, kochać Go, włączasz się w sposób aktywny w miłość, która zbawia świat. Włączasz się w miłość, która w Sercu Jezusa pokonuje szatana. Wspierasz w ten sposób Jezusa niejako zmniejszając, w niewielkim stopniu, a jednak zmniejszając Jego cierpienie. Poprzez włączenie się w Zbawienie, włączenie się w miłość jesteś duszą w niezwykły sposób zjednoczoną z Bogiem, z całą Trójcą Świętą i uczestniczysz w życiu Boga, uczestniczysz w całości Dzieła Zbawczego; dzieła obejmującego całą ludzkość od momentu jej stworzenia po kres. 
Dlaczego nie mówimy dzisiaj o smutku, dlaczego nie rozdzieramy szat? Dlatego, że chociażby w Piśmie Świętym dzisiaj czytamy (Jl 2,12-18; Mt 6,1-6.16-18), że to nie o zewnętrzną formę chodzi, ale o wnętrze; że każdy w swoim wnętrzu ma przeżywać, doświadczać spotkania z Bogiem, który ofiarowuje swoje życie za każdą duszę, który umiera, poświęcając wszystko. Twoje serce ma wejść w doświadczenie Ofiary Jezusa. 
Posypanie głowy popiołem jest znakiem zewnętrznym. Ty nie masz zachowywać się tak, jak czasem zachowywały się płaczki na pogrzebie, które im głośniej zawodziły, tym uważały, że lepiej spełniły swój obowiązek. Ty masz mieć swoje serce posypane popiołem, a więc serce skruszone, serce uniżone przed Bogiem, serce uznające to, kim jesteś i serce uznające to, przed Kim stoisz; to, Kim jest Bóg. Skrucha, pokora, uniżenie pomoże tobie w dotarciu niejako do Boga w twoim wnętrzu. Tylko wtedy, gdy człowiek będzie tym, kim go Bóg stworzył, a więc małym, tylko wtedy, gdy uzna tę małość, wtedy może spotkać się z Bogiem. Ty możesz spotkać się z Bogiem w swoim sercu. Skoro Kościół daje taki czas, to znaczy, że ty masz starać się o to, by rzeczywiście spotkać się z Bogiem. Masz starać się o to, by zobaczyć niezwykłą miłość Boga, by we wnętrzu doświadczyć, czym jest ta miłość i czego ona dokonuje na Krzyżu. Masz starać się przeżyć to najważniejsze wydarzenie dla każdego człowieka, dla wszystkich ludzi i dla całego Kościoła. Masz starać się otworzyć na to, co tak trudno człowiekowi pojąć, zrozumieć, co trudno zgłębić do końca, a jednak ty masz starać się to czynić. 
Masz dany czas, czas, który jest czasem łaski z tego względu, iż BÓG ZAPRASZA CIEBIE udzielając swojej łaski, umacniając ciebie, byś rzeczywiście prawdziwie przeżywał Wielki Post, przygotowując się do Triduum. Bóg POMAGA CI przeżyć ten czas, pomaga twemu sercu, twojej duszy, pomaga twoim myślom, pomaga tobie. On OTWIERA PRZED TOBĄ swoje tajemnice. On chce, abyś zobaczył Jego miłość. On pragnie, abyś zagłębiał się w tajemnice miłości. ON OCZEKUJE, że ty będziesz coraz bardziej otwierał się na miłość płynącą z Krzyża i że On będzie mógł ramionami Krzyża ciebie obejmować. A gdy rzeczywiście poświęcisz Jemu czas, On sprawi, że objęty tymi ramionami Krzyża będziesz ukryty, uczyniony zostanie niczym azyl dla ciebie, abyś w tych ramionach mógł jeszcze lepiej, jeszcze pełniej otworzyć się na poznanie niezwykłej miłości, abyś mógł lepiej ją zobaczyć i lepiej doświadczyć w sobie. 
Ludzie bardzo często przeżywają Wielki Post intelektualnie. Wiedzą, że mają rozważać Mękę, wiedzą, że mają się smucić idąc Drogą Krzyżową; wiedzą, że mają podjąć jakieś postanowienia, jakieś wyrzeczenia i czynią to. Ale wszystko to jest zewnętrzne, wszystko to jest intelektualne. Bóg chce, abyś ty nie tylko intelektualnie rozważał Jego miłość, ale abyś OTWORZYŁ SERCE NA DOŚWIADCZENIE MIŁOŚCI; abyś otworzył swoje serce na to, co Bóg pragnie twemu sercu dać. Na to nie potrzeba ani wielu bardzo mądrych książek, ani studiowania różnych pism, ani poświęcania nie wiadomo ile czasu, bo wystarczy sekunda, jeśli serce jest otwarte, Bóg w ciągu jednej sekundy wlewa w to serce poznanie miłości. I w ciągu tej jednej sekundy człowiek doświadcza cały ogrom miłości, pada na kolana i staje się innym człowiekiem. Potem, aby opowiedzieć to doświadczenie, które trwało sekundę potrzebuje dużo czasu i wielu słów, a i tak zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie dokładnie opowiedzieć, by inni mogli zrozumieć całą pełnię. Wtedy dusza zdaje sobie sprawę, że trzeba doświadczyć, aby zrozumieć. 
Dzisiaj bardzo dużo myśli, różnych wątków na ten czas Wielkiego Postu. Podchodząc do kapłana, chyląc głowę, słysząc słowa o tym, kim tak naprawdę jesteś, postaraj się czynić to wszystko z pełną świadomością swojej ogromnej małości. Staraj się czynić to z poczuciem tego, iż prawdziwie jesteś pyłkiem, dymem, który pojawia się i zaraz znika. Nie ma w tobie oprócz duszy niczego trwałego, mocnego i wiecznego. A wszystko, co wieczne, co wielkie, co jest życiem jest w Bogu. Więc przed Nim chylisz głowę, pragnąc ROZPOCZĄĆ DROGĘ PEŁNIEJSZEGO OTWIERANIA SIĘ NA BOGA, NA JEGO MIŁOŚĆ, NA JEGO ŻYCIE, A WIĘC NA JEGO KRZYŻ. Pokora i uniżenie – one zbliżają do Boga i one otwierają przed twoim sercem Boże tajemnice. One otwierają twoje oczy na prawdę, one mogą sprawić, że Bóg da ci tak wielkie doświadczenie miłości, jakiego jeszcze nigdy w swoim życiu nie miałeś. A ty poprzez swoją pokorę, swoje uniżenie i przyjęcie tej miłości staniesz się bardziej świadomym uczestnikiem Dzieła Zbawienia. Będziesz należał do Boga i będziesz uczestniczył w Jego mocy, w Jego triumfie.
 
