banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129621 naszym gościem.       Osób on-line: 4


Konferencja


    IX Rocznica odejścia Papieża Jana Pawła II


    
Dzisiaj słyszymy przepiękne słowa samego Boga, zapewniające każdego człowieka o miłości, o czułej trosce. Bóg przyrównuje swoją miłość do człowieka do miłości matczynej, zapewniając, że NIGDY:
- NIGDY nie zapomni o człowieku, 
- NIGDY go nie opuści, 
- NIGDY nie pozostawi samego. 
Przyrównując do tej miłości stwierdza, że Jego miłość jest jeszcze większa, Jego troska, Jego opieka JESZCZE PEWNIEJSZA NIŻ MATCZYNA. O tym zapewnia dzisiaj Bóg w pierwszym czytaniu. 
Bóg jawił się Żydom w Starym Testamencie jako Ten, który nie tylko jest Władcą, nie tylko jest Królem, ale jest też Bogiem bliskim człowiekowi; jest Bogiem, który ma w sobie uczucia zbliżone do uczuć ludzkich – bardzo tkliwe i czułe. Jest pełen czułej miłości, pełen czułej troski o człowieka. Chociaż w Starym Testamencie możemy znaleźć niejeden taki zwrot do człowieka, w którym wyraża On swoją bardzo czułą troskę o naród wybrany, o pojedynczego człowieka, to jednak wyobrażenie Boga Ojca w narodzie wybranym było dalekie od tego obrazu. Izraelici raczej widzieli Boga, który daje Prawo i oczekuje przestrzegania tego Prawa, niemalże rozlicza człowieka z przestrzegania Prawa. A więc - obraz skrzywiony. 
Gdy Jezus przyszedł na ziemię, gdy nauczał, uzdrawiał Żydzi nie potrafili przyjąć samej osoby Jezusa, nie potrafili przyjąć tego, Kim On jest. A Jezus powoływał się na swojego Ojca. W swojej działalności był pełen miłości, pełen miłosierdzia, czynił dobro. Jego Słowa dotykały serc i koiły ból. Mówił, że czyni wszystko to, co czyni Jego Ojciec, co zobaczył u Ojca. W innym fragmencie mówił o tym, iż kto widzi Syna - widzi Ojca. Obraz Jezusa, który jest pełen miłości, dobroci, miłosierdzia, który jest bliski człowiekowi znowu kłócił się w pojęciu Żydów z obrazem Boga. Tym bardziej, że Jezus mówił, iż od Ojca przyszedł i czyni to, co Ojciec czyni. Nie czyni nic innego. Zatem był to jeszcze jeden powód, dla którego Żydzi bardzo sprzeciwiali się Jezusowi. Tych powodów było wiele. To był jeden z wielu.
Dziwne jest to, że obraz Boga, jaki przyniósł ze sobą Jezus, nie jest przyjmowany przez tak wielu ludzi. A przecież jest to: 
- obraz Boga, który w swoim Sercu ma miłość, czułość, dobroć; 
- obraz, który pokazuje, iż Bóg jest samym Miłosierdziem. 
W Starym Testamencie podkreślany był inny obraz Boga, choć pojawiał się obraz czułego Ojca, obraz miłości wręcz matczynej. Chociaż Bóg przemawiał do narodu wybranego słowami tak czułymi, jak się mówi do dziecka, to jednak naród wybrany widzi przede wszystkim Boga jako Sędziego, jako Władcę, jako Tego, który rozlicza człowieka z przestrzegania Prawa.
