banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129621 naszym gościem.       Osób on-line: 3


Konferencja


    Miłość jest wszystkim. Miłość wystarcza za wszystko. Dzień skupienia


    
Wprowadzenie do Drogi Krzyżowej
 
Na początek należałoby jeszcze raz uzmysłowić sobie, że NAJWAŻNIEJSZA JEST MIŁOŚĆ. To ona: 
- zbliża do Boga, 
- jednoczy z Jezusem konającym na Krzyżu, 
- czyni prawdziwym zjednoczenie z Bogiem, 
- czyni prawdziwą każdą modlitwę, każde spotkanie z Bogiem. 
A więc należy otworzyć serca na miłość i starać się czynić choćby najdrobniejszą rzecz z miłością.
Teraz podczas Drogi Krzyżowej: 
- NALEŻY SPOJRZEĆ NA JEZUSA Z MIŁOŚCIĄ; 
- NALEŻY POZOSTAWIĆ WSZELKI DOTYCHCZASOWY SPOSÓB ODPRAWIANIA DROGI KRZYŻOWEJ, w którym zaangażowany był intelekt, w którym kładło się nacisk na wyważone zdania, 
- a przede wszystkim NALEŻY STANĄĆ PRZY JEZUSIE SERCEM i patrząc na Niego, idąc razem z Nim po prostu kochać Go. 
Wtedy serce podyktuje to, co będzie prawdziwym spotkaniem z Jezusem. Miłość połączy z Jezusem; miłość pozwoli przeżyć Drogę Krzyżową tak, jak jeszcze nigdy dotąd. Na miłości oparty jest cały świat: 
- z miłości Bóg ten świat stworzył, 
- z miłości go zbawił. 
Teraz z miłością trzeba podejść do Boga. Nie trzeba silić się na przepiękne, wspaniałe, długie rozmyślania o Męce Pańskiej, bo one są często czysto intelektualne. Nieraz WYSTARCZY JEDNO SPOJRZENIE NA KRZYŻ, ALE UCZYNIONE Z MIŁOŚCIĄ. Daje ono o wiele więcej, ponieważ serce doświadcza wtedy prawdziwej Bożej obecności, prawdziwej Bożej miłości i spotyka się z Bogiem. A w czasie tego spotkania Bóg daje zrozumieć człowiekowi o wiele więcej niż człowiek może przeczytać w mądrych książkach. 
Na czas Drogi Krzyżowej błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. 
 
