banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 5


Konferencja


    Dzień skupienia w Czerwińsku - grudzień 2013 r.


    
Oczekujemy przyjścia Jezusa. Oczekujemy wszyscy – cały Kościół, cała ludzkość, wszechświat cały oczekuje przyjścia Zbawiciela. Każdego roku staramy się przygotować na Jego przyjście. Staramy się czekać, otwierać serca, starają się być gotowymi. Dzisiaj nadal będziemy trwać w zamyśleniu, na kogo czekamy; 

● Kogo oczekujemy? 

● Czym dla nas jest to oczekiwanie?

● Czym dla nas jest przyjście Jezusa?

● Co ze sobą Jego przyjście nam niesie?

● W jaki sposób na Jego przyjście mamy oczekiwać? 

Wydawać by się mogło, że każdy z nas zna Jezusa, wie, kim On jest. Ale posiadać wiadomości na jakiś temat wcale nie oznacza poznać, ponieważ poznanie jest czymś głębszym. Poznanie jest spotkaniem serca z sercem. Poznać – znaczy wspólnie przeżyć, iść jedną drogą, patrzeć w jednym kierunku. Tak więc, mamy już duży zasób wiadomości na temat, kim jest Jezus i każdy z nas potrafi wyrecytować kilka zdań z Pisma św., bez zająknięcia, nawiązać do Osoby przychodzącego Mesjasza. Dzisiaj będziemy starali się otworzyć serce na spotkanie Jezusa, by dotknęło serca, by każdy z nas rzeczywiście zdał sobie sprawę z tego, kim jest dla nas Jezus i w związku z tym, na kogo czekamy. Ponownie podkreślimy, kim jest dusza dla Boga i dlaczego Bóg stworzył człowieka, do czego powołał każdą duszę. Postaramy się to wszystko, co jest jakąś wiedzą wnieść do serca i w sercu zakorzenić: 
– by nie tylko na poziomie intelektu, ale przede wszystkim głęboko w duszy było otwarcie się na oczekiwanie i na spotkanie, 
– by z głębi serca wypłynęło pragnienie i wołanie o Mesjasza, o Jezusa, o Zbawiciela, o Oblubieńca; 
– by poruszone serca prawdziwie rozpoczęły czas Adwentu, czas niezwykły; 
– by ten czas był czasem radości, niecierpliwego oczekiwania; byśmy mogli w jakimś stopniu, choć trochę zrozumieć, czym to oczekiwanie jest dla wszystkich dusz, czym było dla narodu wybranego, czym było dla Maryi, czym było dla każdej świętej duszy? 
Poczujmy się więc zaproszeni, by wspólnie otworzyć się na nowe spojrzenie, na zgłębienie tego tematu, by czas Adwentu nie był czasem, który jest znany, a więc nieatrakcyjny i nie przeżywany przez dusze, ale by był czasem nowym; czasem pełnym ciekawych wydarzeń. Byśmy każdego dnia stawali przed Bogiem zaciekawieni, co też wydarzy się i w jaki sposób będzie wyglądało to oczekiwanie. 
Błogosławię was – W Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
 