Jezus poprzez swoją Osobę, poprzez swój sposób bycia przynosi inny obraz Boga. Nie jest to przyjęte przez Żydów i Jezus zostaje zabity. Jednak ten obraz, który przynosi Jezus zostaje przyjęty przez Apostołów i tych, którym oni głosili Dobrą Nowinę. W pojęciu ludzkim zaczyna zmieniać się obraz Boga. Z surowego wręcz Bóg staje się czułym i delikatnym. Niestety ten wykrzywiony obraz, jaki był w narodzie wybranym w pewnym stopniu przetrwał również do dzisiaj i nie tylko wiąże się z tym, co było dawniej. Obraz Boga w każdym człowieku wiąże się z obrazem własnego ojca, który ma ogromny wpływ na stosunek człowieka do Boga. Jednak człowiek, będąc istotą refleksyjną, ma wręcz obowiązek dążyć do poznania Boga, do zbliżenia się jak najbardziej do prawdy o Bogu. Niezmiernie ważna jest ta prawda, ponieważ ona kształtuje sposób życia człowieka i relacji człowieka z Bogiem. Im bliżej jest człowiek prawdy o Bogu, tym lepszą ma relację z Bogiem, tym żyje bliżej Boga, tym bliższe są spotkania duszy z Bogiem do tego stopnia, że dusza traktuje Boga jako Osobę bardzo bliską i z wielką czułością rozmawia i poleca siebie i innych. 
Człowiek uczy się od dzieciństwa relacji z Bogiem. Początkowo uczy się od swoich rodziców, od innych osób dorosłych. Jego rozumienie Bożych spraw jest płytkie, powierzchowne, bardzo proste. Z czasem, jeśli wyraża taką wolę, jeśli chce, zgłębia tajemnice wiary i sam próbuje wejść w osobisty kontakt z Bogiem, by nawiązać więź, jaką nawiązuje człowiek z człowiekiem – więź bardzo bliską. Gdy próbuje, gdy pragnie spotkania z Bogiem, Bóg udziela łaski i człowiek otwiera się jeszcze bardziej na poznanie Boga. Niestety, tylko niewiele osób w swoim dorosłym życiu pogłębia to poznanie, wyraża pragnienie zbliżenia się do Boga, chce w sposób bardziej dojrzały realizować swoją wiarę. Większość pozostaje na poziomie, jaki osiągnęli jako dzieci. Stąd wiara takich ludzi jest bardzo niedojrzała, a obraz Boga bardzo skrzywiony. 
Jezus dzisiaj w Ewangelii wskazuje na Ojca, jednocześnie mówiąc o tym, iż Ojciec przekazał Mu wszystko. Jest to bardzo ważna jedność: Ojca i Syna. Trzeba zdać sobie sprawę, iż wiara w Boga Ojca jest jednocześnie wiarą w Jego Syna. Nie da się prawdziwie wierzyć wybierając tylko jedną z Osób. Nie można w związku z tym nawiązać bliskiej relacji z jedną z Osób Boskich, jeśli nie przyjmuje się, nie wierzy się w drugą. 
Dzisiaj jest dzień, w którym szczególnie wspominamy bliską nam osobę – BŁOGOSŁAWIONEGO JANA PAWŁA II. Jeśli spojrzymy na jego życie, możemy zauważyć NIEZWYKŁE DOJRZEWANIE JEGO WIARY, jego relacji z Bogiem. Ta dojrzałość przejawia się już w dzieciństwie. Bolesne przeżycia, jakie ma, przyjmuje nad wyraz dojrzale. Są one przyczyną, powodem jego refleksji na temat Boga i życia i sprawiają, że dojrzewa on trochę szybciej niż jego rówieśnicy. Sprawiają, że Karol wchodzi głębiej w przestrzeń wiary, tak jak to ma miejsce w życiu innych Świętych. Dzieje się tak, dzięki temu, że ma on bardzo dobrych nauczycieli wiary. Takimi byli jego rodzice. Może wzorować się, może czerpać z ich wiary, z ich miłości, z ich postawy. Niezwykle ważną jest osoba ojca. To obraz ojca, jego postawa, jego wiara mają ogromny wpływ na kształtowanie się, dojrzewanie wiary Karola. Dzięki temu w jego sercu powstaje właściwy obraz Boga i Karol od razu niejako wchodzi na właściwą ścieżkę, ku właściwemu poznaniu Boga. W nim powstaje, kształtuje się obraz Boga, bardzo zbliżony do prawdy. Nie ma w tym obrazie skrzywień. Ten właściwy obraz Boga sprawia, że dusza przyszłego Papieża może przygotować się poprzez kolejne doświadczenia do wypełnienia powołania. 