Przygotowanie do Eucharystii
 
Byliśmy pod Krzyżem. Staraliśmy się sercem towarzyszyć Jezusowi, być blisko Niego, by poczuć, doświadczyć Jego cierpienia. Teraz dokona się na naszych oczach Jego Męka, Jego śmierć na Ołtarzu. Teraz nie tylko duchowo, ale na własne oczy zobaczymy – W NASZEJ OBECNOŚCI BÓG UMRZE ZA NAS I PRZEKAŻE NAM SWOJE ŻYCIE. Każdy z nas będzie mógł je przyjąć.
Podczas Eucharystii każdy człowiek ma niezwykłą, cudowną możliwość, by uczestniczyć prawdziwie w Męce Jezusa, Jego śmierci i Jego Zmartwychwstaniu, by uczestniczyć żywo angażując swoje serca, angażując całego siebie, przyjmując dar Bożego życia do swojego wnętrza. 
O ile rozważanie Męki Jezusa, Droga Krzyżowa może być dla człowieka trudną i może być jedynie rozważaniem, jedynie duchowym przenoszeniem się na Golgotę, o tyle uczestnictwo w Eucharystii – JEST UCZESTNICTWEM PRAWDZIWIE W OFIERZE JEZUSA. Każdy, kto uczestniczy w Eucharystii jest świadkiem wydarzeń na Golgocie. Tak, jak Apostołowie, tak jak ci, którzy byli tam, KAŻDY – jeśli otworzy swoje serce – MOŻE PRZYJĄĆ DAR ŻYCIA. Jest to życie Boga; takie życie, jakim dysponuje Bóg. 
Jeśli, choć przez chwilę zastanowimy się nad życiem Boga, jakie ono jest, to powinniśmy wpaść w zachwyt, bowiem to życie – niezwykłe, cudowne, wieczne – jest dane każdemu z nas; życie, jakim żyje Bóg. Cały sens przyjścia Jezusa na ziemię, Jego działalność nauczycielska, a przede wszystkim ostatnie dni życia na ziemi, zamykają się w jednej misji, jaką miał wykonać – ODDAĆ SWOJE ŻYCIE CZŁOWIEKOWI. Jezus to uczynił. Cały sens Wielkiego Postu zamyka się w przygotowaniu do przyjęcia tego życia. Potem Triduum i otwarcie serca na samo sedno zbawczej misji Jezusa, na Jego Mękę, towarzyszenie Mu w tym: 
- by zrozumieć głębię Jego powołania, 
- by zrozumieć głębię Bożej miłości, 
- w związku z tym by w pełni przyjąć dar tej miłości, a więc życie Boże. 
Starajmy się tak usposobić swoje serca
- by jak najlepiej otwierać się na dar Bożej miłości, na życie Boga, 
- by sercem doświadczyć spotkania z Jezusem 
- i by serce mogło bardzo głęboko przeżyć to spotkanie z Jezusem konającym. 
Z Krzyża płynąć będzie na każdego z nas głębsze zrozumienie istoty zbawczej misji Jezusa. 
Można na rozważanie poświęcić bardzo dużo czasu, całe swoje życie, jednak człowiek swoim intelektem nie dojdzie głębi piękna Bożej miłości, istoty Dzieła Zbawczego. Ale wystarczy zbliżenie swego serca do Krzyża, otwarcie i w jednym momencie, gdy Bóg daje łaskę, człowiek może pojąć o wiele więcej niż by dociekł własnym rozumem w ciągu całego życia. W jednej chwili pojmuje sedno, w jednej chwili przeżywa najcudowniejszy czas w swoim życiu – poznaje Bożą miłość, opada na kolana przed nią i przyjmuje ją; przyjmuje ją z Krzyża.
Postarajmy się dzisiaj otworzyć na tę miłość. Droga Krzyżowa była początkiem, próbą otwarcia serca. Teraz otwierajmy serca jeszcze szerzej. Swoje oczy otwórzmy szeroko, byśmy zobaczyli na Ołtarzu Ofiarę Jezusa, abyśmy ją przyjęli, przyjmując Jego życie. 
Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. 
 