 Kazanie
 
Jezus jest Światłością świata. Wprowadził nas w nowy Rok Liturgiczny. Stanął przed nami i zaprosił nas, byśmy szli w Jego świetle, byśmy szli razem z Nim. Cały ten rok będzie poświęcony właśnie Jemu. Nasze serca mają otworzyć się jeszcze bardziej na spotkanie i obcowanie z Synem Bożym. Dobrze się stało, że właśnie rozpoczynamy Adwentem ten nowy rok duszpasterski, a więc oczekiwaniem na Jezusa, oczekiwaniem na Jego przyjście na ziemię. Żeby lepiej zrozumieć, czym jest to przyjście dla każdego z nas, dla każdej duszy trzeba sięgnąć w odległą przeszłość, a więc samych początków.
Bóg będąc Miłością ze swej natury pragnie dzielić się nią ze swoim stworzeniem. Dlatego stworzył człowieka. W sposób niebywały, cudowny obdarzył duszę ludzką, która jest niezwykłą cząstką Boga; cząstką, która łączy człowieka z Bogiem, umożliwia człowiekowi otwieranie się na Bożą Obecność i na spotkanie z Bogiem. Bóg powołał człowieka do jedności ze Sobą, przeżywania szczęścia w Bogu, życia w zjednoczeniu, doświadczania pełnej miłości. Człowiek początkowo rzeczywiście żył w niezwykłej harmonii z Bogiem, z całym stworzeniem dopóki żył w czystości, dopóki był posłuszny Bogu. Miłość wypełniała jego serce, przenikała jego duszę i sprawiała, że człowiek żył Boskim życiem. Niestety pojawił się grzech. To, co było powołaniem człowieka, to, po co został w ogóle stworzony naraz zostało człowiekowi odebrane. Jednak w człowieku nadal pozostała niezwykła cząstka Boga – dusza. Ona żyje tęskniąc nieustannie za źródłem swego istnienia, za źródłem, z którego pochodzi. Ona pragnie powrotu do Boga. Dopóki człowiek żył w zjednoczeniu z Bogiem - żył w miłości, w radości, w pokoju, żył w świetle, jakim jest Bóg. W momencie grzechu - oderwania od Boga - człowiek wszedł w ciemność. TYLKO BÓG JEST JASNOŚCIĄ. Od tego momentu zaczęła się tęsknota człowieka za Bogiem. Dopiero wtedy zrozumiał, jakie było jego życie w raju, co utracił. Ale Bóg obiecał człowiekowi przyjście Mesjasza i powrót do harmonii, do zjednoczenia, powrót do życia. Człowiek nieustannie oczekiwał na ten powrót. Oczekiwał na przyjście Mesjasza, który zwróci człowiekowi życie w harmonii, w pięknie, życie w miłości. Dusza w człowieku nieustannie tęskni za Bogiem i pragnie tego powrotu.
W różny sposób człowiek sobie wyobrażał przyjście Mesjasza. Bóg przygotowywał człowieka na swoje przyjście. To była bardzo długa droga przygotowań, chwilami bardzo burzliwa. Naród wybrany potrzebował wielu wieków, aby przygotować się na przyjście, ponieważ ludzkie wyobrażenia o Bogu, o Mesjaszu są różne od tego, co zaplanował Bóg; różne od tego, Kim jest Bóg. Ludzkie serca, ludzki umysł są bardzo małe, słabe, dlatego człowiek musiał być przygotowywany. Historia narodu wybranego - to historia przygotowania do przyjścia Mesjasza. To przyjście okazało się zbyt trudne do przyjęcia, zrozumienia dla ludzkich serc, dla serc w narodzie wybranym. Bóg jednak pobudził niektóre serca do przyjęcia Mesjasza, do przyjęcia Boga, Bożego Syna. Stworzył te dusze, udzielił im łaski, a one odpowiedziały na nią i dały się poprowadzić. 
Bóg nieustannie wychodzi do człowieka, by objawić się człowiekowi, dać się poznać, by człowiek mógł odpowiedzieć na Boże zaproszenie do miłości i do zjednoczenia. Przez to, by mógł powrócić do Boga, powrócić w wieczności do niezwykłego zjednoczenia, do życia w harmonii. Bóg niejako każdego roku ponawia to zaproszenie do ludzkich serc. Co roku Bóg pragnie otwarcia ludzkich serc na Jego przyjście, pragnie otwarcia na poznanie, na to, czym jest to przyjście, pragnie otwarcia na poznanie samego Boga. A ponieważ jest On wielki, nieograniczony, ponieważ jest niepojęty, to za każdym razem Jego przyjście jest czymś nowym i niezwykłym; za każdym razem Bóg objawia niejako jedną stronę swego bytu, swego istnienia, swojej relacji z człowiekiem. 
To prawda, że przyszedł na ziemię jako Maleńkie Dziecię i do tych Narodzin ludzkie serca się przygotowują. Nie oznacza to jednak, że przygotowują się do spotkania jedynie z Dzieckiem; przygotowują się do spotkania z całym Bogiem, z Mesjaszem, ze Zbawicielem, z Nauczycielem, Uzdrowicielem. Bóg objawiał narodowi wybranemu i objawia swemu Kościołowi swoje Oblicze i niejako wieloaspektowość tego Oblicza. A więc ukazuje się człowiekowi zarówno jako jego Stwórca, jako Ojciec, jako Pasterz, jako Ten, który się troszczy, prowadzi; objawia się jako Ten, który leczy, poucza. W całej historii narodu wybranego, historii Kościoła, który został zrodzony przez Jezusa, Bóg objawia się również jako Ten, który w sposób niezwykły umiłował swój naród, a jeśli chodzi o Kościół (swój nowy naród wybrany) – miłością ponad wszystko, miłością zjednoczenia, miłością oblubieńczą. Oblicze Boga - Oblubieńca duszy, Oblubieńca Kościoła, Oblubieńca narodu wybranego jest nieco odsuwane na bok, niejako mniej zrozumiałe, niekiedy w sposób niewłaściwy rozumiane. A przecież Bóg, który przychodzi do człowieka, rodzi się, to właśnie Bóg, który przychodzi z miłości do niego. Przychodzi po to, by ofiarować swoją miłość całkowitą i pełną; miłość, w której pragnie wyłączności; miłość, w której On Bóg daje się cały i oczekuje również takiego całkowitego oddania ze strony duszy. Przychodzi z miłością, w której pragnie zjednoczyć się z duszą. To miłość oblubieńcza. Właśnie ta miłość, miłość, która daje wszystko, ta miłość wprowadza w wieczność. MIŁOŚĆ PEŁNA I DOSKONAŁA, MIŁOŚĆ AŻ PO OFIARĘ JEST TĄ, KTÓRA OTWIERA PRZED CZŁOWIEKIEM BRAMY WIECZNOŚCI. 
A więc naród wybrany oczekuje Mesjasza. Ma różne wyobrażenia, kim będzie Mesjasz, jakie ma zadanie. Nie rozumie, iż jest to Bóg, który sam osobiście przychodzi do człowieka, by pokonać śmierć spowodowaną grzechem, by wyzwolić ludzkie dusze ze strasznej niewoli grzechu i wprowadzić je w niezwykłe życie w wolności; życie pełne miłości. Miłość, wolność, pokój stanowią jedno. W prawdziwej miłości jest wolność. ABY ŻYĆ W WOLNOŚCI, BYĆ WOLNYM I WŁAŚCIWIE KORZYSTAĆ Z TEJ WOLNOŚCI, TRZEBA KOCHAĆ MIŁOŚCIĄ DOSKONAŁĄ. Inaczej człowiek nie potrafi korzystać z wolności w sposób właściwy i niekiedy wolność niewłaściwie wykorzystana obraca się przeciwko człowiekowi.
W tym roku Jezus wprowadza nas w Adwent. Stoi przed nami w przepięknym świetle i zaprasza nas. Przywołuje nas do Siebie, byśmy weszli w to światło i w tym świetle Jego niezwykłej Obecności otwierali się na zrozumienie, poznanie, czym jest miłość Boża do nas, do wszystkich dusz, jaka jest ta miłość; byśmy mogli poznać tę miłość, doświadczyć jej - miłości oblubieńczej. Ta miłość popycha Boga do pójścia aż na Krzyż. Bóg chce, byśmy poznali Jego miłość. Bóg zaprasza nas:

● by podczas Adwentu otwierać swoje serce na miłość i prosić o nią; 

● prosić o poznanie tej miłości, 

● by podczas Adwentu oczekiwać na przyjście Tego, który:

– umiłował człowieka ponad wszystko miłością do końca, miłością po ofiarę z Siebie samego, 
– jednocześnie czyni to wszystko, kocha tak niezwykłą miłością, by otworzyć przed człowiekiem największe szczęście i zaprosić człowieka do tego szczęścia; by zjednoczyć człowieka z samym Sobą – z Bogiem. 
MIŁOŚĆ OBLUBIEŃCZA ZAKŁADA PRZYNALEŻNOŚĆ DO SIEBIE NAWZAJEM, PRZYNALEŻNOŚĆ CAŁKOWITĄ, ZJEDNOCZENIE, ZESPOLENIE ZE SOBĄ, BY BYĆ JRDNYM A NIE DWOJGIEM.
A więc mamy patrzeć na przyjście Jezusa jako na zaproszenie Boga do miłości oblubieńczej, do życia w tej miłości, do zjednoczenia z Bogiem. 
Niech nasze serca zapragną kosztowania takiej miłości! 
Niech nasze serca zapragną poznać tę miłość! 
Niech nasze serca zapragną zjednoczenia z Bogiem w miłości! 
Złóżmy je na Ołtarzu i proście, aby Bóg udzielił swego Ducha, swojej mądrości, poznania, byśmy zapragnęli, zatęsknili za Oblubieńcem swojej duszy. Niech w nas, w naszych duszach niejako odezwie się tęsknota wszystkich pokoleń od samego początku, tęsknota za Bogiem! Niech w nas będzie wielkie pragnienie wszystkich serc, by zjednoczyć się na powrót ze Źródłem swego istnienia! Pozwólmy Bogu, by czynił z waszymi sercami to, co On uzna za właściwe! Niech na nowo nasze serca zabiją mocniej myśląc o Bogu! Niech na nowo zapłoną miłością ku swemu Oblubieńcowi!
 