Ogromnie ważne jest:
- Jakiego doświadczenia nabywa człowiek już od samego dzieciństwa?
- Jaki widzi obraz wiary, obraz Boga w swojej rodzinie? 
- Co widzi jako realizację tej wiary w obliczu różnych trudności, różnych zdarzeń losowych? 
To formuje duszę i pomaga jej dokonywać właściwych wyborów, iść właściwą drogą. Wszystko – i to, co się otrzymuje z domu, i własna refleksja, otwarcie się na łaskę, podążanie za głosem Boga – wszystko razem sprawia, że dusza realizuje wolę Boga; czyni w życiu to, czego Bóg od niej oczekuje. 
Tak było w życiu Karola, a potem Papieża Jana Pawła II. Patrząc na jego zdolności można by stwierdzić, że przecież mógł rozwijając te zdolności, wybrać inne zawody i osiągnąłby w tych zawodach niemałe sukcesy. A jednak wszystkie zdolności, które otrzymał, cały potencjał złożony w nim dany był po to, by mógł w sposób doskonały zrealizować powołanie. Karol w pewnym momencie swego życia zrozumiał, co jest jego powołaniem. Osoba stojąca z boku mogłaby powiedzieć: szkoda, że zdecydował się na taką drogę, skoro mógł swoje zdolności wykorzystać w innym kierunku. Ale może tak mówić osoba, która nie zagłębia się zbytnio w sprawy Boże. Ten, kto stara się słuchać głosu Bożego zrozumie, że wszystko, co wydarzyło się w życiu Karola, możliwości, jakie otrzymał, zdolności, jakie posiadał – wszystko to ukierunkowywało go na tę jedną drogę, którą poszedł i wszystko to służyło mu, jego duszy, jego sercu, by mógł zrealizować swoje powołanie. 
Obraz Boga, jaki posiadał w swoim sercu był obrazem bardzo jasnym, czytelnym, był obrazem bez skrzywień. Dzięki temu mógł, pomimo różnych doświadczeń, dokonać właściwych wyborów. Mógł nie pozwolić we własnym sercu na skrzywienie, na zabrudzenie tego obrazu; mógł przejść ponad to, co innego zwykłego człowieka mogło z tej drogi sprowadzić. On dokonywał właściwych wyborów i szedł właściwą drogą dzięki temu, że miał w sobie właściwy obraz Boga – dobry, uformowany. 
Gdyby każdy z nas spojrzał na swoje życie, gdyby przeanalizował swoje dzieciństwo, gdyby mógł zagłębić się w swoje serce, by tam zobaczyć, w swoim wnętrzu, jak kształtował się obraz Boga, mógłby wtedy również zrozumieć, dlaczego dokonał takich, czy innych wyborów i które z nich były dobrymi wyborami, a które nie były właściwymi. Człowiek nie stoi na straconej pozycji, mimo, że wcześniej nie dokonał tych wyborów jak należy; mimo, że żył w środowisku, w którym być może obraz Boga też nie był dobrze kształtowany. Człowiek staje przed Bogiem i zawsze może prosić o światło Ducha Świętego, o otwartość duszy; o to, by Bóg w nim sam kształtował swój obraz. Każde skrzywienie obrazu Boga skutkuje nie do końca właściwymi wyborami lub też skutkuje doświadczaniem własnych słabości i koniecznością walki ze swoimi słabościami. Trudniej dokonuje się wyborów wtedy, kiedy obraz Boga nie jest właściwy, ponieważ człowiek sugeruje się nieustannie tym obrazem. Nawet, jeśli posiada wiedzę o tym, jaki jest Bóg, to to, co ma w swoim wnętrzu, co jest wynikiem jego doświadczeń życiowych, to ma ogromny wpływ na jego funkcjonowanie, na jego życie, na jego wiarę. Dlatego: 