Przygotowanie do Adoracji
 
Bardzo często człowiek ma niemalże bezosobowy stosunek do Boga. Choć twierdzi, że wierzy w Boga, to jednak nie traktuje Boga jako Osoby, jako Kogoś, 
- z kim może się spotkać, 
- z kim może rozmawiać, 
- kto opiekuje się nim, 
- kto może poprowadzić go przez całe życie, 
- kto może być bardzo bliskim. 
Święci otwierali swoje serce na Boga, który jest nie tylko Duchem, ale jest Bogiem osobowym; Bogiem, z którym można nawiązać bardzo bliską relację - pełną miłości. Bóg otwierał przed Świętymi swoje Serce do tego stopnia, że dusze te kochały Boga jako Kogoś najbliższego ich sercu. Bóg nie był Bogiem oddalonym, niesprecyzowanym, ale był Kimś, kto ma wpływ na życie i kto uczestniczy w życiu duszy. W coraz bliższej relacji z Bogiem pojawiała się też bardzo osobista relacja z Jezusem, szczególnie z Jezusem Ukrzyżowanym. Bóg pozwala wybranym duszom w swoim sercu widzieć Jezusa wiszącego na Krzyżu, Jezusa cierpiącego. Pozwala sercem odczuć, doświadczyć Mękę Jezusa; doświadczyć to, co przeżywał szczególnie przez ostatnie dwa dni życia.
Święte dusze dzięki łasce Boga zbliżały się bardzo do Jezusa Ukrzyżowanego, widząc Go, doświadczając w Sercu to, co było Jego doświadczeniem. Napełniały się tak wielką miłością, że pragnęły właśnie Jezusowi Ukrzyżowanemu oddać swoje życie. Pragnęły razem z Nim zawisnąć na Krzyżu, razem z Nim cierpieć, razem z Nim umierać. 
Przeciętnemu człowiekowi trudno zrozumieć takie pragnienia. Natomiast tym, którzy żyją Bogiem, zbliżają się do Niego takie pragnienia powoli stają się bliskie i zrozumiałe. Dusze święte osiągały taką bliskość z Bogiem, że nie tylko pragnęły zawisnąć razem z Jezusem na Krzyżu – one oddawały Mu wszystko i prosiły jedynie o cierpienie, o możliwość współcierpienia z Jezusem. W relacji miłości w sposób mistyczny przeżywały Rany Jezusowe i adorowały te Rany w różny sposób z wielką czułością, z wielką tkliwością, z miłością. A Bóg udzielał im łaski rzeczywiście dotykania Ran i zanurzania się w nich. 
Bliskość takich dusz z Jezusem jest ogromna. Trudno jest zwykłemu człowiekowi zrozumieć tę relację. Ale, jeśli dusza pragnie zbliżyć się do Krzyża i do Jezusa, jeżeli pragnie kochać, zrozumie również i tę niezwykłą, głęboką więź miłości między duszą a Jezusem Ukrzyżowanym. Do takiej więzi miłości Bóg zaprasza dusze. Pragnąłby: 
- by każda tak otworzyła serce na miłość, by mogła czerpać właśnie z Ran Jezusowych umocnienie, 
- by mogła adorować te Rany w bliskości, w zjednoczeniu z Bogiem. 
Nie wszystkie dusze otwierają się na to zaproszenie, nie wszystkie otwierają się na łaskę. Ale każda dusza: 
- może spróbować otwierać się na bliskość z Jezusem Ukrzyżowanym, 
- może prosić o tę bliskość, 
- może prosić o miłość, 
- może prosić o poznanie takiej miłości, która prowadzi do umiłowania Krzyża, do umiłowania cierpienia; nie dla samego cierpienia, czy dla samego krzyża, ale umiłowanie ze względu na Jezusa i ze względu na Jego ogromną miłość do wszystkich dusz.
Przeciętny człowiek w relacji z Bogiem zazwyczaj myśli o sobie. W swoich modlitwach obejmuje również bliskich. Natomiast nie zawsze nawiązuje bliską relację, nie nawiązuje więzi miłości z Bogiem. W związku z tym nie rozumie miłości Boga, która spragniona jest ratowania wszystkich dusz. Nie rozumie też Świętych, którzy tak miłowali Boga, że napełnieni Jego miłością kochają również dusze i - tak jak Bóg - pragną ratować te dusze. 
Jeśli zapragniemy relacji miłości, bliskiej więzi z Bogiem; jeśli zapragniemy - tak jak Święci - trwać przy Bogu Ukrzyżowanym, jednoczyć się z Nim, Bóg obdarzy nas: 

● łaską miłości, która wychodzi poza krąg zainteresowania własną osobą i własnymi sprawami, ale która obejmuje całe stworzenie; miłości, która myśli o wszystkich duszach i która pragnie szczęścia dla wszystkich dusz. 

● Modlić się będziemy za wszystkich, a w sercach naszych będzie prawdziwa miłość.

● Będzie to prawdziwe, autentyczne pragnienie, by każda dusza mogła poznać Bożą miłość, by mogła żyć wiecznie w tej miłości. 

Zbliżenie się do Boga prowadzi do takiej miłości, do jej poznania, do napełnienia się nią, do życia tą miłością. Prowadzi do tego, by poprzez tę miłość wejść w życie wieczne. 
Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. 
 