 
Adoracja Najświętszego Sakramentu  (1)
 
Jezu! Umiłowany mojej duszy! Miłości mojego serca! Ukochany! Umieram z tęsknoty za Tobą. Wypatruję Ciebie, wołam, nie potrafię bez Ciebie żyć. Ty jesteś tchnieniem mego życia, moją siłą. Ty jesteś moją energią, wszelką chęcią. Jesteś wszystkim! 
Ty sam wezwałeś mnie po imieniu, dotknąłeś mojego serca. Twoja miłość objęła mnie. Twoja miłość poruszyła mnie. Twoja miłość pociągnęła mnie do Ciebie. Posiadłeś moje serce na własność. Należę tylko do Ciebie, jestem tylko Twoja. Wszystko co czynię, czynię dla Ciebie z miłości. Niczego nie pragnę, tylko Ciebie. Za niczym nie tęsknię, tylko za Tobą. Każda rzecz, każde wydarzenie zbliża mnie do Ciebie. Każde cierpienie to radość zjednoczenia z Tobą. Po ludzku wydaje się to niemożliwe, ale w Tobie możliwe jest wszystko. Pozostawiam, Boże mój, rozum na boku, a idę za Twoim Głosem, za wezwaniem, które słyszę w swoim sercu. W sercu mam pewność Twojej Obecności. W sercu mam pewność, że Ty jesteś moją miłością. Chociaż nie mam sił, chociaż nie potrafię, chociaż nie rozumiem, Panie mój, jednak jest we mnie to ciągłe trwanie przy Tobie, zwracanie się do Ciebie, otwieranie się na Ciebie. Nic nie posiadam, nie mogę przedstawić Ci żadnych zasług, nie dla mnie też są wielkie czyny, więc przychodzę do Ciebie z pustymi rękami. A jednak, ja wiem, że Ty mnie kochasz, że pragniesz, abym przychodziła. Wiem, że to moje biedne, małe puste serce napełniasz swoją miłością. Ja to wiem, czuję, doświadczam we wszystkim, jestem kochana. Za wszystko Ci dziękuję. Uwielbiam Ciebie Boże w miłości Twojej, która jest tak wielka i niepojęta. 
 
***
Jezu! Nie mam żadnych sił, aby Ciebie naśladować. Jedyne, co posiadam, to liczne słabości. Stale ulegam tym słabościom. A jednak w sercu doświadczam Twojej miłości. Dajesz mi pewność, że kochasz mnie taką, jaką jestem. Twoja miłość tak delikatna, tak czuła obejmuje mnie i porywa moje serce. To niezwykłe! Jestem nikim. Niczym sobie nie zasłużyłam i nie czynię nic, co tłumaczyłoby Twoją miłość do mnie. A jednak! Ja wiem, ja czuję, że kochasz mnie, a Twoja miłość jest potężna, niewyobrażalna, wielka, nieskończona. Kiedy myślę o Twojej miłości, doznaję wzruszenia. Wobec Twojej miłości czuję się jeszcze mniejsza, a jednak tak bardzo przez Ciebie ukochana. Dziękuję Ci Jezu za tę miłość, której po ludzku nie da się zrozumieć i wytłumaczyć. Człowiek patrzy tylko przez pryzmat swojej małości, przez pryzmat swego człowieczeństwa. Nie potrafi unieść się ponad to, na wyżyny ducha, aby z Twojej perspektywy spojrzeć na wszystko. Dopiero z Twojej perspektywy można zrozumieć miłość. Mój Boże, zachwycam się Twoją miłością, wzruszam się, tęsknię za nią, pragnę jej. A w tym pragnieniu omdlewam. Jakże pragnę, abyś zaspokoił mnie. Chcę kochać, kochać miłością taką jak Ty. Chcę kochać Ciebie, tak jak Ty kochasz mnie. Uwielbiam Cię Boże!
 