● Warto prosić codziennie Ducha Świętego o to, by na nowo kształtował w człowieku obraz Boga. 

● Każdego dnia warto składać przed Bogiem swoje wyobrażenie o Nim, całe swoje doświadczenie i wszystkie przemyślenia, to, co się zdobyło w ostatnim czasie – wszystko składać przed Bogiem i prosić:

- by Bóg na nowo objawiał się człowiekowi, 
- by pomagał widzieć właściwy obraz i wybierać w sposób właściwy, 
- by móc zrealizować swoje powołanie jak najpełniej, jak najlepiej. 

    ● Można prosić o pomoc w realizacji powołania chociażby właśnie błogosławionego Jana Pawła II, jako, że on mając właściwy obraz Boga potrafił dokonywać najlepszych wyborów.

    ● Warto prosić innych Świętych, ponieważ oni rozumieją, czym jest, jakie ma znaczenie właściwy obraz Boga w sercu ludzkim, jakie ma znaczenie i wpływ na całe życie.

    ● Warto też patrząc na Jana Pawła II zdać sobie sprawę, iż nie zawsze posiadane przez nas zdolności, możliwości muszą oznaczać, że właśnie taką drogę związaną z tymi zdolnościami mam realizować, tak jak miało to miejsce w życiu Jan Pawła II. Być może to, co zostało złożone w człowieku będzie jedynie służyć, by lepiej wypełnić jeszcze inne powołanie, którego człowiek może na razie nie znać.

    ● Można w związku z tym prosić Boga, by z jednej strony dał poznać potencjał złożony w człowieku, a jednocześnie by pomógł posługiwać się nim zgodnie z wolą Bożą. 
Złóżmy swoje serca na Ołtarzu prosząc, by Bóg sam ukształtował w nas swój obraz i by pomógł nam poznać swoją wolę, by pomógł nam zrozumieć, w jaki sposób spożytkować to dobro, które zostało w nas złożone.
 
Modlitwa
 
Jezu mój! Jesteś moim Królem! Jesteś moją Miłością! Cała się Tobie oddaję. We wszystkim pragnę należeć do Ciebie. Nie chcę, Jezu, stanowić o sobie i nie chcę sama podejmować decyzji. Nie chcę sama wytyczać sobie drogi. Chcę, Jezu, abyś to Ty wytyczał mi drogę i abyś to Ty podpowiadał mi, jakie podejmować decyzje. Pragnę kierować się Twoją wolą. Chcę słuchać. We wszystkim, Jezu, przejawia się moja słabość, więc pragnę zdać się na Ciebie. Pomóż mi słuchać. Pomóż mi podejmować decyzje, pokazuj mi drogę. Chciałabym, Jezu, być stale przy Tobie, stale u Twoich stóp, nieustannie wpatrzona w Ciebie. Chciałabym mieć Twój obraz w moim sercu nieustannie, aby ten obraz przebijał przez każdą myśl, aby ten obraz był w każdej sytuacji, aby za każdym razem, zanim cokolwiek zrobię, widziała Twój obraz. Wtedy wszystko, co będę czynić, będę czynić ze względu na Ciebie – z miłości, dla Ciebie. 
Kocham Ciebie, Jezu! To nie jest miłość uczuciowa, to moja wola, Jezu. Ta miłość jest w głębi mego jestestwa, w głębi mnie, o wiele głębiej niż zwykłe ludzkie uczucia. W głębi mnie, Jezu, jest ogromne pragnienie, aby całą sobą zanurzyć się w Tobie tak, by zniknąć. Pozwól mi, Jezu, po prostu trwać przed Tobą, adorować Ciebie, wpatrywać się w Ciebie. Pomóż mi w tym, poprowadź mnie. Nie chcę niczego innego. Moja dusza, moje serce pragną tylko Ciebie. W zadziwiający sposób, Jezu, to pragnienie jest bardzo głęboko we mnie, wypełnia mnie całą. Wypełnia wszystko, co moje, a więc i serce i umysł. Nie jest to coś płytkiego, coś, co się pojawia i zniknie za moment, bo pojawi się inne pragnienie. Dzięki Twojej łasce, Jezu, jest we mnie to pragnienie bardzo głęboko i wypełnia mnie całą. 
Pragnę, Jezu, należeć cała do Ciebie! 
Pragnę zjednoczenia z Tobą!
Pragnę, Jezu, kochać Cię wielką nieskończoną miłością! 
Pragnę, Jezu, pocieszać Ciebie Ukrzyżowanego!
Pragnę żyć w zjednoczeniu z Tobą, Jezu, wiszący na Krzyżu!
Pragnę Ci towarzyszyć!
Całą siebie Ci oddaję. Całą sobą Tobie się ofiarowuję. Proszę, weź mnie, uczyń mnie swoją własnością. Zjednocz, połącz, uczyń jedno z Krzyżem!
 