Wprowadzenie do Wieczernika Modlitwy
 
Miłość jest wszystkim. Miłość wystarcza za wszystko. Miłość tłumaczy wszystko. Pojęcie miłości w ludzkim rozumieniu jest bardzo wykrzywione. Człowiekowi wydaje się, że musi zasłużyć na miłość, zapracować, musi się wykazać. W ten sposób człowiek również odbiera relację do Boga. Wydaje mu się, że kiedy się napracuje, kiedy podejmie jakiś wysiłek, kiedy się natrudzi, dopiero wtedy Bóg udzieli mu jakiejś łaski. A przecież Bóg obdarzył człowieka zbawieniem za darmo. Nawet więcej – On sam dał swojego Syna, aby wykupił człowieka. A więc Bóg nie oczekuje od człowieka, aby człowiek wykazywał się czymś i aby sobie zasłużył na Bożą miłość. To Bóg wychodzi z miłością do człowieka. Jedynie Bóg pragnie, aby człowiek: 
- tę miłość przyjął, 
- żeby otworzył się na miłość Bożą. 
Nie na miłość, którą człowiek w swoim rozumie w jakiś sposób sobie wyobraża, nie tę ograniczoną, wykrzywioną, ale by człowiek spróbował wyjść poza ograniczenia ludzkie i by otworzył się na prawdziwą, cudowną miłość. To otwarcie się na miłość, przyjęcie jej skutkuje niezwykłością łask. Wtedy Bóg obdarza człowieka jeszcze większą obfitością tych łask.
Wielu Świętych otrzymywało łaski. Towarzyszyły im przeróżne niezwykłe wydarzenia od wczesnego ich dzieciństwa nie dlatego, że sobie zasłużyli, ale dlatego, że Bóg wyszedł do nich z łaską, z miłością. Potem Święci ci odpowiedzieli. Z coraz większą odpowiadali miłością i byli obdarowywani jeszcze bardziej. 
Zrozumienie Bożej miłości, przyjęcie jej sprawia, że człowiek inaczej patrzy na swoje życie, inaczej patrzy na Krzyż i wtedy zaczyna pragnąć miłości doskonałej. Chce odpowiedzieć miłością doskonałą, a więc miłością ofiarną. Stąd bierze się potem ofiara człowieka ponoszona z miłości do Boga. Stąd bierze się zgoda na krzyż, stąd przyjęcie Krzyża Jezusa. Nie odwrotnie. Nie najpierw człowiek przyjmuje krzyż, aby coś otrzymać od Boga. Człowiek najpierw otrzymuje, a dopiero potem, gdy właściwie rozumie miłość Bożą, wtedy odpowiada miłością – bez lęku, z wielkim pragnieniem, by nieść krzyż z Jezusem. 
Dlatego tak duży nacisk kładziemy na miłość, ponieważ ona ukierunkowuje duszę ludzką, naprowadza na właściwy tor. Ona wystarcza w relacji z Bogiem. Niczego innego nie potrzeba – tylko miłość. Miłość: 
- dyktuje człowiekowi modlitwę, zachowanie, dokonywanie wyborów, postawy, 
- kieruje całym życiem.
W niedojrzałym życiu wiary bardzo często człowiek uważa, że musi dla Boga ponieść jakieś ofiary, jakieś cierpienie, wysiłek, że musi na przykład odmówić ileś modlitw, aby coś uzyskać. Jest to bardzo niedojrzałe i jest to wręcz zasmucające Boga. Jest to zaprzeczenie Jego miłości. Bóg jest: 
- Tym, który wszystko posiada, 
- Tym, który jest Dawcą, 
- Tym, który obdarza.
W Nim jest wszystko, nie w człowieku, więc człowiek nic nie może z siebie dać Bogu. Jeśli traktuje to jako obowiązek, jako handel wymienny: Bogu dam, wtedy otrzymam – jest to najbardziej smutne, co człowiek może czynić wobec Boga.