***
Bez Ciebie Panie, jestem niczym. Bez Ciebie Jezu, umieram. Bez Ciebie tkwię w ciemnościach, nie posiadam żadnej mocy. Nie mam w sobie żadnej iskry życia, żadna dobra myśl nie przejdzie przez mój umysł – bez Ciebie. Nie wypowiem żadnego słowa miłości – bez Ciebie. Nie jestem zdolna do żadnego działania – bez Ciebie. Ty Boże, Twoja miłość uzdalnia mnie do wszystkiego. Bez Twojej miłości, Jezu, nie istnieję. Pragnę Jezu nieustannie odpowiadać miłością na Twoją miłość. Pragnę Jezu wpatrywać się stale w Ciebie. Jakże pragnę tulić się do Twojego Krzyża. O Jezu! Kiedy dajesz mi łaskę, moje serce adoruje Ciebie konającego na Krzyżu w niepojęty dla mnie sposób. Moje serce tuli się do Ciebie. Panie mój! Udzielasz mi tak cudownych łask. Pozwalasz na tak wiele. Dajesz mi swoje Boskie Ciało i pozwalasz dotykać Ran. Zalewasz mnie swoją Krwią i całą mnie zanurzasz w swoim cudownym Sercu. Z drżeniem dotykam Twoich Ran, z niedowierzaniem wchodzę do Twojego Serca. Ze łzami w oczach, Jezu, całuję każdą ranę i każdy siniec na Twoim Ciele. A Ty jednoczysz moje serce ze swoim i zapraszasz na Krzyż. Nie patrzysz na to, że jestem tylko małą duszą; duszą, która nie ma w sobie nic ze świętości, która nie potrafi zrozumieć tego, co czynisz z nią, nie potrafi w związku z tym docenić tego, co otrzymuje od Ciebie. Nie patrzysz na to. Dotyk Twojej miłości tak bardzo porusza moje serce, tak bardzo pociąga je ku Tobie, że nie mogę już żyć, Jezu, bez Ciebie. Ziemia wydaje mi się więzieniem. Pragnę Nieba! Pragnę Ciebie!
Wiem Jezu, tylko Ty znasz ten czas. Tylko Ty wiesz, ile jeszcze muszę spędzić czasu na ziemi. Ty znasz moje pragnienia. Jednak odkładam moje pragnienia, aby przyjąć Twoją wolę. Chcę pragnąć tego, czego Ty pragniesz dla mnie. Jeśli chcesz, abym z tęsknoty umierała, żyjąc jeszcze na ziemi długie dni i lata – pragnę tego. A jeśli Ty zapragniesz skrócić mój czas oczekiwania na to cudowne zjednoczenie z Tobą w Niebie – ja również zapragnę tego i pójdę w Twoje objęcia z wielką radością. Twoja miłość, Boże, dyktuje memu sercu tę modlitwę i te słowa. Twoja miłość kształtuje moje pragnienia, Twoja miłość kieruje mną, Twoja miłość pociąga mnie ku Tobie. Więc oddaję się Twojej miłości, oddaję się objęciom Twojej miłości. Obejmij mnie, ukryj mnie w sobie, zanurz. Pozwól zniknąć w Tobie. Żyj we mnie, abym już nie ja żyła, ale Ty. 
 
***
Wszystko Boże jest łaską. To, co dokonujesz w moim sercu, to Twoja łaska. Bardzo dobrze wiem Jezu, że niczego sama nie czynię. Nie potrafiłabym. Wiem również, że każda kolejna sekunda mojego życia potrzebuje Twojej łaski. Bez Ciebie Jezu mogłabym natychmiast upaść, zanurzyć się w głębinach piekła. Teraz jestem wtulona w Twoje ramiona, za moment bez Twojej łaski upadnę i zanurzę się w rozpaczy. Ty Boże udzielasz mi swojej łaski i dajesz poznawać miłość. Dotykasz serca i sprawiasz, że ono pragnie kochać. Objawiasz mi swoją miłość oblubieńczą i do niej zapraszasz. Teraz wydaje mi się, że jestem w stanie iść za Tobą i kochać Ciebie taką miłością. Ale dobrze wiem, że za moment mogę się całkowicie odwrócić od Ciebie, bo tylko do tego jestem zdolna o własnych siłach. Potrzebuję Ciebie nieustannie. Proszę, abyś mnie pobłogosławił i aby Twoje błogosławieństwo towarzyszyło mi w każdej sekundzie. Stale. 
Chcę kochać nieustannie, ale do tego potrzebuję Ciebie. 
Chcę odpowiedzieć na Twoje zaproszenie do zjednoczenia, ale potrzebuję Ciebie.
Chcę wpatrywać się w Twoją twarz, ale do tego potrzebuję Ciebie. 
Bez Ciebie jestem ślepa i głucha, bez sił. Twoja łaska opromienia mnie, wtedy widzę, słyszę, czuję i biegnę za Tobą. Dotknij mnie swoją łaską. Pobłogosław nas Jezu! 
  