***
Jezu! Mówisz o swoim Ojcu. Wypowiadasz bardzo ważne słowa. Tych słów nie przyjmują faryzeusze, nie przyjmują Żydzi, którzy słuchają Ciebie. Ale, czy ja te słowa przyjmuję? 
Pragnę prosić Ciebie, abyś w moim sercu kształtował właściwy obraz Boga. Proszę, aby moje serce otwierało się na poznanie Boga. Pragnęłabym każdego dnia zbliżać się do Boga poznając, Kim jest. Proszę, uwrażliwij moje serce na te codzienne spotkania z Tobą: 
- abym, mogła dzięki nim mieć właściwy obraz Boga w sercu, 
- abym mogła poznawać i być coraz bliżej, 
- abym mogła kochać goręcej, 
- abym jednocześnie rozumiała, jaką drogę przeznaczył Bóg dla mojej duszy, 
- abym potrafiła przyjąć tę drogę, 
- abym szła z ochotą tą drogą. 
Tak dużo w moim sercu jest jeszcze buntu. Tak trudno mi pogodzić się z różnymi rzeczami. A ja chciałabym w całkowitej pokorze, uległości Twojej woli realizować powołanie, które dajesz. Ufam, że, gdy będę miała właściwy obraz Boga w sobie, gdy będę coraz bardziej Go poznawała, gdy będziesz coraz bliższy mi się stawał, tym łatwiej mi będzie dokonywać właściwych wyborów. 
Proszę, Jezu, w moim sercu kształtuj Twój obraz – obraz Ojca, obraz Boga. Każdego dnia, kiedy przyjmuję Ciebie podczas Eucharystii, Ty od nowa twórz we mnie swój obraz. Odnawiaj ten obraz, odnawiaj moje serce, uświęcaj je. Za każdym razem przychodź z łaską, która sprawi, że moja wiara będzie codziennie świeża, codziennie nowa. Przychodź, Jezu, i wlewaj we mnie nowe życie i sprawiaj, aby nie było we mnie starości, rutyny, żeby nie było we mnie zniechęcenia, ale by była we mnie radość, pragnienie, dążenie do Ciebie; by była we mnie energia, by stale o Tobie myśleć, za Tobą iść. Przychodź i odnawiaj moją miłość, abym każdego dnia kochała coraz więcej, aby moja miłość była coraz bardziej płomienna, coraz większa, doskonalsza, aby zbliżała się do Twojej miłości. 
Proszę, Jezu, pobłogosław każdego z nas, byśmy otwierali się na Twoje światło, abyśmy potrafili dobrze odczytywać Twoją wolę, abyśmy widzieli drogę, którą chcesz, abyśmy szli. Dopomóż nam właściwie tę drogę odczytać i daj siłę tą drogą pójść. Pobłogosław nas, Jezu!
 
Refleksja
 
Jan Paweł II żył w wielkiej bliskości z Bogiem. On przebywał w tej bliskości nieustannie. Był zjednoczony z Bogiem, dzięki czemu wszystko, cokolwiek robił było przeniknięte Bożą obecnością, Bożą rzeczywistością. Bóg był w jego sercu, a on był w Bogu. Każdą myśl, słowo kładł przed Bogiem. Wszystko było zgodne z Bogiem, wszystko było najpierw dawane Bogu. Zauważmy, że choć był człowiekiem głębokiej modlitwy, człowiekiem wielkiego skupienia i nieustannej adoracji Boga, obecności Boga w sercu, to przecież jednocześnie był człowiekiem nieustannie wystawionym na publiczne światło. Trudno jest skupić się osobie, która jest znaną, jest osobą publiczną, trudno jest żyć w wielkiej zgodzie z samym sobą, a jednak Jan Paweł II w takiej zgodzie żył. I chociaż ogromne były naciski zewnętrznego świata, to jednak on pozostawał nieustannie we wnętrzu Boga, a Bóg pozostawał w nim. Dzięki temu idąc gdziekolwiek, pielgrzymując gdziekolwiek, on był prawdziwie światłem, bo w nim żył Bóg, bo on żył w Bogu. Nie tracił kontaktu z Bogiem, nieustannie realizowało się zjednoczenie. Stąd doskonałe wypełnianie woli Boga, doskonałe wypełnianie swego powołania, bo cały czas był w Bogu, cały czas był wypełniony Bogiem.
Prośmy Jana Pawła II, aby wyprosił nam taką łaskę – NIEUSTANNEGO ŻYCIA W BOGU I NIEUSTANNEGO ŻYCIA BOGA W NASZYM SERCU, nieustannego zjednoczenia z Bogiem. Wtedy prawdziwie staniemy się światłem. 
Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!