Najpierw trzeba otworzyć serce, pokochać. Potem z miłości może pojawić się pragnienie, by Bogu ofiarować siebie, by dla Boga czynić wszystko z miłości – przyjmować krzyż. Nie dlatego, aby coś uzyskać, ale dlatego: 
- że człowiek chce dać Bogu siebie, 
- chce odpowiedzieć w ten sposób na Jego nieskończoną miłość, 
- chce Go również tak kochać.
Ta miłość sprawia, że człowiek zaczyna rozumieć Bożą miłość i umiłowanie dusz przez Boga. Stąd ofiary ponoszone w intencji dusz. Ale pierwszą była miłość, a nie ofiara ze strony człowieka. Dlatego należy zwrócić uwagę: 
- na miłość, 
- na przybliżenie się do Krzyża z miłością, 
- na towarzyszenie Jezusowi w Drodze Krzyżowej po prostu z miłością. 
Nie silenie się na jakieś bardzo mądre rozważania, ale cały wysiłek położyć na to, by po prostu: 
- TRWAĆ PRZY BOGU, 
- BYĆ PRZY NIM 
- I MÓWIĆ MU, ŻE SIĘ GO KOCHA. 
I to wystarczy.
Podczas Wieczernika najważniejsze jest, aby uświadomić sobie prawdę, 
- że to miłość zbawiła świat najpierw go stwarzając, 
- że to miłość jest siłą napędową świata
- i Bóg oczekuje tylko miłości.
Bóg nie jest wyzyskiwaczem, który chce ze swoich poddanych wycisnąć jak najwięcej potu. On jest: 
- Tym, który obdarza miłością, 
- Tym, który daje.
Jeśli wyciąga ręce do człowieka, to po to, by obdarzyć człowieka, a nie żeby od człowieka coś wziąć, zabrać. 
Wszelka odpowiedź w czasie Wielkiego Postu na cierpienie Jezusa, na Jego Krzyż POWINNA BYĆ ODPOWIEDZIĄ MIŁOŚCI; miłości, która płynie z ludzkiego serca. NIE RAŃMY BOGA NIEWŁAŚCIWYM POJMOWANIEM JEGO OCZEKIWAŃ WOBEC CZŁOWIEKA! Jezus na Drodze Krzyżowej daje wszystko człowiekowi, niczego nie żąda. To On przyszedł po to, by dać. Daje całego Siebie, daje do końca, po ostatnią kroplę Krwi, po ostatnią Łzę, po ostatnią kroplę Potu. Jezus daje! A potem pozostawia Ciało swoje. JEZUS DAJE, NIE ZABIERA, NIE WYCISKA Z CZŁOWIEKA, ALE DAJE CAŁEGO SIEBIE – TO JEST MIŁOŚĆ!
Więc niech każdy zrobi rachunek sumienia: 
- w jaki sposób pojmował Bożą miłość?
- jak traktował Boga?
- czy poprzez właśnie taką postawę, iż muszę odmówić ileś modlitw, muszę coś zrobić, aby otrzymać od Boga, czy tym nie ranił Go, nie zasmucał?
Jeśli podczas Wielkiego Postu człowiek zrozumie to, w swoim sercu odczuje ogromną skruchę, żal i zapragnie po prostu Boga kochać - TO BĘDĄ NAJCUDOWNIEJSZE OWOCE WIELKIEGO POSTU. Wtedy człowiek otworzy się prawdziwie na miłość. Będzie to oznaczało, że zrozumiał coś. Wtedy będzie mógł głębiej przeżyć Triduum Paschalne. A więc:

● Niech człowiek STAJE W POKORZE PRZED BOGIEM; przed Bogiem, który jest Dawcą wszelkiego dobra, miłości! 

● Niech POKORNIE PRZYJMIE BOŻĄ MIŁOŚĆ, uznając siebie samego za najmniejszy pyłek, który nic dać nie może, ale po to jest stworzony, aby przyjmować miłość! 

Tylko dzięki tej miłości może żyć. Tylko! Nie dzięki swoim wysiłkom, ale dzięki przyjętej miłości.
Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!