Wprowadzenie w drugi dzień 
 
Nadal będziemy zagłębiać się w tajemnicę powołania każdej duszy do miłości oblubieńczej. Jednocześnie postaramy się przyjąć sercem fakt, iż Bóg obdarza miłością oblubieńczą cały Kościół. To, w jaki sposób każda dusza realizuje powołanie, skutkuje w całym Kościele. Każda dusza nie tylko ze względu na siebie, nie tylko dla siebie ma starać się dążyć do wypełnienia powołania, ma to czynić ze względu na cały Kościół, ponieważ cały Kościół jest miłością Jezusa. 
Jezus Oblubieniec przychodzi do Kościoła, całego Kościoła. A więc trzeba mieć szersze spojrzenie. Z jednej strony cieszyć się, radować z osobistego spotkania, z drugiej – mieć świadomość bycia w wielkiej wspólnocie Kościoła; Kościoła, który jest miłością Jezusa. Miłość Jezusa ma stawać się miłością każdej duszy, troską i ciągłą myślą. Dlatego oczekując Jezusa dusza ma na uwadze nie tylko siebie samą i nie tylko swoje osobiste spotkanie z Jezusem, ale ma mieć na uwadze cały Kościół, wszystkich, ponieważ do wszystkich przychodzi Miłość, która pragnie zjednoczenia ze wszystkimi duszami, pragnie zjednoczenia i jeszcze większego umiłowania. Trzeba starać się odpowiedzieć na tę miłość, na zaproszenie do miłości i pragnienie miłości.
 
Adoracja Najświętszego Sakramentu  (2)
 
Witam Ciebie, mój Jezu! Kłaniam się Tobie do samej ziemi i wyznaję Ci miłość. Pragnę Jezu wypatrywać Ciebie nieustannie. Pragnę otworzyć moje serce, aby ono wyglądało swojego Oblubieńca. Zapewniasz mnie Jezu o swojej miłości. Dotykasz miłością serca, poruszasz je, sprawiasz, że zaczynam pragnąć, ogromnie pragnąć. Wiem dobrze Jezu, że jest to łaską. W samej sobie nie mogłabym znaleźć ani odrobiny takiego pragnienia, ani odrobiny takiej miłości. Dopiero wtedy, gdy przychodzisz do mnie, kiedy dotykasz miłością, zaczynam żyć, pragnąć. Wtedy zaczynam tęsknić za Tobą, wtedy Jezu zaczynam czekać. Serce wtedy może czekać z niecierpliwością i wyglądać, gdy kocha. A więc dotknąłeś mojego serca miłością, bo czekam na Ciebie, bardzo pragnę, tęsknię za Tobą.
Moja Miłości! Dziękuję Ci za to poruszenie serca, za to, że je obudziłeś; za to, że sprawiłeś, iż zaczęło bić mocniej, napełniło się miłością. Sprawiłeś, że mam w życiu cel, moje życie nabrało sensu. Ty pojawiłeś się w moim życiu. Moje serce pokochało Ciebie. Wiem, że nie jest to doskonała miłość. Moja miłość - mała, ale ta miłość sprawia, że mogę tęsknić, oczekiwać Ciebie. Ta miłość sprawia, że bardzo pragnę spotkania z Tobą. A gdy mówisz o miłości, gdy przedstawiasz swoją miłość tak cudowną – miłość Oblubieńca, wtedy Jezu cała zapalam się miłością, cała płonę tą miłością. W oczekiwaniu na Ciebie cała się spalam w miłości tak bardzo, że moja dusza zaczyna omdlewać tęskniąc, pragnąc, nie mogąc doczekać się Ciebie. 
Dziękuję Ci Jezu za tę miłość, za objęcie miłością mojej duszy, za nieustanne wzywanie mnie do Siebie. Dziękuję Ci za to, że i moją dusze powołałeś do miłości, do zjednoczenia i za to, ze uświadamiasz mi, iż moja dusza jest Twoją oblubienicą, a więc ukochaną, umiłowaną. Dziękuję Ci Jezu! Cała pragnę wyśpiewać Ci miłość, otworzyć się na Twoje przyjście i zjednoczyć się z Tobą.
 