Modlitwa
 
Jezu! Staję przed Tobą w ogromnym poczuciu bycia bardzo słabą. Kiedy patrzę na swoje życie widzę, że nie potrafię podołać wszystkim obowiązkom, nie potrafię nadążyć za wszystkim, co każdego dnia pojawia się w moim życiu. Zauważam też, Boże, że moje serce i umysł tak bardzo angażują się w zewnętrzny świat, we wszystkie sprawy, rzeczy, obowiązki, że tak zajęta tymi sprawami zapominam o Tobie. Czasem angażuję się bardzo mocno, a czasem, Jezu, nie mam już sił. Oczekiwania z różnych stron przerastają mnie. Chciałabym, Jezu, w jakiś sposób uporządkować moje życie. Chciałabym, abyś Ty uporządkował je, abyś wprowadził w moje życie jakąś harmonię, pokój. 
Chcę Ci, Jezu, dzisiaj oddać wszystko, choć nie jest to proste, bo w moim umyśle stale pojawiają się różne myśli. Mój umysł wydaje się żyć swoim własnym życiem. Ciągle jeszcze przetwarza wiadomości, dane, informacje, ciągle jeszcze żyje tym, co wydarzyło się dzisiaj, wczoraj. Moje serce podobnie, Jezu. Nie potrafię mego serca uspokoić. Jeszcze trudniej określić mi, co składam u stóp Twoich, aby oddać wszystko. Tego jest tak dużo! 
Mój Jezu! 

● Oddaję Ci cały mój ciężar, oddaję Ci po prostu wszystko. Proszę, abyś uwolnił moje myśli, uwolnił moje serce, uwolnił moją duszę. Nie chcę już więcej o tym myśleć, o to się martwić. Chcę, Jezu zatrzymać się, by patrzeć na Ciebie, by zobaczyć Krzyż, by zobaczyć niezwykłe promienie, które rozchodzą się z Krzyża na wszystkie strony, obejmując cały świat. Kiedy tak pędzę każdego dnia, nie zauważam Krzyża, a tym bardziej nie zauważam promieni miłości, które płyną również do mnie. Nie zauważam Twojego piękna, Jezu. Niczego nie widzę. Tylko to, co tak umyka, za czym biegnę, o co się martwię, to mi przysłania wszystko, to mi przysłania prawdę, Twój świat. 