***
O, moja Miłości! Cała pragnę, całą zamieniam się w pragnienie, oczekiwanie. Całą sobą wyglądam Ciebie i wołam: Jezu, przyjdź! Ty mnie przemieniasz w miłość. Ty sprawiasz, że już nie żyję ja, ale żyje miłość we mnie. Staję się miłością i jako miłość przywołuję Ciebie, który jesteś Miłością. To cudowne Jezu, bo przecież tylko na płaszczyźnie miłości może dojść do zjednoczenia. Żadna inna płaszczyzna nie jest możliwa, więc tym bardziej Jezu, przemieniaj mnie w miłość. Każdą moją cząstkę - przemieniaj w miłość. Całą sobą chcę płonąć i wołać do Ciebie przyzywając. Pragnę Jezu poprzez moje życie w każdym momencie, w każdej sekundzie mojej codzienności być miłością. Chciałabym, aby moje słowa, moje spojrzenie, gesty, wszystko, co robię, aby wszystko było miłością. W Tobie, Jezu, wszystko jest możliwe. Doświadczam tego. Już sam fakt, że kocham, że tęsknię za Tobą, że nie mogę żyć bez Ciebie, to już jest cud. Ale ja pragnę więcej. Pragnę całkowicie w Tobie zatonąć, zniknąć w Tobie. 

● Dziękuję Ci Jezu za wszystkie łaski, jakimi mnie obdarzasz, za wszelkie dobro, które mnie spotyka. Dziękuję ci za powołanie, które mi dajesz. I za wieczność, którą przede mną otwierasz, do której zapraszasz. 

● Dziękuję Ci również Jezu za to, że czynisz mnie cząstką swojego Kościoła. Cudowne jest to, że każda dusza będąc Twoją oblubienicą jest cząstką Kościoła i wszystkie razem tworzą Twoją oblubienicę – Kościół. Razem wszystkie dusze oczekują Ciebie i wszystkie razem wypatrują. Czuję się kochana przez Ciebie jako pojedyncza dusza, a jednocześnie czuję się kochana jako ta, która należy do wielkiego Kościoła. Czuję się częścią Kościoła i jako część Kościoła czuję się kochana. To niezwykłe. Dajesz mi Jezu poczucie przynależenia do Kościoła. Ale nie tylko przynależenia, również tworzenia Kościoła, bycia bardzo aktywną częścią, która ma wpływ na Kościół; częścią, która tworzy ten Kościół.

● Dziękuję Ci Jezu za miłość, z jaką powołałeś do życia Kościół. Przecież oddałeś życie rodząc Kościół. Pragnę Jezu jako Kościół, jako dusza, która ten Kościół tworzy wraz z innymi duszami, pragnę oczekiwać Ciebie, pragnę przygotować się na Twoje przyjście. Pragnę przygotować serce, aby przyjąć Ciebie – Oblubieńca. Wiem Jezu, że nie każda dusza rozumie, nie każda przygotowuje się na Twoje przyjście, ale sam mówisz, że możemy w Kościele doświadczać zjednoczenia dusz w łączności duchowej, dzięki której to, co przeżywa jedna dusza staje się przeżyciem, udziałem, doświadczeniem innych dusz; jest łaską dla innych. A więc będę czekać na Ciebie, Oblubieńcu mojej duszy, Oblubieńcu Kościoła. W imieniu wszystkich dusz będę wyciągać do Ciebie dłonie i wołać: 

Przyjdź Jezu! Umiłowany mój, Ukochany mój! Czekam na Ciebie. Moje serce płonie z miłości. Wyglądam Ciebie, wypatruję Ciebie. Tęsknię za Tobą, czekam na Ciebie z niecierpliwością, cała usycham z tęsknoty. Nie potrafię żyć bez Ciebie. Nic mnie nie cieszy, nie znajduję radości w niczym. Dopóki moje serce nie zjednoczy się z Tobą, nie zaznam spokoju. 
Przyjdź Piękny, Umiłowany mój! Przyjdź Miłości moja, Panie mój, Królu mego serca! O Ty, który pierwszy mnie umiłowałeś, który pierwszy wybrałeś mnie, który pierwszy poruszyłeś moje serce miłością, który objąłeś moją duszę, przyjdź! Nie mogę żyć bez Ciebie. Bez Ciebie, Jezu, panuje tylko ciemność. Przyjdź, moja Światłości! Przyjdź Ty, który podnosisz moje serce, który je uświęcasz wypełniając miłością świętą i czystą. 
Przyjdź Jezu! Woła Ciebie Kościół cały. Cały Kościół otwiera serce i cały tęskni za Tobą. Cały, cały Kościół pragnie Twego przyjścia. Bez Ciebie Kościół jest niczym, dusza jest niczym. Ty jesteś Źródłem życia naszego, Ty jesteś tchnieniem naszym. Ty jesteś Tym, który nas odradza, który daje nam nowe życie, który nadaje sens istnieniu i czyni je szczęśliwym. Przyjdź Pokoju naszych serc! Przyjdź Radości naszych serc! Przyjdź nasza Miłości!
 
***
Wiem Jezu, że teraz obdarzasz mnie kolejną łaską. Teraz moja dusza doświadcza Twojej Obecności. Teraz jest poruszana, porywana, teraz znajduje się w Twoich objęciach. To ta szczególna łaska. Kiedy jesteśmy razem, kiedy całą Wspólnotą modlimy się, wtedy Twoja Obecność jest tak realna pośród nas, wtedy jest w nas wiara, ufność, miłość, pokój. Tak dzieje się, bo jesteśmy razem, a wszystkie serca zwrócone są do Ciebie, w Tobie zjednoczone. Wiesz również Jezu, że różnie bywa, kiedy wracamy do siebie, do domów, do swoich obowiązków. Ta szczególna łaska, która towarzyszy nam podczas spotkań, wydaje się mijać. Zapewne to my, nasza słabość sprawia, że zamykamy się na tę łaskę. A przecież jednoczyć się możemy cały czas, przecież każdy z nas wpatruje się w Ciebie, spotykamy się duchowo na modlitwie w stałych porach. Jednoczymy się. Proszę Jezu, jako Twoja oblubienica, jako Wspólnota, jako Kościół, prosimy Ciebie, abyś sprawił, że to, co jest w naszych sercach, to, co pojawia się podczas naszych wspólnych modlitw niech trwa, niech będzie stale w naszych duszach. Nieustannie porywaj nas swoją miłością, nieustannie dotykaj dusz. Sprawiaj, że stale będą za Tobą tęsknić i pragnąć Ciebie, że będą miały świadomość wzajemnej łączności i przynależności do Kościoła; świadomość tworzenia Kościoła i bycia jako Kościół Twoją oblubienicą. Prosimy Ciebie, abyś nas pobłogosławił.
 
 Zakończenie
 
Oblubieniec nadchodzi, oblubienica ma być gotowa i Jego oczekiwać. Nie ustawajmy w przygotowaniach! Niech nasze dusze będą otwarte i niech nieustannie wypatrują, oczekują, wzywają, niech wyznają miłość! Trwając w tym oczekiwaniu miejmy świadomość tworzenia Kościoła. Każdy z nas i wszyscy razem, i jako Kościół również oczekujmy. Dusze potrzebują miłości, potrzebują Boga, potrzebują prawdziwego Boga, a nie bożków, nie wyobrażeń. 
Otwierajmy się na prawdziwą miłość i starajmy się nią żyć, by życie, które będzie w nas, było w całym Kościele, krążyło we wszystkich jego członkach. O ten dar łaski módlmy się w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny:
– o prawdziwe życie Boga we wszystkich Jego członkach, 
– o prawdziwą miłość we wszystkich duszach, 
– o nawrócenie, 
– o poznanie miłości, 
– o wzrost Kościoła, 
– o przyjęcie Boga w czasie Jego Narodzin. 
Módlmy się z wielką ufnością. Nie ograniczajmy swoich próśb, w ten sposób nie ograniczajmy Boga w Jego łaskach. Pamiętajmy, że to jest jedyny taki czas w roku, a dusze potrzebują wiele. 
Błogosławię was – W Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!