● Oddaję Ci, Jezu, każdą myśl, każdą troskę, każdą obawę, każdy niepokój, wszystkie czekające na mnie obowiązki, pracę. 

● Oddaję Ci wszystkie oczekiwania innych ludzi wobec mnie. 

● Oddaję Ci mój sposób myślenia o tym, co mnie czeka, moje nastawienie. 

● Oddaję Ci mój umysł i moje serce, oddaję Ci moją duszę, oddaję Ci moje dłonie, moje stopy, cały mój organizm. 

● Oddaję Ci to, co wokół mnie, moich bliskich; tych, z którymi spotykam się w pracy i tych, z którymi spotykam się tutaj. Oddaję Ci wszystkich, o których myślę, o których pamiętam. 

● Oddaję Ci tych, którzy w jakimś stopniu wpływają na moje życie, od których zależy w pewnym stopniu jakość mego życia.

● Oddaję Ci tych, którzy mają wpływ na losy narodów; tych, od których tak dużo zależy - pokój i sprawy gospodarcze.

● Oddaję Ci tych, od których zależy życie ludzkie, szczególnie tych, którzy decydują według prawa, gdzie jest początek życia ludzkiego, gdzie może być jego koniec. Tych szczególnie Ci oddaję. 

● Składam, Jezu, u Twoich stóp wszystkie dusze konsekrowane. Świętość ich życia ma ogromny wpływ na świętość Kościoła, na nas, na zwykłych ludzi. 

● Oddaję Ci kapłanów. Tak jak oni będą przeżywać Wielki Post, tak i przeżywać będą zwykli ludzie. Więc oddaję Ci kapłanów.

● Oddaję Ci Papieża Franciszka. Niech ma otwarte serce, umysł jasny, oświecony Twoją prawdą, Twoją mądrością.

● Oddaję Ci wszystkich, którzy mają wpływ na losy Kościoła. Poprzez własny Urząd mogą przyczyniać się do jego rozkwitu, jego rozwoju. 

● Oddaję Ci tych, którzy są szczególnie biedni, bo nie ma w ich sercach miłości. Tych szczególnie Ci oddaję, bo jest to czas, kiedy Ty objawiasz miłość. Kiedy rozlewasz miłość, serc nie znających miłości jest tak dużo.

● Składam przed Tobą kolejne dni i tygodnie Wielkiego Postu. Bardzo chciałabym, Jezu, każdą chwilę, każdą sekundę przeżyć z Tobą w wielkiej otwartości na objawiającą się miłość, w wielkiej otwartości na Krzyż, na Twoją Ofiarę. Chciałbym Jezu, by moje serce więcej rozumiało, czym jest miłość. Chciałbym też Jezu, by moje serce odpowiedziało na Twoją miłość. Chciałbym kochać, ale kochać miłością nieskończoną. Więc składam u Twoich stóp prośbę, by każdy dzień był zbliżaniem się do Twojej miłości, napełnianiem się Twoją miłością. 

Przyjmij Jezu wszystkich i wszystko. Niech Twoja Krew zaleje wszystkie dusze i wszystkie sprawy! Tylko wtedy może świat doświadczyć przemiany. Tylko wtedy możemy przezywać wraz z Tobą Triduum Paschalne. Objawiaj nam Siebie i pomagaj nam otwierać się na to objawienie. Tak słabi jesteśmy, że nawet wtedy, Jezu, gdy doświadczamy Twojej miłości w sposób oczywisty, to ślepota nasza nie pozwala nam widzieć, a kamienne serce rozumieć. Więc, Twoja miłość, która objawia się w Krzyżu, niech przemyje nasze oczy, otworzy nasze serce. Niech sprawi, że doświadczymy miłości, zakosztujemy w niej, rozpalimy się nią i będziemy płonąć. Zapragniemy płonąć jeszcze więcej, aż po wieczność.
Obudź moje serce, Jezu! Niech nie śpi! Spraw, by moja dusza nie straciła ani sekundy tego czasu łaski. Pragnę żyć pełnią życia w tym czasie. Nie chcę zajmować się tym, co mi Ciebie przysłania. Chcę Jezu, zakochać się w Tobie, jak jeszcze nigdy dotąd, wtulić cię w Twój Krzyż tak bardzo, aby już nigdy od niego się nie odwrócić. Pragnę zanurzyć się w Twoich Ranach. Pragnę obmywać się Twoją Krwią. Chcę całować Twoje Rany i sińce, adorując je. Chcę uczestniczyć w Twoim cierpieniu, Jezu. Otwórz mnie na to uczestnictwo w twoim Zbawieniu, otwórz jeszcze bardziej. Przemień moje serce, aby z lodu zamieniło się w wielki płomień. Niech współczuje Tobie. Nie chcę tylko Jezu, widzieć, czy wyobrażać sobie, ja chcę sercem doświadczać Twojej Golgoty. 
Mój Jezu! Jakże cierpię dlatego, że nie potrafię, Jezu, otworzyć się na Twoją Mękę. Czuję się, jakbym była zimnym głazem, jakbym była zimną skałą, w którą wstawiony jest Twój Krzyż. Przemień mnie. Niech moje serce zbliżone będzie do Serca Twej Matki. Ono najpełniej uczestniczyło w Twej Męce. Maryjo! Obejmij mnie i wtul mnie w Krzyż Twojego Syna. Razem trwajmy w przytuleniu, w obejmowaniu Krzyża. Ucz mnie kochać, po prostu Ty we mnie kochaj. Ty we mnie, Maryjo, uczestnicz w Męce swego Syna. 
Boże! Sama jestem niczym. Ty wszystko we mnie możesz uczynić. Dajesz mi pragnienia, jakże wielkie, dziękuję Ci za nie. Są jednak we mnie wielkim cierpieniem, bo ja ich zrealizować nie mogę. Proszę, Maryjo, realizuj te pragnienia we mnie. Proszę was, Aniołowie z Nieba i Święci, możecie wspierać przecież duszę, która pragnie zjednoczenia z Bogiem. Możecie wypraszać łaski, użyczać ze swej świętości, ze swojego sposobu myślenia, patrzenia na Krzyż. Możecie pokierować duszą. Pomóżcie mi umiłować Krzyż tak bardzo, jak jeszcze nikt nie kochał. 
Przyprowadzam, Jezu, pod Twój Krzyż dusz czyśćcowe. Ten czas i dla nich może być piękny, bo przecież na Krzyżu rodzisz je od nowa, dając im życie wieczne. Niech już teraz doznają Twojego miłosierdzia. A wy dusze czyśćcowe wypraszajcie nam łaskę otwarcia się na objawienie miłości, łaskę pokory, uniżenia przed tą miłością. 
Proszę Cię, Jezu, pobłogosław teraz nas, byśmy mogli rozpocząć ten czas łaski umocnieni, byśmy mogli iść do swoich domów napełnieni Tobą, ufni, że oto poprowadzi nas Twoja łaska. Niech będzie w nas miłość, która przemieniać będzie nasze rodziny, która pomoże nam budować od nowa relacje, która sprawi, że w tym czasie prawdziwie z miłością będziemy się modlić, z miłością pościć i z miłością udzielać jałmużnę. Nasze serca wszystko będą czynić z miłością. Pobłogosław nas, Jezu!
 
Refleksja
 
WSZYSTKO OPIERA SIĘ NA MIŁOŚCI. Jeśli z miłością podejdziemy do pouczeń, do Wielkiego Postu, jeśli z miłością otwierać się będziemy na przygotowania do Triduum Paschalnego, jeśli z miłością będziemy oczekiwać na światło w swoim sercu dane przez Boga, wtedy ten czas będzie czasem przemiany, czasem zbliżenia do Boga, zjednoczenia z Bogiem, czasem prawdziwego poznania i rzeczywiście nasze serca zostaną przygotowane, by razem z Jezusem iść Droga Krzyżową, zawisnąć na Krzyżu, by razem z Nim umierać, ale potem by razem zmartwychwstać, by głęboko doświadczyć tych wydarzeń, ich sensu, istoty, by znaleźć się w samym Sercu Boga, który dokonuje Zbawienia ludzkości, by być w samym Sercu.
Błogosławię was na tej drodze – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!